Dodaj do ulubionych

"lepsi", bo wierzacy?

12.05.05, 17:55
lepszych. Znam pare takich osob z dyskusji na tym i innym forum, wiec do nich
te slowa kieruje. To ci, ktorzy mi pisali, ze poniewaz wierza, stoja po
stronie dobra, albo po prostu maja racje. A ja jej nie mam, ani nie jestem
dobrym czlowiekiem, bo jestem ateistka.
To fragment z rozmowy Jossifa Brodskiego z Natalia Gorbaniewska. Sluzy
refleksji.

Gorbaniewska: mnie tez czesto razí to samo w owych "religijnych" wierszach, o
ktorych mowiles. Mysle, ze jest to w ogle bolaczka noefickiej inteligencji.
Otrzymawszy dar wiary, czlowiek mysli od razu, ze on...
Brodski: ...ze jest dobry
Gorbaniewska: Tak, ze jest lepszy od innych, ze otrzymal dar za jakies
zaslugi. I slawiac ow dar, wyslawia wlasne zalugi, samego siebie. ale ani to
religia, ani poezja.

Moi wierzacy dyskutanci (nie polece o nickach) to ani neofici, ani poeci (jak
skromnie przypuszczam) przekonanie o wlasnej "lepszosci" poprzez wiare cos
mi przypomina.
pozdr

Obserwuj wątek
    • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 18:08
      To prawda. My wierzący mamy coś czego wy ateiści nie macie. potrzebę
      transcendencji , obcowania z abolutem. may też umiejętność stawiania pytań,
      których wy nie potraficie postawić. ponadto mamy też nadzieję, której wy
      jesteście pozabwieni. stąd też u was wszystko sprowadza się do "tu i teraz" .
      Bo żadne "po" dla was nie istnieje. jak się nie nachapiecie teraz to nie
      nachapiecie się nigdy.
      Różnic jest zapewne wiele ale w oczach Boga nikt nie jest lepszy ani gorszy.
      Oczywiście że uważam że bycie wierzącym jest lepsze od bycia nie wierzącym.
      Gdybym uwazał że jest odwrotnie to byłbym niewirzącym.
      • monikaannaj A w twoich oczach? 12.05.05, 18:23
        Myślisz że brak wiary to jest swiadomy wybór?

        Faktem jest jednak, że na forum mozna spotkac także niewierzacych, którzy
        uwazaja sie za lepszych bo im zadne opium nie zasnuwa mózgu...
        • Gość: bezdenny Re: A w twoich oczach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 23:03
          monikaannaj napisała:

          > Myślisz że brak wiary to jest swiadomy wybór?

          Wiara to łaska. taki mądry by dokładnie powiedzieć czym jest wiara to sie
          jeszcze nie narodził (z jednym wyjatkiem, ale to był Bóg w ludzkim ciele)
          Ale by dostapić tej łaski trzeba szukać. A poszukiwanie to juz wybór wolnej
          woli. Nie rodzimy sie jako ludzie wierzący. Środowisko zawsze sprzyja
          podejmowaniu pewnych wyborów, ale w ostatecznym rachunku pewni i tak zostajemy
          sam na sam ze swą duszą.
          >
          > Faktem jest jednak, że na forum mozna spotkac także niewierzacych, którzy
          > uwazaja sie za lepszych bo im zadne opium nie zasnuwa mózgu...

          oczywiście że tak jest. przeciez oni uważają nas za ciemniaków i jakichś
          prowincjuszy , za których trzeba się wstydzić wśród jasnie oświeconych
          Europejczyków.
      • stephen_s Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 18:57
        > My wierzący mamy coś czego wy ateiści nie macie. potrzebę
        > transcendencji , obcowania z abolutem. may też umiejętność stawiania pytań,
        > których wy nie potraficie postawić. ponadto mamy też nadzieję, której wy
        > jesteście pozabwieni. stąd też u was wszystko sprowadza się do "tu i teraz" .
        > Bo żadne "po" dla was nie istnieje. jak się nie nachapiecie teraz to nie
        > nachapiecie się nigdy.

        Słowem, każdy ateista to płytki materialista?

        Co za brednie...

        Wiesz, tak w zasadzie to czuję się osobiście obrażony takim stawianiem sprawy.
        Ale oczywiście, TY JESTEŚ WIERZĄCY, więc wolno Ci krytykować innych i wydawać
        na ich temat oceny...

        PS. Znasz taki kawałek z Biblii o wyjmowaniu belki ze swojego oka?
        • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 11:18
          stephen_s napisał:

          >>
          > Słowem, każdy ateista to płytki materialista?
          >

          Dobrze to ująłeś. Oczywiście nie wyklucza to też ckliwości i egzaltacji.
          >
          > Wiesz, tak w zasadzie to czuję się osobiście obrażony takim stawianiem
          sprawy.

          Właśnie to miałem na myśli - np egzaltacja.
          > Ale oczywiście, TY JESTEŚ WIERZĄCY, więc wolno Ci krytykować innych i wydawać
          > na ich temat oceny...

          oczywiście że mi wolno. Wiem że ty natomiast bys zabronił. I tym się też
          róznimy. ja ci pozwalam formułowac oceny - jakie chcesz. Ty natomiast chciałbyś
          aby wszyscy posługiwali się tymi samymi zakłamanymi formułami.
          >
          > PS. Znasz taki kawałek z Biblii o wyjmowaniu belki ze swojego oka?
          Nie.

      • felek_zdankiewicz Jedyna pociecha dla niewierzących... 12.05.05, 19:13
        Nie boją się, że pójdą na wieczne zatracenie do piekła;)
        • Gość: bezdenny Re: Jedyna pociecha dla niewierzących... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 11:42
          felek_zdankiewicz napisał:

          > Nie boją się, że pójdą na wieczne zatracenie do piekła;)
          >

          No własnie. czasami dośc niebezpieczna pociecha - sprawiająca że niektórzy nie
          mają żadnych hamulców . na zASADZIE "HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA"
          • felek_zdankiewicz Re: Jedyna pociecha dla niewierzących... 13.05.05, 13:40
            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

            > No własnie. czasami dośc niebezpieczna pociecha - sprawiająca że niektórzy
            nie
            > mają żadnych hamulców . na zASADZIE "HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA"


            Jeśli dla kogoś tylko świadomość istnienia piekła stwarza w życiu hamulce, to
            szczerze szczerze takiej osobie współczuję.
      • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 16:51
        > To prawda. My wierzący mamy coś czego wy ateiści nie macie. potrzebę
        > transcendencji , obcowania z abolutem.

        Co za bzdura! Skąd pomysł, że ktoś niewierzący nie odczuwa takich potrzeb?
        Zastanów się chwilę, albo zapytaj zanim zaczniej mi mówić co ja myślę, ak
        jakbyś to wiedział lepiej.
        • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 21:01
          > > To prawda. My wierzący mamy coś czego wy ateiści nie macie. potrzebę
          > > transcendencji , obcowania z abolutem.
          >
          > Co za bzdura! Skąd pomysł, że ktoś niewierzący nie odczuwa takich potrzeb?
          > Zastanów się chwilę, albo zapytaj zanim zaczniej mi mówić co ja myślę, ak
          > jakbyś to wiedział lepiej.

          Potrzebę zapewne odczuwacie, jednak jako osoby racjonalne wiecie,
          żetrandescencji ani absolutu nie ma. Istniejącą potrzebę zaś tłumaczycie sobie
          zgodnie z obecną wykładnią nauk przyrodniczych i społecznych.
          • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 17.05.05, 08:58
            Znowu się mylisz. Absolut i transcendecja może dla każdego oznaczać co innego.
            Potrzeba tych pojęć wynika z emocji, a emocje ma takie same wierzący jak i
            ateista. Poprostu dla ateisty pojęcia te oznaczają co innego niż bóg
    • Gość: Miś Kolabor Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: 64.246.36.* 12.05.05, 19:32
      A znasz kanapową partię, której jedynym programem jest walka z księżmi,
      a pośrednio z całą religią, jak dotychczas tylko katolicką?
      Kim oni są i jak mogło coś takiego wogóle powstać?

      Źle sprawę stawiasz, istnieją katolicy, którzy są nimi tylko z nazwy i uczciwi
      niewierządzy.
    • Gość: trevik Hallo ggigus, IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.05, 19:37
      Nickow nie musialas wymieniac - bezdenny juz tu jest, ja pisze a paru innych
      moze sie jeszcze dolaczy. Odpowiadam tylko jednak jak to wyglada w moich oczach
      (jednym slowem: Ty uogolniasz, ja prostuje).

      Po pierwsze nigdzie nie napisalem, ze uwazam sie za jakiegokolwiek lepszego w
      jakichkolwiek kryteriach, jedyne, co napisalem, to to, ze "staram sie stac po
      stronie dobra i rozsadku". Najpierw przekrecilas to na "dobro i racje" (co
      absolutnie nie jest tym, co napisalem) a teraz ze uwazam sie za lepszego (jednak
      co jak co, ale twoja opinie odbieram dosyc personalnie).

      Ja uwazam, ze nie mam prawa do zadnych sadow w kwestii, co kto mysli i jaki ma
      swiatopoglad, bo to sprawa zupelnie prywatna, element elementarnej wolnosci a ta
      trzeba szanowac - moge starac sie z tutaj prowadzic tylko dyskusje w obszarze
      zainteresowan feminizmu i zadawac problematyczne pytania (bo to nie miejsce na
      ewangelizacje) - najczesciej wszak tylko moim zdaniem problematyczne, bo jak sie
      przekonuje to ja mam rozne problemy natury
      filozoficzno-sprawiedliwosciowo-moralnej, moje rozmowcznynie najczesniej nie,
      bez problemow wychodza z filozoficznych problemow wszelakich za pomoca argumentu
      "a wskaznik makroekonomiczny ten i tamten pokazuje, ze ja mam gorzej", z czym
      naprawde rzetelna dyskusje prowadzi sie trudno. Swoje swiatopoglady na forum
      mozna swobodnie wyglaszac - nie szkodza nikomu, nie sa to tresci nawolujace do
      nienawisci, nie ponizaja zadnych grup itd. itp. ja z tego prawa korzystam, Ty z
      tego prawa korzystasz. Dalej nikt z nas nie jest lepszy.

      Oczywiscie dyskusja filozoficzno-moralna jest tu i na tym forum, jednak jesli
      dzialania jakis stron poza dyskusje wychodza z glow na ulice i zaczynaja
      dotyczyc rowniez mojego zycia mam prawo zgodnie z regulami demokratycznego
      panstwa na bardzo ostra krytyke takich poczynan Nie ma tutaj nic do rzeczy
      fakt, ze uwazam sie jakkolwiek za lepszego niz reszta - czasem ja moge byc w
      bledzie, czasem reszta. Bardzo lubie gdy ktos mi moj blad unaocznia, ale na tym
      forum to naprawde rzadkosc.

      Co wcale nie znaczy, ze wszystko jest z nami identyczne: owej reszty mnie czesto
      rozni to spojrzenie na Boga i na czlowieka - drugie wynika z pierwszego. I tylko
      tylko tyle i az tyle. Drugi raz nie chce sie na ten temat rozpisywac, bo juz raz
      to zrobilem, kiedy pisalem o roznicach miedzy nami - jesli przez ten post
      uznalas, ze uwazam sie za lepszego _a Ciebie za gorsza_, to po prostu go nie
      zrozumialas. Czy moze to, ze tak myslisz wynika z tego, ze to Ty uznajesz ludzi
      o odmiennych pogladach za gorszych od siebie?

      Generalnie: "Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni” (Mt 7, 1)

      PS: Jest owszem jeszcze ryzyko, ze grzesze Pycha, ale jesli tak uwazasz, to
      wytknij mi to - wyslucham z pokora.
      • ggigus Treviku, uderz w stol, a nozyce 17.05.05, 17:55
        sie odezwa?
        A jednak sie upieram, ze nie pisalam konkretnie o zadnym nicku i jego
        posiadaczu,a o ogolnie o nadetych i zachwyconych soba (niektorych) wierzacych.
        pozdr
        • Gość: trevik Re: Treviku, uderz w stol, a nozyce IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.05, 19:51
          Tak - zdecydowanie masz racje. Jesli przekrecisz moje intencje do wlasnych celow
          i probujesz z nich pozniej robic uzytek do takich tez to na pewno nozyce sie odezwa.

          Czy ja pisze jak zachwycony soba "niektory" wierzacy? Poza tym taki zachwyt to
          raczej slaba wizytowka wiary (dziala bardziej przeciw istocie wiary jak dla
          mnie, niz za).

          Gruss
          • ggigus Treviku ! Teil 2 (hihih) 18.05.05, 12:04
            Nie zmienilam Twoich slow, aby je znieksztalcic. Niedokladnie zacytowalam, ale
            sen pozostal ten sam.
            Nie mam ochoty pisac konkternie, o kim pisalam. I przy tym pozostane.
    • tad9 Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 20:20
      ggigus napisała:

      > lepszych. Znam pare takich osob z dyskusji na tym i innym forum, wiec do nich
      > te slowa kieruje.

      Pozostaje faktem, że ateiści są w pewien - być może dosłowny - sposób
      upośledzeni emocjonalnie. Można się też zastanawiać, czy są w stanie w sposób
      pełny uczestniczyć w kulturze. Wydaje się, że nie - chyba, że uznamy ich za
      swego rodzaju subkulturę (ale wówczas za subkulturę uznać wypadało by i
      autystyków)
      • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 20:23

        > > te slowa kieruje.
        >
        > Pozostaje faktem, że ateiści są w pewien - być może dosłowny - sposób
        > upośledzeni emocjonalnie. Można się też zastanawiać, czy są w stanie w sposób
        > pełny uczestniczyć w kulturze.

        wierzacy natomiast uposledzeni nie sa i radosnie wysadzaja sie w powietrze na
        zatloczonym bazarze w imie najwyzszego ;-)
        to przez te rozsadzajace ich emocje
        • tad9 Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 20:50
          bengal napisał:

          > wierzacy natomiast uposledzeni nie sa i radosnie wysadzaja sie w powietrze na
          > zatloczonym bazarze w imie najwyzszego ;-)
          > to przez te rozsadzajace ich emocje

          Zwracam uwagę, że po zbrodniach dokonanych w imię "materializmu naukowego"
          argumenty w rodzaju tego jaki przedstawiłeś nie są za mocne.
          • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 20:56

            > > to przez te rozsadzajace ich emocje
            >
            > Zwracam uwagę, że po zbrodniach dokonanych w imię "materializmu naukowego"
            > argumenty w rodzaju tego jaki przedstawiłeś nie są za mocne.

            to nie sa zadne argumenty, tylko ustosunkowanie sie do Twojej opinii nt
            emocjalnego uposledzenia ateistow ;-)
            • tad9 Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 21:07
              bengal napisał:

              > to nie sa zadne argumenty, tylko ustosunkowanie sie do Twojej opinii nt
              > emocjalnego uposledzenia ateistow ;-)

              Nie jest to opinia lecz stwierdzenie faktu: ateiści nie odczuwają emocji
              właściwych dla zdecydowanej większości ludzi. Jeśli weźmiemy "średnią
              statystyczną" otrzymamy "człowieka wierzącego" w taki czy inny rodzaj
              transcendencji (nie musi to być zresztą bóstwo osobowe, na wzór
              chrześcijański). Można by powiedzieć, że obok owego "normalnego centrum" mamy
              dwa bieguny nienormalności - z jednej strony religijnych maniaków, którzy
              wierzą ZA MOCNO, z drugiej tych, którzy NIE wierzą, czyli ateistów właśnie.
              • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 21:11
                zdefiniuj "emocje wlasciwe dla zdecydowanej wiekszosci ludzi"

                wg mnie: milosc, strach, zazdrosc, wspolczucie, ciekawosc (o ile to emocja),
                stress, niepewnosc etc...

                Ateisci nie kochaja, nie zazdroszcza, nie boja sie itd. wg Ciebie?
                • tad9 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 16:02
                  bengal napisał:

                  > zdefiniuj "emocje wlasciwe dla zdecydowanej wiekszosci ludzi"

                  A co tu jest do definiowania? Czego nie rozumiesz?


                  > wg mnie: milosc, strach, zazdrosc, wspolczucie, ciekawosc (o ile to emocja),
                  > stress, niepewnosc etc... Ateisci nie kochaja, nie zazdroszcza, nie boja sie
                  >itd. wg Ciebie?

                  A oprócz tego co napisałeś także poczucie transcendencji. Ateistom jest to
                  odczucie obce. Są o nie ubożsi.
                • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 21:25
                  > Ateisci nie kochaja, nie zazdroszcza, nie boja sie itd. wg Ciebie?

                  Czy boją się - zapewne, jest to przecież elementarna reakcja emocjonalna
                  większości zwierząt, w tym gatunku homo sapiens
                  Czy zazdroszczą - oczywiście, zazdrość wynika bowiem z umiejętności
                  porównywania, inteligencji zaś nie można odmówić naszemu gatunkowi
                  Czy kochają - nie powinni, a przynajmniej powinni walczyć z tą reakcją
                  psychiczną rozumiejąc, że takie odczucie jak miłość, w świetle nauk
                  przyrodniczych i społecznych, jest jedynie mechanizmem potrzebnym naturze do
                  przetrwania naszego gatunku (wykształconym w drodze ewolucyjnej konkurencji z
                  innymi gatunkami), stoi jednak w całkowitej sprzeczności z indywidualnym
                  interesem konkretnego osobnika.
              • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 17:04
                Oczywiście, że mimo iź jestem niewierzący, odczuwam te same emocje co ty.

                > (nie musi to być zresztą bóstwo osobowe, na wzór
                > chrześcijański).

                Z tym się zgadzam, zatwardziałych ateistów jest raczej niewielu. Jednak prawda
                jest taka, że miedzy kimś kto wierzy w bezosobowego, niezwiązanego z żadną
                religią boga, a kimś kto nie wierzy w żadnego boga jest bardzo niewielka
                róznica. Z pewnością róznica ta nie wpływa na spektrum odczuwalnych emocji czy
                moralność tej osoby.
        • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 21:09
          > wierzacy natomiast uposledzeni nie sa i radosnie wysadzaja sie w powietrze na
          > zatloczonym bazarze w imie najwyzszego ;-)
          > to przez te rozsadzajace ich emocje

          Naukowych ideologii społecznych w dziele masowego ludobójstwa i tak nic nie
          pobije.
      • stephen_s Tad, z łaski twojej... 12.05.05, 21:21
        ... za kogo Ty się uważasz, by wypowiadać się m.in. o moim zyciu emocjonalnym i
        zdolności do uczestniczenia w kulturze???
        • felek_zdankiewicz Re: Tad, z łaski twojej... 12.05.05, 21:52
          Nie tylko Tad tak myśli. Sądzę, że pouczające w tej kwestii mogą okazać się
          filmy Krzysztofa Zanussiego. Ten wybitny katolicki intelektualista ukazał
          pułapki, do jakich prowadzić może brak wiary, a w najlepszych swoich dziełach
          wyraził rozkosz, jaką może człowiekowi dawać wchodzenie w metafizyczne
          tajemnice. Oczywiście ateista nie może takich spraw zrozumieć...
        • tad9 Re: Tad, z łaski twojej... 15.05.05, 09:02
          stephen_s napisał:

          > ... za kogo Ty się uważasz, by wypowiadać się m.in. o moim zyciu emocjonalnym
          >i zdolności do uczestniczenia w kulturze???


          Uważam się za znawcę tematu.
      • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 09:42
        > Pozostaje faktem, że ateiści są w pewien - być może dosłowny - sposób
        > upośledzeni emocjonalnie. Można się też zastanawiać, czy są w stanie w sposób
        > pełny uczestniczyć w kulturze. Wydaje się, że nie - chyba, że uznamy ich za
        > swego rodzaju subkulturę (ale wówczas za subkulturę uznać wypadało by i
        > autystyków)

        Kolejna bzdura! To na powaznie, czy chodzi ci tylko o oplucie ludzi, którzy
        mają inne światopolgąd niż ty? Ateiści mają taki sam kodeks moralny i życie
        duchowe jak wierzący.
        • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 22:03
          > Kolejna bzdura! To na powaznie, czy chodzi ci tylko o oplucie ludzi, którzy
          > mają inne światopolgąd niż ty? Ateiści mają taki sam kodeks moralny i życie
          > duchowe jak wierzący.

          A nie powinni!
          W moim przekonaniu szczery, wykształcony ateista musi być całkowicie amoralny -
          rozumie bowiem doskonale, że moralność czyli wiara w to, że jedne zachowania są
          dobre a inne złe, to jedynie produkt ewolucji naszego gatunku - mechanizm w
          który natura wyposażyła populację, aby bronić przed samozagładą.
          Jednak z punktu widzenia konkretnego osobnika, ograniczenia wynikające z
          moralności są niekorzystne.

          Szczerze przyznam również, że nie rozumiem skąd bierze się u szczerych,
          racjonalnych ateistów ochota na "nawracanie" wierzących.
          Jest to nielogiczne. Dostępując ateistycznego oświecenia niewątpliwie nigdy nie
          robiłbym jednego - nie próbowałbym, jak Wy tutaj czynicie, nawracać naiwnych
          teistów, którzy wierzą, że trzeba "nadstawiać drugi policzek", bo jest Bóg i
          jest on miłością.

          Jakiż bowiem racjonalista nie wolałby być wilkiem w owczarni, zamiast wilkiem
          pośród wilków.
          • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 22:22
            fulko102 napisał:

            >>

            > Szczerze przyznam również, że nie rozumiem skąd bierze się u szczerych,
            > racjonalnych ateistów ochota na "nawracanie" wierzących.
            > Jest to nielogiczne. Dostępując ateistycznego oświecenia niewątpliwie nigdy
            nie
            >
            > robiłbym jednego - nie próbowałbym, jak Wy tutaj czynicie, nawracać naiwnych
            > teistów, którzy wierzą, że trzeba "nadstawiać drugi policzek", bo jest Bóg i
            > jest on miłością.
            >
            > Jakiż bowiem racjonalista nie wolałby być wilkiem w owczarni, zamiast wilkiem
            > pośród wilków.
            też to zauwazyłem. cały czas im powtarzam: czujecie się lepsi to się czujcie.
            czy ja wam bronię?
            Ale to im nie wystarcza. To oni mi powiedzaąjak ja się mam czuć i co ma mieć
            wpływ na moje samopoczucie.
            • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 18.05.05, 14:37
              Nie czujemy się lepsi. Czujemy się tacy sami.
          • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 18.05.05, 14:40
            Z tego co zauważyłem to

            1. Nie rozumiesz do końca słowa ateista - osoba niewierząca w boga. Dorabiasz
            do tego prostego sformułowania całą filozofię, która może i być przez
            niektórych wyznawana, ale w większości nie jest.

            2. Nikt tu wierzących na ateizm nie nawraca. Masz jakiś kompoleks chyba.
            Poprostu ateiści bronią się przed byciem posądzonym o nienmoralność i brak
            życia duchowego
    • krytyk2 Re: "lepsi", bo wierzacy? 12.05.05, 21:42
      Jestem w tej chwili na etapie metamorfozy "poglądów" w tej kwestii.Do niedawna
      byłem ateistą ,obecnie zaczynam dojrzewać do czegoś ,co nazwałbym wiarą .Nie
      jest to jeszcze wiara w osobową siłę,ale jest to stan, ktory odbieram jako
      przedsionek takiej wiary.Dlatego dobrze czuję poglądy obu stron i nie potępiam
      ani tez nie lekceważę żadnego ze stanowisk.
      W tej kwestii nasuwa mi się myśl ,że dyskusja może okazać sie bezprzedmiotowa w
      momencie gdy uświadamiam sobie ,że wiara jest pewnym stanem ducha ,którego
      nijak nie można ani udowodnić ani przekazać innym osobom .Jako taka wymyka sie
      wszelkim opisom obiektywnym -zarówno z punktu widzenia ateisty/ktory chciałby
      udowodnić ,że wierzący sie myli /jak też wierzącego /który w swej zapalczywości
      chcialby niewierzacemu dostarczyć "dowody" na istnienie Boga/.
      Z odczuć ,które towarzyszą mi od pewnego czasu ,wyróżniłbym zwiększone
      poczucie wewnętrznej mocy,trudno mi zreszta to dokładnie nazwać.
      Z drugiej strony nie wydaje mi się ,ażeby fakt bycia osobą religijną czy
      wierzącą dawał specjalne prawo do czucia sie kimś lepszym czy po prostu z
      definicji -dobrym człowiekiem.Na Zachodzie doszli do tego trochę wcześniej niz
      my ,że jest to sprawa osobista każdego i niech tak pozostanie.K
      • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 21:59
        krytyk2 napisał:

        > Z drugiej strony nie wydaje mi się ,ażeby fakt bycia osobą religijną czy
        > wierzącą dawał specjalne prawo do czucia sie kimś lepszym czy po prostu z
        > definicji -dobrym człowiekiem.Na Zachodzie doszli do tego trochę wcześniej
        niz
        > my ,że jest to sprawa osobista każdego i niech tak pozostanie.K

        bardzo wiele się tu pisze o dokonywaniu wyborów. I jakie to wielkie caco jest
        ten wolny wybór. otóż w tym miejscu zgadzam się całkowicie z paniami
        feministkami. Moja wiara mój wybór moja sprawa. Wolna wola jest zreszta jednym
        z fundamentów naszej wiary - a czego ateiści najczęściej nie widzą i czemu
        przeczą.
        A teraz: uważam swój wybór (czyli by wierzyć) za lepszy. Dlaczego miałbym
        wybierać coś co uważam za gorsze.
        ocZywiście teraz modna jest taka hipokryzja polegająca na paplaniu że wszystkie
        obyczaje są jednakowo dobre, że wszytskie poglądy są jednakowo dobre, że nie
        ma lepszych kultur. każdy rozsądny kto chocby spróbował kuchni angielskiej i
        włoskiej wie oczywiście że to brednie - takie paplanie. Ale to oczywiście nie
        przeszkadza temu by taka hipokryzja kwitła.
        A teraz np pytanie do szanownych pań feministek: podobno wykształcone ,
        inteligentne i mądre czujecie się lepsze od moerkowych pań z LPR czy też nie?
        • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 12.05.05, 23:45
          bezdenny ..Ty faktycznie jesteś bezdenny..Twoje gadanie to zwykła sofistyka..i
          to że uważasz się za lepszego"bo wierzysz"jest konotacją prawie każdego Twojego
          zdania,mimo iż tak usilnie temu zaprzeczasz..to co nazywasz modą na paplanie o
          równości to zwyczajna socjologia, wszelkie zło na świecie jest wynikiem tego że
          takie pseudojajogłowce potrafią pociągnąc za sobą ciemną masę wmawiając im
          swoją wyższość..Jesteś nieupośledzony bo wierzysz?tak???W co???W biblię??
          Książkę która mozna tak interpretowac, że nawet teorię względności w niej
          wykażesz???To może zaczniemy się modlić i do przepowiedni Nostradamusa???Czy w
          jakiegoś stwórcę który czuwa nad wszystkim względnie wszystkim kieruje jednych
          wrzucając do pieca a innych do sezamu?Podważasz autorytety tysiecy naukowców w
          imię czego>????Że sam przemyślałeś lekturę biblii???A kim Ty jesteś że rościsz
          sobie prawo do właściwej interpretacji słowa, i czym właściwie biblia różni się
          od mitów greckich poza tym,że miała większa siłę przebicia????
          • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 11:35
            Gość portalu: jaca napisał(a):

            > bezdenny ..Ty faktycznie jesteś bezdenny..Twoje gadanie to zwykła
            sofistyka..i
            > to że uważasz się za lepszego"bo wierzysz"jest konotacją prawie każdego
            Twojego
            >
            > zdania,mimo iż tak usilnie temu zaprzeczasz..to co nazywasz modą na paplanie
            o
            > równości to zwyczajna socjologia, wszelkie zło na świecie jest wynikiem tego
            że
            >
            > takie pseudojajogłowce potrafią pociągnąc za sobą ciemną masę wmawiając im
            > swoją wyższość..Jesteś nieupośledzony bo wierzysz?tak???W co???W biblię??
            > Książkę która mozna tak interpretowac, że nawet teorię względności w niej
            > wykażesz???To może zaczniemy się modlić i do przepowiedni Nostradamusa???Czy
            w
            > jakiegoś stwórcę który czuwa nad wszystkim względnie wszystkim kieruje
            jednych
            > wrzucając do pieca a innych do sezamu?Podważasz autorytety tysiecy naukowców
            w
            > imię czego>????Że sam przemyślałeś lekturę biblii???A kim Ty jesteś że rośc
            > isz
            > sobie prawo do właściwej interpretacji słowa, i czym właściwie biblia różni
            się
            >
            > od mitów greckich poza tym,że miała większa siłę przebicia????

            Właśnie takie m.in. posty świadczą że mam rację. oczywiście że ty uwaasz się za
            lepszego ode mnie, gdyż inaczej nie pisał bys tego co napisałeś. na dodatek
            jesteś zakłamany. Zwykły hipokryta, który nie jest w stanie przyznać się do
            własnych odczuć. Np zdanie "Gość portalu: jaca napisał(a):

            >to co nazywasz modą na paplanie o
            > równości to zwyczajna socjologia, wszelkie zło na świecie jest wynikiem tego
            że
            >
            > takie pseudojajogłowce potrafią pociągnąc za sobą ciemną masę wmawiając im
            > swoją wyższość..

            No co nam tu jaca napisał. napisał że jest jakaś ciemna masa którą można
            manipulować. Sam jaca oczywiście do ciemnej masy się nie zalicza , a więc jest
            lepszy. Ale to nie przeszkadza mu pleść jak plecie
            poczucie własnej "lepszości" jest powszechne i naturalne i wręcz zdrowe. takie
            matoły jak ty powtarzające różne banały chciały zaszczepić innym jakies
            kompletnie bezsensowne poczucie "równości" . chęć bycia lepszym pcha nas do
            rywalizacji konkurencji , pcha nas do odkryć, do tworzenia dzieł sztuki etc.
            • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 16.05.05, 18:30
              oj bezdenny...gdzieś Ty wyczytał o tym poczuciu rowności????Chyba w dziełach
              Lenina bo nie w moim poscie..oczywiście że są lepsi i gorsi..i masz rację ze to
              poczucie pcha nas do rywalizacji..ale to poczucie realizuje się tylko w
              wartościach które są mierzalne.np ilośc kasy na koncie,liczba samochodów,ilość
              punktów w testach IQ,ilość znaczków w klaserze czy też wielkośc dorobku
              naukowego..tak..tu są lepsi i gorsi jeśli przyjmiemy założenie że Ci co mają
              więcej ...czegoś tam -są lepsi.ale wiara jest wartością niemierzalną.W jaki
              sposób mierzysz kto jest bardziej a kto mniej wierzący w więc lepszy i gorszy??
              Po ilości pielgrzymek do Watykanu czy po kasie wydanej na telefony do Radia
              Maryja??Wierzącym albo się jest albo nie.To jest cecha dychotomiczna mająca
              tylko dwie wartości a więc tak albo nie..tak samo jak cecha jaką jest płec..są
              tylko dwie możliwości albo kobieta albo mężczyzna(nie wliczając oczywiście
              jakiś błędów natury genetycznej)Wiec również nie można określic czy lepsza jest
              kobieta czy mężczyzna..pod względem człowieczeństwa są równi.Jeśli z jakiś
              powodów brak Ci cech ktorymi chciał byś się jakoś wybić..wtedy wymyslasz
              sztuczne pseudo podzialy jak płec,rasa,wiara...znajdujesz motywację by jedna z
              cech była lepsza od drugiej( co jest oczywiście czystą bzdurą którą
              wielokrotnie przerabialiśmy na lekcjach historii np.o wyższości rasy aryjskiej
              nad innymi)..masz rację..istnieje ciemna masa,Ciebie do niej muszę
              zaliczyć..ale cóż..jesli komuś nie starcza znaczków,kasy,.. inteligencji by
              poczuć się lepszym..to może zamiast wywyższać się wiarą,płcią czy rasą..może
              spróbuje w kwestii inteligencji emocjonalnej;)(to taki erzac dla tych co nie
              mogą znaleźc u siebie innej)?Co???Spróbuj..może wtedy poczujesz się naprawdę
              lepszy..bo sama wiara to jednak za mało..pozdrówka
              • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 20:14
                Nic nie zrozumiałes z tego co pisałem. Ale to nie twoja wina. akurat w twoim
                przypadku - przypadku człowieka, który uważa się za lepszego od ciemnej masy ,
                do której i mnie zalicza nie ma mowy o tzw. "równości". jestes lepszy od tych
                90% Polaków hipokrytów bo nie wierzysz ani w biblię ani w niczym sie od niej
                nie różniące mity greckie.
                bardzo ciekawa jest teza o poczuciu lepszości mierzonym liczba uzbieranych
                znaczków, zasobnoscią konta, wilekością IQ.
                każdy ma swoja miarę.
                • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 16.05.05, 20:27
                  ..podałem tylko przykłady wartości które są mierzalne,a nie takie które
                  określają moją wartość..Wiara sama w sobie jest cechą ducha..jak np miłosć więc
                  siłą rzeczy jest nie mierzalna,albo jest albo jej nie ma..nie może jednak w
                  żaden sposob stanowić kryterium oceny wartosci człowieka.To tak jak byś na
                  podstawie tego czy pizza jest na talerzu czy jej nie ma chciał orzec która jest
                  smaczniejsza..oczywisty nonsens..ale to chyba tak,jak bym probował dzwoniącą na
                  klęcząco do radia maryja babcię przekonać że Rydzyk to oszust..a niby w czym
                  widzisz wyższość biblii nad mitami greckimi??Hmmm???Jakiś argument,bo sama
                  motywacja że nie wierzę to nie widzę a że nie widzę to jestem gorszy to jakieś
                  masło maślane
                  • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:14
                    nadal nic nie zrozumiałeś. To się może wiązać z jakimś brakiem wyobraźni.
                    zalecam przeczytanie jednego wierszyka Mickiewicza.tam jes o szkiełku i mędrca
                    oku. Żeby ułatwic posłuże sie przykładem który byc może przemówi do twej
                    wyobraźni. Otóz moja sąsiadka z naprzeciwka jest piekniejsza niż ta 4 domy
                    dalej. Nie wiem jak to zmiezryłem, ale wiem, albo inaczej (żeby było pod
                    ciebie0 wierzę że jest piekniejsza. jeżdżenie na nartach jest lepsze od
                    zbierania znaczków. (tez nie wiem jak to zmierzyłem) Teraz będzie trudniej:
                    Miłość i wiarę zapwene da się zmierzyć , ale przy pomocy miar nieuchwytnych.
                    tak jak ducha czy jakikolwiek stan emocjonalny. Ktoś kocha namietnie a ktoś
                    tylko letnio. ktos wierzy całym soba, a ktoś inny tylko 'częścią" siebie.
                    czyjaś wiara jest płytka a czyjas głęboka. Pojęcia którymi sie posługujemy nie
                    moga tego opisac. takim jak ty trudno to sobie wyobrazić i dlaego przykładaja
                    ubogi zestaw pojęć do oceny czegoś co się tym pjęciom wymyka. Stąd twój pomysł
                    by oprzeć się na liczbie pielgrzymek lub telefonów do RM. I tak samo ja wierzę
                    że stan wiary jest lepszy od stnu niewiary.
                    Ale to jest temat zupełnie poboczny. Powróćmy do naszych baranów. otóz zapewne
                    słyszałes że sa ludzie, którzy mają kompleks niższości. Tzn czują że sa gorsi
                    ze względu na coś tam. otóż sa też ludzie którzy maja poczucie wyższości. Ze
                    względu na: ja np m.in ze wzgledu na wiarę która wyznaję. Grozi mi że wpadne w
                    pychę ( a to cieżki grzech).
                    Ty zaś uważasz sobie że to ty jesteś lepszy, bo akurat nie wierzysz. To że
                    dajesz tu upust swym kompleksom na tle kraju pochodzenia nie ma tu nic do
                    rzeczy.
                    • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 16.05.05, 21:27
                      "Ty zaś uważasz sobie że to ty jesteś lepszy, bo akurat nie wierzysz. To że
                      dajesz tu upust swym kompleksom na tle kraju pochodzenia nie ma tu nic do
                      rzeczy"-gdzie Ty to wyczytałes????Cosik nie zdrowo konfabulujesz..Chłopie!!Cały
                      czas Ci tłumaczę że nie ma lepszych i gorszych jesli chodzi o wiare...Tobie
                      podoba się jedna sąsiadka innemu inna..jeden woli znaczki inny narty.Co nie
                      znaczy,że jeden jest lepszy albo gorszy bo to zalezy już od indywidualnej oceny
                      tej osoby przez każdego kto ją będzie chciał scharakteryzować..Wg Ciebie murzyn
                      będzie gorszy od Eskimosa bo nie jeździ na nartach tylko zbiera znaczki????...
                      (to jest przykład,metafora,nie bierz tego dosłownie bo znowu zaczniesz jakieś
                      berdenie o kraju pochodzenia i komplekasach klecić)Ty zdecydowałeś co jest
                      gorsze a co lepsze???...więcej obiektywizmu i pokory chłopie...to,że Ty coś
                      oceniasz jako lepsze wcale tego nie musi oznaczać..obcęgami się nie wbija
                      gwodzi tak samo jak wiarą nie można charkteryzować
                      czyjejś"lepszości"bądź "gorszości".....booooże...co za człoiwek:))))))))
                      aaaaa....i dalej mi nie napisałes gdzie jest różnica między opowiastkami z
                      biblii a opowiadaniami z mitologi greckiej czy baśniami i legendami
                      suahili...;)
                      • Gość: bezdenny Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:51
                        Gość portalu: jaca napisał(a):

                        > "Ty zaś uważasz sobie że to ty jesteś lepszy, bo akurat nie wierzysz. To że
                        > dajesz tu upust swym kompleksom na tle kraju pochodzenia nie ma tu nic do
                        > rzeczy"-gdzie Ty to wyczytałes????Cosik nie zdrowo konfabulujesz..Chłopie!!

                        Oto bardzo dobry cytat świadcżacy o twych kompleksach na tle kraju pochodzenia:
                        "...własciwie to było do wszystkich tych ekstatycznie dobrych
                        wierzących,żałujących zylka pod kościołem dla żebraka,kradnących w pracy bo
                        przecież może pracować.itd...wszak mamy wierzące 90% społeczeństwa w
                        Polsce...buhahaha....i innych hipokrytów...potrzebujących wyższymi celami
                        uzasadnić swój byt na ziemi"
                        To typowe u mało bystrych dyskutantów: napisac że ja jestem bezdenny a polacy
                        tacy i owacy.

                        Cały
                        >
                        > czas Ci tłumaczę że nie ma lepszych i gorszych jesli chodzi o wiare...Tobie
                        > podoba się jedna sąsiadka innemu inna..jeden woli znaczki inny narty.Co nie
                        > znaczy,że jeden jest lepszy albo gorszy bo to zalezy już od indywidualnej
                        oceny
                        >
                        > tej osoby przez każdego kto ją będzie chciał scharakteryzować..Wg Ciebie
                        murzyn
                        >
                        > będzie gorszy od Eskimosa bo nie jeździ na nartach tylko zbiera znaczki????...
                        > (to jest przykład,metafora,nie bierz tego dosłownie bo znowu zaczniesz jakieś
                        > berdenie o kraju pochodzenia i komplekasach klecić)Ty zdecydowałeś co jest
                        > gorsze a co lepsze???...więcej obiektywizmu i pokory chłopie...to,że Ty coś
                        > oceniasz jako lepsze wcale tego nie musi oznaczać..obcęgami się nie wbija
                        > gwodzi tak samo jak wiarą nie można charkteryzować
                        > czyjejś"lepszości"bądź "gorszości".....booooże...co za człoiwek:))))))))
                        > aaaaa....i dalej mi nie napisałes gdzie jest różnica między opowiastkami z
                        > biblii a opowiadaniami z mitologi greckiej czy baśniami i legendami
                        > suahili...;)

                        Reszta jest juz tylko bełkotem i pwotarzaniem dowodów na to że nie rozumiesz. O
                        wyższości biblii nad legendami suahilii nie będe z toba dyskutował . Bo to sie
                        mija z celem. ty sobie możesz uważć że basnie sa lepsze a ja sobie uważam że
                        nie. czy ja wymagam od ciebie bys mi wykazał że biblia nie jest lepsza od mitów
                        greckich. nie ma w ogóle o czym gadać. papka myślowa i tyle - schemacik
                        mentalny o tym że jedne kultury nie sa lepsze od innych, że jedne obyczaje sa
                        tyle samo warte co inne itd.
                        • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 17.05.05, 00:12
                          ..no tak...mówił dziad do obrazu a obraz a nirazu..równie dobrze można
                          rozmawiać z koniem..ale cóż..reprezentujesz widać ścisłe audytoriumn ludzi
                          pokroju rydzyka bez jakiejkolwiek wrażliwości na logiczne argumenty żyjącym w
                          przekonaniu o własnej wyższości-bo wierzysz..ja też jestem wierzący ot taka
                          prowokacja wiedziona nadzieją że usłyszę jakies racjonalne za lub przeciw..a tu
                          tylko"słowacki wielkim poetą był"i nic więcej..ot..kołtunśka ciasnota..ale to
                          już poniżej moich zdolności retorycznych..tzn nie chciał bym aż tak nisko
                          latać..gdyby ciasnotą umysłu można było napełniać naczynia to dla ciebie
                          musiało by być bezdenne stąd pewnie ksywka:)Narka
                      • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 23:51
                        > aaaaa....i dalej mi nie napisałes gdzie jest różnica między opowiastkami z
                        > biblii a opowiadaniami z mitologi greckiej czy baśniami i legendami
                        > suahili...;)

                        Z punktu widzenia ateisty różnica pomiędzy Biblią i mitologią grecką jest
                        zasadnicza. Biblia bowiem nakłania tępych katoli i innych krzyżowców do tego,
                        żeby "nadstawiali drugi policzek", "kochali bliźniego", podczas gdy mitologia
                        tego nie robi. Ateista więc w swoim najlepiej pojętym interesie powinien wręcz
                        domagać się ustawowego obowiązku czytania i przestrzegania dziesięciorga
                        przykazań przez jak największą liczbę ciemniactwa, tak by jak ten kogut w w
                        ogromnym kurniku mógł sobie poużywać na naiwnych wierzących w dobro i uczciwość
                        kurczątkach.
              • Gość: BD Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: 195.164.48.* 17.05.05, 09:03
                Witam,

                Gość portalu: jaca napisał(a):

                > punktów w testach IQ,ilość znaczków w klaserze czy też wielkośc dorobku
                > naukowego..tak..tu są lepsi i gorsi jeśli przyjmiemy założenie że Ci co mają
                > więcej ...czegoś tam -są lepsi.ale wiara jest wartością niemierzalną.

                Farmazony straszne wypisujesz. Przecież kryteria typu IQ czy ilość znaczków sa
                wysoce arbitralne. dla kogoś zaletą jest bycie wyższym, dla kogoś niższym etc.
                Nawet jeśli by przyjąc taką ułomna definicję, to wpędzasz się w ślepy zaułek,
                bowiem:

                > Maryja??Wierzącym albo się jest albo nie.To jest cecha dychotomiczna mająca
                > tylko dwie wartości a więc tak albo nie..tak samo jak cecha jaką jest
                > płec..są tylko dwie możliwości albo kobieta albo mężczyzna(nie wliczając
                > oczywiście jakiś błędów natury genetycznej)Wiec również nie można określic
                > czy lepsza jest kobieta czy mężczyzna.

                Ależ właśnie można, porównując np. średnie IQ kobiet i mężczyzn, albo np.
                średni poziom estrogenu czy progesteronu - co kto woli. Znajdziesz milion
                kryteriów, któymi wykażesz ilościowo, że typowy meżczyzna jest lepszy/gorszy
                według uznania od typowej kobiety. Podobie dla Murzyna/Azjaty, Polaka/Niemca
                czy wreszcie wierzącego/niewierzącego etc. I tak choćby znany filzoof i
                ekonomista XVII-wieczny Sir William Petty, sam bedąc ateistą, podkreslał że
                państwo powinno wpierać religię, bo osoby religijne są dla tego panstwa
                bardziej użyteczne, średnio rzecz biorąc "lepsze".

                Co do teorii o równości kultur, to jest ona raczej archaizmem socjologicznym,
                od którego się odchodzi. Niektórzy humaniści ciągle bronią poglądów, że np.
                współczesna astronomia świata Zachodu i astronomia plemienia Azande są równie
                dobre, ale to niezbyt rozsądne podejście.

                pozdrawiam,
                BD
                • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 18.05.05, 12:32
                  Farmazony straszne wypisujesz. Przecież kryteria typu IQ czy ilość znaczków sa
                  > wysoce arbitralne. dla kogoś zaletą jest bycie wyższym, dla kogoś niższym etc.
                  > Nawet jeśli by przyjąc taką ułomna definicję, to wpędzasz się w ślepy zaułek,
                  > bowiem:
                  Farmazony to Ty pleciesz bo właśnie wszystkie moje posty służyły temu,że samo
                  pojęcie "lepszości:jest arbitralne..nie to ładne co ładne ale co się komu
                  podoba..parafrazując
                  Znajdziesz milion
                  > kryteriów, któymi wykażesz ilościowo, że typowy meżczyzna jest lepszy/gorszy
                  > według uznania od typowej kobiety.
                  ..tiaa.np w rodzeniu dzieci..wszystko zależy od kryteriów oceny..to tak jak byś
                  powiedział że samochód osobowy jest lepszy od ciężarowego...wszystko zależy do
                  czego bo do przewozu cegieł napewno nie..a jeśli chodzi o te banialuki o
                  równości kultur to i tu również trzeba zastosować tzw współczynnik
                  humanistyczny..bo ocena nie należy do Ciebie ale musisz próbować oceniać oczami
                  tego kto w danej kulturze egzystuje i przez nią był socjalizowany..pozdrówka
        • Gość: jaca Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 12.05.05, 23:50
          ...własciwie to było do wszystkich tych ekstatycznie dobrych
          wierzących,żałujących zylka pod kościołem dla żebraka,kradnących w pracy bo
          przecież może pracować.itd...wszak mamy wierzące 90% społeczeństwa w
          Polsce...buhahaha....i innych hipokrytów...potrzebujących wyższymi celami
          uzasadnić swój byt na ziemi
        • krytyk2 Re: "lepsi", bo wierzacy? 14.05.05, 21:22
          Witaj Bezdenny!
          Mimo ze zwracałeś się w swojej wypowiedzi do drogich feministek, zacytowałeś
          jednak mój post i wydaje mi się ,że dyskutowaleś z postawionymi przeze mnie
          tezami/albo tezikami/.
          Piszesz :
          > bardzo wiele się tu pisze o dokonywaniu wyborów. I jakie to wielkie caco jest
          > ten wolny wybór.
          Ten fragment budzi we mnie /jak rzadko kiedy/ mieszane uczucia. I zgadzamm się
          i nie zgadzam zarazem!
          Zgadzam się w tym sensie ,że uważam ,iż wiara /bądź jej brak/ leży poza
          wszelkim swiadomym wyborem.Jest nam dana i za bardzo nie potrafiłbym powiedzieć
          dlaczego.
          Nie zgadzam sie, ponieważ deprecjonujesz pojęcie wolnego wyboru.W odniesieniu
          do naszej kwestii-masz rację,ale całkowite odrzucenie istnienia czy też
          ważności wolnego wyboru -z tym juz na pewno sie nie zgodzę.
          *********
          Piszesz dalej:
          > A teraz: uważam swój wybór (czyli by wierzyć) za lepszy. Dlaczego miałbym
          > wybierać coś co uważam za gorsze.
          Odnośnie mozliwości wyboru wiary-komentarz jw
          Ale dalej znowu bym dyskutował:pozostając w wierze czy też- na gruncie
          wiary,odbieram sobie praktycznie prawo oceniania stanu bycia na gruncie
          niewiary.Tamten stan jest juz dla mnie nieosiągalny ,zakryty.Chyba ,że Twoja
          wiara oscyluje pomiedzy silnym uniesieniem a stanami niewiary.Jeśli tak, to
          faktycznie codziennie możesz konfrontować się ze skutkami pozytywnymi wiary i
          negatywnymi/w hipotetycznym przykładzie/ niewiary.
          Pozdrawiam .K
      • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 22:21
        > jak też wierzącego /który w swej zapalczywości
        > chcialby niewierzacemu dostarczyć "dowody" na istnienie Boga/.

        Jestem wierzący i naprawdę nie mam ochoty dostarczać nikomu
        żadnych dowodów na istnienie Boga z tej prostej przyczyny,
        że taki DOWÓD NIE MOŻE ISTNIEĆ z samej istoty rzeczy.
        Pan Bóg nie może przecież dostarczyć nam powszechnego dowodu
        na to, że istnieje - byłoby ro przecież równoznaczne z utratą
        przez nas wolnej woli (która jak to uroczo ujął Diabeł vel Al Pacino
        w "Adwokacie diabła" jest jak skrzydła motyla).
        Wybieralibyśmy dobro (czyli Boga) nie z miłości do dobra, a dla korzyści
        - głodomór nie ma wolnej woli w obliczu trzydaniowego obiadu z pysznym deserem.

    • znowu.od.zera Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 07:17
      Podczytuje od czasu do czasu forum kosciol,religia.
      Akurat temat lepszosci (w kontekscie czy bez) mnie bardzo interesuje.
      Powiedzcie: dlaczego wlasciwie oburza czyjekolwiek poczucie o wlasnej lepszosci
      (i w zwiazku z tym czyjejs gorszosci?)
      Dlaczego z faktu, ze jakis czlowiek czuje sie ode mnie lepszy (i nawet mowi to
      glosno) mam sie czuc zle, jesli tego czlowieka nie uwazam za jakis autorytet?
      Mozna na kims wymusic milczenie, albo nawet klamliwe deklaracje typu
      "ja mam poczucie, ze jestem rowny" ) ale nie mozna nikogo zmusic, zeby
      faktycznie nie czul sie lepszy czy gorszy od innych.
      Religia jest tylko jedna ze sfer zycia ludzkiego. Nie oburzamy sie, gdy
      stwierdzamy wlasny (czy - co nieco trudniej ale do przelkniecia- cudzy)prymat
      w dziedzinie sportu, stanu posiadania (inteligencji), czy wreszcie wygladu na
      mniej lat niz mamy w rzeczywistosci ;-)
      Dlaczego akurat w dziedzinie wiary wywoluje to takie emocje????

      Pozdrawiam


    • Gość: iontichy Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 13.05.05, 12:31
      Myślę, że to uczucie nie jest obce po obu stronach barykady. Wstyd przyznać,
      ale czuję się może nie lepszy, ale ponad to, dlatego, że jestem ateistą. Może
      dlatego, że całe to uniesienie religijne, obrządki z tym związane mają dla mnie
      posmak... tak, groteskowy. Jestem tak mocno ugruntowany w swoich poglądach, że
      nawet nie chce mi się dyskutowć z wierzącymi (może za dużo tych dyskusji
      odbyłem i wiem, że jest to bezcelowe obustronnie). Obecnie raczej zbywam ten
      żar uśmieszkiem, nie chce mi się gadać, czytam to co lubię i jest raczej zgodne
      z moim swiatopoglądem, nie zabieram głosu w dyskusji na te tematy (teraz jest
      wyjątek) - chyba, że się złamię po pijaku :-), przejrzę czasami parę wypowiedzi
      i mam dość. I nie rusza mnie, gdy widzę u kogoś poczucie wyższości z powodu
      wiary, bo chyba ja mam takież płynące z przeciwnych powodów. Ateistom lubiącym
      czytać na TE tematy ludzi myślących podobnie :-) polecam książkę J. Mackie "Cud
      teizmu - argumenty za i przeciw istnieniu Boga".
    • ell.a Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 12:37
      Przede wszystkim dar wiary nie jest dany za jakiekolwiek zasługi a za darmo.
      Bóg z miłości ofiarował mi ten dar i naprawdę niczym sobie na to nie zasłużyłam.
      Wierzący są takimi samymi ludźmi jak niewierzący. Ale mają przewagę taką, że
      wiara pozwala im wzrastać w człowieczeństwie w sposób nieuchwytny i niedostępny
      dla niewierzących. Poza tym wiara daje niesamowitą motywację do pracy nad sobą,
      do eliminowania zła, na które podatny jest każdy człowiek. I wreszcie wierzący
      otrzymuje od Boga przeróżne dary, w tym dar mądrości, który polega na
      umiejętności odróżniania dobra od zła oraz perspektywę. Stąd wierzący mają
      pewność trwania po stronie dobra. Niwierzący często wyznaja prawo Kalego, nie
      mają jasno określonych norm moralnych.
      Tak więc moje zdanie jest takie, że wierzący nie są lepsi od niewierzących ale
      wiara jest lepsza od niewiary i ma lepsze konsekwencje.
      Pzdr.
      • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 12:45

        Niewierzący są takimi samymi ludźmi jak wierzący. Ale mają przewagę taką, że
        wiara nie przeszkadza im we wzrastaniu w człowieczeństwie w sposób nieuchwytny
        i niedostępny dla wierzących. I to bez wiszacego nad nimi miecza gniewu bozego!

        > I wreszcie wierzący otrzymuje od Boga przeróżne dary, w tym dar mądrości,
        >który polega na umiejętności odróżniania dobra od zła oraz perspektywę. Stąd
        >wierzący mają pewność trwania po stronie dobra.

        dlatego wysadzajac sie w powietrze i wlatujac samolotami w drapacze chmur
        wierzadzy madrze wiedza, ze i tak trwaja po stronie dobra!

        > Tak więc moje zdanie jest takie, że wierzący nie są lepsi od niewierzących ale
        > wiara jest lepsza od niewiary i ma lepsze konsekwencje.

        oj tak- konswekwencja zycia w raju z hurysami u boku jest niewatpliwie lepsza
        niz niebyt...
        • ell.a Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 13:32
          > dlatego wysadzajac sie w powietrze i wlatujac samolotami w drapacze chmur
          > wierzadzy madrze wiedza, ze i tak trwaja po stronie dobra!
          Nie mieszaj terroryzmu z wiarą. Naśladujesz w ten sposób terrorystów.
          > oj tak- konswekwencja zycia w raju z hurysami u boku jest niewatpliwie lepsza
          > niz niebyt...
          Chodziło mi o inne konsekwencje a mianowicie dokonanie wyboru niewygodnego w
          danym momencie ale dobrego.
          Ciekawe dlaczego wiara jest przez Ciebie rozumiana jako islam?
          Pzdr.
          • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 13:53

            > Nie mieszaj terroryzmu z wiarą. Naśladujesz w ten sposób terrorystów.
            alez kiedy oni sa gleboko wierzacy!


            > Chodziło mi o inne konsekwencje a mianowicie dokonanie wyboru niewygodnego w
            > danym momencie ale dobrego.
            co to znaczy dobrego?

            > Ciekawe dlaczego wiara jest przez Ciebie rozumiana jako islam?
            islam tez jest wiara, czyz nie?

            Majowie tez wierzyli w bogow i skladali im krwawe ofiary z jencow i siebie
            samych; Podobnie Inkowie, choc oni wierzyli bardziej w sily natury

            Wszystko to czynili z silnym przekonaniem, ze bog tak chce!
            • melmire Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 14:13
              A co sie dzieje w Irlandii? Tam to katolicy bomby podkladaja, nie ma co na
              islam zwalac :)
              • bengal Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 14:16
                nie tylko na islam!
                W Tajlandii to buddysci uciskaja i walcza z muzulamanami
                zadna religia nie jest wolna od przemocy w imie wiary
                • monikaannaj Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 14:24
                  Niereligijni sa wolni od przemocy?
              • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 22:42
                > A co sie dzieje w Irlandii? Tam to katolicy bomby podkladaja, nie ma co na
                > islam zwalac :)

                Tylko czego to dowodzi? Że wierzący mogą być okrutnymi, bezwzględnymi
                mordercami - to chyba oczywiste, mają bowiem wolną wolę i mogą wybrać
                zło. W końcu Szatan też jest wierzący.

                Mój problem z ateistami zaś jest taki, że do tej pory nie udało mi się
                spotkać żadnego prawdziwego. Wszyscy są farbowani - opowiadają jakieś
                androny o dobrze, o źle, o lepszym, o gorszym. Dla ateisty z definicji
                nie mogą istnieć takie pojęcia jak dobro czy zło, uczciwie, lojalnie, itd.

            • ell.a Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 14:27
              > > Nie mieszaj terroryzmu z wiarą. Naśladujesz w ten sposób terrorystów.
              > alez kiedy oni sa gleboko wierzacy!
              Terroryzm jest zaprzeczeniem wiary.
              W tym wątku chodzi o decyzje życiowe.

              > co to znaczy dobrego?
              To znaczy takiego wyboru, który jest etyczny i moralny.

              > > Ciekawe dlaczego wiara jest przez Ciebie rozumiana jako islam?
              > islam tez jest wiara, czyz nie?
              >
              > Majowie tez wierzyli w bogow i skladali im krwawe ofiary z jencow i siebie
              > samych; Podobnie Inkowie, choc oni wierzyli bardziej w sily natury
              >
              > Wszystko to czynili z silnym przekonaniem, ze bog tak chce!
              Ja się wypowiadam z punktu widzenia wiary i moralności chrześcijańskiej. Kult
              oparty na przemocy sprzeciwia sie Bogu.
              Wiara i moralność nie opiera się na tym co ktoś sobie na ten temat wyobraża a
              na określonych wartościach.
              Pzdr
              • kot_behemot8 Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 18:26
                ell.a napisała:

                > Ja się wypowiadam z punktu widzenia wiary i moralności chrześcijańskiej. Kult
                > oparty na przemocy sprzeciwia sie Bogu.


                Gott mit uns.
                Jak powiedział pewien pobożny rycerz zanim poderżnął gardło niewiernemu...

                • ell.a Re: "lepsi", bo wierzacy? 17.05.05, 09:33
                  > > Ja się wypowiadam z punktu widzenia wiary i moralności chrześcijańskiej.
                  > Kult
                  > > oparty na przemocy sprzeciwia sie Bogu.
                  >
                  >
                  > Gott mit uns.
                  > Jak powiedział pewien pobożny rycerz zanim poderżnął gardło niewiernemu...
                  >

                  Taa, niektórzy nie mają zdolności do realnego postrzegania rzeczywistości i
                  uparcie żyją przeszłością. Albo twierdzą, że są Napoleonem, hi hi...
                  pzdr
                  • ggigus ell.o! skarbie! 17.05.05, 17:49
                    jak tam te materialy co do aborcji w 8 miesiacu?
                    czekam i czekam i nic
                    pozdr
                    • ell.a Słońce! 18.05.05, 08:44
                      Lubisz się ze mną trochę podroczyć, prawda?
                      pzdr
                      • ggigus skarbenku! 18.05.05, 11:31
                        nie, kochana Ello. ale cos mi obiecalas, czego nie mozesz, o niestety, spelnic.
                        • ell.a Re: skarbenku! 18.05.05, 12:00
                          > nie, kochana Ello. ale cos mi obiecalas, czego nie mozesz, o niestety, spelnic
                          > .
                          O , droga ggigus, czy to ładnie tak kłamać? A fe!
                          pzdr


                          • ggigus kochaniutka! 18.05.05, 12:03
                            no to mi te strraszliwe dane podaj, co? zamiast tak mie tutaj
                            kokietowac ,anpisz po prostu. Nawet jelsi raz juz je podalas ( w co nie wierze,
                            a nawet prosilam o to w poscie ekstra do Cie), to podaj jeszcze rza, o ile je
                            masz, co , kotku zlocisty?
                            pozdr
                            • ell.a Re: kochaniutka! 18.05.05, 12:19
                              > no to mi te strraszliwe dane podaj, co? zamiast tak mie tutaj
                              > kokietowac ,anpisz po prostu. Nawet jelsi raz juz je podalas ( w co nie
                              wierze,
                              >
                              > a nawet prosilam o to w poscie ekstra do Cie), to podaj jeszcze rza, o ile je
                              > masz, co , kotku zlocisty?
                              > pozdr
                              Droga ggigus, wszyscy przeciwnicy mordowania dzieci są ci na pewno wdzięczni za
                              twoje ciągłe zainteresowanie tematem i twój upór odmowy przeczytania odpowiedzi
                              na twoje pytania. Dzięki temu temat jest wiecznie żywy.
                              Wszystkich zaiteresowanych odsyłam do wątków o aborcji sprzed kilku miesięcy.
                              A ja jestem ci specjalnie wdzięczna za twoje czułe zwracanie sie do mnie.
                              pzdr
                              • ggigus czyli nie mi nie podasz tych strasznych danych? 18.05.05, 12:21
                                bo ich nie masz, jak ich nie mialas przed paroma miesiacami (szczyt precyzyji
                                nb., gratuluje), kiedy TEZ O TO PROSILAM?
                                dzieki za wyjasnienie. Prosta rzecz, chociaz tyle czasu Ci zajela
                                pozdr
                                • ell.a czyli nadal odmawiasz zapoznania się z danymi? 18.05.05, 12:47
                                  Droga ggigus, ciesząc się, że wciąż ożywiasz wątek aborcji zachęcam cię żebyś
                                  tak uporczywie nie trzymała się kłamstwa bo to nieładnie. No chyba że dla
                                  zwolenników aborcji kłamstwo to norma. Tylko, że kłamstwo ma krótkie nogi o
                                  czym kazdy może się przekonać i przeczytać. No i po co ci to?
                                  Pzdr
                                  • ggigus no wiec podaj mi te dane, zamiast pisac 18.05.05, 12:50
                                    o klamstwie albo o watku sprzed paru miesiecy. Kiedys Cie prosilam w poscie
                                    ekstra o te dane i nic. Po prostu je podaj, o ile je masz. To takie proste.
                                    Ale nie mozesz tego zrobic, bo ich nie masz. Zawsze na moje pytanie o dane
                                    odsylasz mnie do swoim popzr. wypowiedzi. I zawsze ronbisz to malo preczyznjie.
                                    Podaj jeszcze raz.
                                    pozdr
                                    • ell.a no więc je wreszcie przeczytaj 18.05.05, 13:13
                                      Kiedys Cie prosilam w poscie
                                      > ekstra o te dane i nic
                                      No i po co kłamiesz? Jak pisałam kłamstwo ma krótkie nogi i każdy może to
                                      stwierdzić. To takie proste.
                                      Jeżeli chcesz jeszcze raz to wyślę ci je jutro na priwa gazetowego. A jeżeli
                                      nadal chcesz sobie robić jaja z tego tematu to gratuluję poczucia humoru.
                                      pzdr
                                      • ggigus slodki klamczuszku! 18.05.05, 13:17
                                        Zajrzyj na post z dnia 11.03.05 (strona 5 w archiwum), gdzie Cie esktra o te
                                        dane prosilam. Nie chce ich na priv. Chce je tutaj, moj slodki klamczuszku.
                                        • ell.a fascynujące! 18.05.05, 13:34
                                          Zajrzyj na post z dnia 11.03.05 (strona 5 w archiwum), gdzie Cie esktra o te
                                          > dane prosilam. Nie chce ich na priv. Chce je tutaj, moj slodki klamczuszku.

                                          Zajrzyj np. na post z 02.03.2005 (strona 6 w archiwum, wątek "TV4 o aborcji")
                                          gdzie dostałaś jedną z kilku odpowiedzi.
                                          A ostrzegałam, ze to brzydko kłamać.
                                          To musi być fascynujące dla czytającyh ten wątek odkryć niezwykle ciekawą
                                          postawę psychiczną polegającą na odmowie przyjęcia przez kogoś czegoś czego ten
                                          ktoś się domaga i dostaje.
                                          pzdr
                                          • ggigus niestety, Ello 18.05.05, 13:39
                                            tam tez sie migalas z odp. Moze po prostu odnajdz te swoja cenna wypowiedz i
                                            wklej mi ja tutaj, zamiast sie tak milo caly czas zabawiac? Czy to nie byloby
                                            protsze??
                                            • ggigus no jak tam, Ello, doczekam sie?? 18.05.05, 13:43
                                              • ell.a no jak tam, ggigus, przeczytasz? 18.05.05, 13:56
                                                • ggigus nie moge przeczytac tego, czego nie 18.05.05, 13:57
                                                  napisalas, klamczuszku!
                                                  czy masz zamiar dzis mi to jakos ulatowic, jutro , czy wcale??
                                                  • ggigus Ello, jakie powody 18.05.05, 14:00
                                                    powstrzymuja Cie, aby mi, oslowi, co nie potrafi odnalezc Twoich cennych slow,
                                                    te dane jeszcze raz wkleic?
                                                  • ell.a Re: Ello, jakie powody 18.05.05, 14:02
                                                    > powstrzymuja Cie, aby mi, oslowi, co nie potrafi odnalezc Twoich cennych
                                                    slow,
                                                    > te dane jeszcze raz wkleic?
                                                    Jak mogłabym pozbawić cię ulubionej rozrywki? To byłoby zbyt okrutne z mojej
                                                    strony.
                                                    pzdr
                                                  • ell.a a może tak więcej dioptrii 18.05.05, 14:00
                                                  • ggigus a moze po prostu wkleic? zamiast dac upust 18.05.05, 14:02
                                                    ellowej zlosliwosc?
                                                    czekam
                                                  • ell.a a może po prostu przeczytać? 18.05.05, 14:03
                                                  • ggigus jedyne , co znalazlam. 18.05.05, 14:04
                                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                                    1.Odszukam informacje i w ciągu kilku dni spodziewam się je Ci przedstawić. A
                                                    po co się wykonuje? Tak to wygląda w krajach gdzie kobieta ma
                                                    nieograniczone "prawo wyboru" i może "zrezygnować" z ciąży kiedy chce.
                                                    Nie dziwię Ci się, że nie możesz uwierzyc w taka potworność.

                                                    i czekam i czekam. I nic
                                                  • ell.a a tego nie znalazłaś? 18.05.05, 14:09
                                                    Droga ggigus: strona 6 w archiwum, wątek "TV4 o aborcji"-str pierwsza, godzina
                                                    9.56.
                                                    pzdr
                                                  • ggigus no wiec jak, wkleisz mi dane, czy nie? 18.05.05, 14:05
                                                    Jesli nie, koncze dyskusje, bo nie moge sie od ciebie doczekac sensownej odp.
                                                  • ell.a no wiec jak, przeczytasz, czy nie? 18.05.05, 14:11
                                                    > Jesli nie, koncze dyskusje, bo nie moge sie od ciebie doczekac sensownej odp.
                                                    Nie strasz, nie strasz i nie odbieraj mi nadziei.
                                                    pzdr
                                                  • ggigus nie strasze, klamczuszku 18.05.05, 14:13
                                                    Nie masz danych i nie masz argumentow, a na taka zabawe szkoda mi czasu.
                                                    pozdr
                                                  • ggigus duzo czasu, polklamczuszku 18.05.05, 14:16
                                                    I co , nie moglas tego wkleic?
                                                    dobra, wloski naukowiec Mario di Bavario w swojej ksiazce takie rzeczy obala,.
                                                    Tak mozemy bez konca, bo nie masz zadnych sensownych danych, o czym duzo
                                                    pisalam wczesniej.
                                                    dziekuje i pozdrawiam
                                                  • ell.a no dużo potrzebowałaś, dużo 18.05.05, 14:46
                                                    I co , nie moglas tego wkleic?
                                                    > dobra, wloski naukowiec Mario di Bavario w swojej ksiazce takie rzeczy
                                                    obala,.
                                                    > Tak mozemy bez konca, bo nie masz zadnych sensownych danych, o czym duzo
                                                    > pisalam wczesniej.
                                                    > dziekuje i pozdrawiam
                                                    A jednak znalazłaś. Chyba wzniosę toast za twój sukces. Na przyszłość bądź
                                                    łaskawa najpierw coś sprawdzić zanim zaczniesz zarzucać kłamstwo.
                                                    Tego typu informacje mozna sprawdzić. Jeżeli prasa laicka to publikuje to w
                                                    oparciu o konkretne fakty i dokumentacje szpitalną.
                                                    A ty możesz to przyjąć albo stwierdzić, że to nieprawda ale nie możesz negować
                                                    faktu publikacji konkretnych przypadków.
                                                    A jak jakiś naukowiec to neguje to powinien również przedstawić jakąs
                                                    dokumentację. I powinno dojść do konfrontacji konkretnego przypadku.
                                                    W każdym razie problem ten jest obecny w światowej laickiej prasie a nie
                                                    religijnej.
                                                    pzdr.




                                                  • ell.a oj, straszysz, straszysz 18.05.05, 14:36
                                                    > Nie masz danych i nie masz argumentow, a na taka zabawe szkoda mi czasu.
                                                    > pozdr
                                                    Każdy widzi, że mam a że to się tobie nie podoba to już nic na to nie poradzę.
                                                    pzdr
                                                  • kocia_noga Re: nie strasze, klamczuszku 18.05.05, 17:09
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=20427072&a=21190272
                                                    Tylko tyle tam jest - odniesienie do książki.
                                            • ell.a oj, stety, stety 18.05.05, 14:00
                                              > tam tez sie migalas z odp. Moze po prostu odnajdz te swoja cenna wypowiedz i
                                              > wklej mi ja tutaj, zamiast sie tak milo caly czas zabawiac? Czy to nie byloby
                                              > protsze??
                                              Oj, droga ggigus, zdecyduj się wreszcie czy ci odpisałam czy sie tam migałam.
                                              Cenna wypowiedź jest do twojej dyspozycji w kazdej chwili na str 6.
                                              Staram się naprawdę cię nie zawieść i czynnie uczestniczyć zw zaproponowanej
                                              przez ciebie zabawie.
                                              pzdr
                                              • ggigus juz wtedy bawilysmy sie tak samo, klamczuszku 18.05.05, 14:00
                                                Wkleisz jeszcze raz , jesli masz te dane, czy nie? Wtedy tez tak tracilysmy
                                                czas.
                                                • ell.a ależ droga ggigus, 18.05.05, 14:05
                                                  ja nie mam poczucia humoru więc się nie mogę z tobą bawić. Mogę za to
                                                  towarzyszyć ci w ulubionej rozrywce.
                                                  I jak możesz tak okrutnie twierdzić, że traciłyśmy czas? Ranisz moje serce!
                                                  pzdr
                                                  • ggigus czyli nie masz danych, Ello, klamczuszku 18.05.05, 14:06
                                                  • ggigus i nigdy nie mialas zadnych danych, Ello-klamczuszk 18.05.05, 14:07
                                                  • ell.a oj, naprawde nieładnie tak klamać, droga ggigus 18.05.05, 14:10
                                                    pzdr
                                              • kot_behemot8 Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 18.05.05, 18:14
                                                Zaciekawiła mnie ta wasza pogawędka, bo hasło "aborcja w 8 miesiącu" brzmi
                                                szokująco. Nie słyszałam by takie zabiegi były wykonywane. Musiałabym dostać
                                                doprawdy twarde dowody by w to uwierzyć. Jest naturalnie do pomyślenia sytuacja
                                                gdy zycie kobiety jest zagrożone a z jakiś powodów nie można zrobić cesarki,
                                                ale takie wypadki są niezwykle rzadkie. Ja nigdy się z czymś podobnym nie
                                                zetknełam. Pomysł "pozyskiwania tkanki mózgowej" od 8-miesięcznych płodów, do
                                                wykorzystania w przemyśle kosmetycznym (!!!) wygląda raczej jak scenariusz
                                                kiepskiego thrillera medycznego. Być może pomyliłaś Ellu tkankę mózgu z tkanką
                                                łożyska? Bo łożyska istotnie są wykorzystywane w przemyśle kosmetycznym.
                                                Obawiam się Ellu, że to co ty napisałaś w tym sławnym już poście którego domaga
                                                się Giggus trudno mi nazwać twardym dowodem. Powołujesz się tam na "włoskiego
                                                naukowca" Piero Angela. Niestety, Angela naukowcem nie jest. To dziennikarz i
                                                producent telewizyjny, dość znany - głównie z programów o zjawiskach
                                                paranormalnych, homeopatii, medycynie alternatywnej itd. Trudno byłoby jego
                                                wypowiedzi uznać za wiarygodne dowody. Wspominasz także Andrea D'Ascanio - nie
                                                wspominając jednak kim on jest. Ojciec D'Ascanio jest znanym ze swej
                                                agresywności działaczem antyaborcyjnym, wielokrotnie oskarżanym przez swoich
                                                oponentów o mijanie się z prawdą(także przed sądem). Nie posiada żadnego
                                                wykształcenia medycznego ani przygotowania naukowego i nie jest dla mnie osobą
                                                godną zaufania.
                                                Czy mogłabyś podać jakieś wiarygodniejsze informacje?
                                                • ggigus dzieki za wsparcie 18.05.05, 18:23
                                                  wg mnie to, ze ktos tam o czyxms kw siazce pt. Cywilizacja smierci napisal, tez
                                                  nie wystaracza za dowod.

                                                  I dzieki za inf. , kim ten Angela jestpozdr
                                                • lynx.rufus partial birth abortion 18.05.05, 19:27
                                                  kot_behemot8 napisała:

                                                  > Zaciekawiła mnie ta wasza pogawędka, bo hasło "aborcja w 8 miesiącu" brzmi
                                                  > szokująco. Nie słyszałam by takie zabiegi były wykonywane.

                                                  poraz zatem sie doksztalcic.

                                                  members.aol.com/abtrbng/pbal.htm
                                                  www.abortionfacts.com/partial_birth/partial_birth.asp
                                                  lr
                                                  • kot_behemot8 Re: partial birth abortion 18.05.05, 20:51
                                                    Obawiam się że znacznie lepiej od ciebie wiem czym jest partial abortion,
                                                    jednak kontrowersja nie dotyczy samej ICDA, lecz ICDA wykonywanej dopiero w 8
                                                    miesiącu. Dla twojej informacji: partial abortion czyli ICDA jest to sposób
                                                    usuwania ciąży wykonywany zazwyczaj w 4-5 miesiącu. Niezwykle rzadko i tylko w
                                                    uzasadnionych przypadkach (ratowanie życia matki) stosuje się go także później,
                                                    nie później jednak niż w 6, początku 7. Nigdy nie zetknełam się z aborcją w 8
                                                    miesiącu (choć teoretycznie mogę sobie taką sytuację wyobrazić)
                                                    Na stronie którą podałeś nie ma absolutnie żadnych informacji na ten temat!
                                                    (poza jedną statystyką mówiącą, że aborcje w 3 trymestrze stanowią 1,2% ogółu
                                                    aborcji, ile z tego w 8 miesiącu nie wiadomo, strzelam w ciemno że pewno z
                                                    kilkadziesiąt rocznie, na prawie 2 miliony w USA) Nie ma statystyk medycznych
                                                    dotyczących przyczyn tych zabiegów. Ani słowa o jakimś zabijaniu dzieci w
                                                    celu "pozyskiwania" ich mózgów. Do celów kosmetycznych!!!
                                                    Ludzie, trochę szacunku i umiaru, szacunku dla lekarzy! Nie mylcie thrillerów
                                                    medycznych z rzeczywistością!
                                                  • lynx.rufus Re: partial birth abortion 18.05.05, 20:59
                                                    kot_behemot8 napisała:

                                                    > Obawiam się że znacznie lepiej od ciebie wiem czym jest partial abortion,
                                                    > jednak kontrowersja nie dotyczy samej ICDA, lecz ICDA wykonywanej dopiero w 8
                                                    > miesiącu. Dla twojej informacji: partial abortion czyli ICDA jest to sposób
                                                    > usuwania ciąży wykonywany zazwyczaj w 4-5 miesiącu. Niezwykle rzadko i tylko w
                                                    > uzasadnionych przypadkach (ratowanie życia matki) stosuje się go także później,
                                                    > nie później jednak niż w 6, początku 7. Nigdy nie zetknełam się z aborcją w 8
                                                    > miesiącu (choć teoretycznie mogę sobie taką sytuację wyobrazić)
                                                    > Na stronie którą podałeś nie ma absolutnie żadnych informacji na ten temat!

                                                    nie podawalem wszystkich informacji o pba. to wstep dla tych, ktorzy uwazaja, ze
                                                    wcale nie dokonuje sie aborcji w trzecim trymestrze ciazy.

                                                    > (poza jedną statystyką mówiącą, że aborcje w 3 trymestrze stanowią 1,2% ogółu
                                                    > aborcji, ile z tego w 8 miesiącu nie wiadomo, strzelam w ciemno że pewno z
                                                    > kilkadziesiąt rocznie, na prawie 2 miliony w USA)

                                                    czyli jednak sie dokonuje?

                                                    Nie ma statystyk medycznych
                                                    > dotyczących przyczyn tych zabiegów.

                                                    ale jest nowa ustawa (w usa) ktora zdelegalizuje pba.

                                                    Ani słowa o jakimś zabijaniu dzieci w
                                                    > celu "pozyskiwania" ich mózgów. Do celów kosmetycznych!!!

                                                    nic na ten temat nie pisalem, wiec nie musisz krzyczec.

                                                    pozdrawiam
                                                    lynx
                                                  • kot_behemot8 Re: partial birth abortion 18.05.05, 21:20

                                                    >
                                                    > nie podawalem wszystkich informacji o pba. to wstep dla tych, ktorzy uwazaja,
                                                    z
                                                    > e
                                                    > wcale nie dokonuje sie aborcji w trzecim trymestrze ciazy.



                                                    Chodzi o to, że nie ma znaku równości między ICDA a aborcją w 8 miesiącu.
                                                    Absolutna większość takich zabiegów jest wykonywana wcześniej.


                                                    >
                                                    > > (poza jedną statystyką mówiącą, że aborcje w 3 trymestrze stanowią 1,2% o
                                                    > gółu
                                                    > > aborcji, ile z tego w 8 miesiącu nie wiadomo, strzelam w ciemno że pewno
                                                    > z
                                                    > > kilkadziesiąt rocznie, na prawie 2 miliony w USA)
                                                    >
                                                    > czyli jednak sie dokonuje?


                                                    Pytanie powinno brzmieć "dlaczego się je wykonuje". Sugerowano wcześniej, że w
                                                    celu pozyskania surowca dla przemysłu kosmetycznego, takie sugestie uważam za
                                                    obrzydliwe. Nie znam własciwych statystyk medycznych (ale postaram się je
                                                    znaleźć, tyle że z domowego komputera nie mam dostępu) sądzę jednak, że takie
                                                    zabiegi zdarzają się wyłącznie w sytuacji gdy nie istnieje już szansa na
                                                    uratowanie dziecka a trzeba ratować matkę.


                                                    >
                                                    > Nie ma statystyk medycznych
                                                    > > dotyczących przyczyn tych zabiegów.
                                                    >
                                                    > ale jest nowa ustawa (w usa) ktora zdelegalizuje pba.


                                                    To się daje uzasadnić. Metoda jest dość barbarzyńska i często nadużywana.
                                                    Jednak całkowity zakaz chyba nie jest dobrym rozwiązaniem. Dla ratowania życia
                                                    matki lekarz powinien mieć możność wyboru najbezpieczniejszej metody a czasami
                                                    jest nią właśnie ICDA.
                                                    >
                                                    > Ani słowa o jakimś zabijaniu dzieci w
                                                    > > celu "pozyskiwania" ich mózgów. Do celów kosmetycznych!!!
                                                    >
                                                    > nic na ten temat nie pisalem, wiec nie musisz krzyczec.


                                                    Muszę. Bo dla mnie nie jest problemem sama aborcja, jeśli wykonuję się ją dla
                                                    ratowania życia kobiety, często na chwilę wcześniej obumarłym płodzie.
                                                    Problemem byłoby uśmiercanie zdrowych dzieci w celu pozyskania ich mózgów. W
                                                    coś takiego nie uwierzę, dopóki nie zobaczę dowodów.


                                                    >
                                                    > pozdrawiam
                                                    > lynx
                                                  • ell.a Re: partial birth abortion 19.05.05, 08:22
                                                    > Pytanie powinno brzmieć "dlaczego się je wykonuje". Sugerowano wcześniej, że
                                                    w
                                                    > celu pozyskania surowca dla przemysłu kosmetycznego, takie sugestie uważam za
                                                    > obrzydliwe. Nie znam własciwych statystyk medycznych (ale postaram się je
                                                    > znaleźć, tyle że z domowego komputera nie mam dostępu) sądzę jednak, że takie
                                                    > zabiegi zdarzają się wyłącznie w sytuacji gdy nie istnieje już szansa na
                                                    > uratowanie dziecka a trzeba ratować matkę.
                                                    Nie dla kosmetycznego a dla "leczenia" jako dodatkowy plus wykonywania aborcji.
                                                    Dziecko w tym wieku przeżywa poza organizmem matki więc nie ma "potrzeby'
                                                    aborcji dla ratowania życia matki. Jeżeli sie to robi to dla zupełnie
                                                    zwyrodniałych celów. A głównym celem jest realizacja tzw. "prawa wyboru i
                                                    decyzji".
                                                    pzdr
                                                  • kot_behemot8 Re: partial birth abortion 19.05.05, 14:49
                                                    ell.a napisała:

                                                    > > Pytanie powinno brzmieć "dlaczego się je wykonuje". Sugerowano wcześniej,
                                                    > że
                                                    > w
                                                    > > celu pozyskania surowca dla przemysłu kosmetycznego, takie sugestie uważa
                                                    > m za
                                                    > > obrzydliwe. Nie znam własciwych statystyk medycznych (ale postaram się je
                                                    >
                                                    > > znaleźć, tyle że z domowego komputera nie mam dostępu) sądzę jednak, że t
                                                    > akie
                                                    > > zabiegi zdarzają się wyłącznie w sytuacji gdy nie istnieje już szansa na
                                                    > > uratowanie dziecka a trzeba ratować matkę.
                                                    > Nie dla kosmetycznego a dla "leczenia" jako dodatkowy plus wykonywania
                                                    aborcji.
                                                    > Dziecko w tym wieku przeżywa poza organizmem matki więc nie ma "potrzeby'
                                                    > aborcji dla ratowania życia matki. Jeżeli sie to robi to dla zupełnie
                                                    > zwyrodniałych celów. A głównym celem jest realizacja tzw. "prawa wyboru i
                                                    > decyzji".


                                                    Nie wierzę dopóki nie zobaczę dowodów. Nigdy nie słyszałam o przypadku by
                                                    robiono aborcję w 3 trymestrze z powodu widzimisię niedoszłej matki. Realizacja
                                                    prawa wyboru?? Moim zdaniem to kompletny nonsens - ale jeśli masz na to dowody
                                                    to się z nimi zapoznam. A co do potrzeby, to już o tym pisałam: w niezwykle
                                                    rzadkich przypadkach może być tak, że nie można zrobić cesarki a poród
                                                    naturalny jest niemożliwy, bo kobieta go nie przeżyje. Podkreślam: to bardzo
                                                    rzadkie przypadki, ale też i aborcje w 8 miesiącu są niezwykle rzadkie.
                                                    Przy okazji, jest jeszcze jeden problem. Na cesarkę, jak na każdą operację
                                                    kobieta musi wyrazić zgodę. Powiedzmy, że zgody nie wyraża a poród siłami
                                                    natury jest z różnych względów niemożliwy... Co wtedy ma zrobić lekarz? Jeśli
                                                    odmówi usunięcia dziecka, to kobieta umrze a jego czeka proces, może nawet
                                                    utrata prawa wykonywania zawodu. Jeśli wykonana cesarkę wbrew woli pacjentki -
                                                    to samo.

                                                    > pzdr
                                                  • ell.a Re: partial birth abortion 20.05.05, 10:25
                                                    A co do potrzeby, to już o tym pisałam: w niezwykle
                                                    > rzadkich przypadkach może być tak, że nie można zrobić cesarki a poród
                                                    > naturalny jest niemożliwy, bo kobieta go nie przeżyje.
                                                    Niby w jakich przypadkach? Podaj.

                                                    > Przy okazji, jest jeszcze jeden problem. Na cesarkę, jak na każdą operację
                                                    > kobieta musi wyrazić zgodę. Powiedzmy, że zgody nie wyraża a poród siłami
                                                    > natury jest z różnych względów niemożliwy... Co wtedy ma zrobić lekarz? Jeśli
                                                    > odmówi usunięcia dziecka, to kobieta umrze a jego czeka proces, może nawet
                                                    > utrata prawa wykonywania zawodu. Jeśli wykonana cesarkę wbrew woli pacjentki -

                                                    > to samo.
                                                    To tylko teoretyczne przypuszczenia. Znasz choć jeden taki przypadek?
                                                    Rozumiem, że twoim zdaniem lekarz biedaczysko ma prawo zmordować dziecko bo
                                                    mamusia odmówiła zgody na cięcie?
                                                    pzdr
                                                • ell.a Re: Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 19.05.05, 08:17
                                                  > Zaciekawiła mnie ta wasza pogawędka, bo hasło "aborcja w 8 miesiącu" brzmi
                                                  > szokująco. Nie słyszałam by takie zabiegi były wykonywane. Musiałabym dostać
                                                  > doprawdy twarde dowody by w to uwierzyć. Jest naturalnie do pomyślenia
                                                  sytuacja
                                                  >
                                                  > gdy zycie kobiety jest zagrożone a z jakiś powodów nie można zrobić cesarki,
                                                  > ale takie wypadki są niezwykle rzadkie. Ja nigdy się z czymś podobnym nie
                                                  > zetknełam. Pomysł "pozyskiwania tkanki mózgowej" od 8-miesięcznych płodów, do
                                                  > wykorzystania w przemyśle kosmetycznym (!!!) wygląda raczej jak scenariusz
                                                  > kiepskiego thrillera medycznego. Być może pomyliłaś Ellu tkankę mózgu z
                                                  tkanką
                                                  > łożyska? Bo łożyska istotnie są wykorzystywane w przemyśle kosmetycznym.
                                                  > Obawiam się Ellu, że to co ty napisałaś w tym sławnym już poście którego
                                                  domaga
                                                  >
                                                  > się Giggus trudno mi nazwać twardym dowodem. Powołujesz się tam na "włoskiego
                                                  > naukowca" Piero Angela. Niestety, Angela naukowcem nie jest. To dziennikarz i
                                                  > producent telewizyjny, dość znany - głównie z programów o zjawiskach
                                                  > paranormalnych, homeopatii, medycynie alternatywnej itd. Trudno byłoby jego
                                                  > wypowiedzi uznać za wiarygodne dowody. Wspominasz także Andrea D'Ascanio -
                                                  nie
                                                  > wspominając jednak kim on jest. Ojciec D'Ascanio jest znanym ze swej
                                                  > agresywności działaczem antyaborcyjnym, wielokrotnie oskarżanym przez swoich
                                                  > oponentów o mijanie się z prawdą(także przed sądem). Nie posiada żadnego
                                                  > wykształcenia medycznego ani przygotowania naukowego i nie jest dla mnie
                                                  osobą
                                                  > godną zaufania.
                                                  > Czy mogłabyś podać jakieś wiarygodniejsze informacje?
                                                  Tylko takie jakie zamieściłam w poście w odpowiedzi dla ggigus, który możesz
                                                  przeczytać w każdej chwili (archiwum str.6, wątek TV4 o aborcji, post
                                                  informacje o aborcji w 32 tyg. ciąży).
                                                  A co do wykorzystywania tkanek to wszystko plączesz. Z materiałów, na których
                                                  się oparłam wynika, że tkanka mózgowa jest wykorzystywana nie w kosmetyce a
                                                  w "leczeniu" a w kosmetyce są wykorzystywane płody na tony (Rosja, Francja).
                                                  Dobrze przeczytaj mój post zanim zaczniesz go przekręcać. Przeczytasz m.in.o
                                                  Piero Angela - włoskim dziennikarzu itd.
                                                  Co do osoby D'Ascanio to nie ma znaczenia negatywna opinia aborcjonistów o nim,
                                                  bo znaczenie mają artykuły zamieszczone w laickiej prasie.
                                                  Ale naprawdę chętnie przyjmę dowody, że te artykuły są sfałszowane i ten
                                                  makabryczny proceder jest fikcją.
                                                  Przeczytaj te artykuły, sprawdź fakty i udowodnij mi, że są kłamstwem.
                                                  Pzdr
                                                  • kot_behemot8 Re: Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 19.05.05, 15:07
                                                    Twój post do Giggus brzmiał tak:
                                                    Takie informacje zostały zaprezentowane w programie włoskiej tv "Quark" z
                                                    lutego 95. Włoski naukowiec Piero Angela reklamował korzyści pozyskiwania
                                                    tkanki mózgowej dzieci dla potrzeb medycznych.
                                                    Ja o nich się dowiedziałam z książki Andrea D'Ascanio "Cywilizacja śmierci".
                                                    Są też tam opublikowane fragmenty listu amerykańskiej pielęgniarki do Kongresu,
                                                    w którym opisuje swoje uczestnictwo w różnego rodzaju aborcjach, w tym też w
                                                    aborcji zwanej częściowym porodem z pozyskiwaniem tkanki mózgowej.
                                                    Są też tam informacje zaczerpnięte z prasy (podane konkretne tytuły i numery
                                                    ale nie chce mi się teraz przepisywać)na temat kupowania i spożywania płodów w
                                                    Chinach a w Europie o ich wykorzystywaniu w przemyśle kosmetycznym.


                                                    Wyraźnie piszesz tu o "włoskim naukowcu" a nie o włoskim dziennikarzu.
                                                    Nie podajesz też żadnych linków do artykułów prasowych, więc niby co miałabym
                                                    sprawdzać? Mam też wrażenie, że manipulujesz faktami na potęgę. Przecież
                                                    zapytanie Giggus dotyczyło wyłącznie aborcji w 8 miesiący, ty zamiast
                                                    przedstawić dowody takiego procederu epatujesz "tonami płodów". A gdzie dowody
                                                    na to, że te "tony płodów" np w Francji były wynikiem aborcji w 8 miesiącu?
                                                    Jestem zupełnie pewna, że akurat we Francji (którą wymieniłaś w ostatnim poście
                                                    właśnie w kontekście tych "ton") takich zabiegów się praktycznie nie wykonuje.
                                                    Masz dowody, że jest inaczej? To je przedstaw.
                                                  • ggigus no wlasnie 19.05.05, 15:13
                                                    tak mozna dyskutowac bez konca. Ella nie ma zadnych dowodow na prawdziwosc
                                                    tego, co pisze.
                                                    pozdr
                                                  • ell.a Re: no wlasnie 20.05.05, 10:21
                                                    > tak mozna dyskutowac bez konca. Ella nie ma zadnych dowodow na prawdziwosc
                                                    > tego, co pisze.
                                                    A ty masz dowód, że jest inaczej? Chętnie sie zapoznam i przyjmę, że ten
                                                    proceder jest fikcją.
                                                    Ale dowodu nie masz. Szkoda.
                                                    pzdr
                                                  • ell.a Re: Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 20.05.05, 10:20
                                                    > Wyraźnie piszesz tu o "włoskim naukowcu" a nie o włoskim dziennikarzu.
                                                    Tak, masz rację. Sory.
                                                    > Masz dowody, że jest inaczej? To je przedstaw
                                                    A ty masz, że jest inaczej? To je przedstaw.
                                                    pzdr
                                                  • kot_behemot8 Re: Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 21.05.05, 09:01
                                                    > > Wyraźnie piszesz tu o "włoskim naukowcu" a nie o włoskim dziennikarzu.
                                                    > Tak, masz rację. Sory.
                                                    > > Masz dowody, że jest inaczej? To je przedstaw
                                                    > A ty masz, że jest inaczej? To je przedstaw.
                                                    > pzdr


                                                    Udowodnić musi ten kto twierdzi, nie ten kto zaprzecza.
                                                  • ell.a Re: Ella, Giggus!! Aborcja w 8-miesiącu?? 23.05.05, 14:49
                                                    Udowodnić musi ten kto twierdzi, nie ten kto zaprzecza.
                                                    Ten kto zaprzecza też twierdzi. Tylko cos wręcz przeciwnego.
                                                    pzdr
                                                  • kot_behemot8 biedny Arystoteles 23.05.05, 17:59
                                                    w grobie się pewno przewraca...
                                                    W tej sytuacji pozostaje mi tylko zmienić temat i zaapelować o zwiększenie
                                                    ilości zajęć z matematyki w szkołach.
                                                    Ze szczególnym uwzględnieniem logiki :)
    • Gość: Czytacz A mnie śmieszy jak niektórzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 12:41
      twierdzą, iż:
      a/ wierzący są zdolni lepiej niż niewierzący uczestniczyć w kulturze -
      zwłaszcza w kontekście ataków tzw. "środowisk katolickich" na galerie i
      niektóre wystawiane tam eksponaty; a także próbę dokonywania oceny wystaw
      artystycznych pod względem przedatności do spożycia" rzez dzieci. na takim to
      poziomie niektórzy są zdolni w kulturze uczestniczyć :PP

      b/ niewierzący chcą aby wszyscy posługiwali się tymi samymi zakłamanymi
      formułami - zwłascza w kontekscie działan kościoła i ludzi z nim powiazanych do
      wprowadzania religijnych zakazów i nakazów do prawa (zakaz handlu w niezielę
      choćby), wprowadzenia religii do szkól (etykę przeforsowala już 'druga
      strona' :D), uczestniczenia zołnierzy WP w uroczystościach religijnych
      niezależnie od ich przekonań itp. itd.

      ; )))
      • tad9 Re: A mnie śmieszy jak niektórzy 15.05.05, 09:04
        Gość portalu: Czytacz napisał(a):

        > twierdzą, iż:
        > a/ wierzący są zdolni lepiej niż niewierzący uczestniczyć w kulturze -
        > zwłaszcza w kontekście ataków tzw. "środowisk katolickich" na galerie i
        > niektóre wystawiane tam eksponaty;


        I w ten sposób niechcący POTWIERDZIŁEŚ moją tezę - dałeś przykład na to, że
        wierzących sztuka GŁĘBOKO dotyka.


        • kocia_noga Re: A mnie śmieszy jak niektórzy 15.05.05, 10:21
          tad9 napisał:

          > Gość portalu: Czytacz napisał(a):
          >
          > > twierdzą, iż:
          > > a/ wierzący są zdolni lepiej niż niewierzący uczestniczyć w kulturze -
          > > zwłaszcza w kontekście ataków tzw. "środowisk katolickich" na galerie i
          > > niektóre wystawiane tam eksponaty;
          >
          >
          > I w ten sposób niechcący POTWIERDZIŁEŚ moją tezę - dałeś przykład na to, że
          > wierzących sztuka GŁĘBOKO dotyka.
          >
          >

          Niom. Święte obrazki na ścianach w cudnych kolorkach i "Czarna Madonna" hicior
          sakropolo.
        • ggigus czy wierzacego Tada dotyka gleboko 17.05.05, 17:45
          sztuka Nieznalskiej? az tka gleboko, ze mu sie spodoba???
    • Gość: andrzej Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.05.05, 16:44
      jestem wierzacy, choc przyznam malo praktykujacy. nie zdarza mi sie oceniac
      ludzi pod wzgledem ich wiary badz niewiary. nie narzucam nikomu swoich pogladow
      i uwazam, ze kazdy ma prawo do wyrazania wlasnych. nie lubie natomiast jezeli
      ktos twierdzi, ze moje poglady lub zachowania sa niewlasciwe bo moga kogos
      urazac. szkada, ze takie osoby nie mysla w podobny sposob (ze ich poglady tez
      moga kogos urazac).
    • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 16:49
      Zgadzam się z tobą! Ja też jestem niewierzący i trzeba walczyć z przekonaniem,
      że ktoś kto nie wierzy jest gorszy i niemoralny i nie ma potrzeb duchowych.

      Jestem pewien, że mimo że nie wierzę, jestem bardziej moralny i mam większe
      potrzeby duchowe niż niektórzy ostro wypowiadający się tutaj chrześcijanie.

      Co do absolutu, to też mam potrzebę szukania go, tylko, że nie tam gdzie
      wiekszość wierzących. (Wbrew pozorom słowo absolut nie oznacza boga).
      • monikaannaj Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 17:02
        Tzn wierzysz w ten absolut czy nie wierzysz ale szukasz? Skąd bedziesz wiedział
        ze znalazłes?
        • kot_behemot8 Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 18:21
          Może nie bedzie wiedział. No i co? To niby znaczy że brak mu potrzeby
          transcendencji oraz zmysłu moralnego??? Daj Boże wszystkim wierzącym tyle
          zmysłu moralnego co prof. Kotarbiński i tyle transcendencji co prof. Janion
          (oboje ateiści jakby kto nie wiedział)
          • monikaannaj Re: "lepsi", bo wierzacy? 13.05.05, 18:27
            Ok, ok. Chodziło mi o to, że jak sie wierzy w absolut to jednak w cos sie
            wierzy, nie? Nic nie pisałam o zadnej moralności!!
            • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 16:22
              Oczywiście. To, że nie wierze w boga nie znaczy, że w nic nie wierzę. Wierzę w
              uczciwość, dobrą wolę i moralnośc. Tyle, że nie mieszam do tego nadistoty.
      • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 23:04
        > Jestem pewien, że mimo że nie wierzę, jestem bardziej moralny i mam większe
        > potrzeby duchowe niż niektórzy ostro wypowiadający się tutaj chrześcijanie.

        Jeśli tak to jesteś farbowanym ateistą!

        > Co do absolutu, to też mam potrzebę szukania go, tylko, że nie tam gdzie
        > wiekszość wierzących.

        Czyli z Ciebie taki ateista jak z brodatej baby dziad!
        • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 17.05.05, 12:41
          A może to ty masz złe pojęcie o ateiźmie?
          Może myli ci się z satanizmem albo sekciarstwiem?
          • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 17.05.05, 13:45
            > A może to ty masz złe pojęcie o ateiźmie?
            > Może myli ci się z satanizmem albo sekciarstwiem?

            Wybacz, ale to raczej Ty masz błędne pojęcie
            o ateiźmie.

            Co do satanistów to są jak najbardziej wierzący
            - wierzą w szatana.
            • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 18.05.05, 14:43
              > Co do satanistów to są jak najbardziej wierzący
              > - wierzą w szatana.

              Tak, a ty twierdzisz, że ateiści też mają swoją religię - "morduj, kradnij i
              cudzołóż"
      • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 17.05.05, 23:40
        > Zgadzam się z tobą! Ja też jestem niewierzący i trzeba walczyć
        > z przekonaniem, że ktoś kto nie wierzy jest gorszy i niemoralny
        > i nie ma potrzeb duchowych.

        Sorry, ale nie chwytam, jako niewierzący chwalisz się, że masz
        potrzeby duchowe! Jako niewierzący powinieneś się tego wstydzić!

        > Co do absolutu, to też mam potrzebę szukania go, tylko, że nie tam gdzie
        > wiekszość wierzących. (Wbrew pozorom słowo absolut nie oznacza boga).

        O co chodzi!!! Jesteś niewierzący, ale wierzysz w istnienie absolutu, bo o ile
        mnie pamięć nie myli jeszcze nikt nie udowodnił istnienia takowego.

        • ggigus niewierzacy czlowiek ma potrzeby 18.05.05, 12:09
          duchowe, jak kazdy inny czlowiek. Skor tego nie rozumiesz, moze po prostu nie
          wiesz, co to sa potrzeby duchowe?
    • kot_behemot8 a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od niewiary 13.05.05, 18:13
      Ciekawy temat. I bardzo aktualny (w związku z szalejącą papieżomanią)
      Proponuję byście spojrzeli na to z jeszcze innej strony. Skoro zdaniem
      niektórych stan wiary jest czymś jakościowo lepszym od stanu niewiary, znaczy
      to chyba że społeczeństwo ludzi wierzących jest w jakiś tam sposób lepsze od
      społeczeństwa laickiego.
      To chyba jasne, prawda?
      Należałoby więc wskazaćna czym owa „lepszość” miałaby polegać.
      No właśnie, na czym?
      Bo przyznam, że ja jakoś tych zalet i przewag nie dostrzegam. Czy jest
      jakakolwiek cecha w której Polacy są w widoczny sposób lepsi od Francuzów,
      Anglików Niemców czy Szwedów (w tych krajach regularnie do kościoła chodzi
      kilka procent ludzi, 10-krotnie mniej niż w Polsce)? Mam oczywiście na myśli
      cechy wiążące się z przestrzeganiem zasad dekalogu. Czy w Polsce jest mniej
      zabójstw, pobić czy gwałtów? A może czyimś zdaniem Polacy mniej kradną,
      rzadziej dają łapówki, rzadziej cudzołożą? Rzadziej kłamią, rzadziej robią
      skrobanki?Przecież chyba nikt zdrowo myślący nie ma w ej kwestii złudzeń:
      Statystyczny Polak choć biega do kościoła i spowiada się przy każdej okazji,
      nie jest bynajmniej lepszym, przyzwoitszym, mniej grzeszącym człowiekiem niż
      Francuz czy Szwed!
      Jak więc można wmawiać sobie i innym, że wiara jest czymś lepszym od niewiary,
      jak można wygadywać te wszystkie bzdury o „nowej ewangelizacji” Europy
      i „duchowej przemianie” której ta ma dostąpić, dzięki Polakom naturalnie?!
      A jeśli ktoś ma inne zdanie i uważa, że jednak Polacy dzięki swojej wierze
      naprawdę są lepszymi, porządniejszymi, barziej moralnymi ludźmi, to proszę mi
      to w jakiś wiarygodny sposób udowodnić;-)Może być statystycznie;-)
      • tad9 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 15.05.05, 09:06
        kot_behemot8 napisała:

        > Ciekawy temat. I bardzo aktualny (w związku z szalejącą papieżomanią)
        > Proponuję byście spojrzeli na to z jeszcze innej strony. Skoro zdaniem
        > niektórych stan wiary jest czymś jakościowo lepszym od stanu niewiary, znaczy
        > to chyba że społeczeństwo ludzi wierzących jest w jakiś tam sposób lepsze od
        > społeczeństwa laickiego.
        > To chyba jasne, prawda?

        Nieprawda. "Niewiara" to jedno a "społeczeństwo laickie" to drugie. Ilu owych
        Szwedów i Francuzów deklaruje ATEIZM?
        • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 13:52
          tad9 napisał:

          > kot_behemot8 napisała:
          >
          > > Ciekawy temat. I bardzo aktualny (w związku z szalejącą papieżomanią)
          > > Proponuję byście spojrzeli na to z jeszcze innej strony. Skoro zdaniem
          > > niektórych stan wiary jest czymś jakościowo lepszym od stanu niewiary, zn
          > aczy
          > > to chyba że społeczeństwo ludzi wierzących jest w jakiś tam sposób lepsze
          > od
          > > społeczeństwa laickiego.
          > > To chyba jasne, prawda?
          >
          > Nieprawda. "Niewiara" to jedno a "społeczeństwo laickie" to drugie. Ilu owych
          > Szwedów i Francuzów deklaruje ATEIZM?


          No dobra, podchodząc do sprawy rygorystycznie-słownikowo masz oczywiście rację.
          Jednak taki ateizm jaki postulowali kiedyś bolszewicy dawno już się przeżył i
          chyba w ogóle mało kto go obecnie wyznaje. Większość ludzi nazywających się
          ateistami rozumie ateizm jako niewiarę w boga przypisanego do konkretnego
          kościoła, takiego boga instytucjonalnego. Zarazem jednak wierzą w jakąś
          naturalną siłę sprawczą, takiego boga ponadreligijnego (choć nie zawsze używają
          słowa "bóg") Umówmy się, że w tej rozmowie chodzi o różnice między
          społeczeństwami wierzącymi i praktykującymi a społeczeństwami w większości
          obojętnymi religijnie (choć niekoniecznie ateistycznymi, bo takich społeczeństw
          przecież nie ma)
          • facet123 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 16:49
            > No dobra, podchodząc do sprawy rygorystycznie-słownikowo masz oczywiście
            rację.
            > Jednak taki ateizm jaki postulowali kiedyś bolszewicy dawno już się przeżył i
            > chyba w ogóle mało kto go obecnie wyznaje

            Otóż to! Nie mówimy tu o jakiejś radykalnym ruchu "ateistów walczących" czy
            satanistów palących krzyże. Przez Ateistów rozumiemy tu ludzi którzy nie chodzą
            do kościoła, nie utoższamiają się z katolickim światopoglądem i deklarują swoje
            zwątpienie w osobowego, konkretnego boga jakiejś religii.
            Ja np. właśnie wątpie, ale nie odrzucam definitywnie pojęcia boga jako stwórcy
            i siły napędzającej wszechświat.
          • tad9 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 17:25
            kot_behemot8 napisała:
            > Umówmy się, że w tej rozmowie chodzi o różnice między
            > społeczeństwami wierzącymi i praktykującymi a społeczeństwami w większości
            > obojętnymi religijnie (choć niekoniecznie ateistycznymi, bo takich
            >społeczeństw przecież nie ma)

            Umówić się w ten sposób nie mogę, ponieważ pisząc "ateizm" ma na myśli właśnie
            ów twardy ateizm, a nie brak przypisania do konkretnej religii.
      • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:32
        kot_behemot8 napisała:

        > Ciekawy temat. I bardzo aktualny (w związku z szalejącą papieżomanią)
        > Proponuję byście spojrzeli na to z jeszcze innej strony. Skoro zdaniem
        > niektórych stan wiary jest czymś jakościowo lepszym od stanu niewiary, znaczy
        > to chyba że społeczeństwo ludzi wierzących jest w jakiś tam sposób lepsze od
        > społeczeństwa laickiego.
        > To chyba jasne, prawda?

        zależy od kontekstu i tego jakie kryteria brać pod uwagę. Ale wśród pisujących
        tu hipokrytów owładnietych manią równości znajdziesz wielu takich którzy będą
        mówić że szwedzi, farncuzi, holendrzy są lepsi od polaków. Np. Niemki są lepsze
        od Polek bo swym niechlujstwem dają wyraz swemu wyzqwoleniu (chyba ze 100
        wpisów popierało tą tezę)
        > Należałoby więc wskazaćna czym owa „lepszość” miałaby polegać.
        > No właśnie, na czym?
        > Bo przyznam, że ja jakoś tych zalet i przewag nie dostrzegam. Czy jest
        > jakakolwiek cecha w której Polacy są w widoczny sposób lepsi od Francuzów,
        > Anglików Niemców czy Szwedów (w tych krajach regularnie do kościoła chodzi
        > kilka procent ludzi, 10-krotnie mniej niż w Polsce)?

        oczywiście że tak. Np Polacy myją się znbacznie częściej niż Francuzi.
        Przestępczość w Polosce jest zdecydowanie niższa niż we Francji, niemczech
        Wielkiej brytanii. Znacznie mniej cudzołozymy, znacznie mniej dzieciaków rodzi
        się poza małżeństwem etc. Dużo by gadać. niewątpliwe tez jesteśmy weselsi - ale
        to akurat nie dotyzy postepowcóww.
        Mam oczywiście na myśli
        > cechy wiążące się z przestrzeganiem zasad dekalogu. Czy w Polsce jest mniej
        > zabójstw, pobić czy gwałtów?

        Oczywiście że znacznie mniej. jeśłi na dodatek wziąć słabość insdtytucjonalną
        naszego państwa i wielką biedę to tym bardziej jest to dobry wynik. W
        społecznościach o dużych więzach i przywiązaniu do katolicyzmu notuje się
        znacznie mniejszą przestępczośc niz w innych.
        A może czyimś zdaniem Polacy mniej kradną,
        > rzadziej dają łapówki, rzadziej cudzołożą? Rzadziej kłamią, rzadziej robią
        > skrobanki?

        rzadziej. jeśłi zaś chodzi o łapownictwo to wynik zawyża nam SLD - partia
        zdeklarowanych ateistów. No chyba że będziesz mi zaraz udowadniał nadzwyczjaną
        pobożność Pęczaka Milera etc.
        Przecież chyba nikt zdrowo myślący nie ma w ej kwestii złudzeń:
        > Statystyczny Polak choć biega do kościoła i spowiada się przy każdej okazji,
        > nie jest bynajmniej lepszym, przyzwoitszym, mniej grzeszącym człowiekiem niż
        > Francuz czy Szwed!


        Oczywiście że jest. A argument o zdrowo myślących jest dobry hna zjazd
        załozycielski partii demokratycznej. W dyskusji natomiast nic nie znaczy.
        > Jak więc można wmawiać sobie i innym, że wiara jest czymś lepszym od niewiary,
        >
        > jak można wygadywać te wszystkie bzdury o „nowej ewangelizacji” Eur
        > opy
        > i „duchowej przemianie” której ta ma dostąpić, dzięki Polakom natur
        > alnie?!
        > A jeśli ktoś ma inne zdanie i uważa, że jednak Polacy dzięki swojej wierze
        > naprawdę są lepszymi, porządniejszymi, barziej moralnymi ludźmi, to proszę mi
        > to w jakiś wiarygodny sposób udowodnić;-)Może być statystycznie;-)

        sam sobie poszukaj w statystykach i sam nam udowodnij to co pisałeś: że
        gwałcimy i mordujemy tyle samo co niemcy albo francuzi.
        na razie to sobie tylko tak napisałeś i powtórzyłeś za jakimiś zakompleksionymi
        publicystami.
        • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 13:43
          > zależy od kontekstu i tego jakie kryteria brać pod uwagę. Ale wśród
          pisujących
          > tu hipokrytów owładnietych manią równości znajdziesz wielu takich którzy będą
          > mówić że szwedzi, farncuzi, holendrzy są lepsi od polaków. Np. Niemki są
          lepsze
          >
          > od Polek bo swym niechlujstwem dają wyraz swemu wyzqwoleniu (chyba ze 100
          > wpisów popierało tą tezę)


          Chyle czoła przed twoją wojowniczością i pryncypialnością, ale to co piszesz
          nijak się ma do tego co ja napisałam.

          > oczywiście że tak. Np Polacy myją się znbacznie częściej niż Francuzi.


          Skąd to wiesz? Ja mam raczej odmienne doświadczenia. Czy mieszkałeś we Francji?
          Ja tak, 2 lata. Zresztą to i tak niewiele ma do rzeczy. Częstotliwość mycia się
          nie jest kategorią moralną.


          > Przestępczość w Polosce jest zdecydowanie niższa niż we Francji, niemczech
          > Wielkiej brytanii.


          Nieprawda. Skąd w ogóle ta dziwna opinia? Sumarycznie Polska ma jedną z
          wyższych przestępczości w Europie. Naprawdę nie wiedziałeś o tym? Faktycznie,
          mamy mniej przestępstw najcięższych (zabójstwa) ale za to więcej np kradzieży
          czy większą korupcję. Naszą najnowszą specjalnością są porwania dla okupu i
          wymuszenia haraczy za tzw "ochronę". Skala tego procederu jest nieporównywalnie
          większa niż w krajach zachodnich.


          Znacznie mniej cudzołozymy,


          A ta opinia skąd??? W żadnym z wymienionych krajów nie spotyka się tylu
          prostytutek co w Polsce. Znam takie malutkie miasteczko w którym działają
          4 "agencje towarzyskie". W krajach któe wymieniłeś to nie do pomyślenia. To
          ciekawe skąd się bierze twoje przekonanie o cnotliwości Polaków. Czyżby z ich
          deklarowanej werbalnie pobozności?;)


          znacznie mniej dzieciaków rodzi
          > się poza małżeństwem etc.


          Tak, ale to jeszcze nie znaczy że jesteśmy lepsi w sensie moralnym. To sprawa
          obojętna moralnie, tak jak człowiek lubiący ryby nie jest lepszy od lubiącego
          jabłka.


          Dużo by gadać. niewątpliwe tez jesteśmy weselsi - ale
          >
          > to akurat nie dotyzy postepowcóww.


          Nie wiem co do tego mają postępowcy, ale wesołość (gdybyśmy nawet faktycznie
          byli weselisi) też nie jest kategorią moralną.


          > Oczywiście że znacznie mniej. jeśłi na dodatek wziąć słabość insdtytucjonalną
          > naszego państwa i wielką biedę to tym bardziej jest to dobry wynik. W
          > społecznościach o dużych więzach i przywiązaniu do katolicyzmu notuje się
          > znacznie mniejszą przestępczośc niz w innych


          Udowodnij to. Może na przykładzie Brazylii;) To największy katolicki kraj na
          świecie, procentowo nawet więcej Brazylijczyków niż Polaków deklaruje się jako
          wierzący. Potem porównaj to z przestępczością w jakimś kraju silnie
          zlaicyzowanym, np Szwecji (bo Niemcy i GB wcale aż tak laickie nie są).


          > rzadziej.


          RZADZIEJ DAJĄ ŁAPOÓWKI, RZADZIEJ ROBIĄ SKROBANKI? To raczej twoje pobożne
          życzenia niż rzeczywistość.


          jeśłi zaś chodzi o łapownictwo to wynik zawyża nam SLD - partia
          > zdeklarowanych ateistów. No chyba że będziesz mi zaraz udowadniał
          nadzwyczjaną
          > pobożność Pęczaka Milera etc.


          Nie, nie będę. To ty masz mi coś udowodnić: konkretnie to, że wierzący rzadziej
          dają łapówki na przykład. Jakoś ci to kiepsko idzie i pewno dlatego co rusz
          odchodzisz od tematu.


          > > Statystyczny Polak choć biega do kościoła i spowiada się przy każdej okaz
          > ji,
          > > nie jest bynajmniej lepszym, przyzwoitszym, mniej grzeszącym człowiekiem
          > niż
          > > Francuz czy Szwed!
          >
          >
          > Oczywiście że jest.


          No to mi to wreszcxcie udowodnij, przecież właśnie na to czekam cały czas. Masz
          jakieś dowody poza własnym świętym przekonaniem? Wygląda na to że nie.


          > sam sobie poszukaj w statystykach i sam nam udowodnij to co pisałeś: że
          > gwałcimy i mordujemy tyle samo co niemcy albo francuzi.
          > na razie to sobie tylko tak napisałeś i powtórzyłeś za jakimiś
          zakompleksionymi
          >
          > publicystami.


          To przecież ty ciągle powtarzasz że Polacy są lepszymi ludźmi, a nie ja że są
          gorszymi! Moim zdaniem są dokładnie tacy sami jak inni, ani lepsi ani gorsi. Na
          przykład więcej kradną, ale mniej gwałcą. Itd. Jeśli chcesz wykazać, że
          faktycznie jesteśmy lepszymi ludźmi to musissz to udowodnić za pomocą faktów a
          nie słów bez pokrycia. Właśnie dlatego napisałam ten post: bo ludzie podobni do
          ciebie stale przedstawiają swoje własne opinie w tej sprawie jako udowodnione
          fakty! Ja nie muszę udowoadnić, że Polacy są moralnie tyle samo warci co inne
          narody, dopiero ktoś kto uważa że jesteśmy gorsi lub lepsi musi przedstawić
          twarde dowody. I mam taką prośbę: przestań próbować mi co rusz przygadywać.
          Skup się na faktach a nie na docinkach.
          • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 15:03
            dawno nie czytałem tak zakłamanego tekstu i takiej próby odwrócenia kota
            ogonem.
            stawiasz teze że Polacy popełniaja tyle samo przestepstw co Niemcy Anglicy czy
            francuzi. kiedy ja stawiam tezę że mniej to każesz mi przywoływac jakieś dane.
            Co to znaczy że mamy większa korupcję. udowodnij. przytocz dane.
            udowodnij że u nas wymuszenia i porwania śa na znacznie większa skalę niz na
            zachodzie.
            Nie wymagaj ode mnie tego czego sam nie chcesz przedstawić.
            ponadto dyskusja nie jest o poziomie przestępczości. Co mamy prównywać :
            łapowki i morderstwa. czy trzy łapówki liczymy jak jedną kradziez, a 10 łapówek
            jako jedno morderstwo?
            Wyjechałeś z jakimiś argumentami o wspaniałości innych niereligijnych nacji to
            sie wysil i udowadniaj a nie przezucaj ciężar dowodzenia na mnie.
            kot_behemot8 napisała:

            >
            >>
            > > Przestępczość w Polosce jest zdecydowanie niższa niż we Francji, niemczec
            > h
            > > Wielkiej brytanii.
            >
            > Znacznie mniej cudzołozymy,
            >
            >
            > A ta opinia skąd??? W żadnym z wymienionych krajów nie spotyka się tylu
            > prostytutek co w Polsce. Znam takie malutkie miasteczko w którym działają
            > 4 "agencje towarzyskie". W krajach któe wymieniłeś to nie do pomyślenia.

            Nie do pomyslenia. daj spokój . I ty mieszkałeś we francji i nie widziałes
            prostytutek. Nie kpij. To co u nas jest agencją tam jest dzielnicą.
            >
            > znacznie mniej dzieciaków rodzi
            > > się poza małżeństwem etc.
            >
            >
            > Tak, ale to jeszcze nie znaczy że jesteśmy lepsi w sensie moralnym. To sprawa
            > obojętna moralnie, tak jak człowiek lubiący ryby nie jest lepszy od lubiącego
            > jabłka.
            >
            Bzdura i porównanie od czapy. To nie jest sprawa obojetna moralnie bo dyskusja
            jest o moralności ludzi wierzących. A w ramach tej moralności mieści się m.in.
            przykazanie "Nie cudzołóż". jak sie nie cudzołozy to nie ma dzieci poza
            mżeństwem.
            >
            >
            > Udowodnij to. Może na przykładzie Brazylii;) To największy katolicki kraj na
            > świecie, procentowo nawet więcej Brazylijczyków niż Polaków deklaruje się
            jako
            > wierzący. Potem porównaj to z przestępczością w jakimś kraju silnie
            > zlaicyzowanym, np Szwecji (bo Niemcy i GB wcale aż tak laickie nie są).

            A może porównamy to nie z Brazylią tylko z Rosją. Albo z całkowicie
            zlaicyzowaną III Rzeszą.
            >
            >
            > > > Statystyczny Polak choć biega do kościoła i spowiada się przy każde
            > j okaz
            > > ji,
            > > > nie jest bynajmniej lepszym, przyzwoitszym, mniej grzeszącym człowi
            > ekiem
            > > niż
            > > > Francuz czy Szwed!
            > >
            > >
            > > Oczywiście że jest.
            >
            >
            >
            > To przecież ty ciągle powtarzasz że Polacy są lepszymi ludźmi, a nie ja że są
            > gorszymi! Moim zdaniem są dokładnie tacy sami jak inni, ani lepsi ani gorsi.

            To ty kolego udowodnij że są tacy sami. To ty udowodnij że nie są ani lepsi ani
            gorsi.


            > przykład więcej kradną, ale mniej gwałcą. Itd. Jeśli chcesz wykazać, że
            > faktycznie jesteśmy lepszymi ludźmi to musissz to udowodnić za pomocą faktów
            a
            > nie słów bez pokrycia.


            jeśli chcesz wykazać że faktycznie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi tylko tacy
            sami to musiz udowodnić to za pomocą faktów a nie słów bez pokrycia.


            Właśnie dlatego napisałam ten post: bo ludzie podobni do
            >
            > ciebie stale przedstawiają swoje własne opinie w tej sprawie jako udowodnione
            > fakty! Ja nie muszę udowoadnić, że Polacy są moralnie tyle samo warci co inne
            > narody, dopiero ktoś kto uważa że jesteśmy gorsi lub lepsi musi przedstawić
            > twarde dowody. I mam taką prośbę: przestań próbować mi co rusz przygadywać.
            > Skup się na faktach a nie na docinkach.

            A niby dlaczego miałbys byc zwolniony z udowadniania że moralnie jeasteśmy
            równi.
            Cała twoja argumentacja świadczy o tym, że kompletnie nie rozumiesz tematu i
            moich postów. Dlatego sprwoadzasz wszystko do próby opisania moralności przy
            po0mocy statystyk dotyczących przestepczości. I to na dodatek w sposób
            calkowicie arbitralny. Tzn my i Niemcy jestesmy równi - oni więcej mordują, my
            więcej kradnemy. Żeby wynik nam się zgadzał to stosujemy przelicznik 4
            krazdieże = 1 morderstwo. Czy tak?
            A teraz napiszę jeszcze raz.
            Otóz ja osobiście nie wierzę w pojęcie równości. Ludzie są równi wobec Boga i
            prawa i to na tyle. Pod każdym innym względem nie sa sobie równi. Róznią sie
            moralnie, intelektualnie, fizycznie, psychicznie etc. I tak samo różnią się
            zbiorowiości.
            napisałem wyraźnie: uważam że wierzący są moralnie lepsi. Dlatego tez m.in sam
            jestem wierzący. Ci co uważają że wierzący sa gorsi sami są niewierzącymi. I
            nie zmieni tego żadna hipokryzja. oczywiście mozna tak jak ty pisac że ludzie
            sa równi. Ale to absolutnie nic nie znaczy. To taki wyświechtany pusty zwrot
            którym ludzie uważający sie za lepszych od innych posługuja sie by wykazać swą
            madrość etc.
            Są lepsze i gorsze moralnie zbiorowści. jedne narody postepuja bardziej
            moralnie niż inne narody. Gdyby wszyscy ludzie i wszystkie zbiorowści
            postepowały tak samo pod względem moralnym to wszędzie - czyli na całym swiecie
            byłoby tak samo.
            • facet123 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 17:00
              Wybacz bezdenny, ale straszne bzdury opowiadasz. Otóż to, że w Polsce mamy
              większą przestępczość, mniejszy szacunek dla własności prywatnej (więcej
              kradzieży i krętactw) oraz większą korupcję, często społecznie akceptowaną niż
              państwa takie jak Francja czy Niemcy, to fakty dowiedzione przez badania
              statystyczne i nie masz co z nimi walczyć.

              Chyba, że chcesz uzyć sformułowania jednego z wielkich tyranów "Fakty mówią co
              innego? To gorzej dla faktów".

              • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 18:41
                facet123 napisał:

                > Wybacz bezdenny, ale straszne bzdury opowiadasz. Otóż to, że w Polsce mamy
                > większą przestępczość, mniejszy szacunek dla własności prywatnej (więcej
                > kradzieży i krętactw) oraz większą korupcję, często społecznie akceptowaną
                niż
                > państwa takie jak Francja czy Niemcy, to fakty dowiedzione przez badania
                > statystyczne i nie masz co z nimi walczyć.
                >
                > Chyba, że chcesz uzyć sformułowania jednego z wielkich tyranów "Fakty mówią
                co
                > innego? To gorzej dla faktów".
                >

                facet wybacz ale straszne bzdury opowiadasz. Otóż w Polsce mamy mniejszą
                przestepczość, większy szacunek dla własności prywatnej (mniej kradziezy i
                krętactw) oraz mniejszą korupcję często społecznie nieakceptowaną niz państwa
                takie jak Francja czy Niemcy, to fakty dowiedzione przez badania statystyczne i
                nie masz co z nimi walczyć.
                etc.
                A na powaznie. oczywiście nie ma żadnych badań potwierdzających, że mamy
                większa przestępczość niż niemcy a już zwłaszcza francja. Francja to swoiste
                curiosum pod tym względem (rzeczy niespotykane poza III swiatem - całe miasta i
                dzielnice opanowane przez gangi). naprawde dajmy sobie z tym spokój. facet nie
                muszisz mieć aż takich kompleksów.
                Ponadto po raz kolejny chciałem zauwazyć że tematem nie jest poziom
                przestepczości ale poczucie wyższości u wierzących i nieweirzących. Bo tak to
                sobie możemy gadać w nieskończonośc. za chwlię opisze historię smierci w
                męczarniach tysięcy starszych francuzów pozostawionych samym sobie przez ich
                rodziny. rzecz miała miejsce 2 lata temu. i przez pryzmat takich oto zdarzeń
                też możemy tez oceniac sobie moralnośc społeczeńsstw.
                • facet123 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 12:40
                  O np. cytat z artykułu GW o śląskich prostytutkach:

                  "Połowa śląskich prostytutek uznaje się za osoby wierzące; co piąta chodzi w
                  niedzielę do kościoła, spowiada się i przystępuje do komunii!"

            • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 18:31
              > A niby dlaczego miałbys byc zwolniony z udowadniania że moralnie jeasteśmy
              > równi.


              Gdybyś myślał zamiast wyznawać wiarę w moc sprawcza slowa pisanego, to sam byś
              to rozumiał. Ja twierdzę, że
              oddawanie się praktykom religijnym nie ma żadnego wpływu na to czy się jest
              człowiekiem przyzwoitym czy kanalią. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, musi to
              udowodnić. W przeciwnym razie będą to tylko puste słowa, bez żadnej wartości.
              Skoro twoim zdaniem twoje twierdzenia o "lepszości" wierzących dowodu nie
              wymagają, to w takim razie twierdzenia o ich "gorszości" tak samo. A więc ja
              (lub ktokolwiek inny) mam prawo napisać, że moim zdaniem wierzący są moralnie
              upośledzeni i ogólnie gorsi a ty musiszz to stwierdzenie grzecznie łyknąć, bo
              sam narzuciłeś takie reguły "dyskusji".
              Zgadzasz się

              > Cała twoja argumentacja świadczy o tym, że kompletnie nie rozumiesz tematu i
              > moich postów. Dlatego sprwoadzasz wszystko do próby opisania moralności przy
              > po0mocy statystyk dotyczących przestepczości.


              Jeśli znasz inny wymierny wskaźnik opisujący to jak w konkretnym społeczeństwie
              przestrzega się Dekalogu to chętnie się posłużę nim zamiast statystyk
              przestępczości. Ale raczej w to wątpię.



              I to na dodatek w sposób
              > calkowicie arbitralny. Tzn my i Niemcy jestesmy równi - oni więcej mordują,
              my
              > więcej kradnemy. Żeby wynik nam się zgadzał to stosujemy przelicznik 4
              > krazdieże = 1 morderstwo. Czy tak?


              Nie tak. Twierdzę, że gdyby stosunek do praktyk religijnych miał rzeczywisty
              wpływ na przestrzeganie dekalogu (=moralność), to Polacy musieliby w znaczący,
              zauważalny statystycznie sposób być przyzwoitszymi ludźmi (=popełniać mniej
              przestępstw)niż przedstawiciele społeczeństw zlaicyzowanych. Jeżeli ktoś
              lansuje tezę o moralnej wyższości Polaków to musi to udowodnić właśnie poprzez
              statystyki przestępczości czy choćby przynajmniej wyniki badań socjologicznych
              ukazujących stosunek do prawa, szacunek do cudzej własności, subiektywne
              poczucie zagrożenia przestępczością itd.



              > A teraz napiszę jeszcze raz.
              > Otóz ja osobiście nie wierzę w pojęcie równości. Ludzie są równi wobec Boga i
              > prawa i to na tyle. Pod każdym innym względem nie sa sobie równi. Róznią sie
              > moralnie, intelektualnie, fizycznie, psychicznie etc. I tak samo różnią się
              > zbiorowiości.


              Oczywiście że się różnią. Nikt nie neguje, że społeczeństwa są różne. Jednak
              stwierdzenie, że jedne są moralnie doskonalsze od drugich wymaga solidnego
              udokumentowania w sposób który opisałam wyżej. Albo w inny sposób, byle nie w
              taki jak ty to robisz, czyli: bo ja tak mówię a więc to musi być prawda.


              > napisałem wyraźnie: uważam że wierzący są moralnie lepsi.


              Przykro mi, ale w twoim przypadku zasada „a słowo ciałem się stało” nie
              zadziałała.
              To nadal jest tylko pustosłowie nie poparte dowodami.


              Dlatego tez m.in sam
              > jestem wierzący. Ci co uważają że wierzący sa gorsi sami są niewierzącymi. I
              > nie zmieni tego żadna hipokryzja.


              Szacunek dla innych ludzi nazywasz hipokryzją? Nigdy nie przyszłoby mi do głowy
              by ludzi niewierzących lub wyznających wiarę w innego boga uznawać za gorszych
              od siebie. tylko z racji tej odmiennosci! Oczywiście jest wielu ludzi ktorych
              uwazam za gorszych od siebie, ale dotyczy to np. klamcow czy zlodzieji. Ale
              uwazac kogos za gorszego z racji wyznawania innej wiary lub braku wiary?? W
              glowie się nie miesci. Musze, choc niechetnie przyznac, ze taki stosunek do
              ludzi uznaje za dowod niskiego poziomu moralnego. Jednak na twoje szczescie nie
              rozciagam go na ogol ludzi wierzacych lecz uznaje za ceche indywidualna.


              oczywiście mozna tak jak ty pisac że ludzie
              > sa równi. Ale to absolutnie nic nie znaczy. To taki wyświechtany pusty zwrot
              > którym ludzie uważający sie za lepszych od innych posługuja sie by wykazać
              swą
              > madrość etc.


              Żaden fragment mojego postu nie zmierzał do konkluzji „ludzie są sobie równi”.
              Ten temat to zupełnie inna bajka. Mam wrażenie, że kolejny raz zdradzasz się z
              jakimiś swoimi obsesjami których nie znam i nie chcę znać. Temat który
              zaproponowalam jest inny, rownosc i braterstwo ludzi się z nim nie wiaze.
              Proszę bys nie zmienial tematu.


              > Są lepsze i gorsze moralnie zbiorowści. jedne narody postepuja bardziej
              > moralnie niż inne narody. Gdyby wszyscy ludzie i wszystkie zbiorowści
              > postepowały tak samo pod względem moralnym to wszędzie - czyli na całym
              swiecie
              >
              > byłoby tak samo.


              No i właśnie o to mi chodzi! To jasne, że zbiorowości się różnią. Można łatwo
              wskazać które społeczności europejskie lepiej niż inne przestrzegają dekalogu –
              mniej kradną, mniej mordują, mniej oszukują itd. Rzecz w tym, że bynajmniej nie
              są to akurat społeczności charakteryzujące się silną religijnością... Zapewne
              więc decydują jakieś inne czynniki a stosunek do religii jest w tym kontekście
              bez znaczenia. A więc na czym opierasz swoją tezę o moralnej wyższości ludzi
              praktykujących religie? Tylko na wlasnym przekonaniu? To za malo.



              • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 20:03
                kot_behemot8 napisała:

                >
                > Gdybyś myślał zamiast wyznawać wiarę w moc sprawcza slowa pisanego, to sam
                byś
                > to rozumiał. Ja twierdzę, że
                > oddawanie się praktykom religijnym nie ma żadnego wpływu na to czy się jest
                > człowiekiem przyzwoitym czy kanalią. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, musi to
                > udowodnić.

                A niby dlaczego. ja żadnych dowodów nie wymagam, ale jak się czepiasz to
                właśnie ty powinnaś udowodnić że oddawanie sie praktykom religijnym nie ma
                żadnego wpływu na to czy się jest kanalią czy też nie.
                To jest zresztą temat na zupełnie inny watek. oczywiście ja się z takim
                podejściem fundamentalnie nie zgadzam.

                > Skoro twoim zdaniem twoje twierdzenia o "lepszości" wierzących dowodu nie
                > wymagają, to w takim razie twierdzenia o ich "gorszości" tak samo. A więc ja
                > (lub ktokolwiek inny) mam prawo napisać, że moim zdaniem wierzący są moralnie
                > upośledzeni i ogólnie gorsi a ty musiszz to stwierdzenie grzecznie łyknąć, bo
                > sam narzuciłeś takie reguły "dyskusji".
                > Zgadzasz się

                nareszcie zrozumiałaś. Dokładnie tak. przeczytaj sobie moje posty. ty sobie
                możesz mówić że wierzący sa gorsi, a ja sobie mówię że akurat sa lepsi. I
                zapewniam. I zapewniam cię że uczestnicząc w nabożeństwach, oddając się wierze,
                wsłuchując się naukę kościoła nie analizujemy statystyk dotyczących
                przestepczości. Konsekwencja twojego rozumowania jest następująca: Gdyby
                wierzącym wykazano statystycznie , że popełniają więcej przestępstw, to
                wierzący wiare pwinni porzucić. (oczywiście sa tacy co porzucają)
                każdy sobie może uważać co chce. Sa jednak tacy co uważają że nie wolno i
                chcieliby żeby wszyscy uwazali to samo - np. że ludzie są równi.
                > >>
                >
                > Jeśli znasz inny wymierny wskaźnik opisujący to jak w konkretnym
                społeczeństwie
                >
                > przestrzega się Dekalogu to chętnie się posłużę nim zamiast statystyk
                > przestępczości. Ale raczej w to wątpię.

                przypominam po raz kolejny, że to nie jest mój sposób dyskutowania tylko Twój.
                Ale jak bardzo proszisz to oczywiście mogę ci wykazać że największych zbrodni w
                dizejach dokonywały społeczeństwa programowo ateistyczne. ponadto dla nas
                wierzących wyznacznikiem morlaności jest nie tylko litera obowiązującego prawa.
                Dlatego też np. za zło uwazamy aborcję i masową eutanazję mimo iż w
                poszczególnych krajach jest zalegalizowana. za zło uznajemy prostytucję, mimo
                iz jest zalegalizowane etc.
                >
                > Nie tak. Twierdzę, że gdyby stosunek do praktyk religijnych miał rzeczywisty
                > wpływ na przestrzeganie dekalogu (=moralność), to Polacy musieliby w
                znaczący,
                > zauważalny statystycznie sposób być przyzwoitszymi ludźmi (=popełniać mniej
                > przestępstw)niż przedstawiciele społeczeństw zlaicyzowanych.

                I popełniają. To akurat prawda.
                Jeżeli ktoś
                > lansuje tezę o moralnej wyższości Polaków to musi to udowodnić właśnie
                poprzez
                > statystyki przestępczości czy choćby przynajmniej wyniki badań
                socjologicznych
                > ukazujących stosunek do prawa, szacunek do cudzej własności, subiektywne
                > poczucie zagrożenia przestępczością itd.

                Po pierwsze zawsze musi byc pewien punkt odniesienia. W oderwaniu od instytucji
                państwa, kultury, zamozności społeczeństwa etc nie da się nic wykazać. Gdyby
                iść tropem twojego rzoumowania to należałoby stwierdzić że : 1989 r. Polacy
                byli moralni a rok później (znaczący wzrost przestepczości ) już znacznie mniej
                moralni. To oczywiście bzdura. (aczkolwiek sam uważam że rzeczywiście stajemy
                się coraz bardziej amoralni i ma to związek także z postepująca laicyzacją).
                obywatele ZSRR byli bardzo moralni (mała przestępczość) ale tak ok. przełomu
                lat 80/90 szybko zaczęli stawać się amoralni. A jako Rosjanie stali się jeszcze
                bardziej amoralni w przeciwieństwie do estończyków którzy odkąd przestali być
                obywatelami ZSRR stali się moralniejsi.
                Ale oczywiście poczekam sobie nadal na statystyki które przytoczysz i
                powtwierdzisz że dokonujemy więcej przestepstw niż Francuzi bądź Niemcy.
                >
                >
                > Oczywiście że się różnią. Nikt nie neguje, że społeczeństwa są różne. Jednak
                > stwierdzenie, że jedne są moralnie doskonalsze od drugich wymaga solidnego
                > udokumentowania w sposób który opisałam wyżej.
                Tzn w jaki sposób - przy pomocy statystyk dotyczących przestepczości? Nie
                wydaje mi się by palenie sklepów Żydom morodwanie ich, zabijanie upośledzonych
                umysłowo etc było uwzględniane w sttaystykach przestepczośći III rzeszy. Nie
                wydaje mi się też by wysłanie milionów do obozów koncentracyjnych w ZSRR albo
                zagłodzenie milionów ludzi jakoś znacząco wykazano w statystykach dotyczących
                przestępczości w ZSRR. Podbnie jak nie wydaję się by zabicie 100 tys czeczeńców
                odnotowano w statystykach Rosji.
                >
                > > napisałem wyraźnie: uważam że wierzący są moralnie lepsi.
                >
                > >
                > Szacunek dla innych ludzi nazywasz hipokryzją?

                Hipokryzję nazywasz szacunkiem dla innych?

                Nigdy nie przyszłoby mi do głowy
                >
                > by ludzi niewierzących lub wyznających wiarę w innego boga uznawać za
                gorszych
                > od siebie. tylko z racji tej odmiennosci! Oczywiście jest wielu ludzi ktorych
                > uwazam za gorszych od siebie, ale dotyczy to np. klamcow czy zlodzieji. Ale
                > uwazac kogos za gorszego z racji wyznawania innej wiary lub braku wiary?? W
                > glowie się nie miesci. Musze, choc niechetnie przyznac, ze taki stosunek do
                > ludzi uznaje za dowod niskiego poziomu moralnego.

                No widzisz. A jednak. A jednak i Ty uważasz się za lepszą od tych z niskim
                poziomem moralnym. A wyznacznikiem dla ciebie tej niższości moralnej jest nie
                wiara w Boga tylko akurat przekonanie u tych osób że są lepsi bo sa wierzący.
                Inaczej mówiąc. : oto wg ciebie ci co twierdzą że sa lepsi bo wierzą, są tak
                naprawdę gorsi. Czyż nie. czy cóś mię umkło?
                .
                >
                >
                > Żaden fragment mojego postu nie zmierzał do konkluzji „ludzie są sobie ró
                > wni”.
                > Ten temat to zupełnie inna bajka.

                Ależ oczywiście. To Ty pisałaś że nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od Francuzów
                czy Niemców. Ani lepsi ani gorsi czyli jacy.
                Akurat to twierdzenie jest miłym odstepstwem od rozpowszechnionego tu poglądu,
                że Polacy sa gorsi od Holendrów, Niemców, Francuzów etc.

                Mam wrażenie, że kolejny raz zdradzasz się z
                > jakimiś swoimi obsesjami których nie znam i nie chcę znać. Temat który
                > zaproponowalam jest inny, rownosc i braterstwo ludzi się z nim nie wiaze.
                > Proszę bys nie zmienial tematu.

                No własnie nie zmieniaj tematu. Nie dyskutujemy o poziomie przestępczości który
                akurat może miec związek ze sprawnością wymiaru sprawiedliwości tylko o
                poczuciu wyższości u ludzi wiezrących, bądź niewierzących
                > >
                >
                > No i właśnie o to mi chodzi! To jasne, że zbiorowości się różnią. Można łatwo
                > wskazać które społeczności europejskie lepiej niż inne przestrzegają dekalogu
                &
                > #8211;
                > mniej kradną, mniej mordują, mniej oszukują itd. Rzecz w tym, że bynajmniej
                nie
                >
                > są to akurat społeczności charakteryzujące się silną religijnością...




                Zapewne
                > więc decydują jakieś inne czynniki a stosunek do religii jest w tym
                kontekście
                > bez znaczenia. A więc na czym opierasz swoją tezę o moralnej wyższości ludzi
                > praktykujących religie? Tylko na wlasnym przekonaniu? To za malo.

                Moje własne przekonanie to bardzo dużo. Akurat wystarczy mi wiara.
                Nie ma sie co powtarzać. nadal nie łapiesz o co w tym chodzi. Wyłożę
                najprościej jak potrafię. Otóż ja bezdenny gdybym był niewierzący byłbym
                znacznie gorszy niz jestem jako wierzący. umocowanie w wierze, w niezmiennych
                od tysiąca lat wartościach pozwala mi sie opierać pokusom tego świata i
                grzeszyć mniej niż grzeszyłbym gdybym tego oparcia nie miał. To dotyczy mnie i
                miliardów innych ludzi.
                • Gość: jaca Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 16.05.05, 21:15
                  hehehe...najwięcej zbrodni społeczeństwa programowo ateistyczne..:)))))))))nie
                  no..uśmiałem się do łez...czy może miałes na mysli konkordatowe niemcy??..czy
                  katolickie plemiona afrykańskie wyrzynające się bez liku?Czy może
                  fundamentalnych arabów albo inkwizycję i wojny krzyżowe...nie no bezdenny to Ty
                  jesteś:)))))))))))))))))...a ja dalej twierdzę że wiara nie ma nic do tego
                  tylko szacunek do zycia i tępota poszczególnych jednostek..wiara jak już Ci
                  wspominałem nie może z naturalnych przyczyn
                  określać"lepszości"czy "gorszości"..a jak wieżę w zeusa to jestem lepszy czy
                  gorszy???Czy może tylko Twoja "wiara"predystynuje do "lepszości"?A wiara w
                  drzewka czy w zwierzątka labo UFO???:)
                  • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:39
                    Gość portalu: jaca napisał(a):

                    > hehehe...najwięcej zbrodni społeczeństwa programowo ateistyczne..:)))))))))
                    nie
                    > no..uśmiałem się do łez...czy może miałes na mysli konkordatowe niemcy??..czy
                    > katolickie plemiona afrykańskie wyrzynające się bez liku?Czy może
                    > fundamentalnych arabów albo inkwizycję i wojny krzyżowe...nie no bezdenny to
                    Ty
                    >
                    > jesteś:)))))))))))))))))...a ja dalej twierdzę że wiara nie ma nic do tego
                    > tylko szacunek do zycia i tępota poszczególnych jednostek..wiara jak już Ci
                    > wspominałem nie może z naturalnych przyczyn
                    > określać"lepszości"czy "gorszości"..a jak wieżę w zeusa to jestem lepszy czy
                    > gorszy???Czy może tylko Twoja "wiara"predystynuje do "lepszości"?A wiara w
                    > drzewka czy w zwierzątka labo UFO???:)

                    jesteś absolutnie mało oryginalny. Co drugi tutaj jak nie ma nic ciekawego do
                    napisania zaczyna od tego że jestem bezdenny. Co za błyskotliwy koncept.
                    No cóż jeśłi chcesz nam tu wmówić ze III rzesza to kraj ludzi poboznych
                    kierujących sie wiarą i przykazaniami to wolno ci. podobnie możesz uważać że
                    rezimy Chin sowietów kambodży kierowały się wskazaniami religii.
                    podobnie też możesz miary i konteksty sprzed tysiąca (np. te wyprawy krzyżowe)
                    lat przykładać do obecnych czasów. możesz tez powtarzać brednie o katolickich
                    plemionach afrykańskich (pewnie chodzi o Tutsi i Hutu)
                    Możesz wierzyć w zeusa i możesz czuc się tego powodu lepszym - kumasz o co
                    chodzi? chyba nie. całość twojego mentalnego ograniczenia ilustruje poniższy
                    cytat z twych wywodów: wiara jak już Ci
                    > wspominałem nie może z naturalnych przyczyn
                    > określać"lepszości"czy "gorszości"..
                    oczywiście nie wiemy jakie to naturalne przyczyny. Ty po prosdtu ko9mpletnie
                    nie pojmujesz podatwowej sprawy. poczucie leszpości czy 'gorszości" jest stanem
                    całkowicie subiektywnym i nawet najwuieksze twoje brednie nie mogą tego
                    zmienić. Skoro mam poczucie lepszości to je mam. Ty masz swoje i uważasz że
                    jesteś lepszy niz ja. i to kapuję. Ale za nic nie mogę skapować tego że w twoim
                    palanctwie nie wystrczy ci że ty czujesz się lepszym. Ty chesz żebym ja czuł
                    się gorszym. no widzisz jaca - A mnie to lata. jak dla mnie każdy może się czuć
                    lepszym od kogo chce.
                    tak czy owak im więcej twoich postów czytam tym bardziej czuje się od ciebie
                    lepszym i nie ma to akurat nic wspołnego z tym izbym miał w trakcie czytania
                    twych mało błyskotliwych wywodów stawać sie bardziej wierzacy
                • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 21:45
                  Moje własne przekonanie to bardzo dużo. Akurat wystarczy mi wiara.


                  A więc na tym skończmy. Oczywiście możesz sobie wierzyć w co chcesz: w to że
                  wierzący są bardziej moralni też. Podobnie jak ktoś inny może wierzyć w to, że
                  wierzący mają niższy iloraz inteligencji albo że częściej kradną. Wszystkie te
                  poglądy są subiektywne i dokładnie tak samo uprawnione. Nie zamierzam robić ci
                  wykładu o zasadach dowodzenia twierdzeń, poprzestanę na tym że twoja wiara,
                  nawet najgorętsza, argumentu nie stanowi. Wpływ praktyk religijnych na
                  zachowania etyczne nie został przez ciebie obiektywnie udowodniony i to jest
                  koniec tej rozmowy.


                  Nie ma sie co powtarzać. nadal nie łapiesz o co w tym chodzi. Wyłożę
                  najprościej jak potrafię. Otóż ja bezdenny gdybym był niewierzący byłbym
                  znacznie gorszy niz jestem jako wierzący. umocowanie w wierze, w niezmiennych
                  od tysiąca lat wartościach pozwala mi sie opierać pokusom tego świata i
                  grzeszyć mniej niż grzeszyłbym gdybym tego oparcia nie miał. To dotyczy mnie i
                  miliardów innych ludzi.


                  Możliwe że dotyczy to ciebie, jeśli tak to gratuluję. Jednak gdyby dotyczyło
                  także i miliardów innych ludzi, to byłby to fakt zauważalny statystycznie. Te
                  miliardy ludzi musiałyby utworzyć lepsze, bardziej moralne społeczeństwo ludzi
                  wierzących a tak się nie stało. Twoja teza jest nieprawdziwa.
                  • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 22:14
                    kot_behemot8 napisała:

                    > Moje własne przekonanie to bardzo dużo. Akurat wystarczy mi wiara.
                    >
                    >
                    > A więc na tym skończmy. Oczywiście możesz sobie wierzyć w co chcesz: w to że
                    > wierzący są bardziej moralni też. Podobnie jak ktoś inny może wierzyć w to,
                    że
                    > wierzący mają niższy iloraz inteligencji albo że częściej kradną. Wszystkie
                    te
                    > poglądy są subiektywne i dokładnie tak samo uprawnione.

                    Nie zamierzam robić ci
                    > wykładu o zasadach dowodzenia twierdzeń, poprzestanę na tym że twoja wiara,
                    > nawet najgorętsza, argumentu nie stanowi. Wpływ praktyk religijnych na
                    > zachowania etyczne nie został przez ciebie obiektywnie udowodniony i to jest
                    > koniec tej rozmowy.
                    >
                    >
                    > Nie ma sie co powtarzać. nadal nie łapiesz o co w tym chodzi. Wyłożę
                    > najprościej jak potrafię. Otóż ja bezdenny gdybym był niewierzący byłbym
                    > znacznie gorszy niz jestem jako wierzący. umocowanie w wierze, w niezmiennych
                    > od tysiąca lat wartościach pozwala mi sie opierać pokusom tego świata i
                    > grzeszyć mniej niż grzeszyłbym gdybym tego oparcia nie miał. To dotyczy mnie
                    i
                    > miliardów innych ludzi.
                    >
                    >
                    > Możliwe że dotyczy to ciebie, jeśli tak to gratuluję. Jednak gdyby dotyczyło
                    > także i miliardów innych ludzi, to byłby to fakt zauważalny statystycznie. Te
                    > miliardy ludzi musiałyby utworzyć lepsze, bardziej moralne społeczeństwo
                    ludzi
                    > wierzących a tak się nie stało. Twoja teza jest nieprawdziwa.

                    Niestety niczego nadal nie rozumiesz, a przez moment miałem złudzenie. cały
                    czas operujemyy pojęciami z tak różnych sfer że rzeczywiście żadne porozumienie
                    nie jest mozlwie. Ty chcesz sobie mierzyć "lepszośc", "gorszośc" poziomem
                    przestepczości i nijak nie możesz zaakcpetowac tego że jak tak mierzyć nie
                    chcę.
                    na dodatek próbujesz wmówić to że te twoje miary maja walor obiektywizmu. otóz
                    nie mają. na dodatek stosujesz je w sposób całkowicie arbitralny - raz o
                    pzoimie moralności ma świadczyć liczba kradziez, a może innym razem liczba
                    skrobanek. Jak Polacy mniej morduja to za to więcej kradna i na "polu
                    moarlności" mamy z Niemcami remis.
                    I tak to juz jest z wiarą. twoja wiara , nawet najgoretsza, że ludzie
                    niewierzący i wierzący są moralnie "równi" i ani lepsi ani gorsi jedni od
                    drugich, argumentu nie stanowi.
                    By móc w jakikolwiek sposób przeprowadzić dowód tak jak tego chcesz bależałoby
                    zbudować dwa modele - każdy z miionami zmiennych. Wszytskie zmienne dla obydwu
                    modeli byłyby dokładnie identyczne i rózniłyby sie tylko jednym - włąsnie np.
                    wiarą. Wtedy mogłabyś ewentualnie wykazać że ta zmienna jest całkowicie
                    indyferentna. na razie poztsaje nam tylko zadanie sobie nastepującego pytania
                    (posłuzmy się ulubionym "polskim" przykładem . czy gdybyśmy my w Polsce byli
                    mniej wierzący, to czy popełnialibysmy więcej przestepstw, niegodziwości,
                    nieprawoście etc czy też nie. Ja akurat wierzę że poepłnialibyśmy więcej. A ty
                    sobie wierzysz że popełnialibyśmy ich dokładnie tyle samo.
                    Ps.
                    Poniewaz kończysz juz dyskusję to odwołam sie tylko do jednego. Otóz opisując
                    żal milionów ludzi w Polsce po śmierci osoby którą uwazali za bliską i wążna
                    uzyłaś określenia ze świata popkultury - papiezomania. Powiem tak: nie rozumiem
                    że mozna nie rozumieć takich oczywistości. otóz wszyscy znają potęgę reklamy i
                    wiedza że jak powtarzac że dane mysdełko jest lepsze, to głupi konsumenci
                    wybiora własnie to mydło. Jak w kościele miliony ludzi słuchają codziennie albo
                    co niedzielę : kochaj blixniego, szanuj go , nie cudzołóz nie kradnij - to to
                    akurat miałoby nie mieć żadnego wpływu na ich zachowanie. Inaczej mówiąc
                    reklama mydła jest skuteczna a reklama określonej postway zyciowej juz nie.
                    Dlaczego?

                    • kocia_noga Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 20:18
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):





                      ni otóz wszyscy znają potęgę reklamy i
                      >
                      > wiedza że jak powtarzac że dane mysdełko jest lepsze, to głupi konsumenci
                      > wybiora własnie to mydło. Jak w kościele miliony ludzi słuchają codziennie albo
                      >
                      > co niedzielę : kochaj blixniego, szanuj go , nie cudzołóz nie kradnij - to to
                      > akurat miałoby nie mieć żadnego wpływu na ich zachowanie.

                      Alez ma! Chadzałam do kościoła, a jakże ! Na kazaniu ksiądz prawił głównie o
                      polityce .Żeby mówił : kochaj blixniego swego - nie pamietam , ale może kiedyś
                      któryś wspomniał - zapomniawszy dodac - bagatela - jak.
                      Co do osławionego dekalogu sciągniętego Egipcjanom i poprzerabianego w kilku
                      miejscach, to jako temat do nawoływanek skutkuje w taki sposób , jak i inne
                      wezwania : dociera do świadomości , a następnie dokonuje się obróbka - spytaj
                      jakiegokolwiek psychologa - otóż psychika tak działa, że ignoruje słowo "nie"
                      ...i zapamiętuje podstawowy komunikat.


                      Inaczej mówiąc
                      > reklama mydła jest skuteczna a reklama określonej postway zyciowej juz nie.
                      > Dlaczego?
                      >
                      I takiemu dużemu chłopcu mam wyjaśniać ? Mydło jest dostępne w każdym sklepie
                      zaraz po pojawieniu się reklamy w TV. A człowiek wysłuchawszy kazania , nawet ,
                      jeśli jest sformułowane w najlepszy sposób - otóż człowiek poczciwy chce być
                      dobry. Ale jak tu nie kłamac , nie kraść , nie zazdrościć bliźniemu wołu ?
                      Przeciez ,żeby tego dokonac , trzeba najpierw stac się uczciwym człowiekiem .Sęk
                      w tym , że kościół tego nie uczy , a na dodatek - nie daje przykładu .Pewnikiem
                      sam nie wie.
                      • Gość: bezdenny Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 21:02
                        kocia_noga napisała:

                        > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                        >
                        >
                        > Alez ma! Chadzałam do kościoła, a jakże ! Na kazaniu ksiądz prawił głównie o
                        > polityce .Żeby mówił : kochaj blixniego swego - nie pamietam , ale może kiedyś
                        > któryś wspomniał - zapomniawszy dodac - bagatela - jak.

                        To może byc tak jak w szkole. sa tacy co chodza do szkoły i nic z tej szkoły
                        nie rozumieją, albo zaraz po wyjściu ze szkoły zapominają. może też zdarzyć się
                        że trafia akurat na kiepskiego nauczyciela.

                        > Co do osławionego dekalogu sciągniętego Egipcjanom i poprzerabianego w kilku
                        > miejscach, to jako temat do nawoływanek skutkuje w taki sposób , jak i inne
                        > wezwania : dociera do świadomości , a następnie dokonuje się obróbka - spytaj
                        > jakiegokolwiek psychologa - otóż psychika tak działa, że ignoruje słowo "nie"
                        > ...i zapamiętuje podstawowy komunikat.
                        >
                        jeszcze tego brakuje bysmy potrzebowali psychologów do tłumaczenia nam nauki
                        koscioła, albo by psychologowie szkolili księży. Daj spokój kocia. Dobre sobie.
                        >
                        > Inaczej mówiąc
                        >
                        > I takiemu dużemu chłopcu mam wyjaśniać ? Mydło jest dostępne w każdym sklepie
                        > zaraz po pojawieniu się reklamy w TV. A człowiek wysłuchawszy kazania ,
                        nawet ,
                        > jeśli jest sformułowane w najlepszy sposób - otóż człowiek poczciwy chce być
                        > dobry. Ale jak tu nie kłamac , nie kraść , nie zazdrościć bliźniemu wołu ?
                        > Przeciez ,żeby tego dokonac , trzeba najpierw stac się uczciwym
                        człowiekiem .Sę
                        > k
                        > w tym , że kościół tego nie uczy , a na dodatek - nie daje
                        przykładu .Pewnikiem
                        > sam nie wie.

                        A to co to ma być? O sssssso się rozchodzi?
                        • kocia_noga Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 18.05.05, 10:05
                          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                          >
                          > A to co to ma być? O sssssso się rozchodzi?

                          No wiem , wiem . Nie kumasz .Ale ja nie mam zapędów ani zdolności dydaktycznych
                          .W kociele czy bez możesz zawsze zostać porządnym człowiekiem , bezdenny .I
                          myśle , że takim w gruncie rzeczy jesteś.
                  • Gość: trevik Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.05, 23:14
                    Z powodu diametralnie roznych uwarunkowan historycznych dla pewnych narodow nie
                    mozna wprost wyprowadzic relacji pomiedzy religijnoscia a przestepstwami -
                    chocby dlatego, ze w przypadku zdemoralizowanych narodow a Polacy sa na podlozu
                    pewnych spraw zdemoralizowanym narodem, chocby przez komunizm i nie ma co temu
                    zaprzeczac - im szybciej to sie zrozumie, tym szybciej mozna narod wyprowadzic
                    na prosta, zwlaszcza w takich sprawach jak korupcja (od najmniejszych poziomow),
                    nepotyzm, zlodziejstwo (nie kradzieze w sklepach, ale wszystko, co pod to
                    podpada) i stosunek do pracy.

                    BTW wszystkie te cztery wady m.in. komunizm doprowadzil do perfekcji (pisze
                    miedzy innymi, bo jeszcze carat gdzieniegdzie byl przed komunizmem) i dziala to
                    tak, ze ludzie swoich grzechow _po prostu nie uwazaja za grzech_ a jesli
                    uwazaja, to za bardzo lekki i tu jest pies pogrzebany.

                    Na zachodzie czesto (zaraz bedzie dlaczego czesto a nie zawsze) sie tego nie
                    robi, bo obywatele sa _wychowani_ podobnie jak przez religie, ale na innych
                    normach. Ja jednak uwazam, ze normy religijne - chrzescijanskie sa normami
                    lepszymi (czasem przeciwnicy zarzucaja przesadny idealizm) niz normy calkiem
                    laickie, ktore zawsze biora pod uwage kwestie polityczno-ilosciowe pod ocene
                    zachowan i zawsze beda podatne na koniunkturalizm.Zreszta wystarczy spojrzec na
                    tendencje coraz wiekszego permisywizmu w kwestiach, ktore byly kiedys uznane za
                    karalne, jak np. zlodziejstwo - aby pojsc w polnocnych Niemczech siedziec za
                    zlodziejstwo to trzeba sie solidnie wysilic (z czyms grubszym), bo w
                    drobniejszych sprawach _nie ma szans_!!

                    Wlasnie, dlaczego pisze o niemczech polnocnych a nie o niemczech? Bo tak sie
                    sklada, ze sa jeszcze Niemcy poludniowe z regionem, ktory nazywa sie Bawaria,
                    gdzie rzadzi od paru dziesiatek lat niepodzielnie chrzescijanska partia
                    konserwatywna CSU. I bardzo dobrze, ze tam rzadzi a ludzie sa jak na niemcy
                    dosyc religijni (bo i tam jest znaczna laicyzacja w tej chwili, ale tradycja
                    wychowania chrzescijanskiego jeszcze miejmy nadzieje dlugo pozyje), bo poza
                    plusami dla ludzi takich jak ja (i nie tylko, ale niektorzy moga sie nie zgadzac
                    a mnie nie chce sie dyskutowac) jeszcze moze byc przykladem do naszych rozwazan,
                    najpierw link, skad czerpie dane:

                    www.polizei.bayern.de/kriminalistik/statistik/jb_03.pdf
                    A z tych danych wynika, ze najmniejsza zarejestrowana przestepczosc w niemczech
                    (i to praktycznie wszelaka) jest w landach poludniowych (Badenia-Witembergia i
                    Bawaria) - dziwne, nie? Poza tym, ze w landach poludniowych prawie wszystko sie
                    rejestruje a na polnocy coraz wiecej jest przestepstw nierejestrowanych...
                    jeszcze dziwniejsze - moze obcokrajowcy? Troche tak, ale tak sie sklada, ze to
                    moze byc powod dla Berlina na miejscu pierwszym, ale w innych landach jest juz
                    bardziej to wyrownane i np. westfalia, w ktorej jest znaczna ilosc cudzoziemcow
                    (z turkami, rosjanami wlacznie) akurat az tak bardzo wysoko w rejestrowanych
                    statystykach nie stoi...

                    Poza tym w dokumencie, ktory przytoczylem jest statystyka z cudzoziemcami i bez
                    (tylko dla Bayer doczytalem, dla innych landow mozna tez to pewnie znalezc, ale
                    mnie nie chce sie szukac - chce tylko pewna teze umocnic do graniczacej na
                    zdrowy rozsadek z pewnoscia) i ci cudzoziemcy raczej az tak diametralnie
                    statystyk nie zawyzaja, aby teze zburzyc (roznica jest zdecydowanie zbyt duza).

                    Wiec skonczcie (panie ?) i panowie uprawiac obrzydliwa sofistyke porownujac
                    zdemoralizowane kraje (gdzie sa czynniki obiektywne i mozna uzasadnic, ze
                    demoralizacja miala miejsce i dlaczego) albo poldzikie ludy z panstwami, ktore
                    _od niedawna_ sa zlaicyzowane do swoich chorych tez. Wezcie np. polnocne i
                    poludniowe niemcy gdzie poza prawie identycznym prawem (sady i prawa landowe w
                    drobniejszych sprawach moga sie roznic, ale nie jesli chodzi o kwalifikacje
                    prawne czynow), z podobnymi uwarunkowaniami historycznymi a mocno rozniace sie
                    religia. I na tym przykladzie prosze udowodnijcie, ze religijnosc ludzi nie ma
                    znaczenia. I jeszcze jedno: czekam na racjonalna krytyke a nie na tzw.
                    pieprzenie kota mlotem.
                    • cherryhill Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 01:09
                      trevik napisał:
                      "Wezcie np. polnocne i
                      > poludniowe niemcy gdzie poza prawie identycznym prawem (sady i prawa landowe w
                      > drobniejszych sprawach moga sie roznic, ale nie jesli chodzi o kwalifikacje
                      > prawne czynow), z podobnymi uwarunkowaniami historycznymi a mocno rozniace sie
                      > religia. I na tym przykladzie prosze udowodnijcie, ze religijnosc ludzi nie ma
                      > znaczenia. I jeszcze jedno: czekam na racjonalna krytyke a nie na tzw.
                      > pieprzenie kota mlotem.

                      kotu tego nie zrobie bo je lubię a poza tym młot w rekach kobiety żle leży, a
                      na tym przykładzie tu już ty udowodniłes swoje tezy, ja mam tylko niesmiale
                      pytanie
                      a jak ma sie do tego wpływ klimatu,
                      tego nie wziąłeś pod uwagę???
                      bo wiesz ta północ to zimna jak to pólnoc, a jak zimno to ludzie muszą cos
                      robic zeby sie rozgrzac, a jak robia to czasem cos spsocą i mają kłopoty, w
                      Bawarii wprost przeciwnie, goroco jak to na poludniu, to i wychodzic z domu sie
                      nie chce ani podniesc rękę na domowników....
                      jak sie postaram to jezcze coś wymyślę, świat bylby nudny gdyby był czarno-
                      biały ...
                      c


                    • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 19:24
                      Słuchaj uważnie kolego.
                      Jeżeli wydaje ci się, że można najpierw oskarżyć kogoś o "obrzydliwą
                      sofistykę", "chorobliwe tezy" oraz "pieprzenie kota młotem" a potem zażądać od
                      tego kogoś "racjonalnej krytyki", to znaczy że dzieciuch z ciebie i szkoda
                      mojego czasu na taką rozmowę. Co do twojego "argumentu" z Bawarczykami to mam
                      nadzieję że jak nieco ochłoniesz to sam zauważysz jego niepoważność. Albo i nie
                      zauważysz, trudno. Inni zauważą niewątpliwie:))
                      • Gość: trevik Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.05, 19:37
                        Nazwalem tutaj to zjawisko po imieniu - takim moj jezyk, nie wydaje mi sie, ze
                        odbiegajacy na minus od przecietnej tego forum, jak tutaj dyskutujesz, to trzeba
                        sie z pewnymi okresleniami liczyc.

                        Czym innym wiec niz sofistyka jest porownywanie calkowicie zdemoralizowanych
                        przez pewne czynniki (pozareligijne) Polski do panstw laickich (ktore wszak
                        przewaznie nie wyrosly na to, czym sa wylacznie na gruncie ateistycznym) o
                        zupelnie innej historii tylko w celu dyskredytowania pewnych tez o korelacji
                        miedzy przestepczoscia i religijnoscia - porownanie zrobione, nie widac roznic,
                        wiec wydaje sie Tobie, ze teze udowodniles a przynajmniej obaliles teze
                        bezdennego. Coz - kazdy ma na to swoj punkt widzenia.

                        Cala krytyka ktora u Ciebie przeczytalem jest "niepowaznosc przykladu" -
                        ciekawe, dla mnie to przyklad chyba jednak bardziej adekwatny niz ten z Polska i
                        krajami zachodnimi, ale wiem, bez wzgledu na to jakiby mial nie byc, to Twoje
                        przyklady z porownan Polski do panstw zachodnich sa na pewno bardziej powazne. I
                        inni zapewne tez tak to postrzegaja.
                        • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 18.05.05, 09:12
                          > Nazwalem tutaj to zjawisko po imieniu - takim moj jezyk, nie wydaje mi sie, ze
                          > odbiegajacy na minus od przecietnej tego forum, jak tutaj dyskutujesz, to
                          trzeb
                          > a
                          > sie z pewnymi okresleniami liczyc.



                          Jakie znowu zjawisko? Zaatakowałeś mnie personalnie w ordynarny sposób i tyle.
                          Moja teza była prosta, powtórzę ją jeszcze raz: jeżeli praktyki religijne
                          istotnie wpływają na poprawę postawy etycznej praktykujących, to powinno to być
                          zauważalne w skali makro. A jeśli zauważalne (statystycznie) nie jest, to
                          znaczy że religijność nie jest znaczącym czynnikiem współtworzącym moralne i
                          przyzwoite społeczeństwo. Być może działa to w indywidualnych przypadkach, ale
                          w przekroju społecznym już nie. Należy więc porównać społeczeństwa silnie
                          wierzące oraz zlaicyzowane i wykazać konkretne różnice in plus dla tych
                          pierwszych. Można się przy tym posłużyć statystykami przestępczości, badaniami
                          socjologicznymi, innymi zaproponowanymi (?). Nie można natomiast tupać nóżkami
                          ze złości i upierać się przy tym, że wierzący są lepsi i już bo oni sami w to
                          głęboko wierzą - jak to robi Bezdenny.
                          Życzę ci sukcesów w przekonywaniu samego siebie, że obrzucenie mnie błotem za
                          wyżej przypomniane postawienie sprawy jest czymś normalnym i usprawiedliwionym.
                          Wiara góry przenosi, więc pewno ci się to uda. Gratuluję samozadowolenia i
                          żegnam.
                  • fulko102 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 00:08
                    > A więc na tym skończmy. Oczywiście możesz sobie wierzyć w co chcesz: w to że
                    > wierzący są bardziej moralni też.

                    To przecież oczywiste! Ateiści muszą być amoralni, bowiem pojęcie Dobra i Zła
                    (i sposób ich zdefiniowania czyli moralność) nierozerwalnie związane są z
                    Bogiem. Dla ateisty nie ma dobrego czy złego postępku, jest natomiast korzystne
                    lub niekorzystne dla niego. Dobro i Zło z definicji jest trandescentne, jest
                    bytem samoistnym i jest niezależne od subiektywnych korzyści lub strat danego
                    osobnika.

                    Objaśnię na obrazowym przykładzie:
                    Jeśli Kali ukraść krowę to korzystnie, jeśli Kalemu ukraść krowę to
                    niekorzystnie - Kali-ateista
                    Jeśli Kalemu ukraść krowę to Źle, jeśli Kali ukraść krowę to też Źle - Kali-
                    teista.
                    • facet123 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 09:18
                      > To przecież oczywiste! Ateiści muszą być amoralni, bowiem pojęcie Dobra i Zła
                      > (i sposób ich zdefiniowania czyli moralność) nierozerwalnie związane są z
                      > Bogiem.

                      To smutne, że takie mity krążą ciągle wsród ludu. Chcesz powiedzieć, że cała
                      twoja moralność jest zaczerpnięta ze słowa bożego? Że sam nie potrafiłbyś
                      wykombinować, że zabijanie jest złe?

                      Wg mnie moralność - zdolnośc odróżniania dobra od zła - wynika z emocji które
                      posiada każdy człowiek. Dlatego niezaleznie od tego czy ktoś wierzy, czy nie,
                      niezaleznie nawet od tego czy ktoś jest dobrym człowiekiem, czy nie - będzie
                      wiedział, że zadawanie innemu bólu i krzywdy jest złe. To czy się będzie od
                      tego powstrzymywał zależy juz od niego samego i jego charakteru (też nie od
                      wiary, wierzący b. często błądzą, lub są za słabi, aby przestrzegać zasad
                      swojej religii).
                    • kot_behemot8 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 17.05.05, 19:33
                      Jeśli ten post był prowokacją mającą na celu udowodnienie że wszyscy wierzący
                      to prymitywy, to beze mnie proszę. Staram się unikać takich krzywdzących
                      uogólnień. Poza tym nie lubię prowokacji i podszywania się.
      • facet123 Re: a dokładnie w czym wiara ma być lepsza od nie 16.05.05, 16:45
        Poszedł bym nawet o krok dalej i zbadał jaki procent kryminalistów (skazanych i
        odbywających wyroki) to ludzie wierzący. Porównałbym ten procent z grupą ludzi
        nigdy nie karanych.
        Jestem pewien, że okazało by się, że oba te środowiska mają taką samą proporcję
        wierzących do niewierzacych. Wniosek - to nie wiara czyni człowieka dobrym.
    • dokowski Bzdura. Ciemniaki są gorsze z natury. 16.05.05, 13:13
      Religii potrzebuja tępaki lub ludzie bez naturalnego wyczucia moralnego. Bez
      religii byliby zagubieni, nie wiedzieliby co dobro, a co zło
      • ell.a Ateodokociemniaki... 16.05.05, 13:39
        Taa... rzeczywiście mordercy dzieci nienarodzonych, homopedofile itp to
        prawdziwe perły moralne...
        • kocia_noga Re: Ateodokociemniaki... 16.05.05, 15:07
          kiosk.onet.pl/art.html?NA=2&ITEM=1108612&KAT=240
          • ell.a Re: Ateodokociemniaki... 17.05.05, 08:52
            Taa... pedofilami są głównie duchowni, którzy rozpętali afery
            psychologiczno/chóralno/dworcowe. A te nędzne resztki to osoby pasjami chodzace
            do Kościoła...
            Pzdr
      • Gość: andrzej Re: Bzdura. Ciemniaki są gorsze z natury. IP: *.aster.pl 23.05.05, 18:22
        dokowski !! po przeczytaniu kilku twoich postow... stoisz w kosciele w
        pierwszym rzedzie?
    • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 16.05.05, 16:20
      Ponieważ zostało powiedzniane na tym wątku mnóstwo rzeczy w oczywisty sposób
      nieprawdziwych, chciałbym na spokojnie i bez zbędnych emocji wyjaśnić kilka
      faktów. Otóż ludzie niewierzący (ateiści) nie różnia się znacznie od
      wierzących - różnica polega tylko na nieco innym pogladzie dotyczącem stworznia
      świata oraz pewniej wszechmocnej istoty. Dlatego chciałbym obalić następujące
      mity o ateistach

      Mit 1: Ateista nie ma potrzeb duchowych.

      Każdy człowiek (niezależnie od swojej wiary lub jej braku) ma jakieś potrzeby
      duchowe - jedni wieksze, inni mniejsze, jednak nie zależy to od wiary, ale od
      człowieka. Ja np, mimo, że nie wierzę, mam potrzebę zastanawiania się nad
      światem oraz skłonność do głębszej refleksji. Mam też potrzeby kulturalne -
      kino, teatr, muzyka.

      Mit 2:Ateista nie ma kodeksu moralnego.

      To wyjątkowo krzywdzące przekonanie. Otóż każdy człowiek me zakodowaną
      wrażliwość na ludzkie (rówież cudze) cierpienie. Dlatego każdy, niezależnie od
      swojej wiary, wie co jest dobre, a co napewno złe. Tak samo zresztą sytuacja
      wygląda u wierzacych. Nie chcecie mi chyba powiedzieć, że postępujecie morlanie
      tylko dlatego, że boicie się piekła. Albo, że jak katolik zapomni jak brzmi 5
      przykazanie, to zaraz zacznie mordować. Dekalog podsumowuje pewne tkwiące w
      każdym człowieku zasady wynikające z potrzeby bezpieczeństwa i miłości. Ateiści
      przestrzegają tych zasad (lub błądzą) dokładnie tak samo jak wierzący.

      Mit 3:Ateista to materialista i hedonista wyznający zasadę "hulaj dusza, piekła
      nie ma"

      To, że ateista nie wierzy w życie po śmierci nie oznacza, że musi miec
      materialistycznie podejście do życia. Każdy człowiek (niezależnie od wiary lub
      jej braku) ma potrzebę bycia lubianym, szanowanym, potrzebuje kogoś kto go
      kocha i kogoś kogo sam mógłby pokochać (jeżeli ktoś nie ma tych potrzeb to jest
      upośledzony społecznie i wiara w boga mu nie pomoże - będzie płytkim
      materialistą bo taki ma charakter). Materializm i życie bez zasad moralnych
      spowoduja, że człowiek ten będzie samotny i nie będzie mógł zaspokoić wyżej
      wymienionych potrzeb. Dlatego ateiści w życiu codziennym nie są skrajnymi
      materialistami.

      Podsumowując mój wywód - ludzie źli płytcy i bez zasad zdarzają się tak samo
      często w środowiskach wierzących jak i niewierzących - to jakim się jest
      człowiekiem zależy od charakteru, a nie wyznawanej religii lub jej braku.
      Wierzący i niewierzący błądzą i zchodzą na złą drogę dokładnie tak samo często.
      • dokowski Ależ katolicy w to wierzą właśnie 16.05.05, 16:32
        facet123 napisał:

        > Nie chcecie mi chyba powiedzieć, że postępujecie morlanie
        > tylko dlatego, że boicie się piekła. Albo, że jak katolik zapomni
        > jak brzmi 5 przykazanie, to zaraz zacznie mordować.

        Katolicy wierzą, że to są przykazania dane ludziom od Boga, że bez tego
        objawienia ludzie mordowaliby bliźnich bez skrupułów. Chrześcijanie nie czują w
        sobie moralności, im się zdaje, że cała ich moralność bierze się z lekcji
        religii i w ogóle z religijnego wychowania. Bez tego człowiek byłby bestią
        skażoną w dodatku grzechem pierworodnym.
        • facet123 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 16.05.05, 16:39
          > Katolicy wierzą, że to są przykazania dane ludziom od Boga, że bez tego
          > objawienia ludzie mordowaliby bliźnich bez skrupułów.

          No mam nadzieję, że wszyscy chrześcijanie tak nie myślą, a ci co niestaty mają
          takie zdanie niech poobserwują chwilę niewierzacych i przekonają się, że nie są
          to zezwierzęcone bestie.
          • fulko102 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 16.05.05, 23:30
            > No mam nadzieję, że wszyscy chrześcijanie tak nie myślą, a ci co niestaty
            > mają takie zdanie niech poobserwują chwilę niewierzacych i przekonają się,
            > że nie są to zezwierzęcone bestie.

            Nie są, a powinni! Dla prawdziwego ateisty, oczywiste bowiem jest, że homo
            sapiens to nic innego jak obdarzony ponadprzeciętną inteligencją gatunek
            zwierząt. Dla ateisty więc oczywiste jest, że powienien zachowywać się jak
            zwierzę (którym przecież jest) a nie próbować postępować jak Bóg (którego
            przecież nie ma).

            Pisząc zachowaywac się jak zwierzę nie mam na myśli bieganie na nagusa
            czy wyżeranie ze śmietników, a optymalizowanie swoich zachowań pod kątem
            maksymalizacji sumy pozytywnych bodźców i doznań uzyskiwanych z otoczenia.

            Rzeczywiście znani mi "niewierzący" nie zachowują się jak zwierzęta.
            Sądzę więc, że tak naprawdę większość tak zwanych niewierzących to
            po prostu zwykłe lenie, komformiści lub niedojrzałe dzieciaki,
            które buntują się przeciw ojcu, który zabrał im zabawki, więc taraz to oni
            mu pokażą!!

            Otrzeźwienie jednak zazwyczaj przychodzi - u niektórych prędzej,
            u niektórych później, u niektórych dopiero gdy śmierć im zagląda prosto
            w gały, a niektórych upartych durni niestety nigdy!

            Osobiście nigdy nie spotkałem prawdziwego ateisty!
            • facet123 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 17.05.05, 09:10
              No to widzę już w czym tkwi problem - w teminologii.

              Dla Ciebie ateista to skrajny konformista wyznający nauki Nietschego
              zaadaptowane przez faszystów, hedonista i materialista.

              Dla mnie ateista to człowiek który nie wierzy lyb wątpi w istnienie osobowego
              boga oraz nie poddaje się obrządkowi żadnej religii.

              Powyższe definicje nie mają ze sobą nic wspólnego - znam wielu wierzących
              którzy nie robią nic innego, tylko zarabiają, zaniedbuja rodzinę i bliskich, a
              najwieksza przyjemność dla nich to kupno nowego szpanerskiego wozu. Odwrotnie -
              znani mi ateiści są spokojnymi ludżmi poświecającymi więcej czasu na rozwój
              duchowy niż tamci.
              Własciwie Twoja definicja ateisty bardziej definiuje osobę wierzacą - wierzącą
              w jakaś dziwną okrutną religię z przykazaniami typu "zabijaj, kradnij,
              cudzołóż". To wykrzywiony i krzywdzący pogląd. Może i są takie osoby, ale nie
              należy ich wrzucać do tego samego worka co uczciwi, porządni ludzie którzy
              poprostu nie utoższamioaja się z kościołem i religią.

              • fulko102 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 18.05.05, 00:32
                Wiedziałem, że tak się skończy, będziesz mi teraz tłumaczył, że ja
                prawiłem cały czas o krześle, a Ty przecież miałeś na myśli
                krzesło elektryczne.

                Ale niech i tak będzie.

                Podsumujmy:

                1. Poszukujesz jakiego bliżej nieokreślonego Absolutu, więc wierzysz,
                że istnieje choć nie potrafisz tego udowodnić.

                2. Jesteś moralny czyli uważasz, że powinieneś postępować dobrze i słowo
                dobrze rozumiesz nie w znaczeniu "dobrze dla siebie" tylko po prostu
                "dobrze w ogóle".

                3. Oczywiście nie można udowodnić istnienia "Dobra w Ogóle", tak jak
                nie można udowodnić istnienia Boga. Jednak wierzysz, że trzeba być dobrym.

                Jak na niewierzącego wierzysz w całkiem sporo rzeczy.

                Dlaczego więc postanowiłeś nie wierzyć akurat w Boga?
                • facet123 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 18.05.05, 15:06
                  > Jak na niewierzącego wierzysz w całkiem sporo rzeczy.
                  > Dlaczego więc postanowiłeś nie wierzyć akurat w Boga?

                  Dlatego, że Bóg niczego nowego dla mnie nie wnosi. Tak naprawdę to jeżeli jakas
                  wiara jest ważna, to własnie wiara w te "całkiem sporo rzeczy" które
                  praktycznie przekładają się na postępowanie człowieka (wiara w dobro i potrzeba
                  czynienia go). Natomiast sama wiara w boga jest dla mnie mnożeniem bytów bez
                  potrzeby.

                  Po za tym każdy człowiek ma emocje i wrażliwośc na cudzą i swoja krzywdę, więc
                  te "całkiem sposo rzeczy" jest w pewien sposób zakodowane w człowieku i nie
                  trzeba się pocno starać aby w nie wierzyć. Dlatego nie potrzeba boga, aby
                  wiedzieć co jest dobre a co złe.
                  • fulko102 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 18.05.05, 23:41
                    > Po za tym każdy człowiek ma emocje i wrażliwośc na cudzą i swoja krzywdę,
                    > więc te "całkiem sporo rzeczy" jest w pewien sposób zakodowane w człowieku
                    > i nie trzeba się mocno starać aby w nie wierzyć. Dlatego nie potrzeba boga,
                    > aby wiedzieć co jest dobre a co złe.

                    Dotknąłeś sedna, sam bym tego lepiej nie ujął! Rzecz w tym, żeby "nie trzeba
                    było się mocno starać", żeby wszystko przychodziło samo, bez bólu i zbędnych
                    komplikacji, zgodnie z modnym ostatnio hasłem "jestem czym jestem".

                    A z tym Bogiem to przecież same problemy!! Wiara w konkretnego Boga
                    (obojętnie czy w wersji chrześcijańskiej, buddyjskiej czy islamskiej)
                    to przecież cały szereg bardzo konkretnych nakazów i zakazów których
                    trzeba przestrzegać - to mozolna droga pod górę (Pan Bóg jak
                    pewnie pamiętasz jest "u góry") i jak sądzę nie ważne, którą z dróg
                    wybierzesz, ważne żebyś nią konsekwentnie podążał a nie wybierał sobie
                    łatwiejsze odcinki z każdej. Żeby wejść na górę trzeba również zaliczyć
                    "etapy górskie".

                    Ale to trudne, wierzysz więc sobie w taką wersję Boga, Absolutu, Siły, Mocy,
                    Dobra która jest dla Ciebie po prostu wygodna - niewiele od Ciebie wymaga i
                    można ją łatwo zmodyfikowac w razie potrzeby. Taka podręczna, poręczna wersja,
                    która słucha się Ciebie a nie ty jej!

                    Ale uwierz mi, że łażenie w kółko, wygodnymi drogami, dookoła góry
                    nie zaprowadzi Cię na szczyt.

                    A hołdowanie zasadzie "jestem czym jestem" to prosta droga, żeby żeby
                    zostać tym czym jest homo sapiens bez Boga - zwierzęciem.
                    • facet123 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 20.05.05, 10:08
                      Ty również dotknąłeś sedna!

                      > Ale to trudne, wierzysz więc sobie w taką wersję Boga, Absolutu, Siły, Mocy,
                      > Dobra która jest dla Ciebie po prostu wygodna

                      Ta wersja nie jest dla mnie "wygodna". Jest poprostu racjonalna, logiczna i
                      jedyna w jaką mógłbym szczerze wierzyć.
                      Natomiast to w co ty wierzysz jest wygodne i łatwe - Jest sobie jeden bóg i
                      wszystko co miał do przekazania jest w jednej książce. Jakie to wygodne!
                      Wystarczy jedna książka! Naukowcy, filozofowie, intelektualiści błądzą piszac
                      ich tysiące, a tu wystarczy przecież tylko jedna księga ze słowem bożym.
                      A co jeżeli spotkamy problemy nie wyjaśnione bezpośrednio w biblii?
                      Rówież bardzo proste rozwiązanie - słuchamy księdza, jako uczony w biblii i
                      czujący boskie powołanie, nie może się mylić.

                      Uważam, że bezkrytyczne oddanie doktrynie katolickiej (lub jakiej kolwiek
                      innej) jest konformizmem. Natomiast samodzielne zastanawianie się i dokonywanie
                      świadomych wyborów jest trudniejsze.
                • Gość: jozef k. Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:15
                  fulko102 napisał:
                  > Dlaczego więc postanowiłeś nie wierzyć akurat w Boga?

                  Dlaczego ty postanowiles wierzyc w Boga? Dlatego ze 90% spoleczenstwa wierzy?
                  Przeciez bycie chrzescijaninem od bycia buddysta w sferze moralnosci nie rozni
                  sie niczym! Tylko obrzadek jest inny. Skoro inny jest obrzadek to ktory w takim
                  razie jest wlasciwy? Dlaczego akurat chrzescijanie maja racje? "Nie wierze w
                  Boga", nie uczestnicze we mszach, nie chodze do spowiedzi, bo nie czuje takiej
                  wewnetrzenej potrzeby. Nie uwazam aby religia chrzescijanska mogla w
                  jakikolwiek sposob pozytywnie na mnie wplynac; aby uczestniczenie w obrzadkach
                  chrzescijanskich uczynilo ze mnie lepszego czlowieka.
                  • fulko102 Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie 18.05.05, 16:53
                    > Dlaczego ty postanowiles wierzyc w Boga? Dlatego ze 90% spoleczenstwa wierzy?

                    Miałem, jak każdy z nas, dwie opcje: wierzyć lub nie wierzyć.
                    Konsekwentne bycie osobą nie wierzącą (czyli opierajcą swój obraz świata
                    jedynie na tym co można udowodnić) rodzi tak przerażający obraz
                    nas samych, że uznałem go za nie do przyjęcia.

                    Kiedy więc wybrałem WIERZYĆ, chciałem to po prostu robic porządnie
                    - bez konformizmu, lenistwa, wygodnictwa czyli omijania niewygodnych ścieżek
                    i zasad.

                    Katolicyzm, jest surową religią dla dzielnych ludzi! Nie musiałem
                    więc szukać daleko.

                    > Przeciez bycie chrzescijaninem od bycia buddysta w sferze moralnosci
                    > nie rozni sie niczym!

                    Nie jestem znawcą innych religii, ale to co napisałes mocno mnie uspokoiło.
                    Jedność elemetarnej etyki jest to zdecydowany dowód na istnienie JEDNEGO Boga!
                    Zaniepokoił bym się gdyby było inaczej, tzn. gdyby np. miliard wyznawców
                    buddyzmu od pokoleń wierzyło że dobrze jest zabijać łysych.
                    Taka odmienność w pojmowaniu dobra byłaby niepokojąca!

                    > sie niczym! Tylko obrzadek jest inny. Skoro inny jest obrzadek to ktory
                    > w takim razie jest wlasciwy? Dlaczego akurat chrzescijanie maja racje?

                    Moim zdaniem każda istniejąca wielka religia, która, że tak powiem,
                    przetrwała próbę czasu jest religią prawdziwą. Bóg, który jest miłością, nigdy
                    pozwoliłby przecież na to, żeby miliard ludzkich istnień poszło na zatracenie
                    tylko dlatego, że urodziło się po niewłaściwej stronie globu.

                    > "Nie wierze w Boga", nie uczestnicze we mszach, nie chodze do spowiedzi,

                    Jak rozumiem Twój cudzysłów oznacza, że w coś tam jednak wierzysz,
                    Zapewne jak wszyscy na tym forum, tak zwani ateiści, w jakąś swoją
                    wersję Boga (Absolutu, Mocy, Siły).
                    Wierzysz w taką wersję która jest dla Ciebie po prostu wygodna - niewiele
                    od Ciebie wymaga i można ją łatwo zmodyfikowac w razie potrzeby.
                    Taka podręczna, poręczna wersja, która słucha się Ciebie a nie ty jej!

                    Trzeba usunąć ciążę.
                    Zaraz, zaraz, niech no sobie przypomnę, co tam ta moja wersja
                    Absolutu mówiła w tej sprawie. Cooooś wspominała ale jakoś nie dokładnie.
                    W końcu ważni są żyjący, a nie jakieś tam zarodki!

                    Itd., itd.

                    > nie chodzę, bo nie czuje takiej wewnetrzenej potrzeby.

                    Jesteś pewnie jeszcze młody, silny, świat należy do Ciebie,
                    do śmierci jeszcze daleko - więc po co Ci Bóg!





                    • Gość: jozef k. Re: Ależ katolicy w to wierzą właśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 23:18
                      Wierzysz w taką wersję która jest dla Ciebie po prostu wygodna - niewiele
                      > od Ciebie wymaga i można ją łatwo zmodyfikowac w razie potrzeby.
                      > Taka podręczna, poręczna wersja, która słucha się Ciebie a nie ty jej!
                      >
                      > Trzeba usunąć ciążę.
                      > Zaraz, zaraz, niech no sobie przypomnę, co tam ta moja wersja
                      > Absolutu mówiła w tej sprawie. Cooooś wspominała ale jakoś nie dokładnie.
                      > W końcu ważni są żyjący, a nie jakieś tam zarodki!
                      >
                      > Itd., itd.

                      Kto powiedzial ze "ta wersja" ma cokolwiek ode mnie wymagac? Co dokladnie masz
                      na mysli? Msze swiete i klepanie paciorkow? Religia ma byc jak mniemam zrodlem
                      natchnienia i motywacji a nie udreki w postaci bezproduktywnej i
                      sztucznej "rozmowy z Bogiem". Religia ma przede wszystkim sluzyc ludziom. W
                      moim przypadku pomoc taka jest zwyczajnie nieefektywna i zbyteczna. To zas ze
                      nie akceptuje obrzadku chrzescijanskiego nie implikuje przeredagowywania moich
                      zasad etycznych wedle konkretnych potrzeb. Uwierz mi ze te kwestie nie sa ze
                      soba nierozerwalnie zwiazane.
                      Nie jestem ateista! Nie jestem takze chrzescijaninem. Wszelkie zasady moralne
                      ktorym holduje ( a nieprzynalezenie do religii wcale nie oznacza ich braku! )
                      wynikaja glownie z mojego charakteru i wychowania. Wiem co jest dobre a co zle
                      z wlasnego doswiadczenia i, naturalnej dla kazdego czlowieka, zdolnosci do
                      empatii. Religia nie ma tu nic do rzeczy!
        • monikaannaj A skąd ty doku wiesz w co wierzą katolicy czy 16.05.05, 18:15
          chrzescijanie? I masz na myśli w to co wierzą kiepsko wyedukowani i bezmyślni
          ludzie, czy oficjalna naukę KK?

          • dokowski W mojej rodzinie są sami katolicy. Wiem też z ... 17.05.05, 12:03
            ... grubsza jaka psychologia wykładana była jeszcze kilka czy kilkanaście lat
            temu na ATK - to się pewnie nie zmieniło.
      • fulko102 Re: "lepsi", bo wierzacy? 18.05.05, 00:59
        > Mit 2:Ateista nie ma kodeksu moralnego.
        >
        > To wyjątkowo krzywdzące przekonanie...

        To, że ateista powinien być amoralny to nie przekonanie tylko logiczny
        wniosek.

        > Otóż każdy człowiek me zakodowaną wrażliwość na ludzkie (rówież cudze)
        > cierpienie. Dlatego każdy, niezależnie od swojej wiary, wie co jest dobre,
        > a co napewno złe.

        Rozumiem, że przez kodowanie masz na myśli uwarunkowanie naszego gatunku,
        wykształcone w drodze ewolucji, na aspołeczne zachowania.

        Gatunki które nie wygenerowały w kolejnych pokoleniach mutacji takich
        uwarunkowań po prostu przegrywały konkurencję z gatunkami które, np.
        były uwarunkowane do pomagania swoim rannym czy chorym współplemieńcom.

        My, homo sapiens przerwaliśmy i jak słusznie zauważyłeś praktycznie
        nie sposób znaleźć osobnika, który byłby pozbawiony prospołecznych
        uwarunkowań.

        Ateista rozumie więc, że zakodowana w człowieku potrzeba "dobra" to nie
        jakaś transcendentna potrzeba tylko TRESURA EWOLUUJĄCEJ PRZYRODY! NIEWOLA!

        Ateista powinien więc (o ile nie jest skrajnym konformistą) próbować się
        wyzwolić z kagańca narzuconych mu, niezgodnie z jego indywidualnym interesem,
        ograniczeń i zahamowań.
        • facet123 Re: "lepsi", bo wierzacy? 18.05.05, 15:10
          > To, że ateista powinien być amoralny to nie przekonanie tylko logiczny
          > wniosek.

          Ale człowiek nie jest logiczny. Zwłaszcza jeśli chodzi o emocje. I dlatego
          ateista, aby być amoralnym, musiał by mocno walczyć ze swoją naturą - naturą
          istoty emocjonalnej i społecznej.

          > Ateista rozumie więc, że zakodowana w człowieku potrzeba "dobra" to nie
          > jakaś transcendentna potrzeba tylko TRESURA EWOLUUJĄCEJ PRZYRODY! NIEWOLA!
          > Ateista powinien więc (o ile nie jest skrajnym konformistą) próbować się
          > wyzwolić z kagańca narzuconych mu, niezgodnie z jego indywidualnym interesem,
          > ograniczeń i zahamowań.

          Nie tresura ewoluującej przyrody, tylko jedna z podstawowych cech człowieka. Ja
          akceptuję tę cechę i uważam nawet, że jest bardzo pozytywna. Człowiek taki jest
          i tyle, nie wiem dlaczego ateista miałby z tym walczyć.
          Z resztą zgadzam się całkowicie.


    • Gość: GROSIK Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.05, 19:34
      przerażający jest fakt, że osoby wyznające wiarę katolicką uważając się za
      jedynie postępujących słusznie i głosicieli jedynej prawdy, tak naprawdę
      zaprzeczają jej ideii. Sama jestem jedną z katoliczek ale nieposiadam
      takiegomonopolu i jest mi wstyd. Szkoda, że wiara która u podstaw ma dobroś i
      miłość jest polem dla agresorów.
      • Gość: l Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 21:04
        >Szkoda, że wiara która u podstaw ma dobroś i
        > miłość jest polem dla agresorów

        A czy przypadkiem podstawami wiary nie są Uwielbienie Boga i wierność Jego
        przykazaniom?
        Bóg posiada monopol na prawdę
    • Gość: Grosik Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.05, 19:35
      monopolu na prawdenie posiada żadna strona
    • forum101 Re: "lepsi", bo wierzacy? 20.05.05, 11:48
      Nie wiem czy jest Bog czy go nie ma. Najwazniejsze jest to zeby byc w porzadku
      wobec siebie i wobec innych. Wg mnie nie ma znaczenia czy jest sie wierzacym czy
      nie. Jezus byl czlowiekiem (i tu nie ma znaczenia dla mnie cyz byl synem Boga
      czy nie) i stworzyl jakies prawo ktore jest doskonale. Powinnismy postepowac
      zgodnie z nim nie wazne jakiego wyznania sie jest. Kara zawsze moze spotkac
      czlowieka na Ziemi nie musi w niebie. To czy ktos jest wierzacy czy nie nie ma
      znaczenia. Liczy sie efekt koncowy. Znacie przypowiesc o dwoch synach ktorym
      ojciec kazal cos zrobic? Jeden powiedzial ze to zronbi a nie zrobil drugi ze nie
      a zrobil.
      Wiec nie ma co generalizowac czy ktos jest lepszy bo wierzy czy nie bo to roznie
      wyglada w efekcie koncowym. Pozdrawiam.
      • Gość: mi Re: "lepsi", bo wierzacy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 21:59
        >Jezus byl czlowiekiem (i tu nie ma znaczenia dla mnie cyz byl synem Boga
        > czy nie) i stworzyl jakies prawo ktore jest doskonale

        Ta sie zastanów co piszesz,
        Czy dekalog nie został dany nam przez Boga zanim posłał swojego Syna a świat?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka