Gość: Maciej
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
21.11.02, 17:09
Tyle razy czytalem tutaj o patrialchalnym ucisku kobiet. Gdy jednak przyjrzeć
się bliżej temu zjawisku, to okazuje się, że kobiety... uciskają się same!
Dowodem patrialchalnego ucisku kobiet miał być mniejszy udział kobiet we
władzy. A jak wyglądają fakty?
W ostatnich wyborach każdy mógł bez przeszkód wystawić swoją kandydaturę na
wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Każda kobieta, która pragnęła
władzy, mogła przekonywać do siebie wyborców - nie ogladając się na partie
polityczne. I cóż się okazało - niewiele kobiet zdecydowało się wystawić
swoją kandydaturę.
To jeszcze nic straconego - przeciwnie - ma swoje zalety dla kobiet
pragnących władzy. Kobiety stanowią w tym kraju większość, tj. ok. 52%
wyborców. Jeśli wystawiają mniej kadydatek niż mężczyźni, to głosy kobiet
oddanych na kobiety nie ulegają rozproszeniu. Gdyby więc wszystkie kobiety
głosowały na kobiety, kobiety miałyby w tym kraju nawet 100% władzy!
Tymczasem, jak wynika z badań CBOS (piszę o tym w wątku "Kobieta największym
wrogiem kobiety") kobiety na ogół nie chcą innych kobiet jako szefowych. Są
bardziej niechętnie nastawione do władzy innych kobiet niż mężczyźni. A więc,
używając feministycznej terminologii, kobiety... dyskryminują się same? ;-)
Obecne w Sejmie feministki, żadające "równego statusu", dostały się do Sejmu
z list SLD. Uważają się za główne reprezentantki interesów kobiet w Sejmie.
Tymczasem najwięcej procentowo kobiet weszło do sejmu z list... Ligi Polskich
Rodzin, a te panie nie chcą nic słyszeć o równouprawnieniu. Czyżby więc
kobiety uciskały się same? ;-)
Sztandarowym przykładem patriarchalnego ucisku kobiet jest dla feministek
zakaz swobodnego dysponowania "swoim brzuchem" przez ciężarną kobietę.
Badania CBOS wykazały, że własnie wsród kobiet jest więcej przeciwniczek
aborcji niz wśród mężczyzn. A więc znów kobiety uciskają się same... ;-)
Feministki protestują przeciwko lepszej pozycji zawodowej męzczyzn i ich
wyższym zarobkom. Faktem jest, że kobiety rzadziej od mężczyzn robią karierę
zawodową. Brytyjskie badania przeprowadzone wsród młodych matek wykazały, że
99% z nich uważa macierzyństwo za najważniejszą sprawę, ważniejszą dla nich
od pracy zawodowej. Naturalne jest więc, że to one więcej czasu będą
poświęcać dzieciom niż pracy zawodowej, że szkodą dla kariery. A więc znów -
same się uciskają?
Jak wyjaśnić to straszliwe zjawisko patriarchalnego "samoucisku" kobiet?
Wydaje się, że niezbędne jest tu feministyczne pojęcie "fałszywej
swiadomości". Kobiety po prostu nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Być może
powinny byc ubezwłasnowolnione przez feministki. To feministki wiedzą
najlepiej, co jest dobre dla kobiet, gdyż kobieca swiadomość najpełniej
dochodzi do głosu w organizacji feministycznej (tak jak swiadomośc klasowa
robotników najpelniej ujawniała się w partii komunistycznej).
Pozdrawiam -