Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
05.11.02, 16:06
....rozważania o metodzie.
Ponieważ ciągle mówi się tu o tym, jak jest i jak być powinno, a niewiele o
tym CO robić, zakładam ten wątek - ma służyć do przedstawienia sposobów
zmiany sytuacji. Dalsza część postu, jest właściwie nieobowiązkowa - to
rozwałkowanie zdania początkowego.
Projekt feministyczny zakłada przebudowę świadomości społecznej (mówiąc
inaczej - naszej), także w obszarze najbardziej osobistym - w obszarze
prywatnych stosunków międzyludzkich. Jest to zgodne z f.
założeniem: "prywatność jest polityczna". Istotę owej przebudowy polegać ma
na doprowadzeniu świadomości ogółu (czy też przynajmniej ogromnej części
społeczeństwa) do stanu świadomości feministycznej. Skutki owej przebudowy
mają być iście cudowne. Rzecz w tym, że o ile feministki posługując się
stworzonymi przez siebie schematami teoretycznymi dokładnie opisują stan
przeszły i obecny, a także (już w sposób bardziej mglisty) przedstawiają
pożądany przez nie stan przyszły, o tyle są dość oszczędne w słowach, jesli
chodzi o przedstawianie mechanizmu, który pozwoliłby przejść od stanu
obecnego, do pożądanego. Jest to zrozumiałe - lubiące pozę "przyjaciółek
wolności" feministki czują opór przed przyznaniem, że realizacja ich projektu
musi wiązać się ze stosowaniem głębokiej inzynierii społecznej, zmieniającej
postawy, zachowania, sposoby myślenia ludzi. Praktyki takie, po
doświadczeniach XX wiecznych totalitaryzmów kojarzą się jak najgorzej. Jeśli
bowiem przyjmiemy że istotą totalitaryzmu nie jest represyjność doktryny,
czy "systemu", lecz głębokość ideologicznej ingerencji
(zakładana/realizowana) w życie człowieka, to projekt feministyczny jawi się
jako z istoty swej totalitarny. Jest on niczym więcej, jak kolejną próbą
stworzenia "Nowego Człowieka", który, nie będąc obciążony balastem
przeszłości zbuduje szczęśliwe społeczeństwo jutra.
Ponieważ w przeszłości wyprawiano wiele przykrych figli w
imię "sprawiedliwości" i "wolności", więc warto feministki zapytać JAK
konkretnie wyglądać ma realizacja ich wizji. Pytałem już o to, i jak dotąd
jedynym konkretem, było żądanie "zmiany obrazków w elementarzach". Do
konkretów zaliczyć można też projekt ustawy, o którym mowa jest w wątku
założonym przez naszego uczonego kolegę Sebastiana.
Ponawiam pytanie: w jaki sposób drogie Panie zrealizować projekt
feministyczny? Pytam (nie bez kozery nawiązując do pewnego znanego polityka):
CO ROBIĆ?