Dodaj do ulubionych

Jestem grzeczna

25.08.05, 23:22


Moi dobrzy znajomi prowadza szkole samoobrony dla kobiet. Mowia, ze na kazdym
kursie zgromadzone tam kobiety przezywaja to samo: docieraja do
wlasnych 'brzydkich' emocji, ktorych latami uczyly sie nie czuc. Na tym
wlasnie opiera sie zasada tej samoobrony: na poczuciu gniewu i zlosci
i 'przekuciu' ich na samoobronne dzialanie w sytuacji fizycznego zagrozenia -
min. bluzgi, krzyki, halas, walke wrecz - wszystko to, czego grzecznym
dziewczynkom robic nie wolno. A przy madrej ocenie niebezpieczenstwa wlasnie
energia 'brzydkich' emocji pozwala uniknac klopotow. W zyciu codziennym taka
umiejetnosc tlumaczy sie na obrone wlasnych granic w sposob otwarty i
asertywny.

Kobiety nauczone sa wstydzic sie zlosci, a tym bardziej zachowan agresywnych -
one przystoja mezczyznom. Widac to zreszta na tym forum az za dobrze -
wypowiedzi 'jestem feministka, ale jestem grzeczna'. Jesli krztusze sie z
gniewu, bo czuje, ze jestem nieslusznie krzywdzona, to nie mam zamiaru byc
grzeczna,
Obserwuj wątek
    • zlotoslanos Re: Jestem grzeczna 25.08.05, 23:52
      Masz racje w odpowiednim momencie trzeba umiec powiedziec "spie..j" Moze tu
      nie dochodzi do az tak odpowiednich momentow,stad taki przeklamany grzeczny
      obraz ? :-) Sorry za wyrazenie ale tkwie w mobbingu po uszy ,wrocilam z pracy i
      jedyne co mi przychodzi na mysl to to.
      • zlotoslanos Re: Jestem grzeczna 25.08.05, 23:53
        PS.Napisalam caly wyraz ale ORMO czuwa :-)
      • ziemiomorze Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 19:43
        zlotoslanos napisała:

        > Masz racje w odpowiednim momencie trzeba umiec powiedziec "spie..j" Moze tu
        > nie dochodzi do az tak odpowiednich momentow,stad taki przeklamany grzeczny
        > obraz ? :-) Sorry za wyrazenie ale tkwie w mobbingu po uszy ,wrocilam z pracy
        i
        >
        > jedyne co mi przychodzi na mysl to to.

        Jesli 'tkwisz w mobbingu po uszy', to to jest bardzo sluszne wyrazenie :-)
        Powiedziec 'spie..j' mozna na milion sposobw - i te sposoby wlasnie mozna
        dopasowac do odpowiednich momentow.
        Trzymaj sie,
    • margot_may Re: Jestem grzeczna 25.08.05, 23:53
      kobiety boją się, że ktoś nazwie je histeryczkami.

      a przeciez to jest właśnie najlepsze. można sobie w złości rozpie... dom. i to
      bezkarnie. a potem usiąść wygodnie i powiedzieć: ale o co chodzi kochanie? nie
      ma o czym mówić, to była tylko mała histeria.

      i machnąć rączką na pobojowisko.
      dla mnie idealna wymówka.
    • monikaannaj Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 12:22
      Przystoja mezczyznom? Naprawde? W jakich niby srodowiskach facet moze sobie
      pozwalac na agresję - poza jakimis blokerskimi bandami itp?

      ja prawde mowiac ani prywatnie - ani tym bardziej w kontaktach zawodowych nie
      spotkałam sie nigdy z męzczyzna swobodnie wyrazającym swoja złośc i agresje...

      A jesli chodzi o sytuacje fizycznego zagrozenia - to ja np. prze zmojego ojca
      jako dziecko byłam uczona ze przede wszystkim musze się zacząć drzec.. Was
      wychowywano na takie "grzeczne" dziewczynki? Tzn, co wam mówiono, jak się macie
      zachowac gdy ktoś was zaczepia czy wrecz napastuje?
      • ziemiomorze Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 15:18
        monikaannaj napisała:

        > Przystoja mezczyznom? Naprawde? W jakich niby srodowiskach facet moze sobie
        > pozwalac na agresję - poza jakimis blokerskimi bandami itp?

        Jak to ujela zgrabnie Madelaine Allbright - mezczyzni bywaja agresywni, agresje
        kobiet nazywa sie 'histeria' (co ktos tu slusznie wyzej zaznaczyl). To po
        ultrawulgarnych i agresywnych 'Psach'zaczal sie kult Lindy. I nie chodzi o to,
        ze kazdy facet moze 'dac w ryja' czy bluznac, kiedy ma ochote, tylko raczej o
        to, ze agresja jest 'taka meska', a w zadnym wypadku nie jest 'kobieca'.

        > ja prawde mowiac ani prywatnie - ani tym bardziej w kontaktach zawodowych nie
        > spotkałam sie nigdy z męzczyzna swobodnie wyrazającym swoja złośc i agresje...

        A ja dosc czesto - bez przesady, ale tak. Chociaz wiele zalezy od tego, co za
        dzialanie agresywne sie uzna - dla mnie np. protekcjonalizm jest forma agresji.

        > A jesli chodzi o sytuacje fizycznego zagrozenia - to ja np. prze zmojego ojca
        > jako dziecko byłam uczona ze przede wszystkim musze się zacząć drzec.. Was
        > wychowywano na takie "grzeczne" dziewczynki? Tzn, co wam mówiono, jak się
        macie
        >
        > zachowac gdy ktoś was zaczepia czy wrecz napastuje?

        Cos ty, grzeczne dziewczynki nie po prostu nie znajduja sie w takiej sytuacji,
        a jesli - to z wlasnej winy ('no bo ta suka mnie prokowala').

        Z tego, co mi mowili chlopaki, ktore prowadza kurs - na kilkaset
        przetrenowanych zdarzylo sie pare kobiet, ktore bez odpowiedniego treningu
        potrafily glosno krzyknac - proszone o rykniecie wydawaly z siebie slaby pisk,
        nie mowiac juz o 'wiasze'. Wstyd i lęk.
        • kochanica-francuza Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 15:21
          To po
          > ultrawulgarnych i agresywnych 'Psach'zaczal sie kult Lindy. I nie chodzi o to,
          > ze kazdy facet moze 'dac w ryja' czy bluznac, kiedy ma ochote, tylko raczej o
          > to, ze agresja jest 'taka meska', a w zadnym wypadku nie jest 'kobieca'.

          No właśnie. Spokojny facet może pójść na film z LIndą i się utożsamić (kulturowa
          kanalizacja uczuć). A wyobrażacie sobie taki film z kobietą? Nie. No właśnie.


          >
          > A ja dosc czesto - bez przesady, ale tak. Chociaz wiele zalezy od tego, co za
          > dzialanie agresywne sie uzna - dla mnie np. protekcjonalizm jest forma agresji.
          >
          > >
          > a kilkaset
          > przetrenowanych zdarzylo sie pare kobiet, ktore bez odpowiedniego treningu
          > potrafily glosno krzyknac - proszone o rykniecie wydawaly z siebie slaby pisk,
          > nie mowiac juz o 'wiasze'. Wstyd i lęk.

          Jak się przewrócę na ulicy, to wołam "k...a".
          • ziemiomorze Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 19:37
            kochanica-francuza napisała:

            > No właśnie. Spokojny facet może pójść na film z LIndą i się utożsamić
            (kulturow
            > a
            > kanalizacja uczuć). A wyobrażacie sobie taki film z kobietą? Nie. No właśnie.

            Tu sie troche zmienia w tej sprawie.
            USA, siewca i dawca kultury masowej, wyprodukowalo kilka seriali TV,
            pokazywanych i u nas, w ktorych ultrasprawne fizycznie kobiety dokopuja jak
            leci, niezaleznie od plci - zlym stworzeniom(jakis taki serial antyczny o
            umiesnionej herosce, mroczno-latexowy klon o potomkini Batmana i serial o
            policjantce, wybranej przez los do obrony przed nieczystymi silami).

            > Jak się przewrócę na ulicy, to wołam "k...a".
            Ja chyba 'szlag by to trafil' :-)
            Ale z tym krzykiem to jest trudniej. Dopiero kiedy wzielam sie z kopyta za
            emocjonalno-duchowy rozwoj poczulam w ogole taka potrzebe - zeby krzyknac
            gleboko, 'spod macicy' (jak mawiaja koledzy od kusu samoobrony). A i tak
            okazalo sie, ze czesc takiego krzyku wieznie gdzies w gardle. I ci kumple od
            kusu twierdza, ze to jest wlasciwe niemal wszystkim kobietom, ktore trenowali,
            obojetnie od wieku. Mi sie to jakos psychoanalitycznie kojarzy,
        • monikaannaj Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 18:31
          to, ze agresja jest 'taka meska', a w zadnym wypadku nie jest 'kobieca'.
          >
          to źle?

          mnie np. protekcjonalizm jest forma agresji.
          >
          Uuuu - no jezeli tak, to pewnie bezinteresowna wredność i złośliwosc tez? to
          kobiety sa agresywne masami!


          Cos ty, grzeczne dziewczynki nie po prostu nie znajduja sie w takiej sytuacji,
          > a jesli - to z wlasnej winy ('no bo ta suka mnie prokowala').
          >
          No cóż - wyrazy współczucioa z powodu raodziców...
          • margot_may Re: Jestem grzeczna 26.08.05, 23:18
            monikaannaj napisała:

            > to, ze agresja jest 'taka meska', a w zadnym wypadku nie jest 'kobieca'.
            > >
            > to źle?

            tak, bo faceci mogą sobie przećwiczyć jak się zachowywać agresywnie, i w
            stosunku do kogoś agresywnego.

            a propos masz braci?

            > mnie np. protekcjonalizm jest forma agresji.
            > >
            > Uuuu - no jezeli tak, to pewnie bezinteresowna wredność i złośliwosc tez? to
            > kobiety sa agresywne masami!
            >
            >
            > Cos ty, grzeczne dziewczynki nie po prostu nie znajduja sie w takiej sytuacji,
            >
            > > a jesli - to z wlasnej winy ('no bo ta suka mnie prokowala').
            > >
            > No cóż - wyrazy współczucioa z powodu raodziców...
    • dokowski Tym różnisz się od wielu mężczyzn 26.08.05, 15:26
      ziemiomorze napisała:

      > gniewu i zlosci i 'przekuciu' ich na samoobronne dzialanie w sytuacji
      > fizycznego zagrozenia

      Mężczyzna robi to samo dla celów agresji a nie samoobrony. Kiedy widzi
      bezbronną ofiarę i czuje się bezkarny... kobietom sie to nie zdarza i tego
      tłumić nie muszą. To są przeajawy naturalnych różnic genetycznych między
      kobietą a mężczyzną w naszym gatunku.
      • kochanica-francuza Re: Tym różnisz się od wielu mężczyzn 26.08.05, 15:28
        dokowski napisał:

        > ziemiomorze napisała:
        >
        > > kobietom sie to nie zdarza i tego
        > tłumić nie muszą.


        Jak to nie??? Może nie na widok bezbronnej ofiary, ale z chęci zemsty.
      • ziemiomorze Re: Tym różnisz się od wielu mężczyzn 26.08.05, 19:41
        dokowski napisał:

        > > gniewu i zlosci i 'przekuciu' ich na samoobronne dzialanie w sytuacji
        > > fizycznego zagrozenia
        >
        > Mężczyzna robi to samo dla celów agresji a nie samoobrony. Kiedy widzi
        > bezbronną ofiarę i czuje się bezkarny... kobietom sie to nie zdarza i tego
        > tłumić nie muszą. To są przeajawy naturalnych różnic genetycznych między
        > kobietą a mężczyzną w naszym gatunku.

        Dokky, bez obrazy, ale chrzanisz jak potluczony. Skad ten pomysl, ze 'kobietom
        sie to nie zdarza'? Zdarza sie - przypominasz, kto byl jednym z glownych
        bohaterow afery z maltretowaniem wiezniow wojennych?

        Jasne jest, ze na zachowanie kobiet ma wplyw zupelnie inny hormon, niz na
        zachwanie mezczyzn, ale - stety czy nie - na zachowanie wplyw ma takze
        srodowisko. I coraz czesciej kultura wygrywa z natura,
      • Gość: Katia Re: Tym różnisz się od wielu mężczyzn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 08:46
        Hmmm, za agresję decyduje testosteron (który kobiety też mają) oraz`adfrenalina
        (którą kobiety też mają). Poza tym WYRAŻANIE EMOCJI jest zóżnicowane kulturowo,
        a nie genetycznie. Facet ma prawo do tzw. twardych emocji, kobieta miękkich, ale
        czy to znaczy, ze meżczyzna nie czuje smutku, czułości, miłości, a kobieta
        gniewu? No toż to bzdura jakaś koszmarna!!! Męzczyzn uczy cię od maleństwa, ze
        łzy to babska rzecz (zwracam uwagę na pejoratywny wydźwięk słowa "babski"), a
        kobiety uczy się, że krzyk jest mało kobiecy (tj, nie podoba się meżczyznom).
        Przeszłam kurs samoobrony i asertywności dla kobiet WenDo (polecam!!). Pierwszą
        umiejętnością był...krzyk. Zdecydowana większość z nas nie potrafiła krzyknąć!!
        In starsza kobieta, tym było jej trudniej (natomiast żadnych oporów nie miały
        szkraby 8-9 letnie, które z lubością ryczały do wyimaginowanego napastnika
        "spie...laj!!!!!!!!" :-)). Tak jesteśmy wychowane. Nie bronimy swoich granic, bo
        właśnie, nie chcemy być uznane za histerczki. Znam wiele przypadków, kiedy
        kobieta napastowana w autobusie, przy wielu swiadkach, oodsuwała się nerwowo,
        albo mowiła dyskretnym szeptem "Proszę pana, proszę przestać." zamiast wrzasnąć
        "I co mi wsadzasz te łapy pod spódnicę?! Spie...laj!!"
        To strach przed byciem ocenianą. Uczy się nas uważać na to co i jak mówimy i
        robimy. Jak stoimy, jak siedzimy, jak mówimy, jak się śmiejemy. A wszystko
        należy robić z wdziękiem, subtelnie i delikatnie, jak damy.
        Ja nie mówię, ze 100% dziewczyn tak się wychowuje, zwłaszcza teraz dziewczyny są
        coraz bardziej asertywne, chociaż...jak byłam w jednej ze szkół na lekcji
        informacyjnen nt. Wendo i chcaiłayśmy żeby któraś z dziewczyn zademonstrowała
        nam jak krzyczy, to...usłyszałyśmy... cieniutki pisk, niestety.
        • impatiens.noli.tangere Re: Tym różnisz się od wielu mężczyzn 27.08.05, 10:27
          Gość portalu: Katia napisał(a):

          Męzczyzn uczy cię od maleństwa, ze
          > łzy to babska rzecz (zwracam uwagę na pejoratywny wydźwięk słowa "babski"),
          Na szczęście efekty wychowania "nie-tłumienie-emocji", przynajmniej chłopców,
          zaczynają być widoczne. O ile wg mojego taty płacz nie przystoi mężczyźnie ;) o
          tyle mój mężczyzna bez skrępowania i wstydu uważa płacz za coś naturalnego.
          a
          > kobiety uczy się, że krzyk jest mało kobiecy (tj, nie podoba się meżczyznom).

          >Zdecydowana większość z nas nie potrafiła krzyknąć!!
          > Tak jesteśmy wychowane. Nie bronimy swoich granic, b
          > o
          > właśnie, nie chcemy być uznane za histerczki.

          > To strach przed byciem ocenianą. Uczy się nas uważać na to co i jak mówimy i
          > robimy. Jak stoimy, jak siedzimy, jak mówimy, jak się śmiejemy. A wszystko
          > należy robić z wdziękiem, subtelnie i delikatnie, jak damy.
          > Ja nie mówię, ze 100% dziewczyn tak się wychowuje, zwłaszcza teraz dziewczyny s
          > ą
          > coraz bardziej asertywne, chociaż...jak byłam w jednej ze szkół na lekcji
          > informacyjnen nt. Wendo i chcaiłayśmy żeby któraś z dziewczyn zademonstrowała
          > nam jak krzyczy, to...usłyszałyśmy... cieniutki pisk, niestety.

          Zgadzam się w 100%. Ja jestem niechlubnym przykładem takiego wychowania. Nie mam
          pojęcia jakbym się zachowała w sytuacji zagrożenia - czy byłabym wstanie
          wydzierać się głośno, czy potrafiłabym dostatecznie mocno uderzyć napastnika.
          Chłopcy, gdy biją się z kolegami mają możliwość sprawdzenia swojej siły. Ja,
          jako dziecko, nigdy takiej nie miałam - nie mam rodzeństwa, z którym jako
          naturalne w pewnym wieku są bójki i potyczki. Dodatkowo negatywne emocje są
          "wyhamowywane" u dziewczynek przez najbliższych - uspokój się, jak Ty się
          zachowujesz, nie zachowujesz się jak dziewczynka, przeproś koleżankię, mów
          ciszej itd. A co do przeklinania: najpierw rodzice teraz facet - nie przeklinaj
          mi tu, nie bądź wulgarna. Wrr! Efektem jest sprzeciw: Będę przeklinać kiedy mam
          na to ochotę! A i tak najwyżej biadolę w konwencji "cholerny świat, cholerni
          ludzie" , a 'ku..a' nie przejdzie przez usta publicznie :> Posunę się do
          twierdzenia, że wychowując w ten sposób wychowuje się dziewczynkę na ofiarę :/
          Dorosła kobieta, która była taką dziewczynką, tłumi negatywne emocje i czasem
          znosi upokorzenia w imię źle pojętej kobiecości - co wpływa negatywnie na jej
          poczucie wartości.
          • yavanna86 KU*WA a feminizm 27.08.05, 13:05
            nie jestem pewna,czy feministki powinny być dumne akurat z faktu,że słynne słowo
            na KU radośnie przechodzi im przez gardło publicznie i w wielu
            sytuacjach.osobiście uważam,że fakt,że najgorszy polski bluzg jest określeniem
            kobiety,a drugi zaraz potem [Skuchwysyn:P] też nie dotyczy "win" czy "wad"
            faceta, ino jego mamusi...
            • Gość: Katia Re: KU*WA a feminizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 13:48
              Myślę, ze akurat takie kwestie jak przeklinanie z byle powodu nie zajmują
              umyslóws feministek ;-) To nie kwestia feminizmu, tylko wyczucia sytuacji.
              • yavanna86 Re: KU*WA a feminizm 28.08.05, 11:48
                najgorszy polski bluzg jest określeniem
                ***kobiety***
                i to ma coś wspólnego z feminizmem

                nie chodzi mi o kulturę osobistą w tym momencie
    • Gość: femina Re: Jestem grzeczna IP: 83.238.41.* 27.08.05, 16:29

      >Moi dobrzy znajomi prowadza szkole samoobrony dla kobiet. Mowia, ze na kazdym
      kursie zgromadzone tam kobiety przezywaja to samo: docieraja do
      wlasnych 'brzydkich' emocji, ktorych latami uczyly sie nie czuc<

      Te emocje wcale nie są brzydkie są zwyczajnie , ludzkie. Każdy ma prawo do
      gniewu , złości do wyrażenia sprzeciwu wobec sytuacji z która się nie zgadza -
      w tym sęk ,że już od dziecka koduje się małemu człowieczkowi żeby tego nie
      robił bo to jest be -nie wdając się w tłumaczenie dlaczego / bo co taki malec
      rozumie?! /

      Potem, w okresie szkolnym najlepszymi ocenami nagradza się pokornych ,
      grzecznych , bezproblemowych. – przecież pokorne cielę dwie matki ssie.
      Następnie słynne BMW / bierny , mierny ale wierny. Niektórzy wychodzą na tym
      całkiem nieżle , innym zaczyna „odbijać się czkawką „ dostają wrzodów żołądka
      albo wpadają w depresje. Jeszcze inni, w pracy przykładni, kulturalni ,
      szarmanccy po przyjściu do domu wyżyją się na żonie , bo zupę przesoliła...

      A wracając do emocji – najgorsze jest ich tłumienie / często latami/ powodujące
      różnego rodzaju choroby i w tym przypadku tworzenie szkół ,uczących
      odreagowania jest wielkim plusem a o tym ,że są b. potrzebne świadczy ilość
      zainteresowanych.

      Ja sobie różnie radzę – czasami „ ryczę jak bóbr” ,czasami przeklinam i
      wrzeszczę / często sopranem , więc bywa komiczne/, zdarzyło mi się trzasnąć
      drzwiami tak ,że szyba wyleciała , polecam też tłuczenie starej zastawy ,
      brzydkich wazonów od teściowej i etc…a potem tak jak napisała margot_ may -
      siadam w fotelu jak gdyby nigdy nic,,, bo nawet nie pamiętam o co poszło..

      Dla tych , które wstydzą się krzyczeć i przeklinać / bo sąsiedzi usłyszą /
      proponuję rzucenie kilogramem mąki – brzydkie emocje same wyjdą podczas 3
      dniowego sprzątania.

      Pozdrawiam
      • Gość: iks Re: Jestem grzeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 18:16
        Ty nie masz swojego mężczyzny.Kazdy normalny gość w pięć minut wyleczyłby cię z
        takich zachowań.I krzyczeć byś się nauczyła...
    • tad9 Re: Jestem grzeczna 28.08.05, 11:16
      ziemiomorze napisała:

      >
      >
      > Moi dobrzy znajomi prowadza szkole samoobrony dla kobiet. Mowia, ze na kazdym
      > kursie zgromadzone tam kobiety przezywaja to samo: docieraja do
      > wlasnych 'brzydkich' emocji, ktorych latami uczyly sie nie czuc. Na tym
      > wlasnie opiera sie zasada tej samoobrony: na poczuciu gniewu i zlosci
      > i 'przekuciu' ich na samoobronne dzialanie w sytuacji fizycznego zagrozenia -
      > min. bluzgi, krzyki, halas, walke wrecz - wszystko to, czego grzecznym
      > dziewczynkom robic nie wolno.

      Słowem przechodzą coś, co zwie się "treningiem agresji" i dotyczy też mężczyzn.
      Podczas takiego treningu oni też "odkrywają" brzydkie emocje.
    • witch-witch Re: Ależ ziemio ty grzeczna?hahahahhahahahah 28.08.05, 21:08

      Jeszcze pare miesięcy temu chciałaś mi dać w zęby....hihihiihhihii Ostrzegam
      zawsze oddam!
      __________

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka