bezdenny
19.01.05, 22:07
Kiedy moja stara zasnęła, ujrzałem bezdenną głębię otwierającą się w suficie.
Czarna poświata kryła anielskie doliny. Śpiew aniołów dobiegał poprzez eony
dzikich krucjat. Niezwykłe doznanie.
Gdy się obudziłem, spojrzałem na starą i zrobiło mi się niedobrze. Proza
życia. Kobieta - puch marny. Muszę się napić, bo ten widok na trzeźwo jest
nie do przyjęcia.
Odważnym feministkom radzę, żeby uczciwie spojrzały w lustro. Ciekawe, czy
zniosą bolesną prawdę. Nawet jeśli teraz nie jest ta prawda bolesna, to
będzie bolesna za dziesięć lat.