Dodaj do ulubionych

Ona jest biedna

10.11.06, 18:10
Ultraciekawy watek na forum Mezczyzna:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=51348093&v=2&s=0
Czy finansowa rownowaga jest istotnie taka wazna?
Obserwuj wątek
    • turbomini Re: Ona jest biedna 10.11.06, 19:58
      Może nie być w ogóle ważna. To kwestia indywidualnego podejścia obojga partnerów.
      • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:37
        Ojej, turbo - jak wszystko :)

        Ja jednak zauwazylam u przyjaciolek swoich az trzech taka zgodnosc, ktora mnie
        zadziwila: idealny mezczyzna/powaznie brany pod uwage kandydat na dlugofalowego
        partnera pieniadze miec musi i to spore. Kobiety, ktore zyja w zwiazku z
        facetami groszem neismiedzacymi sa przez nie (trzy przyjaciolki moje)
        traktowane z politowaniem.

        Znakomita wiekszosc facetow poczuwa sie do 'zapewnienia finansowego
        bezpieczenstwa partnerce' - i jest na to w wielu srodowiskach (niestety - tez w
        moim, jak sie okazalo) presja. A ktos, kto zyczy sobie miec kobiete tak
        zamozna, jak on sam, spotkal sie z reakcja ostra i chamskawą. No to jak to tak?

        (Dyskusje z przyjaciolkami skonczyly sie nadęciem).
        • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:41
          Niestety, sa takie stereotypy,ze to facet ma utrzymywać.
          Mnie to nie oburza, że ktoś szuka partnera/partnerki o podobnym poziomie
          zamożności.Ma prawo do takich kryteriów.Lepiej to uczciwie mówić na poczatku.
          Natomiast ja nie oczekuję od faceta,ze mnie będzie utrzymywał,więc stan jego
          finansów jest mi obojętny.
          • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:44
            Wlasnie o te stereotypy chodzi. Wesze tu smrodek hipokryzji: tworcze polaczenie
            nowego i starego. Stare: facet ma byc stac na kobiete, nowe - kobieta, aby byc
            bezpieczna, ma miec swoje wlasne pieniadze. I wychodzi na to, ze 'mam swoje
            pieniadze (=jestem bezpieczna/wyzwolona/łotewer), a on ma mnie utrzymywac'.
            • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:48
              Większość ludzi to hipokryci:)
              Ale nikt nie kaze facetowi wiązać sie z kobieta która chce być utrzymywana
          • roraima Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:47
            moze mu sie nie podobala a kasa to tylko wykręt? ;-)
        • evita_duarte Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:45
          Dziwne masz przyjaciolki. ja wiem jedno, nie zwiazalabym sie z facetem, o
          ktorym myslalabym, ze nie ma potencjalu. Nie zwiazalabym sie z miskiem
          kanapowym bez ambicji zrobienia czegos ze swoim zyciem.
          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 20:50
            A nauczyciel dla którego pasją jest uczenie i nie zamierza zmieniać tej pracy za
            800 zł na żadną inną?
            Mój znajomy dostal od kobiety ultimatum.Wybrał uczenie.I nie żałuje.
            • evita_duarte Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:12
              Zrobil dobrze jesli nie zaluje. nauczyciel zarabia 800 zl? na serio? wyobraz
              sobie pare nauczycieli obydwoje po 800 zl. Czy za to da sie zyc? Dobrze ze
              wyjechalam, choc w polsce tez pracowalam jako nauczycileka z tym, ze nie w
              panstwowych szkolach.
              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:03
                Nauczyciel stażysta zarabia około 800 zł. Przy czym jego praca to nie tylko
                codzienne przygotowywanie i prowadzenie lekcji ale tez olbrzymia biurokracja.Po
                roku jest nauczycielem kontraktowym,ale podwyżka jest nieznaczna.Oczywiscie
                pisze o szkołach państwowych.
            • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:20
              > A nauczyciel dla którego pasją jest uczenie i nie zamierza zmieniać tej pracy z
              > a
              > 800 zł na żadną inną?

              Taki człowiek ma jakiś pomysł na swoje życie. Nie każdy chce mieć pieniądze,
              dom, dorby samochód i wakacje co rok w innym zakontku świata. Problem może się
              pojawić gdy on nadal będzie zarabiał 800zł a jego żona/konkubina zacznie
              zarabiac dużo więcej i zapragnie mieć dom, dobry samochód itp. Jeżeli jemu
              będzie odpowiadała rola utrzymanka a jej sponsorki to ok, ale co jeżeli ona nie
              będzie chciała go utrzymywać?
          • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:20
            A tak, to sie zgadza - wszyscy moi bliscy sa cholernie dziwni, cos jak rodzina
            Adamsow.

            Zrobienie czegos ze swoim zyciem nie oznacza zarabiania gory forsy - ja bym
            powiedziala, ze jest raczej wrecz przeciwnie.
            • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:35
              > Zrobienie czegos ze swoim zyciem nie oznacza zarabiania gory forsy - ja bym
              > powiedziala, ze jest raczej wrecz przeciwnie.

              Wręcz przeciwnie? Czyli ktoś kto dużo zarabia to nie zrobił niczego ze swoim
              życiem?:))
              • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:42
                Ktos, kto duzo zarabia nie ma na to czasu. Bogacący sa przerazliwie zajeci i
                zazwyczaj wyczerpani.
                • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:51
                  > Ktos, kto duzo zarabia nie ma na to czasu. Bogacący sa przerazliwie zajeci i
                  > zazwyczaj wyczerpani.

                  Ale robią coś ze swoim życiem. Robią karierę, zarabiają pieniądze itp. Dużo to
                  lepsze od gapienia się w TV i czekania aż listonosz z zasiłkiem przyjdzie.

                  Poza tym w pewnym momencie szczurek może zwolnić swój bieg i zacząć bardziej
                  korzystać z tego co już zdobył.
                  • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:01
                    Bo ja wiem? codzienne 12-godzinne zanurzenie w problemach firmy jest raczej
                    ucieczka przed zyciem, niz zyciem samym w sobie.

                    A - i znalam wiele takich szczurkow, co mowily 'po 30tce to se bede na hawaje
                    na serfing jezdzil, prace rzuce albo cos, bede mial forse i bede sie nia
                    bawil'. I zaden ze szczurkow tych Hawajow nie widzial, a znaczenie
                    slowa 'zabawa' sprawdzaja w slowniku.
                    • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:13
                      Bo to są głupie szczurki, które całe życie chcą na etacie przepracować
                      wyprówając sobie flaki dla szefa.
            • evita_duarte Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:50
              wszyscy moi bliscy sa cholernie dziwni, cos jak rodzina
              > Adamsow.
              Pozdrow wujka COS :)


              > Zrobienie czegos ze swoim zyciem nie oznacza zarabiania gory forsy - ja bym
              > powiedziala, ze jest raczej wrecz przeciwnie.

              Niekoniecznie mialam na mysli zarabianie gory forsy, choc to przy okazji by nie
              zaszkodzilo. Mialam na mysli bardziej takich ludzi, ktorzy nie maja pracy i nic
              z tym nie robia, zadnych kursow, zadnej zmiany- nie mam pracy bo jest
              bezrobocie. Tu nie wysle resume bo i tak mnie nie wezma etc. Nie znosze
              biernosci.
        • turbomini Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:32
          To powiem może tak: jest sytuacją optymalną kiedy obydwie osoby zarabiają
          podobną stawkę. Unikają przez to kłótni, w której przeważy argument "To ja na
          Ciebie zapie..., więc mam tu więcej do powiedzenia". Zwykle też osoba
          zarabiająca mniej musi bardziej liczyć się ze zdaniem osoby zarabiającej dużo
          więcej. Takie są fakty i kto tego doświadczył, wie o czym mówię. Od razu
          zaznaczę, że mówiąc to wszystko mam na myśli sytuację, kiedy ten stan jest
          stanem trwałym i nie ulegnie już zmianie. Wykluczamy tu zatem wszystkie osoby
          jeszcze studiujące lub uczące się, ponieważ sytuacja materialna tych osób jest
          tylko przejściowa.
          Ale bywa i tak, że któraś ze stron (zwykle męska) lubi dominować finansowo
          czując władzę lub jakąś specjalną misję, a druga strona (zwykle kobieca) czuje
          się z tym bardzo dobrze i nie ma nic przeciwko tej roli poddańczej.

          Ja jednak wybieram wariant pierwszy. Zarabiamy mniej więcej po równo, albo
          chociaż bez drastycznych różnic. Nie wypominamy sobie niczego, a jak się
          wkur..., bo np. mąż znalazł sobie kochankę, to jadę na Galapagos za swoją kasę i
          nikt mi łaski nie robi.

          Jest tylko jedno małe "ale". Jeśli partnerzy poznają się w dość młodym wieku
          (powiedzmy przed 30-stką), to stan materialny zmieni się jeszcze tysiąc razy.
          Ważne jest jak wszystko ułoży się potem.
          • illiterate Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:45
            No nie - takie wypominki, kto tu wiecej zarabia to kwestia klasy. Roznica w
            zarobkach moze byc zasadnicza, a awantur pt 'moja pensja jest pietnascie razy
            wyzsza' byc nie musi. A sytuacja moze sie zmienic i po trzydziestce - wystarczy
            wypadek albo powazna choroba. Przepadaja oszczednosci a renta starcza na waciki.
            • roraima Re: Ona jest biedna 10.11.06, 21:52
              illiterate napisała:

              > No nie - takie wypominki, kto tu wiecej zarabia to kwestia klasy. Roznica w
              > zarobkach moze byc zasadnicza, a awantur pt 'moja pensja jest pietnascie razy
              > wyzsza' byc nie musi. A sytuacja moze sie zmienic i po trzydziestce - wystarczy
              >
              > wypadek albo powazna choroba. Przepadaja oszczednosci a renta starcza na waciki


              zgadza się, to kwestia klasy i priorytetow
            • turbomini Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:26
              Niby masz rację, a jednak 50% kłótni w związku dotyczy właśnie kasy -
              bezpośrednio lub pośrednio.
              Pisałam o sytuacji optymalnej, nie o recepcie na szczęście.
              10 lat temu nawet by mi nie przyszło do głowy martwić się stanem materialnym lub
              wykształceniem ukochanego, ale z wiekiem wymagania rosną. Chyba ciężko byłoby mi
              zaakceptować fakt, że mój mąż zarabia 450zł, bo to dla mnie pensja głodowa, a
              kiedyś mi to nie przeszkadzało.
              • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:40
                Life is brutal.
                Cudnie jest mieć pasję i pasjonując się zarabiać 800 zł. Są wówczas 2 wyjścia:
                siedzieć u rodziców na ich sponsoringu lub mieć zamożniejszego partnera/kę.
                Jak mam żyć z kimś w stałym związku, mieszkac razem i wychowywać dziecko to pan
                musi zarabiać znacznie więcej niż owe 800 zł. Dlaczego? Głównie dlatego, że ja
                także pracuję zarobkowo, wykonuję jakieś 80% czynności opiekuńczo-wychowawczych
                i domowych. Finansowo sama tez bym sobie poradziła więc mąż musi mieć jakieś
                plusy ekonomiczne poza dostarczaniem miłego towarzystwa. Na utrzymywanie faceta
                mnie nie stać. Na to, żeby facet ze mną mieszkał i finansował tylko tyle ile
                wydaje na własne potrzeby również nie miałabym ochoty.
                Dysproporcje majątkowe nie są najlepsze.
                A swoją drogą zabezpieczenie własne kobieta powinna mieć w postaci pracy i
                chaty. To daje niezależność.
                • roraima Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:45
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Life is brutal.
                  > Cudnie jest mieć pasję i pasjonując się zarabiać 800 zł. Są wówczas 2 wyjścia:
                  > siedzieć u rodziców na ich sponsoringu lub mieć zamożniejszego partnera/kę.
                  > Jak mam żyć z kimś w stałym związku, mieszkac razem i wychowywać dziecko to pan
                  >
                  > musi zarabiać znacznie więcej niż owe 800 zł. Dlaczego? Głównie dlatego, że ja
                  > także pracuję zarobkowo, wykonuję jakieś 80% czynności opiekuńczo-wychowawczych


                  a jakby zarabial mniej (ze względu na zawod) ale partycypowal w czynnościach
                  opiekuńczo-wychowawczo-domowych w 50%?
                  • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 22:55
                    Ja pracuję głównie w domu (piszę) i mnie to pasi.
                    Wiesz, jest jakaś granicy po której nie ma znaczenia czy zarabia mniej o 500 zł
                    czy o 300, bo w obu przypadkach daje to śmiesznawą kwotę np. typu 1200 zł.
                    Taki układ mi odpowiada. Jakbym miała więcej czasu (kosztem mniejszych zarobków
                    ślubnego) to bym więcej pisała i wyszłoby na to samo.
                    Biorąc pod uwagę, że majątkowo ja wniosłam do związku duuużo więcej to IMO
                    facet powinien wykazać się finansowo.
          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:06
            To zalezy też od tego jaki system się przyjmie.Jeśli taki jaki jest w moim
            związku: dajemy na dom i codzienne wydatki a reszta to sprawa prywatna to
            wypominania i problemów nie ma.Jak jest różnica w zarobkach to po prostu osobie
            ktora wiecej zarabia więcej zostaje na przyjemności/oszczędności/inwestycje i
            tyle.Ja sie z moich finansów nie spowiadam.Mój chłopak czesto nie wie ile mam na
            koncie (lub że nic nie mam)
            • bleman Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:07
              Mój chłopak czesto nie wie ile mam n
              > a
              > koncie (lub że nic nie mam)

              Tylko widzi jak przymierasz glodem ;-)
              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:09
                Nie przymieram,bo jedzenie jest z pieniędzy wspólnych,a na to zawsze
                mam.najwyżej mi nic poza tym nie zostaje.
                Jak nie jesm to znaczy,że zapomniałam,albo się odchudzam

                ps)dlaczego nie przyszedleś do Karmy?Poznałbyś kilka fajnych dziewczyn
                • bleman Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:12
                  > ps)dlaczego nie przyszedleś do Karmy?Poznałbyś kilka fajnych dziewczyn

                  "a masz plany na piątek 17"

                  17 listopada to piatek....

                  wyniknela nieporozumienie :/
            • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:09
              Taki układ jest kul dopóki nie ma dziecka i dopóki żyje się we wspólnie
              wynajmowanym mieszkaniu. Dziecko jest bardzo kosztowne.
              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:14
                Na dziecko tez można dawać ze wspólnych pieniędzy.I nadal jest taka sytuacja.
                Np ja zarabiam 3 tys, mój facet 1500
                ustalamy,ze dajemy po 1500 na dom, z tego utrzymujemy sie my i dziecko.Wtedy ja
                mam po prostu nadwyżkę 1500 z ktora coś moge zrobić,a on nie.
                Zresztą mnie dziecko sie takie kosztowne nie wydaje.Pewnie to kwestia tego,że
                sama dziecka nie mam i tego,że moi rodzice byli biedni i dali radę mnie wychowac.
                • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:20
                  Czyli on nie ma już kasy by Ci kupić jakiś prezent na urodziny, by Cie zaprosić
                  do kina czy na kolacje o jakis wyjazdach wakacyjnych już nie wspomne. W ten
                  sposób to poprostu możecie się nazywac wspólokatorami bo jego już by nie było
                  stac na imprezowanie z Tobą.
                  • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:22
                    Ja akurat nie imprezuję z moim facetem bo mamy inne upodobania imprezowe.
                    Zreszta jestem w związku w którym to ja mam znacznie mniej kasy.ale jakos na
                    prezenty urodzinowe mi starcza.Zawsze gdzieś dorobię i mam.Kwestia chęci.
                    • bleman Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:24
                      >Zawsze gdzieś dorobię i mam.Kwestia chęci.

                      Albo odpowiedniego zdiagnozowania ucznia i wyznaczenia dodatkowych...oczywiscie
                      niezbednych godzin ;-))
                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:26
                        Mozna i tak.
                        albo kwestia znalezienia tanich ksiązke ktore drożej sprzedam
                        Zreszta jakbym nie miała na prezent dla mojego mężczyzny to 3 dni rozdawania
                        ulotek i już coś mogę kupić.
                    • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:28
                      > Ja akurat nie imprezuję z moim facetem bo mamy inne upodobania imprezowe.

                      To znaczy, że nie wychodzicie nigdy razem do jakiś znajomych itp.? Wstydzicie
                      się siebie nawzajem czy co?

                      > Zreszta jestem w związku w którym to ja mam znacznie mniej kasy.ale jakos na
                      > prezenty urodzinowe mi starcza.Zawsze gdzieś dorobię i mam.Kwestia chęci.

                      Ok, z prezentem to przesadziłem bo zawsze można kupić cos w sklepie "Wszystko za
                      5zł" :)
                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:30
                        Nasi znajomi nie wprowadzili na razie wejściówek :)
                        Wyjście do znajomych nie jest kosztowne.
                        • bleman Ale moze jest selekcja przy wejsciu ?;-) 10.11.06, 23:31

                        • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:33
                          Czyli jednak imprezujecie razem.
                          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:34
                            Czasem tak,a czasem wychodzimy osobno.
                            • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:35
                              To akurat zdrowe podejście:)
                      • roraima Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:36
                        > Ok, z prezentem to przesadziłem bo zawsze można kupić cos w sklepie "Wszystko z
                        > a
                        > 5zł" :)

                        można też coś zrobić, niekoniecznie k u p i ć :-)
                        • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:39
                          > można też coś zrobić, niekoniecznie k u p i ć :-)

                          Jasne... pytanie tylko jak często kobieta zadowoli się wierszem lub laurką?
                          Kiedyś zapragnie np. perfum:)
                          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:40
                            Jak zapragnie to sobie kupi.
                            • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:43
                              Sure. TYle, że miło jest jak te perfumy kupi facet w ramach miłego gestu.
                              Laurki, kwiatki własnoręcznie zrywane etc. były ok. w wieku lat 15.
                              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:45
                                Dla ciebie były miłe wtedy,dla mnie są miłe nadal.
                                Perfumy sa fajne, dostalam kilka razy.ale nie byłoby żadnym problemem, gdyby
                                mojego mężczyzny nie byłoby na nie stać.
                          • roraima Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:02
                            zależy
                            ludzie sa rozni i rozne rzeczy sprawiają radosc. Naprawde nie ma reguly.(nie
                            oceniam co jest dobre a co zle, i jak być powinno)
                            nie mam nic przeciwko perfumom, ale wolę wierszyk, serio :-)
                            • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:04
                              Problem może się pojawić gdy facet nie ma talentu:))
                              • roraima Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:13
                                jak sie wybralo kogoś bez talentu to znaczy że nie jest to problem :-)
                                (wierszyk to przecież tylko przyklad, jedna z możliwosci, milo jest dostawać
                                prezenty itp ale - niekoniecznie obowiązkowo :-))


                                • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:15
                                  Ja bym się jednak głupio czuł gdybym nie był w stanie dać nic prócz wierszyka.
                                  Wierszyk fajna rzecz, takie to romantyczne trochę, ale raczej powinien być to
                                  dodatek do czegoś jeszcze:)
                                  • roraima Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:25
                                    wiesz co, chyba nie ma sensu się nawzajem przekonywać co jest lepsze a co
                                    gorsze, co jest dodatkiem a co glownym punktem w menu prezentu urodzinowego...to
                                    poprostu zależy od preferencji, a te są indywidualne :-)
                                    • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:28
                                      Zgadzam się. Chyba najlepiej prezent dostosowac do osoby, której się go daje:)
                                  • triss_merigold6 Ano 11.11.06, 00:26
                                    Polne kwiatki i srebrny pierścionek najtańszy z tanich mnie szalenie wzruszały
                                    jak miałam te 16-17 lat.
                                    Romantyczne to są brylanty. Lubię i nie wstydzę się, że lubię. Mam gust i
                                    upodobania 30+ letniej kobiety a nie nastolatki.
                                    W barze mlecznym zjem bez obrzydzenia ale wolę dobrą knajpę.
                                    • roraima Re: Ano 11.11.06, 00:29
                                      dla niektorych 16-17 latek też romantyczne są brylanty :-)
                                      • roraima ps 11.11.06, 00:39
                                        i wcale nie uważam, zeby mialy gust 30-latek! :-)
                                        po prostu mają s w ó j gust
                                    • bob_der_baumeister Re: Ano 11.11.06, 00:41
                                      > Romantyczne to są brylanty.

                                      Brylanty to są nudne.
                                      • triss_merigold6 Re: Ano 11.11.06, 00:44
                                        W nadmiarze chyba.P
                                        • bob_der_baumeister Re: Ano 11.11.06, 00:48
                                          > W nadmiarze chyba.P

                                          Jak kobieta chce przyszpanowac przed koleżankami to pokazuje im pierścionek z
                                          wielkim brylantem, albo cały naszyjnik z brylantów. Ale tak na dobrą sprawę to
                                          ten kamień jest nudny. Już szmaragdy czy szafiry są dużo ładniejsze, albo
                                          "pospolity" bursztyn.
                    • lolyta Re: Ona jest biedna 13.11.06, 01:35
                      bitch.with.a.brain napisała:

                      > Ja akurat nie imprezuję z moim facetem bo mamy inne upodobania imprezowe.

                      przepraszam czy wakacji to tez dotyczy?
                      znalam pary ktore tak "funkcjonowaly" - jedna strone bylo stac na wyjazd na
                      Ibize a drugiej nie, wiec ta pierwsza narzekala ze chetnie by pojechala z ta
                      druga, ale przez nia nie pojedzie, bo polowicy nie stac. Alebo pojedzie, ale z
                      kims innym.
                      Zadna para na dluzsza mete nie przetrwala.
                      Ale wior z przyjemnosciami, bo to kwestia priorytetow, a co, jesli nagle ta
                      gorzej zarabiajaca polowa popada w powazne tarapaty - zdrowotne czy prawne czy
                      jakies inne, bardzo kosztowne? Zapozycza sie na procent u bogatszej polowy, czy
                      idzie do banku po kredyt?
                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 13.11.06, 11:15
                        Wakacyjne upodobania mamy częściowo podobne,częściowo różne. Razem jeździmy na
                        wyjazdy rowerowe,na wypady w góry z plecakami. Jeżdżę też sama np z koleżankami.
                        A mój mężczyzna jeździ sam realizowac swoje hobby.Spędzamy dużo czasu razem i
                        dwa miesiace wakacji tez waspólne to troche za dużo.Trzeba mieć kiedy za soba
                        zatęsknić:)

                        Natomiast imprezowe upodobania mamy inne.Mój mężczyzna jest niesmiały, nie lubi
                        jak jest dużo nowych osób, więc po co mam go zmuszać,żeby ze mną w takie miejsca
                        chodził?W koncu to ma być przyjemność.

                        Staram się nie popadac w konflikt z prawem bo mnie na to nie stac:)
                        A co do zdrowia: jakoś nie rozważam co będzie jak nagle amputują mi wszystkie
                        kończyny, będę miała raka itp. Takei gdybanie nic nie pomaga
                  • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:29
                    Dokładnie. Jakoś nie widzę sensowności stałego związku w którym jedna osoba
                    może sobie po zrzuceniu się na opłaty odłożyć na wyjazd na działkę a druga w
                    tym czasie nurkuje w Egipcie.
                    Poza tym... wybaczcie szczerość... facet, ktorego na nic nie stać i nie ma
                    możliwości finansowych ciekawego spędzenia czasu chociaż od święta, nie jest
                    atrakcyjny. Pogadać w domu dobra rzecz ale przyzwoite wino tez kosztuje.;)
                    • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:32
                      Tak,kosztuje jakieś 10 zł.
                      Bardzo lubię Kadarke:)

                      czy tylko facet którego nie stac nie jest atrakcyjny?Czy kobieta także?
                      ciekawe spędzanie czasu jak sie ma kasę to żadna sztuka.
                      Dużo trudniejsze to zorganizowac wyjazd za 300zł na tydzień
                      • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:35
                        A ja się zastanawiam jaki jest sens dopisywania ideologi do biedy. Czy nie
                        lepiej choć trochę sie postarać i nie zmuszać się do picia wina za 10zł tylko
                        móc sobie pozwolić na picie takiego za choć by 50zł?
                        • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:39
                          A jaki jest sens dorabiać ideologie do picia wina?
                          Jesli smakuje mi Kadarka to dlaczego mam pić wino dużo droższe tylko dlatego że
                          wypada? Głupi snobizm.
                          • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:42
                            Zgadzam się, jeżeli komuś smakuje Kadarka to może pić Kadarke, ale nie każdemu
                            smakuje Kadarka. Ja wole np. Tokaje a one sa droższe od Kadarki:)
                            • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:44
                              Dla mnei niezapomnianym smakiem jest tokaj pity w Tokaju, ze szklanki, w małej
                              piwniczce.
                              • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:50
                                > Dla mnei niezapomnianym smakiem jest tokaj pity w Tokaju, ze szklanki, w małej
                                > piwniczce.

                                To jest wspomnienie i to napewno fajne, ale ja mam na myśli możliwosc picia
                                tokaja w domu z partnerem/partnerką:)
                                • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:51
                                  Nie ma ludzi którzy mają wszystko, no moze Kulczykowie:)
                                  Mam możliwość wypicia takiego wina, mogłabym nawet odkładac i kupić wino za 500 zł
                                  Po prostu mam inne priorytety.
                                  Stać mnei na książki,na rowery, na kosmetyki tzw selektywne.
                                  A kadarkę lubię i mi wystarcza

                                  ps)a w tokaju byłam z partnerem i razem pilismy wino
                                  • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:55
                                    Czyli Twoja sytuacja finansowa nie jest taka zła jak to się z początku mogło
                                    wydawać:)
                                    • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:58
                                      Kwestia podejścia.Troche pomagają mi rodzice,ale z tego to mi nawet na
                                      mieszkanie nie starcza. Resztę musze jakoś zarobic.A stałej pracy nie mam.Wiec
                                      nigdy nie wiem ile bedę miała.
                                      Jak mi kiedyś nie starczyło na bilet bo kupiłam sobie ksiazkę to przesiadlam się
                                      na rower i tez nie było problemu:)
                                      • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:00
                                        Najważniejsze to radzić sobie. Jeżeli to umiesz, a myśle, że tak jest, to jak
                                        kiedyś będziesz chciała miec więcej kasy to ją zarobisz:)
                                        • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:01
                                          Zarobię i wydam.Nie chcę pracowac po 12 godzin dziennie żeby zarobić 10 tys
                                          miesięcznie.Nie mialabym kiedy tego wydawać.
                                          • heretic_969 Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:04
                                            > Zarobię i wydam.Nie chcę pracowac po 12 godzin dziennie żeby zarobić 10 tys
                                            > miesięcznie.Nie mialabym kiedy tego wydawać.

                                            Przecież liczy się zawód, a nie ilość godzin pracy. Niektóre szwaczki zasuwają
                                            po 12-14 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu za sześć stów.
                                            • bleman A mtacy informatycy za 6-8 godzin dostaja 11.11.06, 00:09
                                              3-4 tys miesiecznie ;-)
                                              • heretic_969 Musiałeś się pochwalić:) 11.11.06, 00:14

                                                • bleman Bo sadzac po takiej triss to trafia do kobiet... 11.11.06, 00:16
                                                  i wtedy mozna stac sie potencjalnym partnerem na "stale"...bo wczesniej to tylko
                                                  jako zabawka pewnie... :/
                                                  • bob_der_baumeister Re: Bo sadzac po takiej triss to trafia do kobiet 11.11.06, 00:18
                                                    Dziwisz się jej? Co jej po facecie, który tylko gada o pracy, ale jeszcze nigdy
                                                    w zadnej nie był, albo żadnej nie zdołał utrzymac choć by przez rok? Jeżeli ona
                                                    nagle by straciłą prace lub zachorowała to kto by utrzymał rodzinę?
                                                  • bleman Ale juz do zabawy taki jest ok... ;-) 11.11.06, 00:19

                                                  • bob_der_baumeister Re: Ale juz do zabawy taki jest ok... ;-) 11.11.06, 00:20
                                                    Jasne, bo to tylko zabawa. Nikt nikogo nie utrzymuje i nikt na nikogo nie liczy.
                                                  • triss_merigold6 :))) 11.11.06, 00:28
                                                    Nikt nikomu niczego nie obiecuje. Na nic nie liczy. Nie ma wspólnych finansów.
                                                    Układ klarowny i bez przyszłości. Dobra zabawa, relaks, fajnie spędzony czas i
                                                    tyle.
                                                  • bleman Re: :))) 11.11.06, 00:30
                                                    Dobra zabawa, relaks, fajnie spędzony czas i
                                                    > tyle.

                                                    zazdrosze ci ze potrafisz tak latwo sobie zapewnic ta zabawe i chwile relaksu....
                                                  • triss_merigold6 Re: :))) 11.11.06, 00:39
                                                    Czas przeszły. Gdybym teraz chciała miałabym nieco trudniej, ludzie się
                                                    zestarzeli, towarzystwa rozsypały, rodziny, dzieci etc. Na lodzie zostali
                                                    głównie zadeklarowani alkoholicy i złomy bez przyszłości. Tacy 30+ latkowie bez
                                                    szans na lepszą prace, bez aspiracji, z wyhodowanym brzuchem i autokreacją jak
                                                    to nadal są fantastycznymi rockersami.
                                                  • triss_merigold6 :) 11.11.06, 00:23
                                                    Ludzie. Potrafię zarabiać nie wychodząc z domu więc musiałabym mieć qrde grypę
                                                    żoładkową albo zapalenie ucha (coś przy czym chcesz urwać sobie głowę) żeby nie
                                                    móc nic intelektualnie zrobić.
                                                    Facet musi być zaradny. Stracił pracę? Trudno, jest na tyle dobry rynkowo i
                                                    rzutki, że znajdzie kolejną, nawet gorszą ale znajdzie a nie będzie smęcił o
                                                    niespełnieniu czy marzeniach za 8 stów miesięcznie.
                                              • bitch.with.a.brain Re: A mtacy informatycy za 6-8 godzin dostaja 11.11.06, 00:15
                                                Taa i moga kupic bardzo drogie wino.Tylko jak informatyk pójdzie po wino to
                                                kobiety musza na niego czekać i czekac:)
                                                • bleman hahaha, odezwala sie ta co 11.11.06, 00:18
                                                  pisze piatek 17 myslac o piatku o 17:00 ... ;P
                                          • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 11.11.06, 00:05
                                            Nie chcę pracowac po 12 godzin dziennie żeby zarobić 10 tys
                                            > miesięcznie.

                                            I bardzo dobrze, ja też tak nie chce:) Dlatego praca na etacie mnie nie interesuje:)
                      • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:36
                        Za 300 zł na tydzień to owszem mogę wyjechać ale nie będzie to wyjazd życia. Za
                        3 tysiące to już mozna podziałać.
                        Piszę z własnej perspektywy:
                        - faceta wpienia jeśli musi non stop fundować kobiecie, bo czuje się
                        wykorzystywany w pewnym momencie, że dorosła baba raz na jakiś czas nie może
                        zrewanżować się biletami czy zaproszeniem na kolacje do knajpy
                        - jeśli mnie stać na jakieś wyjście to facet, którego nie stać mnie nie bawi -
                        za każdym razem musiałabym płacić
                        • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:41
                          Może to nie bedzie wyjazd twojego życia.Ale mojego już tak.
                • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:26
                  Skoro nie masz dziecka to zapewne Ci się wydaje.
                  Dziecku chce się na ogół zapewnić awans społeczny a nie równać w dół pod
                  hasłem "u mnie w domu była bieda a żyję więc ono też tak może".
                  • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:29
                    Po prostu uważam,ze dla dziecka ważniejsza jest miłość i mozna je wychowac bez
                    dużych nakładów finansowych.
                    A ci co chca zapewnić dziecku awans często wychowuja małe robociki, które dla
                    zaspokojenia ambicji rodzicow latają z angielskiego na balet, potem na zajęcia
                    plastyczne i inne.
                    Nie mowię,że wszyscy,ale to kosztowne wychowanie często tak wygląda.
                    Zresztą moja pozycja społeczna jest ok, nie uważam,ze moje dziecko musiałoby
                    mieć wyższą.
                    • bleman Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:30
                      > A ci co chca zapewnić dziecku awans często wychowuja małe robociki, które dla
                      > zaspokojenia ambicji rodzicow latają z angielskiego na balet, potem na zajęcia
                      > plastyczne i inne.

                      eee zeby dziecko nie mialo czasu dla siebie wystarczy ze pojdzie na politechnike ;-)
                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:32
                        na politechnikę to doroslych przyjmują nie dzieci
                        • bleman Zalezy jak od zdolnosci 10.11.06, 23:34
                          sa tacu co ida na studia w wieku 16 lat ;-)

                          Jeden zmoich wykladowco robil doktorat w wieku 21 lat.
                    • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:31
                      > Zresztą moja pozycja społeczna jest ok, nie uważam,ze moje dziecko musiałoby
                      > mieć wyższą.

                      Ciekawe podejście. Ja nie umieram z głodu więc moje dziecko nie musi miec lepiej.
                      • bleman Dokladnie, niezbyt ciekawe podejscie :/ 10.11.06, 23:32

                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:34
                        A co lepszego miałoby mieć moje dziecko czego ja nie mam?Może trochę rozumu czasem:)
                        rozumiem awans z chłopa na inteligenta.
                        Ale ja jestem w dobrej sytuacji.
                        • bleman Masz domek w gorach i stac cie na wakacje 10.11.06, 23:35
                          na rivierze ? ;-)
                          • bitch.with.a.brain Re: Masz domek w gorach i stac cie na wakacje 10.11.06, 23:42
                            riviera jest chyba strasznie nudna.
                            Nie mam domku w górach ale mam namiary na fajne schroniska młodzieżowe w
                            górach.nocleg za 12 zeta najwyżej:)
                            • bleman Re: Masz domek w gorach i stac cie na wakacje 10.11.06, 23:47
                              Ty mi tu nie mow o schroniskach, tylko odezwij sie na gg :P
                        • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:47
                          > A co lepszego miałoby mieć moje dziecko czego ja nie mam?

                          Choć by wakacje za więcej niż 300zł. Zawsze może być lepiej, jeśli nie Tobie to
                          Twoim dziecią. W końcą skąd wiesz, ze Twoje dziecko było by zadowolone z takiego
                          życia jakie byś mu zafundowała?
                          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:49
                            W wieku mniej więcej 15 lat więszkość jest niezadowolona:)
                            A skad wiesz,ze jak bym zarabiała 5 razy tyle to by bylo zadowolone?
                            Zresztą byłam na róznych wyjazdach.I takich za 300 i takich za ponad
                            1000.Wszystkie były równie udane.
                            • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:53
                              Wakacje w mieście też mogą być udane i nie trzeba na nie prawie nic wydawać:)
                              Mnie raczej chodziło o możliwości jakie dają pieniądze. Im więcej ich masz tym
                              na wiecej rzeczy możesz sobie pozwolić. Tobie odpowiada poziom życia jaki masz w
                              tej chwili, ale Twoje dziecko będzie startowało z Twojego poziomu i zawsze
                              będzie chciało więcej:)
                              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:56
                                I jak dorośnie to może chcieć więcej i sobie na to zarobić.Nauczy sie
                                samodzielności, szacunku do pracy.I poczuje jaka to satysfakcja mieć coś za
                                własne pieniądze.
                                Ja też chcialam miec lepiej niż miałam i nauczyłam sie zarabiać.Dużo mi to dało.
                                w przeciwieństwie do dzieci o ambicjach dyrektorskich (nic nie umiem,ale dajcie
                                mi stanowisko kierownicze i duze zarobki albo pracowac nie bede)umiem zarabiać i
                                poradzę sobie w każdej sytuacji.To kapital cenniejszy niż mieszkanie.Znam troche
                                dzieci ktorych rodzice im zapewniali bardzo duzo.I teraz mają rozpieszczone
                                bachory które oczekują jeszcze więcej i im sie du..y nie chce ruszyć żeby coś
                                zrobić.
                                • bob_der_baumeister Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:58
                                  A to już jest inny problem. Co innego zafundowac dziecku wykształcenie i pomóc w
                                  starcie w dorosłość a co innego dawać kase zawsze i na wszystko.
                      • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:39
                        To jest czysty PRL mentalny.
                        Kasa na dzien dobry daje możliwość wyboru. Szkoły, studiów (dzienne vs
                        zaoczne), pracy, spędzania czasu.
                        • ggigus ty myslisz konsumpcjonistycznie 10.11.06, 23:40
                          jesli bisia mysli prlem
                          • triss_merigold6 Re: ty myslisz konsumpcjonistycznie 10.11.06, 23:47
                            Myślę realistycznie. Nie robię kariery w korporacji, bo mnie to nudzi.
                            Zasadniczo wcale nie robię kariery.D Niemniej przyzwoite pieniądze uważam za
                            bardzo potrzebne do bezstresowego w miarę życia.
                            Na tyle bezstresowego żeby móc sobie na luzie kupić książkę, iść do fryzjera,
                            kupić nowe buty nie z plastiku, wyjechac na wakacje, zrobić remont w mieszkaniu
                            zamawiając fachowca a nie samemu.
                            • bitch.with.a.brain Re: ty myslisz konsumpcjonistycznie 10.11.06, 23:48
                              Ok,ale rozumiesz chyba,że są ludzie dla ktorych bezstresowe życie moze być inne?
                              • bleman Ponoc jacys sa ;-) ktos ich nawet widzial w 10.11.06, 23:49
                                dzungli amazonskiej ;-))
                              • triss_merigold6 Re: ty myslisz konsumpcjonistycznie 10.11.06, 23:53
                                Oczywiście.:) Tyle, że ich model życia mnie nie bawi ani nie pociąga. I nie
                                zafundowałabym go swojemu dziecku. IMO dobry start to podstawa finansowa i
                                wykształcenie. Porządne, wielokierunkowe wykształcenie na dobrej publicznej
                                uczelni.
                                • bleman Ale powaznie facet ktory byl by biedniejszy od 10.11.06, 23:55
                                  ciebie i nie stac bylo by go np. na wyjscie do drogiego klubu czy wyjaz z toba
                                  na drogie wakazje byl by dla ciebie malo interesujacy ?
                                  naprawde ? niezaleznie od tego jaki mial by charakter ?
                                  • triss_merigold6 Re: Ale powaznie facet ktory byl by biedniejszy o 11.11.06, 00:03
                                    Mnie nie stać na drogie wakacje.:) Taka Dominikana jest poza zasięgiem
                                    zdecydowanie. Ale stać mnie na więcej niż schronisko PPTK czy namiot.
                                    W klubach również nie bywam, kiedyś chodziłam b. często, teraz już mi się nie
                                    chce a i dziecko skutecznie blokuje.

                                    Inaczej to ujmę: facet z gatunku bezrobotny zawodowy czy 30-letni artysta z
                                    ambicjami za to bez forsy czy wolny człowiek, co pracę rzuca z dnia na dzień -
                                    odpadał jako materiał na stałego partnera. Nie moje typy. Ktoś taki na
                                    kochanka, owszem, miłe to i egzotyczne ale nie jako stabilizacja + dziecko.
                                    • bleman Re: Ale powaznie facet ktory byl by biedniejszy o 11.11.06, 00:08
                                      > Inaczej to ujmę: facet z gatunku bezrobotny zawodowy czy 30-letni artysta z
                                      > ambicjami za to bez forsy czy wolny człowiek, co pracę rzuca z dnia na dzień -
                                      > odpadał jako materiał na stałego partnera.

                                      to ty dzielisz factow na tych co sie nadaja na stalych partnerow i takich ktorzy
                                      sa dobrzy tylko...no wlansie do czego ? do zabawy ? do lozka ?
                                      • triss_merigold6 Zdzwiony? 11.11.06, 00:15
                                        Oczywiście. Zdziwiony? Sporo takich, którzy nadają się do zabawy i do odnowy
                                        biologicznej ma wady zasadnicze jeśli chodzi o stały związek. Dla mnie wady, bo
                                        dla kogoś innego mogą być odpowiedni.
                                        Normalne lightowe układy kiedyś miewałam, bez obietnic czy zbędnych wyznań.
                                        • bleman No tak....jak to niektorzy robia ze moga ot tak 11.11.06, 00:17
                                          miec lightowe uklady bez zobowiazan ???
                                          • triss_merigold6 Re: No tak....jak to niektorzy robia ze moga ot t 11.11.06, 00:20
                                            Piszę o przeszłości, teraz mam inny life.
                                            Jak? Normalnie. Atrakcyjna, rozrywkowa kobieta, która lubi ten sport i trzyma
                                            emocje pod kontrolą nie ma problemów ze znalezieniem kogoś podobnego do
                                            przyjemności.;)
                                            • bleman Re: No tak....jak to niektorzy robia ze moga ot t 11.11.06, 00:21
                                              > Jak? Normalnie.

                                              No nie dla kazdego to takie latwe...

                                              A niech zgadne a najchetniej i najlepiej bawilas sie z nażelowanymi
                                              klubowiczami...albo innymi niezbyt przeintelektualizowanymi facetami... ?
                                              • heretic_969 Co Ty taki dociekliwy? :) 11.11.06, 00:23

                                                • bleman A co nie wolno, ? 11.11.06, 00:24
                                                  chcial bym sie dowiedziec co trzeba miec lub jakim byc, zeby przyciagnac do
                                                  siebie , chociaz na chwil, atrakcyjene "rozrywkowe" kobiety...

                                                  Bo widac niektorym to przychodzi od niechcenia a inni mimo staran sa olewani... :/
                                                  • bob_der_baumeister Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 00:26
                                                    > Bo widac niektorym to przychodzi od niechcenia a inni mimo staran sa olewani...
                                                    > :/

                                                    Może za bardzo sie starasz? Też zacznij podrywac od niechcenia to zacznie Ci
                                                    wychodzić:)
                                                  • bleman no tak... jak by to bylo takie latwe... 11.11.06, 00:27

                                                  • heretic_969 Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 00:26
                                                    To przede wszystkim kwestia wyglądu i "młodzieżowości", niestety.
                                                  • bleman No wlasnie.... 11.11.06, 00:27
                                                    czyli takim jak ja to chyba zostaje agencja albo nie wiem co...
                                                  • bleman Bo juz dla atrakcyjnych, rozrywkowych kobiet jest 11.11.06, 00:28
                                                    sie, malo atrakcyjnym niesmialym facecikiem.... nie wartym anwet spojrzenia...
                                                  • heretic_969 Re: Bo juz dla atrakcyjnych, rozrywkowych kobiet 11.11.06, 00:29
                                                    Ale takie kobiety nie są warte zainteresowania.
                                                  • bob_der_baumeister Re: Bo juz dla atrakcyjnych, rozrywkowych kobiet 11.11.06, 00:31
                                                    Każda kobieta warta jest zainteresowania. Tylko nie każda w równym stopniu:)
                                                  • bob_der_baumeister Re: Bo juz dla atrakcyjnych, rozrywkowych kobiet 11.11.06, 00:30
                                                    > sie, malo atrakcyjnym niesmialym facecikiem.... nie wartym anwet spojrzenia...

                                                    No to widać, że nie warto być mało atrakcyjnym, nieśmiałym facecikiem.
                                                    Skoro już to zostało ustalone to może warto by to zmienić? Jaki sens jest ciągle
                                                    marudzić na to samo i wogóle tego nie zmieniać?
                                                  • triss_merigold6 Pudło 11.11.06, 00:30
                                                    Bawili mnie dzicy i nieco zapuszczeni motocykliści. Serio.
                                                    Ja wybierałam.:)
                                                  • bleman I teraz pytanie speedbike'i ? czy harleye ? ;-) 11.11.06, 00:32
                                                    po tej odpowiedzi bedzie wszystko wiadomo...
                                                  • heretic_969 Słyszałeś, Bleman? :) Szkoda, 11.11.06, 00:33
                                                    że Triss Ci przepadła, słuchalibyście Motorhead razem:)
                                                  • bleman No wlasnie, zadalem pytanie o jakich motocyklistow 11.11.06, 00:34
                                                    chodzi :> bo sam wiesz ze to 2 rozne subklutury ;-)
                                                  • triss_merigold6 Re: Słyszałeś, Bleman? :) Szkoda, 11.11.06, 00:36
                                                    Motorhead i Slayera słuchałam we wczesnym liceum.D
                                                    A z motorów to różne. Bez dorabiania ideologii.;)
                                                  • heretic_969 Re: Słyszałeś, Bleman? :) Szkoda, 11.11.06, 00:37
                                                    > Motorhead i Slayera słuchałam we wczesnym liceum.D

                                                    A teraz pewnie przerzuciłaś się na ostrzejsze rzeczy, np. black metal? :)
                                                  • bleman Ale przeciez praktycznie zaden black 11.11.06, 00:38
                                                    nie ejst ostrzejszy do slayera, szczegolnie z GHUA :)
                                                  • heretic_969 Jak to... 11.11.06, 00:40
                                                    Szwedzki black jest bardzo ostry...
                                                  • bleman taaa jasssne.... rozmyte brzmienie nie ma mocy 11.11.06, 00:43
                                                    moc ma selektywny walec ala slayer, czy niektore zespoly death metalowe :)
                                                  • bitch.with.a.brain Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 11:54
                                                    Idź ze mną na zakupy:)
                                                    I do fryzjera.
                                                    Choć to trochę niebezpieczne.Zawsze jak staralam sie jakiemuś nieszczęśnikowi
                                                    pomóc to sie we mnie zakochiwal:P
                                                  • bleman Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:09
                                                    > Idź ze mną na zakupy:)

                                                    a gdzie ? ;-)

                                                    > Choć to trochę niebezpieczne.Zawsze jak staralam sie jakiemuś nieszczęśnikowi
                                                    > pomóc to sie we mnie zakochiwal:P

                                                    nie martw sie, to mi nie grozi :]
                                                  • bitch.with.a.brain Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:39
                                                    Np do Arkadii, tam jest dużo fajnych sklepów.
                                                    I fryzjer tez sie znajdzie:)
                                                  • bleman Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:50
                                                    No wlasnie zamierzam dzisiaj isc do carfura do arkadii :)

                                                    > I fryzjer tez sie znajdzie:)

                                                    Napewno przeoczymy i nie znajdziemy :P
                                                  • bitch.with.a.brain Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:54
                                                    W housie i cropp town sa fajne ciuchy dla coll małolatów:)
                                                    Kup tam cś i wszystkie gimnazjalistki Twoje:)
                                                  • bleman Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:56
                                                    > W housie i cropp town sa fajne ciuchy dla coll małolatów:)

                                                    ja wole byc cool ;-)

                                                    > Kup tam cś i wszystkie gimnazjalistki Twoje:)

                                                    Ale dlaczego namawiasz mnie do rpzestepstwa ? ;-)

                                                    P.S.
                                                    Odpal GyGy :P
                                                  • bitch.with.a.brain Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 13:58
                                                    Odpalam:)
                                                    Nie mowię,ze musza być z pierwszej klasy gim. Mogą być z 3,to żadne przestępstwo
                                                  • bleman Re: A co nie wolno, ? 11.11.06, 14:00
                                                    > Nie mowię,ze musza być z pierwszej klasy gim. Mogą być z 3,to żadne przestępstwo

                                                    Ale pisalas owszystkich :P
                                              • bob_der_baumeister Re: No tak....jak to niektorzy robia ze moga ot t 11.11.06, 00:24
                                                > A niech zgadne a najchetniej i najlepiej bawilas sie z nażelowanymi
                                                > klubowiczami...albo innymi niezbyt przeintelektualizowanymi facetami... ?

                                                Dlaczego zakładasz, że kobiety najchętniej imprezują z idiotami?
                                                • bleman Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:25
                                                  i pubach kobiety najlepoiej sie bawia.
                                                  Z potpitymi, chalasliwymi, napakowanymi , nazelowanymi...
                                                  • heretic_969 Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:26
                                                    > Z potpitymi, chalasliwymi, napakowanymi , nazelowanymi...

                                                    Lubią kogoś na swoim poziomie.
                                                  • bob_der_baumeister Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:26
                                                    > > Z potpitymi, chalasliwymi, napakowanymi , nazelowanymi...
                                                    >
                                                    > Lubią kogoś na swoim poziomie.

                                                    Ludzie na ogół dobrze bawią się w towarzystwie osób do siebie podobnych:)
                                                  • heretic_969 Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:29
                                                    > Ludzie na ogół dobrze bawią się w towarzystwie osób do siebie podobnych:)

                                                    A ponieważ większość facetów w Polsce (może nie większość, ale znaczna część)
                                                    jest, że tak powiem, dresowata, to niezbyt dobrze świadczy o paniach, co lubią
                                                    ich towarzystwo...
                                                  • bleman Ale wiekszosc kobiet lubid resow, ba i to nawet 11.11.06, 00:31
                                                    te z pozoru inteligentne i ambite, o ktorych nigdy bys nie pomyslal ze maja
                                                    slabosc do dresowatych klubowiczow...
                                                    ile razy czytalem ze z takim dresem to nie mozna pogadac ale jest fajna "zabawa"...
                                                  • heretic_969 Re: Ale wiekszosc kobiet lubid resow, ba i to naw 11.11.06, 00:32
                                                    No właśnie. Z POZORU inteligentne. Z pozoru robi różnicę:)
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Ale wiekszosc kobiet lubid resow, ba i to naw 11.11.06, 11:56
                                                    bo jest.A w klubie i tak za głosno żeby gadać.
                                                  • bob_der_baumeister Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:33
                                                    Dres jest bardzo wygodny. Ja jestem domowym dresiarzem i nie wstydze się tego ;P
                                                  • heretic_969 Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 11.11.06, 00:34
                                                    A ja nie tylko domowym:)
                                                    Do liceum chodziłem praktycznie cały czas w tzw. szelestach:)
                                                    No, ale łysej glacy nie miałem:)
                                                  • triss_merigold6 Oj dzieci, dzieci 11.11.06, 00:34
                                                    Ubodło was, co?
                                                    Pardon, ale śmiać mi się chce trochę z całej tej dyskusji.:)
                                                    W towarzystwie dresiarskim nigdy nie bywałam, powiedziałbym, że we wręcz
                                                    przeciwnym. Mężczyzn, którzy nie chcą od razu stałego związku i etapów
                                                    randkowania a jednocześnie są fajni jako kumple do pogadania i do łóżka jest
                                                    sporo.
                                                  • heretic_969 Re: Oj dzieci, dzieci 11.11.06, 00:35
                                                    > Ubodło was, co?

                                                    Przecież to nie było o Tobie, ale o kobietach generalnie. Wyluzuj:)
                                                  • bleman Taa sporo... 11.11.06, 00:35
                                                    widac nie ejstem jednym z nich, bo zemna sie penwie niefajnie gada ;-)))
                                                  • pavvka Re: Bo widze z jakimi facetami w klubach 13.11.06, 11:34
                                                    Czyli bleman musi sobie znaleźć jakąś mało atrakcyjną i nieśmiałą? ;-)
                            • ggigus pisalas kiedys, ze mieszkasz na strzezonym 10.11.06, 23:52
                              osiedlu
                              z tego co piszesz, zarabiasz - musisz?? - powyzej sredniej krajowej
                              a jak twierdzisz - kariera cie nie interesuje

                              mozesz napisac, co robisz, ze cie na takie zycie stac?
                              czysta ciekawosc,
                              • triss_merigold6 Re: pisalas kiedys, ze mieszkasz na strzezonym 10.11.06, 23:57
                                Piszę i uczę. Lubię to, finansowo jest bez fajerwerków ekstremalnych ale ok. i
                                bez większego trudu. Do tego mąż pracuje i zarabia, zdecydowanie więcej.
                                Kariera korporacyjna mnie nie interesuje tylko freelance.;)
                                A koszty czynszu i opłat na strzeżonym osiedlu nie są większe niż na
                                blokowisku, woda, prąd, gaz na liczniki jest chyba już wszedzie.
                                • bleman Zarabiasz wiecej niz srednia krajowa ? 10.11.06, 23:58
                                  Bo moi rodzice mimo ze maja specjalistyczne wyksztalcenie, wymagajace czesto 8
                                  lat nauki, nie zarabiaja sredniej....
                                  • triss_merigold6 Re: Zarabiasz wiecej niz srednia krajowa ? 11.11.06, 00:06
                                    Różnie. Raz więcej raz mniej, miałam okresy kiedy zarabiałam bdb i gorsze. A
                                    wykształcenie mam wielokierunkowe humanistyczne.;)
                                • ggigus do triss merigold 12.11.06, 21:12
                                  ach, czyli zarabiasz zdecydowanie mniej niz maz
                                  zakladam, ze masz mieszkanie po rodzicach, albo sprzedalas to po rodzicach, a
                                  terAz maz cie utrzymuje
                                  wiesz, triss, jestes w luksusowej sytuacji, to fakt, ale nie znasz
                                  samodzielnosci i nigdy jej nie zaznalas
                                  gratulacje
                                  za to chetnie wypisujesz o swoim pseudosamodzielnym zyciu

                                  i mam pytanie: a co bedzie, jelsi ten dwulatek dostanie kiedys mieszkanie i
                                  frose, zeby nie musial pracowac, a potem bedzie chcialc robic cos uzupelnie
                                  innego niz studia?

                                  i co do licznikow - daruj sobie zlosliwy ton, moja niesamodzielna piszaca i
                                  uczaca feministko
                                  samo mieszkanie na takim osiedlz jest drozsze
                                  ale skad ty to mozesz wiedziec, przeciez pewnie maz za to placi
                                  • kocia_noga Re: do triss merigold 12.11.06, 21:25
                                    Tez tak myslę.Samodzielna to jest raczej BWAB i jak dla mnie bardziej godna
                                    zaufania.W życiu róznie bywa, a jesli się wybiera kogoś ze względu na cechy
                                    które mogą podlegać zmianom, mozna się zawieśc albo zawieść kogoś.
                                    Amen.
                                    • ggigus dzieki, nie chce wojny feministek, ale od dluzszeg 12.11.06, 21:35

                                      o czasu irytuje mnie ton triss
                                      teraz, jak sie okazalo, triss nie nalezy do grona samodzielnych kobiet.
                                      Nalezy do grona kobiet udzielajacych innym porad, jak byc samodzielna.
                                      • kocia_noga Re: dzieki, nie chce wojny feministek, ale od dlu 13.11.06, 11:50
                                        ggigus napisała:

                                        >
                                        > o czasu irytuje mnie ton triss

                                        Rzeczywiście, moja wypowiedź była źle sformułowanaJednak podczytując ten wątek
                                        miałam wiele razy ochotę zaprotestowac.Osobiście utożsamiam się bardziej z
                                        postawą BWAB, niż Triss.
                                        Pewne postawy dziedziczymy po prostu.Moi rodzice, a i dziadkowie,
                                        nieprzywiązywali wielkiej wagi do gromadzenia majątku, ważne dla nich były inne
                                        sprawy, i ja to po prostu kontynuuję.Myslę,że Triss też.Ona dostała mieszkanie
                                        w spadku, a drugie jej rodzice zafundowali siostrze, byli więc na tyle dobrze
                                        sytuowani,że mogli to uczynić.Ja ani niczego nie dostałam w spadku, ani nawet
                                        forsy na studia, mimo to żyję i dobzre mi się powodzi bez wakacji na
                                        Ibizie.Ludzie zamozni zwykli uważać,że swoją pozycję uzyskali dzięki swojej
                                        wspaniałości i nisko cenia biedniejszych pzrypisując im różne wady.
                                        Ja też coś dostałam w spadku,nie pieniądze, ale coś innego, dzięki czemu łatwo
                                        mi krytykowac tzw buraków i uznać,że to co mam, jest wynikiem mojej
                                        wspaniałości a buraki są winne same sobie, bo mają pewien zespół wad.
                                        Żeby się ponad to wznieść tzreba być bardzo mądrym człowiekiem.Dopiero co
                                        zdałam sobie z tego sprawę, więc jeszcze mogę.Pozdrówki dla Triss i Bwab, oraz
                                        ciebie, Ggigus :)
                                        • ggigus fajny post, dzieki! 13.11.06, 21:17

                                          • ggigus Re: fajny post, dzieki! PS: sle szczerze piszac, 13.11.06, 21:25
                                            nie mialabym nic przeciwko kupionemu mi mieszkaniu, samochod, bo ja wiem co tam
                                            jeszcze mozna sobie zazyczyc, o, mebloscianke
                                            tyle ze jakbym miala ten samochod/mieszkanie/wille, to bym chciala tych WARTOSCI
                                            no nie?
                                            taki mam charakter
                                            pozdrowka
                                    • bitch.with.a.brain Re: do triss merigold 13.11.06, 11:19
                                      Ja uczciwie przyznaje,ze rodzice mi pomagają:)Mam nadzieję,że ostatni rok.Ale
                                      zdaniem niektórych to i tak sa złymi rodzicami, bo mieszkania mi nie kupili,ani
                                      samochodu, ani nie opłacili prywatnych szkół i lekcji baletu.
                                      I jak chcę jechać na ferie zimowe to nie oczekuję że ktoś za to zapłaci: rodzice
                                      czy mój partner.Po prostu staram się na to zarobić.
                                      • triss_merigold6 Re: do triss merigold 13.11.06, 18:28
                                        Z czego wnosisz, że chodziłam do prywatnych szkół, tudzież, że rodzice nabyli
                                        mi samochód? BTW na pierwsze samodzielne wakacje w wieku lat 18 kasę
                                        zarobiłam.;)
                                        • bitch.with.a.brain Re: do triss merigold 13.11.06, 19:05
                                          Nie miałam na myśli ciebie,nparawdę.Odniosłam sie do panującego wśród niektorych
                                          osób przekonania,że dziecko trzeba zapewniać wszystko od dzieciństwa do 30.
                                          A co do zarabiania na wakacje - uważam,ze to super.Malo co tak cieszy jak coś
                                          kupione za własną,zarobioną kasę.Ja do dziś sie zachwycam moim magnetowidem,
                                          ktory kupiłam jak miałam 18 lat, po pewnym czasie hostessowania.
                                          • triss_merigold6 Re: do triss merigold 13.11.06, 19:46
                                            Zależnie od warunków materialnych i wizji życia różnie rozumie się
                                            pojęcie "wszystko"... dla jednych to zapewnienie najbardziej podstawowych
                                            potrzeb (jedzenia + spania) dla innych np. dobrej edukacji.
                                            Nie muszę posyłac dziecka na balet, tenis, judo, grę na flecie, basen i 2
                                            języki obce jednocześnie. Ale chciałabym móc dać mu taki wybór.
                                            A propos zarobkowania: bardzo ok. jeśli starszy nastolatek dorobi sobie na
                                            własne przyjemności i ekstrasy, fatalnie jeśli dziecko MUSI zarobić na wakacje
                                            czy podręczniki, bo inaczej tego nie dostanie. Może vs musi.
                        • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:43
                          PRL mentalny to Czy sie stoi czy sie leży...
                          Ja nie uważam,ze coś mi się należy,nie chce nic od państwa.Mam to o co zadbam
                          sama, umiem zapracowac na swoje potrzeby
                    • triss_merigold6 Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:32
                      Awans społeczny w sensie startu: własne mieszkanie żeby się nie tułało po
                      wynajmowanych kątach, mozliwość studiowania dziennie bez konieczności pracy w
                      pełnym wymiarze etc.
                      Co do miłości to przemawia przez Ciebie romantyczna naiwność. Opiekunka
                      kosztuje. Przedszkole kosztuje. Wyjście do zoo czy na basen również.
                      Bez dużych nakładów finansowych to można było wychowywać dzieci w PRL ale to se
                      ne vrati.
                      • ggigus serio?? uwazasz, ze trzeba zapewnic 10.11.06, 23:37
                        dziecku mieszkanie zeby sie nie tulalo i dac w lapke pare groszy, zeby nie
                        musialo pracowac na studiach?
                        w zasadzie zaluje, ze nie jestem twoim dzieckiem
                        ale jako matka wymagasz czegos w zaimian, nie? superkariery, zony/meza, ktory mi
                        dla ciebie synku/coruniu pasuje
                        to ja juz wole samodzielnosc
                        bo o mieszkanie i pieniadze dbalam na studiach sama
                        ale moj maz jako jedynak tak mial - damy ci synku, bo mamy
                        a potem synek przyprowadzil do domu niepasujaca narzeczonai zaczelo sie pieklo,
                        hehe
                        no i z kariera jakos slabo
                        • triss_merigold6 Tak 10.11.06, 23:42
                          Mnie to zapewniono, mojej siostrze również. Bez stawiania warunków.
                          Żeby nie musiało pracować w pełnym wymiarze. Podkreślam. Nie praca kosztem
                          studiów tylko dorabianie na studiach, stypendia naukowe uważam za bardzo ok.
                          Sama miałam 2 najwyższe stypendia naukowe i trochę dorabiałam.
                          Czego wymagam? Na razie niewiele, bo to dwulatek.
                          • ggigus fajnie, ze twoich rodzicow bylo na to stac 10.11.06, 23:46
                            2 mieszkania, no no
                            brzmi tak pieknie, ze az niewiarygodnie i pytam sie, kim sa twoi rodzic,e ze ich
                            bylo na to stac
                            • ggigus ps co do warunkow - to nie jest tak, ze ty je 10.11.06, 23:49
                              swiadomie stawiasz
                              mojemu mezowi tez nikt nie mowil o niewlasciwych narzeczonych
                              po prsotu w pewnym momencie robisz cos niezgondego z wola dawcy, a jak widac, ty
                              nixzego takiego rodzicom nie zorbilas i wtedy sama powiesz: ze ja przeciez to
                              meiszkanie, zyly sobie wyprulamy aty mi takie rzeczy jak (...) odpowiednio wpisac
                              bo to nie jest taz, ze jak komus cos dajesz, nawet jesli to jest dziecko wlasne,
                              to niczego nie oczekujesz
                              w cos takiego po prostu nie wierze
                            • triss_merigold6 Re: fajnie, ze twoich rodzicow bylo na to stac 10.11.06, 23:50
                              Jedno ze spadku było (moje). Na drugie odłożyli. Nie kazdy na początku lat 90-
                              tych był bezrobotny albo pracował w prywatyzowanej fabryce...
                              • ggigus hm, moi rodzice nie byli bezrobotni, ani nie praco 10.11.06, 23:55
                                wali w spryw. fabryce
                                mimo to mama nie odlozyla na mieszkanie, wykupila po latach te swoja klitke
                                szczerze pisze - zadroszcze ci, bo gdybym ja zazadala mieszkania, moglaby sobie...
                                ale w moim odczuciu masz arogancje osoby z gatunku lepiej postawionych przez los
                      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 10.11.06, 23:38
                        Owszem to fajnie mieć własne mieszkanie,ale jak go nie ma to żadna tragedia.
                        Zresztą założenie,ze dziecko ma studiowac i to dziennie może być dla niego
                        bardzo obciążające.Dobrze jak ma taką możliwość,ale nie przymus.
                        Przedszkole tak dużo nie kosztuje tylko trzeba wiedzieć jakie ma się prawa.
                        Zamiast do ZOO mozna iść z dzieckiem do parku pograć w piłkę i wspólnie spędzić
                        czas.To też jest ważne.
                        Zależy czy chce sie wychowywac dziecko czy szkolić przyszlego superpracownika
                        • mordaruda Re: Ona jest biedna 13.11.06, 14:31
                          Wymaganie by dziecko było samodzielne i zarabiało na siebie i studia tez może byc obciążające, a nawet zwichnąć komus życie. Kwestia predyspozycji dziecka. Sztuka polega na tym, żeby swoje wymagania dostosować do dziecka, a nie odwrotnie. Poza tym nie masz dzieci i dlatego wydaje ci się, że dzieci dużo nie kosztują. Tez mi się tak wydawało. Ty możesz nie zjeśc i wydać na książkę, dziecko obiad mieć musi i książkę niestety też.
                          Jest eż rzecza naturalną, że chcemy by dziecko miało lepiej i łatwiej. Ja chciałabym by stać mmnie było synowi kupić mieszkanie, mimo że swoje kupiłam na kredyt. Twoje dziecko prawie na pewno uzna, że to co starcza tobie nie starcza jemu, a jak mu pewnych podstaw nie dasz (choćby angielski) to ograniczysz mu mozliwości wyboru i tyle. Po trzydziestce wiele spraw zaczyna wygladać inaczej.
                          • triss_merigold6 Realistycznie 13.11.06, 18:26
                            Mając dziecko/dzieci do hierarchii wydatków podchodzi się bardziej
                            realistycznie. W kryzysie finansowym mogę sobie odpuścić nowe buty. Dziecku
                            kupić muszę.
                            Moi rodzice mieli lepiej i łatwiej niż dziadkowie, ja miałam lepiej i łatwiej
                            niż moi rodzice... tego samego chcę dla własnego potomka.
                            Zaplecze finnasowe jest potrzebne, bo przekłada się na ten łatwiejszy start.
                            Chociazby na mozliwość pójścia do poradni - w razie jakichś problemów -
                            psychologicznej/logopoedycznej/neurologicznej bez czekania kilka miesięcy na
                            wizytę.
    • floric Ależ Triss! 13.11.06, 01:06
      Średnia krajowa to jakieś 2 tysiaki, czyli gó..ane pieniądze, zwlaszcza jak na
      Warszawe, a ty piszesz że nawet mniej ci sie zdarza zadobić i masz sie za
      dobrze sytuowaną????

      No nie bądź śmieszna, please.
    • floric Re: Ona jest biedna 13.11.06, 01:10
      Strasznie mnie poruszylo to, co napisala Biśiek o jak ją nie bylo stać na
      bilet.
      Strasznie, bo gdyby obok mnie żyl ktoś kto nie ma na bilet, to bym mu ten bilet
      kupil, kuipilbym go nawet obcemu. Biśek pisze, że mieszka z chlopakiem który ma
      kasę, a ona nie ma na bilet, ciekaw jestm jak on się czuje on te sytuacje
      znosi. Twardy musi być.
      • ggigus ooo szkoda, ze cie nie znalam osob. w tej 13.11.06, 01:13
        fazie mego zycia, kiedy nie mialam na bilet, ukrywalam to przed moim facetem i
        zasuwalam na piechote 6 stacji metrem...
      • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 13.11.06, 11:25
        Czytaj uważnie.Przepuściłam kasę na karte miejską na książkę:)Kwestia priorytetów.
        A mężczyźnie powiedziałam,że teraz rowery miejskie sa bardzo si, a pzoa tym
        ćwicze kondycje przed wakacjami. co nawet nie było kłamstwem.No...może
        nadużyciem semantycznym:)
        Po prostu jestem dorosłą osobą.Jak wydam na jedno to ponosze tego konsekwencje i
        nie mam na drugie.Ale sobie radzę.A rower jest fajny.Dziecinne byloby
        przepuszczanie kasy na rzeczy zbedne (dla mnie ksiazki akurat zbedne nie są) i
        jęczenie,że się nie ma na coś innego.Zresztą mój chłopak mnie zna dobrze,
        jeszcze zanim byliśmy razem. I doskonale wie,że nie przyjęłabym biletu.
        • bleman Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 11:48
          resztą mój chłopak mnie zna dobrze,
          > jeszcze zanim byliśmy razem. I doskonale wie,że nie przyjęłabym biletu.
          • bleman prezencie* 13.11.06, 11:49

          • bitch.with.a.brain Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:24
            A to zalezy od kogo ten prezent:)
            Od prezydenta miasta przyjełabym kartę miejską ważną rok np:)

            Mam nadzieje,że pan - jeszcze - prezydent to czyta:)))
            • pavvka Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:27
              Jeśli urodzisz w tramwaju, to masz szansę, ale tad Ci tego nie daruje.
              • bitch.with.a.brain Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:40
                Mogłabym dostac jakoś bez specjalnego powodu:)
                • pavvka Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:43
                  Taaa, ma Ci dawać prezenty za to, że na niego nie głosowałaś :-/
                  • bitch.with.a.brain Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:47
                    W końcu jest "specjalistą od miłości" i kocha wszystkich ludzi.To jakoś bysmy
                    sie dogadali:)
                    • pavvka Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:48
                      Hmm, a co Twój facet na to? :-P
                      • bitch.with.a.brain Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:49
                        Na co?
                        • pavvka Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:50
                          Na Twoje dogadywanie się z Kaziem w temacie miłości.
                          • bitch.with.a.brain Re: Nawet w prezecie ? ;-) 13.11.06, 12:52
                            Cóż,wie że ja się świetnie z ludźmi dogaduję:)
        • floric Re: Ona jest biedna 13.11.06, 15:07
          bitch.with.a.brain napisała:

          > Czytaj uważnie.Przepuściłam kasę na karte miejską na książkę:)

          masz definicję "przepuszczania" ortodoksyjnego Żyda

          > Po prostu jestem dorosłą osobą.Jak wydam na jedno to ponosze tego
          konsekwencje
          > i
          > nie mam na drugie.

          Biśek, ty jesteś przede wszystkim osobą BIEDNĄ i dorabiającą ideologię do
          swojej biedy. to żaden dyshonor powiedzieć: Zenek pożycz 5 dych, jak bede miala
          to oddam, pewnie i tak nie musialabys oddawac. Życie polega na pomaganiu sobie
          nawzajem, a nie na manifestowaniu swojej źle pojętej niezależności. Do brania
          trzeba dorosnąć tak samo jak do dawania.
          • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 13.11.06, 15:13
            Jakby tak wyglądala bieda to nie byłoby problemu.
            Nie ma ludzi, których stać na wszystko.Ja zwiedziłam kawałek świata i planuję
            kolejną podróż, mam około 800 książek ( a może i więcej), używam dobrych
            kosmetyków. Trudno,żebym przy takim trybie życia miala jeszcze na inne
            wydatki.Więc z nich rezygnuję i tyle.
            Jak musze to pożyczam,ale po co mam pożyczac jak mogę się bez czegoś obejść?
            • floric Re: Ona jest biedna 13.11.06, 17:57
              bitch.with.a.brain napisała:

              > Jakby tak wyglądala bieda to nie byłoby problemu.
              > Nie ma ludzi, których stać na wszystko.Ja zwiedziłam kawałek świata i planuję
              > kolejną podróż, mam około 800 książek ( a może i więcej), używam dobrych
              > kosmetyków. Trudno,żebym przy takim trybie życia miala jeszcze na inne
              > wydatki

              np. na karte miejską :))))))))
              oj Biśek, Biśek....

              Więc z nich rezygnuję i tyle.
              > Jak musze to pożyczam,ale po co mam pożyczac jak mogę się bez czegoś obejść?

              tylko nie obchodź się bez jedzenia zbyt dlugo
              • bitch.with.a.brain Re: Ona jest biedna 13.11.06, 19:07
                Jedzenie jest ze wspólnych pieniędzy więc z tym nie ma problemu:)
                Jak nie jem to z innych powodów.
                Ja nie twierdze,że postepuję rosądnie.
                Po prostu czasem wybieram ksiazkę zamiast biletu i tyle:)

                ps) Zgodnie z polszczyzną powino być "Bisiek", bo "ś" tylko w wygłosie lub przed
                spółgłoską:)
                • goblin.girl Re: Ona jest biedna 13.11.06, 19:38
                  > bitch.with.a.brain napisała:
                  >
                  > > Czytaj uważnie.Przepuściłam kasę na karte miejską na książkę:)
                  Hmm... Ja przez półtora roku mieszkania w warszawie jeszcze nie kupiłam karty
                  miejskiej :) jeżdżę po mieście rowerem, dla sportu i dla zasady, no i... w sumie
                  w skali miesiąca 50 złotych w tą czy w tamtą nie ma dużego znaczenia, ale tak
                  całościowo, to całkiem sympatyczna oszczędność :) W ogóle, bitch.with.a.brain,
                  mamy całkiem sporo wspólnego w podejściu do życia, w tym w winnych upodobaniach
                  (ja też lubię takie za 10 złotych, a nawet za 8 :P)
                  Co do głównego tematu dyskusji, nie wiem... W moim związku oboje składamy się po
                  równo na mieszkanie, na codzienne wydatki i wspólne rozrywki też, na tej
                  zasadzie, że płaci raz on, raz ja. Ja zarabiam więcej, ale jego praca jest
                  pewniejsza, ja nie wiem, co będe robic za 2 lata i ile będe na tym zarabiać
                  (zakładam, ze dam sobie rade ;)), on ma bardziej klarowna sytuację, więc
                  finansowo jestesmy mniej więcej w podobnej sytuacji; dodam, ze oboje zaliczamy
                  się do ludzi "biednych", mamy pracę, która odpowiada naszym zamiłowaniom i na
                  razie wystarcza nam na wszystko, czego potrzebujemy.
                  Raczej nie czułabym sie dobrze, gdyby pomiędzy moimi i partnera zarobkami była
                  rażąca dysproporcja, po prostu dlatego, że ludzie zarabiajacy duże pieniądze
                  mają inne niz ja priorytety ;) Nie czułabym się tez dobrze, gdybym musiała
                  dokładac sie do utrzymania partnera i nic nie rokowało zmiany - oczywiście
                  czasowe problemy finansowe to co innego, mogłabym utrzymywac partnera przez
                  krótki czas lub byc na jego utrzymaniu. Licze sie z taka mozliwościa podczas
                  ciązy i urlopu macierzynskiego, chociaz staram sie na ten okres oszczędzać z
                  własncyh pieniędzy. Oboje zresztą jesteśmy jeszcze przed 30-tką i proporcje
                  naszych zarobków mogą się zmienić. Czyli wychodzi, ze finansowa równowaga jest
                  chyba dla mnie ważna, a może raczej zyciowa zaradnośc - nie mogłabym sama być
                  finansowo zalezna od partnera i nie zwiazałabym się z mężczyzną, co do którego
                  nie miałabym zaufania, ze sobie w życiu poradzi. A zaradnośc partnera jest dla
                  mnie rzeczą zobowiązującą - skoro on się stara, to ja też :)
                  Pozdrawiam Bisiek, Ggigus i illiterate :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka