bene_gesserit
23.03.13, 22:26
Przypomniałam sobie o artykule, który chciałam zlinkować. Warto - oczywiście - przeczytać cały artykuł, tutaj tylko puenta:
Chwała i potrzeba wojny często wiąże się z męskością – z koniecznością dowiedzenia wartości moralnej mężczyzny. To również powód, dlaczego dla feministek dopuszczenie kobiet do armii i do walki było tak ważne. Sprawiedliwa wojna, w której ludzie są gotowi walczyć i ginąć, pod wieloma względami jest w Ameryce standardem moralnego działania. Skoro tak, skoro moralność jest związana z bojem, to kobiety też muszą walczyć, jeśli mają być cenione i honorowane jako podmioty moralne. Ci, którzy nie są wojownikami, nie mogą być równi. To dlatego równość w wojsku była podstawowym celem wielu marginalizowanych grup. Jednostki złożone z czarnych w wojnie secesyjnej stanowiły potężny bodziec dla ruchu praw człowieka i równouprawnienia. Podobnie coraz trudniej będzie usprawiedliwić dyskryminację gejów, gdy mogą teraz z odsłoniętą przyłbicą walczyć i umierać za kraj.
W ten sposób wojsko może być dla feminizmu źródłem siły moralnej. Ceną jest jednak przyzwolenie na wojnę i ocenianie kobiecego doświadczenia przez pryzmat tradycyjnych męskich norm – z udziałem w walce jako ich ikonicznym przykładem. Feministyczna krytyka militaryzmu i wojny w USA należy teraz przeważnie do przeszłości.
Noi co wy na to, ze tak tradycyjnie zagaję.