ziemiomorze
25.08.05, 23:22
Moi dobrzy znajomi prowadza szkole samoobrony dla kobiet. Mowia, ze na kazdym
kursie zgromadzone tam kobiety przezywaja to samo: docieraja do
wlasnych 'brzydkich' emocji, ktorych latami uczyly sie nie czuc. Na tym
wlasnie opiera sie zasada tej samoobrony: na poczuciu gniewu i zlosci
i 'przekuciu' ich na samoobronne dzialanie w sytuacji fizycznego zagrozenia -
min. bluzgi, krzyki, halas, walke wrecz - wszystko to, czego grzecznym
dziewczynkom robic nie wolno. A przy madrej ocenie niebezpieczenstwa wlasnie
energia 'brzydkich' emocji pozwala uniknac klopotow. W zyciu codziennym taka
umiejetnosc tlumaczy sie na obrone wlasnych granic w sposob otwarty i
asertywny.
Kobiety nauczone sa wstydzic sie zlosci, a tym bardziej zachowan agresywnych -
one przystoja mezczyznom. Widac to zreszta na tym forum az za dobrze -
wypowiedzi 'jestem feministka, ale jestem grzeczna'. Jesli krztusze sie z
gniewu, bo czuje, ze jestem nieslusznie krzywdzona, to nie mam zamiaru byc
grzeczna,