bene_gesserit
05.04.13, 23:52
Fragment rozmowy z Agnieszką Sikorą, prezeską zarządu Fundacji po DRUGIE, która zajmuje się pomocą dla wychowanków z poprawczaków i ośrodków wychowawczych:
Dlaczego nieletnim matkom odbiera się ich dzieci?
- Takie jest prawo. Matka, która nie ukończyła 18 lat, w świetle prawa matką do końca nie jest. To znaczy - nie ma władzy rodzicielskiej. Paradoks polega na tym, że od 15. roku życia można współżyć płciowo i nie jest to przestępstwo. Co więcej, jeśli nieletnia zajdzie w ciążę, a ciąża nie jest wynikiem przestępstwa, to musi urodzić.
W przypadku dziewczyny z "normalnego", niepatologicznego domu, sprawa wydaje się prosta: prawną opiekę nad dzieckiem nieletniej przejmują jej rodzice. Tragedia zaczyna się, gdy dziewczyna pochodzi ze zdegenerowanej rodziny i jest w placówce resocjalizacyjnej. Wtedy często państwo po prostu odbiera jej dziecko. Jej wola nie ma w tej sprawie nic do rzeczy. I wtedy jest rozpacz.
Te dziewczyny, od najmłodszych lat zaniedbane, narażone na głód, przemoc, często gwałcone we własnym domu, mają gigantyczny deficyt miłości. Dziecko mogłoby go jakoś zaspokoić. Taka dziewczyna miałaby wreszcie kogoś, kogo mogłaby kochać i kto kochałby ją bezgranicznie. Poza tym, to jest przecież ich dziecko. Niestety, dziecko trafia gdzieś daleko w Polskę, a szanse na to, że nieletnia matka odzyska opiekę nad nim, gdy skończy osiemnaście lat, są bardzo niewielkie.
Dlaczego?
- Bo te dzieci trafiają do rodzin zastępczych, których ostatecznym celem jest adopcja. Ten proces trudno później odwrócić. Za każdym razem decyzję podejmuje sąd.