Dodaj do ulubionych

Ilu nas będzie za 50 lat?

11.01.06, 10:44
Jeśli założymy, że obecny współczynnik dzietności polskich kobiet wyniszący
ok. 1,25 się utrzyma przez najbliższe 50 lat to ilu nas będzie za 50 lat?
Zgodnie ze spisem ludności z 2002 roku było nas wtedy 38,219 mln. Oznacza to
(przy założeniu, że nie ma emigracji ani imigracji), że po upływie jednego
pokolenia będzie nas 1,25/2*38,219=23,887mln (po dwóch pokoleniach 14,929mln a
po trzech 9,331mln). I co z tego?

Feministki uważają, że rozwiązaniem problemu jest (feministki to przeważnie
kobiety):
1. Zwiększenie udziału ojców w wychowaniu,
2. Bezpłatne przedszkola, szkoły itp.
3. Zwiększenie aktywności zawodowej kobiet
4. Równe płace kobiet i mężczyzn na tym samym stanowisku

Antyfeminiści uważają, że rozwiązaniem problemu jest (antyfemniniści to
przeważnie mężczyźni):
1. Wspieranie rodziny (rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny)
2. Zakaz aborcji
3. Wydłużanie urlopu wychowawczego dla matek
4. Szczególne wspieranie rodzin wielodzietnych - np. dawanie im ulg podatkowych

Jak wg mnie myśli kobieta gdy mówi o dzieciach: chcę dzieci, wiem, że sama nie
jestem w stanie ich wychować, nie chcę uzależnić się od mężczyzny a więc muszę
walczyć o wsparcie wychowanie moich dzieci przez grupę (społeczeństwo)

A jak wg mnie myśli mężczyzna gdy mówi o dzieciach: chcę dzieci, wiem, że
potrzebuję kobiety aby mi je urodziła, wiem, że ona sama ich nie jest w stanie
wychować. Jeśli mam powodzenie wśród kobiet to popieram kobiety w ich dążeniu
do przerzucenia kosztów wychowania dziecka na społeczeństwo - będę mógł mieć
więcej dzieci bez obciążania się kosztami ich wychowania... Jeśli nie mam
powodzenia wśród kobiet to popieram rodzinę i wszystki co wspiera wierność
kobiety wobec męża - wtedy zapewniam sobie przynajmniej tyle dzieci co kobieta.

Czy jest jakiś kompromis pomiędzy kobietami a mężczyznami? Może była nim w
przeszłości monogamia?

Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i forumowiczów - czasami was czytuję i
wtrącam się do waszych dyskusji ale niezbyt często....
Obserwuj wątek
    • pavvka Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 10:58
      Ale zmniejszanie się liczby ludności samo w sobie nie jest przecież problemem,
      wprost przeciwnie. Problemem jest zwiększanie się % osób w wieku
      poprodukcyjnym... a właściwie, zastanawiam się nawet, czy aż takim wielkim
      problemem. Bo z drugiej strony:
      - zmniejsza się udział % dzieci i młodzieży, więc państwo oszczędza choćby na
      edukacji, ochronie zdrowia (małe dzieci stosunkowo dużo korzystają z opieki
      lekarskiej, a składek nie płacą), urlopach macierzyńskich
      - przy takim bezrobociu jakie panuje w Polsce, większy % ludzi na emeryturze
      oznacza, że większy % ludzi w wieku produkcyjnym ma szansę na pracę.

      I tak się zastanawiam czy koszty utrzymywania emerytów jakoś się jednak nie
      równoważą z korzyściami... Czy ktoś to kiedyś rzetelnie policzył?
    • totalna_apokalipsa Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:05
      yyyy...Nie wpadłabym, że chcąc mieć dziecko ja mam tak myślec, a facet ma tak
      myśleć...Niejaki pospieszalskie w swoim programie zrobił przepiękną manipulację.
      Dwie kobiety, Zosia i Krysia, mają identyczne wykształcenie i zaczynają pracę w
      basnku. Taka sama pensja. Pop roku rodzą dziecko, macierzyński, wracają . {Po
      kolejnym roku Zosia rodzi kolejne dziecko, odchodzi na macierzyński , potem na
      wychowawczy , bo co rok rodzi kolejne dziecko. W sumie ma ich 5. W tym czasie
      Krysia awansuje i awansuje i idzie wciąż w górę , ma jedno dziecko. Po 20 latach
      Zosia wraca do pracy i ma pensję taka jak na starcise. Emerytura Zosi jest iileś
      razy mneijsza od emerytury Krysi. I tutaj sedno:
      5 dzieci Zosi pracuje na emeryturę Krysi. Tylko kto w ogóle powiedział, że 5
      dzieci Zosi ZOSTAJE W pOLSCE I PRACUJE? O tym zapominają wszyscy, którzy
      wszeszczą o spadku demografi. Jak również o tym, że może Krysia chce sama
      pracować na swoja emeryturę, a w obecnych warunkach spłaca 1, 5 pokolenia w tył...
      • gotlama Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:12
        A czemu pomijamy wariant pesymistyczny - któreś ż pięciorga dzieci Krysi mimo
        wysiłków rodzony schodzi na złą drogę i społeczeństwo musi zapewnic im wikt,
        opierunek, lokal i strażników. :/










        • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:23
          Bo problem "złych" dzieci jest w tym przypadku statystycznie obojętny. Jeśli
          założymy, że zarówno "złe" geny jak i "dobre" równo się w populacji rozkładają
          to wprawdzie z rodzin wielodzietnych będzie więcej przestępców ale też i
          geniuszy czy policjantów, którzy będą temperować "złe" charaktery tych "złych".
          Jednym słowem - procentowa ilość przestępców nie zwiekszy się w populacji jeśli
          zwiększy się ilosć rodzin wielodzietnych.
          • totalna_apokalipsa Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:36
            A dlaczego? Jeśli zwisększy sie ilość wielodzietnych rodzin roboczo nazywanych
            "menelskimi" to przestepczość sie zwiększy, bo statystki pokazują, że z takiej
            rodziny wykaraskuje się w normalne życie 1-2 dzieci. Inne dziedziczą biedę i
            zachowania patogenne- głownie alkoholizm.
            • bleman Wlasnie to ejst najwieksze nieszczescie 11.01.06, 11:37
              ze niziny spoleczne mnoza sie jak glupie :/
          • gotlama Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:40
            Śmiała teza - zasadna pod warunkiem że dzietnośc wzrośnie tak samo w różnych
            środowiskach.
            • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:01
              Tak - zakładam jednak, że pomysły feministek i antyfeministów na rozwiązanie
              problemów demograficznych będą generować podobną ilość "złych" jak i "dobrych"
              dzieci... Może się mylę, może podasz jakieś argumenty, że pomysły jednych
              generują więcej "złych" dzieci niż drugich?
              • gotlama Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:07
                Musiał byś mi podac, które pomysły masz na myśli, ale weźmy teraz pierwszy z
                brzegu - becikowe.
                Dla ludzi zamożnych czy niezamożnych ale odpowiedzialnych - to żaden argument
                na rzecz decyzji o prokreacji. Dla ludzi z marginesu - może się stac bodźcem do
                rozrodu.
                • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:21
                  becikowe to wg mnie głupi pomysł...a dobre (wg mnie) to: ograniczenie systemu
                  emerytalnego, wspieranie rodziny (a przez to zmuszanie ojców do wychowywania
                  swoich dzieci)... na razie takie dwa pomysły mi przyszły na myśl
                  • totalna_apokalipsa Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:28
                    A jak chcesz zmusić ojca do wychowywania swoich dzieci?:)
                    • bleman Chyba mu chodzilo o zachecanie ;-) 11.01.06, 12:29

                  • kocia_noga Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:55
                    robert_32 napisał:

                    > becikowe to wg mnie głupi pomysł...a dobre (wg mnie) to: ograniczenie systemu
                    > emerytalnego, wspieranie rodziny (a przez to zmuszanie ojców do wychowywania
                    > swoich dzieci)... na razie takie dwa pomysły mi przyszły na myśl


                    Co to jest "wspieranie rodziny"? Chodzi ci o zakaz rozwodów?
                    • gotlama Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 13:34
                      Dla mnie wsparciem rodziny może byc możliwośc rozliczenia dochodów wspólnie z
                      dziecmi (nie tylko tzw samotni rodzice).
                      Przykładem działań zaprzeczających polityce pro rodzinnej było ograniczanie
                      małżeństwom wysokości ulgi budowlanej (konkubenci budując wspólny dom nadal
                      mieli prawo do "swojej" ulgi dla każdego z nich )
                  • gotlama Re: łatwo wymyślic - trudno wykonac 11.01.06, 13:25
                    Jak narazie nie ma efektywnego systemu zmuszania ojców (a i matek czasem) do
                    płacenia alimentów, a Ty chcesz zmusic do wychowywania. Daruj sarkazm, ale
                    osobie którą trzeba do wychowywania swoich dzieci ZMUSZAC, to najlepiej dla
                    dobra dziecka odebrac prawa rodzicielskie.
                  • evita_duarte Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 18:05
                    robert_32 napisał:

                    > becikowe to wg mnie głupi pomysł...a dobre (wg mnie) to: ograniczenie systemu
                    > emerytalnego, wspieranie rodziny (a przez to zmuszanie ojców do wychowywania
                    > swoich dzieci)... na razie takie dwa pomysły mi przyszły na myśl

                    Zmuszanie to nie przejdzie. Zminiejszenie kosztow posiadania dziecka i
                    mozliwosc pogodzenia posiadania dzieci i pracy. To by pomoglo.
                    • bleman To bie tez by to pomoglo ? ;-) 11.01.06, 20:56
                      Czy moze nadal boisz sie ciazy ? ;-)
                      • evita_duarte Re: To bie tez by to pomoglo ? ;-) 11.01.06, 22:22
                        bleman napisał:

                        > Czy moze nadal boisz sie ciazy ? ;-)

                        Wiesz co podelcu. Wczoraj dowiedzialam sie ze mam juz piecioletnia coreczke :P
                        A poza tym ja nie robie roznicy bo moze sie zdarzyc, ze nie wracam. Moje dzieci
                        jesli bede je miala moga nie mieszkac w Polsce :P
      • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:14
        Oglądałem ten program... a ja myślę, że wiele w tym przykładzie Pospieszalskiego
        było prawdy. Powiedziałbym swoimi słowami: systemy emerytalne, które działają na
        zasadzie solidarności międzypokoleniowej muszą dyskryminować rodziny
        wielodzietne kosztem osób bezdzietnych. I ten przykład Pospieszalskiego dość
        dobrze to zobrazował.... Powiem szczerze, że lubię czasami na jego programy
        popatrzeć. Wprawdzie zawsze jest tam nadreprezentacja osób o poglądach
        konserwatywnych ale biorąc pod uwagę, że w innych programach jest
        nadreprezentacja osób o poglądach lewicowych i poprawnych politycznie to jakaś
        równowaga w dostępie do obu argumentacji istnieje...
        • bleman Dlatego najlepiej zlikwidowac taki system emeryt. 11.01.06, 11:33
          Jaki mamy w Juropie :/
      • hirondelle123 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:16
        Nie tylko o tym pan P zapomnaiał. Także i o tym, że na tych 5 dzieci Zosi
        Krysia łoży ze swoich podatków: płaci za ich leczenie, edukację, stypendia
        studenckie, za ich tańsze bilety komunikacyjne, nie wspominając już o becikowym
        i innych zasiłkach. Tak więc nawet jesli dzieci Zosi potem płacą emeryturę
        Krysi, to w ten sposób tylko spłacają swoje zobowiązania.
        Pospieszalski jest wku***wiający z tymi swoimi manipulacjami.
        • totalna_apokalipsa Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:38
          No wreszcie , bo już chciałam to dopisywać:)
          • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:53
            Zgadzam się z tobą hirondelle123. Jest tylko
            kwestia ustalenia proporcji: jaki powinien być wkład "społeczeństwa" w dzieci
            aby równoważył on wkład społeczeństwa w emerytów. Jak to wygląda w Polsce?:
            Popatrzmy na budżet RP na rok 2005 (źródło:
            www.mf.gov.pl/dokument.php?dzial=32&id=33565).

            Plan na rok 2005:

            1. Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne: 42.976.242 tys zł
            2. Oświata i wychowanie: 869.449 tys zł
            3. Szkolnictwo wyższe: 9.620.439 tys zł
            4. Ochrona zdrowia: 3.090.472 tys zł
            5. Pomoc społeczna: 10.886.383 tys zł
            6. Edukacyjna opieka wychowawcza: 168.916 tys zł

            Mam nadzieję, że wypisałem wszystkie pozycje, które mają coś wspólnego z
            emeryturami i wychowaniem dzieci. W sumie pozycje 2-6 to kwota 24.634.659 tys
            zł. Co to oznacza? Wg mnie to, że na wspieranie dorosłych idzie około 2 razy
            więcej (24.634.659 tys zł w stosunku do 42.976.242 tys zł) niż na wspieranie
            dzieci...
            • hirondelle123 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 22:09
              Oj Robercie, na wiele się takie wyliczenia nie zdadzą. Naprawdę uwierzyłeś w
              to, ze na edukację wydajemy rocznie mniej niż 1 miliard a na zdrowie 3
              miliardy? Po prostu nie wziąłes pod uwagę, że wydatki edukacyjne nie są
              finansowane z budżetu centralnego tylko z budżetów lokalnych, natomiast składka
              zdrowotna nie jest odprowadzana do budżetu. Z drugiej strony na emerytury tez
              wydajemy więcej niż wynika z twoich danych, bo przeciez to co podałeś to tylko
              dotacja budżetowa a są jeszcze nasze składki zus (które nie są dochodem
              budżetowym!) Z trzeciej strony:) składka zus to nie tylko emerytury ale także i
              renty, w tym także renty rodzinne i na dzieci więc trudno powiedzieć ze to
              wszystko trafia do dorosłych.
              Gdybyś policzył wszystko dokładnie okazałoby się, że transfery "na dzieci" (do
              studentów włącznie) są dużo wyższe niż na emerytów. Pospieszalski naprawdę
              strasznie manipuluje, albo nie ma w swoim otoczeniu zadnego ekonomisty który
              umiałby mu to wyliczyć uczciwie.
        • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:50
          Przeanalizujmy przepływy gotówki na jakimś prostym przykładzie. Mamy 100-osobowe
          miasteczko. Każdy obywatel płaci Zgadzam się z tobą hirondelle123. Jest tylko
          kwestia ustalenia proporcji: jaki powinien być wkład "społeczeństwa" w dzieci
          aby równoważył on wkład społeczeństwa w emerytów. Jak to wygląda w Polsce?:
          Popatrzmy na budżet RP na rok 2005 (źródło:
          www.mf.gov.pl/dokument.php?dzial=32&id=33565).
          Plan na rok 2005:

          1. Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne: 42.976.242 tys zł
          2. Oświata i wychowanie: 869.449 tys zł
          3. Szkolnictwo wyższe: 9.620.439 tys zł
          4. Ochrona zdrowia: 3.090.472 tys zł
          5. Pomoc społeczna: 10.886.383 tys zł
          6. Edukacyjna opieka wychowawcza: 168.916 tys zł

          Mam nadzieję, że wypisałem wszystkie pozycje, które mają coś wspólnego z
          emeryturami i wychowaniem dzieci. W sumie pozycje 2-6 to kwota 24.634.659 tys
          zł. Co to oznacza? Wg mnie to, że na wspieranie dorosłych idzie około 2 razy
          więcej (24.634.659 tys zł w stosunku do 42.976.242 tys zł) niż na wspieranie
          dzieci...
          • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 11:52
            początkowe zdanie "Przeanalizujmy przepływy gotówki na jakimś prostym
            przykładzie. Mamy 100-osobowe miasteczko. Każdy obywatel płaci" to mój bład.
            Miało go nie być - przepraszam...
            • totalna_apokalipsa Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:00
              Zapomniałeś o becikowym.
      • pavvka Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:09
        totalna_apokalipsa napisała:

        > I tutaj sedno:
        > 5 dzieci Zosi pracuje na emeryturę Krysi. Tylko kto w ogóle powiedział, że 5
        > dzieci Zosi ZOSTAJE W pOLSCE I PRACUJE?

        Nawet nie w tym problem. Chodzi o to, że to w ogóle nie cudze dzieci pracują na
        moją emeryturę, tylko ja sam. Po prostu z mojego wynagrodzenia część państwo
        zabiera mi teraz a oddaje na starość (mówiąc w uproszczeniu i statystycznie). I
        do tego transferu pieniędzy w czasie dzieci Zosi nie są mi wcale potrzebne.
        • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:12
          Jeśli byłaby to prawda (czyli, że sam sobie na swoja emeryturę zarabiasz) to po
          co państwowy, przymusowy system emerytalny? Nie lepiej od każdego pobierać
          stała, przymusową kwotę na emeryturę (np. 50zł) a później wypłacać z tego tylko
          jakieś minimum (np. 500zł miesięcznie) a o pozostałe emerytury niech każdy
          zatroszczy się sam?
          • bleman No i taki system bylby prawie idealny. 11.01.06, 12:17

          • pavvka Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:35
            Indywidualne oszczędzanie na emeryturę ma tę wadę, że nie wiesz, jak długo
            będziesz żył, i zaoszczędzonych pieniędzy albo nie zdążysz wydać albo Ci nie
            starczy. Przewidywalność comiesięcznych dochodów ma duże znaczenie. No i, jak
            zaznaczyłem wcześniej, trochę uprościłem sprawę, bo ZUS wypłaca też różne
            świadczenia poza emeryturami.

            No i jeszcze nawiązując do przykładu Pospieszalskiego, z czyich pieniędzy
            wypłaca się Krysi wynagrodzenie podczas jej pięciu urlopów macierzyńskich?
          • bri Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:44
            Przymus jest potrzebny przede wszystkim po to, że wielu ludzi nie zawraca sobie
            głowy troską o to z czego będą żyli na starość. Wolą wydać więcej już dziś.
            • bleman Ale to ich problem. 11.01.06, 12:45

            • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:49
              Dlatego powinien być przymus stałej składki i minimalnej emerytury takiej samej
              dla wszystkich. A jeśli chodzi o lepsze zabezpieczenie na starość? Ja np.
              chciałbym teraz nie płacić na ZUS a zamiast tego spłacać kredyt na mieszkanie.
              Mieszkanie mam za duże jak na potrzeby 2 osób ale w sam raz dla rodziny z 2-3
              dziećmi. Na starość chciałbym sprzedąć to duże mieszkanie, kupić sobie (i żonie)
              mniejsze a za pozostałe pieniądze żyć. No ale nie mogę tego tak zrobić bo
              Państwo wie lepiej jak powinienem zabezpieczyć się na starość....
              • pavvka Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:52
                Jak dożyjesz 100 lat, to Ci pieniądze ze sprzedaży mieszkania nie starczą.
                • bleman Ale to jego sprawa. 11.01.06, 12:54
                  > Jak dożyjesz 100 lat, to Ci pieniądze ze sprzedaży mieszkania nie starczą.

                  Zawsze mozna pieniadze z mieszkania inwestowac np. w obligacje badz na gieldzie.
                • robert_32 Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 12:56
                  To wszystko zależy od tego jak na tą starość chcę żyć. Jeśli samo mieszkanie
                  byłoby zbyt małą dla mnie inwestycją to jeszcze odłożyłbym coś w akcjach albo
                  funduszu inwestycyjnym, może kupiłbym jakąś inną nieruchomość...ale nawet gdyby
                  mnie na to nie było stać to na starość żyłbym skromnie a i tak lepiej niż z
                  ZUSowskiej emerytury
                  • hirondelle123 bleman, robert i inni 11.01.06, 22:23
                    Tak miło sobie gawędzicie, ze aż żal was zdejmować z tej chmurki na która się
                    wdrapaliscie, ale jednak musze to zrobić. Moi drodzy, przymus ubezpieczeniowy
                    jest wyłącznie po to, żeby ktoś płacił na obecnych emerytów, bo dobrowolnie
                    nikt jakoś nie chce tego robić. Ich emerytury pochodzą z waszych składek -
                    dobrze to sobie zapamiętajcie. Po jeśli serio wam się wydaje, ze te pieniądze
                    państwo gdzieś jakoś w czymś inwestuje i potem wam je odda, to obudzicie się z
                    ręką w nocniku. Na was pracuje tylko tzw drugi filar, czyli kilkanascie procent
                    składki. resztę dostaniecie z powrotem tylko pod warunkiem, że dzieci Krysi
                    Zosi a nawet pana Pospieszalskiego wam je kiedyś wypłacą w formie swoich
                    własnych składek. I dlatego nie piszcie bardzo was proszę, że te dzieci w ogóle
                    do niczego wam potrzebne nie są, bo to kosmiczna bzdura.
                    A przymus ubezpieczeniowy co prawda mozna zlikwidowac, chocby od jutra. Tyle
                    tylko że w miejsce składki zus trzeba was bedzie natychmiast opodatkować
                    specjalnym podatkiem "na emerytów" - w dokładnie takiej wysokości jak obecna
                    składka minus drugi filar. Ja zresztą jestem za tym, bo taki system byłby
                    bardziej przejrzysty i nikt by się już nie łudził, że jak płaci zus to znaczy
                    że dostanie emeryturę. Trzeba by płacić podatek "na emerytów" i dodatkowo
                    składac sobie na własną emeryturę. Płacilibyśmy więcej niż teraz, ale
                    przynajmniej wszystko było jasne i proste.
      • zona_leona Re: Ilu nas będzie za 50 lat? 11.01.06, 13:46
        >I tutaj sedno:
        > 5 dzieci Zosi pracuje na emeryturę Krysi.

        Pospieszalski zapomniał jeszcze o innych rzeczach. Krysia, pracując cały czas z
        przerwą na 1 macierzyński, wpłacała do ZUS składkę emerytalną, wyższą
        kilkakrotnie niż Zosia i o 20 lat dłużej. Zosia w tym czasie nie tylko nie
        płaciła składek, ale pobierała zasiłki. A dziecko Krysi zarabia więcej niż troje
        pracujących dzieci Zosi razem wziętych. Z pozostałych dwojga jedno jest
        bezrobotne, drugie wyjechało(lub oboje wyjechali, niepotrzebne skreślić). Należy
        pamiętać o tym ze składki do zus sa płacone od zarobków a nie od sztuki.
    • bleman Zadna z tych metod nie jest dobra. 11.01.06, 11:28
      No moze za wyjatkiem 1.1
      Ale to bardziej kwestia zmian kulturowych niz cos nad czym am wladze "panstwo".
    • dokowski Masz rację 11.01.06, 14:43
      robert_32 napisał:

      > Jeśli mam powodzenie wśród kobiet to popieram kobiety w ich dążeniu
      > do przerzucenia kosztów wychowania dziecka na społeczeństwo - będę mógł mieć
      > więcej dzieci bez obciążania się kosztami ich wychowania... Jeśli nie mam
      > powodzenia wśród kobiet to popieram rodzinę i wszystki co wspiera wierność
      > kobiety wobec męża - wtedy zapewniam sobie przynajmniej tyle dzieci co
      > kobieta

      Tyle razy już pisałem o przyczynach monogamii i o tym, że to mężczyźni
      narzucili siłą monogamię, natomiast poligynia jest w intresie kobiet i
      najwartościowszych mężczyzn.
      • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 20:33
        natomiast poligynia jest w intresie kobiet i
        > najwartościowszych mężczyzn.

        Dokladnie :>
        • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 20:34
          bleman napisał:

          > natomiast poligynia jest w intresie kobiet i
          > > najwartościowszych mężczyzn.
          >
          > Dokladnie :>

          Blemanku Ty nawet jednej znalezc nie mozesz. Gdyby byla poligamia to w ogole
          nie mialbys szans.
          • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 20:48
            > Blemanku Ty nawet jednej znalezc nie mozesz. Gdyby byla poligamia to w ogole
            > nie mialbys szans.

            Super ... czyli jesli jakas znajde to ona bedzie ze mna bo nie bedzie mogla
            zostac partnerka/zona innego :/
            Super... :/

            A to ze nie mial bym szans...nie wiadomo...a jesli rzeczywiscie bym nie mial to
            ...widocznie mam żałosne geny ktore nie zasluguja na przekazanie dalej.
            • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 20:50
              bleman napisał:

              > > Blemanku Ty nawet jednej znalezc nie mozesz. Gdyby byla poligamia to w og
              > ole
              > > nie mialbys szans.
              >
              > Super ... czyli jesli jakas znajde to ona bedzie ze mna bo nie bedzie mogla
              > zostac partnerka/zona innego :/
              > Super... :/
              >
              > A to ze nie mial bym szans...nie wiadomo...a jesli rzeczywiscie bym nie mial
              to
              > ...widocznie mam żałosne geny ktore nie zasluguja na przekazanie dalej.

              Spokojnie spokojnie to Twoja logika i Dokowskiego a nie moja. W takim przypadku
              nie mozna mowic o milosci czy jakomkolwiek uczuciu.
              • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 20:53
                W takim przypadku
                >
                > nie mozna mowic o milosci czy jakomkolwiek uczuciu.
                >

                Ale milosc wynika z instynktow.
                Kobieta dokonuje selekcji(podswiadomej) i sie zakochuje , podobnie mezczyzna.
                • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 21:14
                  bleman napisał:

                  > W takim przypadku
                  > >
                  > > nie mozna mowic o milosci czy jakomkolwiek uczuciu.
                  > >
                  >
                  > Ale milosc wynika z instynktow.
                  > Kobieta dokonuje selekcji(podswiadomej) i sie zakochuje , podobnie mezczyzna.

                  Oczywiscie. Ale niemozliwe jest zakochanie sie w wiecej niz jednej osobie. Ja
                  wierze zatem w zwiazek 1+1 na cale zycie, a nie poligamie. Poza tym zakochanie
                  sie nie jest procesem nieracjonalnym.
                  • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 21:17
                    > Ale niemozliwe jest zakochanie sie w wiecej niz jednej osobie.

                    Skad ta pewnosc?

                    Poza tym zakochanie
                    > sie nie jest procesem nieracjonalnym.

                    Oczywiscie ale duza czesc tego rpocesu ejst podswiadomoa...co nie oznacza ze
                    jest "nieracjonalna"
                    • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 21:18
                      bleman napisał:

                      > > Ale niemozliwe jest zakochanie sie w wiecej niz jednej osobie.
                      >
                      > Skad ta pewnosc?

                      To nie pewnosc lecz wiara w cos. Dla kazdego milosc jest czyms innym. Dla mnie
                      jets to tak silne uczucie, ze mozna nim obdarzyc tylko jedna osobe na raz.


                      >
                      > Poza tym zakochanie
                      > > sie nie jest procesem nieracjonalnym.
                      >
                      > Oczywiscie ale duza czesc tego rpocesu ejst podswiadomoa...co nie oznacza ze
                      > jest "nieracjonalna"
                      >
                      • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 22:00
                        > To nie pewnosc lecz wiara w cos.

                        Wierzyc mozna w rozne rzeczy...ale w praktyce moze ywjsc inaczej.
                        Ok. ja juz o milosci nic nie pisze bo sie na tym nie znam...
                        • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 22:02
                          bleman napisał:

                          > > To nie pewnosc lecz wiara w cos.
                          >
                          > Wierzyc mozna w rozne rzeczy...ale w praktyce moze ywjsc inaczej.
                          > Ok. ja juz o milosci nic nie pisze bo sie na tym nie znam...

                          Wiem. Dlatego nie pisze o pewnosci, bo wiem, ze roznie moze byc ale wierze ze
                          bedzie dobrze. Na milosci trudno sie znac :)
                          • bleman Re: Masz rację 11.01.06, 22:04
                            > Na milosci trudno sie znac :)

                            JA sie znam tylko na nieodwzajemnionej.
                            • evita_duarte Re: Masz rację 11.01.06, 22:07
                              bleman napisał:

                              > > Na milosci trudno sie znac :)
                              >
                              > JA sie znam tylko na nieodwzajemnionej.

                              O jakie Ty biedactwo jestes...
                              • bleman pfff 11.01.06, 22:09


                                • evita_duarte Re: pfff 11.01.06, 22:35
                                  Ja powinnam powiedziec pfff na Twoje podle pyania: czy tobie tez pomoze?? :P
                  • kocia_noga Re: Masz rację 12.01.06, 15:51
                    evita_duarte napisała:
                    >
                    > Oczywiscie. Ale niemozliwe jest zakochanie sie w wiecej niz jednej osobie. Ja
                    > wierze zatem w zwiazek 1+1 na cale zycie, a nie poligamie. Poza tym
                    zakochanie
                    > sie nie jest procesem nieracjonalnym.
                    >
                    Evita, masz rację ! Gdzies czytałam cały artykuł na ten temat . W haremach np
                    zawsze była jedna - ukochana żona , były tam tez i inne argumenty , chętnie
                    bym cię wspomogła wklejając linka , ale go nie mam , a szkoda. Chodzi o to , że
                    człowiek jest z natury monogamiczny - zakochuje się tylko w jednej osobie ;
                    oczywiście , może ta miłośc wygasnąć i wzniecić się w stosunku do innej osoby ,
                    ale zawsze tylko jednej na raz ! Chodzi o muiłośc z typowymi objawami :
                    produkcją endorfin , zmianami w postrzeganiu itp , a także jej późniejszymi
                    fazami.
                    >
                    >
                    • bleman Re: Masz rację 12.01.06, 15:55
                      > produkcją endorfin , zmianami w postrzeganiu itp , a także jej późniejszymi
                      > fazami.

                      Napisz cos wiecej :>
                      • kocia_noga Re: Masz rację 12.01.06, 16:17
                        bleman napisał:

                        > > produkcją endorfin , zmianami w postrzeganiu itp , a także jej późniejszy
                        > mi
                        > > fazami.
                        >
                        > Napisz cos wiecej :>

                        Łomatko , jak ja nie lubię szukac ! Ale jak tylko wrócę do komputera,zacznę .
              • dokowski Miłość i wiele innych uczuć są wytworem genów 12.01.06, 12:30
                evita_duarte napisała:

                >logika i Dokowskiego a nie moja. W takim przypadku
                >nie mozna mowic o milosci czy jakomkolwiek uczuciu.

                Prawdziwych uczuć nie można wywołać świadomą decyzją wolnej woli ani logicznym
                rozumowaniem. Miłość rozkwita wtedy, gdy moje geny docenią wysoką jakość genów
                innej kobiety (mogą się pomylić), a nie wtedy, gdy wykalkulujesz sobie, że
                powinnać kogoś pokochać. "Uczucia", które sobie sama narzucasz, nie są
                prawdziwymi uczuciami
                • evita_duarte Bzdura 12.01.06, 13:00
                  dokowski napisał:

                  > evita_duarte napisała:
                  >
                  > >logika i Dokowskiego a nie moja. W takim przypadku
                  > >nie mozna mowic o milosci czy jakomkolwiek uczuciu.
                  >
                  > Prawdziwych uczuć nie można wywołać świadomą decyzją wolnej woli ani
                  logicznym
                  > rozumowaniem. Miłość rozkwita wtedy, gdy moje geny docenią wysoką jakość
                  genów
                  > innej kobiety (mogą się pomylić), a nie wtedy, gdy wykalkulujesz sobie, że
                  > powinnać kogoś pokochać. "Uczucia", które sobie sama narzucasz, nie są
                  > prawdziwymi uczuciami
                  >

                  YYYyyyyyyyyyyy A kiedy ja cos takiego powiedzialam. W jaki sposob wyczytales z
                  mojej odpowiedzi, ze sobie jakies uczucia narzucam??? Z tymi genemi to sie nie
                  zgadzam bo o milosci mozna mowic rowniez wtedy, gdy nie ma mowy o przekazywaniu
                  genow. Dla mnie mozna kochac tylko jednego czlowieka na raz. z reszt powtarzac
                  sie nie bede.
                  • bleman Re: Bzdura 12.01.06, 15:54
                    Z tymi genemi to sie nie
                    > zgadzam bo o milosci mozna mowic rowniez wtedy, gdy nie ma mowy o przekazywaniu
                    >
                    > genow.

                    To ze "swiadomie" nie ma mowy o rpzekazywaniu genow...to nie oznacza ze
                    podswiadomie twoj organizm o tym nie mysli.

                    Nawet osoby swiadomie neichcace posiadac dzieci, podswiadomie zachowuja sie tak
                    jak by tego chcialy.
                  • dokowski Jednak nadal to geny każą ci kochać 12.01.06, 16:12
                    evita_duarte napisała:

                    > Z tymi genemi to sie nie zgadzam bo o milosci mozna mowic rowniez wtedy,
                    > gdy nie ma mowy o przekazywaniu genow

                    Masz na myśli miłość do Chrystusa? Każda inna miłość pomaga osiągnąć sukces
                    genetyczny. Miłość to najbardziej genetyczne uczucie
                    • evita_duarte Bzdura, do blem. tez 12.01.06, 16:16
                      dokowski napisał:

                      > evita_duarte napisała:
                      >
                      > > Z tymi genemi to sie nie zgadzam bo o milosci mozna mowic rowniez wtedy,
                      > > gdy nie ma mowy o przekazywaniu genow
                      >
                      > Masz na myśli miłość do Chrystusa? Każda inna miłość pomaga osiągnąć sukces
                      > genetyczny. Miłość to najbardziej genetyczne uczucie
                      >

                      Jesli mysle o czyms podswiadomie to gdzie wasz dowod naukowy. Bo jesli go brak
                      to mozemy sie tak bez sensu spierac do konca swiata.
                      • dokowski Nie widzę sensu w ty zlepku słów 13.01.06, 16:12
                        evita_duarte napisała:

                        > Jesli mysle o czyms podswiadomie to gdzie wasz dowod naukowy.

                        Biologia posługuje się naukową metodologią. Funkcje popędu płciowego czy
                        miłości macierzyńskiej są dobrze uzasadnione.
                        • evita_duarte Opanuj sie dokowski 13.01.06, 16:14
                          dokowski napisał:

                          > evita_duarte napisała:
                          >
                          > > Jesli mysle o czyms podswiadomie to gdzie wasz dowod naukowy.
                          >
                          > Biologia posługuje się naukową metodologią. Funkcje popędu płciowego czy
                          > miłości macierzyńskiej są dobrze uzasadnione.
                          >

                          Z milosci ludzie powstrzymuja sie od dogadzania swemu popedowi, wiec nie myl
                          tych dwoch rzeczy...
                • bri Re: Miłość i wiele innych uczuć są wytworem genów 12.01.06, 16:01
                  Dokowski, równie dobrze można powiedzieć, że wszelka działalność człowieka jest
                  wytworem genów. Niby prawdziwe ale jest to stwierdzenie o takim stopniu
                  ogólności, że jego przydatność w dyskusji jest, moim zdaniem, zerowa.
                  • dokowski Dlatego nikt takich głupich twierdzeń nie wygłasza 12.01.06, 16:14
                    bri napisała:

                    > wszelka działalność człowieka jest wytworem genów.
                    > Niby prawdziwe ale jest to stwierdzenie o takim stopniu
                    > ogólności, że jego przydatność w dyskusji jest, moim zdaniem, zerowa.

                    Szczególnie że nie jest to twierdzenie prawdziwe
                    • bri Re: Dlatego nikt takich głupich twierdzeń nie wyg 12.01.06, 16:18
                      LOL, moim zdaniem jest tak samo prawdziwe jak Twoje stwierdzenie:
                      "Miłość rozkwita wtedy, gdy moje geny docenią wysoką jakość genów
                      innej kobiety."
                      • bri Re: Dlatego nikt takich głupich twierdzeń nie wyg 12.01.06, 16:21
                        Gdyby było tak jak piszesz, większość facetów kochałaby się w jednej kobiecie,
                        której geny byłyby wyjątkowo wysokiej jakości. Prawa rządzące miłością są
                        jednak o wiele bardziej skomplikowane :)
                        • bleman Ale mezczyzna jest przystosowany do 12.01.06, 16:38
                          zapladniania duzej ilsoci kobiet, wiec jego selekcja jest troche bardziej pobiezna.

                          Lepiej chyba zaplodnic 10 kobiet z dobrymi genami niz 1 .
                          • bri Re: Ale mezczyzna jest przystosowany do 12.01.06, 16:42
                            Bleman, pamiętaj, że dokowski nie mówił o zapładnianiu ale o "myłości" ;)
                            • bleman Ale milosc to wlasnie "selekcja" 12.01.06, 16:48
                              Np. kobieta zakochuje sie w mezczyznie bo podswiadomie uwaza ze bedzie on dobrym
                              ojcem.
                              • kocia_noga Re: Ale milosc to wlasnie "selekcja" 12.01.06, 19:21
                                A dwoje staruszków w Domu Starców ? Takich przykładów jest mnóstwo - facet w
                                bezplodnej kobiecie (żeby było jasne - po usunięciu podrobów ) na przykład .
                                Kolega dokowski przedstawia się jako ateista. Moim zdaniem jesli nie stworzy
                                sie świadomie własnego bóstwa , albo nie pzryjmie jakiegoś publicznego , trzeba
                                się zdac na funkcjonowanie w tej roli byle czego. U kolegi d. to sa geny ,
                                plemniki , drobnoustroje czy inne takie - tajemnicza, wszechogarniająca siła
                                większa niż nasza. No i rozum tez , jak i w wypadku innych religii - ślepnie.--

                                Zaraz wracam
                                • evita_duarte Re: Ale milosc to wlasnie "selekcja" 12.01.06, 19:22
                                  kocia_noga napisała:

                                  > A dwoje staruszków w Domu Starców ? Takich przykładów jest mnóstwo - facet w
                                  > bezplodnej kobiecie (żeby było jasne - po usunięciu podrobów ) na przykład .
                                  > Kolega dokowski przedstawia się jako ateista. Moim zdaniem jesli nie stworzy
                                  > sie świadomie własnego bóstwa , albo nie pzryjmie jakiegoś publicznego ,
                                  trzeba
                                  >
                                  > się zdac na funkcjonowanie w tej roli byle czego. U kolegi d. to sa geny ,
                                  > plemniki , drobnoustroje czy inne takie - tajemnicza, wszechogarniająca siła
                                  > większa niż nasza. No i rozum tez , jak i w wypadku innych religii -
                                  ślepnie.-
                                  > -
                                  >
                                  > Zaraz wracam

                                  Hmm kocia zadziwiasz mnie coraz bardziej...
                                  • kocia_noga Re: Ale milosc to wlasnie "selekcja" 12.01.06, 19:38
                                    evita_duarte napisała:

                                    >
                                    > Hmm kocia zadziwiasz mnie coraz bardziej...
                                    >
                                    Ech , jak to mnie wbija w próznośc...
                              • bri Re: Ale milosc to wlasnie "selekcja" 13.01.06, 09:48
                                Coś ta podświadomość zaskakująco często się myli ;) Niektóre podejścia
                                psychologiczne stoją na stanowisku, że kobieta zakochuje się w mężczyźnie,
                                który przypomina jej ojca, nieważne czy był dobry czy zły.
                                • evita_duarte Re: Ale milosc to wlasnie "selekcja" 13.01.06, 16:18
                                  bri napisała:

                                  > Coś ta podświadomość zaskakująco często się myli ;) Niektóre podejścia
                                  > psychologiczne stoją na stanowisku, że kobieta zakochuje się w mężczyźnie,
                                  > który przypomina jej ojca, nieważne czy był dobry czy zły.

                                  Tez to slyszalam i to absolutna bzdura. Sama za bardzo przypominam wlasnego
                                  ojca, zeby z kims takim sie zwiazac :)
                      • dokowski Jeśli tak samo prawdziwe, to znaczy że wszelka... 13.01.06, 16:16
                        bri napisała:

                        > LOL, moim zdaniem jest tak samo prawdziwe jak Twoje stwierdzenie:
                        > "Miłość rozkwita wtedy, gdy moje geny docenią wysoką jakość genów
                        > innej kobiety."

                        ... działalność człowieka polega wg ciebie na miłości.

                        PS. Co to znaczy "LOL"?
                        • bleman Laugh Out Loud 13.01.06, 16:47

                        • bri Re: Jeśli tak samo prawdziwe, to znaczy że wszelk 16.01.06, 10:04
                          Nie. I nie mam pojęcia skąd ten wniosek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka