zulkatx
16.02.06, 17:40
Piszę podszyta bardzo brzydkim uczuciem: piekącą zazdrością. Ja, ciężko
pracująca feministka. Matka tylko jednej córki, bo na więcej dzieci nie
miałam czasu. Ja, pracodawczyni, która płaci pensje i ZUS, za to, że ma
wysprzątane powierzchnie poziome, a w soboty i niedziele sama sprzątająca to,
czego nierozgarnięta pomoc domowa nie zrobiła. Ach, jak ja zazdroszczę
paniusiom, których praca polega tylko na ugotowaniu mężusiowi, odwiezieniu
dzieci do szkoły. Ja też chcę być lalą na którą zarabia mąż:)))