tom.machine
09.03.06, 22:30
Mowa o dziewczynie, która wysłała bodaj wczoraj pożegnalnego maila do
przyjaciele.org i ktoś zareagował. Uratowano ją w ostatniej chwili.
Słowa. Słowa są niekiedy ostatnią deską ratunku. Niestety słowa są coraz
mniej rozumiane. Błędnie interpretowane. Ten, kto siedzi po drugiej
niewidzialnej stronie istnieje w wyobraźni kogoś innego w całkowicie mylnym i
zniekształconym obrazie. Jeśli zostanie zrozumiany choćby przez jedną osobę
to jest to triumf. Dziś jeszcze to możliwe, ale czy jutro? Przecież się nie
znamy a osądzamy się nawzajem. Niestety moi drodzy to, co piszemy najczęściej
nie oddaje tego, co najistotniejsze w nas. Najlepiej, bo najłatwiej
powiedzieć "dureń, prostak, cham" i nie zastanawiać się nad przyczynami.
Przyczyna leży głęboko wewnątrz a ocena zewnętrzna a na dodatek na podstawie
samych liter najczęściej bywa błędna..