Dodaj do ulubionych

Gospoś-jest taki zawód???

10.05.05, 22:17
Jak sądzicie,funkcjonuje u nas taka profesja-gospoś?Tzn taki gość, który
zajmował by się dziećmi,ugotował obiad,zrobił zakupy...wynajmowany na całe
dniówki bądź godziny w zależności od potrzeb.Mógłby załatwić sprawy na
poczcie bądź,pójść z dzieckiem do kina..Jestem ciekawy, bo sam jestem
tatusiem "samotnie wychowującym" i właściwie dużo bardziej podoba mi się ta
praca od mojej zawodowej:)
Obserwuj wątek
    • klarak Re: Gospoś-jest taki zawód??? 10.05.05, 22:46
      jak u nas to nie wiem, ale we wloszech jest caly zwiazek gosposiow. dzieki za
      fajny post, to mile:)
      • mirped Re: Gospoś-jest taki zawód??? 11.05.05, 00:14
        no proszę...związki!!!:)Jak ja bym dziatwie strajk urządził to by mi związki z
        glowy wybiły...pewnie by mnie w pranie oflagowały;)..ech....nawet nie ma przed
        kim pikietować...
    • boykotka Re: Gospoś-jest taki zawód??? 11.05.05, 08:02
      Tak; nie wiem czyemu zwany pantoflarzem :)- zasztanawiam sie tylko dlaczego w
      Polsce mężczyźni zajmowanie sie domem i dziećmi uznają za dyshonor ??
      Tak w ogóle to znam kilku męzczyzn, którzy siedzą w domu i zajmują się dziećmi
      a żony w tym czasie pracują. Takie czasy nastały :)
      • monikaannaj Re: Gospoś-jest taki zawód??? 11.05.05, 09:08
        Nie wszyscy uznaja za dyshonor. Mój maz twierdzi, ż egdybym nagle zaczeła sama
        jedna zarabiac kupe szmalu - to on chętnie zostałby "kurem domowym". Wydaje mi
        sie , że jest wielu mężczyzn, którzy tak naprawde nie mieszczą sie w
        stereotypie mysliwego wyruszającego codziennie na polowanie.
        • kocia_noga Re: Gospoś-jest taki zawód??? 11.05.05, 12:21
          Mój też - ma talent do kontaktów z ludźmi , uważa, że dzięki dzieciom dorósł ,
          lubi ciche spokojne prace domowe - i marzy o tym ,żeby zostać moim utrzymankiem
          .Dzisiaj znowu nadam totolotka .Ech , żeby jeszcze można było sprawdzić, czy
          faktycznie ktos tę forsę wygrywa, czy tez spółka zgarnia cały szmalec dla siebie !
          • ggigus Kocia nogo! 11.05.05, 12:26
            Na przedmiocie statystyka poleglam haniebnie, ale to jest prawdopodobienistwo
            wygrania szostkiw Totolotku:
            O,0000000008 i jeszcze jakies tam dalsze liczby.
            Nie pytaj mnie mnie, jak to wyliczyc, bo to jakies kombinajce z tymi szescioma
            liczbami, ale to prawdopodobienstwo polecala nam pani od statystyki sobie
            zapamietac, aby uniknac rozczarowan.
            pozdr serdecznie
            • kocia_noga Re: Kocia nogo! 11.05.05, 12:38
              :)) dzięki , choc nie takiej odpowiedzi sie spodziewałam . Cóż -kubeł zimnej
              wody mnie otrzeźwił - nie będzie mój miły moim utrzymankiem :(((
            • Gość: trevik Re: Kocia nogo! IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.05, 14:02
              Przeciez to material szkoly sredniej !! ;-)

              Full w totku to tylko jedna wlasciwa kombinacja z "n po k" mozliwych, gdzie k
              jest iloscia skreslanych numerow (w tym momencie 6), n liczba wszystkich
              mozliwych numerow. Ilosc jednakowoprawdopodobnych kombinacji (rownosci
              prawdopodobienstwa wystapienia kazdej z kombinacji nie bede tu udowadnial) mozna
              okreslic uzywajac symbolu Newtona, prawdopodobienstwo wygrania w totku
              szosteczki skreslajac jedna kombinacje numerow jest rowne 1/(ilosc kombinacji).
              W zwiazku z tym dla totka 6/48 jest to 0,00000008148955075788 (z
              zaokragleniem), czyli mniej-wiecej (troche wszak jednak mniej niz) jeden na
              dziesiec milionow.
      • stephen_s A właśnie, to dobre pytanie... 11.05.05, 13:08
        ... czy przypadkiem polskie kobiety same nie mają problemów z ideą "kura
        domowego"?

        Czy jakby Wasz facet powiedział, że chce nie pracować, tylko zajmować się
        domem - to czy byście się na to zgodziły?

        Pytam, bo w moim otoczeniu znam dziewczyny, które nie tylko wpadają w panikę na
        myśl o byciu jedyną żywicielkami rodzin, ale też buntują się na myśl, że mąż
        mógłby mniej od nich zarabiać... I zapewniam, że nie są to jakieś niezaradne,
        nieradzące sobie z życiem kobiety.

        Mam wrażenie, że bycie "kurem domowym" tak samo jest trudne do zaakceptowania
        dla mężczyzn, jak i dla potencjalnych partnerek takich panów...
        • monikaannaj Re: A właśnie, to dobre pytanie... 11.05.05, 13:14
          he he - ja mam problem, bo jestem leniem i wyznawczynią poglądu "człowiek nie
          został stworzony do pracy - a najlepszy dowód to fakt, że praca go męczy".
          Nie wyobrażam wiec sobie robienia jekiejs wielkiej "kariery" - zarabiania
          duzych pieniedzy kosztem ogromnego poswięcenia.
          Gdyby jednak stało sie tak (cudem jakims), ze bez wielkiego wysiłku, chodzac
          sobie do pracy na 8 godzin zarabiam kokosy - to nie maiłaby nic przeciwko
          mezowi czekajacemu na mnie z obiadem w wysprzątanym mieszkanku.
          • stephen_s Re: A właśnie, to dobre pytanie... 11.05.05, 13:28
            Mam wrażenie, że jesteś w tym niekoniecznie typowa :)

            Powiem Ci nawet, że ja - choć wiem, że to trochę głupie - sam chyba miałbym
            opory przed niepracowaniem... Nawet pomimo opieki nad dziećmi i domem, czułbym
            się nieco jak darmozjad...
            • Gość: nie_kura_domowa Re: A właśnie, to dobre pytanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 13:41
              A mój ślubny przez pewien okres czasu nie pracował, zajmował się dzieckiem,
              gotował obiadki (i to jak gotował!), nie mam nic przeciwko temu żeby cofnąć
              czas. Teraz dziecko o 6.00 do przedszkola, wracam do domu - obiadku niet...
              Może jednak można wygrać totka, może to dzisiaj będzie mój dzień? Bo na
              dyrektorską pensyjkę raczej się nie zanosi...
        • boykotka Re: A właśnie, to dobre pytanie... 13.05.05, 07:05
          stephen_s napisał:

          > ... czy przypadkiem polskie kobiety same nie mają problemów z ideą "kura
          > domowego"?

          Nie wiem, kto ma a kto nie ma z tym problemów; sadzę, że są to ludzie o
          ciasnych umysłach.
          Ja się wychowałam w takim domu. Mama zawsze zarabiała więcej od taty i zawsze
          pracowała do późna w nocy. Siłą rozpędu najpierw ojciec zajmował się domem
          potem ja. Natomiast nigdy nie zajmował się nim mój starszy brat. Nie sądzę więc
          że zajmowanie się mężczyzny domem zależy od jakiejkolwiek tradycji - zalezy
          tylko i wyłącznie od indywidualnego podejścia do sprawy. Albo cos wnoszę w
          życie rodziny albo tylko i wyłacznie czerpię.
    • mirped Ja się pochwalę... 11.05.05, 15:34
      ..w takim razie nie skromnie:).. wychowuję bliźniaki,lubie gotować i przebywać
      z nimi.Pracuję zawodowo i oczywiście czasami jest ciężko pogodzić to
      wszystko,ale da się żyć...spokojnie mógł bym nie pracować i zajmować się tylko
      domem, a praca gosposia sprawiała by mi satysfakcję o ile nie musiał bym za
      dużo sprzątać(do tego zaganiam dziatwę;)Pantoflarzem się nie czuję z tego
      powodu, bo nie ma nade mną żadnego pantofla:)
      • kocia_noga Re: Ja się pochwalę... 11.05.05, 16:39
        A tak serio , to widzę , że praca bardzo męczy mojego faceta - wyciska z niego
        siły , a niestety jeszcze będzie musiał wiele lat pracowac . O tym totku to ,
        oczywiście był żart , ale z tych smętnych - bo to nasza jedyna szansa na to
        ,żeby mógł sobie rzucić pracę zawodową . Poza tym , tak OT , podejrzewam firmę
        totolotkową ,że w rzeczywistości nie wypłaca żadnych wygranych oraz manipuluje
        losowaniem , więc nawet to minimalne prawodpodobieństwo może być iluzoryczne.
        • Gość: trevik Re: Ja się pochwalę... IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.05, 17:14
          Nie no.. cos tam wyplacaja, bo inaczej to juz nikt nie gralby w to, ale jest to
          gra na stawke silnie ujemna - nie wiem, czy choc 10% przychodu jest
          przeznaczanych na nagrody, poza tym AFAIK w Polsce to monopol panstwowy i
          znaczna czesc jest przelewana wprost do budzetu (pomysl opodatkowania z tytulu
          wygranych dlatego jest taki smieszny gdy wiekszosc przychodu totka leci do
          budzetu, jeszcze tego brakowaloby, aby z wygranych potracano ;-). Co do
          manipulacji, to nic mi o tym nie wiadomo, slyszalem jednak, ze
          prawdopodobienstwa wylosowania konkretnych kul moga sie znacznie roznic - na
          tyle, aby twierdzenie o rownym prawdopodobienstwie wszystkich kombinacji (np. z
          tolerancja do bledu, ktory nikogo interesowal nie bedzie np. 1%) nie bylo w
          przypadku totka sluszne.

          Mam znajomego, ktory sobie dorabia poprzez sprzedaz aplikacji sluzacej to
          typowania numerow najbardziej prawdopodobnych na podstawie poprzednich wynikow
          losowan (twierdzi, ze jest w stanie zwiekszyc szanse wygranej nawet o 2 rzedy
          wielkosci, czyli z niezwykle marnej robi bardzo marna). Pewne testy
          statystyczne, ktore wykonuje jego aplikacja pokazuja, ze krotkoterminowo pewne
          numery sa bardziej prawdopodobne do wylosowania niz inne a facet przypuszcza, ze
          dlatego krotkoterminowo, bo ci w totolotku tez licza i wymieniaja pewne
          kuleczki, ktore sie z szeregu wylamuja. Niestety takie programy to tez wielka
          zwala - co z tego, ze zwiekszaja szanse glownej wygranej o pare rzedow (jesli
          wogole, bo jestem sceptykiem w kwestii skutecznosci), jesli rowniez mozliwie
          duzo zwiekszaja szanse na podzial glownej wygranej z tymi, ktorzy takimi
          programami sie posluguja.

          Jakby nie patrzec, totolotek jest do bani.
    • Gość: kkk Re: Gospoś-jest taki zawód??? IP: *.4web.pl 10.06.05, 22:00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka