evita_duarte 13.03.06, 03:27 Czy prawa rodziciw adopcyjnych powinny byc takie same jak naturalnych od samego momentu zostania rodzicami? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3207192.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 09:49 A dlaczego urlop macierzyński a nie rodzicielski? Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:04 Bo to przybrana matka a nie naturalna rodzicielka ;-)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:09 > a przybrany tata?? Co z nim ? Nie domagal sie tacieżyńskiego ? ;-)) A to niespodzianka..... Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:11 pewnie nikt go o zdanie nie zapytał:/Kwestia przybranuch tatusiow jest zwyklep omijana, dziennikarze rozmawiają tylko z kobietami. A jak wiadomo osoba samotna dziecka adoptowac nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:13 A jak wiadomo osoba samotna > dziecka adoptowac nie może. To jest wlasnie dziwne. W koncu lepszy samotny przybrany rodzic niz pozostanie w sierocincu. Co rpawda w rpzypadku bardzo malych zdrowych dzieci nie ma zadnego problemu(zchodza na pniu), tak w przypadku chorych lub troche starszych sa problemy. Czesto pomocne okazuja sie rodziny zzagranicy ktore tam nie maja szans na zdrowe dziecko to biora chore z polski. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:14 Otóż to,w ogole wymagania są dziwne. Np dziecko musi mieć osobny pokój. widocznie lepiej mieszkać w wieloosobowej sali w domu dziecka niż z rodzicami w jednym pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:16 > Otóż to,w ogole wymagania są dziwne. Np dziecko musi mieć osobny pokój. To juz jest jakas parodia, w koncu ile "biologicznych" dzieci meiszka w jednym pokoju z rodzicami ? Czyzbysmy mieli do czyninia z podwojnymi standardami ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:18 pewnie,podobno procedura adopcyjna moze dorpowadzic do rozpadu zwiazku przyszlych rodzicow. ciagle kontrole,w każdej chwili mogą odwiedzić. Np jak ktoś w weekend śpi do 12 to juz odpada:/ albo jak czesto chodzi na imprezy. Robią też wywiad wśród śasiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:20 Np jak kto > ś > w weekend śpi do 12 to juz odpada:/ To ja odpadam, bo w weekendy spie do 13 a w wakacje bardzo czesto do 14 albo 15 :) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:22 Te zasady są jakieś bezsensowne. Oni oczekują,ze ludzie powinni życ tak jakby już mieli dziecko, nawet jeśli go nie mają. I dlatego mają rano wstawac, nie chodzić na imprezy. Ja odpadam tez ze względu na niechęc do porzadku w mieszkaniu;) Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 13:24 Oni oczekują,ze ludzie powinni życ tak jakby > już mieli dziecko, nawet jeśli go nie mają. I dlatego mają rano wstawac, nie > chodzić na imprezy. No to moi rodzice nie mogli by adoptowac ;-) bo lubia pospac ;-)) > Ja odpadam tez ze względu na niechęc do porzadku w mieszkaniu;) A to juz ejst niesprawiedliwe!!! Dlaczego dyskryminuje sie porzadnych inaczej takich jak ja czy ty :/ Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 15:56 No z dzieckiem w domu to raczej się tak nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 20:04 Własnie... Może i niektóre z tych wymagań są bez sensu, ale jak ktos lubi imprezować i potem spi do 12 to faktycznie z rodzicielstwem powinien sobie dać spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 21:46 ja na to patrze inaczej - imprezuje,bo może sobie na to pozwolic, moze zupełnie zmienić nawyki przy dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Prawa rodzicow 14.03.06, 10:19 Może zmienić a może nie zmienić. Dzieci trafiające do adopcji przeszły już zazwyczaj tak ciężkie próby, że kolejne są już naprawdę niewskazane. Wszystkie te obwarowania i warunki do spełnienia mają, moim zdaniem, sprawić, żeby po drodze odpadli wszyscy, którzy maja jakiekolwiek wątpliwości, co do tego czy naprawdę chcą zostać rodzicami adopcyjnymi. I oni i urzędnik muszą mieć tyle pewności ile tylko się da, że sobie w tej roli poradzą. Bycie dobrym rodzicem dziecka adoptowanego jest trudniejsze niż to samo w stosunku do dziecka biologicznego. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 14:32 Jakim prawem ktokolwiek miałby decydować o tym, gdzie ma się wychowywać człowiek? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Prawem silniejszego :)) 13.03.06, 14:42 Bleman, skoro z Ciebie taki liberał, to dlaczego chcesz, by urzędas decydował o tym, z kim ma się dziecko wychowywać? Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Prawem silniejszego :)) 13.03.06, 14:43 A kto powinien decydowac ? Dziecko ma zostac w kiepso oplacanym sierocincu ? Urzedas powiniend ecydowac, ale prawo i przepisy powinny byc tak skonstruowane zeby mial jak najmniejsze pole do samowoli. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Prawem silniejszego :)) 13.03.06, 14:44 > A kto powinien decydowac ? A ktoś powinien decydować? Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Prawem silniejszego :)) 13.03.06, 14:58 Niech nikt nie decyduje, zostawmy dzieci samym sobie! Niech same sie wychowuja i same decyduja od momentu narodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 14:41 > Jakim prawem ktokolwiek miałby decydować o tym, gdzie ma się wychowywać człowie > k? To znaczy, że jak dziecko straci rodziców to powinno zdychać na ulicy tylko dlatego, że nikt nie ma prawa decydowac gdzie ono ma się wychowywać?? Jesteś poje..y czy tylko teraz Ci odbiło????????? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 14:44 Obawiam się że bzdury piszesz, bo nie można legalnie "zaadoptować" dziecka z ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 14:46 > Obawiam się że bzdury piszesz, bo nie można legalnie "zaadoptować" dziecka z ul > icy. Do adopcji oddawane są dzieci z domu dziecka. Ale żeby w domu dziecka się znalazły ktoś musi o tym zdecydować. Skoro według Ciebie nikt nie ma prawa o tym decydowac to takie dzieci umierały by na ulicy bo nikt by sie nimi nie zajmował. Ty tego nie rozumiesz czy tylko udajesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 14:51 > Do adopcji oddawane są dzieci z domu dziecka. No a w domu dziecka nikt nie zdycha z głodu. Ale żeby w domu dziecka się > znalazły ktoś musi o tym zdecydować. Oczywiście. Za takie dzieci odpowiedzialne jest państwo, to ono musi chronić swoich obywateli. Ale dlaczego ma decydować o tym, z kim mają się wychowywać? Jako liberał odpowiedz mi na to. Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:03 > > Do adopcji oddawane są dzieci z domu dziecka. > > No a w domu dziecka nikt nie zdycha z głodu. Znasz piramide potrzeb Maslowa? > Ale dlaczego ma decydować o tym, z kim mają się wychowywać? Jako liberał > odpowiedz mi na to. Państwo juz zdecydowało o umieszczeniu dziecka w domu dziecka. Dom dziecka jest placówką, która ma zapewnić mu przeżycie, ale nigdy nie zapewni takiego życia jakie dziecko będzie miało w rodzinie zastępczej. Nigdy żadna placówka państwowa nie będzie w stanie zastąpić uczuć i relacji jakie mogą się wytworzyć między dzieckiem a przybranymi rodzicami. Dlatego jako liberał uważam, że jak najmniej dzieci powinno wychowywac się w domu dziecka. Jak najwięcej z nich powinno trafiac do rodzin zastępczych. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:09 > Znasz piramide potrzeb Maslowa? Owszem. > Państwo juz zdecydowało o umieszczeniu dziecka w domu dziecka. To był obowiązek państwa. Dom dziecka jest > placówką, która ma zapewnić mu przeżycie, ale nigdy nie zapewni takiego życia > jakie dziecko będzie miało w rodzinie zastępczej. Nigdy żadna placówka państwow > a > nie będzie w stanie zastąpić uczuć i relacji jakie mogą się wytworzyć między > dzieckiem a przybranymi rodzicami. Dlatego jako liberał uważam, że jak najmniej > dzieci powinno wychowywac się w domu dziecka. Jak najwięcej z nich powinno > trafiac do rodzin zastępczych. Ładnie się wymigałeś. Ja pytam się o kompetencje państwa w tej sprawie. Umieszczenie dziecka w sierocińcu wynika z obowiazku ochrony swoich obywateli. Ale jakim prawem państwo ma decydować o tym, z kim ma się człowiek wychowywać? Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:14 > Umieszczenie dziecka w sierocińcu wynika z obowiazku ochrony swoich obywateli. > Ale jakim prawem państwo ma decydować o tym, z kim ma się człowiek wychowywać? Tym samym prawem jakim umieściło dziecko w domu dziecka. Państwo musi zapewnić dziecku najlepsze możliwe warunki. A najlepsze możliwe warunki daje rodzina zastępcza. Odpowiedz mi na proste pytanie. Ty jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:17 > Odpowiedz mi na proste pytanie. Ty jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz? Widzę że masz jakieś zaburzenia psychiczne. Odpocznij sobie, przemyśl jeszcze raz moje pytanie i może wtedy odpowiedz, bo na razie jest to dosyć bezowocna dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:20 > Widzę że masz jakieś zaburzenia psychiczne. Odpocznij sobie, przemyśl jeszcze > raz moje pytanie i może wtedy odpowiedz, bo na razie jest to dosyć bezowocna > dyskusja. Nie mam zaburzeń psychicznych. Lubie Ciebie i nie raz już dyskutowaliśmy na różne tematy, ale czasem wkurzają mnie Twoje poglądy. Nie masz pojęcia jak wygląda życie w domu dziecka, ale mimo to jesteś przeciwny adopcji. Tak jak byś nie rozumiał, że alternatywą dla adopcji jest dom dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:26 Ja pytam się tylko o kompetencje państwa w podejmowaniu decyzji. Napisałeś, że państwo ma zapewniać swoim obywatelom jak najlepsze warunki - OK, jest to pewne uzasadnienie, ale tylko połowiczne, bo w tym momencie należałoby zdefiniować czym są te najlepsze warunki oraz dlaczego akurat ci konkretni ludzie mieliby takie warunki zapewnić. Oczywiście wycofuje tekst o zaburzeniu psychicznym, nie muszę odpalać z nawiązką. Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:34 > jest to pewne uzasadnienie, ale tylko połowiczne, bo w tym momencie należałoby > zdefiniować czym są te najlepsze warunki Trudno zdefiniować najlepsze warunki. Ale każde warunki lepsze od panujących w domu dziecka sa wystarczająco dobre by dziecko mogło z nich skorzystać. oraz dlaczego akurat ci konkretni > ludzie mieliby takie warunki zapewnić. To się sprawdza przed oddaniem im dziecka. Przecież taka rodzina jest nieźle prześwietlana. Musi spełnić warunki jakich nie spełnia wiele rodzin posiadających własne dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:39 Tak, zgadza się. Tylko teraz widzisz, ile zależy od decyzji urzędników w tej sprawie - bo to oni będą definiować najlepsze warunki, oni też rozstrzygną, która para jest najbardziej odpowiednia (oczywiście, będą konsultacje psychologów itp, ale i tak ostatecznie rozstrzygnie sprawę państwo). Odpowiedz Link Zgłoś
snegnat Re: Adopcja to jakieś chore nieporozumienie. 13.03.06, 15:42 > Tylko teraz widzisz, ile zależy od decyzji urzędników w tej sprawie - bo to oni > będą definiować najlepsze warunki, oni też rozstrzygną, która para jest > najbardziej odpowiednia (oczywiście, będą konsultacje psychologów itp, ale i ta > k > ostatecznie rozstrzygnie sprawę państwo) Ktoś musi ostatecznie rozstrzygnąc. Skoro państwo zajmuje się sierotami to na państwie spoczywa obowiązek podjęcia decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
niedowiarek1 Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 20:15 mam na mysli że po skończeniu 18 lat dzieciakom sie wydaje że już wszystko moga robić ,wszystko wiedzą,sa mądrzejsze od swoich rodziców.A to nie prawda.W dalszym ciągu staramy się im pomagać w zyciu.Po to jesteśmy rodzicami. Urodziłem się.To niepodlega dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewice Re: Prawa rodzicow 13.03.06, 20:20 hmm ja od zawsze sam decydowalem o sobie. -- CEO Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Obowiązki nowych rodzicow 13.03.06, 20:23 Jest jedna kwestia ,której się sprzeciwiam tzw nieudana adopcja i...rozwód sądowy z adopcyjnym dzieckiem. Podobno większość spraw to jednak rodzice, którzy podczas ślubu przysposobili dziecko partnera a po jakimś czasie rozstają się z partnerem. Jednakże spory procent to rezygnacja z adopcji własnej. Moim zdaniem winno to być nieodwracalne. Dziecko to nie zabawka. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoo Re: Obowiązki nowych rodzicow 14.03.06, 12:14 Przepisy są w porządku, nic nie trzeba zmieniać. Cytuję za KRiO: Art. 125. § 1. Z ważnych powodów zarówno przysposobiony, jak i przysposabiający mogą żądać rozwiązania stosunku przysposobienia przez sąd. Rozwiązanie stosunku przysposobienia nie jest dopuszczalne, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro małoletniego dziecka. Orzekając rozwiązanie stosunku przysposobienia sąd może, stosownie do okoliczności, utrzymać w mocy wynikające z niego obowiązki alimentacyjne. Art. 125/1. § 1. Nie jest dopuszczalne rozwiązanie przysposobienia, na które rodzice przysposobionego wyrazili przed sądem opiekuńczym zgodę bez wskazania osoby przysposabiającego. Nie zapominaj, ze nawet rodzice naturalni moga oddać swoje dziecko. Trudno więc oczekiwac, by rodzice adopcyjni byli takiej możliwości zupełnie pozbawieni. I tak ograniczenia są bardzo duże - patrz art. 125/1. § 1 Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Obowiązki nowych rodzicow 15.03.06, 17:58 Wg. tego, co napisal jagoo prawo wydaje sie byc OK. Na pewno "rozwod" z takim dzieckiem powinien byc szalenie kosztowny dla "rodzicow" adopcyjnych a swiadomosc kosztow powinna istniec przed adopcja, jednak nie mozna tolerowac sytuacji, w ktorej nie bedzie to mozliwe (trzeba kierowac sie dobrem dziecka w rozstrzyganiu) T. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Re: Obowiązki nowych rodzicow 15.03.06, 18:15 Litera prawa tak, prawidłowa. U naturalnych rodziców istnieje więź, rodzina, opinia społeczna , która skutecznie zniechęca mimo niejednokrotnych chęci - stąd zrzeczenie się tu,to nie chleb powszedni. Natomiast u adopcyjnych rodziców więź dopiero się buduje i zanim się coś określi może nastąpić rezygnacja. Dziecko ile może znieś takich prób? Nawet jednostkowe przypadki są zapewne szkodliwe dla każdego dziecka - nawet tego powierzchownie krnąbrnego niechcącego się zaaklimatyzować. Czytałam w jakiejś mądrej tematycznie gazecie ('Dziecko' chyba ), że najlepszymi , udanymi adpocjami są adpocje z kaprysu.' Nie chcemy dziecka swojego, mamy wszystko, forsę, dom, wakacje, pracę etc chodź zaadoptujemy sobie dziecko' tam oczekiwania są z góry określone, ktoś naładowany energią oddaje ją komuś chłonącemu, łaknącemu. Najgorzej gdy sfrustrowana, po wielu leczeniach i in vitro mama , rozbita na kawałki adoptuje dziecko , k t ó r e ma ją wyleczyć z tej frustracji, ma być lekiem na to co ją spotkało. Spotykają się dwa zbite zwierzątka - dziecko już skrzywdzone przez los i matka skrzywdzona przez naturę. Zamiast jedno drugiemu pomóc , oboje dokładają sobie problemów.... Szkoda, że u nas tak powoli rozwija się instytucja zastępczych rodzin. Myślę, że to złoty środek między adopcją a sierocińcem. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Prawa rodzicow 15.03.06, 17:54 Jesli dzieci potrzebuja oswojenia sie w nowej sytuacji (a zapewne potrzebuja) i bardziej jest im to potrzebne do wlasciwego rozwoju to nie tylko powinno byc to "prawo do" ale normalny obowiazek rodzicow adopcyjnych. Mozna tylko sie zastanawiac nad tym, jak takie urlopy powinny byc "refundowane" i w jakim wymiarze platne/bezplatne? T. Odpowiedz Link Zgłoś