Dodaj do ulubionych

wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna

IP: 195.94.203.* 18.07.03, 14:43
czy zgadzamy się, że kobiety częściej są niestabilne emocjonalnie niż faceci?
Może to jest również przyczyna, że rzadziej są szefami? Co jak co ale szef
niestabilny emocjonalnie to dramat. Tylko mi nie mówcie, że uważam, że
wszyscy faceci i wszyscy szefowie są stabilni. Zatem może to jest ważny
czynnik powodujący, że nie tylko mniej kobiet zostaje szefami, ale i mniej
kobiet chce nimi być?

kłaniam się,
Edward
Obserwuj wątek
    • Gość: sigrid Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 15:01
      nie kobiety nie są bardziej niestabilne emocjonalnie od mężczyzn, żadne badania
      nie potwierdzają tego stereotypu, tak jak wielu innych na których podtrzymaniu
      zależy głównie mizoginom. patrz : "Natura emocji" Paula Ekmana
      • Gość: chudyy Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: 195.94.203.* 18.07.03, 15:07
        Gość portalu: sigrid napisał(a):
        > nie kobiety nie są bardziej niestabilne emocjonalnie od mężczyzn, żadne
        badania
        > nie potwierdzają tego stereotypu, tak jak wielu innych na których
        podtrzymaniu
        > zależy głównie mizoginom. patrz : "Natura emocji" Paula Ekmana

        żadne badania? nie wierzę. Nie ma dziedziny gdzie nie byłoby sprzecznych
        wyników badań.

        pozdrawiam,
        Edward

        p.s. i po co zaraz wygadywanie od mizoginów...
        • Gość: sigrid Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 15:21
          Gość portalu: chudyy napisał(a):

          > Gość portalu: sigrid napisał(a):
          > > nie kobiety nie są bardziej niestabilne emocjonalnie od mężczyzn, żadne
          > badania
          > > nie potwierdzają tego stereotypu, tak jak wielu innych na których
          > podtrzymaniu
          > > zależy głównie mizoginom. patrz : "Natura emocji" Paula Ekmana
          >
          > żadne badania? nie wierzę. Nie ma dziedziny gdzie nie byłoby sprzecznych
          > wyników badań.
          >

          jakieś pewnie się znajdą,np. jak te z XIX w. o inteligencji kobiet porównywanej
          do inteligencji goryli ale czy są one coś warte?
          > pozdrawiam,
          > Edward
          >
          > p.s. i po co zaraz wygadywanie od mizoginów...
          ponieważ występują powszechnie trudno o nich nie wspomnieć, a dlaczego ci to
          przeszkadza?
          • Gość: chudyy Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: 195.94.203.* 18.07.03, 15:42
            Gość portalu: sigrid napisał(a):
            > jakieś pewnie się znajdą,np. jak te z XIX w. o inteligencji kobiet
            porównywanej
            > do inteligencji goryli ale czy są one coś warte?

            ośmieszenie Ci się udało, ale czy jest to wartościowy argument w dyskusji...?

            > > p.s. i po co zaraz wygadywanie od mizoginów...
            > ponieważ występują powszechnie trudno o nich nie wspomnieć, a dlaczego ci to
            > przeszkadza?

            chyba jestem przewrażliwiony, nie lubię takich słów w dyskusjach bo służą
            szufladkowaniu rozmówcy, a nie dociekaniu prawdy...

            miłego dnia,
            Edward
            • Gość: sigrid Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 16:44
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > Gość portalu: sigrid napisał(a):
              > > jakieś pewnie się znajdą,np. jak te z XIX w. o inteligencji kobiet
              > porównywanej
              > > do inteligencji goryli ale czy są one coś warte?
              >
              > ośmieszenie Ci się udało, ale czy jest to wartościowy argument w dyskusji...?

              --jak to ktoś powiedział jakie pytanie taka odpowiedź...


              > > > p.s. i po co zaraz wygadywanie od mizoginów...
              > > ponieważ występują powszechnie trudno o nich nie wspomnieć, a dlaczego ci
              > to
              > > przeszkadza?
              >
              > chyba jestem przewrażliwiony, nie lubię takich słów w dyskusjach bo służą
              > szufladkowaniu rozmówcy, a nie dociekaniu prawdy...
              to co napisałeś wyżej jest znamienne zważywszy tytuł wątku, który założyłeś;-
              ))). A tak na marginesie to nawet Einstein mówił o sobie że jest mizoginem, ale
              po bywalcach tego forum nie spodziewam się takich deklaracji, nie sądzę, żeby
              byli oni wystarczająco odważni i pewni siebie by się do tego przyznać czy
              choćby zdawać sobie sprawę z własnych przypadłości
              > miłego dnia,
              > Edward
              • Gość: chudyy i w ten sposób... IP: 195.94.203.* 18.07.03, 16:58
                zamiast o zagadnieniu, rozmawiamy o cechach dyskutantów,
                miło było Cię poznać,
                Edward

                Gość portalu: sigrid napisał(a):

                > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: sigrid napisał(a):
                > > > jakieś pewnie się znajdą,np. jak te z XIX w. o inteligencji kobiet
                > > porównywanej
                > > > do inteligencji goryli ale czy są one coś warte?
                > >
                > > ośmieszenie Ci się udało, ale czy jest to wartościowy argument w dyskusji.
                > ..?
                >
                > --jak to ktoś powiedział jakie pytanie taka odpowiedź...
                >
                >
                > > > > p.s. i po co zaraz wygadywanie od mizoginów...
                > > > ponieważ występują powszechnie trudno o nich nie wspomnieć, a dlaczeg
                > o ci
                > > to
                > > > przeszkadza?
                > >
                > > chyba jestem przewrażliwiony, nie lubię takich słów w dyskusjach bo służą
                > > szufladkowaniu rozmówcy, a nie dociekaniu prawdy...
                > to co napisałeś wyżej jest znamienne zważywszy tytuł wątku, który założyłeś;-
                > ))). A tak na marginesie to nawet Einstein mówił o sobie że jest mizoginem,
                ale
                >
                > po bywalcach tego forum nie spodziewam się takich deklaracji, nie sądzę, żeby
                > byli oni wystarczająco odważni i pewni siebie by się do tego przyznać czy
                > choćby zdawać sobie sprawę z własnych przypadłości
                > > miłego dnia,
                > > Edward
                • Gość: tad Re: i w ten sposób... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 17:03
                  Gość portalu: chudyy napisał(a):

                  > zamiast o zagadnieniu, rozmawiamy o cechach dyskutantów,
                  > miło było Cię poznać,
                  > Edward


                  Edwardzie. Singrid po prostu udowodniła, że kobiety wcale nie są emocjonalne,a
                  że troszkę ją przy tym poniosło? Cóż .....
                  • Gość: barbinator Re: i w ten sposób... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 17:47
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                    >
                    > > zamiast o zagadnieniu, rozmawiamy o cechach dyskutantów,
                    > > miło było Cię poznać,
                    > > Edward
                    >
                    >
                    > Edwardzie. Singrid po prostu udowodniła, że kobiety wcale nie są
                    emocjonalne,a
                    > że troszkę ją przy tym poniosło? Cóż .....


                    A to ciekawe, bo ja po przeczytaniu tej wymiany zdań uznałam, że to rozmówcę
                    Sigrid poniosło oraz że to właśnie on zamiast rozmawiać merytorycznie (np
                    przytoczyć wyniki jakis WIARYGODNYCH badań) brnie w utarczki słowne o typowo
                    personalnym zabarwieniu...
                    Natomiast Sigrid reagowała spokojnie i z pewnym rozbawieniem, które zresztą
                    mnie nie dziwi.
                    Pozdr. B
                    • Gość: chudyy mam pomysł IP: 195.94.203.* 18.07.03, 17:51
                      teraz będziemy dociekać kto był emocjonalny? Pytałem o zagadnienie, a dostałem
                      wypowiedź o tym jaki jestem.

                      może zatem nie podpiswać się nickami, które sugerują płeć rozmówcy, używać
                      tylko trzeciej osoby liczby pojedynczej, lub pierwszej liczby mnogiej i wtedy
                      zrobimy dyskusję pozbawioną seksu...
                      hie hie,
                      pozdrawiam,
                      Edward


                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > Gość portalu: tad napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                      > >
                      > > > zamiast o zagadnieniu, rozmawiamy o cechach dyskutantów,
                      > > > miło było Cię poznać,
                      > > > Edward
                      > >
                      > >
                      > > Edwardzie. Singrid po prostu udowodniła, że kobiety wcale nie są
                      > emocjonalne,a
                      > > że troszkę ją przy tym poniosło? Cóż .....
                      >
                      >
                      > A to ciekawe, bo ja po przeczytaniu tej wymiany zdań uznałam, że to rozmówcę
                      > Sigrid poniosło oraz że to właśnie on zamiast rozmawiać merytorycznie (np
                      > przytoczyć wyniki jakis WIARYGODNYCH badań) brnie w utarczki słowne o typowo
                      > personalnym zabarwieniu...
                      > Natomiast Sigrid reagowała spokojnie i z pewnym rozbawieniem, które zresztą
                      > mnie nie dziwi.
                      > Pozdr. B
                      • Gość: barbinator Re: mam pomysł IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 10:54
                        Gość portalu: chudyy napisał(a):

                        > teraz będziemy dociekać kto był emocjonalny? Pytałem o zagadnienie, a
                        dostałem
                        > wypowiedź o tym jaki jestem.
                        >
                        > może zatem nie podpiswać się nickami, które sugerują płeć rozmówcy, używać
                        > tylko trzeciej osoby liczby pojedynczej, lub pierwszej liczby mnogiej i wtedy
                        > zrobimy dyskusję pozbawioną seksu...
                        > hie hie,
                        > pozdrawiam,
                        > Edward


                        Nie wypali. Na tym forum jest tak, ze każdy kto zdradza jakąkolwiek sympatię
                        dla feminizmu jest uznawany za kobietę i bez zastanowienia traktowany jak
                        istota emocjonalna z natury więc niezdolna do logicznego myślenia. To bardzo
                        charakterystyczny objaw, wystarczy prześledzić parę wątków: facet-feminista
                        może sobie używać formy męskiej, a jego rozmówcy i tak z uporem maniaka będą
                        się do niego zwracali w formie żeńskiej.
                        Pozdr. B.

      • bd_007 Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 18.07.03, 15:33
        Witam,

        Gość portalu: sigrid napisał(a):

        > nie kobiety nie są bardziej niestabilne emocjonalnie od mężczyzn, żadne
        > badania nie potwierdzają tego stereotypu, tak jak wielu innych na których
        > podtrzymaniu zależy głównie mizoginom. patrz : "Natura emocji" Paula Ekmana

        Hmmm... nie mam pod ręką ksiązki Ekmana i Davidsona (leży na półce w domu), ale
        chyba tam sie tym problemem specjalnie nie zajmują. Jak teza, że stabilność
        emocjonalna kobiet jest taka jak mężczyzn, ma się do sławetnego PMS, łącznie z
        przypadkami łagodniejszego traktowania przez sądy występków kobiet popełnionych
        w trakcie PMS. Wiemy też, że kobiety odczuwają generalnie silniejszy afekt
        (mierzony skalą AIM) niż mężczyźni w tych samych sytuacjach.

        Trzeba by przejrzeć literaturę, ale ja bym tezy o większej niestabilności
        emocjonalnej kobiet nie wyrzucał od razu jako "mizoginicznego stereotypu".

        pozdrawiam,

        BD
        • Gość: soso Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: 195.41.66.* 18.07.03, 16:24
          Chyba Ci sie myli z iloscia komorek czuciowych wykorzystywanych do osiagniecia
          orgazmu. Tak, kobiety maja ich nieporownywalnie wiecej :-)

          pzdrw

          soso
        • Gość: chudyy nareszcie głos w dyskusji IP: 195.94.203.* 18.07.03, 17:02
          bd_007 napisał:
          > Wiemy też, że kobiety odczuwają generalnie silniejszy afekt
          > (mierzony skalą AIM) niż mężczyźni w tych samych sytuacjach.
          > Trzeba by przejrzeć literaturę, ale ja bym tezy o większej niestabilności
          > emocjonalnej kobiet nie wyrzucał od razu jako "mizoginicznego stereotypu".
          > pozdrawiam,
          > BD

          co to jest skala AIM, jakiś linczek mogę prosić?
          bo ja się głównie na własnym doświadczeniu opieram i odnoszę wrażenie, że
          facetom łatwiej przychodzi w pracy oddzielenie życia prywatnego od pracy.
          Łatwiej też potrafią się skupić na zadaniu i odsunąć na bok animozje. Co nie
          znaczym, że nie ma konfliktów. Ale jak przed paru miesiącami siedziałem
          pomiędzy niemałą grupą kobiet to miałem czasem ochotę je rozstrzelać za
          nieustanne "dopieprzanie sobie do pieca". Przy okazji same sobie dowalały
          mówiąc "pewnie masz okres".

          jak to zatem jest z tą stabilnością?
          moje doświadczenie mi mówi, że faceci są stabilniejsi.

          pozdrawiam
          • Gość: sigrid Re: nareszcie głos w dyskusji IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 17:12
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > bd_007 napisał:
            > > Wiemy też, że kobiety odczuwają generalnie silniejszy afekt
            > > (mierzony skalą AIM) niż mężczyźni w tych samych sytuacjach.
            > > Trzeba by przejrzeć literaturę, ale ja bym tezy o większej niestabilności
            > > emocjonalnej kobiet nie wyrzucał od razu jako "mizoginicznego stereotypu".
            > > pozdrawiam,
            > > BD
            >
            > co to jest skala AIM, jakiś linczek mogę prosić?
            > bo ja się głównie na własnym doświadczeniu opieram i odnoszę wrażenie, że
            > facetom łatwiej przychodzi w pracy oddzielenie życia prywatnego od pracy.
            > Łatwiej też potrafią się skupić na zadaniu i odsunąć na bok animozje. Co nie
            > znaczym, że nie ma konfliktów. Ale jak przed paru miesiącami siedziałem
            > pomiędzy niemałą grupą kobiet to miałem czasem ochotę je rozstrzelać

            ---a czy to nie jest czasami objaw charakterystyczny dla PMS? mam na myśli chęć
            rozstrzelania osoby która działa na nerwy;-)
            za
            > nieustanne "dopieprzanie sobie do pieca". Przy okazji same sobie dowalały
            > mówiąc "pewnie masz okres".
            >
            > jak to zatem jest z tą stabilnością?
            > moje doświadczenie mi mówi, że faceci są stabilniejsi.
            >
            > pozdrawiam
            • Gość: chudyy się PMS uczepiłaś.. IP: 195.94.203.* 18.07.03, 17:16
              Gość portalu: sigrid napisał(a):
              > Gość portalu: chudyy napisał(a):
              > > Ale jak przed paru miesiącami siedziałem
              > > pomiędzy niemałą grupą kobiet to miałem czasem ochotę je rozstrzelać
              >
              > ---a czy to nie jest czasami objaw charakterystyczny dla PMS? mam na myśli
              chęć

              > rozstrzelania osoby która działa na nerwy;-)

              hie hie, to dlaczego nie miewam ochoty rozstrzeliwać facetów? Po prostu nie
              wdawałem się w ich pyskówki bo to jest żałosne.

              pozdrawiam,
              Edward

              p.s. PMS to nie mój argument i nie używam go. Na co dzień nie mam kompletnie
              pojęcia czy koleżanka w pracy ma czy nie ten cały okres.
              • Gość: sigrid Re: się PMS uczepiłaś.. IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 17:22
                Gość portalu: chudyy napisał(a):

                > Gość portalu: sigrid napisał(a):
                > > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                > > > Ale jak przed paru miesiącami siedziałem
                > > > pomiędzy niemałą grupą kobiet to miałem czasem ochotę je rozstrzelać
                > >
                > > ---a czy to nie jest czasami objaw charakterystyczny dla PMS? mam na myśli
                >
                > chęć
                >
                > > rozstrzelania osoby która działa na nerwy;-)
                >
                > hie hie, to dlaczego nie miewam ochoty rozstrzeliwać facetów? Po prostu nie
                > wdawałem się w ich pyskówki bo to jest żałosne.
                ---hmm, jeśli to nie PMS to co? może miziginia? no bo jeśli piszesz że masz
                ochotę powystrzelać kobiety...;-)
                • Gość: chudyy Re: się PMS uczepiłaś.. IP: 195.94.203.* 18.07.03, 17:27
                  Gość portalu: sigrid napisał(a):
                  > ---hmm, jeśli to nie PMS to co? może miziginia? no bo jeśli piszesz że masz
                  > ochotę powystrzelać kobiety...;-)

                  och łapiesz mnie za słowa jak baba ;)
          • jackie.brown Re: nareszcie głos w dyskusji 18.07.03, 23:27
            >
            > jak to zatem jest z tą stabilnością?
            > moje doświadczenie mi mówi, że faceci są stabilniejsi.

            to sie bierze stad, ze w spoleczenstwie, w ktorym kobiety sie dyskryminuje,
            same kobiety sie deprecjonuja. to jest zjawisko charakterystyczne dla srodowisk
            spychanych na margines. podobnie dzije sie z indianami w ameryce poludniowej.
        • Gość: sigrid Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 17:08
          > Hmmm... nie mam pod ręką ksiązki Ekmana i Davidsona (leży na półce w domu),
          ale
          >
          > chyba tam sie tym problemem specjalnie nie zajmują. Jak teza, że stabilność
          > emocjonalna kobiet jest taka jak mężczyzn, ma się do sławetnego PMS, łącznie
          z
          > przypadkami łagodniejszego traktowania przez sądy występków kobiet
          popełnionych
          >
          > w trakcie PMS. Wiemy też, że kobiety odczuwają generalnie silniejszy afekt
          > (mierzony skalą AIM) niż mężczyźni w tych samych sytuacjach.

          nie wątpię, że można wybrać do badań sytuacje w których kobiety zareagują
          bardziej emocjonalnie, ale można to samo udowodnić też mężczyznom i wiem że
          zostało to zrobione choć źródła w tej chwili nie podam,czytałam o tym w jakimś
          artykule. a PMS jako argument zaczyna już mnie śmieszyć. ze swojej strony mogę
          napisać że u mężczyzn niepanowanie nad emocjami najjaskrawiej widoczne jest w
          bijatykach czy wyzwiskach nawet w takim miejscu jak parlament często nie
          potrafią nad sobą zapanować i to bez względu na dzień w miesiącu więc niektóre
          kobiety ze swoim PMS przynajmniej są bardziej przewidywalne:-) Samo PMS nie
          jest żadnym dowodem na niezrównoważenie emocjonalne, bo można mieć PMS czuć się
          nienajlepiej i nie pokazać niczego po sobie otoczeniu, a można też nad sobą
          niepanować nawet kiedy dzieje się to w miejscu i czasie jak najbardziej do tego
          niestosownym.

          > Trzeba by przejrzeć literaturę, ale ja bym tezy o większej niestabilności
          > emocjonalnej kobiet nie wyrzucał od razu jako "mizoginicznego stereotypu".
          >
          > pozdrawiam,
          >
          > BD

    • jackie.brown co za bzdura 18.07.03, 18:49
      jednoczesnie mowi sie, ze kobiety sa bardziej wyrachowane itp. ja uwazam, ze
      kobiety, ktore MAJA wladze sa o wiele bardziej stabilne emocjonalnie niz
      faceci. to co destabilizuje emocjonalnie kobiety to jest brak poczucia poparcia
      w spoleczenstwie patriarchalnym. bo skad, od kogo, kobiety maja brac poczucie
      bezpieczenstawa, jesli na przyklad molestujacy dziewczynki ksiadz jest bardziej
      wiarygodny niz molestowana matka i jej corka??
      wszytsko to jest kwestia wladzy.
      do tego trzeba dodac alkoholizm u mezczyzn, wiec gdzie tu emocjonalana
      stabilnosc.?????
      wystarczy poronac forum dyskusyjne kobieta i mezczyzna i mozna sie bardzo
      szybko przekonac o tym kto jest bardziej asertywny.
    • Gość: Zły Wilk Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 23:13
      To oczywiste że na ogół kobiety są bardziej niestabilne emocjonalnie - to widac
      gołym okiem. Trudno o stabilność, gdy ktoś co miesiąc przechodzi znaczne
      wahania poziomu hormonów, a potem, w wieku ok. 40 lat - menopauzę.

      Pozdrawiam -
      • jackie.brown andropauza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.07.03, 23:16
        uwazaj bo Ciebie tez dopadnie.
        • Gość: chudyy andropauzy nie ma IP: 195.94.203.* 21.07.03, 09:41
          nie ma żadnej andropauzy,
          jest nadużywanie alkoholu, palenie, tuczenie sadła. Faceci nie mają żadnej
          andropauzy tylko się dają przerobić firmom farmaceutycznym i ideologii
          skobiecania. Nie trzeba tyle się w TV gapić.
          pozdrawiam,
          Edward

          p.s. kobiety nie potrafią tak jak faceci oddzielać zadania od emocji i dlatego
          są rzadziej szefami. Bo jak byłby by równie dobre to na czele firm prywatnych
          byłoby ich więcej. Firmy prywatne szukają zysku i dobry szef kobieta na pewno
          by się przebija
          • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 11:38
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > nie ma żadnej andropauzy,
            > jest nadużywanie alkoholu, palenie, tuczenie sadła. Faceci nie mają żadnej
            > andropauzy tylko się dają przerobić firmom farmaceutycznym i ideologii
            > skobiecania. Nie trzeba tyle się w TV gapić.
            > pozdrawiam,


            Zapewne twoja wiedza pochodzi z tej króciutkiej notki która ukazała sie
            ostatnio w kilku popularnych gazetach. Doradzam więcej sceptycyzmu w stosunku
            do takich "rewelacji". Udowodnienie czegoś takiego wymaga znacznie
            poważniejszych, badań niż te o których wspomniano w artykuliku.



            > Edward
            >
            > p.s. kobiety nie potrafią tak jak faceci oddzielać zadania od emocji i
            dlatego
            > są rzadziej szefami. Bo jak byłby by równie dobre to na czele firm prywatnych
            > byłoby ich więcej. Firmy prywatne szukają zysku i dobry szef kobieta na pewno
            > by się przebija


            Kobiety są szefami 34% firm ogólnie i 45% małych firm - a przecież
            macierzyństwo w naturalny sposób utrudnia kobietom robienie kariery, ponadto
            sporo firm tzw rodzinnych jest zarejstrowanych tradycyjnie na męża, a w
            praktyce szefują oboje. To bardzo dobry wynik, który najlepiej dowodzi tego, że
            emocjonalność nie przeszkadza w kierowaniu ludźmi, choćby dlatego że jak wiem z
            własnego doświadczenia (sama jestem szefową) doskonale daje się oddzielić
            sprawy prywatne od pracy (zaś emocjonalizm należy do prywatnej sfery życia i w
            pracy zwyczajnie o nim zapominam - podobnie jak najbardziej nawet "bitny"
            mężczyzna nie wali po pysku swoich podwładnych jak go zdenerwują podczas gdy
            wkurzającego go pijaczka w pubie to i owszem)
            Pozdr. B.
            • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 16:26
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Gość portalu: chudyy napisał(a):
              >
              > > nie ma żadnej andropauzy,
              > > jest nadużywanie alkoholu, palenie, tuczenie sadła. Faceci nie mają żadnej
              >
              > > andropauzy tylko się dają przerobić firmom farmaceutycznym i ideologii
              > > skobiecania. Nie trzeba tyle się w TV gapić.
              > > pozdrawiam,
              >
              >
              > Zapewne twoja wiedza pochodzi z tej króciutkiej notki która ukazała sie
              > ostatnio w kilku popularnych gazetach. Doradzam więcej sceptycyzmu w stosunku
              > do takich "rewelacji". Udowodnienie czegoś takiego wymaga znacznie
              > poważniejszych, badań niż te o których wspomniano w artykuliku.
              >
              >

              -----> u nie trzeba zadnych badan - wystarczy zyc na tej planecie i miec zmysl
              obserwacji.


              >
              > > Edward
              > >
              > > p.s. kobiety nie potrafią tak jak faceci oddzielać zadania od emocji i
              > dlatego
              > > są rzadziej szefami. Bo jak byłby by równie dobre to na czele firm prywatn
              > ych
              > > byłoby ich więcej. Firmy prywatne szukają zysku i dobry szef kobieta na pe
              > wno
              > > by się przebija
              >
              >
              > Kobiety są szefami 34% firm ogólnie i 45% małych firm - a przecież
              > macierzyństwo w naturalny sposób utrudnia kobietom robienie kariery, ponadto
              > sporo firm tzw rodzinnych jest zarejstrowanych tradycyjnie na męża,


              -----> jak takich bzdur probujesz uzywac w charakterze argumentow to musze
              dodac ze duza czesc firm 'posiadanych' przez kobiety jest tak naprawde na nie
              przepisana w wyniku rozdzialu majatkowego - co nie zmienia faktu iz 'glowa'
              firmy jest maz. 45% malych firm prowadzonych jest byc moze ? przez kobiety gdyz
              okolo 70% najbardziej utalentowanej kadry menadzerskiej (w wiekszosci mezczyzn)
              przejeta jest przez wielkie korporacje.


              a w
              > praktyce szefują oboje. To bardzo dobry wynik, który najlepiej dowodzi tego,
              że
              >
              > emocjonalność nie przeszkadza w kierowaniu ludźmi, choćby dlatego że jak wiem
              z
              >
              > własnego doświadczenia (sama jestem szefową) doskonale daje się oddzielić
              > sprawy prywatne od pracy (zaś emocjonalizm należy do prywatnej sfery życia i
              w
              > pracy zwyczajnie o nim zapominam - podobnie jak najbardziej nawet "bitny"
              > mężczyzna nie wali po pysku swoich podwładnych jak go zdenerwują podczas gdy
              > wkurzającego go pijaczka w pubie to i owszem)
              > Pozdr. B.

              -----> Do glowy by mi nie przyszlo strzelic w pysk wkurzajacego mnie pijaczka -
              moze bym go wystawil za drzwi albo odeslal do kata - a w pysk to raczej 'bitny'
              mezczyzna wali chamskiego sterydowca z lysa pala.


              A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle, IBM -
              gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa - doprowadzila
              najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
              • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 17:28
                45% malych firm prowadzonych jest byc moze ? przez kobiety gdyz
                >
                > okolo 70% najbardziej utalentowanej kadry menadzerskiej (w wiekszosci
                mezczyzn)
                >
                > przejeta jest przez wielkie korporacje.

                w wiekszosci mezczyzn, ale kobiety tez sa. nierzadko sie zdarza, ze wlasnie ci
                managerowie to sa straszne chamy w stosunku do kobiet. przeciez tutaj chodzi o
                kase, a nie jakies wybitne umiejetnosci managerskie.
                >
                > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                IBM
                > -
                > gdzie te kobiety

                a w INTEL;)
                My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa - doprowadzila
                > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku.

                to jest rzaden argument.
                • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 17:46
                  jackie.brown napisała:

                  > 45% malych firm prowadzonych jest byc moze ? przez kobiety gdyz
                  > >
                  > > okolo 70% najbardziej utalentowanej kadry menadzerskiej (w wiekszosci
                  > mezczyzn)
                  > >
                  > > przejeta jest przez wielkie korporacje.
                  >
                  > w wiekszosci mezczyzn, ale kobiety tez sa. nierzadko sie zdarza, ze wlasnie
                  ci
                  > managerowie to sa straszne chamy w stosunku do kobiet. przeciez tutaj chodzi
                  o
                  > kase, a nie jakies wybitne umiejetnosci managerskie.
                  > >

                  -----> hmmmm niecalkiem - tutj chodzi o kase ale za wybitne umiejetnosci
                  menadzerskie.


                  > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                  >
                  > IBM
                  > > -
                  > > gdzie te kobiety
                  >
                  > a w INTEL;)

                  -----> Co w INTEL? Kobieta? Gdzie?


                  > My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa - doprowadzila
                  > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku.
                  >
                  > to jest rzaden argument.

                  -----> Zaden, powiadasz? A gdzie twoje argumenty wobec tego?
                  • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 17:54
                    > -----> hmmmm niecalkiem - tutj chodzi o kase ale za wybitne umiejetnosci
                    > menadzerskie.
                    eee tam. moj kolega jest managerem i jest bardzo przecietny intelektualnie.
                    stanowisko mu zapewnilo skonczenie odpowiednich studiow i to zaocznie, bo nA
                    dzienne sie nie dostal.
                    >
                    > -----> Co w INTEL? Kobieta? Gdzie?

                    jak, nie wiesz, to nie pisz. najpierw sie dowiedz ile kobiet pracuje w firmach
                    informatycznych, a pozniej sie wypowiadaj.
                    >
                    > > to jest rzaden argument.
                    >
                    > -----> Zaden, powiadasz? A gdzie twoje argumenty wobec tego?
                    argumenty sa bardzo proste. wystarczy spojrzec nato,co sie dzieje w Polskim
                    sejmie.
                    • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 18:24
                      jackie.brown napisała:

                      > > -----> hmmmm niecalkiem - tutj chodzi o kase ale za wybitne umiejetnosc
                      > i
                      > > menadzerskie.
                      > eee tam. moj kolega jest managerem i jest bardzo przecietny intelektualnie.
                      > stanowisko mu zapewnilo skonczenie odpowiednich studiow i to zaocznie, bo nA
                      > dzienne sie nie dostal.
                      > >

                      -----> jak twoj kolega to nie o tej lidze mowimy... Bo ja mowilem o szefach
                      korporacji ktorzy odpowiadja przed udzialowcami za naprawde duze pieniadze. Nie
                      znasz nikogo takiego osobiscie.
                      Ja tez znam w Polsce troche panienek ktore sa na stanowiskach nie ze wzgledu na
                      umiejetnosci merytoryczne...
                      A co do kolegi to daj namiar - ja skonczylem studia dzienne i to bez problemu -
                      moze go zastapie? Chociaz watpie by jego pensja byla warta zmiany pracy.

                      > > -----> Co w INTEL? Kobieta? Gdzie?
                      >
                      > jak, nie wiesz, to nie pisz. najpierw sie dowiedz ile kobiet pracuje w
                      firmach
                      > informatycznych, a pozniej sie wypowiadaj.

                      -----> hehehe - to zes wdepnela - akurat pracuje w dzialce informatycznej
                      (konsulting) i mam za soba mase spotkan z klientmi - wybacz ale w zadnej z firm
                      w ktorych do tej pory pracowalem kobiety nie stanowily nawet 10 % pracownikow
                      (nawet pomimo tego iz sa to firmy amerykanskie w ktorych funkcjonuja te
                      durne 'parytety' - btw. murzynow tez sie jakos nie spotyka...), nie mowiac o
                      tym, ze na stanowiskach menadzerskich jest ich jeszcze mniej (tutaj wlaczajac w
                      te rozwazania klientow).



                      > >
                      > > > to jest rzaden argument.
                      > >
                      > > -----> Zaden, powiadasz? A gdzie twoje argumenty wobec tego?
                      > argumenty sa bardzo proste. wystarczy spojrzec nato,co sie dzieje w Polskim
                      > sejmie.


                      -------> Czyzbys panie Renate Begier wspominala? Czy jak tam to zjawisko sie
                      nazywa?
                      • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 18:45
                        > -----> jak twoj kolega to nie o tej lidze mowimy... Bo ja mowilem o szefach
                        > korporacji ktorzy odpowiadja przed udzialowcami za naprawde duze pieniadze.

                        mowimy o menadzerach roznego szczebla. moj kolega jest menadzerem wysokiego
                        szczebla. nie oszukujmy sie aby byc menadzerem, nie tzreba byc orlem. tak sie
                        dzieje w wielu firmach. czesto panowie pozbywaja sie niewygodnych pracownikow.
                        wielu menadzerow nawet nie skonczylo wyzszsych studiow. to sa wlasnie warunki
                        pracy w polsce.zalapali sie w odpowiednim czasie, a pensje maja wysokie.

                        >Nie
                        > znasz nikogo takiego osobiscie.
                        o jezu, jaki ty masz sposob dyskusji. akurat tak sie sklada, ze znam.
                        poza tym w miedzynarodowych korporacjach na topie nie pracuja Polacy, tylko
                        odpady zachodnie.
                        > Ja tez znam w Polsce troche panienek ktore sa na stanowiskach nie ze wzgledu
                        na
                        >
                        > umiejetnosci merytoryczne...
                        no widzisz.

                        > -----> hehehe - to zes wdepnela - akurat pracuje w dzialce informatycznej
                        > (konsulting) i mam za soba mase spotkan z klientmi - wybacz ale w zadnej z
                        firm
                        >
                        > w ktorych do tej pory pracowalem kobiety nie stanowily nawet 10 % pracownikow

                        no wlasnie. co wcale nie znaczy, ze kobiety nie chca byc menadzerami.

                        > -------> Czyzbys panie Renate Begier wspominala? Czy jak tam to zjawisko sie
                        > nazywa?

                        nie znam pani berger, bo miszkam poza polska. w kazdym razie, jesli jest to
                        jakies zjawisko, to jest to zjawisko jak kazde inne. zreszta jej temat juz byl
                        walkowany tutaj na liscie. byc moze pani berger jest jedna, za to cyrk tworza,
                        nie da sie ukryc chlopcy, bo mezczyznami chyba ich nie mozna nazwac;)
              • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 18:11
                Gość portalu: KR$ napisał(a):

                jak takich bzdur probujesz uzywac w charakterze argumentow to musze
                > dodac ze duza czesc firm 'posiadanych' przez kobiety jest tak naprawde na nie
                > przepisana w wyniku rozdzialu majatkowego - co nie zmienia faktu iz 'glowa'
                > firmy jest maz.


                Aha, wszystko jasne. Jak ty oceniasz pewien fragment rzeczywistości na
                podstawie własnej obserwacji (kwestia andropauzy lub tzw niestabilności
                emocjonalnej kobiet)to jest ok. Jak ja robię to samo, to jest to bzdura.
                Nie ma to jak rzeczowa i kulturalna rozmowa...


                45% malych firm prowadzonych jest byc moze ?


                Takie są dane statystyczne.


                przez kobiety gdyz
                >
                > okolo 70% najbardziej utalentowanej kadry menadzerskiej (w wiekszosci
                mezczyzn)
                > przejeta jest przez wielkie korporacje.



                A może jest dokładnie na odwrót? Ponieważ kobietom trudniej się przebić do
                wielkiego biznesu, głównie z powodów pozamerytorycznych (np dziwny obyczaj
                zachodzenia w ciążę czy mity o "emocjonalności"), więc ambitne kobiety chcące
                realizować się jako menadżerowie zakładają własne firmy. I radzą sobie bardzo
                dobrze, co jest zresztą najlepszym dowodem na niemerytoryczność zarzutów wobec
                nich.




                >
                > -----> Do glowy by mi nie przyszlo strzelic w pysk wkurzajacego mnie pijaczk
                > a -
                > moze bym go wystawil za drzwi albo odeslal do kata - a w pysk to
                raczej 'bitny'
                > mezczyzna wali chamskiego sterydowca z lysa pala.


                Jak zwał tak zwał. Faktem jest, że jak się wkurzy to wali w pysk - tzn wali
                prywatnie. A w pracy jak coś go wkurza, to potrafi załatwić sprawę w inny
                sposób. Podobno też myśli bez przerwy o seksie - gdybym chciała używać tak
                prymitywnych argumentów jak zwolennicy teorii "kobiecej niestabilności
                emocjonalnej" to musiałabym powiedzieć, że takie "coś" co myśli głównie o
                bzykaniu nie jest w stanie wydajnie pracować. Ale ja takich durnych argumentów
                nie używam, gdyż wiem, że człowiek potrafi oddzielać sferę prywatną od
                służbowej - i dotyczy to kobiet w takim samym stopniu co mężczyzn. Przekonanie,
                że facet potrafi okiełzać swoją naturę gdy ta mu przeszkadza w pracy natomiast
                kobieta nie, uważam za idiotyczne.
                Pozdr. B.



                >
                >
                > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                IBM
                > -
                > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                doprowadzila
                > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 18:16
                  > >
                  >
                  > A może jest dokładnie na odwrót? Ponieważ kobietom trudniej się przebić do
                  > wielkiego biznesu, głównie z powodów pozamerytorycznych (np dziwny obyczaj
                  > zachodzenia w ciążę czy mity o "emocjonalności"),

                  i nietylko. zreszta czemu tutaj sie dziwic, jesli Ci ´´wysoko wykwalifikowani´´
                  menadzerowie pytaja sie swoich kolezanek rownie wysoko wykwalifikowanych kiedy
                  wystapia w konkursie miss mokrego podkoszulka. oczywiscie traktujac to jako
                  dobry dowcip. ciekawa jestem jaka bylaby reakcja na odwrot, gdyby kobieta sie
                  zapytala swojego kolegi, na przyklad czy wystapi w konkursie na najdluzszego
                  czlonka w firmie;;))
                • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 18:36
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                  >
                  > jak takich bzdur probujesz uzywac w charakterze argumentow to musze
                  > > dodac ze duza czesc firm 'posiadanych' przez kobiety jest tak naprawde na
                  > nie
                  > > przepisana w wyniku rozdzialu majatkowego - co nie zmienia faktu iz 'glowa
                  > '
                  > > firmy jest maz.
                  >
                  >
                  > Aha, wszystko jasne. Jak ty oceniasz pewien fragment rzeczywistości na
                  > podstawie własnej obserwacji (kwestia andropauzy lub tzw niestabilności
                  > emocjonalnej kobiet)to jest ok. Jak ja robię to samo, to jest to bzdura.
                  > Nie ma to jak rzeczowa i kulturalna rozmowa...
                  >

                  -------> po pierwsze to mylisz mnie z chudym - to on pisal o andropauzie. Po
                  drugie myslalem ze to co podalas to byly jakies badania, statystyka - ktora dla
                  mnie byla bzdurna co ci wykazalem przez odpowiednie jej 'przefiltrowanie' przez
                  rzeczywistosc - jednym slowem - dostalas bzdure za bzdure (milo ze to
                  zauwazylas)

                  >
                  > 45% malych firm prowadzonych jest byc moze ?
                  >
                  >
                  > Takie są dane statystyczne.
                  >
                  >
                  > przez kobiety gdyz
                  > >
                  > > okolo 70% najbardziej utalentowanej kadry menadzerskiej (w wiekszosci
                  > mezczyzn)
                  > > przejeta jest przez wielkie korporacje.
                  >
                  >
                  >
                  > A może jest dokładnie na odwrót? Ponieważ kobietom trudniej się przebić do
                  > wielkiego biznesu, głównie z powodów pozamerytorycznych (np dziwny obyczaj
                  > zachodzenia w ciążę czy mity o "emocjonalności"), więc ambitne kobiety chcące
                  > realizować się jako menadżerowie zakładają własne firmy. I radzą sobie bardzo
                  > dobrze, co jest zresztą najlepszym dowodem na niemerytoryczność zarzutów
                  wobec
                  > nich.
                  >
                  >

                  -------> wlasnie nie jest na odwrot - o czym swiadcza te kobiety na wysokich
                  stanowiskach w korporacjach - ich obecnosc na stanowiskach kierowniczych w
                  takich firmach udowadnia ze jednak gdy kobieta jest dobra to moze sie przebic -
                  tak samo jak mezczyzna. W wielkim biznesie niestety nie ma miejsca na
                  sentymenty i kto nie jest wystarczajaco dobry ten musi odejsc. A panie (nie
                  wszystkie zreszta) moga odnosic sukcesy w lzejszej lidze - gdyz konkurencja tam
                  nieco mniej intensywna... Proste? I nie trzeba w to mieszac zadnych mitow
                  o 'niemerytorycznosci' doboru oraz dyskryminacji.



                  >
                  >
                  > >
                  > > -----> Do glowy by mi nie przyszlo strzelic w pysk wkurzajacego mnie pi
                  > jaczk
                  > > a -
                  > > moze bym go wystawil za drzwi albo odeslal do kata - a w pysk to
                  > raczej 'bitny'
                  > > mezczyzna wali chamskiego sterydowca z lysa pala.
                  >
                  >
                  > Jak zwał tak zwał. Faktem jest, że jak się wkurzy to wali w pysk - tzn wali
                  > prywatnie.

                  ----> zbyt daleko idace wnioski. Jezeli wedlug ciebie kazdy mezczyzna wali w
                  pysk jak sie wkurzy to ci bardzo wspolczuje otoczenia a wrecz radze je zmienic.


                  A w pracy jak coś go wkurza, to potrafi załatwić sprawę w inny
                  > sposób. Podobno też myśli bez przerwy o seksie - gdybym chciała używać tak
                  > prymitywnych argumentów jak zwolennicy teorii "kobiecej niestabilności
                  > emocjonalnej" to musiałabym powiedzieć, że takie "coś" co myśli głównie o
                  > bzykaniu nie jest w stanie wydajnie pracować.

                  ------> tylko jak widac w przypadku mezczyzn wcale im to nie przeszkadza w
                  pracy a co wiecej - niektorych z nich wrecz motywuje do wiekszego wysilku i
                  osiagniecia sukcesu.


                  Ale ja takich durnych argumentów
                  > nie używam, gdyż wiem, że człowiek potrafi oddzielać sferę prywatną od
                  > służbowej

                  ---------> chyba mylisz tutaj pojecia - rozdzialu sfery prywatnej od sluzbowej
                  a umiejetnosci kontrolowania swoich emocji - to dwie rozne rzeczy.


                  - i dotyczy to kobiet w takim samym stopniu co mężczyzn. Przekonanie,
                  >
                  > że facet potrafi okiełzać swoją naturę gdy ta mu przeszkadza w pracy
                  natomiast
                  > kobieta nie, uważam za idiotyczne.



                  > Pozdr. B.
                  >
                  >
                  >
                  > >
                  > >
                  > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                  >
                  > IBM
                  > > -
                  > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                  > doprowadzila
                  > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?



                  -----> tutaj no comments?
                  • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 19:21
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                    > >
                    >
                    > -------> po pierwsze to mylisz mnie z chudym - to on pisal o andropauzie.


                    Chyba żartujesz. Napisałeś tak: "u nie trzeba zadnych badan - wystarczy zyc na
                    tej planecie i miec zmysl obserwacji." Była to odpowiedź na moje
                    zakwestionowanie znaczenia badań obalających istnienie andropauzy.



                    Po
                    >
                    > drugie myslalem ze to co podalas to byly jakies badania, statystyka


                    Gdyby tak było - napisałabym to wyraźnie.



                    - ktora dla
                    >
                    > mnie byla bzdurna co


                    Statystyka sama w sobie nigdy nie jest bzdurna. Natomiast jej wyniki mogą być
                    obiektem manipulacji.


                    Wcale nie uważam, by własne obserwacje można było po prostu nazwać bzdurą.
                    Bzdura jest dopiero wtedy, gdy na podstawie tychże obserwacji buduje się całą
                    teorię np społeczeństwa. Ja użyłam własnych spostrzeżeń wyłącznie jako
                    argumentu pomocniczego.



                    wlasnie nie jest na odwrot - o czym swiadcza te kobiety na wysokich
                    >
                    > stanowiskach w korporacjach - ich obecnosc na stanowiskach kierowniczych w
                    > takich firmach udowadnia ze jednak gdy kobieta jest dobra to moze sie
                    przebic -


                    Też mi argument. Czy jak urzędnik załatwi twoją sprawę grzecznie, sprawnie i
                    bezinteresownie to będzie znaczyło, że w Polsce nie ma korupcji? Czy może
                    będzie to znaczyło, że akurat ty trafiłes na uczciwego urzędnika?




                    >
                    > tak samo jak mezczyzna. W wielkim biznesie niestety nie ma miejsca na
                    > sentymenty i kto nie jest wystarczajaco dobry ten musi odejsc. A panie (nie
                    > wszystkie zreszta) moga odnosic sukcesy w lzejszej lidze - gdyz konkurencja
                    tam
                    >
                    > nieco mniej intensywna...


                    Mało wiesz o prowadzeniu własnej firmy w dobie recesji jeśli wydaje ci się, że
                    jest to konkurencja typu "light".




                    Proste? I nie trzeba w to mieszac zadnych mitow
                    > o 'niemerytorycznosci' doboru oraz dyskryminacji.



                    Nie pisałam nic o dyskryminacji.



                    Jezeli wedlug ciebie kazdy mezczyzna wali w
                    >
                    > pysk jak sie wkurzy to ci bardzo wspolczuje otoczenia a wrecz radze je
                    zmienic.


                    Niby dlaczego? Przecież nie napisałam, że mężczyźni z mojego otoczenia nie
                    potrafią panować nad emocjami, prawda? Natomiast podtrzymuję, że danie komuś w
                    pysk jest dowodem na utratę samokontroli - a więc jest to reakcja emocjonalna.



                    tylko jak widac w przypadku mezczyzn wcale im to nie przeszkadza w
                    > pracy a co wiecej - niektorych z nich wrecz motywuje do wiekszego wysilku i
                    > osiagniecia sukcesu.



                    Zapewne. Rzecz w tym, że z kobietami jest identycznie a ty nie przedstawiłes
                    żadnego logicznego argumentu na udowodnienie, że własnie kobiety nie potrafią
                    oderwać się od swojej natury i że są jak pies który wali kupę na środku
                    trawnika, bo nie umie się powstrzymać. Sorry, ale twoje święte przekonanie
                    że "jest tak, bo ja tak mówię" to dla mnie żaden argument.


                    >
                    chyba mylisz tutaj pojecia - rozdzialu sfery prywatnej od sluzbow
                    > ej
                    > a umiejetnosci kontrolowania swoich emocji - to dwie rozne rzeczy.


                    Nic nie mylę. Kobiety jak muszą, to kontrolują swoje emocje - tak samo jak to
                    robią mężczyźni. Kobieta może twardo negocjować umowę a potem popłakać sobie
                    oglądając po raz dziesiąty Titanica. Mężczyzna może grzecznie obsłużyć klienta
                    którego sposób bycia działa mu na nerwy. Po prostu oboje kontrolują swoje
                    emocje.



                    > > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                    > > doprowadzila
                    > > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                    >
                    >
                    >
                    > -----> tutaj no comments?


                    Głównie z litości. Jezuuuuu, co to za argument...
                    A były szef stoczni szczecińskiej to pewno była baba w przebraniu? I tych parę
                    tysięcy innych nieudaczników też? Chyba przedawkowałeś "Seksmisję"...

                    Pozdr. B.
                    • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 12:26
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      ) Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      )
                      ) ) )
                      ) )
                      ) ) K: po pierwsze to mylisz mnie z chudym - to on pisal o andropauzi
                      ) e.
                      )
                      )
                      ) Chyba żartujesz. Napisałeś tak: "u nie trzeba zadnych badan - wystarczy zyc
                      na
                      ) tej planecie i miec zmysl obserwacji." Była to odpowiedź na moje
                      ) zakwestionowanie znaczenia badań obalających istnienie andropauzy.

                      -----) nie - nie zartuje - chudy pisal o andropauzie, ja pisalem o tym ze
                      niekiedy wystarczy bacznie obserwowac swiat by wyciagac odpowiednie wnioski
                      (tzn. przykladac swoj osad do tego co sie czyta - ty to probujesz robic ale
                      skutki nie sa zbyt budujace - twierdzisz ze mezczyzni przezywaja andropauze -
                      rozumiem mase kasy wydaja koncerny farmakologiczne na reklame; probujesz
                      podwazac prawde ktora wszyscy znamy - mianowicie ze kobiety sa mniej stabilne
                      emocjonalnie od mezczyzn)

                      )
                      ) K: Po
                      ) )
                      ) ) drugie myslalem ze to co podalas to byly jakies badania, statystyka
                      )
                      )
                      ) Gdyby tak było - napisałabym to wyraźnie.
                      )
                      -----) czyli te 34% i 40% tak autorytatywnie wyrazone to z twoich obserwacji?
                      Gratuluje dokladnosci - szczegolnie tych 34% - ciekawe jak to zaobserwowalas?
                      Mi to wyraznie wyglada na jakies badania ktore gdzies tam przeczytalas i teraz
                      przytaczasz - co nie zmienia faktu iz przytaczanie ich w tym kontekscie (w
                      swietle wypowiedzi chudego) jest nieadekwatne gdyz wrecz potwierdzaja one to o
                      czym chudy mowil (ze kobiety sa rzadziej szefami). Ja jeszcze dodatkowo
                      zakwestionowalem te statystyki gdyz wbrew temu co piszesz ponizej wyniki badan
                      statystycznych nie tylko moga byc manipulowane ale rowniez bledne - badania
                      firm czesto nie daja prawdziwego obrazu rzeczywistosci gdyz firmy 'daza' do
                      tego by ich metody funkcjonowania byly jak najbardziej zblizone do tego czego
                      oczekuje regulator - jednym slowem, wracajac do badan statystycznych - shit na
                      inpucie, shit na outpucie.

                      ) - ktora dla
                      ) )
                      ) ) mnie byla bzdurna co
                      )
                      ) Statystyka sama w sobie nigdy nie jest bzdurna. Natomiast jej wyniki mogą być
                      ) obiektem manipulacji.
                      )
                      ) Wcale nie uważam, by własne obserwacje można było po prostu nazwać bzdurą.
                      ) Bzdura jest dopiero wtedy, gdy na podstawie tychże obserwacji buduje się całą
                      ) teorię np społeczeństwa.

                      ------) a kto tutaj buduje teorie spoleczna? My dyskutujemy jedynie o malym i
                      bardzo ograniczonym zjawisku.

                      Ja użyłam własnych spostrzeżeń wyłącznie jako
                      ) argumentu pomocniczego.
                      -----) tych 34%? czy twoich 'wlasnych' spostrzezen na temat andropauzy?


                      ) wlasnie nie jest na odwrot - o czym swiadcza te kobiety na wysokich
                      ) )
                      ) ) stanowiskach w korporacjach - ich obecnosc na stanowiskach kierowniczych w
                      )
                      ) ) takich firmach udowadnia ze jednak gdy kobieta jest dobra to moze sie
                      ) przebic -
                      )
                      )
                      ) Też mi argument. Czy jak urzędnik załatwi twoją sprawę grzecznie, sprawnie i
                      ) bezinteresownie to będzie znaczyło, że w Polsce nie ma korupcji? Czy może
                      ) będzie to znaczyło, że akurat ty trafiłes na uczciwego urzędnika?
                      )

                      ----) masz problemy z logika... Jak trafie na takiego urzednika to nie znaczy
                      ze w Polsce nie ma korupcji tylko ze ten urzednik nie jest skorumpowany czyli
                      ze jest dobry lub ze jest wlasciwym czlowiekiem na wlasciwym miejscu i ma
                      szanse na awans. Ale nie dyskutujemy o tym czy w Polsce jest korupcja tylko o
                      tym czy urzednik ma szanse awansowac (stabilnosc emocjonalna a wysokie
                      stanowiska). Ja nie twierdze ze kobiety sa dyskryminowane jako szefowie - to ty
                      tak twierdzisz - gdy argumentuje ze nie masz racji bo jednak sa kobiety na
                      najwyzszych stanowiskach (czyli ze kobiety dobre merytorycznie i stabilnie
                      emocjonalnie maja szanse zostac szefami i zostaja) to ty mi piszesz ze to nie
                      jest argument. No rece opadaja. Czyli wg. ciebie to ze jednak sa jakies kobiety
                      ktore zajmuja wysokie stanowiska to jest pomylka, wynik spisku dziejowego czy o
                      co chodzi?


                      ) ) tak samo jak mezczyzna. W wielkim biznesie niestety nie ma miejsca na
                      ) ) sentymenty i kto nie jest wystarczajaco dobry ten musi odejsc. A panie (ni
                      ) e
                      ) ) wszystkie zreszta) moga odnosic sukcesy w lzejszej lidze - gdyz konkurencj
                      ) a tam nieco mniej intensywna...
                      )
                      ) Mało wiesz o prowadzeniu własnej firmy w dobie recesji jeśli wydaje ci się,
                      że
                      ) jest to konkurencja typu "light".

                      -----) nieuwaznie czytasz - nie pisalem ze konkurencja jest typu 'light' tylko
                      ze jest mniej intensywna niz w pierwszej lidze - o ktorej ty z kolei malo wiesz
                      (bo recesja dotyka I ligii w rownym stopniu co pozostalych).

                      )
                      ) Proste? I nie trzeba w to mieszac zadnych mitow
                      ) ) o 'niemerytorycznosci' doboru oraz dyskryminacji.

                      ) Nie pisałam nic o dyskryminacji.
                      )
                      ----) no moze i nie ale duzo 'mitologii' mozna znalezc w twoich wypowiedziach.
                      )
                      ) Jezeli wedlug ciebie kazdy mezczyzna wali w
                      ) ) pysk jak sie wkurzy to ci bardzo wspolczuje otoczenia a wrecz radze je
                      ) zmienic.
                      )
                      ) Niby dlaczego? Przecież nie napisałam, że mężczyźni z mojego otoczenia nie
                      ) potrafią panować nad emocjami, prawda?

                      -------) dlatego ze podejrzewam iz twoja opinia o mezczyznach bierze sie z
                      twoich doswiadczen - wyciagnalem wniosek ze twoi znajomi ciagle musza dawac
                      komus w pysk. Moim znajomym sie to nie zdarza (cholera jak czytam to forum to
                      sie zastanawiam czy ja pod jakims kloszem zyje???) wiec stad pomyslalem ze moze
                      powinnas zmienic otoczenie na mniej agresywne.

                      Natomiast podtrzymuję, że danie komuś w pysk jest dowodem na utratę
                      samokontroli - a więc jest to reakcja emocjonalna.
                      )
                      -----) to nie ma co podtrzymywac - to tak jest - tyle, ze wbrew temu co piszesz
                      (opisalas to wrecz jako regule) zdarza sie to bardzo rzadko i zazwyczaj w
                      sytuacjach gdy uderzajacy ma kontrole nad sytuacja...

                      )
                      ) tylko jak widac w przypadku mezczyzn wcale im to nie przeszkadza w
                      ) ) pracy a co wiecej - niektorych z nich wrecz motywuje do wiekszego wysilku
                      ) i
                      ) ) osiagniecia sukcesu.
                      )
                      ) Zapewne. Rzecz w tym, że z kobietami jest identycznie a ty nie przedstawiłes
                      ) żadnego logicznego argumentu na udowodnienie, że własnie kobiety nie potrafią
                      ) oderwać się od swojej natury i że są jak pies który wali kupę na środku
                      ) trawnika, bo nie umie się powstrzymać. Sorry, ale twoje święte przekonanie
                      ) że "jest tak, bo ja tak mówię" to dla mnie żaden argument.
                      )
                      -----) no nie sadze aby z kobietami (przynajmniej niektorymi) bylo identycznie -
                      znam pare przypadkow gdy niekontrolowane emocje spowodowaly albo pogorszenie
                      stosunkow w pracy albo wrecz zwolnienie. :-( To nie sala sadowa bym cos tutaj
                      udowadnial.

                      ) )
                      ) chyba mylisz tutaj pojecia - rozdzialu sfery prywatnej od sluzbow
                      ) ) ej
                      ) ) a umiejetnosci kontrolowania swoich emocji - to dwie rozne rzeczy.
                      )
                      )
                      ) Nic nie mylę. Kobiety jak muszą, to kontrolują swoje emocje - tak samo jak to
                      ) robią mężczyźni. Kobieta może twardo negocjować umowę a potem popłakać sobie
                      ) oglądając po raz dziesiąty Titanica. Mężczyzna może grzecznie obsłużyć
                      klienta
                      ) którego sposób bycia działa mu na nerwy. Po prostu oboje kontrolują swoje
                      ) emocje.
                      )
                      ------) zalezy jaka kobieta i zalezy jaki mezczyzna - ja twierdze (i na pewno
                      nie tylko ja) ze znacznie wiecej mezczyzn poradzi sobie w takiej sytuacji bez
                      wybuchu emocjonalnego niz kobiet i to tyle.


                      ) ) ) ) gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa
                      ) -
                      ) ) ) doprowadzila
                      ) ) ) ) najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                      ) )
                      ) ) -----) tutaj no comments?
                      )
                      )
                      ) Głównie z litości. Jezuuuuu, co to za argument...
                      ) A były szef stoczni szczecińskiej to pewno była baba w przebraniu? I tych
                      parę
                      ) tysięcy innych nieudaczników też? Chyba przedawkowałeś "Seksmisję"...

                      -----)hehehe moze i z litosci ale ta litosc to wynika raczej z niewiedzy. Jest
                      pewna roznica pomiedzy firmami operujacymi w upadajacej branzy (jaka jest
                      przemysl stoczniowy), obciazonymi miliardowymi dlugami i banda pracowni
                      • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma - cd. IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 12:28


                        ----->hehehe moze i z litosci ale ta litosc to wynika raczej z niewiedzy. Jest
                        pewna roznica pomiedzy firmami operujacymi w upadajacej branzy (jaka jest
                        przemysl stoczniowy), obciazonymi miliardowymi dlugami i banda pracownikow z
                        postawa roszczeniowa a firma ktora przez wiele lat nazywana byla statkiem
                        flagowym polskiej gieldy, miala w swym portfelu akcje wielu wysokodochodowych
                        firm i ktora w sumie byla maszynka do robienia pieniedzy funkcjonujaca
                        doskonale. W dodatku szefowie stoczni (i wielu innych polskich firm)
                        zachowywali sie jak kryminalisci umiejetnie okradajac swe firmy - i nie ma
                        tutaj zadnych watpliwosci ze to bylo zle, natomiast pani Lundberg-Piasecka (tak
                        toto sie chyba nazywalo) miala maszynke do zarabiania pieniedzy usprawnic -
                        niestety podjela szereg blednych merytorycznie decyzji co doprowadzilo tego
                        giganta do upadku.

                        To tyle polemiki z Toba bo szkoda mi czasu.
                        • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma - cd. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 11:21
                          Gość portalu: KR$ napisał(a):

                          >
                          >
                          > ----->hehehe moze i z litosci ale ta litosc to wynika raczej z niewiedzy. Je
                          > st
                          > pewna roznica pomiedzy firmami operujacymi w upadajacej branzy (jaka jest
                          > przemysl stoczniowy), obciazonymi miliardowymi dlugami i banda pracownikow z
                          > postawa roszczeniowa a firma ktora przez wiele lat nazywana byla statkiem
                          > flagowym polskiej gieldy, miala w swym portfelu akcje wielu wysokodochodowych
                          > firm i ktora w sumie byla maszynka do robienia pieniedzy funkcjonujaca
                          > doskonale. W dodatku szefowie stoczni (i wielu innych polskich firm)
                          > zachowywali sie jak kryminalisci umiejetnie okradajac swe firmy - i nie ma
                          > tutaj zadnych watpliwosci ze to bylo zle, natomiast pani Lundberg-Piasecka


                          ????
                          O jezu... z kim ja rozmawiam. Pora kończyć.

                          (tak
                          >
                          > toto sie chyba nazywalo) miala maszynke do zarabiania pieniedzy usprawnic -
                          > niestety podjela szereg blednych merytorycznie decyzji co doprowadzilo tego
                          > giganta do upadku.


                          Znowu upierasz się dla zasady zamiast po prostu przyznać, ze twój przykład był
                          głupi. Żeby go obalić wystarczyłoby podać przykład JEDNEGO menedżera, który
                          położył firmę o podobnym profilu i wielkości co Elektrim i który był facetem.
                          Naprawdę wierzysz w to, że takiego przykładu nie ma? A spróbujmy inaczej: pani
                          o której pisałeś była Amerykanką. Stosując twoje rozumowanie można stwierdzić,
                          że historia Elektrimu dowodzi, że Amerykanie są do niczego i nie znają się na
                          prowadzeniu interesów. I co, już rozumiesz jakiego buraka puściłeś?


                          >
                          > To tyle polemiki z Toba bo szkoda mi czasu.

                          To nie zaczynaj czegoś, jak nie potrafisz sensownie skończyć.
                          • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma - cd. IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 23.07.03, 15:27
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                            >
                            > >
                            > >
                            > > ----->hehehe moze i z litosci ale ta litosc to wynika raczej z niewiedz
                            > y. Je
                            > > st
                            > > pewna roznica pomiedzy firmami operujacymi w upadajacej branzy (jaka jest
                            > > przemysl stoczniowy), obciazonymi miliardowymi dlugami i banda pracownikow
                            > z
                            > > postawa roszczeniowa a firma ktora przez wiele lat nazywana byla statkiem
                            > > flagowym polskiej gieldy, miala w swym portfelu akcje wielu wysokodochodow
                            > ych
                            > > firm i ktora w sumie byla maszynka do robienia pieniedzy funkcjonujaca
                            > > doskonale. W dodatku szefowie stoczni (i wielu innych polskich firm)
                            > > zachowywali sie jak kryminalisci umiejetnie okradajac swe firmy - i nie ma
                            >
                            > > tutaj zadnych watpliwosci ze to bylo zle, natomiast pani Lundberg-Piasecka
                            >
                            >
                            >
                            > ????
                            > O jezu... z kim ja rozmawiam. Pora kończyć.

                            ----> dokladnie - konczymy bo nie nadazasz za tokiem rozumowania.


                            >
                            > (tak
                            > >
                            > > toto sie chyba nazywalo) miala maszynke do zarabiania pieniedzy usprawnic
                            > -
                            > > niestety podjela szereg blednych merytorycznie decyzji co doprowadzilo teg
                            > o
                            > > giganta do upadku.
                            >
                            >
                            > Znowu upierasz się dla zasady zamiast po prostu przyznać, ze twój przykład
                            był
                            > głupi. Żeby go obalić wystarczyłoby podać przykład JEDNEGO menedżera, który
                            > położył firmę o podobnym profilu i wielkości co Elektrim i który był facetem.
                            > Naprawdę wierzysz w to, że takiego przykładu nie ma? A spróbujmy inaczej:
                            pani
                            > o której pisałeś była Amerykanką. Stosując twoje rozumowanie można
                            stwierdzić,
                            > że historia Elektrimu dowodzi, że Amerykanie są do niczego i nie znają się na
                            > prowadzeniu interesów. I co, już rozumiesz jakiego buraka puściłeś?
                            >

                            ----> buraki to ty caly czas puszczasz. Jezeli 80% szefow wielkich firm (a moze
                            i wiecej) jest facetami to znalezienie 1 lub 5 ktorzy doprowadzili swoje firmy
                            do upadku niczego nie udowadnia gdyz komus musi sie nie udawac, zupelnie
                            inaczej jest z kobietami, ktorych na stanowiskach zarzadczych jest 20% lub
                            mniej - waga porazki kazdej z nich jest o wiele wieksza i tak zakladajac ze
                            mamy 100 managerow z czego 20 jest kobietami a srenio 10% firm upada ze wzgledu
                            na niekompetencje to czterech lub pieciu facetow ponoszacych kleske i tak
                            miesci sie w tych 10 procentach normy, natomiast jedna kobieta wypelnia te
                            norme juz w 50%...


                            >
                            > >
                            > > To tyle polemiki z Toba bo szkoda mi czasu.
                            >
                            > To nie zaczynaj czegoś, jak nie potrafisz sensownie skończyć.


                            ------> potrafie, potrafie - to ty nie jestes w stanie zaakceptowac
                            rzeczywistosci ani argumentow. Zazwyczaj nie wdaje sie w dyskusje z
                            fantastami/fantastkami takimi jak ty ale tym razem zupelnie niepotrzebnie (bo i
                            tak zaden logiczny argument nie dociera) sie w nia wciagnalem. Ale juz
                            przestaje.

                            Jeszcze tylko jedno - skoro tyle czasu spedzasz w Internecie na dyskusjach z
                            innymi fantastami/fantastkami to raczej dobrym szefem nie jestes, bo powinnas w
                            tym czasie dogladac biznesu. Sam jestem pracownikiem najemnym, wiec niekiedy
                            moge sobie na to pozwolic ale i tak zdarza mi sie to znacznie rzadziej niz
                            tobie.
                            • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma - cd. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 19:30
                              Gość portalu: KR$ napisał(a):

                              > > ????
                              > > O jezu... z kim ja rozmawiam. Pora kończyć.
                              >
                              > ----> dokladnie - konczymy bo nie nadazasz za tokiem rozumowania.



                              Tak, tak ta Barbara Lundberg-Piasecka to pewno żona tego Johnsona od szamponów,
                              prywatnie nieślubna córka M.Monroe i Kaczora Donalda. Normalnie nie zwracam
                              uwagi na takie głupie błędy, bo w końcu z różnymi ludźmi na necie ma się do
                              czynienia, niedouczonymi też - ale jak ktoś chce się tak wymądrzać jak ty, to
                              nie może pisać AŻ TAKICH głupot.



                              buraki to ty caly czas puszczasz. Jezeli 80% szefow wielkich firm (a m
                              > oze
                              > i wiecej) jest facetami to znalezienie 1 lub 5 ktorzy doprowadzili swoje
                              firmy
                              > do upadku niczego nie udowadnia gdyz komus musi sie nie udawac, zupelnie
                              > inaczej jest z kobietami, ktorych na stanowiskach zarzadczych jest 20% lub
                              > mniej - waga porazki kazdej z nich jest o wiele wieksza i tak zakladajac ze
                              > mamy 100 managerow z czego 20 jest kobietami a srenio 10% firm upada ze
                              wzgledu
                              >
                              > na niekompetencje to czterech lub pieciu facetow ponoszacych kleske i tak
                              > miesci sie w tych 10 procentach normy, natomiast jedna kobieta wypelnia te
                              > norme juz w 50%...



                              To przedstaw odpowiednie statystyki zamiast powoływać się na jeden odosobniony
                              przypadek, który niczego nie dowodzi. Czy jeśli rozmawiam z jednym gościem
                              mieszkającym, hmm powiedzmy w Gorzowie i ten gość jest agresywnym i
                              niedouczonym idiotą to znaczy że wszyscy Gorzowianie są tacy?



                              potrafie, potrafie - to ty nie jestes w stanie zaakceptowac
                              > rzeczywistosci ani argumentow. Zazwyczaj nie wdaje sie w dyskusje z
                              > fantastami/fantastkami takimi jak ty ale tym razem zupelnie niepotrzebnie (bo
                              i
                              > tak zaden logiczny argument nie dociera) sie w nia wciagnalem. Ale juz
                              > przestaje.


                              Jasne, jak interlokutor okazuje się być kimś z innej ligi intelektualnej niż
                              ty, to najlepiej mu napisać że jest fantastą i nie rozumuje logicznie. Kotku,
                              ty po prostu nie kumasz co się do ciebie mówi i odpowiadasz kompletnie nie na
                              temat a w dodatku jesteś chamski. Zacząłeś rozmowe w miarę sensownie więc
                              chociaż juz wcześniej miałam o tobie marne zdanie jako o kimś kto zwykł obrażać
                              rozmówców gdy okazuje się, że nie jest w stanie za nimi nadążyć - spróbowałam z
                              tobą pogadać. No i to był mój błąd - zapewniam cię jednak, że popełniłam go
                              ostatni raz.



                              >
                              > Jeszcze tylko jedno - skoro tyle czasu spedzasz w Internecie na dyskusjach z
                              > innymi fantastami/fantastkami to raczej dobrym szefem nie jestes, bo powinnas
                              w
                              > tym czasie dogladac biznesu.



                              Mało wiesz o szefach. Jak ci się wydaje, że twój siedzi w swoim gabinecie i
                              cały dzień nic tylko robi byznesy, to jeszcze większy z ciebie burak niż
                              myślałam. Nigdy nie słyszałeś o dobrej organizacji pracy?

                              EOT.

                      • Gość: barbinator Re: andropauzy nie ma IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 11:18
                        Gość portalu: KR$ napisał(a):

                        nie - nie zartuje - chudy pisal o andropauzie, ja pisalem o tym ze
                        ) niekiedy wystarczy bacznie obserwowac swiat by wyciagac odpowiednie wnioski
                        ) (tzn. przykladac swoj osad do tego co sie czyta - ty to probujesz robic ale
                        ) skutki nie sa zbyt budujace - twierdzisz ze mezczyzni przezywaja andropauze


                        Nie, nic takiego nie napisałam. Istnienia lub nieistnienia andropauzy nie można
                        udowodnić na podstawie obserwacji, a wyłącznie poprzez długotrwałe, prowadzone
                        na dużej populacjji badania poziomu hormonów w organizmie. Podobnie jak nie
                        udowodnisz istnienia menopauzy dając przykład paru wrednych 50-latek, lub
                        przeciwnie - znajomość paru 50-latek "do rany przyłóż" nie dowodzi, że
                        menopauza to wymysł koncernów farmaceutycznych.


                        ) rozumiem mase kasy wydaja koncerny farmakologiczne na reklame; probujesz
                        ) podwazac prawde ktora wszyscy znamy - mianowicie ze kobiety sa mniej stabilne
                        ) emocjonalnie od mezczyzn)


                        Nieprawda, nie wszyscy. Ja i wielu rozmówców na tym forum się z tobą nie
                        zgadzamy. Wybacz, ale fakt że ty osobiście trafiasz na histeryczki, to twój
                        prywatny problem. Może po prostu takie laski cię pociągają, może uważasz je za
                        bardziej kobiece - lubisz jak panienka rzuca się na ciebie z piąstkami bo jest
                        wtedy taaaaka zabawna a ty taaaaki męęęski? Mam koleżankę, która dziwnym
                        zrządzeniem losu zawsze trafia na nieudaczników - tyle że ona nie upiera się
                        tak jak ty, że jej życiowe obserwacje są prawdą objawioną, zamiast tego
                        mówi "chyba mam pecha do facetów"


                        ) -----) czyli te 34% i 40% tak autorytatywnie wyrazone to z twoich obserwacji?
                        ) Gratuluje dokladnosci - szczegolnie tych 34% - ciekawe jak to zaobserwowalas?
                        ) Mi to wyraznie wyglada na jakies badania ktore gdzies tam przeczytalas i
                        teraz
                        ) przytaczasz - co nie zmienia faktu iz przytaczanie ich w tym kontekscie (w
                        ) swietle wypowiedzi chudego) jest nieadekwatne gdyz wrecz potwierdzaja one to
                        o
                        ) czym chudy mowil (ze kobiety sa rzadziej szefami).


                        Czepiasz się i/albo niedokładnie czytasz. Konkretne liczby które podałam są
                        efektem badań statystycznych. Uwagi dodatkowe jak np rewolucyjna teza mówiąca,
                        że kobietom w robieniu kariery przeszkadza macierzyństwo (a fakt zostania matką
                        nie oznacza przecież mniejszych zdolności biznesowych) pochodzą z własnych
                        obserwacji.


                        Ja jeszcze dodatkowo
                        ) zakwestionowalem te statystyki gdyz wbrew temu co piszesz ponizej wyniki
                        badan
                        ) statystycznych nie tylko moga byc manipulowane ale rowniez bledne


                        Co to znacza, że "badania są błędne"? Ja piszę wyłącznie o badaniach robionych
                        przez fachowców, np z OBOPu. Uważasz, że znasz lepiej od nich metodologię badań?


                        - badania
                        ) firm czesto nie daja prawdziwego obrazu rzeczywistosci gdyz firmy 'daza' do
                        ) tego by ich metody funkcjonowania byly jak najbardziej zblizone do tego czego
                        ) oczekuje regulator - jednym slowem, wracajac do badan statystycznych - shit
                        na
                        ) inpucie, shit na outpucie.


                        Nie rozumiem jak firma może podawać błędne dane w kwestii np płci szefa i po
                        jaką cholerę miałaby to robić. Napiszę jeszcze raz: mówię wyłącznie o POWAŻNYCH
                        badanich, nie o takim gównie jak np w reklamach szamponu (...włosy 3,5 raza
                        bardziej wygładzone)


                        ) ------) a kto tutaj buduje teorie spoleczna? My dyskutujemy jedynie o malym i
                        ) bardzo ograniczonym zjawisku.


                        Praca kobiet to "małe i ograniczone zjawisko"?? No, no...
                        A gdyby nawet - to też jakaś częśc składowa teorii społeczeństwa. Zresztą źle
                        mnie zrozumiałeś - akurat w tym momencie do nikogo nie piłam, po prostu
                        wyjaśniałam mój punkt widzenia.


                        ) ----) masz problemy z logika...


                        Nie, nie mam. Radzę przeczytać uważnie to co napisałam. Abstrahując od tego że
                        kolejny raz wmawiasz mi pisanie o "dyskryminacji" czego nie robię, to powtarzam
                        jeszcze raz: fakt, że niektóre kobiety przebijają się na wysokie stanowiska w
                        biznesie nie dowodzi tego że inne nie bywają dyskryminowane. Podobnie zresztą
                        fakt, że tych kobiet jest mało nie stanowi wystarczającego dowodu na istnienie
                        dyskryminacji - jak to twierdzą radykalne feministki. Ty rozumujesz dokładnie
                        tak samo jak one, tylko w drugą stronę. Ja takie rozumowanie odrzucam z zasady
                        jako nielogiczne.


                        ) -----) nieuwaznie czytasz - nie pisalem ze konkurencja jest typu 'light'
                        tylko
                        ) ze jest mniej intensywna niz w pierwszej lidze


                        A jak to ma być różnica?


                        - o ktorej ty z kolei malo wiesz


                        Skąd wiesz?


                        ) (bo recesja dotyka I ligii w rownym stopniu co pozostalych).


                        Nie. Małe firmy recesja dotyka silniej, to powszechnie znane zjawisko
                        ekonomiczne. Choćby z racji większej wrażliwości na brak płynności finansowej,
                        większych trudności w kontaktach z bankami, braku dobrej obsługi prawnej itd.
                        Sorry, ale najwyraźniej kiepsko znasz temat - proponuję eot w tym fragmencie..


                        )
                        ) ) Nie pisałam nic o dyskryminacji.
                        ) )
                        ) ----) no moze i nie ale duzo 'mitologii' mozna znalezc w twoich wypowiedziach.


                        To udowodnij to albo odwołaj.


                        ) -------) dlatego ze podejrzewam iz twoja opinia o mezczyznach bierze sie z
                        ) twoich doswiadczen - wyciagnalem wniosek ze twoi znajomi ciagle musza dawac
                        ) komus w pysk.


                        Strasznie nieuważnie czytasz. Nie znasz mojej opinii o mężczyznach, bo jej nie
                        formułowałam. Pisałam, że jak już wali w pysk, to jest to wyraz emocji. Pisałam
                        też, że jak trzeba to każdy potrafi się powstrzymać. Twoje wnioski są
                        kompletnie nieuprawnione.

                        Moim znajomym sie to nie zdarza (cholera jak czytam to forum to
                        ) sie zastanawiam czy ja pod jakims kloszem zyje???)


                        Słusznie, powinieneś się nad tym zastanowić. Najwyraźniej twoje otoczenie
                        składa się z głupich i histerycznych kobiet i opanowanych, inteligentnych
                        mężczyzn. Mieszkasz w jakimś laboratorium socjologicznym, czy co? :))



                        ) -----) to nie ma co podtrzymywac - to tak jest - tyle, ze wbrew temu co
                        piszesz
                        )
                        ) (opisalas to wrecz jako regule) zdarza sie to bardzo rzadko i zazwyczaj w
                        ) sytuacjach gdy uderzajacy ma kontrole nad sytuacja...


                        Mam wrażenie, że upierasz się dla samej przyjemności upierania i dlatego
                        rozmowa staje się mało konstruktywna. Nawet jeśli w twoim otoczeniu są same
                        anioły, to nie zmienisz faktu, że mężczyzni częściej od kobiet sięgają
                        po "argument" w postaci siły fizycznej. Potwierdzają to nie tylko moje
                        obserwacje, lecz choćby statystyki policyjne. Zaś ucieczka do argumentów
                        siłowych zawsze jest dowodem na brak umiejętności racjonalnego rozwiązywania
                        problemów i z natury rzeczy dowodzi braku samokontroli. Nawet jeśli wali się w
                        pysk na zimno i ze spokojem.

                        )
                        ) -
                        ) znam pare przypadkow gdy niekontrolowane emocje spowodowaly albo pogorszenie
                        ) stosunkow w pracy albo wrecz zwolnienie.


                        Ja też znam. Osobiście w tym roku wywaliłam z pracy dwóch facetów: jednego za
                        bójkę w pracy, w dodatku po pijanemu i drugiego za wyjątkowo ordynarne
                        odnoszenie się do swoich koleżanek - pojęcia nie masz jak takie zachowanie
                        psuje atmosferę.



                        ) )
                        ) ------) zalezy jaka kobieta i zalezy jaki mezczyzna - ja twierdze (i na pewno
                        ) nie tylko ja) ze znacznie wiecej mezczyzn poradzi sobie w takiej sytuacji bez
                        ) wybuchu emocjonalnego niz kobiet i to tyle.


                        A ja nigdy nie spotkałam się z wypadkiem by kobieta z którą robię interesy
                        pozwalał sobie na jakieś "wybuchy emocjonalne" (zreszta to samo dotyczy
                        mężczyzn) Biznes jest biznes, tu nie ma sentymentów. W życiu prywatnym to co
                        innego: skoro kobiety mają większą empatię, to jasne że muszą być bardziej
                        emocjonalne. Tylko że większa emocjonalność wcale nie oznacza ciągłego
                        popadania w jakieś "niekontrolowane wybuchy". Jeśli kobieta tak ma, to znaczy
                        że jest głupia i tyle - i to samo można powiedzieć o facetach.


                        )hehehe moze i z litosci ale ta litosc to wynika raczej z niewiedzy. Jest
                        ) pewna roznica pomiedzy firmami operujacymi w upadajacej branzy (jaka jest
                        ) przemysl stoczniowy), obciazonymi miliardowymi dl
                        • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 23.07.03, 16:21
                          ) ) rozumiem mase kasy wydaja koncerny farmakologiczne na reklame; probujesz
                          ) ) podwazac prawde ktora wszyscy znamy - mianowicie ze kobiety sa mniej
                          stabilne emocjonalnie od mezczyzn)
                          )
                          )
                          ) Nieprawda, nie wszyscy. Ja i wielu rozmówców na tym forum się z tobą nie
                          ) zgadzamy. Wybacz, ale fakt że ty osobiście trafiasz na histeryczki, to twój
                          ) prywatny problem. Może po prostu takie laski cię pociągają, może uważasz je
                          za
                          ) bardziej kobiece - lubisz jak panienka rzuca się na ciebie z piąstkami bo
                          jest
                          ) wtedy taaaaka zabawna a ty taaaaki męęęski? Mam koleżankę, która dziwnym
                          ) zrządzeniem losu zawsze trafia na nieudaczników - tyle że ona nie upiera się
                          ) tak jak ty, że jej życiowe obserwacje są prawdą objawioną, zamiast tego
                          ) mówi "chyba mam pecha do facetów"
                          )
                          ------------X no oczywiscie ze nie wszyscy - na tym forum to nawet podejrzewam
                          ze mniejszosc tak uwaza ale to specyfika tego forum i nie zmienia to faktu iz
                          tak to zjawisko jest postrzegane przez obydwie plcie (poza forum) reszta twoich
                          wypocin - bullshit, bullshit
                          )
                          ) ) -----) czyli te 34% i 40% tak autorytatywnie wyrazone to z twoich
                          obserwacji?
                          ) ) Gratuluje dokladnosci - szczegolnie tych 34% - ciekawe jak to
                          zaobserwowalas?
                          ) ) Mi to wyraznie wyglada na jakies badania ktore gdzies tam przeczytalas i
                          ) teraz
                          ) ) przytaczasz - co nie zmienia faktu iz przytaczanie ich w tym kontekscie (w
                          ) ) swietle wypowiedzi chudego) jest nieadekwatne gdyz wrecz potwierdzaja one
                          to o czym chudy mowil (ze kobiety sa rzadziej szefami).
                          )
                          )
                          ) Czepiasz się i/albo niedokładnie czytasz.
                          ----------X wlasnie bardzo dokladnie przeczytalem i wczesniej pisalas wyraznie
                          ze to twoje obserwacje a nie badania statystyczne - sprawdz.
                          Konkretne liczby które podałam są
                          ) efektem badań statystycznych. Uwagi dodatkowe jak np rewolucyjna teza
                          mówiąca,
                          ) że kobietom w robieniu kariery przeszkadza macierzyństwo (a fakt zostania
                          matką
                          )
                          ) nie oznacza przecież mniejszych zdolności biznesowych) pochodzą z własnych
                          ) obserwacji.
                          )
                          -------------X sa inne o wiele istotniejsze czynniki gdyz jesli by tak bylo jak
                          mowisz to wiekszosc samotnych lub bezdzietnych kobiet bylaby szefami a tak nie
                          jest - raczej sa nauczycielkami itp.

                          )
                          ) Ja jeszcze dodatkowo
                          ) ) zakwestionowalem te statystyki gdyz wbrew temu co piszesz ponizej wyniki
                          ) badan
                          ) ) statystycznych nie tylko moga byc manipulowane ale rowniez bledne
                          )
                          )
                          ) Co to znacza, że "badania są błędne"? Ja piszę wyłącznie o badaniach
                          robionych
                          ) przez fachowców, np z OBOPu. Uważasz, że znasz lepiej od nich metodologię
                          badań
                          ) ?
                          -----) a to wlasnie oznacza, ze badania moga byc zle przeprowadzone - czyli
                          bledne - i zazwyczaj gdy statystyki nie odpowiadaja obserwacjom rzeczywistosci
                          to statystyki sa bledne nie rzeczywistosc - np. tak jest ze statystyka
                          podatnikow w Polsce - tylko 0,8% podatnikow kwalifikuje sie do najwyzszego
                          progu podatkowego - a rzeczywistosc (juz chociazby same samochody na ulicach)
                          mowi cos innego - tak samo moze byc z firmami prowadzonymi przez kobiety.
                          )
                          ) - badania
                          ) ) firm czesto nie daja prawdziwego obrazu rzeczywistosci gdyz firmy 'daza' do
                          ) ) tego by ich metody funkcjonowania byly jak najbardziej zblizone do tego
                          czego
                          ) ) oczekuje regulator - jednym slowem, wracajac do badan statystycznych - shit
                          ) na
                          ) ) inpucie, shit na outpucie.
                          )
                          ) Nie rozumiem jak firma może podawać błędne dane w kwestii np płci szefa i po
                          ) jaką cholerę miałaby to robić. Napiszę jeszcze raz: mówię wyłącznie o
                          POWAŻNYCH badanich, nie o takim gównie jak np w reklamach szamponu (...włosy
                          3,5 raza bardziej wygładzone)
                          ---------X oj moze, moze - w Polsce (powolywalas sie na badania OBOPu) bardzo
                          duzo firm oficjalnie posiadanych przez kobiety jest de facto firmami meza,
                          zalozonymi przez niego i zarzadzanymi przez niego - a to po to by zastosowac
                          korzysci wynikajace z rozdzielnosci majatkowej - slyszalas na pewno o
                          mezczyznach milionerach ktorzy oficjalnie posiadaja tyko koszule na plecach?
                          ) ) ------) a kto tutaj buduje teorie spoleczna? My dyskutujemy jedynie o malym
                          i bardzo ograniczonym zjawisku.
                          )
                          ) Praca kobiet to "małe i ograniczone zjawisko"?? No, no...
                          ) A gdyby nawet - to też jakaś częśc składowa teorii społeczeństwa. Zresztą źle
                          ) mnie zrozumiałeś - akurat w tym momencie do nikogo nie piłam, po prostu
                          ) wyjaśniałam mój punkt widzenia.
                          ------X nie dyskutujemy o pracy kobiet tylko o ich kwalifikacjach (a konkretnie
                          o jednej z cech ktora utrudnia im osiagniecie sukcesu) do pelnienia rol
                          kierowniczych.
                          )
                          ) ) ----) masz problemy z logika...
                          )
                          ) Nie, nie mam. Radzę przeczytać uważnie to co napisałam. Abstrahując od tego
                          że kolejny raz wmawiasz mi pisanie o "dyskryminacji" czego nie robię, to
                          powtarzam jeszcze raz: fakt, że niektóre kobiety przebijają się na wysokie
                          stanowiska w biznesie nie dowodzi tego że inne nie bywają dyskryminowane.
                          Podobnie zresztą fakt, że tych kobiet jest mało nie stanowi wystarczającego
                          dowodu na istnienie dyskryminacji - jak to twierdzą radykalne feministki. Ty
                          rozumujesz dokładnie tak samo jak one, tylko w drugą stronę. Ja takie
                          rozumowanie odrzucam z zasady jako nielogiczne.
                          )
                          ---------X a jednak masz - nie ma zadnej dyskryminacji w drodze na wysokie
                          stanowiska - sa tylko pewne przeszkody ktore trzeba pokonac - mezczyzni sa w
                          tym lepsi od kobiet i tyle - dlaczego sa lepsi - bo jednak im sie udaje. A
                          jezeli uwazasz ze kobiety sa dyskryminowane w tym wyscigu to moge sie zgodzic
                          tylko czesciowo - zakladajac ze kazdy w tym wyscigu jest dyskryminowany.
                          )
                          ) ) -----) nieuwaznie czytasz - nie pisalem ze konkurencja jest typu 'light'
                          ) tylko
                          ) ) ze jest mniej intensywna niz w pierwszej lidze
                          )
                          ) A jak to ma być różnica?
                          ------X zasadnicza
                          ) - o ktorej ty z kolei malo wiesz
                          )
                          )
                          ) Skąd wiesz?
                          --------X bo cie czytam.
                          ) ) (bo recesja dotyka I ligii w rownym stopniu co pozostalych).
                          )
                          )
                          ) Nie. Małe firmy recesja dotyka silniej, to powszechnie znane zjawisko
                          ) ekonomiczne. Choćby z racji większej wrażliwości na brak płynności
                          finansowej, większych trudności w kontaktach z bankami, braku dobrej obsługi
                          prawnej itd. Sorry, ale najwyraźniej kiepsko znasz temat - proponuję eot w tym
                          fragmencie..
                          )
                          -----) a to ciekawa teoria ekonomiczna - wielkie firmy, z pierwszej ligii maja
                          ogromne klopoty w adaptowaniu sie do zmieniajacych warunkow - bezwladnosc.
                          Problemy z wewnetrznym przeplywem informacji, tuszowanie bledow kosztem
                          kontrahentow itp. itd. Padaja dluzej ale za to jak juz upadna to nie da sie
                          szybciutko przegrupowac szeregow i otworzyc nowego biznesu z miliardowymi
                          obrotami... Myslalem ze ta swiadomosc juz troszeczke sie rozpowszechnila po
                          roku 1999...
                          ) )
                          ) ) ) Nie pisałam nic o dyskryminacji.
                          ) ) )
                          ) ) ----) no moze i nie ale duzo 'mitologii' mozna znalezc w twoich
                          wypowiedziach
                          )
                          ) To udowodnij to albo odwołaj.
                          --------X apropos niepisania o dyskryminacji - oto twoje slowa: '...powtarzam
                          jeszcze raz: fakt, że niektóre kobiety przebijają się na wysokie stanowiska w
                          biznesie nie dowodzi tego że inne nie bywają dyskryminowane.' Ty w ogole wiesz
                          o czym piszesz?
                          )
                          ) ) -------) dlatego ze podejrzewam iz twoja opinia o mezczyznach bierze sie z
                          ) ) twoich doswiadczen - wyciagnalem wniosek ze twoi znajomi ciagle musza dawac
                          ) ) komus w pysk.
                          ) Strasznie nieuważnie czytasz. Nie znasz mojej opinii o mężczyznach, bo jej
                          nie
                          ) formułowałam. Pisałam, że jak już wali w pysk, to jest to wyraz emocji.
                          --------X nie, no wlasnie dokladnie czytam i przeczytalem to co wczesniej
                          napisalas-cos czego wydzwiek byl zblizony do: 'dla panow charakterystyczne jest
                          walenie w morde przy najmniejszym zdenerwowaniu'

                          Pisałamteż, że jak trzeba to każdy potrafi się powstrzymać. Twoje wnioski są
                          ) kompletnie nieuprawnione.
                          ----------X moze obecnie - gdy cie troszeczke przytemperowalem i probujesz
                          zmieniac sens swoich wypowiedzi
              • Gość: KONDOR Re: andropauzy nie ma IP: 217.153.35.* 22.07.03, 12:35
                Gość portalu: KR$ napisał(a):
                > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                IBM
                > -
                > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                doprowadzila
                > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?

                Oj pracowałem tam Ele - wiem cioś o tym...
                • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 13:29
                  Gość portalu: KONDOR napisał(a):

                  > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                  > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Oracle,
                  >
                  > IBM
                  > > -
                  > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                  > doprowadzila
                  > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                  >
                  > Oj pracowałem tam Ele - wiem cioś o tym...

                  To napisz - z checia poznam szczegoly - nawet nie w kontekscie dyskusji.


                  Pzdr
                  • Gość: KONDOR Re: andropauzy nie ma IP: 217.153.35.* 22.07.03, 13:39
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                    > Gość portalu: KONDOR napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                    > > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoftu, Or
                    > acle,
                    > >
                    > > IBM
                    > > > -
                    > > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa -
                    > > doprowadzila
                    > > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                    > >
                    > > Oj pracowałem tam Ele - wiem cioś o tym...
                    >
                    > To napisz - z checia poznam szczegoly - nawet nie w kontekscie dyskusji.

                    A co chciałbyś wiedzieć? Wielu z nas, ta kobieta skomplikowała, jeśli nie
                    zniszczyła kariery. Większość, jeśli nie wszystkie, jej decyzje były przyczyną
                    upadku. Zresztą, jak pisałeś za Skowrońskiego to była świetnie prosperująca
                    firma. Wszystko zaczęło się sypać za rudej.
                    • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 15:36
                      Gość portalu: KONDOR napisał(a):

                      > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: KONDOR napisał(a):
                      > >
                      > > > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      > > > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoft
                      > u, Or
                      > > acle,
                      > > >
                      > > > IBM
                      > > > > -
                      > > > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa
                      > -
                      > > > doprowadzila
                      > > > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                      > > >
                      > > > Oj pracowałem tam Ele - wiem cioś o tym...
                      > >
                      > > To napisz - z checia poznam szczegoly - nawet nie w kontekscie dyskusji.
                      >
                      > A co chciałbyś wiedzieć? Wielu z nas, ta kobieta skomplikowała, jeśli nie
                      > zniszczyła kariery. Większość, jeśli nie wszystkie, jej decyzje były
                      przyczyną
                      > upadku. Zresztą, jak pisałeś za Skowrońskiego to była świetnie prosperująca
                      > firma. Wszystko zaczęło się sypać za rudej.

                      a to chyba musilibysmy sie spotkac na piwo i pogadac dluzej - co ty na to?

                      Pzdr
                      • Gość: KONDOR Re: andropauzy nie ma IP: 217.153.35.* 22.07.03, 15:52
                        Gość portalu: KR$ napisał(a):

                        >
                        > a to chyba musilibysmy sie spotkac na piwo i pogadac dluzej - co ty na to?
                        >
                        > Pzdr

                        Czemu nie, tyle, że to tak naprawdę nic interesującego. Parę złych, bardzo
                        złych transakcji (struktura własnościowa holdingu), zmiana profilu i kredyty -
                        na fali dotkomów...
                    • Gość: KR$ Re: andropauzy nie ma IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 15:39
                      Gość portalu: KONDOR napisał(a):

                      > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: KONDOR napisał(a):
                      > >
                      > > > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      > > > > A co do najlepszych managerow to zwroc uwage na szefow Microsoft
                      > u, Or
                      > > acle,
                      > > >
                      > > > IBM
                      > > > > -
                      > > > > gdzie te kobiety? My mielismy w Polsce pewna wspaniala szefowa
                      > -
                      > > > doprowadzila
                      > > > > najlepsza w Polsce firme (Elektrim) do upadku. Co ty na to?
                      > > >
                      > > > Oj pracowałem tam Ele - wiem cioś o tym...
                      > >
                      > > To napisz - z checia poznam szczegoly - nawet nie w kontekscie dyskusji.
                      >
                      > A co chciałbyś wiedzieć? Wielu z nas, ta kobieta skomplikowała, jeśli nie
                      > zniszczyła kariery. Większość, jeśli nie wszystkie, jej decyzje były
                      przyczyną
                      > upadku. Zresztą, jak pisałeś za Skowrońskiego to była świetnie prosperująca
                      > firma. Wszystko zaczęło się sypać za rudej.

                      jeszcze tak gwoli wyjasnienia - to ja sprawe znam tylko z mediow - pare
                      przeczytanych artykulow (akurat bylem wtedy na projekcie za granica wiec swiat
                      mi troche 'filtrowal' to co ona tutaj wyrabiala).
          • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 17:24
            Nie trzeba tyle się w TV gapić.

            moj drogi. to czego mam nie robic, napewno ty mi nie bedziesz mowic.to jest
            jedno. jesli wiesz, ze te informacje wzielam z telewizji, to chyba sam sie
            gapisz i sam wyciagasz takie marne rewelacje jak Twoje posty.

            >
            > p.s. kobiety nie potrafią tak jak faceci oddzielać zadania od emocji i
            dlatego
            > są rzadziej szefami. Bo jak byłby by równie dobre to na czele firm prywatnych
            > byłoby ich więcej.

            no i jestes zafiksowany w jednym punkcie. material niereformowalny.
            • Gość: chudyy Re: andropauzy nie ma IP: 195.94.203.* 21.07.03, 17:36
              w TV się nie gapię bo mnie śmiertelnie nudzi i nie wiem o czym tam mówią bądź
              nie, wolę w tym czasie zrobić łososia z ryżem i brokułami w tym czasie
              słuchając muzy, poczytać w wannie, popedałować na rowerze aż padnę ze
              zmęczenia, kochać się z moją dziewczyną, pojechać z córką na wycieczkę
              kajakową...

              sama się pewnie gapisz w to durne pudło bo wiesz o czym tam mówią

              a w ogóle to spadaj zreformowana jackie,

              Edward


              jackie.brown napisała:

              > Nie trzeba tyle się w TV gapić.
              >
              > moj drogi. to czego mam nie robic, napewno ty mi nie bedziesz mowic.to jest
              > jedno. jesli wiesz, ze te informacje wzielam z telewizji, to chyba sam sie
              > gapisz i sam wyciagasz takie marne rewelacje jak Twoje posty.
              >
              > >
              > > p.s. kobiety nie potrafią tak jak faceci oddzielać zadania od emocji i
              > dlatego
              > > są rzadziej szefami. Bo jak byłby by równie dobre to na czele firm prywatn
              > ych
              > > byłoby ich więcej.
              >
              > no i jestes zafiksowany w jednym punkcie. material niereformowalny.
              • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 17:43
                > a w ogóle to spadaj zreformowana jackie,
                >
                > Edward
                >
                a ty spieprzaj, bo i tak jestes chamem. i po co wogole tutaj siedzisz, tylko,
                zeby wciaz powtarzac do czego kobiety sie nie nadaja??
                • Gość: chudyy Re: andropauzy nie ma IP: 195.94.203.* 21.07.03, 17:47
                  jackie.brown napisała:

                  > > a w ogóle to spadaj zreformowana jackie,
                  > >
                  > > Edward
                  > >
                  > a ty spieprzaj, bo i tak jestes chamem. i po co wogole tutaj siedzisz, tylko,
                  > zeby wciaz powtarzac do czego kobiety sie nie nadaja??

                  ja zadaję pytania, mało wygodne bo zamiast na nie odpowiedzić używasz inwektyw,
                  miłego dnia
                  Edward
                  • jackie.brown Re: andropauzy nie ma 21.07.03, 17:49
                    > > >
                    > > a ty spieprzaj, bo i tak jestes chamem. i po co wogole tutaj siedzisz, tyl
                    > ko,
                    > > zeby wciaz powtarzac do czego kobiety sie nie nadaja??
                    >
                    > ja zadaję pytania, mało wygodne bo zamiast na nie odpowiedzić używasz
                    inwektyw,

                    kochany, najpierw sie naucz dyskutowac, zeby nie otrzymywac inwektyw.
              • sagan2 Re: andropauzy nie ma 22.07.03, 09:54
                Gość portalu: chudyy napisał(a):


                > sama się pewnie gapisz w to durne pudło bo wiesz o czym
                > tam mówią
                >
                > a w ogóle to spadaj zreformowana jackie,

                czy to Ty tak sie oburzasz na innych za uzywanie inwektyw
                i argumentow "ad personam" w stosunku do Ciebie, czy tez
                cos mi sie pomylilo?...
                • Gość: chudyy się kajam IP: 195.94.203.* 22.07.03, 10:00
                  sagan2 napisała:
                  > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                  > > sama się pewnie gapisz w to durne pudło bo wiesz o czym
                  > > tam mówią
                  > >
                  > > a w ogóle to spadaj zreformowana jackie,
                  >
                  > czy to Ty tak sie oburzasz na innych za uzywanie inwektyw
                  > i argumentow "ad personam" w stosunku do Ciebie, czy tez
                  > cos mi sie pomylilo?...

                  jak kuba bogu... nie mam ochoty z tamtą gadać bo nie lubię jak ktoś miast
                  dyskusji pisze, że jestem materiał niereformowalny...
                  ech,
                  na przyszłość i tak będę grzeczniejszy, teraz mi głupio,
                  pozdrawiam,
                  Edward

                  p.s. no i chyba przestanę upominać, postaram się świecić przykładem
                  • sagan2 Re: się kajam 22.07.03, 10:49
                    Gość portalu: chudyy napisał(a):


                    > p.s. no i chyba przestanę upominać, postaram się
                    > świecić przykładem

                    sloneczko nasze pokaz buzie
                    bo nie do twarzy ci w tej chmurze... ;)
                  • jackie.brown Re: się kajam 22.07.03, 18:15
                    > na przyszłość i tak będę grzeczniejszy, teraz mi głupio,
                    > p.s. no i chyba przestanę upominać, postaram się świecić przykładem

                    mam nadzieje, tylko nie gap sie za duzo w pudlo telewizora::)))
      • Gość: sigrid Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 23:36
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > To oczywiste że na ogół kobiety są bardziej niestabilne emocjonalnie - to
        widac
        >
        > gołym okiem. Trudno o stabilność, gdy ktoś co miesiąc przechodzi znaczne
        > wahania poziomu hormonów, a potem, w wieku ok. 40 lat - menopauzę.
        >
        > Pozdrawiam -

        a dlaczego szukasz źródła emocji w układzie hormonalnym, a nie w mózgu? kiedyś
        wierzono, że uczucia mieszczą się w sercu, ale ta teoria jest mniej więcej tak
        aktualna jak twoja o hormonach i menopauzie jako źródle niestabilności
        emocjonalnej kobiet;-) twoje zachowanie przywodzi na myśl dowcip o policjancie
        i mężczyźnie szukającym zegarka pod latarnią: "gdzie zgubił pan zegarek?" -
        pyta policjant, "Tam" - mężczyzna wskazuje miejsce pod płotem odległe o 50
        m. "to dlaczego szuka pan tutaj?". "Bo tutaj jest jaśniej" - odpowiada mężczyzna
      • sagan2 Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 11:33
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > To oczywiste że na ogół kobiety są bardziej niestabilne
        > emocjonalnie - to widac gołym okiem.

        tak, to widac golym okiem, zwlaszcza na meczu pilki
        noznej, kiedy 22 doroslych facetow biega za pilka, kopiac
        sie przy okazji, szarpiac, przeklinajac siebie nawzajem i
        sedziego, a tysiace na trybunach placza rzewnymi lzami
        lub doznaja ekstazy, gdy wynik meczu sie zmienia...
        ... jakze to typowe dla kobiet...
        • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 16:30
          To wlasnie typowe dla mezczyzn stabilne zachowanie emocjonalne - powiedzialbym
          wrecz ze te emocje sa zaplanowane - idziemy na mecz i wiemy ze albo przezyjemy
          euforie albo smutek. To bardzo stabilne, nie sadzisz? Nie dyskutujemy tutaj o
          niemozliwosci odczuwania emocji przez mezczyzn tylko o stabilnosci emocjonalnej.

          Niestabilnosc emocjonalna polega na czyms innym - np. na tym ze na swietnym
          weekendowym wyjezdzie wszystko jest super i OK do momentu gdy facet, np. 'za
          dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrzutow itp.
          itd.

          To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.
          • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 17:33
            > 'za
            > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrzutow
            itp.
            > itd.
            >
            > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.

            a nieuczciwosc, to chyba meskie zachowanie, prawda?
            • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 17:42
              jackie.brown napisała:

              > > 'za
              > > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrzutow
              > itp.
              > > itd.
              > >
              > > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.
              >
              > a nieuczciwosc, to chyba meskie zachowanie, prawda?


              A co ma piernik do wiatraka, pyta jedna tyczka taka?
              • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 17:46

                >
                > > > 'za
                > > > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrz
                > utow
                > > itp.
                > > > itd.
                > > >
                > > > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.
                > >
                > > a nieuczciwosc, to chyba meskie zachowanie, prawda?
                > A co ma piernik do wiatraka, pyta jedna tyczka taka?

                Twoja wypowiedz jest po prostu nieuczciwa. po co sie wiazesz z kobieta, zeby
                sie patrzec na druga?? tylko nie rob teraz wywodu o meskich potrzebach. i tak
                masz bardzo wyrozumiala zone, jesli wpada w placz, a nie strzelila Ci prosto w
                gebe.
                • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 17:51
                  jackie.brown napisała:

                  >
                  > >
                  > > > > 'za
                  > > > > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu,
                  > wyrz
                  > > utow
                  > > > itp.
                  > > > > itd.
                  > > > >
                  > > > > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.
                  > > >
                  > > > a nieuczciwosc, to chyba meskie zachowanie, prawda?
                  > > A co ma piernik do wiatraka, pyta jedna tyczka taka?
                  >
                  > Twoja wypowiedz jest po prostu nieuczciwa.

                  -------> Nie widze tutaj zadnej nieuczciwosci - widze natomiast ze emocje biora
                  u ciebie gore - jednak niestabilnosc...


                  po co sie wiazesz z kobieta, zeby
                  > sie patrzec na druga??


                  -----> a co jest zlego w patrzeniu sie na inna kobiete? To wg. ciebie jak
                  mezczyzna sie wiaze z jedna kobieta to automatycznie nie dostrzega innych?
                  Gdzie ty zyjesz?


                  tylko nie rob teraz wywodu o meskich potrzebach.


                  -------> co tu maja do tego potrzeby? Kobiety sa naookolo nas i nie ma takiej
                  mozliwosci by udawac ze ich nie ma...


                  i tak
                  > masz bardzo wyrozumiala zone, jesli wpada w placz, a nie strzelila Ci prosto
                  w
                  > gebe.

                  --------> nie mam zony bo jeszcze potrafie myslec - poza tym - zadna moja
                  dziewczyna nie strzelilaby mi w gebe bo z agresywnymi, rozemocjonowanymi cipami
                  sie nie zadaje.
                  • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 17:56
                    > -------> Nie widze tutaj zadnej nieuczciwosci - widze natomiast ze emocje bi
                    > ora
                    > u ciebie gore - jednak niestabilnosc...
                    >

                    nie, ja po prostu przyjelam meski sposob dyskusji;)
                    • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 18:11
                      widze natomiast ze emoc
                      > je bi
                      > > ora
                      > > u ciebie gore - jednak niestabilnosc...
                      > >
                      >
                      > nie, ja po prostu przyjelam meski sposob dyskusji;)


                      ha, ha, ha. postanowilam troche spapugowac meski sposob dyskusji, biorac
                      przyklad z roznych forow i sposobu przedstawiania argumentow przez niektorych
                      facetow.
                      • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 18:38
                        jackie.brown napisała:

                        > widze natomiast ze emoc
                        > > je bi
                        > > > ora
                        > > > u ciebie gore - jednak niestabilnosc...
                        > > >
                        > >
                        > > nie, ja po prostu przyjelam meski sposob dyskusji;)
                        >
                        >
                        > ha, ha, ha. postanowilam troche spapugowac meski sposob dyskusji, biorac
                        > przyklad z roznych forow i sposobu przedstawiania argumentow przez niektorych
                        > facetow.

                        Jakbys przyjela meski sposob dyskusji to juz bysmy sie porozumieli a tymczasem
                        ty po babsku uciekasz w emocje....
                        • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 21.07.03, 18:47
                          > >
                          > Jakbys przyjela meski sposob dyskusji to juz bysmy sie porozumieli a
                          tymczasem
                          > ty po babsku uciekasz w emocje....

                          eee tam, znow oszukujesz. jakbym przyjela meski sposb dyskusji w 100% to pewnie
                          juz dawno byc Cie powyzywala od chuji.
                          • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 10:54
                            jackie.brown napisała:

                            > > >
                            > > Jakbys przyjela meski sposob dyskusji to juz bysmy sie porozumieli a
                            > tymczasem
                            > > ty po babsku uciekasz w emocje....
                            >
                            > eee tam, znow oszukujesz. jakbym przyjela meski sposb dyskusji w 100% to
                            pewnie
                            >
                            > juz dawno byc Cie powyzywala od chuji.

                            Jednak emocje? bo ja jestem mezczyzna a jakos Cie nie wyzywam...?
                            • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 18:01
                              > >
                              > > eee tam, znow oszukujesz. jakbym przyjela meski sposb dyskusji w 100% to
                              > pewnie
                              > >
                              > > juz dawno byc Cie powyzywala od chuji.
                              >
                              > Jednak emocje? bo ja jestem mezczyzna a jakos Cie nie wyzywam...?

                              o rany ale sie przyczepiles do tych emocji. dalam przyklad.
          • Gość: miłka Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.chello.pl 21.07.03, 17:47
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            > Niestabilnosc emocjonalna polega na czyms innym - np. na tym ze na swietnym
            > weekendowym wyjezdzie wszystko jest super i OK do momentu gdy facet, np. 'za
            > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrzutow
            itp.
            > itd.
            >
            > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.

            Albo tak. Przychodzi facet do domu z roboty, zdejmuje buty i woła żonę. Jest
            miło i przyjemnie. "Stara dawaj obiad! Już tylko podgrzeję. Co?! Ma być gotowe
            jak przychodzę." Tu wali żonę w łeb.

            Niestabilność emocjaonalna mężczyzn objawia się inaczej, np. niekontrolowanymi
            wybuchami agresji, pijaństwem. To równiez przeszkadza w pracy, a na
            odpowiedzialnych stanowiskach szczególnie.
            • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 21.07.03, 18:46
              Gość portalu: miłka napisał(a):

              > Gość portalu: KR$ napisał(a):
              >
              > > Niestabilnosc emocjonalna polega na czyms innym - np. na tym ze na swietny
              > m
              > > weekendowym wyjezdzie wszystko jest super i OK do momentu gdy facet, np. '
              > za
              > > dlugo' popatrzy sie na inna kobiete i wtedy rusza lawina placzu, wyrzutow
              > itp.
              > > itd.
              > >
              > > To raczej kobiece zachowanie, prawda? I niestabilne.
              >
              > Albo tak. Przychodzi facet do domu z roboty, zdejmuje buty i woła żonę. Jest
              > miło i przyjemnie. "Stara dawaj obiad! Już tylko podgrzeję. Co?! Ma być
              gotowe
              > jak przychodzę." Tu wali żonę w łeb.
              >
              > Niestabilność emocjaonalna mężczyzn objawia się inaczej, np.
              niekontrolowanymi
              > wybuchami agresji, pijaństwem. To równiez przeszkadza w pracy, a na
              > odpowiedzialnych stanowiskach szczególnie.

              Zdecydowanie przeszkadza - aczkolwiek o ile przyklad przytoczony przeze mnie
              jest w miare powszechny (i jest to tylko jedna z mozliwych sytuacji wybrana
              przeze by ukazac zjawisko) o tyle walenie kobiety w leb to (przynajmniej wg.
              mnie) jakas patologia ktorej nigdy nie doswiadczylem ani nie widzialem. Daje
              glowe za to, ze zaden z moich kolegow z pracy nie wali swojej dziewczyny w leb
              (mysle ze moi przyjaciele ze studiow tez tego nie robia). Mi tez sie to nigdy
              nie zdarzylo - natomiast pare razy emocjonalne wybuchy mojej dziewczyny
              skonczyly sie sincami na jej rekach - bo probowala mnie walnac (wiem, wiem - na
              pewno sie jej nie dziwicie - takiego chama jak ja to same z checia byscie
              zakatowaly ;-) ) a ze ja sie zaslonilem to siniaczki na raczkach byly (a ja
              nawet nie poczulem, hehehe...). To troche niebezpieczne bo pozniej taka
              kobiecinka moze jeszcze dla hecy oskarzyc mnie o pobicie...
              • Gość: miłka Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.chello.pl 21.07.03, 18:55
                Gość portalu: KR$ napisał(a):

                Uważam, że mój przykład był tego samego kalibru co twój.

                > jakas patologia ktorej nigdy nie doswiadczylem ani nie widzialem. Daje
                > glowe za to, ze zaden z moich kolegow z pracy nie wali swojej dziewczyny w leb
                > (mysle ze moi przyjaciele ze studiow tez tego nie robia). Mi tez sie to nigdy
                > nie zdarzylo - natomiast pare razy emocjonalne wybuchy mojej dziewczyny
                > skonczyly sie sincami na jej rekach - bo probowala mnie walnac (wiem, wiem -
                > na pewno sie jej nie dziwicie - takiego chama jak ja to same z checia byscie
                > zakatowaly ;-) ) a ze ja sie zaslonilem to siniaczki na raczkach byly (a ja
                > nawet nie poczulem, hehehe...). To troche niebezpieczne bo pozniej taka
                > kobiecinka moze jeszcze dla hecy oskarzyc mnie o pobicie...

                Ja napewno cię osądzać nie będę, a co do kolegów, to lepiej tak ochoczo głową
                nie szafuj. Nigdy nie wiadomo co się u kogo dzieje w domu. Statystyki mówią, że
                i wśród ludzi wykształconych i kulturalnych zdażają sie nierzadko problemy z
                kontrolowaniem agresji. I nie jest to w ogóle taka skrajność jak cię się zdaje.
                Pozdrawiam i życzę lepszych chwil z partnerką.
                • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 11:01
                  Gość portalu: miłka napisał(a):

                  > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                  >
                  > Uważam, że mój przykład był tego samego kalibru co twój.
                  >
                  > > jakas patologia ktorej nigdy nie doswiadczylem ani nie widzialem. Daje
                  > > glowe za to, ze zaden z moich kolegow z pracy nie wali swojej dziewczyny w
                  > leb
                  > > (mysle ze moi przyjaciele ze studiow tez tego nie robia). Mi tez sie to ni
                  > gdy
                  > > nie zdarzylo - natomiast pare razy emocjonalne wybuchy mojej dziewczyny
                  > > skonczyly sie sincami na jej rekach - bo probowala mnie walnac (wiem, wiem
                  > -
                  > > na pewno sie jej nie dziwicie - takiego chama jak ja to same z checia bysc
                  > ie
                  > > zakatowaly ;-) ) a ze ja sie zaslonilem to siniaczki na raczkach byly (a
                  > ja
                  > > nawet nie poczulem, hehehe...). To troche niebezpieczne bo pozniej taka
                  > > kobiecinka moze jeszcze dla hecy oskarzyc mnie o pobicie...
                  >
                  > Ja napewno cię osądzać nie będę, a co do kolegów, to lepiej tak ochoczo głową
                  > nie szafuj. Nigdy nie wiadomo co się u kogo dzieje w domu. Statystyki mówią,
                  że
                  >
                  > i wśród ludzi wykształconych i kulturalnych zdażają sie nierzadko problemy z
                  > kontrolowaniem agresji.


                  ------> nie wsrod moich kolegow z pracy - nie szafuje glowa tylko spokojnie ja
                  klade na pienku - te pare osob z ktorymi pracuje znam na wylot (spedzilismy
                  pare lat na zagranicznym projekcie - znam ich rodziny i ich samych)



                  I nie jest to w ogóle taka skrajność jak cię się zdaje.

                  -----> mysle ze jednak jest to skrajnosc i ciagle odwolywanie sie do schematu
                  meza walacego w leb zone to przejaw mizoandrii coraz powszechniejszej w naszej
                  kulturze - byc moze zyje w 'innym swiecie' ale nie spotkalem sie z takimi
                  zachowaniami.

                  Pozdrawiam i życzę lepszych chwil z partnerką.


                  -----> nie masz czego zyczyc - zycie sklada sie z chwil lepszych i gorszych i
                  zarowno jedne jak i drugie sa niezbedne i potrzebne. A to ze moja kobitka dala
                  sie poniesc emocjom - no coz - jest tylko kobieta i nie potrafi sie
                  kontrolowac - rozumiem to ograniczenie i wybaczam. Hehehe.


                  Pzdr

                  KR$
          • sagan2 Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 09:56
            tak samo mozna powiedziec, ze zachowanie kobiet na
            weekendzie jest stabilne (jak facetow na meczu) - jedzie
            wiedzac, ze jesli zachowasz sie przyzwoicie (mecz
            wygrany), to wszystko bedzie super (euforia po
            zwyciestwie), a jesli zaczniesz sie zachowywac jak ladaco
            (mecz przegrany), to bedzie zle (lzy rozpaczy na
            meczu)...

            • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 11:14
              sagan2 napisała:

              > tak samo mozna powiedziec, ze zachowanie kobiet na
              > weekendzie jest stabilne (jak facetow na meczu) - jedzie
              > wiedzac, ze jesli zachowasz sie przyzwoicie (mecz
              > wygrany), to wszystko bedzie super (euforia po
              > zwyciestwie), a jesli zaczniesz sie zachowywac jak ladaco
              > (mecz przegrany), to bedzie zle (lzy rozpaczy na
              > meczu)...
              >


              Yhhmm - twoje podejscie jest troszke manipulatorskie - nigdzie nie pisalem ze
              hipotetyczny mezczyzna (nie przyklejaj dyskusji do mojej osoby) zaczyna sie
              zachowywac jak ladaco tylko ze przez moment robi cos co jest najnormalniejsze w
              swiecie - patrzy na druga osobe - lub przejawia inne, rownie malo istotne
              zachowanie ktore staje sie przyczyna utroty kontroli nad emocjami u jego
              partnerki ----> co niejednokrotnie doprowadza do nieudanego weekendu.


              A co do meczu to jest to rowniez generalizacja - po mnie np. wygrana jakiejs
              druzyny nad inna splywa i olewam praktycznie caly 'ogladany' sport sikiem
              falistym.
              • Gość: sagan Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.desy.de 22.07.03, 11:38
                nie bardzo rozumiem.
                na meczach czesto dochodzi do dantejskich scen, sa ranni
                i ofiary smiertelne. dlaczgo? bo ktos trafil do bramki
                wiecej razy niz ktos inny...
                a jak rozumiem, Ty uwazasz, ze to nie sa zachowania
                emocjonalne, bo zostaly wczesniej zaplanowane??? tzn idac
                na mecz "planuje" rozwalke kibicow druzyny przeciwnej, o
                ile przegramy (wygramy)? a jesli bijesz sie bez planu, to
                zachowujesz sie emocjonalnie?
                naprawde cos mi tutaj nie gra :(
                • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 12:31
                  Gość portalu: sagan napisał(a):

                  > nie bardzo rozumiem.
                  > na meczach czesto dochodzi do dantejskich scen, sa ranni
                  > i ofiary smiertelne. dlaczgo? bo ktos trafil do bramki
                  > wiecej razy niz ktos inny...

                  -----> rzeczywiscie - nie rozumiesz - nie dlatego ze ktos cos trafil tylko
                  dlatego, ze chodza tam ludzie ktorzy po prostu lubia komus przyp... To sa
                  emocje ale sa one zaplanowane.

                  > a jak rozumiem, Ty uwazasz, ze to nie sa zachowania
                  > emocjonalne, bo zostaly wczesniej zaplanowane??? tzn idac
                  > na mecz "planuje" rozwalke kibicow druzyny przeciwnej, o
                  > ile przegramy (wygramy)? a jesli bijesz sie bez planu, to
                  > zachowujesz sie emocjonalnie?
                  > naprawde cos mi tutaj nie gra :(

                  ------> no wszystko gra o ile przypomnisz sobie ze dyskutujemy nie o emocjach a
                  o stabilnosci emocjonalnej. Kibole ida na mecz i nie zaczynaja nagle rozroby
                  dlatego, ze doznali emocji zwiazanych z meczem tylko dlatego ze to po prostu
                  lubia - i rozroba jest zawsze niezaleznie czy sie wygralo, czy przegralo - po
                  prostu trzeba sobie pookladac jakies mordy - to chyba dosyc stabilne
                  zachowanie, nie?

                  Nie przecze ze nie widze zadnej racjonalnosci w takim podejsciu ale niektorzy
                  to lubia...
                  • lolyta Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 22:08
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):


                    > -----> rzeczywiscie - nie rozumiesz - nie dlatego ze ktos cos trafil tylko
                    > dlatego, ze chodza tam ludzie ktorzy po prostu lubia komus przyp... To sa
                    > emocje ale sa one zaplanowane.

                    Aaaa. No to teraz juz rozumiem, dlaczego mezczyzni sie lepiej nadaja na wiele
                    odpowiedzialnych stanowisk.... Bo w razie czego beda gotowi w sposob
                    zaplanowany kogos rozp.....
                    • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 23.07.03, 15:34
                      lolyta napisała:

                      > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >
                      >
                      > > -----> rzeczywiscie - nie rozumiesz - nie dlatego ze ktos cos trafil ty
                      > lko
                      > > dlatego, ze chodza tam ludzie ktorzy po prostu lubia komus przyp... To sa
                      > > emocje ale sa one zaplanowane.
                      >
                      > Aaaa. No to teraz juz rozumiem, dlaczego mezczyzni sie lepiej nadaja na wiele
                      > odpowiedzialnych stanowisk.... Bo w razie czego beda gotowi w sposob
                      > zaplanowany kogos rozp.....
                      >

                      A mowili mi profesorowie na uniwersytecie - jak do kogos argumenty nie
                      docieraja, jak nie slucha tego co sie do niego mowi - to nie dyskutowac z
                      gluptakiem. No a mnie zawsze kusi - ale juz przestaje - zanurzylem sie w tym
                      waszym forumowym szambie na pare dni i juz wystarczy. Wy sie tu dalej kotlujcie
                      a ja wracam do pracy i realu na pare tygodni. Pewnie za jakis czas znowu tu
                      zajrze by sie przekonac jak bardzo... jest nasze spoleczenstwo.
                      • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 23.07.03, 19:00
                        No a mnie zawsze kusi - ale juz przestaje - zanurzylem sie w tym
                        > waszym forumowym szambie na pare dni i juz wystarczy. Wy sie tu dalej
                        kotlujcie
                        >
                        > a ja wracam do pracy i realu na pare tygodni. Pewnie za jakis czas znowu tu
                        > zajrze by sie przekonac jak bardzo... jest nasze spoleczenstwo.

                        oj, cos chyba w emocje poleciales.
                        • sagan2 Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 24.07.03, 09:40
                          jackie.brown napisała:

                          > oj, cos chyba w emocje poleciales.

                          cos Ty Jackie, to bylo *zaplanowane*...
                          ... tak samo, jak nawalanie sie kibicow po meczu...
                          ... to sie nie liczy...
          • lolyta Buhahaha.... 22.07.03, 22:03
            No jednak KR$ mnie zawsze o znakomity humor przyprawia swoimi "logicznymi"
            argumentami.
            Wiesz co, KR$, Twoja wypowiedz mozna odwrocic i wyjdzie tak: kobieta ktora sie
            wybiera na "Titanica" czy inny rzewny film wie, ze idzie aby sie wzruszyc,
            bierze sobie nawet na ta okolicznosc dodatkowa chusteczke do nosa, podejmuje
            decyzje pofolgowania emocjom, po to sie tam wybiera, to chyba rownie stabilne
            emocjonalnie zachowanie co emocjonowanie sie meczem pilkarskim, nie uwazasz?
            A kiedy kobieta sie za dlugo zapatrzy na jakiegos samca w obecnosci swojego
            faceta, to jest duza szansa, ze facet zareaguje rownie emocjonalnie (lub
            bardziej - to Otello udusil Desdemone skutkiem wyssanych z palca podejrzen o
            zdrade, nie na odwrot)... moze sie nie poplacze, moze nie udusi tak od razu,
            ale po gebie komus chetnie da.
    • Gość: EWOK Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 19:04
      Nie wyydaje mi się, żeby była prosta zależność między płcią osoby zajmującej
      wysokie stanowisko a jej stabilnością lub niestabilnością emocjonalną.
      Dostrzegam natomiast sporą zależność między poziomem kompetencji zawodowej a
      zachowaniem wobec otoczenia. Innymi słowy wszyscy świetni w swoich dziedzinach
      specjaliści, których znam są bardzo sympatycznymi ludźmi, natomiast ci
      aroganccy i histeryczni to nieodmiennie ci, którzy nie ogarniają tematu,
      którym się zajmują. Myślę, że to rodzaj bariery ochronnej działającej na
      zasadzie "najlepszą obroną jest atak". Człowiek, który wie, że jest dobry w
      tym, co robi i wie, że jest postrzegany jako autorytet, może sobie pozwolić na
      znacznie więcej luzu. I to niezależnie od płci.
      • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 11:20
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Nie wyydaje mi się, żeby była prosta zależność między płcią osoby zajmującej
        > wysokie stanowisko a jej stabilnością lub niestabilnością emocjonalną.

        ----> oczywiscie, jestem wrecz pewien ze kobiety zajmujace wysokie stanowiska
        sa bardzo stabilne emocjonalnie - czyli w pewien sposob podobne do mezczyzn.
        Jako ze kobieta kobiecie nierowna to te ktore nie maja problemow z
        niestabilnoscia maja jednoczesnie predyspozycje do 'wspinania' sie po
        szczeblach kariery. Ale przewazajaca czesc kobiet niestety nie zawsze potrafi
        sie kontrolowac i w zwiazku z tym 'odpada' na nizszych szczebelkach - gdyz nikt
        nie potrzebuje histeryczek zarzadzajacych firmami.

        > Dostrzegam natomiast sporą zależność między poziomem kompetencji zawodowej a
        > zachowaniem wobec otoczenia. Innymi słowy wszyscy świetni w swoich
        dziedzinach
        > specjaliści, których znam są bardzo sympatycznymi ludźmi, natomiast ci
        > aroganccy i histeryczni to nieodmiennie ci, którzy nie ogarniają tematu,
        > którym się zajmują. Myślę, że to rodzaj bariery ochronnej działającej na
        > zasadzie "najlepszą obroną jest atak". Człowiek, który wie, że jest dobry w
        > tym, co robi i wie, że jest postrzegany jako autorytet, może sobie pozwolić
        na
        > znacznie więcej luzu. I to niezależnie od płci.


        -----> a to juz temat na zupelnie inna dyskusje - rowniez kontrowersyjny i
        rowniez pozwole sie z toba nie zgodzic. Wg. tego co mowisz to ludzie
        postrzegaja siebie i swoja wartosc jedynie poprzez pryzmat kompetencji
        zawodowych - chyba cos tutaj pomijasz.
        • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 18:08
          > sa bardzo stabilne emocjonalnie - czyli w pewien sposob podobne do mezczyzn.

          nie bierz wszystkich mezczyzn do jednego wora. ja znam wiecej stabilnych
          emocjonalnie kobiet, niz facetow. wystarczy spojrzec na listy dyskusyjne,
          chocby na tym forum.
          > Jako ze kobieta kobiecie nierowna to te ktore nie maja problemow z
          > niestabilnoscia maja jednoczesnie predyspozycje do 'wspinania' sie po
          > szczeblach kariery.

          a to jest bzdura, bo wielu facetow, ktorzy sa ´´stabilni w parcy´´(czyt.
          grzeczni) wyladowuje sie poza praca. w tym momencie nie wydaje mi sie,ze mozna
          mowic o stabilnosci emocjonalnej. dla mnie stabilnosc emocjonalna jest
          niezalezna od warunkow- w domu czy w pracy.
          to dotyczy zarowno kobiet na wysokich stanowiskach.

          Ale przewazajaca czesc kobiet niestety nie zawsze potrafi
          > sie kontrolowac i w zwiazku z tym 'odpada' na nizszych szczebelkach - gdyz
          nikt nie potrzebuje histeryczek zarzadzajacych firmami.

          a skad wiesz, ze PRZEWAZAJACA czesc, jak kobiety sa po prosty nie dopuszczane
          do wyzszych stanowisk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i dzieje sie to w bardzo rozny sposob.

          • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 19:49
            jackie.brown napisała:

            > > sa bardzo stabilne emocjonalnie - czyli w pewien sposob podobne do mezczyz
            > n.
            >
            > nie bierz wszystkich mezczyzn do jednego wora. ja znam wiecej stabilnych
            > emocjonalnie kobiet, niz facetow. wystarczy spojrzec na listy dyskusyjne,
            > chocby na tym forum.


            ----> ciekawe - prosze daj jakies kontakty do tych kobiet ;-) I jeszcze jedno
            pytanko - czy mnie rowniez uwazasz za niestabilnego emocjonalnie?

            > > Jako ze kobieta kobiecie nierowna to te ktore nie maja problemow z
            > > niestabilnoscia maja jednoczesnie predyspozycje do 'wspinania' sie po
            > > szczeblach kariery.
            >
            > a to jest bzdura, bo wielu facetow, ktorzy sa ´´stabilni w parcy´´(czyt.
            > grzeczni) wyladowuje sie poza praca. w tym momencie nie wydaje mi sie,ze
            mozna
            > mowic o stabilnosci emocjonalnej. dla mnie stabilnosc emocjonalna jest
            > niezalezna od warunkow- w domu czy w pracy.
            > to dotyczy zarowno kobiet na wysokich stanowiskach.
            >

            -----> znowu uderzamy w argument - jak przyjdzie z pracy to tam sie na rodzinie
            wyladowuje - znaczy wali zonke w leb?


            > Ale przewazajaca czesc kobiet niestety nie zawsze potrafi
            > > sie kontrolowac i w zwiazku z tym 'odpada' na nizszych szczebelkach - gdyz
            >
            > nikt nie potrzebuje histeryczek zarzadzajacych firmami.
            >
            > a skad wiesz, ze PRZEWAZAJACA czesc, jak kobiety sa po prosty nie dopuszczane
            > do wyzszych stanowisk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i dzieje sie to w bardzo rozny
            sposob
            > .
            >


            ------> ale nie krzyczmy prosze! Co jest z tymi emocjami? Jak to nie sa
            dopuszczane - no przeciez wlasnie sa dopuszczane - jak sie nadaja to sa na
            wysokich stanowiskach a ze zazwyczaj sie nie nadaja to jest ich tam mniej niz
            mezczyzn.

            A to ze przewazajaca czesc to moja obserwacja i skutek dyskusji przy wodzie z
            paroma kumplami - coz - moze mamy pecha.


            ;-)
            • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 20:36
              krecisz dyskusje w kolko. nadaja sie i na tym koncze.
            • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 20:46
              > -----> znowu uderzamy w argument - jak przyjdzie z pracy to tam sie na rodzi
              > nie
              > wyladowuje - znaczy wali zonke w leb?
              >

              to zalezy, byc moze w niektorych przypadkach tak sie zdarza.
            • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 20:53

              I jeszcze jedn
              > o
              > pytanko - czy mnie rowniez uwazasz za niestabilnego emocjonalnie?

              a co to za pytanie. psychopata moze miec swietne przebranie, no nie?
              • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 23.07.03, 15:14
                jackie.brown napisała:

                >
                > I jeszcze jedn
                > > o
                > > pytanko - czy mnie rowniez uwazasz za niestabilnego emocjonalnie?
                >
                > a co to za pytanie. psychopata moze miec swietne przebranie, no nie?

                To jak sie przebierasz?
        • e_wok Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 19:19
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          >>
          > -----> a to juz temat na zupelnie inna dyskusje - rowniez kontrowersyjny i
          > rowniez pozwole sie z toba nie zgodzic. Wg. tego co mowisz to ludzie
          > postrzegaja siebie i swoja wartosc jedynie poprzez pryzmat kompetencji
          > zawodowych - chyba cos tutaj pomijasz.

          Oczywiście, że pomijam, ponieważ tematem jest praca i relacje służbowe. Przez
          pryzmat czego mieliby się ludzie określać w pracy? Przez pryzmat długich nóg?
          Działalności charytatywnej w czasie weekndów? Poglądów politycznych? Zdolności
          do budowania głebokich więzi rodzinnych? Religijności lub ateizmu? Stopnia
          zaawansowania w dziedzinie narciarstwa? Oczywiście te i wiele innych rzeczy
          określają nas jako ludzi, ale akurat w pracy liczą się kompetencje zawodowe.
          Przynajmniej normalnie tak powinno być, bo akurat w Polsce liczą się głównie
          układy, ale to już inny temat :)
          • Gość: KR$ Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 19:52
            e_wok napisała:

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            >
            > >>
            > > -----> a to juz temat na zupelnie inna dyskusje - rowniez kontrowersyjn
            > y i
            > > rowniez pozwole sie z toba nie zgodzic. Wg. tego co mowisz to ludzie
            > > postrzegaja siebie i swoja wartosc jedynie poprzez pryzmat kompetencji
            > > zawodowych - chyba cos tutaj pomijasz.
            >
            > Oczywiście, że pomijam, ponieważ tematem jest praca i relacje służbowe. Przez
            > pryzmat czego mieliby się ludzie określać w pracy? Przez pryzmat długich nóg?
            > Działalności charytatywnej w czasie weekndów? Poglądów politycznych?
            Zdolności
            > do budowania głebokich więzi rodzinnych? Religijności lub ateizmu? Stopnia
            > zaawansowania w dziedzinie narciarstwa? Oczywiście te i wiele innych rzeczy
            > określają nas jako ludzi, ale akurat w pracy liczą się kompetencje zawodowe.
            > Przynajmniej normalnie tak powinno być, bo akurat w Polsce liczą się głównie
            > układy, ale to już inny temat :)
            >

            -----> ok - przyznaje - jakos mi sie ubzduralo ze to chodzi o caloksztalt a nie
            o prace. Coz pewnie tak sie zdarza - akurat w mojej dzialce spotyka sie samych
            pro i wszyscy sa bardzo OK (a moze mam szczescie?). ;-)
    • jackie.brown zawal serca 22.07.03, 18:10
      stabilnosc emocjonalna facetow mozna mierzyc roznymi chorobami zawodowymi
      (zawaly serca), a takze wzrostem impotencji wsrod mlodych mezczyzn.
      • Gość: KR$ Re: zawal serca IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 22.07.03, 19:40
        jackie.brown napisała:

        > stabilnosc emocjonalna facetow mozna mierzyc roznymi chorobami zawodowymi
        > (zawaly serca), a takze wzrostem impotencji wsrod mlodych mezczyzn.


        Hehehe - na temat tego wzrostu impotencji to kiedys dyskutowalismy z kolegami -
        wyszlo nam ze po paru latach z ta sama kobitka rzeczywiscie impotencja grozi -
        ale wszystko wraca do normy gdy sie zmieni 'obiekt pozadania'. Takze ta
        impotencja to jakas naciagana jest - raczej skutek gwalcenia meskiej natury i
        wtlaczania faceta na sile w zwiazek monogamiczny.

        A zawaly serca - dla faceta praca jest znacznie wazniejsza niz dla kobiety,
        stresuje sie, denerwuje i stad zawal serca, hahaha. Ciekawe co jeszcze
        wymyslisz ;-)
        • e_wok Re: zawal serca 22.07.03, 20:13
          Nie napisałeś akurat pochwały poligamii tylko monogamii seryjnej. Jest ona jak
          najbardziej w zgodzie z naturą również kobiecą, na co wskazuje fakt, iż obie
          płcie osiągają szczyt możliwości seksualnych w różnym wieku tak więc kobieta w
          okolicach 35 lat powinna rozejrzeć się za kimś młodszym, z którym lepiej się
          dopasuje niż z rówieśnikiem.
        • jackie.brown Re: zawal serca 22.07.03, 20:40
          > Hehehe - na temat tego wzrostu impotencji to kiedys dyskutowalismy z
          kolegami -
          >
          > wyszlo nam ze po paru latach z ta sama kobitka rzeczywiscie impotencja grozi -

          > ale wszystko wraca do normy gdy sie zmieni 'obiekt pozadania'. Takze ta
          > impotencja to jakas naciagana jest - raczej skutek gwalcenia meskiej natury i
          > wtlaczania faceta na sile w zwiazek monogamiczny.

          ja tam wcale na sile nie chce wtlaczac facetow w zwiazki monogamiczne.
          ucieszylabym sie gdyby faceci mniej chcieliby mnie wtlaczac w zwiazki
          monogamiczne, bo ponoc jestem dobrym materialem na zone;;::)) a wcale mi sie
          nie chce byc zona.;;))
          > A zawaly serca - dla faceta praca jest znacznie wazniejsza niz dla kobiety,
          > stresuje sie, denerwuje i stad zawal serca, hahaha.

          alez jak mezczyzna moze sie denerowowac w pracy jesli jest stabilny
          emocjonalnie.??

          co do impotencji to jest niestety fakt.
          • jackie.brown Re: zawal serca 22.07.03, 22:22
            >
            > co do impotencji to jest niestety fakt.

            a wzielam to z meskich rozmow na bratnim forum;;::))
    • jackie.brown jesli juz destabilizacja emocjonalna, to wynika 22.07.03, 20:50
      z braku zajmowania wyzszych stanowisk przez kobiety.
    • Gość: oku Oczywiście że nie IP: *.chello.pl 22.07.03, 20:56
      Gość portalu: chudyy napisał(a):

      > czy zgadzamy się, że kobiety częściej są niestabilne emocjonalnie niż faceci?

      Mężczyźni są mniej stabilni emocjonalnie. Częściej leczą się psychiatrycznie,
      popełniają samobójstwa i w ogóle tracą częściej panowanie nad sobą
      • Gość: doku To oczywiście byłem ja IP: *.chello.pl 22.07.03, 22:29
    • jackie.brown Re: wysokie stanowiska a stabilność emocjonalna 22.07.03, 21:04
      kobiety nadaja sie bardziej do rzadzenia, faceci buduja kolosy na glinianych
      nogach jak ZSRR. brawo!!!!!!!!!!!!!dla stabilizacji emocjonalnej w wydaniu
      males.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka