Dodaj do ulubionych

'Zarzucam grzywe na plecy'

23.09.07, 22:21
Zycie seksualne Polek, na trzech przykladach:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4509613.html
Obserwuj wątek
    • ggigus i jak zwyke rozpustne mniejszosci 23.09.07, 22:55
      seks. w temacie
      ach, czekam na jeden art. o lesbijkach/gejach, ktorzy zyja latami ze soba,
      gotuja sobie obiadki, zarabiaja i sa po prostu nudni, mieszczanscy itepe
      jak wszyscy inni porzadni i normalni ludzie (ironia)
      • vivian.darkbloom ale tekst jest o "rozpustnych" 24.09.07, 10:10
        tekst jest o kobietach, które lubią flirtować, wchodzą w dużo
        związków, więc opisano także lesbijkę-flirciarę.
        Szukasz uprzedzeń tam gdzie ich nie ma. ja zresztą w ogóle nie
        spotkałam sie ze stereotypem "rozpustnych" lesbijek - to geje mają
        taką opinię.
        • ggigus 1) czytalam ogolnie o rozpustnych mniejszosciach 24.09.07, 12:58
          2) pisalam ogolnie o potrzebie opisania mniej rozpustnych
          przedstawicieli i 3)dlaczego wielki podryw mialby nie byc powiedmy
          jedno, dwu razowy - raz czy dwa sie zakochalam i zaparlam
          • vivian.darkbloom może się doczekamy... 24.09.07, 13:11
            może za jakiś czas pojawi się artykuł o kobietach, które miały tylko
            jednego partnera/partnerkę (a może kiedyś już taki był)... ale
            ludzie bardziej się ekscytują flirciarami, mogą się wypowiedzieć na
            forum Wysokie obcasy że to ku..two ipocuzć swoja wyższość moralną,
            więc pewnie dlatego tekst opisuje tylko "rozpustnych".
            • ggigus mnie raczej chodzi li i jedynie o mniejszzosci 24.09.07, 13:15
              bo czytam o nich ciagle w tym samym kontekscie, napaleni geje i
              gorace lesbijki
              a jesli mniejszosci to jakies 2 % spoleczenstwa, to statystycznie
              rzecz biorac - malo to wiarygodne

              bo o jednym partnerze/rce czytalam u slawnych ludzi
              • pavvka Re: mnie raczej chodzi li i jedynie o mniejszzosc 24.09.07, 13:59
                To, że geje mają więcej partnerów seksualnych niż hetero, to nie
                mit - badania to potwierdzają. Ale z lesbijkami jest inaczej.
                • ggigus Re: mnie raczej chodzi li i jedynie o mniejszzosc 24.09.07, 15:28
                  msz jakies dane?
                  • pavvka Re: mnie raczej chodzi li i jedynie o mniejszzosc 24.09.07, 15:38
                    Pierwsze co mi się wyguglało:
                    inductivist.blogspot.com/2007/08/gay-men-have-most-sex-partners-right.html

                    Najwięcej partnerów mają biseksualiści płci obojga, ale geje mają
                    znacząco więcej niż hetero.
                    • ggigus no i ja tu widze mala roznice: 24.09.07, 15:40
                      Gay men 2.54
                      Straight men 1.93
                      • pavvka Re: no i ja tu widze mala roznice: 25.09.07, 12:25
                        No, to jest różnica ponad 30%, ja bym jej małą nie nazwał. Zresztą
                        chodzi o liczbę partnerów tylko w jednym miesiącu, gdyby mowa była o
                        jednym roku czy jakimś dłuższym okresie, różnica pewnie by się
                        skumulowała i była jeszcze większa.
                        • ggigus nie, to roznica w ciagu roku!!! 25.09.07, 16:41
                          Mean number of sex partners in the past year

                          cytat pow.
                          30 proc. w ciagu roku to malo, na trzy osoby ktos statystycznie spal z 3 i jedna
                          trzecia

                          a ponadto juz o tym czytalam i tak na logike, mieszana ze statystyka : homoseks.
                          to jakies 2%, OBU plci
                          wiec jesli w miescie powiedzmy 100.000 mamy 2000 osob homoseks. - kurde, mam
                          nadzieje, ze odbrze policzylam - odliczajac dzieci, staruszki, emigrantow,
                          przewlekle chorych - nie moze byc mowy o czestej zmianie partnera
                          • pavvka Re: nie, to roznica w ciagu roku!!! 25.09.07, 16:45
                            > Mean number of sex partners in the past year
                            >
                            > cytat pow.
                            > 30 proc. w ciagu roku to malo, na trzy osoby ktos statystycznie
                            spal z 3 i jedn
                            > a
                            > trzecia

                            Yyy? O 30% więcej niż 3 to 3,9.

                            >
                            > a ponadto juz o tym czytalam i tak na logike, mieszana ze
                            statystyka : homoseks
                            > .
                            > to jakies 2%, OBU plci
                            > wiec jesli w miescie powiedzmy 100.000 mamy 2000 osob homoseks. -
                            kurde, mam
                            > nadzieje, ze odbrze policzylam - odliczajac dzieci, staruszki,
                            emigrantow,
                            > przewlekle chorych - nie moze byc mowy o czestej zmianie partnera

                            Zależy co masz na myśli mówiąc 'częstą zmianę'. Jeśli chcesz
                            codziennie spać z kim innym, to rzeczywiście po 6 latach zabraknie
                            Ci opcji :-) Ale w końcu kto mówi, że należy ograniczać się tylko do
                            swojego miasta?
                            • ggigus Re: nie, to roznica w ciagu roku!!! 25.09.07, 16:56
                              no nie, jak jest z osob u Ciebie 30 % to 0,9 osoby
                              miastojest biotopowym przykladem, bo chodzi o 2% w calosci obu plci
                              poza tym w malej wsi albi miasteczku jest jeszze gorzej
                              • ggigus 30 % juz policzylam sorrek 25.09.07, 16:59
                                wiesz z matmy o roku mialam nie zdac, ale panie z innych przedmiotow sie
                                wstawialy (lacznie z pania od fizyki:))

                                no i moment - to ze gej w ciagu ROKU przespi sie z jedna osoba wieej niz hetero
                                to wg Ciebie duzo?
                                • pavvka Re: 30 % juz policzylam sorrek 25.09.07, 17:16
                                  ggigus napisała:

                                  > no i moment - to ze gej w ciagu ROKU przespi sie z jedna osoba
                                  wieej niz heter
                                  > o
                                  > to wg Ciebie duzo?

                                  Mówisz tak jakbym miał do tego geja jakieś pretensje. Jak dla mnie
                                  może sobie spać i z tysiącem osób. Ja tylko stwierdziłem fakt, że
                                  geje mają średnio znacząco (30% to jest bardzo znacząca różnica na
                                  poziomie populacji) więcej patnerów.
                                  • ggigus 30 % na rok to nie jest jakos 25.09.07, 17:21
                                    znaczaco duzo
                                    a otym byla mowa
                                    • pavvka Dla mnie jest bardzo znacząco 25.09.07, 17:27
                                      ...ale z braku możliwości obiektywnego zdefiniowania parametrów
                                      znaczącości nie sądzę, żeby którekolwiek z nas przekonało drugie,
                                      więc możemy zostawić ten temat w spokoju.
                                      • ggigus 0,9 osoby na rok - znaczaca roznica? 25.09.07, 17:31
                                        ciekawe, statystycznie zreszta
                                        to znaczy, ze trzech gejow ma jendego partnera mniej, a ten czwarty jeden romans
                                        wiecej

                                        a poza tym statystyka jest bezlitosna - 2% calosci, obie plcie, nie moga - bo i
                                        jak - doznac tej opisywanej przez wszystkich goracej zmiennosci partnerow
                                  • karolana Re: 30 % juz policzylam sorrek 25.09.07, 20:06
                                    Ja tylko stwierdziłem fakt, że
                                    > geje mają średnio znacząco (30% to jest bardzo znacząca różnica na
                                    > poziomie populacji) więcej patnerów.

                                    No i co w związku z tym? Może gdyby ich zwiazki były stabilniejsze - czytaj
                                    powszechnie akceptowane, zalegalizowane- statystyki byłyby inne?
                                    • ggigus dobra myśl, karolana 25.09.07, 20:17
                                      a mnie dziwi, że niektórzy uparcie nie reagują na argument statystyczny - 2%
                                      populacji - włącznie kobitki i faceci nie mają szans na częSte zmiany partnerów
                                      • pavvka Re: dobra myśl, karolana 26.09.07, 08:31
                                        ggigus napisała:

                                        > a mnie dziwi, że niektórzy uparcie nie reagują na argument
                                        statystyczny - 2%
                                        > populacji - włącznie kobitki i faceci nie mają szans na częSte
                                        zmiany partnerów

                                        Skąd wzięłaś te 2% Ja zwykle słyszę o pięciu procentach czy coś koło
                                        tego. Ale nawet przy 2% pula byłaby naprawdę wystarczająco duża.
                                    • pavvka Re: 30 % juz policzylam sorrek 26.09.07, 08:27

                                      karolana napisała:

                                      > Ja tylko stwierdziłem fakt, że
                                      > > geje mają średnio znacząco (30% to jest bardzo znacząca różnica
                                      na
                                      > > poziomie populacji) więcej patnerów.
                                      >
                                      > No i co w związku z tym?

                                      Nic w związku z tym. Ja tylko odpowiadałem na posta Gigusi, która
                                      twierdziła, że większa liczba partnerów u homoseksualistów to mit.

                                      > Może gdyby ich zwiazki były stabilniejsze - czytaj
                                      > powszechnie akceptowane, zalegalizowane- statystyki byłyby inne?

                                      Może.
    • ggigus najb. podobalo mi sie o kokieterii - ps 23.09.07, 22:57
      mialam taka eksnajlepsza przyjaciolke, bylo dokladnie jak w reportazu, pojawial
      sie odpowiedni kolega, eksprzyjaciolka wlaczala aparature - gladzila sie po
      nodze, szczebiotala, przechylala glowke wdiecznie

      ja jako osoba niekokieteryjna(niestety albo na szzescie:)) podchodzilam do tego
      ze spokojem, ale byly inne oburzone kolezanki, ze jak to tak


    • wiarusik Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:01
      To są chyba ludzie nieszczęśliwi;)
      Osoba szczęśliwa nie potrzebuje udowadniać swojej atrakcyjności i
      też nie potrzebuje koksu;)
      • ggigus Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:08
        potwierdzanie atrakcyjnosci - wg mnie niekoniecznie
        ta dziewczyna lbi spac z ladnymi chlopcami i ma do tego prawo
        spanie z ladnym chlopcem moze sprawic kobiecie duzo przyjemnosci!
        • gotlama Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:13
          To chyba lepiej grzywą potrząsnąć jak na lwicę przystało ;)
          Podobno starym lwicom wyrastają grzywy.....
        • wiarusik Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:31
          Najpierw mówisz,że to rozpustne,a później że to ładne;)
          Zdecyduj się.
          • ggigus w nawiasie bylo (ironia) 23.09.07, 23:36
            mysl, jak i co czytasz
      • gotlama Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:11
        Jak zazwyczaj mam nieodpartą chęć podokuczać Wirusikowi i popolemizować, to tym
        razem muszę się z nim zgodzić.
        To,ze się "ma wzięcie" to jeszcze nie powód by korzystać z usług każdego
        atrakcyjnego wziątkowicza tylko w celu potwierdzenia tezy "że mam wzięcie".
        Owszem - to jest miłe widzieć w oczach "pci odmiennej" potwierdzenie swej
        atrakcyjności ale sprowadzenie tej atrakcyjności tylko i wyłącznie do seksu
        chyba tę atrakcyjność umniejsza.
        • ggigus Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:15
          no dobrze, w twoich oczach strategia piosenki o kotku ten ja miau i tamtem miau
          chba (!!jednak chyba) te atrakcyjnosc umniejsza
          nie, nie jestem i nie bylam taka kobieta, wiec zeby mi tu nikt nie pisal, ze
          bronie, jak bronilam prostytutek, ale do cholery nie rozumiem, po co oooch i
          aaach moralne oceny tego, ze jedna pani robi cos, czego ja - gotlama nie robie
          w twoich oczach to pomniejsza te atrakcyjnosc, w jej oczach nie

          ludzie, wiecej tolerancji
          ona szuka okazji do podrywu na miescie w knajpach, mowi co i jak, czego chce i
          kim jest, wiec ma prawo do zycia wg regul wlsanej przyjemnosci
          • gotlama Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:29
            To nie zmienia mojego prawa do nieco odmiennego definiowania atrakcyjności ;)
            • ggigus Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:32
              prawa do twojej definicji atrakcyjnosci nie kwestionuje,
              kwestionuje ocene moralna czyichs postepkow, jesli nie dotycza Ciebie
              mozesz myslec, ze to falszywa tolerancja, ale ja naprawde nie rozumiem, dlaczego
              ciebie moze oburzac fakt, ze ktos sypia czesto z innymi chlopcami, bo lubi
              nie rozumiem i koniec
              • bene_gesserit Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 14:42
                ggigus w sygnaturce napisała:
                >
          • gotlama Re: stary kawał mi przypomniałaś 23.09.07, 23:31
            O kotkach i panterach ;)
            • ggigus :)) 23.09.07, 23:34
              a pamietasz kawal o milosci z Nocy i dni?
              Milosc dla mezczyzny to tesknota za miejscem urodzenia
              swego czasu na gorda dla tych, co dotrali do konca Nocy i dni
              pozdrówka
        • wiarusik Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:32
          wiArusikowi;)
          • gotlama Re: Wi_rusikowi 23.09.07, 23:36
            Co ty sobie myślisz,że mam brudną klawi_turę czy co?
            • wiarusik Re: Wi_rusikowi 23.09.07, 23:39
              Taką lepiącą,brązową,śmierdzącą?;)
              A fe!
              • gotlama Re: Wi_rusikowi 23.09.07, 23:42
                Masz brudne i śmierdzące pomysły na temat mojej klawiatury!!!!!
                Skąd ci się takie pomysły przyplątują?
                • wiarusik Re: Wi_rusikowi 23.09.07, 23:47
                  Z autopsji;P
                  Pozdrawiam;)
    • turbomini Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 23.09.07, 23:03
      Pewna historia pewnej zagubionej kobiety. Ale oczywiście tytuł i komentarz
      gazety, że tak żyje ogół i ten ogół jeszcze dodatkowo feminizmem się zasłania.
      Smutne, najbardziej chyba żal mi dziecka, będzie zawsze mamą swojej mamy.
      • ggigus dlaczego zagubionej?? 23.09.07, 23:06
        nie widzialam jej, ale z wywiadu wynika ze jest szczesliwa
        jej sprawia przyjemnosc spanie z wieloma facetami, mnie sprawia przyjemnosc
        bieganie i nie chcialabym ,zeby ktos pisal/moil, ze jestem nieszczesliwa, bo
        latam ze spocona czaszka po parku
        • wiarusik Re: dlaczego zagubionej?? 23.09.07, 23:35
          Cały ten artykuł ma gorzki smak;)
          To że ktoś jest seksoholikiem i podczas stosunku odczuwa
          przyjemność,nie znaczy że ogólnie jest happy;)
          • niedo-wiarek Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 00:48
            Jakie tam seksoholiczki? Te panie żyją prawie jak zakonnice ;)
            • afganka72 Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 08:23
              niedo-wiarek napisał:

              > Jakie tam seksoholiczki? Te panie żyją prawie jak zakonnice ;)

              za-koń-nice? tuli-pany? :-P trzeba by zmienić przysłowie: za byle kóniem panny
              sznurem. ;-)

              jesli nie seksoholiczki to na pewno wampiry emocjonalne/energetyczne. /dla
              kaprysu rozwalą małżeństwo najpierw wroga, potem przyjaciółki, a na koniec
              własnej córki... ?/

              mają takie hobby-ok. ale ja popieram ap. Pawła: "Wszystko mi wolno, ale nie
              wszystko jest pożyteczne". pewnie dlatego taka osóbka w moim towarzystwie
              miałaby "pewne utrudnienia". howk!
              • niedo-wiarek Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:00
                Nie jest wykluczone, że panie te są mocno przeciętne, może nawet
                kaszalotowate. Wiadomo - facet w chwilowej potrzebie na (prawie)
                wszystko się rzuca, a potem to (prawie) wszystko może rozpowiadać,
                jaką to wielką jest uwodzicielką. ;)

                • pavvka Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:08
                  Skoro podrywa grubych sprzedawców tapet w brzydkich adidasach, to
                  może coś w tym jest...
                  • niedo-wiarek Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:16
                    pavvka napisał:

                    > Skoro podrywa grubych sprzedawców tapet w brzydkich adidasach, to
                    > może coś w tym jest...

                    Gdyby jeszcze babka z tymi sprzedawcami sypiała, to pół biedy.
                    Wiadomo - różne rzeczy ludzi podniecają, poza tym taki obleśny
                    sprzedawca może mieś ukryte walory większe od niejednego amanta.
                    Jeśli jednak takich facetów naciąga się na piwo, to już wygląda na
                    sporą desperację ;)
                    • pavvka Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:20
                      To po prostu gospodarność. Po co samej płacić za piwo skoro może to
                      zrobić kto inny? :-P
                      • niedo-wiarek Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:25
                        pavvka napisał:

                        > To po prostu gospodarność. Po co samej płacić za piwo skoro może
                        to
                        > zrobić kto inny? :-P

                        Jak się mówi A, to uczciwość nakazywałaby powiedzieć B. Najpierw
                        pani taka sugeruje, że jest najtańszym pogotowiem seksualnym w
                        mieście, a gdy już swoje wyżłopie, wycofuje się, udając głupią. I
                        jak tu się dziwić, że profesjonalistki gardzą cichodajkami? ;)
                        • pavvka Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:33
                          No bez przesady żeby za jedno piwo. Za taką cenę można mieć tylko
                          kulturalną rozmowę.
                          • niedo-wiarek Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:38
                            pavvka napisał:

                            > No bez przesady żeby za jedno piwo. Za taką cenę można mieć tylko
                            > kulturalną rozmowę.

                            No fakt, jak ktoś jest zbyt skąpy, to najczęściej musi obejść się
                            smakiem ;)
                            • pavvka Re: dlaczego zagubionej?? 24.09.07, 10:41
                              Żeby chociaż dorzucił do tego piwa rolkę tapety.
                  • ggigus moze ma taki gust, serio 24.09.07, 13:08
                    mnie sie np. podobalo dwoch moich charyzmatycznych profesorow,
                    kazdy mial jakies 160 cm i lysine, jeden sie golil i blyszczal, a
                    drugi nosil dziwaczne wasy
                    nie podrywalam ich, chociaz mam prawo do wmawiania sobie
                    wzajemnosci w jednym na pewno przypadku, bo mnie ich autorytet i
                    charyzma porazaly i powalaly na kolana
        • turbomini Zagubiona, ponieważ w całej tej historii 24.09.07, 09:18
          wyraźnie przebija się fakt, że dziewczyna goni za jakąś bajką.
          Wiecznie poszukuje nowych wrażeń, szybko skreśla ludzi, bo stają się
          nudni. Zobacz jak ona się wypowiada o partnerach, z którymi idzie do
          łóżka, jak wypowiada się o sobie.
          Nie kwestionuję czyjegoś prawa do takiego czy innego stylu życia, o
          ile nie krzywdzi tym innych. Żeby nie było wątpliwości: płeć nie gra
          tu żadnej roli. Jeśli ktoś sobie zakłada, że co 10 dni musi kogoś
          zaliczyć, to chyba nie jest to najzdrowsza relacja społeczna.
          • ggigus hjesli ktos ma hobby facetow, to 24.09.07, 13:03
            musi szukac nowych
            jak ktos ma hobby filmy, to nie sa to trzy ulubione filmy latami
            wg mnie nie przebija wyraznie zaden fakt, ze goni za jakas bajka
            odebralysmy zupelnie inaczej ten tekst, jak wyraznie widac
            wg mnie o sobie wypowiada sie oki i od razu partnerom mowi, czego
            od nich oczekuje
            to jest fair, niefair byloby stwarzanie iluzjim ze chce zwiazku

            o zaliczaniu co 10 dni nie bylo, chyba ze sie myle
            jelsi nawet ktos tak zaklada i natrafia na myslacych tak samo, nie
            widze problemu
            to co dla ciebie nie jest najzdrowsza relacja spoleczna (cokolwiek
            by to mialo znaczyc),, moze miec zupelnie inna wartosc dla innej
            osoby
            nie wiem, co i kto cie upowaznia do oceny relacji spol. innych osob
            • turbomini Re: hjesli ktos ma hobby facetow, to 24.09.07, 14:10
              Taki mam punkt widzenia, Ty masz inny.
              Wypowiadamy się przecież na temat reportażu, jeśli mam tu uczynić
              jakiś wpis, to chyba automatycznie jest to i moja opinia i ocena.
              Nie wtrącać się w czyjeś życie to jedno, ale mieć swoje zdanie na
              ten temat to zupełnie coś innego. Nie wtrącam się w play-lifestyle
              moich znajomych, ale nie oznacza to, że mi się on podoba i że to
              aprobuję; jeśli mnie proszą o opinię - odpowiadam.

              Mnie się w tym reportażu nie podobało to, że ma on charakter ogólny.
              Co to znaczy: "kobiety o podrywaniu?". Ja nie mam potrzeby wiecznego
              flirtu i nie czuję, że ten artykuł jest o mnie.
              • turbomini Tak mi się jeszcze skojarzyło... 24.09.07, 14:25
                że gdyby mężczyzna mi powiedział, że jego hobby to kobiety, to chyba
                bym się jednak obraziła na takie przedmiotowe traktowanie.
                • turbomini I jeszcze: 24.09.07, 14:53
                  tu przykład zdania, które bardzo mnie zniesmaczyło:

                  "Dlaczego tak strasznie potrzebuję, żeby jakiś kmiot chciał zapłacić
                  za moje sex on the beach?"

                  "Kmiot"? Szacunek do płci przeciwnej widzę porażający.
                • ggigus Re: Tak mi się jeszcze skojarzyło... 24.09.07, 15:29
                  gdyby to byl moj maz, to bym sie obrazila
                  albo ktos z kims akt. jestem
                  ale tak ogolnie to ja nie
                  • turbomini Re: Tak mi się jeszcze skojarzyło... 24.09.07, 15:47
                    Przykład trzeciej przedstawionej kobiety pokazuje z kolei, że można
                    flirtować i nie czynić "kmiota" ze swojego "przedmiotu flirtu".

                    Przykład z życia:
                    na imprezie u mnie w domu poznałam ze sobą moją koleżankę i kolegę.
                    Oboje od razu przypadli sobie do gustu. Po paru dniach przychodzi do
                    mnie owa moja koleżanka i mówi mi, żebym powiedziała swojemu
                    koledze, żeby przestał już jej wysyłać wiadomości, bo ona to
                    właściwie ma go gdzieś, przespała się z nim i "chyba wystarczy,
                    nie". Poczułam się jakby mi ktoś nogi podciął. Przede wszystkim
                    ogromny szok, bo przecież wydawało mi się, że mimo wszystko znam
                    swoją koleżankę. Po drugie dlatego, że mój kolega dzwonił do mnie
                    dzień wcześniej cały rozanielony dziękując mi, że ich ze sobą
                    poznałam.

                    To, że się jednemu człowiekowi wydaje, że jasno stawia sprawę, że
                    chodzi o flirt jedynie, nie oznacza wcale, że druga osoba też to tak
                    odbierze. Prędzej czy później kogoś się bardzo zrani. To bywa
                    przykre.
                    • ggigus kiepski przyklad z zycia wybralas 25.09.07, 16:44
                      bo ta kobieta wyraznie pisze, ze szuka specyficznyh miejs do podrywu

                      to sa knajpy, dyskoteki, gdzie istnieje mozliwosc byia anonimowym, na imprezie u
                      kolezanki juz nie
                      te anonimowosc gwarantuje kazdy wakacyjny wypad i duze miasto

                      wiec albo ten hclopie zle zrozumial . najwyrazniej, skoro ciagle wysylal
                      wiadmomosci - albo kolezanka zle sie wyrazila
                      u niejsamo niedopowiadanie jest znaczaym sygnale,
              • ggigus punkt widzenia to jedno, 24.09.07, 15:30
                a moralne oceny tego postepowania to drugie
                to jak za aborcja, niesmiertelnym tematem - jedni chca zabronic
                tego i sobie innym
                • turbomini Re: punkt widzenia to jedno, 24.09.07, 15:52
                  Moralna ocena może się znacząco różnić od moralnej ingerencji.
                  Ja np. uważam aborcję za zło (nawet, jeśli konieczne czasem), a mimo
                  to, gdyby przyszło mi wziąć udział w referendum, głosowałabym za
                  aborcją, ponieważ uważam, że każdy człowiek ma prawo wyboru.
            • stephen_s Facet nie jest rzeczą! 24.09.07, 15:30
              Jeśli kobieta stawia sobie za hobby zaliczanie facetów, to jest to zwyczajne
              uprzedmiotawianie ich i nie rozumiem, dlaczego oczekujesz, że wszystkim będzie
              się to podobać?

              Kobieta oczywiście ma prawo do takiego stylu życia... ale inni mają prawo do
              powiedzenia, że ich takie cos odrzuca. Bo mnie np. odrzuca - tak samo, jak
              odrzucałoby mnie to u mężczyzny.
              • ggigus Re: Facet nie jest rzeczą! 24.09.07, 15:31
                zaliczanie facetow, chetnych do zaliczenia nie upodmatawia (??) w
                moich oczach nikogo
                ta kobieta wyraznie pisze, ze daje sygnaly, o co jej chodzi nie
                oszukuje
                • stephen_s Re: Facet nie jest rzeczą! 24.09.07, 15:34
                  I co z tego, że nie oszukuje? I tak ma do mężczyzn stosunek uprzedmiotawiający...
                  • ggigus wg mnie NIE ma 24.09.07, 15:37
                    szuka przygody i znajduje chetnych
                    • stephen_s Re: wg mnie NIE ma 24.09.07, 15:40
                      Traktowanie seksu jako "przygody" taśmowo przezywanej z kolejnymi facetami JEST
                      uprzedmiotawiające.
                      • ggigus Re: wg mnie NIE ma 24.09.07, 15:43
                        dla ciebie
                        • bene_gesserit Re: wg mnie NIE ma 24.09.07, 17:13

                          Czy tobie sie wydaje, ze nei ma wrazliwych romantycznych facetow?
                          Taki czlowiek moze pasc ofiara cynicznej uwodzicielki tak samo, jak
                          twoja corka, siostra czy najblizsza przyjaciolka, ktora potem bedzie
                          ci sie wyplakiwac, ze 'myslala, ze to cos powaznego, on byl taki
                          cieply i mily i wogole'. Czasem sytuacja jest jasna, a czasem jest
                          jasna tylko dla jednej strony, i ten ktos potem moze dlugo dochodzic
                          do siebie. Zaliczanie jest obrzydliwe wlasnie dlatego. Poza tym
                          trudno mi uwierzyc, ze nie rozmienia uwodzicielki/la na emocjonalne
                          drobne.
                          • stephen_s Dokładnie (n/t) 25.09.07, 11:34

                          • ggigus oczywscie, ze sa romantyczni faeci 25.09.07, 16:48
                            tyle ze tacyinaczej szukaja kontaktow, przeciez ta kobieta wyraznie pisze JAK szuka
                            w Wawie sa na pewno takie miejsa do szukania dla mniej romantycznych, ja znam je
                            w Monachiu, gdzie mieszkam
                            kazde wieksze miasto ma takie miejsca i ta kobieta z art. tam idzie


                            oczywisie ze NIE ZAWSZE syt. jest jasna dla obu stron prosze nie wiskaj mi tego,
                            czego NIE napisalam
                            ala ta kobieta z art. USILUJE JASNO przedstawic swoje zainteresowania i malo
                            tego, przebywa w miejscach, ktore jej w tym pomagaja
                            np. plaza w miejsu urlopowym
                            romantyczny mezczyzna, pragnayspotkac tam milos swojego zycia w topless, ktory
                            po 1. nocy snuje plany w na wspolne zycie i jest rozczarowany, jest SMIESZNY
                            tak po prostu
                            • stephen_s Re: oczywscie, ze sa romantyczni faeci 25.09.07, 19:02
                              No to jestem pewnie śmieszny, bo ja miłosci swojego życia szukałbym wszędzie - w
                              pracy, na ulicy, w kawiarni, nawet na plaży topless :)))
                              • ggigus szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 19:07
                                Oktoberfeście
                                jak się wieczorem przejdziesz przez teren święta, to znajdziesz masę par w dużej
                                bliskości
                                ale mało która para trzyma się dłużej
                                serio: są lepsze i gorsze miejsca, można poznać miłość życia na dyskotece
                                ale musisz zwracać uwagę na sygnały drugiej sony, brutalnie piszęC - czy jesteś
                                dla niej tak samo ważny jak ona dla ciebie
                                to dość proste
                                • stephen_s Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 19:12
                                  Dla mnie fakt, że dziewczyna jest zainteresowana seksem ze mną, jest własnie
                                  sygnałem, że jest zainteresowana mną.
                                  • karolana Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 20:12
                                    > Dla mnie fakt, że dziewczyna jest zainteresowana seksem ze mną, jest własnie
                                    > sygnałem, że jest zainteresowana mną.

                                    No i właśnie error :( Tak samo jak facet zainteresowany seksem z dziewczyną nie
                                    jest automatycznie zainteresowany związkiem z nią. Seks to seks, a związek to
                                    związek. Czasami idą w parze, to jest najlepsza opcja, ale czasami nie i nie ma
                                    co z tego robić dramatu. Takie moralizatorskie napędzania się skutkuje tylko
                                    tym, ze jakaś tam część ludzi o osobie (dziwnym trafem najczęściej jest to
                                    kobieta), która po prostu lubi seks, ale niekoniecznie jest gotowa na związek,
                                    myśli, że to szmata, dziwka i się nie szanuje. A co ma piernik do wiatraka, ja
                                    się zapytowuję?
                                    • stephen_s Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 20:17
                                      > No i właśnie error :(

                                      Prawdziwy error to jest to, że to, o czym napisałem, uważa się obecnie za error ;)

                                      > Seks to seks, a związek to
                                      > związek.

                                      To obecnie sie tak uważa. Usiłuję podważyć w czasie tej dyskusji to zalożenie :)

                                      > Takie moralizatorskie napędzania się skutkuje tylko
                                      > tym, ze jakaś tam część ludzi o osobie (dziwnym trafem najczęściej jest to
                                      > kobieta), która po prostu lubi seks, ale niekoniecznie jest gotowa na związek,
                                      > myśli, że to szmata, dziwka i się nie szanuje.

                                      Nie chodzi o to, żeby kogoś potępiać - ale też dlaczego wszelką krytykę
                                      współczesnym norm uznawać za niepotrzebne moralizowanie?

                                      Znasz piosenkę "Klucznik" Lao Che? ;)
                                      • karolana Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 20:25
                                        > Prawdziwy error to jest to, że to, o czym napisałem, uważa się obecnie za error
                                        > ;)

                                        Ale DLACZEGO?? Czy możesz mi wyjaśnić w prostych słowach DLACZEGO uważasz, że
                                        pociąg seksualny powinien być hamowany lub od razu oznaczać związek?? Dlaczego
                                        dwoje dorosłych ludzi, świadomych swoich czynów i ich konsekwencji nie może tak
                                        po prostu uprawiać seksu, a potem rozejść się każde w swoją stronę bez żalu i
                                        urazy?? Dlaczego ludzie mają sobie żałować przyjemności?? Potrafisz mi to
                                        wyjaśnić nie odwołując się do religii, bo ona mnie nie interesuje.

                                        > Znasz piosenkę "Klucznik" Lao Che? ;)

                                        Nie znam.
                                        • ggigus są ludzie, którzy są tak przekonani o 25.09.07, 20:31
                                          tym, że myślą/mówią jedynie prawdę i słuszną prawdę w każdej dziedzinie

                                          szkoda
                                          • stephen_s Na szczęście nie jestem jednym z nich ;)) (n/t) 25.09.07, 20:35

                                            • ggigus jesteś, bo nie dopuszczacz myśli, że inni ludzie 25.09.07, 20:36
                                              inaczej definiują bliskość i dawanie jej sobie itepe
                                        • stephen_s Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 20:33
                                          > Ale DLACZEGO?? Czy możesz mi wyjaśnić w prostych słowach DLACZEGO uważasz, że
                                          > pociąg seksualny powinien być hamowany lub od razu oznaczać związek?? Dlaczego
                                          > dwoje dorosłych ludzi, świadomych swoich czynów i ich konsekwencji nie może tak
                                          > po prostu uprawiać seksu, a potem rozejść się każde w swoją stronę bez żalu i
                                          > urazy??

                                          W skrócie: bo jest to sfera tak intymna, że nie wyobrażam sobie dzielenia się
                                          nią z kimś, z kim nie jestem.

                                          > Nie znam.

                                          A żałuj ;)
                                          • ggigus myślisz: ja, mnie, mó, moja, moje 25.09.07, 20:35
                                            stephen, ale przyjmij do wiadomości, że są myślący i czujący inaczej
                                          • karolana Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 20:50
                                            > W skrócie: bo jest to sfera tak intymna, że nie wyobrażam sobie dzielenia się
                                            > nią z kimś, z kim nie jestem.

                                            Czyli jest to argument czysto indywidualny nie mający zastosowania w szerszym
                                            spektrum, ponieważ nie dla wszystkich seks jest tym, czym dla ciebie i tyle.

                                            Piosenkę zapamiętam i znajdę :)
                                            • stephen_s Re: szukać możesz wszędzie, np. na monachijskim 25.09.07, 21:02
                                              > Czyli jest to argument czysto indywidualny nie mający zastosowania w szerszym
                                              > spektrum, ponieważ nie dla wszystkich seks jest tym, czym dla ciebie i tyle.

                                              Hmmmmmmmmmmmmm...

                                              > Piosenkę zapamiętam i znajdę :)

                                              Cała płyta "Gusła" w ogóle warta jest polecenia :)
              • ggigus odrzucanie 24.09.07, 15:35
                oczywicie masz prawo do wyrazenia tego, ze cos cie tam odrzuca
                ale ja uwazam, ze dopoki taka kobieta nie podejdzie, nie zarzuci
                gerzywa, nie wykorzysta i nie rzuci, nie musisz informowac o tym,
                co cie odrzuca, bo ciebie tne podryw nie dotyczy
                tak dosc brutalnie to brzmi, wiem
    • skrzydlate Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 10:38
      to trochę tak, jakby oglądała głupi komediowy serial, co dziennie, czy może z
      tego sie wyrasta?
    • rozczochrany_jelonek Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 11:48
      przeczytalem tylko o pierwszej ale jakos za malo informacji zeby moc
      cos o niej powiedziec , wydaje sie uzalezniona od mezczyzn :)
      potrafila wytrzymac bez corki 3 miesiace i nawet nie wspomniala ze
      za nia tesknila (pewnie nie), a kilkudniowa nieobecnosc obcych
      mezczyzn w jej zyciu to problem.
    • stephen_s Żenujące... 24.09.07, 15:25
      Nie wiem, jak Was, ale mnie wyznania tych trzech pań po prostu obrzydziły...

      Jak można mieć takie podejście do seksu i do ludzi? Na przykład, ta pierwsza
      kobieta - co to za stosunek do mężczyzn? Podejść, zarzucić grzywą, zaflirtować,
      zaliczyć, a jak "zrobi się namolny", to kazać facetowi spadać...
      • ggigus Re: Żenujące... 24.09.07, 15:32
        to jej praweo tak zyc i dopoki spotyka facetow, ktorym sie to
        podoba, tobie nic do tego
        nie tobie zarzuca grzywa
        • stephen_s Re: Żenujące... 24.09.07, 15:39
          Rozumiem więc, że jak np. spotkam faceta, którego hobby jest "wyrywanie
          lachonów", to też nie mam prawa prywatnie wyrazić zdania, co sądzę na temat
          takiego podejścia do kobiet?

          Wybacz, Ggigus, nigdy nie ukrywałem, że nie akceptuję tak konsumpcyjnego i
          uprzedmiotowiającego stosunku do seksu. Nie akceptuję tego u mężczyzn i nie
          rozumiem, czemu u kobiet też mam to akceptować.

          PS. Jestem naprawdę ciekaw, czy jakbyś przeczytała analogiczny tekst, gdzie
          faceci mówią o seksie takim językiem ("kobieta zrobiła sie namolna", podryw jako
          sposób na zdobycie "kawałka kobiecego mięsa" itd.), to czy tez byłabyś taka
          akceptująca...
          • ggigus Re: Żenujące... 24.09.07, 15:42
            nie wiem, czy musisz kazdemu mowic, czy to co robi jest oki
            ale to twoja sprawa

            to zalezy - jesli ci mezczyzni by na poczatku mowili - alez tak,
            slub, welon, dzidius, a potem pa pa daj namiary tej ladnej
            koleznaki, to nie
            mysle ze bohaterka reportazu ma wyczucie i znajduje mezczyzn z tym
            samym upodobaniem
            dlatego ona konsumuje to, co sie daje konsumowac z wlasnej woli
            tu widze zasadnicza roznice
            • stephen_s Re: Żenujące... 24.09.07, 16:29
              > nie wiem, czy musisz kazdemu mowic, czy to co robi jest oki
              > ale to twoja sprawa

              Przecież nie mówię tego tej kobiecie... Rozmawiamy o niej, nie z nią. Czy może
              też wyrazić po prostu zdania już nie wolno?
    • karolana Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 16:21
      Przeleciałam (ups ) komentarze i tu i pod artykułem i wrażenia mam następujące,
      raczej w formie pytań:
      - dlaczego ludzi tak irytuje, że kobieta może "zaliczać" (już darujmy sobie
      kogo)? jeśli nie przeszkadza to zainteresowanym, to czemu miałoby przeszkadzać
      osobom postronnym? chyba że zazdrość...
      - dlaczego bezinteresowny seks nazywa się ku..twem? jak dla mnie ku..two to
      czerpanie korzyści majątkowych z seksu, tutaj nie ma z tym do czynienia, bo
      nawet pani, której stawiano obiady nie może o sobie powiedzieć żeby się ku..ła,
      skoro za owe obiady nie odpłacała seksem.
      - dlaczego ludzie twierdzą, że kobieta "się daje"? miałam kilku facetów i nigdy
      nie przyszłoby mi do głowy stwierdzenie, ze się im "oddałam", ja po prostu z
      nimi uprawiałam seks, nic im nie oddawałam... śmiem twierdzić wręcz, że w
      niektórych przypadkach znacznie więcej "dostawałam" niż "dawałam", więc o co
      kaman do jasnej ciasnej? czy ktoś mi to wyjaśni?
      - co jest takiego nagannego we flirtowaniu? jedni ludzie potrafią, mają to w
      swej naturze, inni nie. ja raczej nie mam, czasem odczuwam brak tej
      umiejętności, czasem mnie bawi obserwowanie takich polowań, ale w życiu nie
      przyszłoby mi do głowy potępiać, bo i za co?
      - no i generalnie sam artykuł nudnawy.
      • stephen_s Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 16:37
        > - dlaczego ludzi tak irytuje, że kobieta może "zaliczać" (już darujmy sobie
        > kogo)?

        Mnie irytuje z tych samych powodów, dla których mnie irytuje, gdy mężczyzna
        "zalicza"...

        > jeśli nie przeszkadza to zainteresowanym,

        Skąd wiemy, że nie przeszkadza?

        > to czemu miałoby przeszkadzać osobom postronnym

        A czemu osoby postronne nie miałyby móc powiedzieć, że im się takie postępowanie
        nie podoba?

        > - co jest takiego nagannego we flirtowaniu? jedni ludzie potrafią, mają to w
        > swej naturze, inni nie. ja raczej nie mam, czasem odczuwam brak tej
        > umiejętności, czasem mnie bawi obserwowanie takich polowań, ale w życiu nie
        > przyszłoby mi do głowy potępiać, bo i za co?

        Bo w takim wydaniu jest ono uprzedmiotawiające...
      • turbomini Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 19:45
        Ponieważ komentarze dotyczą właściwie nie artykułu, a nieakceptowanego
        społecznie zjawiska aktywności seksualnej kobiet. Tego chyba na tym forum
        dyskutować nie musimy.
        Dlaczego bezinteresowny seks nazywa się ku...stem, to nie mam pojęcia. Ciekawsze
        jest dla mnie dlaczego "spławianie" "kmiota" nazywa się flirtem...?
        • karolana Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 22:44
          Ciekawsz
          > e
          > jest dla mnie dlaczego "spławianie" "kmiota" nazywa się flirtem...?

          no nad tym też można sie zastanowić... ale chyba "spławianie kmiota" jest
          końcową fazą flirtu z osobnikiem, który okazał się być "mało interesujący"
          eufemistycznie mówiąc?
          • stephen_s Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 22:46
            Problem w tym, że np. dla pani z pierwszej częsci tekstu "spławianie kmiota"
            jest regułą...
            • karolana Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 23:31
              > Problem w tym, że np. dla pani z pierwszej częsci tekstu "spławianie kmiota"
              > jest regułą...

              No to jest brak szacunku w takim razie dla mężczyzn jako ludzi, a to jest
              sprzeczne z moimi prywatnymi zasadami. Jednak nie ma to nic wspólnego z
              podrywaniem i flirtem... no i mam nadzieję, ze nikt nie powiąże tego z
              feminizmem! do czego przyznała się pani nr 1. Albo tekst został okrojony, albo
              źle zredagowany, albo z tej pani taka feministka jak z koziej dupy trąbka, bo
              feminizm nijak się ma do pogardy dla mężczyzn w ogóle.
      • bursztynowe Re: 'Zarzucam grzywe na plecy'- i dobrze ci tak! 24.09.07, 20:06
        w gruncie rzeczy życie takich osób (traktujących relacje międzyludzkie, w tym
        seks, instrumentalnie) musi być bardzo puste. Owe gry, flirty itp są jedynym
        sposobem by jakoś ubarwić swoje życie, dowartościować się. To zwykła kompensacja
        wewnętrznej pustki, wewnętrznego lęku. Lęku przed odrzuceniem.
        "Więc ja odrzucę pierwsza, już na początku. Będę ta silna."

        To nie jest kwestią oceny moralnej, potępiania czy czegoś w ten deseń. Każdy
        wybiera takie życie jakie mu pasuje. I jego sprawa.
        • bene_gesserit Re: 'Zarzucam grzywe na plecy'- i dobrze ci tak! 24.09.07, 22:43
          Jesli istotnie motorem takiego trybu zycia jest wewnetrzna pustka i
          lęk, to one sie nie wziely znikad. Np tego typu zachowanie jest dosc
          czestym objawem naduzywania seksualnego w dziecinstwie.
    • bitch.with.a.brain Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 24.09.07, 22:39
      Artykuł trochę nudny i mało odkrywczy.Nie wiem dlaczego w komentarzach tyle
      złości i oburzenia.Ja tmy kobietom zazdroszczę bo sama nie umiem podrywać.
    • heretic_969 Jaki z tego morał? 25.09.07, 00:23
      Dziwki były, są i zawsze będą.
      • stephen_s Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 08:40
        A tak poważnie, to morał z tego jest taki, że we współczesnym świecie swoboda
        seksualna przyjmuje karykaturalne formy...
        • bursztynowe Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 10:30
          Czy podejmiesz się określić jakie są dopuszczalne formy swobody seksualnej?
          • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 11:27
            Oczywiście zrobić to trudno, ale ostatnio zastanawiam się, czy
            zasada "no sex until marriage" nie ma jednak racjonalnego
            uzasadnienia...
            • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:01
              ale ostatnio zastanawiam się, czy
              > zasada "no sex until marriage" nie ma jednak racjonalnego
              > uzasadnienia...

              a niby jakie? poza oczywiście indywidualnym systemem wartości kreowanym
              najczęściej przez religię.
              dla mnie nie ma żadnego uzasadnienia i uważam tę zasadę za idiotyczną.
              • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:37
                Zmniejsza ryzyko zarażenia się chorobą weneryczną, chociażby...
                • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:54
                  > Zmniejsza ryzyko zarażenia się chorobą weneryczną, chociażby...

                  a słyszałeś o prezerwatywach??
                  • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 16:05
                    Prezerwatywa to jedno zabezpieczenie. Wstrzęmięźliwość drugie :)
                    Uzupełniają się...

                    Tak samo, brak seksu przed ślubem usuwa problem potencjalnej
                    niechcianej ciąży...
                    • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 20:02
                      > Prezerwatywa to jedno zabezpieczenie. Wstrzęmięźliwość drugie :)
                      > Uzupełniają się...


                      przepraszam, ale po co ci prezerwatywa jesli nie uprawiasz seksu?

                      > Tak samo, brak seksu przed ślubem usuwa problem potencjalnej
                      > niechcianej ciąży...

                      Tak samo jak pigułka antykoncepcyjna, plasterki, globulki i inne takie.
                      Wystarczy trochę myśleć i ryzyko maleje do minimum, poza tym nie sądzisz chyba,
                      że dziecko to jakaś tragedia??

                      Stephen_s, jasne, że można nie uprawiać seksu do ślubu, tylko powiedz mi PO CO
                      się tak męczyć jeśli nie jesteś religijny lub twoja religia ci tego nie
                      zabrania?? Przecież seks to przyjemność, a życie jest krótkie - jutra może nie
                      być. Po co sobie odmawiać przyjemności??
                      >
                      • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 20:09
                        > przepraszam, ale po co ci prezerwatywa jesli nie uprawiasz seksu?

                        Prezerwatywę zostawiam na te przypadki, kiedy jednak uprawiam :)

                        Wiesz, ja nie mówię, że chodzi mi o totalne wstrzyamnie się od seksu. Chodzi mi
                        o ogólniejszą zasadę - czyli uprawianie seksu ze stałym partnerem. Nazwijmy to,
                        hm, "no sex until engagement". ;))

                        > Tak samo jak pigułka antykoncepcyjna, plasterki, globulki i inne takie.

                        Ale wstrzemięzliwość seksualna jest prostsza, tańsza i zapewne zdrowsza :)

                        > Wystarczy trochę myśleć i ryzyko maleje do minimum, poza tym nie sądzisz chyba,
                        > że dziecko to jakaś tragedia??

                        Skoro uznajesz potrzebę istnienia pastylek itd. oraz myślenia, to sama chyba
                        rozumiesz, że dziecko nie w czas nie musi być pożądane.

                        I teraz pytanie: czy prościej jest liczyć na antykoncepcje, czy po prostu dać
                        sobie na wstrzymanie?

                        > Stephen_s, jasne, że można nie uprawiać seksu do ślubu, tylko powiedz mi PO CO
                        > się tak męczyć jeśli nie jesteś religijny lub twoja religia ci tego nie
                        > zabrania??

                        Będę prowokacyjny i zapytam, skąd to założenie, że powstrzymywanie się od seksu
                        jest męczeniem się?
                        • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 20:20
                          > Wiesz, ja nie mówię, że chodzi mi o totalne wstrzyamnie się od seksu. Chodzi mi
                          > o ogólniejszą zasadę - czyli uprawianie seksu ze stałym partnerem. Nazwijmy to,
                          > hm, "no sex until engagement". ;))

                          a jak się ma kilku stałych partnerów kolejno? albo czy muszą być to zaręczyny?
                          to niemal to samo co ślub!! a nie można po prostu uprawiać seksu z kimś, kogo
                          lubimy, kto nas pociąga??

                          > Ale wstrzemięzliwość seksualna jest prostsza, tańsza i zapewne zdrowsza :)

                          Może jest tańsza, ale na pewno nie prostsza i nie zdrowsza, nie ma to jak dobry
                          orgazm :) Poprawia krążenie, polepsza cerę, dotlenia organizm, powoduje wzrost
                          odporności, nie mówiąc o spalaniu kalorii ^^

                          > Skoro uznajesz potrzebę istnienia pastylek itd. oraz myślenia, to sama chyba
                          > rozumiesz, że dziecko nie w czas nie musi być pożądane.

                          Oczywiście, że dziecko powinno być PLANOWANE, do tego służy antykoncepcja, ale
                          "wpadka" nie oznacza końca świata, prawda?

                          > I teraz pytanie: czy prościej jest liczyć na antykoncepcje, czy po prostu dać
                          > sobie na wstrzymanie?

                          Ale, pytam ponownie - PO CO sobie dawać na wstrzymanie??

                          > Będę prowokacyjny i zapytam, skąd to założenie, że powstrzymywanie się od seksu
                          > jest męczeniem się?

                          Bo próbowałam i się męczyłam :)Byłam nerwowa, zestresowana, nadpobudliwa i
                          wszystko mnie wkurzało :) Więc zapytałam samą siebie - czy to, ze nie jestem z
                          nikim na stałe i być może nie będę już nigdy ma być powodem, dla którego mam żyć
                          do końca swoich dni w celibacie? Odpowiedź dla mnie prosta - NIE. Więc
                          przestałam się męczyć :)
                          Zadowolony??
                          • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 20:28
                            > a jak się ma kilku stałych partnerów kolejno? albo czy muszą być to zaręczyny?
                            > to niemal to samo co ślub!! a nie można po prostu uprawiać seksu z kimś, kogo
                            > lubimy, kto nas pociąga??

                            To wszystko kwestia tego, co rozumiesz przez te słowa :) Czy ktoś Cię pociąga
                            bardzo głęboko, czy tylko np. jest to pociąg w stylu "fajny obcy facet na
                            dyskotece".

                            Co do zaręczyn, to proponuję zastanawiac się nad duchem zasady, nie szczegółami
                            w stylu "czy koniecznie muszą być zaręczyny" :)

                            Wiesz, ja generalnie trochę w tej dyskusji prowokuję - natomiast faktem jest, że
                            poważnie się ostatnio zastanawiam, czy współczesna swoboda seksualna nie jest
                            ostrym przegięciem.

                            > Może jest tańsza, ale na pewno nie prostsza i nie zdrowsza, nie ma to jak dobry
                            > orgazm :) Poprawia krążenie, polepsza cerę, dotlenia organizm, powoduje wzrost
                            > odporności, nie mówiąc o spalaniu kalorii ^^

                            Hihi, dobre :)

                            BTW. Chcesz iść na kawę? :)

                            > Oczywiście, że dziecko powinno być PLANOWANE, do tego służy antykoncepcja, ale
                            > "wpadka" nie oznacza końca świata, prawda?

                            Tak naprawdę to zależy, komu się to przydarzy. Są ludzie, dla których
                            nieplanowane dziecko może oznaczać koniec świata...

                            > Bo próbowałam i się męczyłam :)

                            Ja się nie męczę, przynajmniej nie na tyle, by popadać w przygodne kontakty
                            seksualne :)
                            • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 20:48
                              > To wszystko kwestia tego, co rozumiesz przez te słowa :) Czy ktoś Cię pociąga
                              > bardzo głęboko, czy tylko np. jest to pociąg w stylu "fajny obcy facet na
                              > dyskotece"

                              Pociąga mnie na tyle żeby mieć ochotę na seks z nim.

                              > Co do zaręczyn, to proponuję zastanawiac się nad duchem zasady, nie szczegółami
                              > w stylu "czy koniecznie muszą być zaręczyny" :)

                              Wiesz, no ja mam zasadę - jeśli z kimś JESTEM, to nie sypiam z nikim innym :)
                              Uważam, ze to bardzo ważna zasada.

                              > Wiesz, ja generalnie trochę w tej dyskusji prowokuję - natomiast faktem jest, ż
                              > e
                              > poważnie się ostatnio zastanawiam, czy współczesna swoboda seksualna nie jest
                              > ostrym przegięciem.

                              Ja tak nie uważam, w tej chwili ludzie mają możliwość robienia tego, na co mają
                              ochotę i tak powinno być. A poza tym "rozpasanie" seksualne bywało już większe
                              na przestrzeni dziejów rasy ludzkiej :D

                              > BTW. Chcesz iść na kawę? :)

                              Lubię kawę i lubię na nią chodzić, ale obawiam się, że byłaby to droga kawa ze
                              względu na cenę biletu kolejowego/pks ;)

                              > Tak naprawdę to zależy, komu się to przydarzy. Są ludzie, dla których
                              > nieplanowane dziecko może oznaczać koniec świata...

                              No więc ci ludzie powinni zastosować szklankę wody zamiast lub... seks bez
                              stosunku waginalnego :)

                              > Ja się nie męczę, przynajmniej nie na tyle, by popadać w przygodne kontakty
                              > seksualne :)

                              No to gratuluję opanowania ;)
                              • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 21:01
                                > Pociąga mnie na tyle żeby mieć ochotę na seks z nim.

                                Hmmm, no nie wiem. Znałem dziewczynę, która mnie pociągała seksualnie
                                potwornie... ale nie uprawiałbym z nią seksu, bo brakowało tutaj tego aspektu
                                uczuciowego. Ja do niej nic nie czułem, to była znajoma, z którą po prostu
                                miałem ochotę się przespać.

                                > Ja tak nie uważam, w tej chwili ludzie mają możliwość robienia tego, na co mają
                                > ochotę i tak powinno być.

                                Pytanie, czy "chcenie" jest wystarczaącym powodem, by coś robić?

                                > Lubię kawę i lubię na nią chodzić, ale obawiam się, że byłaby to droga kawa ze
                                > względu na cenę biletu kolejowego/pks ;)

                                Daleko Ci do Warszawy?

                                > No więc ci ludzie powinni zastosować szklankę wody zamiast lub... seks bez
                                > stosunku waginalnego :)

                                Słusznie :) Zauważ, że nic nie mówiłem np. na temat pettingu :)
                                • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 26.09.07, 00:15
                                  > Hmmm, no nie wiem. Znałem dziewczynę, która mnie pociągała seksualnie
                                  > potwornie... ale nie uprawiałbym z nią seksu, bo brakowało tutaj tego aspektu
                                  > uczuciowego. Ja do niej nic nie czułem, to była znajoma, z którą po prostu
                                  > miałem ochotę się przespać.

                                  No wiec widzisz, dla ciebie uczucia są priorytetem, a ja bym się z takim
                                  znajomym przespała, jeśli tylko pociąg byłby wzajemny, a ja byłabym wolna :)

                                  > Pytanie, czy "chcenie" jest wystarczaącym powodem, by coś robić?

                                  A nie??

                                  > Daleko Ci do Warszawy?

                                  350 km, jak kiedyś będę przejazdem, dam znać ;)

                                  > Słusznie :) Zauważ, że nic nie mówiłem np. na temat pettingu :)

                                  Petting to także SEKS, każda czynność mająca na celu zaspokojenie pobudzenia
                                  seksualnego jest formą SEKSU. Miałam kiedyś kolegę, który twierdził, że nigdy w
                                  życiu nie zdradził żony, ponieważ z żadną z kobiet nie odbył stosunku
                                  waginalnego... był petting, był stosunek oralny, ale nie waginalny... Czyli że
                                  miał on rację i nie uprawiał seksu pozamałżeńskiego?
                                  • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 26.09.07, 11:35
                                    > No wiec widzisz, dla ciebie uczucia są priorytetem, a ja bym się z
                                    takim
                                    > znajomym przespała, jeśli tylko pociąg byłby wzajemny, a ja
                                    byłabym wolna

                                    I nie miałabyś trudności, by mieć z nim dalsze koleżeńskie kontakty?

                                    > A nie??

                                    Hm. Czy naprawdę ZAWSZE ludzie powinni robić to, na co tylko mają
                                    ochotę?

                                    > 350 km, jak kiedyś będę przejazdem, dam znać

                                    Będę czekać zatem :)))

                                    > Petting to także SEKS, każda czynność mająca na celu zaspokojenie
                                    pobudzenia
                                    > seksualnego jest formą SEKSU

                                    Racja. Mówiąc "seks" zastosowałem pewien skrót myślowy i
                                    sprowadziłem go do seksu waginalnego, masz rację.
        • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 11:09
          > A tak poważnie, to morał z tego jest taki, że we współczesnym świecie swoboda
          > seksualna przyjmuje karykaturalne formy...
          >

          Eeee a co to znaczy??
          Ja rozumiem, ze niepokoisz się o swój ewentualny status "spławionego kmiota",
          ale nie sądzisz, ze przesadzasz? Jak świat światem istniał pewien odsetek kobiet
          i mężczyzn, którzy lepiej niż inni potrafili korzystać ze swoich umiejętności
          uwodzenia, to nic nowego.
          • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 11:33
            > Eeee a co to znaczy??

            To, że stosunek do seksu we współczesnej kulturze Zachodu przybrał
            jakieś ekstremalne postaci... Przepraszam, ale dla mnie naprawdę
            postawa np. pani z pierwszej części tekstu jest odrzucająca. To jest
            dla mnie jakieś totalne przegięcie, kompletnie konsumpcyjne i
            pozbawione głebi podejście... Jeśli do tego miała prowadzić
            rewolucja seksualna, to ja wysiadam.

            > Ja rozumiem, ze niepokoisz się o swój ewentualny
            status "spławionego kmiota",
            > ale nie sądzisz, ze przesadzasz

            Nie personalizujmy, moja droga, nie personalizujmy... :))
            • bursztynowe Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 14:39
              Stosunek do seksu w kulturze Zachodu był przez wieki... hmmm... cokolwiek
              kuriozalny. Teraz mamy wahadło w druga stronę.
              • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 14:41
                Żadne ekstrema nie są dobre :)
              • ggigus przez wieku?? pierwsze slysze 25.09.07, 16:53
                150 lat gora
            • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:03
              > Nie personalizujmy, moja droga, nie personalizujmy... :))

              mój drogi, sam personalizujesz mówiąc na przykład: "dla mnie naprawdę postawa
              np. pani z pierwszej części tekstu jest odrzucająca"
              • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:34
                No, jest lekka różnica między napisaniem, jak coś oceniam, a
                zarzucaniem mi, że to oceniam dlatego, że sam boję
                się "spławienia"...
                • karolana Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 15:53
                  > No, jest lekka różnica między napisaniem, jak coś oceniam, a
                  > zarzucaniem mi, że to oceniam dlatego, że sam boję
                  > się "spławienia"...

                  a nie boisz sie? przecież ciebie to nie wartościuje, więc o co chodzi? a twoja
                  ocena z czegoś wynika przecież... więc może właśnie z obawy? bo ja miałabym
                  takie myśli w tym momencie.
                  • stephen_s Re: Że pora wrócić do wiktoriańskich wzorów :)) 25.09.07, 16:07
                    Wiesz, na pewno nie chciałbym być tak przez kogoś potraktowany. Ale
                    nie tylko przez tę panią, ale przez kogokolwiek... I dlatego m.in.
                    mówię, że takie podejście mi się nie podoba.

                    Ale też generalnie uważam, że takie traktowanie ludzi jest nie fair.
                    I uważałbym tak nawet jeśli miałbym pewność, że mnie to nigdy nie
                    spotka.
                    • ggigus ja, mnie , moj, moja moje 25.09.07, 16:57
                      a o Cie upowaznia do oceny post, innyh osob
                      to jak z aborcja
                      dla mnie to zyjacy dzidzius, wiec ty rodz??
                      • stephen_s Re: ja, mnie , moj, moja moje 25.09.07, 19:00
                        No nie no, na tej zasadzie to dojdziemy do jakiegoś moralnego nihilizmu i
                        sytuacji, że w ogóle nie wolno będzie powiedzieć, że cokolwiek w cudzym
                        zachowaniu się nam nie podoba...
                        • ggigus daruj sobie słowo my, chyba że cierpisz 25.09.07, 20:19
                          na pluralis maiestatis
                          też się zdarza
                          nie widzę powodu, abyś oceniał moralnie podrywaczki
                          ja też tego powodu u siebie nie widzę

                          a jak z ceną moralną aborcji u Ciebie?
                          • stephen_s Re: daruj sobie słowo my, chyba że cierpisz 25.09.07, 20:37
                            > nie widzę powodu, abyś oceniał moralnie podrywaczki
                            > ja też tego powodu u siebie nie widzę

                            Ale męża krzywdzącego żonę oceniasz...

                            > a jak z ceną moralną aborcji u Ciebie?

                            Czy już kiedyś żeśmy o tym nie rozmawiali?
    • six_a Re: 'Zarzucam grzywe na plecy' 25.09.07, 00:50
      nudne to jest jak te wszystkie artykuły o blacharach, mafijnych
      lachonach i karkach łańcuchowych.
      i jak to ma być jakaś reprezentacja polek, to ja wysiadam :)
      • ggigus 3 osobynie moga byc reprezentacja 25.09.07, 16:49
        NICZEGO, o pardon,chyba ze Trojcy Sw.
        (mam nadzieje, ze wybaczysz obrazoburczosc)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka