Dodaj do ulubionych

FACET Z MARSA

16.01.06, 01:33
Od pięciu lat mój mąż nie wykazał sie krztą romantyzmu. Nigdy mnie nigdzie
nie zaprosił,
nie kupował kwiatów, nie robił niespodziewanych prezentów, nie zabrał do
kina, restauracji.
Od dwóch lat co około pół roku ja wywołuje awantury, że mam dość tego
związku, że mi żle, że nie czuje sie kochana. On zawsze że mnie kocha, że
przecież pracuje, daje mi pieniądze, nie zdradza, nie pije.
To fakt ale brak romantyzmu w związku niszczy go. Jak go przekonać nauczyć.
Każda moja rozmowa na ten temat konczy sie tym że on nie potrafi, ale że
spróbuje ze sie zmieni, że zrobi to dla mnie. Po czym przychodzi nowy dzień i
on kur..wa nic już nie pamięta. Przychodzi szara codzienność ...... do
następnej awantury.
Co zrobić?

Obserwuj wątek
    • zona_leona Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 09:27
      marciaem napisała:
      >Od dwóch lat co około pół roku ja wywołuje awantury, że mam dość tego
      > związku, że mi żle, że nie czuje sie kochana

      A te awantury to pewnie są romantyczne jak nie wiem co. Romeo i Julia
      wymiękają :)
      • marciaem Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 10:53
        może i te awantury nie są zbyt romantyczne ale wynikają z mojej bezsilności. Ja
        przez te wszystkie lata byłam romantyczna, bardzo o niego dbałam, sam sie
        wypowiadał je jestem jego ideałem, kobietą marześ, największym szczęściem jakie
        mu sie w życiu trafiło.
        Doskonale w iem ze on bardzo mnie kocha, ja mam tylko dosyć zamknięcia. Ja cały
        dzień w domu z dzieckiem, on dzien praca, obiadek, browarek i spac. Chcaiałabym
        żeby choć raz na pół roku z własnej nieprzymuszonej woli gdzieś mnie zaprosił
        kupił kwiaty itp.
        ps. zainicjowanie przezemnie spotkania konczy sie tym ze on nie ma czasu lub
        jest zmęczony, a romantyczna kompiel w wannie konczy sie osobną kompielą
        każdego z nas ja z szampanem, on z browarem.
        • totalna_apokalipsa Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 11:30
          a musisz czekać aż mąż cie zaprosi? Nie możesz iść sama? nie możesz zapisać się
          na jogę na ten przykład? Aby spotkać innych ludzi mój twój mąz, dzieciak i
          cztery ściany.Nie może nie być cie w domu kiedy on przyjdzie? Nie mozesz nie
          postawić obiadku , bo miałaś coś ważneijszego do zrobienia? Jak tego wszystkiego
          nie możesz, to samo z siebie nic sie ie zmieni, bo gadał dziad do obrazu,a obraz
          do niego ni razu:P
        • kocia_noga Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 11:33
          marciaem napisała:

          > może i te awantury nie są zbyt romantyczne ale wynikają z mojej bezsilności.
          >
          , ja mam tylko dosyć zamknięcia. Ja cały
          >
          > dzień w domu z dzieckiem, on dzien praca, obiadek, browarek i spac.

          On się nie potrafi wczuć w twoją sytuacje i potrzeby , a żyjecie w dwu różnych
          swiatach , ale na Ziemi , nie na Marsie. Nie znam tej ksiązki , ale czasem
          metody z ksiązek sa swietne. Ja ten problem czuje , owszem .Mysle ,że małymi ,
          pzremyslanymi kroczkami coś może wskórasz na zasadzie kropli drążącej skałę.
          Jesli nie chce ci się , bo cisnienie zbyt wielkie , to zaplanuj sobie coś
          takiego dla siebie sama. Kup sobie pieknego kwiatka - ja tak robię - za 3-4 zł
          masz w domu pachnącego tulipana , albo małą różyczkę.Ja czasem dostaję od
          lubego kwiatka , ale potrafię sobie kupić sama . Dogadaj sie z jakąś koleżanką
          w sprawie niesamowitego wypadu gdzies tam , może do knajpy. Popros go ,żeby
          wtedy posiedział z dzieckiem. Gadanie spływa po nim jak po kaczce .Powie ci jak
          bardzo cię kocha i ma święty spokój tanim kosztem .Jak wypadniesz gdzieś z
          domu sama czy z koleżanką to może się nad tym serio zastanowi choćby kilka
          minut.
          • marciaem Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 12:10
            skorzystam z rady pójde po kwiaty. Na co dzień jestem bardzo seksowna, zadbana,
            inni faceci, sąsiedzi zazdroszczą mu mnie. Często słysze że gdyby mieli taka
            żone jak ja na rękach by ja nosili. A on co broweczko pilocik, i rzucone
            słoneczko choć do mnie przytul sie i daj mi buzi. Zaraz zaczne szczekac
            GRRRRRRRRRRR...
    • bri Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 10:19
      Polecam książkę "Żona uległa" Laury Doyle. Tytuł jest idiotyczny ale myślę, że
      na Twoje problemy małżeńskie może pomóc pod jednym warunkiem. Czy Twój mąż
      kiedykolwiek wykazywał się takim romantyzmem?
      • kocia_noga Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 16:46
        bitch.with.a.brain napisała:

        > a jaki był jak sie z nim związalaś? zmienił się od tego czasu? bo jesli taki
        by
        > ł
        > zawsze to masz małe szanse,a on nie bedzie wiedzial o co ci chodzi,że ci się
        > nagle odmieniło.


        Moim zdaniem najważniejsze jest , żeby ona się zmieniła .Napisała nam , co ją
        boli i dzięki temu wiemy , czego jej trzeba. O tym , co on mysli i jaki jest
        nie wiemy , bo nam niczego nie napisał. A ona może sobie zrobić dobrze bez
        oglądania się na niego.I tego jej serdecznie życzę. A czasem takie sobie samej
        kupowane kwiatki , fundowane bilety do kina ( z koleżanką lub bez) mogą dac
        facetowi bardziej do myslenia , zwłaszcza jak mysli obrazkami , byle to nie
        była demonstracja : patrz, małpo , to ty powinienieś .Jesli kupi sobie
        kwiatka, ciucha, czekoladę , czy inną ekstra przyjemnośc albo zapisze się na
        wycieczkę do Końskiej Wólki oglądac wschód słońca w pokrzywach i wróci
        szczęśliwa , to może i na niego zadziała .Ale nie musi.
        • bri Re: FACET Z MARSA 16.01.06, 16:49
          Ona musi się zmienić bo na jego zachowanie po prostu nie ma żadnego wpływu. Tak
          już zazwyczaj jest, że kiedy chcemy coś w swoim życiu zmienić to musimy zacząć
          od siebie ;)
        • marciaem Re: FACET Z MARSA 17.01.06, 17:15
          dzięki kocia, masz racje to ja powinnam sie zmienic. nie bede czekala az mi
          kupi drobny prezent, kwiaty czy tez gdzies zaprosi, zrobie to sama. juz
          zaczelam dzialac - wczoraj kupilam sobie róze - gdy zapytal od kogo nie
          odpowiedzialam tylko sie usmiechnelam, robiac mu kanapki do jednej z nich
          wlozylam cukierka z karteczką "cukiereczku". moze tym razem zadziala. wprawdzie
          te metody juz stosowalam kilka miesiecytemu, bez rezultatow ale ludze sie ze
          moze tym razem..
          na rocznice slubu ktora sie zbliza nie bede czekac i ludzic sie ze mnie gdzies
          zabierze, porwe go po pracy do kina i na romantyczna kolacje i organizuje
          nastepny dzien, dniem wolnym od pracy. potrzebuje jego towarzystwa, nie tylko
          buzi na dzien dobry i dowidzenia i sexu w zaleznosci od potrzeb, potrzebuje
          czulosci,milosci wspolnych chwil.


          "kobieta nie rzuca sie w ramiona innego jezeli ten zaspokaja jej naturalne
          potrzeby"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka