Gość: barbinator
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
22.06.04, 21:23
Na jednym z wątków Tad wyraził interesujący pogląd. Stwierdził mianowicie,
że "liczy się tylko kasa a nie moralność" (chodziło o drastyczne zaniżanie
pensji robotników przez wielkie korporacje mające fabryki w krajach
rozwijających się) Na innym wątku czytamy, że ważniejsza jest wolność
przedsiębiorcy niż prawo kobiet do przedszkola dla dziecka. Wcześniej
wielokrotnie różne osoby stwierdzały, że zasada równych płac dla kobiet i
mężczyzn jest zła gdyż koliduje z zasadami wolnego rynku.
Itd itd itd...
Zastanawia mnie pewna rzecz...
Sporo osób tu na forum prezentuje szalenie liberalne poglądy w kwestiach
ekonomicznych - jednak jak sądze tylko tak długo jak nie koliduje to z
wartościami przez nich samych uznawanymi za cenne. Jeżeli zasady wolności
ekonomicznych kolidują z wartościami cennymi dla innych ludzi - choćby dla
gejów czy kobiet - to niech geje czy kobiety idą do diabła (lub do garów) bo
wolny rynek rules. Czy mam rację posądzając ich o niekonsekwencję? Być może
będziemy się mogli o tym zaraz przekonać...
Co by bowiem powiedzieli nasi forumowi obrońcy wolnego rynku tacy jak Tad,
BD, Bezdenny, Panicz i pewno jeszcze wielu innych gdyby tak zasady wolnej
przedsiębiorczości stanęły w kolizji z ich własnym systemem wartości...
Już kiedyś zwróciłam uwagę na problem uprzywilejowania socjalnego mężów
niepracujących kobiet, których żony mają darmowe świadczenia zdrowotne -
fundowane przecież ze składek nas wszystkich. Różne odpowiedzi padały, ale
nikt jakoś nie zaproponował zniesienia tego przywileju, co najwyżej
proponowano pełne urynkowienie systemu ubezpieczeń a to jak wiadomo w naszym
państwie gruszki na wierzbie i coś takiego łatwo jest proponować - gadanie
nic nie kosztuje...
Czyżby jednak pewne wartości, np rodzina, były ważniejsze od ducha wolnego
rynku? ;))
Teraz wpadł mi do głowy inny przykład.
Wyobraźmy sobie, że firma produkująca prezerwatywy wypuściła reklamę
wykorzystującą postać Matki Boskiej w seksownych ciuszkach (ewt Chrystusa
przebranego za geja na gejparadzie - to gumka wersja homo), do tego jakiś
zgrabny slogan odnoszący się do niepokalanego poczęcia (piszę bez szczegółów
żeby nie było że szargam świętości - ruszcie wyobraźnią jak mógłby brzmieć
taki slogan...)
Zgodnie z zasadą wolności ekonomicznej przedsiębiorca ma prawo do takiej
reklamy - podobnie jak Nike ma prawo płacić grosze swoim filipińskim
robotnicom. Jak to napisał Tad w odpowiedzi na zadane wprost pytanie Sagan:
LICZY SIĘ TYLKO KASA.
Zgadzacie się?
Czy naprawdę liczy się tylko kasa?
Zawsze? A może tylko wtedy, gdy ta zasada nie uderza w coś dla was samych
ważnego?
Pozdr. B.