Dodaj do ulubionych

Nurtują mnie te kłamstwa na temat stereotypów

04.08.04, 10:14
Jest powszechnie znanym stereotypem, prawdziwym stereotypem, że to feministki
wywalczyły dla kobiet prawo do orgazmu. Pamiętam nawet takie słynne zdanie
(chociaż nie pamiętam skąd):

"Myślicie, że przed feministkami kobiety nie miały orgazmów? Miały, miały,
tylko to się wtedy inaczej nazywało".

Stereotyp ten feministkom przypisuje zasługę, że współczesny mężczyzna czeka
ze swoim wytryskiem dopóki nie będzie miał pewności, że jego partnerka
przeżywa orgazm. Dawniej, wg nauk Kościoła, mąż powinien tylko kryć żonę, jak
sukę, aby ją zapłodnić. Nie wolno było małżonkom oddawać się pieszczotom dla
przyjemności żony.

Faktem jest, że kiedy Europejczycy zaczęli kolonizować Indie i Chiny, to
Azjatki zauważyły, że mężczyźni z Europy mają taką właśnie zwierzęcą
wrażliwość seksualną, że celem ich seksu jest jak najszybsze pozbycie się
nasienia.

Feministki zasłynęły w świecie m.in. z tego, że uświadamiały kobietom ich
prawo do tego, aby domagały się one od swoich partnerów pieszczot. Feministki
kochały się dla orgazmu i uczyły inne kobiety, że mają prawo do przyjemności,
że kobiety nie muszą służyć mężowi jako nieczuła dziura do dymania, ale że
mąż powinien uwzględniać wrażliwość seksualną żony.

Tak powstał stereotyp, że feministki dały kobietom orgazm, chociaż to jest
oczywiście nieprawda, bo przecież przed feministkami kobieta także osiagała
orgazm, jeśli trafił jej się uczciwy i mądry partner.

Natomiast na tym forum kilka osób (a może mniej) z uporem maniaka pisze takie
kłamstwo: "stereotyp feministki to kobieta, która nie osiąga orgazmu".

Rozumiem, że można złośliwie napisać, chcąc obrazić feministki, że feministką
zostają kobiety, których nikt nie chce, albo które nie mają orgazmów, więc
się wściekają. Ale jaki sens ma pisanie, że to nie jest prawda, że to tylko
stereotyp? Taki stereotyp przecież nie istnieje.

Podobnie jest z niektórymi innymi "stereotypami" o feministkach, które nie
istnieją. Czy możliwe jest, że nasi forumowi antyfeminiści są aż takimi
głupkami?! A może po prostu nie rozumieją słowa "stereotyp" i wydaje im się,
że stereotyp to synonim powszechnie znanej prawdy w rodzaju: "mężczyźni są
fizycznie silniejsi od kobiet"?
Obserwuj wątek
    • Gość: warszawiak Re: Nurtują mnie te kłamstwa na temat stereotypów IP: *.acn.waw.pl 04.08.04, 15:50
      dokowski napisał:


      > Stereotyp ten feministkom przypisuje zasługę, że współczesny mężczyzna czeka
      > ze swoim wytryskiem dopóki nie będzie miał pewności, że jego partnerka
      > przeżywa orgazm.

      Ja nigdy nie czekam. Wstrzymywanie się jest niezdrowe (prowadzi m.in. do
      zaburzeń w oddawaniu moczu;)
      Poza tym niektóre kobiety podczas orgazmu zachowują się nieelegancko, znałem
      kiedyś taką, co chrumkała jak świnia (a wyglądała eterycznie:D)
      A w ogóle to najlepsze są lesbijki (szczególnie jeśli występują w parach;)
      • dokowski A od onanizmu usycha ręka. 05.08.04, 09:52
        Gość portalu: warszawiak napisał(a):

        > Ja nigdy nie czekam. Wstrzymywanie się jest niezdrowe (prowadzi m.in. do
        > zaburzeń w oddawaniu moczu...

        ...do analizy

        > A w ogóle to najlepsze są lesbijki (szczególnie jeśli występują w parach;)

        A to u lesbijek rzadkość, wolą być solistkami
    • Gość: kukuryku Re: Nurtują mnie te kłamstwa na temat stereotypów IP: *.acn.waw.pl 07.08.04, 21:51
      Co za infantylny cymbał !
    • Gość: Ciepła klucha Re: Nurtują mnie te kłamstwa na temat stereotypów IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 23:02
      No cóż - czym innym jest statystyka
      ("mężczyźni są fizycznie silniejsi od kobiet" - od razu sprostujmy -
      na "krótkich dystansach" i "nie wszyscy mężczyźni od wszystkich kobiet") a czym
      innym stereotypy.
      Czy naprawdę stereotyp "feministki czyli wściekłej baby,której nikt nie
      chce,nie istnieje"?
      Natomiast co do innych stereotypów np. dotyczących pożycia seksualnego i roli
      kobiet "drzewiej" to polecam np "Żywoty pań swawolnych" w celu obalenia pewnych
      mitów.
      A wracając do antyfeministów - zauważam że najgorsze mniemanie o zdolnosciach
      intelektualnych osobników "XX" często jest połączone z mizerną "potencją
      intelektualną" osobnika "XY".
    • uli Re: Nurtują mnie te kłamstwa na temat stereotypów 08.08.04, 09:53
      jest to seria takich stereotypów - pocztówek skierowanych do "normalnych
      kobiet": feministka jest brzydka, głupia, nikt jej nie chce, nie szczytuje.
      dodatkowo grube okulary (dioptrii przybywa wraz ze stopniem radykalności
      feminizmu). taki wizerunek to strach na wróble - zbrzydniesz, gdy będziesz
      feministką, a więc utracisz to, na co nasza kultura kładzie największy nacisk -
      na (twoją) atrakcyjność. we wspólnym interesie - nie mozemy do tego dopuśić
      (będzie mniej kobiet przejętych swoim wyglądem i tym, jakie wrażenie robią na
      mężczyznach). swoją drogą - czy obsesja na punkcie swojej urody nie utrudnia
      kontaktów, również seksualnych?

      podsumowując: ten stereotyp o orgazmie to przejaw leku przed tym, że pojawi się
      kobieta równie nieczuła co przedwieczny europejczyk (już się pojawiła). ale z
      feminizmem ma to niewiele wspólnego, korzeni nalezy upatrywać w hedonizmie.
      • dokowski O to właśnie mi chodziło 09.08.04, 12:44
        uli napisała:

        > jest to seria takich stereotypów - pocztówek skierowanych do "normalnych
        > kobiet": feministka jest brzydka, głupia, nikt jej nie chce, nie szczytuje

        A jednak istnieje taki stereotyp, nie wiedziałem. Względem seksu znałem jedynie
        stereotypy brzydkiej onanistki, lesbijki, zdradzanej żony, ale zawsze
        uzależnionej od orgazmu.

        Feministka, która nie umie się nawet onanizować... a to dopiero wymyślili ci
        antyfeminiści!
    • niedzwiedziczka W sprawie stereotypów 08.08.04, 10:04
      Mnie natomiast niepokoi inny stereotyp. Tym razem najczęściej głoszony przez
      feministki. Nawet niedawno czytałam jakiś wątek na ten temat. Otóż młoda,
      wykształcona kobieta, która uważa, że głową JEJ rodziny powinien być mężczyzna,
      a ona powinna się zająć wychowaniem dzieci - to kobieta skrzywiona przez
      patriarchalne społeczeństwo. Ja, ososbiście preferuję w małżeństwie układ
      partnerski (a nie jestem feministką -wg niektórych bywalczyń tego forum), ale
      nie przeszkadza mi, że ktoś wybiera taki układa. Tak samo, jak nie przeszkadza
      mi, np. że kobieta w ogóle nie chce się wiązać, to jej wybór, jej życie. Nie
      rozumiem skąd u feministek, nawołujących do tolerancji, tyle nietolerancji dla
      kobiet preferujących tradycyjny model rodziny?
      • uli Re: W sprawie stereotypów 08.08.04, 10:08
        ej, no co ty. jak mawia moja mama - jak się w rodzinie umówili, tak widać chcą,
        i nie należy się wtrącać. (nie wliczajac patologii)
      • Gość: Sobiepanna Re: W sprawie stereotypów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:53
        Feministki nie głoszą podobnych stereotypów.
        To patriarchalne spoleczeństwo narzuca kobiecie określone role społeczne i
        wzorce zachowań:
        Primo - żona i matka,wierna i oddana rodzinie strażniczka domowego ogniska.
        Secondo - zakonnica(oddana religii).
        Tertio - ,,kobieta upadła''.
        A co ma zrobić kobieta,która nie jest ani żoną i
        matką,ani ,,świętą'',ani ,,upadłą''?

        To feminizm daje kobiecie prawo wyboru.
        Chce wychowywać dzieci? -proszę bardzo,przecież jest wolnym człowiekiem.
        Nie chce mieć dzieci? - a czy każdy człowiek musi się rozmnażać?
        Chce służyć Bogu? - każdy ma prawo żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami.
        Chce poświęcić się nauce lub polityce? - czemu nie?

        • niedzwiedziczka Re: W sprawie stereotypów 09.08.04, 19:24
          Gość portalu: Sobiepanna napisał(a):

          > Feministki nie głoszą podobnych stereotypów.
          > To patriarchalne spoleczeństwo narzuca kobiecie określone role społeczne i
          > wzorce zachowań:
          > Primo - żona i matka,wierna i oddana rodzinie strażniczka domowego ogniska.
          > Secondo - zakonnica(oddana religii).
          > Tertio - ,,kobieta upadła''.
          > A co ma zrobić kobieta,która nie jest ani żoną i
          > matką,ani ,,świętą'',ani ,,upadłą''?

          No i tu się mylisz. Nie ma podziału na żony, zakonnice i "te gorsze". Może
          pomyliły Ci się stereotypy naszego polskiego społeczeństwa z tym, co głosi
          Kościół. Osobiście znam kilka niezamężnych kobiet, które żyją normalnie i nikt
          ich nie traktuje, jak coś gorszego
          >
          > To feminizm daje kobiecie prawo wyboru.
          > Chce wychowywać dzieci? -proszę bardzo,przecież jest wolnym człowiekiem.
          > Nie chce mieć dzieci? - a czy każdy człowiek musi się rozmnażać?
          > Chce służyć Bogu? - każdy ma prawo żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami.
          > Chce poświęcić się nauce lub polityce? - czemu nie?

          Ja jestem katoliczką, a też mam to prawo wyboru. Wcale nie jest powiedziane, że
          każda kobieta musi wyjśc za mąż i mieć gromadkę dzieci.
          Okazuje się, że feministki przypisują sobie zasługi, które... wcale zasługami
          nie są.
          W Kościele jest i miejsce dla samotnych i dla rozwiedzionych (o ile nie mają
          drugiego parnera).
          • uli Re: W sprawie stereotypów 10.08.04, 14:46
            z traktowaniem samotnych kobiet jest różnie w różnych regionach polski...tyle
            napiszę na teraz:-)
          • Gość: Sobiepanna Re: W sprawie stereotypów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 00:13
            niedzwiedziczka napisała:
            ,,(...)Nie ma podziału na żony,zakonnice i ''te gorsze'' Może pomyliły ci się
            stereotypy naszego polskiego społeczeństwa z tym,co głosi Kościół.''
            Nic mi się nie pomyliło.Przede wszystkim pisałam o patriarchalnym
            społeczeństwie,nie o Kościele.
            Piszesz dalej:
            ,,Ja jestem katoliczką,a też mam to prawo wyboru.''
            To tak,jakby feminizm wykluczał wyznawanie katolicyzmu.W wielu krajach
            zachodnich nie tylko świeckie katoliczki,ale nawet siostry zakonne przyznają
            się do feminizmu.Niestety,w Polsce jest inaczej.
            Prawo wyboru mamy dopiero od kilkudziesięciu lat,i to dzięki zasługom
            sufrażystek.Spróbuj uruchomić swoją wyobrażnię i przenieś się mentalnie o 100-
            120 lat wstecz.
            Urodziłaś sie w bogatej lub średnio zamożnej rodzinie.Oznajmiasz rodzicom,że
            nie zamierzasz wychodzić za mąż.
            Masz szczęście:kochający i tolerancyjny ojciec opłaca Twoją dalszą
            naukę.Wyjeżdżasz na studia zagraniczne.Rodzina uważa cię za ekscentryczkę,ale
            akceptuje twoje ,,hobby''.Chcesz zarabiać pieniądze na swoje utrzymanie -
            pracujesz jako nauczycielka w żeńskiej szkole lub guwernantka u zamożnych
            chlebodawców.Nie możesz zostać prawniczką,lekarką,teolożką,nie wolno Ci robić
            kariery naukowej na uniwersytecie(wyjątek:Maria Skłodowska).
            Masz mniej szczęścia:pracujesz społecznie jako ,,Siłaczka''.
            Istnieje inna możliwość:wybierasz ,,samotność'',ale i tak poświęcasz się dla
            rodziny,np.wychowując dzieci swego brata, albo zostajesz rezydentką w ,,białym
            dworku'' u dalekich krewnych.A otoczenie bliższe i dalsze odbiera Cię jako
            dziwaczkę(stereotyp ,,starej panny'').
            I scenariusz najgorszy z możliwych:nie zważając na Twoje prośby i
            grożby,rodzice wydają Cię za mąż.Jesteś finansowo zależna od swej rodziny,poza
            tym boisz się skandalu .Ustępujesz.

            I takie miałabyś prawo wyboru.



      • Gość: Sobiepanna Re: W sprawie stereotypów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:55

        Feministki nie głoszą podobnych stereotypów.
        To patriarchalne spoleczeństwo narzuca kobiecie określone role społeczne i
        wzorce zachowań:
        Primo - żona i matka,wierna i oddana rodzinie strażniczka domowego ogniska.
        Secondo - zakonnica(oddana religii).
        Tertio - ,,kobieta upadła''.
        A co ma zrobić kobieta,która nie jest ani żoną i
        matką,ani ,,świętą'',ani ,,upadłą''?

        To feminizm daje kobiecie prawo wyboru.
        Chce wychowywać dzieci? -proszę bardzo,przecież jest wolnym człowiekiem.
        Nie chce mieć dzieci? - a czy każdy człowiek musi się rozmnażać?
        Chce służyć Bogu? - każdy ma prawo żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami.
        Chce poświęcić się nauce lub polityce? - czemu nie?

        I tak dalej...
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: W sprawie stereotypów 09.08.04, 20:15
          Kobieta 'swieta' i kobieta 'upadla' to nie sa stereotypy. Raczej archetypy.
          Pomiedzy archetypami zostaje zawsze duzo miejsca na tzw. zycie.

          Ale, ale: czyli uwazasz, ze kobiety ktore zdecydowaly sie zyc 'przy mezu'
          traktuje sie tak samo, jak wszystki inne? Bez ironizowania, dyskretnego pukania
          sie w czolo i tego ulubionego: a co ona zrobi, jak on ja zostawi dla innej,
          mlodszej?

          > To feminizm daje kobiecie prawo wyboru.
          Moze. Ale nie daje mozliwosci wyboru. Wiara w 'dawanie prawa wyboru' to takie
          zaklecie, za ktorym nic nie stoi.
          • uli Re: W sprawie stereotypów 10.08.04, 14:49
            prawo to początek możliwości. inna sprawa, jak zostanie ono wykorzystane, i czy
            w ogóle w życiu zaistnieje. a czy zaistnieje - to już zależy wyłącznie od
            niezależności = kasy.
            • nadszyszkownik.kilkujadek Re: W sprawie stereotypów 10.08.04, 15:24
              > a czy zaistnieje - to już zależy wyłącznie od
              > niezależności = kasy.
              Poniekad. Ale 'prawo wyboru' dla tych, co mieli adekwatne srodki istnialo
              zawsze. Zwolennicy feminizmu mowia bardzo duzo o wolnosci wyboru. Praktyka jest
              natomiast taka, ze forsowane przezen rozwiazania powoduja w dluzszej
              perspektywie promowanie jednego stylu zycia i wypieranie drugiego. A 'marsz pod
              prad' zawsze wiaze sie z kosztami wiekszymi, niz plyniecie z pradem.
              Tak wiec 'dane prawo wyboru' (prosze zauwazyc cudzyslow; nie wierze, ze
              feminizm dal kobietom cokolwiek oprocz dobrego samopoczucia; ale to tez cos
              warte) jest bezuzyteczne, po wybor przeciwny do preferowanego bedzie wkrotce
              tak kosztowny ze tylko bardzo bogaci albo bardzo biedni beda mogli sobie nam
              pozwolic. Jak niegdys.
              • uli Re: W sprawie stereotypów 11.08.04, 15:22
                ależ nadszyszkowniku, mnie feminizm dał bardzo dużo. nie będę tutaj wywnętrzać
                się ze swoją biografią, ale alternatywa choćby tylko spojrzenia na swoje życie
                z innej perspektywy i spróbowania innych wariantów/scenariuszy życia jest
                zawsze kusząca. wolność w ogóle jest kusząca. indywidualizm, liberalizm,
                godność - to są hasła będące immanentną częścią kultury europejskiej. równie
                dobzre mógłbyś powiedzieć, że demokracja nie daje żadnych możliwości, bo to pic
                na wodę, 90% obywateli to bezwolne barany. cóż. powiedzieć możesz co chcesz,
                ja, jako kobieta z niewielkiej mieścinki mam inne doświadczenie.

                to prawda, że większośc ludzi płynie z nurtem, jednak nie rozumiem, dlaczego
                uważasz, że kierunek tego nurtu powinien nadal być wyznaczany wyłącznie przez
                mężczyzn? idąc na wojnę i wysyłając kobiety do pracy męzczyźni powinni byli się
                liczyć z tym, że ktoś, kto miał wolność i przywileje nie wróci tak łatwo do
                garów. dla mnie to też byłby komfort, gdyby feminizm nie musiał istnieć, a
                mizoginizm (i inne patologie związane ze snami o potędze, leczeniem kompleksów
                cudzym kosztem itp) był tylko złym snem.
                • nadszyszkownik.kilkujadek Projekcje 11.08.04, 18:29
                  > ależ nadszyszkowniku, mnie feminizm dał bardzo dużo. nie będę
                  > tutaj wywnętrzać się ze swoją biografią, ale alternatywa choćby tylko
                  > spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy i spróbowania
                  > innych wariantów/scenariuszy życia jest zawsze kusząca.
                  Alez temu nie przecze. Feminizm to wlasnie taka 'feel good ideology'. Byc moze
                  feminizm daje *Tobie* wolnosc wyboru, w tym sensie, ze uwierzenie wen pozwala
                  Ci uwierzyc w siebie. Ze pozwala Ci usunac Twoje wlasne wewnetrzne bariery.
                  Natomiast nie usuwa zadnych zasadniczych barier w realnym swiecie. Bo tak
                  naprawde takich barier juz nie ma.

                  > to prawda, że większośc ludzi płynie z nurtem, jednak nie rozumiem, dlaczego
                  > uważasz, że kierunek tego nurtu powinien nadal być wyznaczany wyłącznie przez
                  > mężczyzn?
                  To nie ja tak uwazam. To Ty przypisujesz mi taki poglad. Trudno zreszta
                  zgadnac, na jakiej podstawie. Rzecz w tym, ze ja nawet nie formuluje ocen co do
                  tego, czy ten kierunek jest w jakims tam sensie lepszy czy gorszy od
                  poprzedniego (jesli wogole jest jakis kierunek). Probuje jedynie przekonac Cie
                  do spojrzenia dalej, niz tylko hasla. Powtarzanie sloganow bez zadnej refleksji
                  to po prostu samoobslugowe pranie mozgu.

                  Zauwaz, ze wraz ze wzrostem ilosci 'pracujacych kobiet' zwieksza sie ilosc
                  rodzin, w ktorych zarowno maz, jak i zona pracuja zawodowo. Poki co, wszystko w
                  porzadku. Chca miec wiecej kasy, wiecej pracuja, wiecej maja. Jest im
                  wygodniej. Gratulacje!

                  Po pewnym czasie okazuje sie jednak, ze wraz ze wzrostem popularnosci takiego
                  modelu, rosnie koszt zycia. Czesciowo to po prostu psychologia - kazdy
                  porownuje sie do sasiada. Ale nie tylko; zupelnie realnie rosna ceny
                  nieruchomosci w osrodkach miejskich. Pojawiaja sie tez zadania utworzenia
                  dzielonych zasobow (np. panstwowa opieka nad dziecmi; wazny temat w ostatniej
                  kampanii wyborczej w mojej okolicy), ktore bylyby finansowane przez wszystkich,
                  ale z ktorych realnie korzystalyby tylko rodziny 'nowego typu'.

                  Ani sie obejrzelismy, 'tradycyjny' model rodziny (badz nawet 'poltradycyjny')
                  przestal w duzych miastach realnie funkcjonowac. Stac na nich albo ludzi
                  mieszkajacych w malych miasteczkach, albo osoby o naprawde duzych dochodach.

                  Dla wiekszosci zainteresowanych kobiet wybor stylu zycia stal sie pustym
                  haslem. Jedyny dostepny model rodziny: praca zawodowa, kilkumiesieczna przerwa
                  na dziecko i spowrotem do roboty.

                  Nie oceniam tutaj tego 'nowego kierunku'. W jakims tam sensie jest on pewnie
                  lepszy, od przeszlosci. Nie twierdze tez, ze feminizm jest tutaj w jakims
                  sposob winny; wogole uwazam, ze w tym kontekscie moc sprawcza tej akurat
                  ideologii jest znikoma. Ma przede wszystkim znaczenie jako anestetyk. Maskuje
                  rzeczywistosc i *symuluje* mozliwosc wyboru. O ilez milej!

                  Po raz kolejny: namawiam Cie do spojrzenia na rzecz z innej perspektywy, niz
                  proponuje Twoja ulubiona ideologia. Chocby od czasu do czasu.

                  > idąc na wojnę i wysyłając kobiety do pracy męzczyźni powinni byli
                  > się liczyć z tym, że ktoś, kto miał wolność i przywileje nie wróci tak
                  > łatwo do garów.
                  Czy to figura retoryczna, czy Ty naprawde wierzysz w miedzynarodowke
                  patrarchalna, ktorej celem jest trzymanie kobiet przy garach i kadzieli?
      • dokowski Dopóki feministki są mniejszością ... 11.08.04, 12:36
        niedzwiedziczka napisała:

        > Mnie natomiast niepokoi inny stereotyp. Tym razem najczęściej głoszony przez
        > feministki

        ... głoszone przez nie stereotypy są niegroźne. Poza tym najpierw odpowiedz na
        pytanie: czy amerykańskie feministki wyrażały się z pogardą o matkach -
        gospodyniach domowych? Myślę, że nie. Ten stereotyp pasuje mi raczej do
        europejskich babochłopów
        • uli Re: Dopóki feministki są mniejszością ... 11.08.04, 15:26
          ależ mój drogi! a "ciało w ciało z matką" luce irgaray????

          jakie europejskie babochłopy? francuski feminizm pod wieloma względami jest
          subtelniejszy od amerykańskiego, i z wielu względów jest mi bliższy! odwołaj
          proszę te europejskie babochłopy.
          • dokowski Miałem na myśli takie oto: ... 12.08.04, 11:29
            uli napisała:

            > jakie europejskie babochłopy?

            Po II wojnie świat. 1945 utworzono w Paryżu Świat. Demokr. Federację Kobiet,
            grupującą prosowieckie i kontrolowane przez komunistów krajowe organizacje
            kobiece. W poł. lat 60 pojawił się w USA, następnie w Europie Zach. ruch
            feministyczny.

            > francuski feminizm pod wieloma względami jest
            > subtelniejszy od amerykańskiego, i z wielu względów jest mi bliższy! odwołaj
            > proszę te europejskie babochłopy.

            Chętnie odwołam, jeśli tylko potwierdzisz, że francuskie feministki były i są
            wrogami Świat. Demokr. Federację Kobiet.

            Co tam odwołam... odszczekam!
      • Gość: Mariner Re: W sprawie stereotypów IP: *.visp.energis.pl 12.08.04, 11:37
        Trafiłaś w sedno. Feminizm, który jest odmianą socjalizmu, chce uszczęśliwiać
        wszystkich na siłę. One wiedzą lepiej od wszystkich co kobietom jest potrzebne
        do szczęścia. Jest to rodzaj niechcianego "Związku Zawodowego Kobiet"
        Jeżeli masochistka żyje szczęśliwie z sadystą (lub odwrotnie) to jest to tylko
        ich sprawa, aż do czasu gdy to narusza dobro osób trzecich. Na przykład dzieci.
        Problem polega na prawie do wyboru.
        Obserwuje kobiety uprawiajce podnoszenie ciężarów. Wolno im, ale mam prawo do
        swojej własnej oceny tego zjawiska. Po prostu nie podobają mi się jako kobiety
        i tyle! Reprezetuję zawód typowo męski. Jestem kapitanem statku. Były próby
        kobiet wejscia do tego zawodu. One pływały na ogół do czasu urodzenia dziecka.
        Biologii sie nie przeskoczy. I to nie jest kwesta zastapienia jej przez męża w
        domu. Normalna kobieta nie zostawi swojego dziecka na tak długo. A jeżeli
        któraś to może, to dlaczego nie? Co ja o tym sądzę? A no mogą sobie pracować na
        morzu, jeżeli zgodzą się na wyrzeczenia z tego płynące.
        Tylko raz miałem do czynienia z oficerem kobieta na statku. Problem zaczął się
        wtedy gdy trzeba było wejść do pustego zbiornika tankowca. Słyszłam tez o
        takich co sobie doskonale z tym radziły.
        Wszystke te "izmy" mają wspólną cechę. Chcą swój punkt widzenia narzucić innym.
        W przypadku ortodoksji zaczynają bardziej szkodzić sprawie niż pomagać. Na
        przykład skrajni "zieloni". Więcej szkodzą ochronie przyrody, niż pomagają.
        Sprawie kobiet lepiej służy organiczna praca od podstaw, niż palenie
        biustonoszy. Droga na skróty do niczego nie prowadzi. Niski udział kobiet w
        polityce nie jest przejawem dyskryminacji, tylko mniejszym zainteresowaniem
        kobiet polityka. Te które chciały, to się do tego miodu dostały.
        Najgorsze są uogólniena typu: " kobiety są takie, a mężczyźni tacy" To jest
        bzdura. Są ludzie mądrzy i głupi, uczciwi i złodzieje, dobrzy i źli i tak
        dalej. Przypisywanie tych cech tylko jednej płci jest po prostu głupie.
        Równość szans tak, ale parytety nie, bo jest to inna dyskryminacja. Nie da się
        kanibalizmu zwalczać zjadaniem ludożerców.
        A tak naprawdę to lubię kobiety i smutno mi ze świadomością, że powoli zbliżam
        się do "smugi cienia".
        M.
        • Gość: Sobiepanna Re: W sprawie stereotypów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 00:39
          Feminizm nie jest odmianą socjalizmu,lecz liberalizmu.Liberalizm zaś daje
          każdemu człowiekowi prawo wyboru i nikogo nie uszczęśliwia na siłę.Feministki
          mają poglądy umiarkowane lub radykalne,co nie zmienia faktu,że bliższy im jest
          Mill niż Marks.
          Wbrew pozorom socjalizm w Polsce miał oblicze konserwatywne i
          patriarchalne.Wystarczy przypomnieć sobie statystyki z tego okresu,np.procent
          kobiet uczestniczących w życiu politycznym.
          A jak wyglądało życie kobiet w PRL-u? Ano ,,samorealizowały się''stojąc w
          kolejkach,rodząc i wychowując dzieci,pracując w fabrykach i biurach oraz
          zarabiając mniej od mężczyzn.Stereotyp matki-Polki jeszcze bardziej umocnił się.
          Co do kobiet uprawiających sporty wyczynowe-mnie akurat podobają się.Nie
          podobają mi się za to obcisłe i kwieciste minispódniczki oraz niewygodne buty
          na bardzo wysokich obcasach.Nie cierpię też głupich seksistowskich uwag .
          ,,Biologii się nie przeskoczy''.Z tym się akurat nie zgodzę.
          Dzięki antykoncepcji(planowanie liczby dzieci oraz wybór odpowiedniego czasu na
          macierzyństwo),metodzie ,,in vitro''i pigułkom hormonalnym zatrzymującym
          niepożądane krwawienia menstruacyjne ,wiele się zmieniło w życiu kobiet.Ponadto
          dziecko można również zaadoptować.
          A co z tymi młodymi kobietami,które nie chcą zamieniać studiów doktoranckich na
          niemowlęce kupki,zupki,soczki i smoczki?
          Czy wszystkie kobiety muszą uprawiać seks?
          A co z tymi,które mając do wyboru upojny romans lub wyjazd do Tybetu,wybiorą to
          drugie?
          ,,Sprawie kobiet lepiej służy organiczna praca u podstaw,niż palenie
          biustonoszy''.Na pewno,z tym że wszelką niesprawiedliwość należy nazywać po
          imieniu i czasami...,,wykrzyczeć''na ulicy.
          I jeszcze jedno:feministki nie dzielą ludzi na lepszych i gorszych z powodu
          płci,koloru skóry ,orientacji seksualnej i wyznania.Dla nich najważniejszy jest
          CZŁOWIEK.


          Pozdr.S.
          • Gość: Mariner Re: W sprawie stereotypów IP: *.visp.energis.pl 13.08.04, 00:54
            Mozesz żyć, jak chcesz, ale wszystko ma swoją cenę. Ciekawe co powiesz będąc
            już starą? Znam starsze zgorzkniałe panie, które żyły tylko dla siebie......
            pozdrawiam
            M.
          • Gość: Mariner Re: W sprawie stereotypów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 02:45
            Zapomniałem dodać, że ktoś się zajmował Twoimi iemowlecymi kupkami.........
            M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka