moja historia

14.02.03, 21:11
Dlugo sie zastanawialam czy opisac to, co spotyka mnie codziennie?
Zdecydowalam, ze jednak warto.. nie szukam wspolczucie ale nie ukrywam
zdziwienia.. zdziwienia ogromnego, czasami pomieszanego z zalem czasami
zdziwienia z poczuciem satysfakcji, ze jednak widze, ze cos jest nie tak a
inni nie widza.
Mianowicie,
Pracuje w branzy gdzie kobiet raczej malo /przynajmniej w moim miescie/,
pracuje z kilko ma facetami, jestem jedyna kobieta w moim miejscu pracy, po
za tym jestem najmlodsza.. na wzgledny szacunek pracowalam dlugo i mam go..
niestety nie u kolegow z pracy za to u klientow owszem.
Pracuje w hurtowni komputerowej, jestem handlowcem, moja praca polega na
obsludze kompleksowej klientow. Zazwyczaj spotykam sie z milym przyjeciem.
probleme w tym wszystkim jest jeden ze wspolpracownikow..
boshe, ile mozna:
-smiac sie z tego samego zartu
-znosic chamskie odzywki /oo masz dzisiaj gorszy dzien, pewnie Cie slabo
puknal w nocy.. masz zly humor? facet nie zrobil Ci dobrze?/
-byc upokarzana przy klientach /jak zrobisz jej dobrze, to da Ci rabart! sw.
wielkanocne: pojdzie do domu dopiero jak wszystkie jaja pomaluje/
-glupie komentarze
-obmacywanki, dloni, tali, ramion..

nabardziej jednak miazdzy mnie zachowanie innych ludzi, klienci na codzien
widza jak ajest sytuacja, czasami znajda sie smialkowie, ktorzy cos powiedza
na uspokojenie, czasami zawiazuje sie rozmowa o molestowaniu..

ale

ZNAKOMITA wiekszosc klientow, ktorzy mnie znaja, widzac moja ostrzejsza
reakcje, patrzy na mnie z niedowierzaniem, krecac glowa, mowiac, ze jestem
agresywna, ze przeciez to zarty (oczywiscie), ze niejedna chcialaby byc tak
molestowana (ha! ha!, dobry tekst)..
w kazdym razie wychodzi na to, ze moje reakcje, sprzeciwy sa czyms dziwnym..

dlatego smiac mi sie chce jak czytam dyskusje na temat molestowania
seksualnego i nowym projekcie ustawy..

nie siedze z zalozonymi rekami, z glowa spuszczona i czekajac co dalej..
bronie sie, ale to ja jestem nienormalna broniac sie zaciekle..

co do szefa, tak sie sklada, ze tego typu zaczepki funduje mi moj v-ce szef..
naczelny stara sie nie mieszac, jego reakcja wyglada mniej wiecej tak, ze
publicznie oglasza i omawia moja skarge, w towarzystkie gdzie ja nie mam
zadnej przewagi i zadnych szans..

    • alfalfa Re: moja historia 14.02.03, 23:49
      Szukaj innej pracy. Trafiłaś do chorej firmy. Z odpowiednim doświadczeniem,
      praktyką (postaraj się nie byc tylko handlowcem, polepsz swoją znajomość
      informatyki - jakieś kursy?) powinno Ci się udać znaleść coś innego.
      pzdr.
      • Gość: EWOK Nie zgadzam się ! IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 13:08
        Zmiana firmy byłaby ewidentną ucieczką. Sposób jest bardzo prosty - musisz
        zasugerować wszystkim wokół, że Twój prześladowca jest gejem. Dla niego -
        pewnie uważa się za macho- będzie to najdotkliwszy cios, a strategia jest
        bardzo prosta. Wszystko "na żarty" oczywiście.Pyta Cię, czy Cię facet puknął -
        odpowiadasz "owszem, nie narzekam i i tobie coś się wdać przydarzyło, bo
        dziwnie chodzisz i rzadko siadasz". Uwagi przy kliencie zbywaj "żartobliwymi"
        stwierdzeniami "spodobał mu się pan, tylko on się wstydzi powiedzieć". Przy
        różnych okazjach rzucaj stwierdzenia typu "wiecie, że psychologowie uważają,
        że homoseksualistę można rozpoznać po tym, że ostentacyjnie okazuje
        zainteresowanie kobietami? Wiecie - świńskie dowcipy, obmacywanie itd. To się
        nazywa "wyparcie". Taki gej stara się w ten sposób tłumić swój właściwy popęd,
        którego nie akceptuje". Najzabawniejsze jest to, że faktycznie wielu
        psychologów i seksuologów tak uważa. Jeśli facet zacznie się rzucać, możesz mu
        powiedzieć, że jesteś całym sercem po jego stronie i żeby Cię nie uważał za
        jakąś homofobkę, a poza tym od kiedy zrozumiałaś, że to co do tej pory brałaś
        za molestowanie jest w istocie dramatycznym szarpaniem się w własnym
        nieakceptowanym popędem, bardzo faceta polubiłaś i jeśli będzie miał jakieś
        problemy emocjonalne, chętnie mu pomożesz, poza tym czy nie wybrałby się z
        Tobą na zakupy, bo słyszałaś, że geje mają świetny gust. Jeśli ktoś będzie
        miał do Ciebie pretensje to zawsze możesz powiedzieć, że nie chciałaś wyjść na
        ponuraczkę, więc skoro wszyscy "żartują" to żartujesz i Ty. A o molestowanie
        jego nikt Cię nie posądzi, bo jaka kobieta przy zdrowych zmysłach
        molestowałaby geja.
        • alfalfa Re: Nie zgadzam się ! 15.02.03, 20:52
          Czyli sugerujesz żeby zejść do tego debilnego poziomu i walczyć? Ciekawe po co?
          Co można zyskać wchodząć w konflikt? Watpliwą satysfakcję? "Ucieczka"? Tak!
          Ucieczka do przodu czyli rozwój a nie "ideowa" szarpanina. Lepsza firma, lepsza
          praca, lepsza płaca - w ten sposób się wygrywa. Mozna wtedy z satysfakcją,
          na "do widzenia" powiedzieć co się chce i olać towarzystwo.
          • Gość: EWOK Re: Nie zgadzam się ! IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 22:23
            alfalfa napisał:

            > Czyli sugerujesz żeby zejść do tego debilnego poziomu i walczyć? Ciekawe po
            co?
            >
            > Co można zyskać wchodząć w konflikt? Watpliwą satysfakcję? "Ucieczka"? Tak!
            > Ucieczka do przodu czyli rozwój a nie "ideowa" szarpanina. Lepsza firma,
            lepsza
            >
            > praca, lepsza płaca - w ten sposób się wygrywa. Mozna wtedy z satysfakcją,
            > na "do widzenia" powiedzieć co się chce i olać towarzystwo.


            Tak, dokładnie to sugeruję. Dlaczego jakiś niewyżyty seksualnie idiota miałby
            w jakikolwiek sposób wpływać na życie kobiety, którą sobie wybrał na ofiarę?
            Można bawić się w damę, ale czasy dam już przeminęły z wiatrem. A teraz trzeba
            walczyć o swoje. Gdyby wszystkie molestowane kobiety wybrały atak jako metodę
            obrony (albo pobicie przeciwnika jego własną bronią) to o molestowaniu możnaby
            było tylko w książkach przeczytać. Historycznych. Powiedzenie co się myśli na
            odchodnym - niestety ludzie pewnego pokroju takich subtelności nie pojmują.
            Poza tym są przesłanki, by sądzić, że następną kobietę w firmie facet będzie
            traktował podobnie.Uważam, że cepa trzeba walić cepem. Life is brutal. Z listu
            nie wynika, żeby była w zasięgu ręki inna ciekawa praca. Stąd wypłynęła moja
            rada.
            • alfalfa Re: Nie zgadzam się ! 15.02.03, 23:32
              Hmm, no cóż, ja nie sądzę żeby było warto zmieniać Świat. Już z tego wyrosłem.
              Sądzę, że warto zmieniać swój Świat. Poprawiać swoją sytuację, swoje życie ale
              nie bawić się w poprawianie Świata. Wbrew pozorom to dużo daje osobie, która
              tak robi a przy okazji nie pozostaje bez wpływu na ogół. Czy autorka tak może?
              Mam dzieję, że tak, że spróbuje i jej się uda (trzeba próbować!). Zniżanie się
              do poziomu niewyżytych i zakompleksionych kretynów traktowałbym jako utratę
              części siebie, jako stratę. Ale to moja opinia i niekoniecznie należy ją
              stosować. Czy ci debile poczują cos gdy im sie wygarnie na "do widzenia" - to
              nieistotne, to nie ma znaczenia. Ważne żeby to co sie robi miało sens, żeby się
              rozwijać, uwalniać, uniezależniać. Ekonomiczny sens przede wszystkim. To ich
              zaboli, nie jakieś teksty czy walki. Jak zobaczą, że dziewczyna robi lepsza
              kasą to jestem pewny, że poczuja to co powinni. Satysfakcja gwarantowana!
              • Gość: EWOK Re: Nie zgadzam się ! IP: *.acn.waw.pl 16.02.03, 17:21
                A ja położyłabym tutaj większy nacisk na pewną - jakby to określić -
                solidarnośc kobiecą. Jeśli facetowi nikt nie dopiecze, będzie sobie dalej tak
                pogrywał. Z następną i z następną. A niby w imię czego uzurpuje sobie takie
                prawo?
                • alfalfa Re: Nie zgadzam się ! 16.02.03, 21:27
                  To głupota a nie żadna uzurpacja. Są tacy kolesie i co z nimi zrobisz? Będziesz
                  ich wychowywać? Mama i tata zaniedbali i kultury nie nauczyli a Ty byś chciała?
                  Szkoda czasu i zachodu. Takich trzeba lekceważyć i do przodu.
        • Gość: Sebastian Re: Nie zgadzam się ! IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 22:16
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Zmiana firmy byłaby ewidentną ucieczką. Sposób jest bardzo prosty - musisz
          > zasugerować wszystkim wokół, że Twój prześladowca jest gejem. Dla niego -
          > pewnie uważa się za macho- będzie to najdotkliwszy cios, a strategia jest
          > bardzo prosta. Wszystko "na żarty" oczywiście.Pyta Cię, czy Cię facet puknął -

          > odpowiadasz "owszem, nie narzekam i i tobie coś się wdać przydarzyło, bo
          > dziwnie chodzisz i rzadko siadasz".
          Doskonały pomysł (pisze bez ironii)
          Ale ma jedną wadę. Opiera się na założeniu, że zainteresowana kobieta "ma jaja"
          Nie znam bohaterki tej historii więc nie będe pisał o konkretnej sytuacji ale
          zazwyczaj panie w takich sytuacjach wolą liczyć na jakąś ustawę "o zakazie.."
          Tzn. przepraszam.
          Część pań na to liczy. Nazywają się feministkami.
          Znaczna częśc pań postępuje tak ja TY radzisz ale to nie sa feministki :-))
          • Gość: barbinator Re: Nie zgadzam się ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 12:47
            Mam wrażenie, ze jest dokładnie odwrotnie. To co wiem o feministkach i ich
            sposobie bycia (patrz: Kinga Dunin...) wskazuje raczej na to, ze one świetnie
            by sobie poradziły w podobnej sytuacji i odesłały durnego kolesia z płaczem do
            mamusi - żadna ustawa im do tego nie jest potrzebna.
            Natomiast tzw "normalne kobiety" wielokroc na tym forum opiewane jako sól tej
            ziemi oraz wzory delikatnej, subtelnej kobiecości, w podobnej sytuacji będą
            tylko płakac po kątach zaś pracy i tak nie zmienią, bo jej nie znajdą, poza tym
            do podjęcia ryzyka zmiany pracy też "trzeba jaj"
            Pozdr. B.
Pełna wersja