Dodaj do ulubionych

nauki przedślubne - całkiem prywatnie

23.08.06, 22:21
Właśnie wróciłam z nauk przedślubnych (tak, tak, biorę niedługo biały
romantyczny ślub :) ) i trzymam przed sobą ulotkę, może sypnę Wam tu parę
tytułów rozdziałów. Najpierw tytuł: "Lekceważone zagrożenie czyli dlaczego
antykoncepcja niszczy małżeństwo":
1.Dlaczego antykoncepcja jest złem?
2.Mentalność antykoncepcyjna
3.Antykoncepcja zagrożeniem miłości małżeńskiej
4.Antykoncepcja drogą do aborcji
5.Dlaczego okaleczamy samych siebie?
6.Jak antykoncepcja niszczy rodzinę?
itd., itd.

Wspaniałe, czyż nie? Nie ma to jak postraszyć wiecznym potępieniem. I
pomyśleć, że całe spotkanie było całkiem sympatyczne i do rzeczy. Nie było
żadnej propagandy. Dowiedzieliśmy się nawet paru ciekawych rzeczy. Jak wiele
zależy od człowieka...
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Rozwiń temat, co? 23.08.06, 22:52
      zwłaszcza to okaleczenie mnie ciekawi... ;-)))
      • turbomini Re: Rozwiń temat, co? 23.08.06, 23:04
        Mam Ci przedstawić całą treść rozdziału? :)
        Ależ absolutnie nie chce mi się tego czytać! Ewentualnie jutro mogę tu powrzucać
        co ciekawsze cytaty.
        Naprawdę całe spotkanie obawiałam się jakichś gromów piekielnych, ale nic
        takiego we mnie nie trafiło :).
        • kochanica-francuza Re: Rozwiń temat, co? 23.08.06, 23:07
          turbomini napisała:

          > Mam Ci przedstawić całą treść rozdziału? :)

          Eeee, myślałam, że samaopowiesz. Jak mi tu zalinkujesz jakiegoś www.mateusz.pl
          czy jak mu tam, to ja tego nie czytam...
          • kochanica-francuza poprawka 23.08.06, 23:07

            >
            > Eeee, myślałam, że sama opowiesz.
          • turbomini Re: Rozwiń temat, co? 23.08.06, 23:16
            Ale co mam Ci opowiadać?
            Całe spotkanie to było nic innego jak wyjaśnienie na czym polega metoda
            objawowo-termalna. To i nic więcej. Żadnego mydlenia, żadnego głosu jedynie
            słusznej prawdy. Facet powiedział swoje i skwitował, że do niczego nas nie
            zmusza. Prezentuje jedynie pewną alternatywę - i taki dialog lubię. I tylko te
            ulotki, dżizes!
            • kochanica-francuza No nie wiem, podałaś jakieś podpunkty 23.08.06, 23:25
              turbomini napisała:

              że antykoncepcja prowadzi do aborcji itd, że się okaleczamy.

              Myslałam, że rozwiniesz te cenne myśli. ;-)
              • turbomini Re: No nie wiem, podałaś jakieś podpunkty 23.08.06, 23:34
                Rozwinę, rozwinę. Jutro dostarczę Wam prawdziwej dawki emocji - zrobię z tego
                sequel, albo jeszcze lepiej serial! :)
      • turbomini Re: Rozwiń temat, co? 23.08.06, 23:12
        Ale, mam tu przed sobą książeczkę nr 2 (mam ich w sumie 4). Co my tu mamy...Ooo,
        ulotka pt. "Życie zwycięży". A w niej, w ramce czerwonymi literami takie hasło:
        "Polska będzie tylko wówczas żyła, gdy będą żyły polskie, poczęte, a jeszcze nie
        narodzone dzieci!". Oooo, ale tu mam lepsze: "Według danych Centrum Informacji o
        Rodzinie i Antykoncepcji (w Szwajcarii), odsetek kobiet stosujących pigułki
        antykoncepcyjne i prezerwatywy oraz zgłaszających się do aborcji w 1990 roku
        wyniósł 49% (...)". Pomijając już naginanie metod statystyczych (49%? kogo?
        czego?), to chyba lekkie przegięcie. Wierzę w duchy, ale do cholery - w
        krasnoludki też???!
    • bleman Świetne :) 23.08.06, 23:17

    • evita_duarte Gratulacje 24.08.06, 21:12
      Zycze szczescia :*
      • turbomini Re: Gratulacje 24.08.06, 22:51
        A dziękuję, dziękuję, wypijemy i za panią ;-).
    • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 24.08.06, 23:12
      Odcinek drugi:

      "Jeżeli mąż proponuje żonie stosowanie antykoncepcji, to znaczy, że chce ją
      przystosować do określonego celu. Tym celem jest "użycie" jej wtedy, kiedy
      będzie miał na to ochotę. To przystosowanie sprowadza kobietę do roli przedmiotu
      użycia, co drastycznie narusza jej godność, nawet wtedy, gdy ani mąż, ani żona
      nie są tego do końca świadomi. Uczucia poniżenia i krzywdy, których doznaje
      kobieta, muszą wywołać konflikt przejawiający się w rozczarowaniu, braku
      pewności, niechęci do męża, a w dalszej konsekwencji doprowadzić nawet do
      rozpadu małżeństwa."

      zapiski z publikacji pt."Lekceważone zagrożenie czyli dlaczego antykoncepcja
      niszczy małżeństwo"
      • iluminacja256 Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 24.08.06, 23:26
        A nie zastanawia to was, ze to zawsze "maz proponuje i nakłania zone do
        antykoncecpcji", a nei ona sama ? :))))

        Heheh, z doświadczeń to widze raczej to, z ewiększośc facetów ma naprawde
        gdzieś wszelaką antykoncepcję i w ogóle sobie tym głowy nei zaprzatają, a po
        fakcie - sa zdziwieni;/
        • kochanica-francuza No bo te co same myślą o antykoncepcji 25.08.06, 14:23
          to należą zapewne w ogóle do kultury śmierci. ;-))))) Same myślą, bez męża -
          ergo myślały przed ślubem - ergo współżyły przed ślubem nie z przyszłym mężem
          !!!!! ;-))))))))))))))))))))
        • srutututu_gacie_z_drutu Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 08:20
          Gdybym miała czekać na propozycję antykoncepcji od M. to mielibyśmy w tej
          chwili juz niezłą gromadkę dzieci. Jest mu obojętne czy biorę pigułki czy nie a
          i z gromadki byłby zadowolony.
      • bartzab Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 24.08.06, 23:36
        Dziś na tv Trwam oglądałem ciekawy program o antykoncepcji.
        Pani położna (bigoteria wręcz wypływała jej uszami) odpowiadała na pytania
        wspaniałej katolickiej młodzieży z koła Radia Maryja. Cały program jechała po
        takich środkach jak prezerwatywy czy pigułki antykoncepcyjne (tych ostatnich
        wyraźnie nienawidziła jako narzędzia szatana)by na koniec stwierdzic, że na
        szczeście mamy wspaniałą naturalną metodę antykoncepcyjną (czyli termometr w
        pochwę + sprawdzanie konsystencji śluzu)po czym cała młodzież odetchnęła z ulgą
        przepełniona wdzięcznością.
      • tezas Taaa - jednym z '+' metod aprobowanych przez KK 26.08.06, 00:47

        czesto wg. jej zwolennikow jest fakt, ze kobieta nie jest zawszze dla meza
        dostepna. Ciekawe czy bardziej katolicy mezowie sa az tak kiepscy ze ich zony
        staraja sie unikac jak moga, czy tez uwazaja ze seks (nawet miedzy malzonkami)
        jest brudny i 'cos nie ten tego', i kobiety ktore go nie uprawaiaja sa bardziej
        szanowane.
        ---------------------------------
        Jarosław Kaczyński, 2005: "Jeśli mój brat wygra wybory prezydenckie, nie będę
        premierem."
        • turbomini Re: Taaa - jednym z '+' metod aprobowanych przez 26.08.06, 10:40
          Myślę, że to zależy od człowieka. Gros katolików pozostaje sentymentem jeszcze w
          fazie średniowiecznej, ale nie jest powiedziane, że wiara=zacofanie.
          O dziwo, od księdza, z którym miałam pre-kana usłyszałam, że seks to coś
          najfajniejszego, co człowiek dostał w życiu i należy z tego korzystać :).
    • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 10:20
      Odcinek trzeci:

      "W ośrodku aborcyjnym M.Stopes w Leeds, w ciągu 5 lat zapytano 4666 kobiet,
      które poddały się aborcji, o przyczynę zajścia w ciążę. 46,6% odpowiedziało, że
      zaszły w ciążę wskutek zawodności prezerwatyw."

      Z ulotki pt. "Życie zwycięży"
      • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 10:23
        turbomini napisała:

        > Odcinek trzeci:
        >
        > "W ośrodku aborcyjnym M.Stopes w Leeds, w ciągu 5 lat zapytano 4666 kobiet,
        > które poddały się aborcji, o przyczynę zajścia w ciążę

        Zauważcie te jakże znamienne trzy szóstki...
        • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 10:28
          Hahaha!!! Miałam to właśnie wpisać jako przypis od autora. :)))))
    • miauka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 15:36
      A ja nie rozumiem jednej rzeczy: po kiego grzyba bierzesz "biały romantyczny
      ślub" (zapewne jeszcze w kościele) i chodzisz na nauki przedmałżeńskie, a potem
      jedyne, na co Cię stać, to wyśmianie tego? Nie kumasz, że wyśmiewasz się z
      własnej hipokryzji?
      Przecież to, co chcesz zrobić (mam na myśli biały i romantyczny bla bla) jest
      tak naprawdę przyznaniem racji temu stekowi bzdur, które tutaj cytujesz. Nie kumam.

      No i jak tu ma się coś zmienić w tym grajdole?
      • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 16:02
        Tyż prawda. Dla mnie byłaby to zbyt duża hipokryzja.
        • evita_duarte A dla mnie nie. 28.08.06, 16:17
          Ja tez zamierzam tak zroibic. Dla mamy glownie, ale dla siebie tez troche,
          Teatrzyk? Mozliwe
          • bri Re: A dla mnie nie. 28.08.06, 16:25
            Teatrzyk, nawet na pewno :)
      • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 17:04
        > Przecież to, co chcesz zrobić (mam na myśli biały i romantyczny bla bla) jest
        > tak naprawdę przyznaniem racji temu stekowi bzdur, które tutaj cytujesz. Nie
        ku
        > mam.
        >
        > No i jak tu ma się coś zmienić w tym grajdole?

        Antropolodzy kultury juz się tym zajęli. I konkluzja jest taka - wszystkie
        istotne rytuały w zyciu człwowieka od tak dawna sa związane z religią, ze nie
        ma praktycznei rytuałów istniejących poza religia, które mogłyby wypełnic
        lukę .

        I tak - rytuałem jest slub koscielny, bo slub cywilny jest umową prawną (przez
        wiele lat pzrecież tak bylo, ze jeden stanowił rytual, drugi był państowy,
        rytuałem jest chrzest , który informuje daną społeczność o tym, ze urodziło nam
        sie dziecko i w rece rodziców chrzestnych oddaje się opiekę nad dzieckiem,
        gdyby rodzicom coś się stło(przynajmneij taki był pierwotny zamysł tego
        stanowsika), jest bierzmowanie , czy też w kościele protestanckim - konfirmacja
        (odpowiednik rytuału wejscia w swiat dorosłych ze swiata dziecka -15 latki),
        jest wreszcie pogrzeb, który jest otwieraneim na tamten swiat przez tradycją .
        Wszystko to jest na tyle zwizane z obrzędowoscią kulturową, ze wyrzekajac sie
        rytuału religijnego, mamy pewien problem - kultura neiposiada rytuałów
        równorzędnych , dlatego, ze przez setki lat zaanektowala w swiat chrzescijański
        rytuały pogańskie i uczyniła jejedynymi mozliwymi. To bardzo ciekawy i bardzo
        drazliwy temat.
        • stephen_s Problem faktycznie istnieje... 28.08.06, 17:24
          Racja, że wiele rytuałów w naszym życiu związanych jest z religią... I
          faktycznie, bez tych rytuałów trochę tak... pusto. Więc rozumiem chęć odbywania
          tych rytuałów, choćby się tak naprawdę religii, która za nimi stoi, nie podzielało.

          Z drugiej strony... też nie można wg mnie zapominać, ze te rytuały jednak
          właśnie zwiazane są ściśle z religią. Owszem, na ślubie fajna jest sukienka i
          organy... ale potem składa się przysięgę na Boga, zobowiązuje do wychowania
          dzieci po katolicku itd. Według mnie jest jednak niewłaściwe, brać ślub
          kościelny, jeśli się nie podziela wiary katolickiej. Równie dobrze mozna wziąść
          ślub hinduistyczny, bo się hinduskie stroje podobają...

          Ja raczej nie planuję brać ślubu kościelnego (no chyba, ze ewentualna
          hipotetyczna żona będzie katoliczką - ale wtedy też postaram się, by był to ślub
          mieszany, nie normalny kościelny). Co nie wynika z jakiejś mojej wrogości wobec
          katolicyzmu - ale raczej właśnei z mojego faktu bycia świadomym ex-katolikiem.
          Ja sferę religii staram się traktować poważnie (bycie ateistą tu nie
          przeszkadza) - nie uczestnicę w ceremonii religijnej, jeśli danej religii nie
          podzielam. Wzięcie ślubu kościlenego byłoby dla mnie brakiem szacunku dla swoich
          poglądów, ale i brakiem szacunku dla katolicyzmu, któremu naprawdę na dobre nie
          wychodzi branie ślubów dla tradycji.
          • pavvka Re: Problem faktycznie istnieje... 28.08.06, 17:29
            Ja myślę, że istnieje nisza rynkowa. Ktoś powinien się zająć urządzaniem
            uroczystych niereligijnych ślubów - można by na tym nieźle zarobić :-)
            • totalna_apokalipsa Re: Problem faktycznie istnieje... 28.08.06, 20:05
              No w sumie masz rację:) Byle tylko to nie oszło w stronę slubów a'la Las Vegas:)
            • bri Re: Problem faktycznie istnieje... 29.08.06, 09:45
              Ja brałam cywilny i uważam, że wyszło super - uroczyście ale bez nadęcia a
              wręcz z momentami humorystycznymi. Bardzo nam sie podobało np. że z magnetofonu
              pani urzednik pusciła taką samą muzyczkę jak w Misiu przy wręczaniu paszportów.
              • turbomini Re: Problem faktycznie istnieje... 29.08.06, 14:23
                Taki też brałam - również z muzyką z magnetofonu :) a la Miś, że nie wspomnę o
                romantyzmie pana urzędnika.
                Tamtem ślub był mi potrzebny formalnie.
                Ten biały ma zupełnie inny cel. Jestem osobą osiadłą w jakiejś kulturze,
                tradycji, religii i rodzinie i wstąpienie w taki właśnie kościelny ślub pozwala
                mi to umocnić.
                To nie jest teatrzyk, jak go nazwaliście, a w każdym razie nie dla mnie. Ale
                każdy z nas jest inny i każdy ma inne potrzeby.

                Widzisz bri, Ty zarzucasz mi nadęcie, a ja uważam, że każdy ma prawo zrobić to
                po swojemu. Wątek zresztą w zamierzeniu nie był o ślubach, ale o "prorodzinnej"
                propagandzie, z której ja akurat szydzę i którą potępiam.
                • mordaruda Re: Problem faktycznie istnieje... 29.08.06, 14:36
                  Nie każdy nie-katolik jest ateistą. Ślub to bardzo ważne wydarzenie w zyciu każdego człowieka i niekażdy ma ochote przysiegać sobie w obliczu urzędnika.
                  • mordaruda Re: Problem faktycznie istnieje... 29.08.06, 14:38
                    Sorry za ortografię, muszę zmienic leki antyalergiczne, bo nie jest dobrze :(
                • bri Re: Problem faktycznie istnieje... 29.08.06, 15:02
                  Ej, wcale Ci nie zarzucam nadęcia. Rozumiem marzenia o białym ślubie ale ja tak
                  nie mogę tylko z powodu tradycji. Nie wierzę wprawdzie w katolickiego Boga ale
                  mam wielki szacunek dla tego co wiara oznacza dla niektórych ludzi, czym jest
                  dla nich kościół, jego sakramenty itp. Dla niektórych ludzi jest to kwestia
                  życia lub śmierci dlatego nie potrafię przysięgać ze skrzyżowanymi palcami.
        • miauka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 17:44
          Oczywiście, w pewnym sensie. Można na ten przykład wrócić do obrzędowości
          szamańskiej. Ale dlaczego akurat katolickiej - pełnej zakłamania i nie mającej
          nic wspólnego z duchowością?

          Zresztą, to chyba Eliade, już nie pamiętam, może Levi-Bruhl, powiedział, że nie
          potrzeba być wyznawcą żadnej religii, a można być człowiekiem religijnym i mieć
          rytuały. Ja na ten przykład jestem ateistką, a rytuały załatwiam sobie na swój
          własny sposób.
          • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 17:59
            > Ale dlaczego akurat katolickiej - pełnej zakłamania i nie mającej
            > nic wspólnego z duchowością?

            No pięknie...
      • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 21:22
        Przeczytałaś całego posta? Na pewno od początku?
        Ludzie, którzy mieli ze mną spotkania od początku do końca byli fantastyczni, a
        to co od nich usłyszałam nijak się ma do tego, co jest napisane w tych ulotkach.
        Wierz mi, nie usłyszałam ani jednego zdania, które potem przeczytałam w tej
        dziwacznej propagandzie.
        Nie krytykuję absolutnie nauki kościoła, krytykuję tylko stek bzdur napisanych
        przez pseudo-specjalistów, bo to właśnie on przyczynia się do rozpadu kościoła.
        Gdyby mi na tym wszystkim nie zależało, przyjęłabym postawę obojętną. Tak nie jest.
        • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 09:51
          Co nie zmienia faktu, że w świetle nauk kościoła wszelka antykoncepcja poza NPR
          jest grzechem. Jeśli masz zamiar stosować inną to spowiedź przedślubna jest
          nieważna bo nie masz szczerego postanowienia poprawy. Oczywiście Ty możesz
          umownie podchodzić do wszystkich przysięg i obietnic jakie się wiążą ze ślubem
          kościelnym - mi by nie przeszło to przez gardło. Ślub zresztą to mały pikuś,
          rodzina jakoś to przebolała. Gorzej, że z tych samych powodów nie ochrzciliśmy
          córki (a ma już 1,5 roku). Aż mi żal moich babć kiedy widzę jak je to boli -
          ale nie mogę przysięgać, że wychowam dziecko w wierze katolickiej bo nie mam
          takiego zamiaru. Będzie starsza to sama zdecyduje.
          • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 14:29
            Dziś jest grzechem, a jutro nie jest. Tyle poglądów ile ugrupowań w Watykanie.
            Kiedy powstawała Biblia, nikt nie wiedział, że powstanie pigułka hormonalna.
            Teraz trzeba się do tego jakoś odnieść. Przy czym nigdy nie ma tu zgodności.
            Jesteśmy tylko ludźmi, a ludzie zmieniają poglądy. Czy antykoncepcja jest cacy
            czy be, to jedynie pogląd, nie dogmat.
            • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 14:53
              Też tak myślę ale oficjalne stanowisko kościoła jest inne. Dlatego nie widzę
              możliwości szczerej spowiedzi, która jest koniecznym warunkiem przystąpienia do
              różnych sakramentów.
              • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 14:59
                Bri, katolik się spowiada z grzechów.
                • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:07
                  Wiem całkiem dużo na temat katolicyzymu, powiedziałabym że byłam dość gorliwa
                  katoliczką przez większą część swojego życia. Może Twój spowiednik nie
                  dopytywał Cię nigdy o grzeczy, których nie wymieniłaś, bo wg Ciebie nie są
                  grzechami. Pogratulować im taktu. Udawanie, że się nie słyszało o stanowisku
                  kościoła względem seksu przedmałżeńskiego, antykoncepcji itp. to moim zdaniem
                  hipokryzja.

                  A chodzisz Ty na mszę co niedziela? "Oni" uważają, że to także ciężki grzech i
                  każą obiecywać poprawę.
                  • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:14
                    Ehh, zakończmy to jak jest, bo tam gdzie wchodzimy jest grząsko. Podobnie jak w
                    polityce - przy odmiennych poglądach konsensusu się nie osiąga.
                    • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:15
                      Ano nie da się. Dlatego ja musiałam z katolicyzmu zrezygnować.
                • ggigus turbomini, branie pigulki to grzech - spowiadasz s 29.08.06, 15:52
                  ie zen?
                  bo moja znajoma psedukatoliczka przemilczala spirale i pigulke, bo ksiedza nie
                  obchodzi
                  • turbomini Re: turbomini, branie pigulki to grzech - spowiad 29.08.06, 17:27
                    Nie, bo nie biorę pigułek :), co nie znaczy, że jestem przeciw ich braniu.
                    • ggigus a jaka metode antykoncepcji stosujesz? 29.08.06, 17:32
                      termiczno-objawowa chyba nie
                      prezerwatywy tez sa zabronione w kosciele, przypominam
                      • turbomini Re: a jaka metode antykoncepcji stosujesz? 29.08.06, 17:34
                        Żadną, chcę mieć dzieci.
                        • ggigus hm, antykoncepcja nie wyklucza posiadania 29.08.06, 17:37
                          dzieci, a zaklada planowanie (!!) rodziny
                          obawiam sie, ze jednak malo wiesz o antykoncepcji
                          a co z seksem przedmalzenskim?
                          rozumiem, ze sie wyspowiadasz i po krzyku
                          • ggigus PS do trurbomini: nadal czekam na odpow. 29.08.06, 17:39
                            na pytanie, dlaczego chodzisz do kosciola
                            prosze o niemylenie tego pytania z pytaniem: jak czesto chodzisz?
                            • turbomini Re: PS do trurbomini: nadal czekam na odpow. 29.08.06, 17:43
                              Bo mam taką potrzebę duchową. Wiem, powinnam powiedzieć, że Pismo tak każe. A ja
                              mam taką potrzebę.
                              Ggigus, no kurcze, nie potrafię tak rozmawiać, że Ty rzucasz we mnie kamieniami,
                              a ja sprawdzam czy trafiasz.
                              Dlaczego nie przyjmiesz po prostu, że każdy chce żyć po swojemu i nie każdy
                              pasuje do szablonów.
                              • pavvka Re: PS do trurbomini: nadal czekam na odpow. 29.08.06, 18:01
                                turbomini napisała:

                                > Dlaczego nie przyjmiesz po prostu, że każdy chce żyć po swojemu i nie każdy
                                > pasuje do szablonów.

                                Oj, wiesz co, turbo... Może ggigus trochę przesadza, ale Ty lepiej byś się nie
                                wygłupiała kreując się ze swoim podejściem na nieszablonową.
                                • turbomini Re: PS do trurbomini: nadal czekam na odpow. 29.08.06, 19:20
                                  I Ty przeciwko mnie Brutusie?

                                  No dobra, ja nie potrafię powiedzieć robię tak, albo tak.
                                  Wy potraficie, chwała Wam za to.
                                  Ale niech to już nie będzie dyskusja o mnie i się zmęczyłam.
                                  • turbomini Eee, miało być "bo się zmęczyłam" 29.08.06, 19:22

                              • ggigus turbomini! 29.08.06, 18:44
                                nie rzucam w ciebie kamieniami, wiem, ze wolisz tak patetycznie. Pytam po
                                prostu, czemu chodzisz do kosciola, a ty mi piszesz, jak czesto, a potem, ze
                                masz taka potrzebe duchowa. tutaj nasuwa mi sie zaraz pytanie, jak to jest z
                                potrzeba duchowa trzymania sie regul tej instytucji, ale go nie zadam, bo ty mi
                                zaraz napiszesz cos na moj temat.A taka dyskusja sprawia mi malo przyjemnosci.

                                Nie przeszkadza mi, ze kazdy chce zyc po swojemu i ze nie kazdy pasuje do
                                szablonow.
                                ale ty sie w nie wciskasz, niestety, wprawdzie piszesz wiele o swoim buncie w
                                kosciele i o wynikajacej z nich swietlanej przyszlosci reform kosciola, ale
                                jakos glosno sie nie buntujesz.

                                nie, nie przeszkadza mi, ze jetses typowym efektem polskiego katolicyzmu, xo sie
                                zdaje na tolerancyjnego ksiedza, w koncu w bialej sukience z brzuchem tez mozna
                                isc, bo rozgrzeszenie kazdy dostanie.
                                ale mam prawo taka postawe nazwac hipokryzja. i to robie.


                                A dopoki uwazasz, ze antykoncekcja wyklucza posiadanie dzieci, moze powinnas
                                przemyslec swoj feminizm, bo Agnieszka Graf, Kinga Dunin i inne swietlane
                                postaci Ruchu(to nie jest ironicznie) padlyby trupem na taka deklaracje.
                                Ale moze tak ucza w kosciele, nie wiem, bo nie chodze.
                                A jak zaczniesz cos oprocz metody sluzowej stosowac, zawsze jest tolerancyjny
                                ksiadz, jak to pisal pavvka.
            • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:32
              turbomini napisała:

              > Dziś jest grzechem, a jutro nie jest. Tyle poglądów ile ugrupowań w
              Watykanie.

              Trudno mi zrozumieć jak można mieć takie podejście do doktryny i równocześnie
              nazywać się katoliczką.
          • ggigus bri, gratuluje Ci odwagi!!! 29.08.06, 16:04

    • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 16:03
      najbardziej mnie zastanawia "antykoncepcja drogą do aborcji" - myślałam, że
      jest właśnie zupełnie odwrotnie... ;)
      • miauka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 17:51
        Cześć bri na kolejnym forum :-) Radziłabym przestać zastanawiać się nad
        katolicką logiką, bo głowa Cię tylko niepotrzebnie rozboli, a i tak nie
        dojdziesz do żadnych sensownych wniosków, ponieważ akurat w tym temacie im
        wyższe IQ, tym trudniej :-)
        • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 18:02
          Uwielbiam takie zrzędzenie na "katolicką logikę"... Jakby nie można było
          dyskutować poważnie...
          • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 20:11
            No widzisz w zasadzie trudno jest jakoś dyskutować nad katolicka logiką, bo
            rzeczywiście religia ta roi sie od niekonsekwencji...Powiedziałabym, ze jest to
            specyfika własnie katolicyzmu - nie bedziez mial Bogow cudzych przede mna i
            setki świętych takich i innych, twierdzenie, ze slub jest do końca zycia i
            wybrniecie z tego tym, ze ten zawart był niewazny, potepianie aborcji, przy
            jednoczesnym potepianiu antykoncepcji , a ostatnio to juz mnei cholera wzieła,
            bo okazalo sie, ze moja znajoma sypia z księdzem;/ To wszystko jest tak
            pochrzanione, ze tzreba nu zacząć te religie jeszcze raz,od począrku, a wtedy
            coskolwiek z tej pieknej w gruncie rzeczyidei, jaką jet chrzescijaństwo, dałoby
            sie na powrót reaktywować.
            • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 20:18
              > No widzisz w zasadzie trudno jest jakoś dyskutować nad katolicka logiką, bo
              > rzeczywiście religia ta roi sie od niekonsekwencji...Powiedziałabym, ze jest to
              >
              > specyfika własnie katolicyzmu - nie bedziez mial Bogow cudzych przede mna i
              > setki świętych takich i innych

              Nikt nie twierdzi, ze święci są bogami, trochę tu upraszczasz :))

              > twierdzenie, ze slub jest do końca zycia i
              > wybrniecie z tego tym, ze ten zawart był niewazny

              W tej kwestii mam mieszane uczucia. Rozumiem zdanie KK, że unieważnienie ślubu
              to nie to samo, co rozwód - ale w praktyce też wg mnie właśnie wychodzi to tak,
              że odbywa się rozwód, którego rozwodem się nie nazywa...

              > potepianie aborcji, przy
              > jednoczesnym potepianiu antykoncepcji

              A to to już nie jest brak logiki, tylko po prostu nieżyciowe stanowisko. Brak
              logiki to dla mnie konkretnie stanowisko KK w sprawie samej antykoncepcji - i
              udowadnianie wyższości kalendarzyka nad prezerwatywą za pomocą konstuktów typu
              "mentalność antykoncepcyjna".

              > ostatnio to juz mnei cholera wzieła,
              > bo okazalo sie, ze moja znajoma sypia z księdzem

              No, to że jeden ksiądz grzeszy, to nie świadczy o katolicyzmie jako takim...

              Wiesz, generalnie to zgadzam się, że nauka KK co nieco utraciła kontakt z
              rzeczywistością - ale też nie lubię takiego wyśmiewania, że istnieje jakaś
              "katolicka logika", że katolicyzm to jakiś bełkot itd. KK krytykować mozna, ale
              też traktujmy tę instytucję poważnie...
              • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 21:25
                KK krytykować mozna, ale
                > też traktujmy tę instytucję poważnie...

                Trudno jest traktowac powaznei instytucję, która ludzi traktuje niepowaznie -
                jak. np z tym, z e niuzywanei antykoncepcji od razu pozwoli na wielką miłośc,
                bo to własnie antykoncepcja ją niszczy... Poza tym generalnei wkurza mnei juz
                to mówienia - ze jak jeden ksiądz grzeszy, to nei znaczy , ze wszycy - jakby
                to był jeden to by nie było problemu - ile tych afer - pedofilskie, kradzenie
                kasy, molestowanie w seminariach, zaginięcie kasy na stocznię , ciągle
                wchrzanianie sie w politykę, twierdzenie, ze księza nei donosili, ale byli
                naiwni itp... - to nie jest jeden ksiądz,ale całkeim spora grupa;/
                • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 21:58
                  No zaraz, zaraz - Ty strasznie mieszasz rózne rzeczy ze sobą...

                  1. To, że coś ktoś napisał na ulotce o antykoncepcji, nie znaczy, że cały KK tak
                  uważa. Są katolicy, którzy do sprawy podchodzą w poważniejszy sposób.

                  2. Pedofilia to problem nie tylko KK, ale całego społeczeństwa. Czemu ma być
                  tak, że jak jeden ksiądz okaże się pedofilem, to ma to świadczyć źle o całym
                  Kościele? Oczywiscie, inna sprawa to ukrywanie takich spraw przez Kościół...

                  3. Kasę na stocznię zagarnęło Radio Maryja. Obciązania KK rachunkiem tej
                  rozgłośni jest naprawdę nie fair, biorąc pod uwagę, że Rydzyk stworzył sobie
                  "Kościół w Kościele" i po prostu zlewa polecenia hierarchii...

                  4. Nie wszyscy hierarchowie mieszają się w politykę i nie wszyscy katolicy
                  uważają mieszanie się Kościoła w politykę za słuszne.

                  Podsumowując: księza to jedno, ogół hierarchii w Polsce to drugie, katolicy
                  polscy to trzecie, a katolicyzm jako wyznanie o zasięgu światowym to czwarte...
                  Proponuję rozdzielać krytykę na tych różnych poziomach - bo o ile np. oburza
                  mnie sprawa księdza - molestatora z Tylawy oraz milczenie w tej sprawie jego
                  bezpośredniego zwierzchnika, czyli abpa Michalika, to naprawdę nie uwazam, by ta
                  sprawa mogła być zarzutem wobec katolicyzmu jako takiego.

                  Wiesz, mam księdza w bliskiej rodzinie, to pomaga sobie KK jako instytucję
                  urealnić :) To są normalni ludzie - z wadami i zaletami. Niektórzy księza są
                  mądrymi ludźmi, inni bywają niezbyt ciekawi... jak wszędzie się to zdarza :) A
                  jak to wszystko ma się do aspektu wiary i katolickiej doktryny, to jeszcze co
                  innego...
                  • turbomini Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 22:26
                    Myślę, że wszyscy tu pomieszali 2 rzeczy w tym wątku: pseudo-naukowy bełkot i
                    wiarę katolicką. Słuchaliście kiedykolwiek programu prowadzonego przez
                    Pośpieszalskiego? Słyszeliście jak wypowiadają się specjaliści z ośrodków
                    naturalnych metod planowania rodziny? Ja twierdzę, że brzmi to prawie jak sekta.
                    Ta sekta żywi się na organiźmie Kościoła, bo ma z nim akurat zbieżny cel.
                    A Kościół? Należy go raczej traktować jako coś poza czymś tak ulotnym jak teoria
                    A czy metoda B.
                    • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 28.08.06, 22:44
                      > Myślę, że wszyscy tu pomieszali 2 rzeczy w tym wątku: pseudo-naukowy bełkot i
                      > wiarę katolicką.

                      Dokładnie. Jak pisałem: to, że coś napisano na jakiejś ulotce, nie oznacza, że
                      dokładnie tak twierdzi Kościół.

                      > Słuchaliście kiedykolwiek programu prowadzonego przez
                      > Pośpieszalskiego? Słyszeliście jak wypowiadają się specjaliści z ośrodków
                      > naturalnych metod planowania rodziny? Ja twierdzę, że brzmi to prawie jak
                      > sekta.
                      > Ta sekta żywi się na organiźmie Kościoła, bo ma z nim akurat zbieżny cel.

                      Powiedziałbym, że są w Kosciele pewne środowiska, które tego typu myślenie
                      reprezentują. Ale to nie znaczy, że inaczej myślących nie ma...
                  • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 09:57
                    . Kasę na stocznię zagarnęło Radio Maryja. Obciązania KK rachunkiem tej
                    > rozgłośni jest naprawdę nie fair, biorąc pod uwagę, że Rydzyk stworzył sobie
                    > "Kościół w Kościele" i po prostu zlewa polecenia hierarchii...


                    sorry, ale jesteś po prostu smieszny , pisząc coś takeigo;/ Kosciół
                    katolicki , w przeciwieństwie do kościołów protestanckich jest instytucją
                    sformalizowaną i zhierarchizowaną do bólu - jak wojsko - ma instytucje
                    odwoławcze i ma swój tryb działania .Rydzyk nalezy do KK? Tak./ Jest jego
                    księdzem? Tak. Ma pzrełożonych? Tak. Przełożeni moga wobec niego stosować
                    kary, z zawiezeniem w udzialaniu akramentow łącznie? Tak/

                    Więc sorry, ale pisanei, ze obarczanei hieraarchii winą za nieudolnośc
                    poradzenia sobie z jednym księdzem jest nei fair, jest myśleniem nie fair w
                    ofgóle. W takim razie równie dobzre Rydzyk mógłby głosić w imie Kościoła , ze
                    jest nowym wcieleniem Jezusa Chrystusa, a ty też byś rozłozył rece i
                    powiedzial, ze obarczanie kościoła wina za to, ze nei zrobi porządku z nim,
                    jest nei fair. Logiki trochę by się przydało.

                    Poza tym , w kewstii aborcji i antykoncepcji - nei ma w kościlee dowolnosci -
                    jest doktryna , reszta - to prywatne sądy księzy, ale doktryna mówi wyraznie -
                    wszystko poza ta ich jedną metodą, to grzech. Także , proszę nie pisać, ze
                    kosciól pozwala na setkę dowolnych interpretacji, bo scentralizował swoja
                    władze na maksa, własnie po to, zeby nie można było mówić, ze tak mówi ten, ale
                    inny mówi inaczej. Wazne i obowiązujące jest to co mówi papiez + kotechizm +
                    kongregacja nauki wiary.

                    Ja oddzielam chrzescijaństwo od ludzi - nei katolicyzm, bo katolicyzm = KK.
                    • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:22
                      totalna_apokalipsa napisała:

                      > Poza tym , w kewstii aborcji i antykoncepcji - nei ma w kościlee dowolnosci -
                      > jest doktryna , reszta - to prywatne sądy księzy, ale doktryna mówi wyraznie -

                      > wszystko poza ta ich jedną metodą, to grzech. Także , proszę nie pisać, ze
                      > kosciól pozwala na setkę dowolnych interpretacji, bo scentralizował swoja
                      > władze na maksa, własnie po to, zeby nie można było mówić, ze tak mówi ten,
                      ale
                      >
                      > inny mówi inaczej. Wazne i obowiązujące jest to co mówi papiez + kotechizm +
                      > kongregacja nauki wiary.

                      Zgadza się. Ale w praktyce w Polsce każdy wierzy w co chce i nazywa to
                      katolicyzmem. I dzięki temu KK się chwali statystykami, że 96% Polaków (czy
                      jakoś tak) to katolicy.
                      • kochanica-francuza Popieram bri 29.08.06, 15:28
                        Turbomini wchodzi w coś, z czym się nie zgadza, ale nie chce, żeby jej to
                        uświadamiać.
                        • ggigus ja tez, bo nie znosze pseudokatoliczek, ktore 29.08.06, 15:41
                          marza o bialej sukni, chodza na nauki, a tak naprawde kwestia wiary nie odgrywa
                          dla nich zadnej roli.
                          trzeba sie zdecydowac - jesli chce bialej sukni i slubu koscielnego i deklaruje
                          sie otoczeniu jako katoliczka, nie mozna postepowac wbrew gloszonym orzez
                          kosciol zasadom.
                          mozna tez dac kosciolowi spokoj i przestac udawac, ale taki krok wymaga hm,
                          odwagi, prawda? bo co ludzie powiedza, jak turbomini nie pojdzie do kosciola?
                          • turbomini Re: ja tez, bo nie znosze pseudokatoliczek, ktore 29.08.06, 15:46
                            I musisz z tym żyć, ggigus.
                            • pavvka Re: ja tez, bo nie znosze pseudokatoliczek, ktore 29.08.06, 15:47
                              turbomini napisała:

                              > I musisz z tym żyć, ggigus.

                              No fakt, większość naszego społeczeństwa to pseudokatolicy :-/
                              • ggigus dlatego mnie zgrzewa, jak slysze o 95% katolikow 29.08.06, 15:51
                                w Polsce.
                                wiekszosc z nich to takie turbomini
                                smutna sprawa
                                • kot_behemot8 Re: dlatego mnie zgrzewa, jak slysze o 95% katoli 29.08.06, 16:38
                                  > w Polsce.
                                  > wiekszosc z nich to takie turbomini
                                  > smutna sprawa


                                  No nie wiem, jak juz mnie pan bóg pokarał zyciem w katolickim kraju, to chyba
                                  już wolę żeby tych 96% było takich jak Turbomini. Nie ma nic gorszego od
                                  fanatyzmu a konsekwentny katolicyzm zawsze oznacza fanatyzm - świetnie to widać
                                  w kwestii aborcji, antykoncepcji, komórek macierzystych czy eutanazji.
                                  • ggigus ale fanatycy bazuja na tych 96% 29.08.06, 16:39
                                    gdyby koscioly nie byly pelne turbomini i jej podobnym, fanatycy mogliby sie
                                    wypchac, bo by bylo referendum
                                    • kot_behemot8 Re: ale fanatycy bazuja na tych 96% 29.08.06, 16:46
                                      ggigus napisała:

                                      > gdyby koscioly nie byly pelne turbomini i jej podobnym, fanatycy mogliby sie
                                      > wypchac, bo by bylo referendum


                                      W jakiej sprawie referendum?
                                      • ggigus w sprawie przerywania ciazy np. 29.08.06, 16:49

                                  • stephen_s Hę??? 31.08.06, 12:14
                                    > No nie wiem, jak juz mnie pan bóg pokarał zyciem w katolickim kraju, to chyba
                                    > już wolę żeby tych 96% było takich jak Turbomini. Nie ma nic gorszego od
                                    > fanatyzmu a konsekwentny katolicyzm zawsze oznacza fanatyzm

                                    O przepraszam, mam przyjaciela, który jest bardzo konsekwentnym katolikiem, a
                                    jednocześnie do fanatyzmu mu daleko.

                                    To, że ktoś trzyma się doktryny i może nawet jest konserwatystą nie oznacza od
                                    razu, że musi być fanatykiem.
                                    • kochanica-francuza Re: Hę??? 31.08.06, 14:08

                                      > O przepraszam, mam przyjaciela, który jest bardzo konsekwentnym katolikiem, a
                                      > jednocześnie do fanatyzmu mu daleko.

                                      A ja takąż Przyjaciółkę. Najbliższą. I też sobie wypraszam.
                                      >
                                      > To, że ktoś trzyma się doktryny i może nawet jest konserwatystą nie oznacza od
                                      > razu, że musi być fanatykiem.
                                      >
                                    • kot_behemot8 Re: Hę??? 31.08.06, 15:25
                                      stephen_s napisał:

                                      > > No nie wiem, jak juz mnie pan bóg pokarał zyciem w katolickim kraju, to c
                                      > hyba
                                      > > już wolę żeby tych 96% było takich jak Turbomini. Nie ma nic gorszego od
                                      > > fanatyzmu a konsekwentny katolicyzm zawsze oznacza fanatyzm
                                      >
                                      > O przepraszam, mam przyjaciela, który jest bardzo konsekwentnym katolikiem, a
                                      > jednocześnie do fanatyzmu mu daleko.
                                      >
                                      > To, że ktoś trzyma się doktryny i może nawet jest konserwatystą nie oznacza od
                                      > razu, że musi być fanatykiem.



                                      Obawiam się, że jednak oznacza. Konsekwentny katolicyzm prowadzi np do żądań
                                      całkowitego zakazu aborcji, także w sytuacji gdy oznacza to śmierć matki. Albo
                                      do całkiowitego zakazu eutanazji, nawet gdy wolą człowieka jest umrzeć a nie
                                      potrafi zrobić tego sam (bo jest np sparaliżowany) Nie wiem jak dla ciebie ale
                                      dla mnie to zdecydowanie jest fanatyzm.
                                      >
                                      • kochanica-francuza Re: Hę??? 31.08.06, 15:57


                                        > Obawiam się, że jednak oznacza. Konsekwentny katolicyzm prowadzi np do żądań
                                        > całkowitego zakazu aborcji, także w sytuacji gdy oznacza to śmierć matki.

                                        Znaczy jak będę chciała zrobić aborcję, to Przyjaciółka mnie zatłucze, czy
                                        przywiąże do łóżka, żeby temu zapobiec?
                                        • pavvka Re: Hę??? 31.08.06, 16:00
                                          kochanica-francuza napisała:

                                          > Znaczy jak będę chciała zrobić aborcję, to Przyjaciółka mnie zatłucze, czy
                                          > przywiąże do łóżka, żeby temu zapobiec?

                                          Zatłuczenie raczej by nie osiągnęło celu. A w ogóle to sprawdź
                                          organoleptycznie - powiedz jej, że jesteś w ciąży i zamierzasz usunąć i zobacz
                                          co zrobi.
                                          • kochanica-francuza Re: Hę??? 31.08.06, 16:03

                                            >
                                            > Zatłuczenie raczej by nie osiągnęło celu.

                                            Tyż prawda. ;-))) Maila masz, kolego.
                                      • stephen_s Re: Hę??? 31.08.06, 18:28
                                        > Obawiam się, że jednak oznacza. Konsekwentny katolicyzm prowadzi np do żądań
                                        > całkowitego zakazu aborcji, także w sytuacji gdy oznacza to śmierć matki. Albo
                                        > do całkiowitego zakazu eutanazji, nawet gdy wolą człowieka jest umrzeć a nie
                                        > potrafi zrobić tego sam (bo jest np sparaliżowany) Nie wiem jak dla ciebie ale
                                        > dla mnie to zdecydowanie jest fanatyzm.

                                        Nie masz racji. Abstrahując od tego, na ile Kościół faktycznie potępiłby aborcję
                                        w sytuacji poważnego zagrozenia życia matki, to doktryna doktryną, a
                                        demokratyczne państwo demokratycznym państwem.

                                        Można być przekonanym o tym, że aborcji nie powinno się dokonywać, a
                                        jednocześnie być świadomym realiów społecznych (np. tego, że nie wszyscy w kraju
                                        są katolikami) i nie domagać się prawnego całkowitego zakazu aborcji.

                                        Mój przyjaciel np. nie akceptuje homoseksualizmu, ale jednocześnie nie popierał
                                        bynajmniej Kaczora, gdy ten zakazywał Parad Równości w Warszawie.

                                        To właśnie wyróznia fanatyków: chęć narzucania swoich zasad innym bez ich zgody.
                            • ggigus a po co chodzisz do kosciola, skoro nie pasuja ci 29.08.06, 15:50
                              jego zasady?
                              • turbomini Re: a po co chodzisz do kosciola, skoro nie pasuj 29.08.06, 15:52
                                Po to samo, dlaczego obchodzę Wigilię, Wielkanoc, czy 1 listopada. Oczywiście
                                Ty nie obchodzisz tych świąt.
                                • ggigus skad wiesz, jakie swieta obchodze? 29.08.06, 15:55
                                  (znamy sie prywatnie? nie przypominam sobie)

                                  i jak je obchodze
                                  czy jest mozliwa tylko religijna interpretacja Bozego Narodzenia?
                                  np. szkoly i urzedy sa wtedy zamkniete, wiec nie mam innego wyboru niz je obchodzic


                                  dowiem sie, dlaczego chodzisz do kosciola?
                                  • turbomini Re: skad wiesz, jakie swieta obchodze? 29.08.06, 15:58
                                    Ggigus, ja Ci tylko uświadamiam, że dyskusje tego rodzaju zmierzają na bardzo
                                    prywatne tory.
                                    To NIE jest wątek o wierze katolickiej. Już to uściśliłam parę razy. Ale co
                                    chwila ktoś wchodzi tu i potępia wszystko w czambuł.
                                    Ja nie chcę takiej dyskusji, bo to jest tylko forum i to jeszcze feministyczne,
                                    a nie związane z religią.
                                    • ggigus skoro nie chcesz prywatnych torow, nie wchodz 29.08.06, 16:01
                                      na nie - to Ty piszesz, jakie swieta ja obchodze

                                      a skoro chodzisz na nauki przedmalzenskie, a nie zgadasz sie z gloszonymi tam
                                      tresciami, logiczna koleja rzeczy pytam, po co to robisz
                                      dowiem sie?

                                      bo na razie jestes tutaj bardzo cool, a w salce parafialnej (czy gdzie to sie
                                      odbywa) nie zaprotestujesz, ze glosza bzdury, nie powiesz, ze lykasz pigulke i
                                      tak jest dobrze, prawda?

                                      pytam sie o Twoje motywacje, to jest osobiste pytanie, ale jesli chcesz tego
                                      pytania uniknac, nie zakladaj takich watkow
                                      • kot_behemot8 Re: skoro nie chcesz prywatnych torow, nie wchodz 29.08.06, 16:45
                                        Giggus, co cię ugryzło??
                                        Powiedz, ale tak szczerze: czy ty sama nigdy nie robisz żadnych ustępstw wobec
                                        swjej rodziny, środowiska, czy zawsze jesteś 100% konsekwentna w odrzucaniu
                                        tradycji katolickiej? Bo przeciez własnie tego wymagasz od Turbomini.
                                        Czy na przykład nie zdarza ci się przełamać opłatkiem albo zaśpiewać kolędę?
                                        • ggigus nic mnie nie ugryzlo, to turbomini orzekla, jakie 29.08.06, 16:49
                                          swieta obchodze
                                          moze powinnas zadac komus innemu to pytanie
                                          co innego jest podzielic sie oplatkiem, co zawsze robie, bo to piekny zwyczaj,
                                          ale miec odwage do tego, ze jak zasady kosciola uznanego za wyznanie wiekszosci,
                                          mnie nie pasuja, to odchodze

                                          a to jest zwyczanja hipokryzja - tutaj sie ponabijac, a w salce parafialnej
                                          grzecznie sluchac i klamac (bo jak inaczej??( na psowiedzi
                                          • kot_behemot8 Re: nic mnie nie ugryzlo, to turbomini orzekla, j 29.08.06, 16:56
                                            Eee, moze ujmę to tak: szanuję twój pogląd, ale chyba jestem mniej
                                            pryncypialna. No, bardziej pryncypialna od Turbo, bo ja jednak slubu
                                            koscielnego nie brałam, ale mniej pryncypialna niż ty bo aż tak źle jej nie
                                            oceniam:))
                                            • ggigus nie oceniam turbomini az tak zle, w koncu robi 29.08.06, 16:57
                                              to, co wiekszosc i ma spokoj
                                              a ze na pytanie, dlaczego chodzi do kosciola, nie potrafi odpowiedziec niczym
                                              poza wycieczkami osobistymi, to juz symptomatyczne, nieprawdaz?
                                              • turbomini Re: nie oceniam turbomini az tak zle, w koncu rob 29.08.06, 17:24
                                                Nie wszystko jest białe albo czarne. Nie potrafię przyjąć wszystkiego bez
                                                krytycyzmu. Tak, wiele rzeczy nie podoba mi się w naszym katolicyzmie. Może
                                                inaczej, ja wierzę przede wszystkim w Boga i zdaję sobie świetnie sprawę, że
                                                zdecydowanie nie jestem przykładem do naśladowania.
                                                Odpowiadam na pytanie - tak chodzę do kościoła, choć nie zawsze, tak, wiem, to
                                                grzech.
                                                Niestety turbomini nie jest doskonała. Nie próbuję nikogo łudzić tym, że z wiary
                                                powinniśmy sobie wybierać tylko najlepsze rzeczy, ale jeśli ja tej wiary
                                                potrzebuję, a tylko tak się w niej odnajduję, to co mi radzisz, ggigus? Sekty?
                                                Bo tylko one dopuszczają "wszystkoróbstwo".
                                                Chcę mieć biały ślub, choć daleko mi do czystości duszy, bo chcę żeby był to
                                                ślub przed Bogiem. Nie dla moich rodziców, nie dla otoczenia, bo ja na szczęście
                                                nie mam żadnego parcia ze strony rodziny. Wiem, że komuś może się nie mieścić w
                                                głowie fakt posiadania poglądów feministycznych i wiary katolickiej jednocześnie
                                                (która w kościele katolickim jest jak najbardziej patriarchalna).
                                                Nie widzę natomiast powodu, żeby już na wstępie zaznaczać "jak ja nie cierpię".
                                                Nie cierpisz, a ja taka jestem. Dlatego nie lubię takich dyskusji, bo one wnoszą
                                                jedynie gorycz i nic więcej.
                                                Mam prawo krytykować to co mi się w kościele nie podoba, bo tylko tak rodzą się
                                                reformy.
                                                • ggigus hm 29.08.06, 17:31
                                                  to wspaniale, ze masz tak krytyczny stosunek do katolicyzmu, ale nie potrafisz
                                                  tego glosno powiedziec, prawda?
                                                  na naukach przedmalz. nie mowilas, ze lykasz pigulke i tak jest dobrze

                                                  a ja nie jestem twoim doradca, zeby ci pisac, co masz zrobic - isc do sekty,
                                                  powiedziec glosno o pigulce, czy dac sobie spokoj

                                                  co mi sie nie podoba, to twoja i setek innych hipokryzja - oficjalnie chodze,
                                                  ale nauki kosciola mnie nie dotycza

                                                  i na marginesie - nie pytalam jak CZESTO chodzisz do kosciola a DLACZEGO
                                                  chodzisz, skoro nie odpowiadaja ci zasady kosciola?

                                                  wyboraz sobie, ze niektorym miesci sie w glowie (mnie tez) wiara katolicka i
                                                  feminizm, sa feministki katolicki, ale ty do nich nie nalezycz (chyba), bo
                                                  oficjalnie jestes posluszna katoliczka

                                                  poniewaz krytykujesz kosciol anonomowo tutaj na forum, zadne reformy sie nie zrodza
                                                  no chyba ze skrytykowalas sposob nauk przedmalzenskich???
                                                  • ggigus errata o pigulce, zle cie zrozumialam 29.08.06, 17:33
                                                    stad pytanie o twoja metode antykoncepcji
                                                    a jak jestesmy przy temacie - seks przedmalzenski jest grzechem w kosciele
                                                  • turbomini Re: errata o pigulce, zle cie zrozumialam 29.08.06, 17:39
                                                    Jest, a jakże. Księdzu, z którym rozmawialiśmy, nie robiliśmy złudzeń o naszej
                                                    czystości. On nie czynił wymówek, skwitował tylko, że wiele tracimy.
                                                    Mylisz mnie z osobą, która siedzi cichutko pod miotłą i próbuje nie dostać po nosku.
                                                  • ggigus taak, to ty piszesz o reformach w kosciele 29.08.06, 17:41
                                                    a ja chcialabym twoja reformatorska role w kosciele zobaczyc, slowo, staram sie
                                                    taaak, tolerancyjny ksiadz to podstawa
                                                    po co zasady wiary, skoro ksiadz wybaczy
                                                    nie, turbomni, ja cie swietnie rozumiem, jestes typowym produktem polskiego
                                                    katolicyzmu
                                                    ale po co choszisz do kosciola?
                                                  • pavvka Re: taak, to ty piszesz o reformach w kosciele 29.08.06, 17:44
                                                    ggigus napisała:

                                                    > taaak, tolerancyjny ksiadz to podstawa
                                                    > po co zasady wiary, skoro ksiadz wybaczy

                                                    Też pamiętam z czasów, kiedy jeszcze chadzałem do spowiedzi, giełdę informacji -
                                                    do którego księdza lepiej iść, bo nie będzie robił problemów.
                                                  • bitch.with.a.brain Re: hm 05.09.06, 13:09
                                                    Mnie zastanawia jedno,ale nikt z wirzacych mi tego nie wytłumaczył.
                                                    Jak rozumiem według kosciola człowiek jest grzeszny,ale może się z grzechó
                                                    wyspowiadać. Natomiast z tego co wiem,żeby spowiedź była ważna musi być żal za
                                                    grzechy i chęć poprawy.Rozumiem,że np okłamałaś kogoś, xle ci z tym,spowiadasz
                                                    sie i szczerze chcesz,żeby to sie powtórzyło.ale oczywiście powtórzyć sie
                                                    może.To rozumiem.
                                                    ale jak to jest w przypadku np seksu przed/poza małżeńskiego? Czy idąc do
                                                    spowiedzi żałujesz szczerze,że przespałaś się ze swoim facetem i pragniesz by to
                                                    sie nie powtórzyło?
                                                    Ja przestalam chodzzić do spowiedzi jak odkrylam,że wcale nie wszystkich
                                                    grzechow załuje,bo niektore były przyjemne:)
                                      • turbomini Re: skoro nie chcesz prywatnych torow, nie wchodz 29.08.06, 17:31
                                        W salce parafialnej, nie usłyszałam niczego, przeciw czemu musiałabym protestować.
                                        I tylko na koniec wręczono mi tę ulotkę - wtedy przyznam, trochę zwątpiłam.
                          • totalna_apokalipsa Re: ja tez, bo nie znosze pseudokatoliczek, ktore 29.08.06, 18:37
                            > trzeba sie zdecydowac - jesli chce bialej sukni i slubu koscielnego i
                            deklaruje
                            > sie otoczeniu jako katoliczka, nie mozna postepowac wbrew gloszonym orzez
                            > kosciol zasadom.


                            No dobra, ale co zrobic z takim pasztetem jak ja - akurat sukienka biała by nie
                            byla, tylko czarna z pawim ogonem a`la Salome:)))) No dobra, zartuję :))))
                            Chodzi mi o to, z eja np. wiezrę w Boga, na pewno wierzę w Jezusa, ale ni
                            cholery nei wierzę w większość dyrdymaow , które wpakowano w katolicyzm ...I w
                            suemi to nei bardzo wiem. co z czyms takim zrobić.
                            • ggigus dobre pytanie 29.08.06, 18:46
                              moze zmien wyznanie? sa inne koscioly niz rzymsko-katolicki
                              zanim stalam sie ateitska, chcialam przejsc na protestantyzm
                              ale potem i tak stracilam sakrament wiary, jak powiedzial malo tolerancyjny
                              ksiadz i problem sie rozwiazal
                              • totalna_apokalipsa Re: dobre pytanie 29.08.06, 19:00
                                Myślałam o przejsciu na protestantyzm, zwłaszcza, ze mój ukochany kosciól w
                                mieście to kosciół ewangelicki:) Ale kiedy o tym myślałam, zyła jeszcze moja
                                babacia, a ona by tego autentycznie nei zniosła - u nas, zresztą jak chyba w
                                całej Polsce zazwyczaj ewangelicy to rodziny niemieckie, albo chociaż o
                                niemieckich korzeniach - czujesz jakei to ma znaczenie dla kogoś, kto pzrezył
                                wojnę? No i tak na zastanawianiu sie mi zostało - autentycznei teraz to juz
                                chyba z lenistwa ,tego nei zobię - w sumie patrzę na to z dwóch stron:
                                -musiałabym przejśćprzyspieszony kurs wraz z konfirmacją od początku
                                -w sumei, o ile Bóg istnieje, to jest jeden dla wszystkich - i dla muzułmanów i
                                dla chrzescijan - to ludzie wymyslili religie i odłamy i oni się wyzynali, nei
                                Bóg ich do tego skłaniał. Dla takeigo Boga przyzwoity czlwoiek, ktory stara sie
                                robić jak najmneij zlego, a jak najwiecej dobrego - znaczy chyba więcej niz
                                wyznawca religii. Jasne, ze daleko mi do takiego ideału dobrego człwoeika, ale
                                w sumie jak na to popatzrec z takiej perspektywy , wszystkie te odłamy
                                religijne sa po prostu smieszne, bo my jesteśmy identyczni.
                                • kot_behemot8 Re: dobre pytanie 29.08.06, 19:31
                                  Mozna wierzyć w Boga a nie wyznawać żadnej religii, mozna tworzyc własne
                                  rytuały i na swój sposób rozmawiac z Istota najwyzszą. Ja tak robię i zupełnie
                                  nie odczuwam tęsnoty za jakąkolwiek wspólnotą wiernych, zwłaszcza za taka
                                  wspólnotą jak nasz polski katolicyzm.
                        • turbomini Re: Popieram bri 29.08.06, 15:43
                          Masz mejla, KF.
                    • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:48
                      Totalna, nadal twierdzę, że upraszczasz sprawę.

                      Owszem, Rydzyk jest księdzem Kościoła katolickiego - ale to, że działa do tej
                      pory, naprawdę nie wynika z tego, że cały KK jako instytucja go popiera! Owszem,
                      KK jest zhierarchizowany - ale od pewnego poziomu jest też ciałem kolegialnym.
                      To, że polski KK wiele przeciw Rydzykowi nie robi, nie oznacza, że cały polski
                      KK go popiera. Episkopat jest w tej kwestii baaaardzo podzielony - są tam
                      zwolennicy Rydzyka, są i niezdecydowani, ale są też przeciwnicy. Popatrz na
                      biskupów takich jak Życiński czy Pieronek! Gdyby oni mieli większy wpływ na to,
                      co dzieje się w polskim KK, to zapewniam Cię, że problemy Rydzyka szybko
                      zostałby rozwiązany.

                      KK nie jest tak naprawdę taką znowu armią - nie ma chociażby żandarmerii, by
                      aresztowac nieposłusznego księdza... Wcale nie jest tak prosto wywrzeć nacisk na
                      niepokornego księdza, szczególnie, jeśli stoi za nim zakon. Rydzyk przecież nie
                      tylko jest księdzem, ale i zakonnikiem - i to przede wszystkim zakonowi podlega.
                      A zakon to odrębna instytucja w KK i wcale nie jest biskupom tak łatwo wywierać
                      na niego nacisk.

                      Owszem, zgadzam się, że niedobrze świadczy o polskiej hierarchii kościelnej to,
                      że nie są w stanie poradzić sobie z Rydzykiem - bo pokazuje to, niestety, że ma
                      on sporo zwolenników wśród decydentów... Ale ma też przeciwników, więcej - z
                      Watykanu płyną sygnały, że działalność Rydzyka jest tam odbierana negatywnie. Z
                      tego względu nie zgadzam się, że można stawiać tezy "Kościół katolicki ma na
                      sumieniu zagarnięcie pieniędzy na stocznię" (a to napisałaś). Rydzyk to
                      aberracja, wśród "góry" Kościoła oceniania źle, którą chroni jedynie bierność
                      części lokalnych decydentów i spory kompetencyjne z przełożonymi zakonnymi. Nie
                      można Kościoła jako całości potępiać za to, co robi Rydzyk - jak nie można
                      krytykować Sztabu Generalnego WP za to, że w jakiejś jednostce jakiś kapral coś
                      sobie zdefraudował...

                      Przesadzasz z tą wizją "scentralizowanego na maksa" KK, tak w przypadku Rydzyka,
                      jak antykoncepcji. Jest pewna doktryna w tym względzie, zgadza się - ale to nie
                      znaczy, że nie ma głosów odmiennych. Przyglądałaś się poglądom potencjalnych
                      papieży w czasie ostatniego konklawe? Przecież mieliśmy tam np. zwolenników
                      zniesienia celibatu księży... Są również hierarchowie, którzy wcale nie
                      sprzeciwiają się prezerwatywie... Kościół naprawdę nie jest aż taki monolitem,
                      tam toczy się pewna dyskusja - powoli, ale jednak. Nota bene, ta centralizacja
                      ma pewne swoje zalety - bo chroni KK przed ekstremizacją. Naprawdę, na tle
                      innych wyznań wypada katolicyzm wypada dość umiarkowanie - Cerkwiew rosyjska
                      miesza się w o wiele większym stopniu do polityki, niż KK, zaś wśród
                      protestantów masz taką konserwę, że Rydzyk to przy nich umiarkowany dobrotliwy
                      starszy pan...

                      Nie mówiąc o tym, ze doktryna doktryną, a to, co cytuje nam Turbomini, to nie
                      doktryna, ale czyjeś bardzo specyficzne wywody...
                      • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 15:58
                        stephen_s napisał:

                        > Jest pewna doktryna w tym względzie, zgadza się - ale to nie
                        > znaczy, że nie ma głosów odmiennych. Przyglądałaś się poglądom potencjalnych
                        > papieży w czasie ostatniego konklawe? Przecież mieliśmy tam np. zwolenników
                        > zniesienia celibatu księży...

                        Celibat jest pewnym przyjętym przez KK rozwiązaniem praktycznym, a nie kwestią
                        doktryny. Tę kwestię można by zmienić z dnia na dzień, potrzebna jest tylko
                        decyzja. Zresztą w KK istnieją, nieliczni, ale jednak, żonaci księża
                        (przekonwertowani pastorzy protestanccy). Z antykoncepcją jest inaczej - KK
                        bardzo mocno zaangażował swój autorytet w stwierdzenie, że jest ona grzechem i
                        tego się łatwo i szybko odkręcić nie da.
                        • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 16:02
                          Łatwo się pewnie tego odkręcić nie da, ale są w KK ludzie, którze naciskają na
                          liberalizację poglądów w tej dziedzinie. To naprawdę nie jest monolityczna
                          instytucja, gdzie wszyscy bezmyślnie lansują jedną konkretną linię...
                          • ggigus w kwestii kobiecej kosciol jest i monolityczny 29.08.06, 16:03
                            i monotematyczny
                            niestety
                            • stephen_s Tu się zgadzam... (n/t) 29.08.06, 16:06

                          • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 16:11
                            Na Soborze Watykańskim II dyskusja w sprawie antykoncepcji była bardzo gorąca,
                            ale po wydaniu przez KK oficjalnego stanowiska jednak z czasem emocje opadły i
                            opozycja wewnątrzkościelna z czasem słabła. W KK tak to zwykle działa.

                            Bardzo możliwe, że kiedyś Kościół po cichu się z zakazu antykoncepcji wycofa,
                            ale wątpię, żeby ktokolwiek z nas tego dożył. No, chyba, że pojawią się jakieś
                            całkiem nowe formy antykoncepcji i KK będzie mógł powiedzieć, że jego obiekcje
                            wobec pigułek i prezerwatyw do tych nowych form nie mają zastosowania.
              • bri Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 29.08.06, 09:54
                Kościół katolicki ma swoją logikę i ona jest logiczna - gorzej IMHO z logiką
                samych katolików (oczywiście nie wszystkich) ;)
                • mordaruda Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 11:41
                  Powiem więcej z logiką niektórych księży bywa różnie, a także ze znajomością i przestrzeganiem prawa kanonicznego, problemem jest nie tylko Rydzyk, ale to co wyrabiają księża we wschodnich rejonach Polski, ale nie można Całego KK utożsamiać z fundamentalistami, którzy w nosie mają sobór watykański II. To niektórzy księża chcieliby w kościele widzieć jedynie posłuszne absolutnie owieczki bez własnego zdania, to nieznaczy że ateiści mają prawo wymagać od katolików tego samego. Wydaje mi się, ze zezwolenie by wierni czytali samodzielnie Biblię, jest też zezwoleniem na samodzielną jej interpretację.
                  A jeśli chodzi o kobiety - posluchalibyscie kiedyś co na ten temat wygadują np. baptyści czy zielonoświatkowcy.




                  • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 12:18
                    mordaruda napisała:

                    > Wydaje mi się, ze zezwolenie by wierni czytali samodzielnie Biblię, jest
                    > też zezwoleniem na samodzielną jej interpretację.

                    Nie jest
                    • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 12:21
                      > Nie jest

                      Zgadza się :)
                  • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 12:21
                    > A jeśli chodzi o kobiety - posluchalibyscie kiedyś co na ten temat wygadują np.
                    > baptyści czy zielonoświatkowcy.

                    Dooookładnie.

                    Generalnie - KK jest za co krytykować, ale robienie z tego wyznania ostoi
                    zacofania jest niesprawiedliwe. KK jest dośc umiarkowany doktrynalnie.
                    Przynajmniej nie głosi, że świat powstał 6000 lat temu, a kobieta, która nosi
                    spodnie, zagraża zdrowiu psychicznemu swoich dzieci...
                    • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 14:30
                      > Przynajmniej nie głosi, że świat powstał 6000 lat temu, a kobieta, która nosi
                      > spodnie, zagraża zdrowiu psychicznemu swoich dzieci...

                      Co nie zmienia faktu, ze głosi iż antykoncepcja w jakiejkolwiek formie kobietę
                      okalecza, a wsadzenie termometra ubogaca;/ Dla mnie to sie niewiele rózni - to
                      zaden argument, ze sa gorsi . Nie o zacofanie chodzi, ale o niedostosowanie tej
                      nauki do zycia - od ósmego dziecka na naturalnych metodach zona alkoholika się
                      nei ubogaci, a od dzwigania krzyza dzieci nei będą szczesliwsze.
                      • stephen_s Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 14:34
                        No, w tym momencie wychodzi mi, że w zasadzie to żadna religia nie powinna Cię
                        zadowalać, bo wszystkie religie są mniej lub bardziej "neidostosowane do życia"...
                        • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 14:40
                          Wręcz przeciwnie. Wyustarczyloby , zebys przeczytał ktoryś z moich postów
                          wyżej - wyraźnie ejst napisane, ze zastanawiałam się nad przejściem na
                          ewangelicyzm, a nie na islam na przykład. Sa po prostu religie, które bardzo
                          silnei ingeruja w strefę prywatna człwoeika np. islam, katolicym i takie, które
                          tego nei robią - np. buddyzm, kościoły protestnckie (mówię tu o reformowanych,
                          a nei jakich sektach typu zielonoswiątkowcy)
                          • kochanica-francuza Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 14:45
                            tioły protestnckie (mówię tu o reformowanych,
                            >
                            > a nei jakich sektach typu zielonoswiątkowcy)

                            Jezus, kobieto, więcej rzeczowości! Rzucasz słowem "sekta"...
                            • totalna_apokalipsa Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 14:54
                              Rzeczowości w stosunku do czego? Sekta kojarzy Ci sie tylko z sekta kacmajora?
                              Róznica polega tylko na tym, ze wreszcie sektę rejestruje się jako kosciół, po
                              osiągnieciu pewnej liczby wyznawców. To tylko słowo. Chrzescijanei też byli
                              sektą , jedną z kilku w łonie judaizmu.
                            • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 15:22
                              kochanica-francuza napisała:

                              > Jezus, kobieto, więcej rzeczowości! Rzucasz słowem "sekta"...

                              sekta ż IV, CMs. ~kcie; lm D. sekt
                              1. «grupa religijna, która oderwała się od któregoś z wielkich kościołów
                              panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne; odłam wyznaniowy jakiejś
                              religii»

                              Nie widzę w tym określeniu nic pejoratywnego.
                              • kochanica-francuza Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 15:24
                                płam wyznaniowy jakiejś
                                > religii»
                                >
                                > Nie widzę w tym określeniu nic pejoratywnego.

                                Ale istnieje też pojęcie sekty jako podstępnej organizacji, robiącej z człowieka
                                wraka za pomocą wrednych psychotechnik.
                                • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 15:46
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > Ale istnieje też pojęcie sekty jako podstępnej organizacji, robiącej z
                                  człowiek
                                  > a
                                  > wraka za pomocą wrednych psychotechnik.

                                  Lansowane przez KK
                                  • kochanica-francuza Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 15:55

                                    > Lansowane przez KK

                                    A co, nie ma takich grup?

                                    Czyli mamy niejako 2 znaczenia słowa "sekta" i nigdy nie wiadomo, które piszący
                                    miał na myśli.
                                    • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 16:02
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > A co, nie ma takich grup?

                                      Są, ale KK twierdzi, że wszystkie nowe ruchy religijne są takie, co jest
                                      nieprawdą.
                  • pavvka Re: nauki przedślubne - całkiem prywatnie 31.08.06, 12:30
                    mordaruda napisała:

                    > To niektórzy
                    > księża chcieliby w kościele widzieć jedynie posłuszne absolutnie owieczki bez
                    w
                    > łasnego zdania, to nieznaczy że ateiści mają prawo wymagać od katolików tego
                    sa
                    > mego.

                    Jako katolik możesz mieć własne zdanie w kwestiach, które nie są przedmiotem
                    doktryny wiary. Doktryna nie podlega dyskusji.
    • skp110 Kolejna naiwna 28.08.06, 20:11
      której już wnówiono że pigułka antykoncepcyjna jest remedium na wszystkie
      problemy tego świata.

      A co z odpowiedzią na te 6 cytowanych pytań
      • turbomini Re: Kolejna naiwna 28.08.06, 22:28
        Proszę czytać od początku do końca ze zrozumieniem.
      • kot_behemot8 Re: Kolejna naiwna 29.08.06, 09:00
        skp110 napisała:

        > której już wnówiono że pigułka antykoncepcyjna jest remedium na wszystkie
        > problemy tego świata.


        Pigułka jest według WHO najlepszym ze znanych współcześnie środków
        antykoncepcyjnch, nie jest mi natomiast wiadome by była także i remedium na
        dziurę ozonową czy deficyt budżetowy. Z pewnością zas nikt mi czegoś takiego
        nigdy nie próbował wmówić - ty jesteś pierwszy.

        >
        > A co z odpowiedzią na te 6 cytowanych pytań


        Chodzi ci o odpowiedź np na pytanie "dlaczego antykoncepcja jest złem"?
        Chętnie ci na nie odpowiem, ale najpierw ty mi odpowiedz na takie:
        "dlaczego skp110 okrada ludzi w tramwajach?

        • skp110 Re: Kolejna naiwna 01.09.06, 00:17
          > Pigułka jest według WHO najlepszym ze znanych współcześnie środków
          > antykoncepcyjnch
          Ale przecież szklanka wody na lepszą skuteczność

          > "dlaczego skp110 okrada ludzi w tramwajach?
          Pytanie postawione z zamiarem ośnieszenia ludzi którzy widzą w pigułkach
          również złe strony. Odpowiadając najprościej napisać że nawet na forum
          antykoncepcja jest wiele listów o skutkach ubocznych, czyli mogą zaszkodzić
          napewno pod względem zdrowotnym, a ja nie jeżdząc tranwajem nie mogę okradać

          Teraz czekam na odpowiedź na 6 pytań
          • ggigus jesli szklanka wody ma lepsza skutecznosc, 01.09.06, 00:19
            to mozesz dlugo czekac na jakiekolwiek odpowiedzi
          • kochanica-francuza Re: Kolejna naiwna 01.09.06, 22:09

            > Ale przecież szklanka wody na lepszą skuteczność
            Jeśli służy do popicia pigułki, to ma... ;-)))
          • kot_behemot8 Re: Kolejna naiwna 02.09.06, 10:45
            skp110 napisała:

            > > Pigułka jest według WHO najlepszym ze znanych współcześnie środków
            > > antykoncepcyjnch
            > Ale przecież szklanka wody na lepszą skuteczność


            Czy to znaczy, że propagujesz całkowity celibat? Bo nie wiem czy wiesz, ale
            szklanka wody działa tylko wtedy gdy wiąże się z celibatem;)


            >
            > > "dlaczego skp110 okrada ludzi w tramwajach?
            > Pytanie postawione z zamiarem ośnieszenia ludzi którzy widzą w pigułkach
            > również złe strony.


            Nie, pytanie jest postawione z zamiarem ośmieszenia ludzi nie dostrzegających
            jak bardzo toporna jest retoryka stojąca za tak sformułowanymi pytaniami.



            Odpowiadając najprościej napisać że nawet na forum
            > antykoncepcja jest wiele listów o skutkach ubocznych, czyli mogą zaszkodzić
            > napewno pod względem zdrowotnym, a ja nie jeżdząc tranwajem nie mogę okradać


            Bawimy się dalej w demagogię? Udowodnij więc, że nie kłamiesz twierdząc że nie
            jeździsz tramwajami...
            Możemy też inaczej: odpowiedz na pytanie dlaczego antykoncepcja NIE jest złem...
            Ostatecznie na forach jest też wiele listów od kobiet które skutków ubocznych
            NIE doświadczyły, więc takie pytanie jest równie zasadnie jak "dlaczego
            antykoncepcja jest złem".



    • dokowski Nauki dla głupców 30.08.06, 18:11

      • wzr1 Brakło argumentów zostały epitety 02.09.06, 10:33
        Brakło argumentów zostały epitety i przekonanie jaki to jestem mądry
        • kochanica-francuza Re: Brakło argumentów zostały epitety 02.09.06, 18:47
          wzr1 napisała:

          > Brakło argumentów zostały epitety i przekonanie jaki to jestem mądry
          Co, gdzie, komu?
          • wzr1 Re: Brakło argumentów zostały epitety 03.09.06, 08:03
            > Co, gdzie, komu
            Dokowskiemu
            • kochanica-francuza Re: Brakło argumentów zostały epitety 03.09.06, 18:23
              wzr1 napisała:

              > > Co, gdzie, komu
              > Dokowskiemu
              A Dokosiem się nie przejmuj. On zawsze bredzi.
              • dokowski A czego na temat małżeństwa mogą cię nauczyć.... 05.09.06, 20:44
                kochanica-francuza napisała:

                > A Dokosiem się nie przejmuj. On zawsze bredzi

                ... ciemniaki z Kościoła?
                • skp110 Re: A czego na temat małżeństwa mogą cię nauczyć. 08.09.06, 00:12
                  > ... ciemniaki z Kościoła?
                  Uczą że małżeństwo jest wielką sprawą i należy walczyć aby było trwałe
                  w przeciwieństwie do pajacy na sprężynie rodem z z showbisnesu co wyoklejają
                  się plastrami dają dupy na prawo i lewo a za chwile się rozwadzą.
                  A kratki konfesjonału dają im bardzo dobrą wiedzę dlaczego jedne małżeństwa są
                  szczęśliwe i trwałe a inne rozlatują sie jak domek z kart
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka