Dodaj do ulubionych

Czy kobiety uciskają się same?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 17:09
Tyle razy czytalem tutaj o patrialchalnym ucisku kobiet. Gdy jednak przyjrzeć
się bliżej temu zjawisku, to okazuje się, że kobiety... uciskają się same!

Dowodem patrialchalnego ucisku kobiet miał być mniejszy udział kobiet we
władzy. A jak wyglądają fakty?

W ostatnich wyborach każdy mógł bez przeszkód wystawić swoją kandydaturę na
wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Każda kobieta, która pragnęła
władzy, mogła przekonywać do siebie wyborców - nie ogladając się na partie
polityczne. I cóż się okazało - niewiele kobiet zdecydowało się wystawić
swoją kandydaturę.

To jeszcze nic straconego - przeciwnie - ma swoje zalety dla kobiet
pragnących władzy. Kobiety stanowią w tym kraju większość, tj. ok. 52%
wyborców. Jeśli wystawiają mniej kadydatek niż mężczyźni, to głosy kobiet
oddanych na kobiety nie ulegają rozproszeniu. Gdyby więc wszystkie kobiety
głosowały na kobiety, kobiety miałyby w tym kraju nawet 100% władzy!

Tymczasem, jak wynika z badań CBOS (piszę o tym w wątku "Kobieta największym
wrogiem kobiety") kobiety na ogół nie chcą innych kobiet jako szefowych. Są
bardziej niechętnie nastawione do władzy innych kobiet niż mężczyźni. A więc,
używając feministycznej terminologii, kobiety... dyskryminują się same? ;-)

Obecne w Sejmie feministki, żadające "równego statusu", dostały się do Sejmu
z list SLD. Uważają się za główne reprezentantki interesów kobiet w Sejmie.
Tymczasem najwięcej procentowo kobiet weszło do sejmu z list... Ligi Polskich
Rodzin, a te panie nie chcą nic słyszeć o równouprawnieniu. Czyżby więc
kobiety uciskały się same? ;-)

Sztandarowym przykładem patriarchalnego ucisku kobiet jest dla feministek
zakaz swobodnego dysponowania "swoim brzuchem" przez ciężarną kobietę.
Badania CBOS wykazały, że własnie wsród kobiet jest więcej przeciwniczek
aborcji niz wśród mężczyzn. A więc znów kobiety uciskają się same... ;-)

Feministki protestują przeciwko lepszej pozycji zawodowej męzczyzn i ich
wyższym zarobkom. Faktem jest, że kobiety rzadziej od mężczyzn robią karierę
zawodową. Brytyjskie badania przeprowadzone wsród młodych matek wykazały, że
99% z nich uważa macierzyństwo za najważniejszą sprawę, ważniejszą dla nich
od pracy zawodowej. Naturalne jest więc, że to one więcej czasu będą
poświęcać dzieciom niż pracy zawodowej, że szkodą dla kariery. A więc znów -
same się uciskają?

Jak wyjaśnić to straszliwe zjawisko patriarchalnego "samoucisku" kobiet?
Wydaje się, że niezbędne jest tu feministyczne pojęcie "fałszywej
swiadomości". Kobiety po prostu nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Być może
powinny byc ubezwłasnowolnione przez feministki. To feministki wiedzą
najlepiej, co jest dobre dla kobiet, gdyż kobieca swiadomość najpełniej
dochodzi do głosu w organizacji feministycznej (tak jak swiadomośc klasowa
robotników najpelniej ujawniała się w partii komunistycznej).
Pozdrawiam -
Obserwuj wątek
    • katrina1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 21.11.02, 19:07
      Czytam biernie, już pare dni, posty na tym forum i już nie moge się nie
      wtrącić! Mam wrażenie, ze wszyscy gonią tu w kółko za własnym ogonem, różne
      mądre panie z >górnej półki< błyskotliwie odpowiadaja na jakieś mniej lub
      bardziej naukowe wykłady chłopów, którzy tak jakby nic nie potrafili
      zrozumieć, bo ciągle wywlekają te same działa i armaty. Do zwariowania!
      Przestaję się powoli dziwić, że naród polski stoi w miejscu, skoro tyle miejsca
      i czasu potrzeba, zeby wyjaśnić pare kwesti. LITOŚCI!
      Błogosławieni którzy nie mając nic do powiedzenia nie ubierają tego w słowa!!
      Mieszkam kilkanaście lat w Niemczech - tu nie ma dyskusji kilometrowych o
      dyskryminacji czy przywilejach, tu się idzie do sądu- po prostu sie działa.
      Kobiety żyją tak jak lubią najbardziej i nie tłumaczą się rozpaczliwie w
      internecie facetom i innym kobietom. Nikogo to nie obchodzi, czy pani X będzie
      miała dziecko czy cztery pudle i dlaczego żyje bez pana Y tylko z panią Z, i
      jaką ona ma ideologię i czy ma początki raka macicy a może jej już uschła. W
      Polsce byłby to temat na dziesięć forum. I wszyscy by się obrażali, przypinali
      łatki i na koniec juz całkiem zapomnieli jaki był temat na początku.
      Nie jest tutaj też idealnie, Kiedyś chcąc się asymilować wybrałam się na takie
      kółko wyzwolonych frau, można powiedzieć feministek, i z taką nietolerancją to
      ja sie nigdzie nie spotkałam. Mówiły oczywiście o wolnym wyborze, o tym że
      robią co chcą i jak chcą, ale świat cały podzieliły na słuszny i niesłuszny,
      wyśmiewały się okrutnie z róznych kur domowych, jakby do nich nie miał
      zastosowania wolny wybór, miały zastrzeżenia do czyjegoś ubioru i obawy czy
      któraś nie poderwie im męża. Może to tylko była taka nieudana grupa, ale było
      to klasyczne "piekło kobiet" o które ja bym nigdy nie podejrzewała Niemek,
      gdybym sama tego nie zobaczyła.
      Gdyby jakiś niemiecki "tad" albo "maciej" wysadzili taki elaborat jak na tym
      forum to obojętność i brak odzewu chyba by ich zabił. Najwyżej jakis psychiatra
      przesłał by im swoją wizytówkę.


      • Gość: Maciej Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 10:58
        Być może w Twoim niemieckim raju dyskusja wygląda inaczej. U Ciebie jest bowiem
        wielka feministyczna tolerancja (dla lesbijek, ale już nie dla normalnych
        kobiet), domy dla azylantów są podpalane w ramach ogólnonarodowej debaty o
        prawie azylowym, zaś zagraniczne placówki kulturalne nie noszą dumnej
        nawy "Instytutów Kultury Niemieckiej" (ta bowiem nie najlepiej się kojarzy)-
        lecz Instytuty Goethego (na dowód, że mieli w swojej historii przynajmniej
        jednego kulturalnego człowieka). Dlatego stawianie nam Niemców za przykład nie
        wzbudzi to raczej wielkiego entuzjazmu.

        Na tym forum milczenie (lub niemerytoryczne komentarze takie jak Twój) oznacza,
        że argumenty przytoczone w pierwszym poście są nie do odparcia.

        Pozdrawiam -
        • katrina1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 12:26
          Gość portalu: Maciej napisał(a):

          > Być może w Twoim niemieckim raju dyskusja wygląda inaczej. U Ciebie jest
          bowiem
          >
          > wielka feministyczna tolerancja (dla lesbijek, ale już nie dla normalnych
          > kobiet), domy dla azylantów są podpalane w ramach ogólnonarodowej debaty o
          > prawie azylowym, zaś zagraniczne placówki kulturalne nie noszą dumnej
          > nawy "Instytutów Kultury Niemieckiej" (ta bowiem nie najlepiej się kojarzy)-
          > lecz Instytuty Goethego (na dowód, że mieli w swojej historii przynajmniej
          > jednego kulturalnego człowieka). Dlatego stawianie nam Niemców za przykład
          nie
          > wzbudzi to raczej wielkiego entuzjazmu.
          >
          > Na tym forum milczenie (lub niemerytoryczne komentarze takie jak Twój)
          oznacza,
          >
          > że argumenty przytoczone w pierwszym poście są nie do odparcia.
          >
          > Pozdrawiam -
          ************
          Nie wiem, na czyj post ty odpowiedziałeś bo chyba nie na mój. Nawet nie
          pisnełam o azylantach, widocznie znów odczułeś wielką potrzebę przelania z
          pustego w próżne. Jeśli już o tym mówimy, to azylanci miewają się dobrze, w
          moim mieście nikt ich nie puścił z dymem, magistrat organizuje dla nich prace,
          nawet ostatnio widziałam w telewizji jak jedni, chyba z Algieri, szlochali że
          muszą opuścić Niemcy. Nie zauważyłam żeby do polskiego raju walili drzwiami i
          oknami, to pewnie przez tą słynną polską tolerancję.
          Kultura tez miewa się dobrze. Jak byś się interesował to byś wiedział. ale to
          trzeba coś przeczytać, pójść do teatru- widocznie nie musisz bo twoja mądrośc i
          erudycja jest wrodzona.
          Wracając do feminizmu w wydaniu niemieckim, to nie używa się tego określenia na
          co dzień bo uchodzi za anachroniczne. Równouprawnienie JEST i nikt przy
          zdrowych zmysłach nie zastanawia się czy to źle czy bardzo źle. Widocznie się
          sprawdziło bo gospodarka nie padła, mężczyzn nie zamknięto w rezerwatach.
          Niemcy mają to do siebie, że wierzą tylko w to co sie sprawdziło w praktyce,
          nie lubią teoretyzować i dzielić włosa na cztery. Dlatego panna która osiem dni
          się zastanawia czy jest feministką czy nie, bo jest przeciw aborcji, nie
          miałaby szans na poważną dyskusję. Najwyżej "BRAVO GIRL" wydrukowało by jej
          list w karnawale.
          Niemieckie kobiety (tzw.feministki) dyskutują: jak wychowywać synów żeby mieli
          równo pod kopułą, jak wychowywać córki żeby były mądre i dobre, jak dotrzeć do
          muzułmanek żeby nie wychowywały terrorystów, jak uzyskać równowagę między pracą
          a rodziną, jak traktować mężczyzn żeby nie wpadali w depresję (poważny problem)
          O aborcji też się rozmawia ale na zasadzie " jak mogę pomóc żeby ona chciała
          urodzić to dziecko". Mnóstwo jest wątków o książkach, filmach, poezji.
          Jak widzisz inna specyfika, inne problemy.
          Nocne Polaków rozmowy też mają swoje zalety, ale to inna bajka.
          Nie stawiam Niemiec za wzór, bo nie do końca na to zasługują, po prostu dobrze
          się mieszka w tolerancyjnym i uporządkowanym kraju
          • Gość: tad Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 15:40
            katrina1 napisała:


            > Wracając do feminizmu w wydaniu niemieckim, to nie używa się tego określenia
            na
            >
            > co dzień bo uchodzi za anachroniczne. Równouprawnienie JEST i nikt przy
            > zdrowych zmysłach nie zastanawia się czy to źle czy bardzo źle.



            W Polsce równouprawnienie też jest droga Kasiu.
            • katrina1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 17:07

              Panie Tadziku, skąd pomysł że jestem Kasią? Nie jestem i nigdy się nie
              podawałam!
              Imię moje piękne i słowiańskie, ale nie to.
              Przejdźmy do sprawy: ja jestem prosta kobieta i nie ogarniam całokształtu
              prawodawstwa polskiego. Pewnie są paragrafy równające kobiety z mężczyznami-
              wierzę panu na słowo. Jednak jeśli chodzi o sferę kulturową i obyczajową, to
              ręce i nogi opadają. Corocznie jestem w Polsce parę tygodni bo zostawiłam tam
              babcię i zawsze robię tournee po moich koleżankach z podstawówki.
              One na ogół siedzą w domu z dziećmi i czują się bezradne. Nie znajdą pracy bo
              każdy pracodawca zrezygnuje z nich a priori, nie wiedzą co mają ze sobą zrobić
              i znikąd pomocy. Jedna moja koleżanka, ambitny grafik komputerowy straciła
              pracę za sam fakt wyjścia za mąż. To jest NIE DO POMYŚLENIA w Niemczech. Taki
              pracodawca musiałby jak zbity pies tłumaczyć się w sądzie, zainteresowała by
              się nim prasa i TV i wszelkie poważne biznesmenki (a jest ich trochę) omijały
              by go wielkim kołem. Więc się to nie zdarza. Zaznaczam, że gospodarczo mimo to
              stoimy dobrze. Kobiety są zatrudniane bez żadnych deklaracji
              antyprokreacyjnych, to
              tylko jakaś polska egzotyka. Jak to opowiadam Niemkom to im się robią
              kwadratowe oczy- takie poniżenie!!! Problemy na pewno jakieś są, nie
              przesadzajmy, ale tutaj kobiety są jakies silniejsze, bardziej siebie pewne.
              Mężczyźni też jakoś specjalnie na to nie psioczą. Życie jak życie.
              Myślę,że Polki wciąż nie potrafią się zabrać do działania, widzę to na tym
              forum, roztrząsanie dylematów moralnych, dużo pary w gwizdek a w żadnym
              kierunku to się nie rozwija. Gadanina, a sprawy stoją w miejscu. Jeśli są
              jakieś paragrafy to do cholery egzekwujcie je, dziewczyny, zacznijcie też sobie
              nawzajem pomagać, nie tylko wspierać butnym słowem na forum. Mam wrażenie, że
              polskie kobiety buntują się ale tak, żeby się czasem nie pobrudzić.
              Dobiła mnie też ostatnio jedna znajoma z Polski. Ma dwóch synów, więc kupę
              roboty, żadnej pomocy z ich strony i niedawno opowiadała mi że wczoraj
              miała "wychodne" z domu więc dzisiaj to musi "odrobić". Sama siebie traktuje
              jak służącą, więc jak mają traktować ją inni?
              • Gość: tad Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 17:28
                katrina1 napisała:

                >
                > Panie Tadziku, skąd pomysł że jestem Kasią? Nie jestem i nigdy się nie
                > podawałam!

                Więc taka z Ciebie Kasia jak ze mnie Tadzik.


                > Imię moje piękne i słowiańskie, ale nie to.
                > Przejdźmy do sprawy: ja jestem prosta kobieta i nie ogarniam całokształtu
                > prawodawstwa polskiego. Pewnie są paragrafy równające kobiety z mężczyznami-
                > wierzę panu na słowo. Jednak jeśli chodzi o sferę kulturową i obyczajową, to
                > ręce i nogi opadają. Corocznie jestem w Polsce parę tygodni bo zostawiłam tam
                > babcię i zawsze robię tournee po moich koleżankach z podstawówki.
                > One na ogół siedzą w domu z dziećmi i czują się bezradne. Nie znajdą pracy bo
                > każdy pracodawca zrezygnuje z nich a priori, nie wiedzą co mają ze sobą
                zrobić
                > i znikąd pomocy. Jedna moja koleżanka, ambitny grafik komputerowy straciła
                > pracę za sam fakt wyjścia za mąż. To jest NIE DO POMYŚLENIA w Niemczech.



                Więc w Niemczech państwo wtrąca się do tego kogo zatrudnia przedsiębiorca -
                skandal! Niemcy zawsze mieli pociąg do totalitaryzmu!


                Taki
                > pracodawca musiałby jak zbity pies tłumaczyć się w sądzie, zainteresowała by
                > się nim prasa i TV i wszelkie poważne biznesmenki (a jest ich trochę) omijały
                > by go wielkim kołem. Więc się to nie zdarza. Zaznaczam, że gospodarczo mimo
                to
                > stoimy dobrze. Kobiety są zatrudniane bez żadnych deklaracji
                > antyprokreacyjnych, to
                > tylko jakaś polska egzotyka. Jak to opowiadam Niemkom to im się robią
                > kwadratowe oczy- takie poniżenie!!! Problemy na pewno jakieś są, nie
                > przesadzajmy, ale tutaj kobiety są jakies silniejsze, bardziej siebie pewne.
                > Mężczyźni też jakoś specjalnie na to nie psioczą. Życie jak życie.
                > Myślę,że Polki wciąż nie potrafią się zabrać do działania, widzę to na tym
                > forum, roztrząsanie dylematów moralnych, dużo pary w gwizdek a w żadnym
                > kierunku to się nie rozwija. Gadanina, a sprawy stoją w miejscu. Jeśli są
                > jakieś paragrafy to do cholery egzekwujcie je, dziewczyny, zacznijcie też
                sobie
                >
                > nawzajem pomagać, nie tylko wspierać butnym słowem na forum. Mam wrażenie,
                że
                > polskie kobiety buntują się ale tak, żeby się czasem nie pobrudzić.
                > Dobiła mnie też ostatnio jedna znajoma z Polski. Ma dwóch synów, więc kupę
                > roboty, żadnej pomocy z ich strony i niedawno opowiadała mi że wczoraj
                > miała "wychodne" z domu więc dzisiaj to musi "odrobić". Sama siebie traktuje
                > jak służącą, więc jak mają traktować ją inni?


                No dobrze, ale to wszystko to już nie jest kwestia równouprawnienia. Prawa mamy
                równe.
                • katrina1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 17:53
                  Gość portalu: tad napisał:

                  >
                  >
                  > Więc w Niemczech państwo wtrąca się do tego kogo zatrudnia przedsiębiorca -
                  > skandal! Niemcy zawsze mieli pociąg do totalitaryzmu!
                  ***
                  Totalitaryzm niemiecki polega na tym, że każdy obywatel może iść do sądu jeśli
                  czuje się pokrzywdzony. Ma pan racje. Gdyby np. księgowy (umówmy się że
                  mężczyzna) został zwolniony z pracy z powodu urwanej stopy, to pracodawca też
                  by musiał szukać adwokata.
                  To skandal!

                  • Gość: Malwina Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 22.11.02, 18:38
                    dlaczego uparcie blybrasz o rownosci w prawie ktore istnieje ?
                    komu co wduszasz ?
                    wlasnie dlatego ze nie istnieje, sa takie trendy jak feminizm i inne prawa
                    antydyskryminacyjne. Zebys nie mogl w ogloszeniu napisac : szukam adwokata,
                    kobiety i kolorowi sa wykluczeni. Potem zatrudniasz kogo chcesz na bazie
                    kompetencji zawodowych.
                    A dyskryminacja pozytywna sluzy do tego zeby podciagnac kulejaca rzeczywistosc
                    tworzona przez takich facetow jak ty do normalnej rownosci. W momencie gdy ci
                    faceci (babki) znikna, zniknie dyskryminacja pozytywna.
                    A dowiesz sie dokladnie co to jest i do czego sluzy jak hurtowo dzielnice i
                    samochody zaczna podpalac. Wtedy bedziesz prosil panstwo o interwencje
                    (socjalna czy militarna ale poprosisz jak ta lala )
                    Obudz sie - ludziom nie mozna wszystkiego narzucic jak sie chce (albo do
                    czasu...)
                    • Gość: maly.k Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.BrockU.CA 22.11.02, 18:46
                      Gość portalu: Malwina napisał:

                      > A dyskryminacja pozytywna sluzy do tego zeby podciagnac kulejaca
                      rzeczywistosc
                      > tworzona przez takich facetow jak ty do normalnej rownosci.
                      A nowomowa sluzy do tego, aby cel znow uswiecil srodki.

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • Gość: Malwina Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 22.11.02, 23:39
                        jak kula w plot ...(????)

                        no ale przynajmniej teraz wiem z cala pewnoscia co i jak pisac aby miec z toba
                        kontakt...;-)
                        czy skorzystam ? nie wiem ....:-)
                        • Gość: maly.k Jestem czlowiekiem prostym... IP: *.BrockU.CA 23.11.02, 00:04
                          > no ale przynajmniej teraz wiem z cala pewnoscia co i jak pisac aby miec z
                          toba
                          > kontakt...;-)
                          ... i nalezy do mnie pisac prosto.

                          > czy skorzystam ? nie wiem ....:-)
                          Z calym szacunkiem i sympatia - trace chec do takich 'polemik'. Byc moze Cie
                          zwyczajnie nie rozumiem. Trudno. Bedziemy zyc na innych kontynentach -
                          doslownie i w przenosni.

                          Otoz ja zgadzam sie, ze nie wcale nie jest pieknie, i ze rzeczywistosc kuleje,
                          to znaczy nie dorasta no naszych szczytnych idealow. Ze egalite, ze fraternite,
                          i ze wymyte. Tylko ze idealy (tak, uwazam sie za idealiste) moga nie przetrwac
                          wprowadzania ich przy pomocy metod z tymi idealami sprzecznych. Bo jak to -
                          chcemy rownosci, a w ramach przejsciowego-chwilowego wyrownywania szans
                          wprowadzimy urzedowa nierownosc (tzn. dyskryminacja pozytywna). To
                          niebezpieczne o tyle, ze niestety, po zabiegu rzeczywistosc bedzie nadal
                          kulala, bo taka jej cholerna natura. Najgorszym problemem tego najlepszego z
                          mozebnych swiatow jest to, ze zrobiony zostal z taniego plastiku i z tektury.
                          Rzeczywistosc bedzie nadal kulec, ale juz nie bedzie tak latwo przemawiac w
                          aurze moralnej wyzszosci. A to takie fajne...

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                          • Gość: Malwina Re: Jestem czlowiekiem prostym... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 23.11.02, 12:00
                            > no ale przynajmniej teraz wiem z cala pewnoscia co i jak pisac aby miec z
                            toba
                            > kontakt...;-)
                            ... i nalezy do mnie pisac prosto.

                            > czy skorzystam ? nie wiem ....:-)
                            Z calym szacunkiem i sympatia - trace chec do takich 'polemik'. Byc moze Cie
                            zwyczajnie nie rozumiem. Trudno. Bedziemy zyc na innych kontynentach -
                            doslownie i w przenosni.

                            eeeetam, myslalam ze moje poczucie humoru nie jest ci obce :-(
                            trudno.

                            Co do wyzszosci : tyle razy spadlam ze naprawde to nie dla mnie miejsce.
                            A z reszta sie nie zgadzam - mysle (uprzejmie przepraszam) ze jak ludzie nie
                            nadazaja to potrzeba im bodzcow. I widze ze dziala.
                            M.
                            P.S. o ile jeszcze moge zrozumiec pojecie wyzszosci ;-), moralnosc jest mi
                            nieznana.
                            nawet nie wiem co chcesz przez to powiedziec ...?
        • sagan2 Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 12:39
          Gość portalu: Maciej napisał:


          > Na tym forum milczenie (lub niemerytoryczne komentarze
          > takie jak Twój) oznacza, że argumenty przytoczone w
          > pierwszym poście są nie do odparcia.

          Maciej, chyba sie z nami przekomarzasz, prawda?...
          ubawilo mnie to zdanie niezmiernie...
          ... czy kazdy post, na ktory nie odpowiedziales, mam
          traktowac jako zwyciestwo mojego zdania?... ejze...
        • Gość: barbinator Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 15:33
          Gość portalu: Maciej napisał:

          >
          > Na tym forum milczenie (lub niemerytoryczne komentarze takie jak Twój)
          oznacza,
          >
          > że argumenty przytoczone w pierwszym poście są nie do odparcia.
          >
          > Pozdrawiam -

          Chyba Macieju zapomniałeś dodać do swojej wypowiedzi to: ":-))))))"
          Pozdr. B.
        • Gość: Malwina Re: Czy kobiety uciskają się same? IP: *.abo.wanadoo.fr 22.11.02, 15:57
          i musze dorzucic gwoli uczciwosci ze lesbijki TEZ sa kobietami.
      • maly.ksiaze Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 16:08

        katrina1 napisała:

        > Mieszkam kilkanaście lat w Niemczech -
        Gratuluje.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • hania_76 Re: Czy kobiety uciskają się same? 22.11.02, 12:48
      Tak, Maćku, np. ja uciskam się sama non-stop:

      1. Codziennie chodzę do pracy i pracuję zgodnie m.in. z kobietami, zamiast
      chodzić na kurs haftowania na batyście i nienawidzić skrycie baby-instruktorki.

      2. Zapoznałam się z programem przedwyborczym iluśtam kandydatów w ostatnich
      wyborach samorządowych i zagłosowałam tylko na 2 kobiety....

      3. Uważam aborcję za zło, ale nikomu nie odmówiłabym prawa do niej, ponieważ
      każdy ma swoje własne sumienie i nie mnie nim dysponować.

      4. Zaraz po maturze, zamiast urodzić dziecko i w ten sposób zmniejszyć ryzyko
      zapadnięcia na przypadłości, o których pisał tad, poszłam na studia i teraz
      konsekwencją mojego wyboru jest nie tylko ucisk z punktu 1 ale jeszcze tykający
      zegar biologiczny bo od tej matury co raz dalej i dalej...

      Pewnie dlatego sobie ten ucisk chwalę, bo sama sobie go ufundowałam :)
    • Gość: Maciej Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań f.? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 23:34
      Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań feministek? Mają wolny wybór, a ciagle
      wybierają co innego, niż feministki by sobie życzyły...

      Rozumiem, że moje wyjaśnienie dotyczące "fałszywej świadomości" i konieczności
      ubezwłasnowolnienia kobiet przez feministki było w 100% słuszne? Jeśli tak, to
      cieszę się, że wreszcie przyznałyscie mi w czymś rację. ;-)

      Pozdrawiam -
      • Gość: obcy Re: Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań f.? IP: *.dyn.optonline.net 24.11.02, 03:18

        a ja cie nie pozdrawiam
        gnojku jeden!
        zawrcasz pupe, roznymi duperelami;
        wsydzil bys sie.
        :(

        ps.czy ty przy tym tez zaspakajasz sie?

        • Gość: obcy Re: Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań f.? IP: *.dyn.optonline.net 24.11.02, 18:09
          Gość portalu: obcy napisał:

          >
          > a ja cie nie pozdrawiam
          > gnojku jeden!
          > zawrcasz pupe, roznymi duperelami;
          > wsydzil bys sie.
          > :(
          >
          > ps.czy ty przy tym tez zaspakajasz sie?


          Przepraszam,pomyliles mi sie z kims innym.

          :)))))))))))))



          >
      • hania_76 Re: Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań f.? 25.11.02, 10:37
        Gość portalu: Maciej napisał:

        > Dlaczego kobiety nie spełniają oczekiwań feministek? Mają wolny wybór, a
        ciagle
        >
        > wybierają co innego, niż feministki by sobie życzyły...
        >
        > Rozumiem, że moje wyjaśnienie dotyczące "fałszywej świadomości" i
        konieczności
        > ubezwłasnowolnienia kobiet przez feministki było w 100% słuszne? Jeśli tak,
        to
        > cieszę się, że wreszcie przyznałyscie mi w czymś rację. ;-)
        >
        > Pozdrawiam -

        Chyba nie przeczytałeś żadnego postu na tym wątku. Albo czytałeś co 5 słowo.
        Pzdr.
    • maciej.k1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 25.11.02, 12:36
      W dziesiejszej Wyborczej jest analiza wyników wyborów samorządowych (str.
      6 "KObiety pod kreską", autorstwa Agnieszko Kublik).

      Wśród kandydatów na wójtów, burmistrzów i przezydentów było ponad 10% kobiet, a
      zostało wybranych zaledwie 6,8% kobiet. Co to oznacza? Gdyby kobiety głosowały
      na kobiety, te 10% zdobyłoby swoje mandaty, co oznaczałoby dobrze ponad 10%
      stanowisk. Głosy kobiet nie ulegałyby rozproszeniu i kobiety, które startowały,
      dużo łatwiej wygrywałyby z mężczyznami.

      Tymaczasem okazało się, że wyborcy nie głosują na kobiety i te przegrywają. Nie
      zdobywają nawet 10% stanowisk, choć stanowią 10% kandydatek. Jakie wnoioski
      wypływają stąd dla partii? Nie opłaca się wystawiać kobiet, bo częściej
      przegrywają - widocznie nie potrafią przekonać do siebie wyborców i wyborcy ich
      nie chcą.

      Podobnie, na listach do rad różnych szczebli znalazło się od 24% do 28% kobiet,
      a wybrano tylko 14-18% kobiet! Wniosek nasuwa się sam - dawanie większej puli
      miejs kobietom obniża szanse całej listy - bo wyborcy głosują na mężczyzn. Na
      mężczyzn głosują także kobiety.

      A jaki wniosek wyciągnęłą autorka artykułu? Uważa ona, że "partie prowadzą
      antykobiecą politykę kadrową", która jest negatywnie oceniana przez wyborców
      (!). Skoro tak, to czemu ci wyborcy nie głosują na kobiety?

      Pozdrawiam -
      • sagan2 Re: Czy kobiety uciskają się same? 25.11.02, 13:48
        maciej.k1 napisał:


        > A jaki wniosek wyciągnęłą autorka artykułu? Uważa ona,
        > że "partie prowadzą antykobiecą politykę kadrową"
        [ciach]

        a zwrociles uwage, jak to argumentowano?
        na przykladzie sld, chociazby.

        'Najczęściej chodziło o to, że panie, mimo że w
        poprzednich wyborach miały pierwszy wynik w
        swoim okręgu, lądowały na bardzo dalekich miejscach.
        Odwoływanie się do władz krajowych nie pomogło.'

        '- Nie dziwi mnie, że tak mało kobiet Sojuszu weszło do
        władz samorządowych - były na tak odległych miejscach, o
        których wyborca wie, że nie warto na te osoby głosować,
        bo nawet partia ich nie chce. '

        rozumiem, ze mozna sie z czyms nie zgadzac, ale
        manipulacja artykulem, jest nieladna...

        co powiesz, chociazby na cytat 1, zwlaszcza w swietle
        cytatu 2? a artykule sa konkretne przyklady konkretnych
        kobiet, ktore zostaly tak potraktowane.

        czym wytlumaczysz umieszczanie przez wladze partii osob,
        ktore w poprzednich wybirach zajely pierwsze miejsca, na
        odleglych miejscach na listach wyborczych? a raczej
        umieszczanie tam *kobiet*...
        czekam niecierpliwie na odpowiedz!
        • maciej.k1 Re: Czy kobiety uciskają się same? 25.11.02, 15:32
          sagan2 napisała:

          > 'Najczęściej chodziło o to, że panie, mimo że w
          > poprzednich wyborach miały pierwszy wynik w
          > swoim okręgu, lądowały na bardzo dalekich miejscach.
          > Odwoływanie się do władz krajowych nie pomogło.'
          >
          > '- Nie dziwi mnie, że tak mało kobiet Sojuszu weszło do
          > władz samorządowych - były na tak odległych miejscach, o
          > których wyborca wie, że nie warto na te osoby głosować,
          > bo nawet partia ich nie chce. '
          >
          > rozumiem, ze mozna sie z czyms nie zgadzac, ale
          > manipulacja artykulem, jest nieladna...

          Pominąłem najgłupsze argumenty, bo mi było szkoda czasu. W moim okręgu
          wyborczym kilka lat temu Maciej Jankowski wypisywał na swoim plakacie "Ostatni
          na liście AWS". Wszedł jako pierwszy - bo dostał najwięcej głosów. Tak więc
          miejsca nie mają tu nic do rzeczy, bo skoro ta pani była aż taka popularna -
          jak twierdzi - to weszłaby z każdego miejsca.

          Jeśli zaś chodzi o wybory wójtów, burmistrzów - listy partyjne były zbędne, bo
          głosowało się na osobę. Wystarczyłaby osobista popularność i umiejętność
          przekonania wyborców. I co się okazało - kobiety tu osiągnęły jeszcze gorszy
          wynik.

          Jaki stąd wniosek? Feministki są nieudacznikami. Nie potrafią sobie same
          zorganizować partii i wygrać wyborów, nie potrafią wygrywać w wyborach
          bezpośrednich. Potrafią tylko wjechać do parlamentu na plecach mężczyzn i
          dlatego domagają się parytetu - bo to dla nich jedyna szansa.


          > czym wytlumaczysz umieszczanie przez wladze partii osob,
          > ktore w poprzednich wybirach zajely pierwsze miejsca, na
          > odleglych miejscach na listach wyborczych? a raczej
          > umieszczanie tam *kobiet*...

          Jeśli w poprzednich wyborach była na pierwszym miejscu i dostała najwięcej
          głosów, to może to znaczyć dwie rzeczy. Albo jest tak popularna, albo wyborcy
          zaufali partii i głosowali na nieznaną osobę tylko dlatego, że startowała z
          listy ich ulubionej partii. Jest bardzo ważne, by ocenić, który wariant miał
          miejsce. Ocenia się to na podstawie wyników partii w całym kraju oraz przez
          porównanie do poprzednich wyborów, do wyników innych popularnych osób i do
          wyników osób kolejnych na liście.

          Jeśli kobieta jest "lokomotywą wyborczą", tzn. jest tak popularna, że pociągnie
          całą listę i dzięki głosom oddanym na nią, do parlamentu dostaną się także
          dalsze osoby na liście - to oczywiście głupotą byłoby nie umieścić jej na
          pierwszym miejscu. Ci wredni egoiści - mężczyźni na ogół myślą racjonalnie i
          wtedy raczej kłóciliby się między sobą o 2, 3 i 4 miejsce na liście, wiedząc,
          że tak popularna kobieta zapewni mandat kolejnym osobom.

          Ale jeśli ta kobieta dostała w poprzednich wyborach najwięcej głosów tylko
          dzięki pierwszej pozycji na liście, a nie dzięki osobistej popularności - to
          dla partii żaden specjalny interes. O miejscu na liście decydują zatem
          rozgrywki personalne. To też jest polityka, niestety. Jak się nie umie walczyć
          o władzę - to się przegrywa. Jak polityczka nie umie wywalczyć dla siebie
          korzystnych warunków startu w wyborach, to nie będzie umiała także wywalczyć
          niczego dla Polski - a więc się nie nadaje. Np. o nasze interesy w UE powinni
          walczyć ludzie, którzy umieją rywalizować i wygrywać, a nie miernoty potrafiące
          tylko narzekać. Bo przegrają nasze sprawy.

          A więc co ma zrobić dobra polityczka, jeśli partia postąpiła głupio i
          niesprawiedliwie, oferując popularnej kandydatce kiepskie miejsce? Powinna
          walczyć z kiepskiego miejsca i wygrać (a to jest możliwe, co udowodnił
          Jankowski), albo zmienić partię, albo startować na wójta lub burmistrza (gdzie
          partia nie jest potrzebna), albo założyć własny komitet wyborczy.

          Pozdrawiam -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka