Gość: EWOK
IP: *.acn.waw.pl
01.11.02, 20:25
Ponieważ sporo sie tu bałaganu narobiło, jest kilka spraw, które, jak dla
mnie wymagają dookreślenia. Po pierwsze molestowanie seksualne w miejscu
pracy. Może być z powodzeniem uważany za działanie z dziedziny "mobbing".
Mobbing jest działaniem sprzecznym z prawem i jako taki może być powodem do
sądowego dochodzenia odszkodowania za szkody moralne. Dlaczego molestowanie
seksualne miałoby być traktowane inaczej?
Po drugie - wywołujące sporo emocji specjalne traktowanie kobiet w ciąży i
posiadających małe dzieci. Oczywiście pracodawca ma niemal nieograniczone
prawo dowolności w zakresie zatrudniania pracowników, narzucania im
niekorzystnych umów itd. Problem w tym, że już teraz demografowie rwą włosy
z głowy z powodu niezastępowalności pokoleń. Już teraz każdy z nas,
pracujących, utrzymuje dwóch emerytów. Kiedy my będziemy na emeryturze,
będziemy po czworo "wisieć" na jednym pracującym.
Czy to nie jest dobry punkt wyjścia aby zastanowić się nad tym, czy lepiej
jest teraz zniechęcać kobiety do posiadania dzieci czy też może pomyśleć o
tym , kto nas wszytkich utrzyma za te trzydzieści czy czterdzieści lat? I
taka ciekawostka - państwo, poprzez ZUS wypłaca zasiłek porodowy w wysokości
ok. 400 zł. Na pogrzeb przeznacza 4200zł. Bardziej opłaca się zatem umrzeć
niż się urodzić.
Następna sprawa z tym właśnie się łączy. Spotkałam się tu ze stwierdzeniem,
że feministki dążą do zwiększenia interwencjonizmu państwa. Nie wiem, czy
chodzi tutaj o zasiłek porodowy, chyba raczej nie, bo jeśli ktoś chce mieć
dziecko to raczej nie z chęci wzbogacenia się o te 400 zł. Natomiast
pragnienie drastycznych ograniczeń praw wolnego rynku zauważam raczej wśród
rolników blokujących drogi, pielęgniarek, stoczniowców i górników i nie
wydaje mi się, żeby akurat przyświecały im w jakikolwiek sposób idee
feministyczne.
No i sprawa wolności wyboru w przypadku kobiet. Od jak dawna on istnieje? I
co właściwie oznacza? Czy oznacza on np. to, że jeśli kobieta wychodzi zamąż
decydują sobie z narzeczonym czy to ona zmieni nazwisko czy on? Prawo daje
taką możliwość. Bardzo proszę panów o odpowiedź - czy rozważali lub czy
rozważają możliwośc przyjęcia po ślubie nazwiska żony? Albo sprawa
osławionych garów - jak to u panów wygląda? Przez jeden tydzień gotuje
kobieta, przez następny mężczyzna? Albo urlopy wychowawcze - wyczytałam w
gazecie (Newsweeku), że to bardzo frustrująco działa na mężczyzn. Może nawet
zwiększyć ryzyko zawału serca. Niestety nie przeprowadzono badań na temat
stopnia frustracji u kobiet przebywających na urlopach wychowaczych - w
końcu to ich działka, więc niech sobie radzą. W USA natomiast analiza
statystyk wykazała, że znacznie więcej kobiet pracujących na wysokich
stanowiskach jest wśród niezamężnych, natomiast wśród mężczyzn - przeciwnie.
Można się zastanawiać dlaczego? Może biedacy nie radzą sobie z tymi
łatwiutkimi pracami domowymi na tyle, by bez reszty poświęcić się karierze
zawodowej? Był w TV taki film dokumentalny o życiu erotycznym ludzi ok.
sześćdzisiątki. Zapamiętałam wypowiedzi dwóch panów, wdowców. Oni byli
spragnieni obecności kobiety w swoim życiu> Prawda jakie to romantyczne?
Powody były jednak bardziej banalne - oni chcieli kobiety, która by o nich
dbała, gotowała im, prała... bo na razie to musieli chodzić do barów
mlecznych, przecież nie będą robić zakupów, bo to babskie sprawy.
Złotorybek pisze, żeby kobiety same decydowały, czy chcą wyjść zamąż czy
nie, czy chcą mieć dzieci czy nie. Jasne, z zamążpójściem to jest tak, że
coraz więcej wykształconych dobrze zarabiających kobiet żyje samotnie
(według Polityki), ponieważ nie mogą znaleźć partnerów spełniających ich
wymagania (partnerski związek oparty na podziale obowiązków) Z kolei wielu
też mężczyzn - niewykształconych i kiepsko zarabiających, żyje samotnie,
ponieważ też nie mogą znaleźć partnerek spełniających ich wymagania (ciężka
praca za friko). Z posiadaniem dzieci - w istocie pełna dowolność, tyle, że
pamiętajmy o tym, że z dostępnością środków antykoncepcyjnych w Polsce nie
było zbyt różowo przed 1989 r. Zatem wolność wyboru w tym zakresie jest
raczej świeżej daty.
Ktoś tu też pisał o męskich obowiązkach do których zaliczał służbę wojskową.
Kiedyś tak się to dzieliło - kobiety rodzą dzieci, a mężczyźni musza iść do
wojska - dwa lata wyjęte z życiorysu zawodowego po równo dla obu płci. Ale
na 16 kolegów z mojej klasy w podstawówce do wojsca poszło dwóch. Na 10
koleżanek dziewięc urodziło dzieci. A panowie dyskutanci spełnili obowiązek
wobec Ojczyzny? Ktoś tu też poruszył temat transferu pieniędzy na emerytury
z wirtulanego konta mężczyzny, który pracuje dłużej na wirtualne konto
kobiety pracującej krócej. Tyle, że ta kobieta te swoje lata pracy
przepracowała na dwóch etatach, z tym, że za ten drugi nikt jej nie płacił.
MOja koleżanka chodziła na nauki przedmałżeńskie do kościoła. Ksiądz
przeprowadził krótką sondę na temat opinii o dziewictwie. Otóż panowie
uczęszczający na nauki zgodnie stwierdzili, że mężczyzna to się przed ślubem
powinien wyszaleć. Równie zgodnie zadeklarowali, że sa skłonni rozpatrywać
dłuższy związek wyłącznie z dziewczynami nieposiadającymi doświadczeń
seksualnych. Ksiądz był zdziwiony "skąd wy chcecie wziąc te dziewice, z
innej planety?".
Drodzy panowie, mam kilka prostych pytań, oprócz tego o zmianę nazwiska.
Czy chcielibyście być w 80 % odpowiedzialni za swoje dziecko- siedzieć z nim
na urlopie wychowawczym, na zwolnieniach lekarskich, chodzić na zebrania do
szkoły,jeśli wymagałoby to urwania się z pracy, sprawdzać lekcje, pilnowac
wizyty u ortodonty i kalendarza szczepień, podczas gdy obowiązki matki
dziecka ograniczałyby się do wizyty z dzieckiem w ZOO?
Czy tolerowalibyście sytuację kiedy w rozmowie kwalifikacyjnej przyszły
pracodawca pytałby was o plany dotyczące posiadania dzieci i tak
skonstruowałby waszą pensję, aby stracił jak najmniej kiedy pójdziecie na
urlop wychowawczy?
Czy chcielibyście być całkowicie odpowiedzialni za sprawy domowe -
sprzątanie, gotowanie, zakupy itd, podczas gdy wasza partnerka siedziałaby
na kanapie przed telewizorem?
Czy bylibyście skłonni zaakceptować niższą pensję w sytuacji gdy kobieta na
tymm samym stanowisku na wejście dostaje więcej?
Czy chcielibyście czytać w gazetach przeznaczonych dla was, jak zabiegać w
względy partnerki, jak z nią rozmawiać, żeby nie urazić jej ego, jak
chwalić, kiedy zdecyduje się ruszyć z kanapy i zrobić dwie herbaty?
Dla mnie sprawa jest jasna - nie wolno wymagać od innych więcej niż od
samych siebie.