Dodaj do ulubionych

Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet

18.07.03, 19:24
Biorac pod uwage religijnosc danego narodu/panstwa mozna dojsc do wniosku, ze
ima bardziej religijne panstwo tym mniesze bezpieczenstwo kobiet.
Obserwuj wątek
    • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 20:19
      jackie.brown napisała:

      > Biorac pod uwage religijnosc danego narodu/panstwa mozna dojsc do wniosku, ze
      > ima bardziej religijne panstwo tym mniesze bezpieczenstwo kobiet.

      szkoda tylko, ze z historycznego punktu widzenia okresy, w ktorych
      spoleczenstwa nie byly specjalnie religijne, to tylko krotkie epizody...

      nie widze powodu, dla ktorego zachodnia cywilizacja mialaby funkcjonowac na
      obecnych zasadach np. za 100-150 lat

      weekendowo pozdrawiam :)
      • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 20:23
        ciekawe, ze spoleczenstwa ateistyczne sa bardziej rozwiniete niz te pseudo
        wierzace. tam gdzie sie podrozuje z biblia w reku bezpieczenstwo kobiet jest
        bardziej zagrozone.
        • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 21:00
          jackie.brown napisała:

          > ciekawe, ze spoleczenstwa ateistyczne sa bardziej rozwiniete niz te pseudo
          > wierzace. tam gdzie sie podrozuje z biblia w reku bezpieczenstwo kobiet jest
          > bardziej zagrozone.

          oczywiscie, ze jesli chodzi o kulture materialna, to sa bardziej rozwiniete -
          wynika to z polozenia nacisku wklasnie na materialne akcenty

          natomiast z tym bezpieczenstwem, to bym nie presadzal - w ateistycznej Francji
          popelnia sie najwiecej rabunkow na glowe mieszkanca w Europie (wg. badan
          brytyjskich)

          inna sprawa, ze te spoleczenstwa ateistyczne maja z reguly krotki zywot, nie
          jestem pewien (chociaz mam przypuszczenia) z czego to wynika; faktem jest
          jednak, ze Francja mocno sie islamizuje - nie wiem czy wiesz, ale ostatnio
          francuski rzad zerwal z niemieszaniem sie do religii i zaczal wspomagac czesc
          muzulmanow, chcac stworzyc model francuskiego islamu (obawiaja sie skrajnego
          islamu z polnocnej Afryki)
          • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 21:36

            > oczywiscie, ze jesli chodzi o kulture materialna, to sa bardziej rozwiniete -
            > wynika to z polozenia nacisku wklasnie na materialne akcenty

            eee,tam materialne akcenty sa wszedzie. tu nie chodzi o materializm tylko o
            wolnosc spoleczna, kwestie dominacji i represyjnosci systemu i wladzy.

            > natomiast z tym bezpieczenstwem, to bym nie presadzal - w ateistycznej
            Francji
            > popelnia sie najwiecej rabunkow na glowe mieszkanca w Europie (wg. badan
            > brytyjskich)

            taa, ciekawe, kto popelnia te przestepstwa;)moze Polacy kradnoacy w sklepach
            tati;)
            >
            > inna sprawa, ze te spoleczenstwa ateistyczne maja z reguly krotki zywot, nie
            > jestem pewien (chociaz mam przypuszczenia) z czego to wynika;

            mowisz o spoleczenstwach zachodnich??
            faktem jest
            > jednak, ze Francja mocno sie islamizuje - nie wiem czy wiesz, ale ostatnio
            > francuski rzad zerwal z niemieszaniem sie do religii i zaczal wspomagac czesc
            > muzulmanow, chcac stworzyc model francuskiego islamu (obawiaja sie skrajnego
            > islamu z polnocnej Afryki)

            ale przeciez to sa naplywowi Arabowie, anie rdzenni Francuzi!!!
            kto sie isalmizuje?? zastanow sie.
            • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 21:49
              jackie.brown napisała:

              > eee,tam materialne akcenty sa wszedzie. tu nie chodzi o materializm tylko o
              > wolnosc spoleczna, kwestie dominacji i represyjnosci systemu i wladzy.

              czyli uwazasz, ze swiat zachodni nie przywiazuje wiekszej wagi na plytki
              materializm (kolejny samochod, kolejna kochanka itp) niz spoleczenstwa
              islamskie?

              > > natomiast z tym bezpieczenstwem, to bym nie presadzal - w ateistycznej
              > Francji
              > > popelnia sie najwiecej rabunkow na glowe mieszkanca w Europie (wg. badan
              > > brytyjskich)
              >
              > taa, ciekawe, kto popelnia te przestepstwa;)moze Polacy kradnoacy w sklepach
              > tati;)

              kto by mnie kradl, wynika to ze struktury spolecznej - jesli Francuzi nie
              potrafia sobie potrafic z imigrantami, to ich problem - a imigranci sa im
              potrzebni, bo Francuzki nie chca rodzic dzieci, a Francuzi zamiast zajac sie
              zonami, to kupuja kolejne samochody a po 10 latach zmieniaja zone na mlodsza,
              albo znajduja sobbie kochanke - to jest oczywuiscie uogolnienie, ale niski
              przyrost naturalny jest faktem - wiec imigrantow potrzebuja (najczesciej z
              krajow arabskich)

              > >
              > > inna sprawa, ze te spoleczenstwa ateistyczne maja z reguly krotki zywot, n
              > ie
              > > jestem pewien (chociaz mam przypuszczenia) z czego to wynika;
              >
              > mowisz o spoleczenstwach zachodnich??

              tak

              > faktem jest
              > > jednak, ze Francja mocno sie islamizuje - nie wiem czy wiesz

              > ale przeciez to sa naplywowi Arabowie, anie rdzenni Francuzi!!!
              > kto sie isalmizuje?? zastanow sie.

              wytlumaczenie powyzej Francuzi sie nie rozmnazaja i potrzebuja imigrantow,
              imigranci nie chca sie laicyzowac (nad czym boleja francuscy "intelektualisci")
              i teraz nad Sekwana jest ok. 6 milionow muzulmanow - a bedzie wiecej, czyli
              ateizm tam - najdalej za 100 lat przegra; poza tym z tego co czytalem, to wielu
              Francuzow (z nizin spolecznych, ale nie tylko) przechodzi na islam - w ktoryms
              z watkow opisalem ten proces
              • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 21:59
                > czyli uwazasz, ze swiat zachodni nie przywiazuje wiekszej wagi na plytki
                > materializm (kolejny samochod, kolejna kochanka itp) niz spoleczenstwa
                > islamskie?

                oczywiscie, ze nie.powiedzialabym, ze nawet przywiazuje mniejsza wage, bo ma co
                jesc gdzie spac itd. to, ze inne kraje sa biedne wynika z przestarzalych
                struktur spolecznych, dominacji mezczyzn i militaryzacji spoleczenstw.
                nie odnosze sie tutaj tylko do krajow arabskich, chociaz do tych tez. kraje
                pozaeuropejskie wykazuja w znacznie wiekszym stopniu tendencje rasistowskie,
                seksistowskie, co wiaze sie albo z religia albo z historycznym ich rozwojem.

                > kto by mnie kradl, wynika to ze struktury spolecznej - jesli Francuzi nie
                > potrafia sobie potrafic z imigrantami, to ich problem - a imigranci sa im
                > potrzebni, bo Francuzki nie chca rodzic dzieci

                a co to ma do rzeczy. francuzi potrzebuja imigrantow do zbioru winogron i
                zamaiatania ulic.
                • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 22:21
                  jackie.brown napisała:

                  > oczywiscie, ze nie.powiedzialabym, ze nawet przywiazuje mniejsza wage, bo ma
                  co
                  >
                  > jesc gdzie spac itd. to, ze inne kraje sa biedne wynika z przestarzalych
                  > struktur spolecznych, dominacji mezczyzn i militaryzacji spoleczenstw.
                  > nie odnosze sie tutaj tylko do krajow arabskich, chociaz do tych tez. kraje
                  > pozaeuropejskie wykazuja w znacznie wiekszym stopniu tendencje rasistowskie,
                  > seksistowskie, co wiaze sie albo z religia albo z historycznym ich rozwojem.

                  no to tutaj mozemy spisac protokol rozbieznosci

                  > a co to ma do rzeczy. francuzi potrzebuja imigrantow do zbioru winogron i
                  > zamaiatania ulic.

                  tylko ze imigranci zostaja i przyjezdzaja kolejni; rachunek jest dosc prosty, a
                  prawa demografii nieublagane:

                  teraz jest we Francji 6 milionow muzulmanow, nie-muzulmanow ok. 55 milionow

                  zakladajac, ze muzlmanie maja srednio 3 dzieci (to dosc ostrozny szacunek), do
                  tego sciagaja krewnych i w biedniejszych dzielnicach (i nie tylko) niejako
                  wymuszaja przechodzenie na islam (co opisywalem w ktoryms z watkow) a takze, ze
                  francuska rodzina ma srednio 1 dziecko mozemy stwierdzic:

                  za 25 lat muzulmanow bedzie ok. 20 milionow; nie-muzulmanow 50 milionow

                  za 50 lat proporcje beda wynosily 35 do 40

                  a potem beda dwie mozliwosci - albo demokratycznie zostanie nakazane, by
                  wszystkie Francuzki nosily chustki na glowie, albo dojdzie do wojny domowej,
                  czego nikomu nie zycze

                  jesli potoczy sie to wolniej, to dopiero za 100 lat spoleczenstwo francuskie
                  bedzie muzulmanskie, ale jak mawiali starozytni Rosjanie: co ma wisiec, nie
                  utonie

                  a pisze to by wytlumaczyc co mialem na mysli twierdzac, ze spoleczenstwa
                  ateityczne zyja krotko - dla zastanowienia: czy przyszklo Ci kiedys do glowy
                  dlaczego w Ameryce Lacinskiej przyjezdzajacy tam dosc licznie Arabowie sie
                  asymilowali, a we Francji delikatnie mowiac nie za bardzo (co dobitnie pokazal
                  slynny mecz na Parc de France, po ktorym lewicowych "intelektualistow" do tej
                  pory boli glowa)

                  przyjemnego weekendu i do poniedzialku

                  pozdrawiam
                  • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 22:22
                    przepraszam, powtorzylo mi sie ponizej

                    pozdrawiam
              • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 22:07
                w swiecie pozazachodnim, kasa jeszcze bardziej sie liczy i dlatego te
                spoleczenstwa sa biedne i siedza w kamiennych strukturach chciwosci i bogactwa
                tylko dla nielicznych.
                czy to sa dobre spoleczenstwa, w ktorych wielki procent ludzi nie ma co jesc,
                mimo ze pracuja ciezka po 14 godzin dziennie?. do tego jeszcze trzeba dodac
                piekilene warunki goracych klimatow.
                • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 22:21
                  jackie.brown napisała:

                  > oczywiscie, ze nie.powiedzialabym, ze nawet przywiazuje mniejsza wage, bo ma
                  co
                  >
                  > jesc gdzie spac itd. to, ze inne kraje sa biedne wynika z przestarzalych
                  > struktur spolecznych, dominacji mezczyzn i militaryzacji spoleczenstw.
                  > nie odnosze sie tutaj tylko do krajow arabskich, chociaz do tych tez. kraje
                  > pozaeuropejskie wykazuja w znacznie wiekszym stopniu tendencje rasistowskie,
                  > seksistowskie, co wiaze sie albo z religia albo z historycznym ich rozwojem.

                  no to tutaj mozemy spisac protokol rozbieznosci

                  > a co to ma do rzeczy. francuzi potrzebuja imigrantow do zbioru winogron i
                  > zamaiatania ulic.

                  tylko ze imigranci zostaja i przyjezdzaja kolejni; rachunek jest dosc prosty, a
                  prawa demografii nieublagane:

                  teraz jest we Francji 6 milionow muzulmanow, nie-muzulmanow ok. 55 milionow

                  zakladajac, ze muzlmanie maja srednio 3 dzieci (to dosc ostrozny szacunek), do
                  tego sciagaja krewnych i w biedniejszych dzielnicach (i nie tylko) niejako
                  wymuszaja przechodzenie na islam (co opisywalem w ktoryms z watkow) a takze, ze
                  francuska rodzina ma srednio 1 dziecko mozemy stwierdzic:

                  za 25 lat muzulmanow bedzie ok. 20 milionow; nie-muzulmanow 50 milionow

                  za 50 lat proporcje beda wynosily 35 do 40

                  a potem beda dwie mozliwosci - albo demokratycznie zostanie nakazane, by
                  wszystkie Francuzki nosily chustki na glowie, albo dojdzie do wojny domowej,
                  czego nikomu nie zycze

                  jesli potoczy sie to wolniej, to dopiero za 100 lat spoleczenstwo francuskie
                  bedzie muzulmanskie, ale jak mawiali starozytni Rosjanie: co ma wisiec, nie
                  utonie

                  a pisze to by wytlumaczyc co mialem na mysli twierdzac, ze spoleczenstwa
                  ateityczne zyja krotko - dla zastanowienia: czy przyszklo Ci kiedys do glowy
                  dlaczego w Ameryce Lacinskiej przyjezdzajacy tam dosc licznie Arabowie sie
                  asymilowali, a we Francji delikatnie mowiac nie za bardzo (co dobitnie pokazal
                  slynny mecz na Parc de France, po ktorym lewicowych "intelektualistow" do tej
                  pory boli glowa)

                  przyjemnego weekendu i do poniedzialku

                  pozdrawiam
                  • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 18.07.03, 22:40
                    poczekamy, zobaczymy.
                    • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 21.07.03, 17:56
                      jackie.brown napisała:

                      > poczekamy, zobaczymy.

                      podsumowalbym fragmentem wiersza Brzechwy o warzywach, ktore i tak skoncza w
                      zupie - wszelkie klotnie wewnatrz zachodniej cywilizacji sa tu bowiem
                      bezprzedmiotowe

                      pozdrawiam
                      • jackie.brown Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 21.07.03, 17:59
                        > podsumowalbym fragmentem wiersza Brzechwy o warzywach, ktore i tak skoncza w
                        > zupie - wszelkie klotnie wewnatrz zachodniej cywilizacji sa tu bowiem
                        > bezprzedmiotowe

                        nie sa bezprzedmiotowe.
                        • rob_i Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 21.07.03, 18:06
                          jackie.brown napisała:

                          > > podsumowalbym fragmentem wiersza Brzechwy o warzywach, ktore i tak skoncza
                          > w
                          > > zupie - wszelkie klotnie wewnatrz zachodniej cywilizacji sa tu bowiem
                          > > bezprzedmiotowe
                          >
                          > nie sa bezprzedmiotowe.

                          nie sa, jesli wyjdziemy z zalozenia, ze po nas chocby potop, ale po co wtedy
                          ruchy ekologiczne itd. - skoro przyjdzie islam i wyrowna?
    • Gość: tad Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 22:22
      Ponieważ ostatnio zrobiły się tu modne tematy religijne, wykorzystuję ten wątek
      (by nie mnożyć bytów bez potrzeby), by zadać pytanie: co to jest ateizm?
      Pytanie nie jest wbrew pozorom tak proste, jakby się mogło wydawać na pierwszy
      rzut oka. Zazwyczaj przedstawia się ateizm jako "światopogląd", do którego
      dochodzi się po długich przemyśleniach itd, itp. Tymczasem, jest co najmniej
      równie prawdopodobne, że ateizm ma podłoże fizjologiczne i jest rodzajem
      niemożności. Niemożności do odczuwania emocji pewnego rodzaju. Mówiąc inaczej,
      jest to rodzaj emocjonalnego upośledzenia (teraz czekam na gromy), związanrgo
      ze specyficznym (tzn. odmiennym niż u zdecydowanej większości ludzi)
      funkcjonowaniem płatów skroniowych mózgu. Być może nie dotyczy to wszystkich
      odmian ateizmu, ale - mimo to - teoria ta wydaje się b. prawdopodobna.
      • jackie.brown Re: Co to jest ateizm? 18.07.03, 22:38
        kto jest autorem powyzszej teorii??
        • Gość: tad Re: Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 11:45
          jackie.brown napisała:

          > kto jest autorem powyzszej teorii??

          Wynika ona z badań neurologicznego podłoża "doświadczenia religijnego".
          Badaniami takimi zajmują się uczeni zwani dowcipnie "neuroteologami". Każda
          emocja posiada fizjologiczny korelat, to znaczy każdej towarzyszy specyficzna
          aktywność mózgu. Nie inaczej jest z "popędem religijnym", a biorąc pod uwagę
          znaczenie wiary religijnej i stopień jej rozpowszechnienia, była by to jedna z
          najistotniejszych emocji ludzkich. Niemożność odczuwania emacji tego rodzaju
          byłaby więc czymś w rodzaju dysfunkcji.
          • Gość: barbinator Re: Co to jest ateizm? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 13:59
            Gość portalu: tad napisał(a):

            > jackie.brown napisała:
            >
            > > kto jest autorem powyzszej teorii??
            >
            > Wynika ona z badań neurologicznego podłoża "doświadczenia religijnego".
            > Badaniami takimi zajmują się uczeni zwani dowcipnie "neuroteologami". Każda
            > emocja posiada fizjologiczny korelat, to znaczy każdej towarzyszy specyficzna
            > aktywność mózgu. Nie inaczej jest z "popędem religijnym", a biorąc pod uwagę
            > znaczenie wiary religijnej i stopień jej rozpowszechnienia, była by to jedna
            z
            > najistotniejszych emocji ludzkich. Niemożność odczuwania emacji tego rodzaju
            > byłaby więc czymś w rodzaju dysfunkcji.


            Powiedzmy, że jesteśmy neurokucharzami badamy dwoje ludzi: jeden lubi szpinak
            drugiemu jest on obojętny. U jednego spożycie szpinaku wywołuje pozytywną
            reakcję emocjonalną, u drugiego nie. Eureka! Dowiedliśmy naukowo, że jak ktoś
            lubi szpinak to jedzenie go sprawia mu przyjemność a jak nie lubi - to nie
            sprawia.
            Czego to ludzie z nudów nie wymyślą...
            • Gość: tad Re: Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 14:53
              Gość portalu: barbinator napisał(a):


              > Powiedzmy, że jesteśmy neurokucharzami badamy dwoje ludzi: jeden lubi szpinak
              > drugiemu jest on obojętny. U jednego spożycie szpinaku wywołuje pozytywną
              > reakcję emocjonalną, u drugiego nie. Eureka! Dowiedliśmy naukowo, że jak ktoś
              > lubi szpinak to jedzenie go sprawia mu przyjemność a jak nie lubi - to nie
              > sprawia.
              > Czego to ludzie z nudów nie wymyślą...

              Gdy ktoś nie lubi szpinaku, jego jedzenie także wywołuje u niego reakcje,
              tyle, że "negatywne". Ja zaś piszę, o niemożności odczuwania pewnego typu
              emocji. Odpowiednikiem byłaby więc raczej niemożność odczuwania smaku (np.
              szpinaku). Tak na to patrząc - Twoja analogia jest zupełnie słuszna:
              zobojętnienie (niemożność doświadczenia) na smak byłoby tu zobojętnieniem
              (niemożnością doświadczenia) na pewien rodzaj emocji. Dobrą analogią jest tu
              psychopatia (o ile to analogia, a nie po prostu tożsamość zjawisk), czyli coś w
              rodzaju stłumienia emocjonalnego, lub skutki pewnego rodzaju uszkodzeń mózgu -
              własnie w obrębie płatów czołowych, które są w silny sposób powiązane,
              ze "społeczną" stroną człowieka. Psychopatia, czy owe uszkodzenia wiążą się np.
              z niezdolnością do trwałych związków uczuciowych z innymi ludźmi. Co ciekawe,
              psychopaci potrafią świetnie racjonalizować ową niemożność, budując ideologie
              typu "life is brutal" itp. Podobnie ateiści, niezdolni do odczuwania emocji
              religijnych świetnie racjonalizują swoje poglądy. Zasadnym wydaje się pytanie,
              czy ateizm nie ma także podłoża fizjologicznego.
              • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.03, 16:01
                Gość portalu: tad napisał(a):

                > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                >

                Twoja analogia jest zupełnie słuszna:
                > zobojętnienie (niemożność doświadczenia) na smak byłoby tu zobojętnieniem
                > (niemożnością doświadczenia) na pewien rodzaj emocji. Dobrą analogią jest tu
                > psychopatia (o ile to analogia, a nie po prostu tożsamość zjawisk), czyli coś
                w
                >
                > rodzaju stłumienia emocjonalnego, lub skutki pewnego rodzaju uszkodzeń mózgu -

                > własnie w obrębie płatów czołowych, które są w silny sposób powiązane,
                > ze "społeczną" stroną człowieka. Psychopatia, czy owe uszkodzenia wiążą się
                np.
                >
                > z niezdolnością do trwałych związków uczuciowych z innymi ludźmi. Co
                ciekawe,
                > psychopaci potrafią świetnie racjonalizować ową niemożność, budując ideologie
                > typu "life is brutal" itp. Podobnie ateiści, niezdolni do odczuwania emocji
                > religijnych świetnie racjonalizują swoje poglądy. Zasadnym wydaje się
                pytanie,
                > czy ateizm nie ma także podłoża fizjologicznego.


                To chyba jakiś koszmar albo prowokacja.
                Poproszę o diagnozę mojej patologii:
                wychowanie w bardzo katolickiej rodzinie ,silna wiara do ok.16 roku życia,
                utrata wiary w wyniku obserwacji zachowań kleru oraz zapoznania się z historią
                KK i innych religii.
                Mogę się jeszcze wyleczyć czy trzeba mnie wyeliminować?
                • Gość: tad Re: Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.03, 10:27
                  Gość portalu: ??????????? napisał(a):

                  > To chyba jakiś koszmar albo prowokacja.

                  Może być jeszcze koszmarna prowokacja, prowokacyjny koszmar, albo po prostu
                  próba rozmowy na pewien temat.

                  > Poproszę o diagnozę mojej patologii:
                  > wychowanie w bardzo katolickiej rodzinie ,silna wiara do ok.16 roku życia,
                  > utrata wiary w wyniku obserwacji zachowań kleru oraz zapoznania się z
                  >historią KK i innych religii.

                  No dobrze, ale o czym właściwie świadczyć ma ten przykład? O tym, że ateizm nie
                  musi być wrodzony, lecz także nabyty? I cóż z tego ma wynikać? To samo da się
                  pwoeidzieć o innych zachamowaniach. To zresztą b. charakterystyczne, że ów
                  kryzys wiary wystąpił akurat w wieku lat 16, czyli w czasie "burzy i naporu"
                  okresu dojrzewania. Kryzysy tego rodzaju są w tym wieku powszechne na tyle, że
                  zyskały sobie nawet odrębną nazwę: "niebo w płomieniach". Większość ludzi
                  przechodzi je jak odrę. Z etapu "wiary dziecięcej" wchodzą na etap "wiary
                  dorosłej". U innych dochodzi do zablokowania (podobnie jak np. pierwsze
                  nieudane czy dramatyczne doświadczenia seksualne mogą wytworzyć silne
                  zachamowania). Jesli uważasz, że powodem kryzysu była "obserwcja kleru i
                  historia religii", to świadczyłoby, że owa wiara nie była zbyt "głęboka",
                  należałoby się też zastanowić, czy to o czym piszesz, to istotnie ateizm, czy
                  tez po prostu głębokie rozczarowanie do religii.

                  > Mogę się jeszcze wyleczyć czy trzeba mnie wyeliminować?

                  Wyleczyć? Nie wiem, ale nie jest to wykluczone. Skoro kiedyś to "działało", to
                  być może "zadziałać" może znowu. Co do eliminacji - skąd taki pomysł?
                  • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.03, 14:37
                    >należałoby się też zastanowić, czy to o czym piszesz, to istotnie ateizm, czy
                    >tez po prostu głębokie rozczarowanie do religii.
                    Nie napisałam, że jestem ateistką, tylko,
                    że straciłam wiarę (podpadam raczej pod agnostycyzm).

                    >to świadczyłoby, że owa wiara nie była zbyt "głęboka",
                    w tym problem,że była

                    >Co do eliminacji - skąd taki pomysł?
                    odetchnęłam....... pisałeś przecież o tożsamości z psychopatią
                    (wprawdzie ateizmu, a nie agnostycyzmu, ale te patologie są tak podobne...)


                    Twoja teoria potwierdziła to, co od dawna podejrzewałam:
                    brak uwielbienia dla muzyki "The Rolling Stones" musi się
                    wiązać z jakimiś uszkodzeniami w obrębie płatów czołowych
                    (ale jest szansa, że da się to wyleczyć).






                  • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.03, 20:31
                    Mam jeszcze 3 pytania pomocnicze, jeśli pozwolisz:

                    1. Jeśli żadne elektrowstrząsy, czy czym się tam leczy brak
                    uczuć religijnych nie zadziałają - to czy mogłabym żyć sobie
                    dalej spokojnie, nie tracąc praw obywatelskich ?
                    Po prostu dalej byłabym taką (niegroźną?) psychopatką areligijną?

                    2. Co powiesz o ludziach, którzy w okresie przechodzenia <z etapu
                    "wiary dziecięcej" na etap "wiary dorosłej"> porzucają katolicyzm
                    na rzecz np. buddyzmu ?

                    3. A jeśliby mnie od jutra olśniło, że Bóg była kobietą
                    i stworzyła mężczyzn silniejszymi po to, żeby nam lepiej
                    służyli - czy byłaby to oznaka, że moje płaty czołowe
                    się regenerują?

                    Pozdrawiam.


                  • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.03, 22:51
                    4.Po co Twój Bóg powołuje na świat całe mnóstwo ludzi,
                    odbierając im równocześnie szansę na uwierzenie w Niego?
                  • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 22:01
                    Cóż, nie uznałeś za stosowne udzialać mi odpowiedzi,
                    ale nic to, ja sobie jeszcze namolnie popytam:

                    5. Z jakich ośrodków naukowych wywodzą się ci "neuroteolodzy"?(może podasz
                    też jakieś nazwiska?)

                    6. Czy niezdolność do odczuwania nienawiści i pogardy też
                    utożsamisz z psychopatią ? (a "zdoloność" z normalnością?)
                    Przypuszczam, że to dużo ostrzejsza forma psychopatii, bo
                    niezdolnych do tych emocji jest pewnie mniej, niż 10% ludzkości.

                    I proszę - do czego mnie doprowadziły moje areligijne zaburzenia -
                    - rozmawiam sama ze sobą:)

                    • Gość: tad Re: Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 20:23
                      Gość portalu: ??????????? napisał(a):

                      > Cóż, nie uznałeś za stosowne udzialać mi odpowiedzi,
                      > ale nic to, ja sobie jeszcze namolnie popytam:
                      >
                      > 5. Z jakich ośrodków naukowych wywodzą się ci "neuroteolodzy"?(może podasz
                      > też jakieś nazwiska?)

                      Uniwersytet w San Diego, Vilayanur Ramachandran
                      Uniewrsytet Pensylwania, Andrew Newberg


                      > 6. Czy niezdolność do odczuwania nienawiści i pogardy też
                      > utożsamisz z psychopatią ? (a "zdoloność" z normalnością?)
                      > Przypuszczam, że to dużo ostrzejsza forma psychopatii, bo
                      > niezdolnych do tych emocji jest pewnie mniej, niż 10% ludzkości.


                      Byłoby to bez wątpienia stłumienie emocjonalne.
                      >

                      >
                      • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.03, 22:57
                        Gość portalu: tad napisał(a):


                        > Byłoby to bez wątpienia stłumienie emocjonalne.
                        > >
                        >
                        > >
                        Z tych słów nic nie wynika - ja się pytałam , czy to jest tożsame
                        z psychopatia.

                        A za naukowców dzięki- troszkę przejrzałam(nawet ciekawe), ale twierdzenia
                        "ateizm jest tożsamy z psychopatia" póki co jeszcze nie znalazłam.
                      • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.03, 23:14
                        no tak- niedoczytałam, że stłumienie emocjonalne to psychopatia

                        a wię brak pogardy jest psychopatią! jesli tak - to nie mam nic przeciw
                        nazywaniu tak ateizmu (a Torquamady - wzorem zdrowia psychicznego)

                        ciekawe co wynika ze stwierdzenia, że ateizm ma podłoże fizjologiczne
                        (oprócz tego oczywiście, że religijnośc ma również podłoże fizjologiczne)
                        • Gość: tad Re: Co to jest ateizm? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 21:49
                          Gość portalu: ??????????? napisał(a):


                          > ciekawe co wynika ze stwierdzenia, że ateizm ma podłoże fizjologiczne
                          > (oprócz tego oczywiście, że religijnośc ma również podłoże fizjologiczne)

                          No cóż, albo bardzo dużo, albo zgoła nic.
                          • Gość: ??????????? Re: Co to jest ateizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.03, 01:24
                            Gość portalu: tad napisał(a):

                            > No cóż, albo bardzo dużo, albo zgoła nic.

                            A którą Ty wersję wybierasz ?
              • Gość: barbinator Re: Co to jest ateizm? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.03, 10:07
                Gość portalu: tad napisał(a):

                >
                > Gdy ktoś nie lubi szpinaku, jego jedzenie także wywołuje u niego reakcje,
                > tyle, że "negatywne".


                A skąd wiesz? Równie dobrze moze nie wywoływać żadnej reakcji, ja tak mam z
                wieloma potrawami zwłaszcza tymi z kuchni tradycyjnej sewrwowanymi na różnych
                rodzinnych uroczystościach: nie wywołuja obrzydzenia, jem je ale bez
                przyjemności. Wracając do szpinaku: ten sam szpinak podany w inny sposób np
                jako lasagnia ze szpinakiem może wywołać pozytywną reakcję emocjonalną - czy
                jak tam sobie to nazwiesz. Z religią jest zapewne podobnie: nie ma ludzi
                niezdolnych do doznania "łaski wiary", są natomiast bardziej wymagający
                względem sposobu jej "podania". Jakoś tak się składa, że niektórzy
                przedstawiciele kleru robią wiele, by swoją "potrawę" ludziom obrzydzić -
                poprzez nieumiejętne jej przyrządzenie.
                Co do reszty twojego wywodu o psychopatii/ateizmie to z sympatii do ciebie nie
                będę tego komentować. Powiem tylko, że nasuwa mi się nieodparte skojarzenie z
                pewną wybitnie nieatrakcyjną panią, która ma zwyczaj mężczyzn odpornych na jej
                wdzięki (czyli wszystkich...) nazywać impotentami ;))
                Pozdr. B.



          • jackie.brown Re: Co to jest ateizm? 20.07.03, 19:55
            Niemożność odczuwania emacji tego rodzaju
            > byłaby więc czymś w rodzaju dysfunkcji.

            mysle, ze nie niemoznosc tylko niechec.
      • Gość: doku Jeśli to prawda, to wynika z tego, jaką naturę ... IP: *.chello.pl 19.07.03, 14:03
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Niemożności do odczuwania emocji pewnego rodzaju.

        ... ma wiara religijna. Jest to zdolność do odczuwania pewnych emocji, które
        biorą się z odmiennie ukształtowanego układu nerwowego. Niezależnie od tego,
        czy i który typ fizjologiczny jest patologią, to wniosek z tego jest jeden:
        Religia jest wytworem psychiki, a ateizm jest opisem świata rzeczywistego.
        • Gość: tad Re: Jeśli to prawda, to wynika z tego, jaką natur IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 14:57
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Gość portalu: tad napisał(a):
          >
          > > Niemożności do odczuwania emocji pewnego rodzaju.
          >
          > ... ma wiara religijna. Jest to zdolność do odczuwania pewnych emocji, które
          > biorą się z odmiennie ukształtowanego układu nerwowego. Niezależnie od tego,
          > czy i który typ fizjologiczny jest patologią, to wniosek z tego jest jeden:
          > Religia jest wytworem psychiki, a ateizm jest opisem świata rzeczywistego.

          Religia bez wątpienia wiąże się z psychiką, i fizjologią, zaś co do kwestii
          istnienia Boga, to do tej rozmowy jej nie mieszam (przynajmnej dotąd). Zwracam
          uwagę, że jeśli pominiemy kwestę prawdziwości religii, to to co napisałeś, ma
          taki sens jak stwierdzenie: psychopaci niezdolni do odczuwania litości
          (współczucia, miłości itd) opisują świat realny. "Uczucie religijne" to po
          prostu cecha ludzka.
          • Gość: doku Twoje rozumowanie nie daje wskazówki kto jest ... IP: *.chello.pl 19.07.03, 23:10
            Gość portalu: tad napisał(a):

            > jeśli pominiemy kwestę prawdziwości religii, to to co napisałeś, ma
            > taki sens jak stwierdzenie: psychopaci niezdolni do odczuwania litości
            > (współczucia, miłości itd) opisują świat realny. "Uczucie religijne" to po
            > prostu cecha ludzka.

            ... psychopatą a kto człowiekiem zdrowym. Twoja hipoteza mówi o różnicach
            wrażliwości. Jednocześnie zakładasz implicite, że różnice takie oznaczają iż
            przynajmniej jedna "strona" jest chora. Nawet jesli przyjąć taki model, to nie
            widać powodu dlaczego ateistów porównujesz do psychopatów. Przecież równie
            dobrze mógłbyś wierzących porównać do schizofreników.

            Ale oczywiście takie doszukiwanie się na siłę chorób tam, gdzie ludzie różnią
            się pogladami i wrażliwością, jest objawem wrogości i nietolerancji. Ja np. nie
            nazywam ludzi religijnych ludźmi chorymi psychicznie ani nie twierdzę, ża
            cierpią na niedorozwój umysłowy. Dostrzegam jedynie fakt, że wiara religijna
            cechuje z reguły ludzi głupich albo złych. W ludziach, nawet zdrowych, jest
            wiele zła. Ludzie, nawet mądrzy, często popełniają błędy i postępują głupio.
            Ale nie wszyscy potrafią z tym żyć i ponosić konsekwencje błędów i złych
            uczynków, stąd potrzeba wiary religijnej.

            Nieumiejętność radzenia sobie z odpowiedzialnością, nieumiejętność radzenia
            sobie ze strachem przed tym, czego się nie rozumie, co zaskakuje - to jest
            źródło uczuć i przeżyć pewnego rodzaju, które nazywamy uczuciami religijnymi.
            Uczucia religijne są inaczej przeżywane przez każdego religijnego, tak jak
            każdy ateista inaczej przeżywa swoje poczucie odpowiedzialności, swoje wyrzuty
            sumienia, swoją otwartość na ludzi i ciekawość świata. Jedni ludzie przeżywają
            uczucia, których inni nie przeżywają, prawie każdy człowiek jest pod tym
            względem wyjątkowym indywiduum. Jeśli jednak ktoś widząc bogactwo swoich uczuć
            nie dostrzega bogactwa uczuć u innych ludzi, to prawdopodnie jego wrażliwość
            jest niższa niż tych innych, a nie wyższa.
            • Gość: tad Re: Twoje rozumowanie nie daje wskazówki kto jest IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.03, 09:56
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > ... psychopatą a kto człowiekiem zdrowym. Twoja hipoteza mówi o różnicach
              > wrażliwości.

              Psychoptię także nazwać można "różnicą wrażliwości". Uważam, że to dobre
              określenie: ateiści mają "przytłumioną wrażliwość", w pewnym zakresie.

              > Jednocześnie zakładasz implicite, że różnice takie oznaczają iż
              > przynajmniej jedna "strona" jest chora.

              Nie używałem określenia "choroba", lecz dysfunkcja, polegająca na tym, że jedna
              strona jest niezdolna do odczuwania emocji właściwych zdecydowanej większości
              ludzi.

              >Nawet jesli przyjąć taki model, to nie
              > widać powodu dlaczego ateistów porównujesz do psychopatów. Przecież równie
              > dobrze mógłbyś wierzących porównać do schizofreników.

              Toteż nikt nie twierdzi, że "popęd religijny" nie ma swoich stron
              niebezpiecznych. Ma je oczywiście. Gdybyśmy popatrzyli na niego jako, na
              swoiste continuum, to na jednym krańcu owego continuum mielibyśmy manie
              religijne (można je określić hipertrofiami), na drugim ateizm (atrofię), zaś
              pomiędzy tymi skrajnościami rozciągałoby się całe spectrum "normalnego popędu
              religinego" właściwego zdecydowanej większości ludzi.
              Twierdzę tutaj, że ów popęd, ze wszystkim co się z nim wiąże (dobrym i złym)
              jest cechą właściwą człowiekowi, i to jego brak jest czymś wyjątkowym.


              > Ale oczywiście takie doszukiwanie się na siłę chorób tam, gdzie ludzie różnią
              > się pogladami i wrażliwością, jest objawem wrogości i nietolerancji. Ja np.
              >nie nazywam ludzi religijnych ludźmi chorymi psychicznie ani nie twierdzę, ża
              > cierpią na niedorozwój umysłowy. Dostrzegam jedynie fakt, że wiara religijna
              > cechuje z reguły ludzi głupich albo złych.

              Bardzo ciekawe, Nie nazywasz ludzi religijnych chorymi psychicznie, ale
              uważasz, że z reguły są źli i głupi. Niechcący scharakteryzowałeś tu
              świetnie "tolerancję" pewnego rodzaju. To co napisałeś można przedstawić po
              prostu tak: zdecydowana większość ludzi jest zła i głupia (zważywszy, że
              skłonność do wiary religijnej cechuje więcej niż 90% ludzi, takie
              przedstawienie tego co napisaleś jest zupełnie uprawnione). Nie chcę rozwodzić
              się nad tym, czy jest to prawda, czy nie, ale nawet jeśli jest tak, jak
              napisałeś, to wydaje mi się wątpliwe wyciąganie wniosku, że ów stan wynika
              akurat ze skłonności do wiary religijnej. Zresztą nie o tym tutaj mówimy.

              > Nieumiejętność radzenia sobie z odpowiedzialnością, nieumiejętność radzenia
              > sobie ze strachem przed tym, czego się nie rozumie, co zaskakuje - to jest
              > źródło uczuć i przeżyć pewnego rodzaju, które nazywamy uczuciami religijnymi.

              To róznież nie jest (jak dotąd) przedmiot naszej rozmowy, choć kwestia
              pochodzenia "popędu religijnego" jest oczywiście b. ciekawa (oczywiście są
              tacy, którzy tłumaczą to posłgując się teorią psychologii ewolucyjnej). My (a
              przynajmniej ja) mówimy tutaj o tym, że ów "popęd", niezależnie jakie jest jego
              źródło, przynależy do natury ludzkiej.


              > Uczucia religijne są inaczej przeżywane przez każdego religijnego, tak jak
              > każdy ateista inaczej przeżywa swoje poczucie odpowiedzialności, swoje
              >wyrzuty sumienia, swoją otwartość na ludzi i ciekawość świata.

              Bez wątpienia. Każda emocja jaką przeżywamy zabarwiona jest indywidualnie.
              Rzecz w tym, że ateizm jest BRAKIEM emocji. Oczywiście ów brak, może się u
              poszczególnych ateistów wiązać z innymi emocjami (są ateiści, którzy wiary u
              innych nienawidzą, są tacy, którzy nienawidzą siebie, za brak wiary, sa też
              tacy, którym to wszystko "zwisa"), chodzi jednak o to, że ateista z definicji
              nie doświadcza emocji zwanej "wiarą religijną".

              >Jedni ludzie przeżywają
              > uczucia, których inni nie przeżywają, prawie każdy człowiek jest pod tym
              > względem wyjątkowym indywiduum. Jeśli jednak ktoś widząc bogactwo swoich
              >uczuć nie dostrzega bogactwa uczuć u innych ludzi, to prawdopodnie jego
              >wrażliwość jest niższa niż tych innych, a nie wyższa.

              Ponieważ cały czas wokół tego krążymy, wyjaśnimy sobie to jasno: czy uważasz
              wiarę za emocję, a jeśli tak, to czy uważasz ateizm za emocję innego rodzaju,
              czy też za brak emocji zwanej "wiarą"?
              • Gość: doku Nie wytrzymujesz uczciwej dyskusji zbyt długo IP: *.chello.pl 20.07.03, 14:42
                Gość portalu: tad napisał(a):

                > > wiara religijna
                > > cechuje z reguły ludzi głupich albo złych.
                >
                > Bardzo ciekawe, Nie nazywasz ludzi religijnych chorymi psychicznie, ale
                > uważasz, że z reguły są źli i głupi. Niechcący scharakteryzowałeś tu
                > świetnie "tolerancję" pewnego rodzaju. To co napisałeś można przedstawić po
                > prostu tak: zdecydowana większość ludzi jest zła i głupia (zważywszy, że
                > skłonność do wiary religijnej cechuje więcej niż 90% ludzi

                Ograniczę się tutaj do wytknięcia twojego nieuczciwego sposobu dyskutowania.
                Napisałem "głupich albo złych" a ty cały swój dalszy wywód opierasz na
                insynuacji "głupich i złych". Gdybyś był uczciwym dyskutantem, to mógłbym sie z
                toba zgodzić, że 80% to ludzie religijni. Napisałem "z reguły" a więc przyjmuję
                że pewien niewielki odsetek ludzi religijnych to ludzie jednak niegłupi i
                nieźli, a wyjątkowo nawet madrzy i dobrzy. Przyjmuję więc, że ludzi
                religijnych, którzy są głupi lub źli, to 70% ludzkości. Część z nich są głupi
                ale nieźli inni są źli ale niegłupi. Przyjmuję że około połowa ludzi
                religijnych jest jednocześnia głupia i zła. Oceniam więc, że około 40% ludzi
                jest głupia i zła i ta ocena wynika wprost z tego co napisałem wczesniej, a co
                ty usiłowałeś przedstawić czytelnikom naszej dyskusji jako 90%.

                Dalej oczywiście nie będę prowadził polemiki z tak nieuczciwym dyskutantem,
                chyba że jasno okażesz dobrą wolę i uczciwie potraktujesz moje argumenty.

                > ateizm jest BRAKIEM emocji.

                Religijność jest także brakiem emocji, które wymieniłem wcześniej, a które
                ateiści przeżywają w pełni. Chcesz polemizować, to spróbuj odnieść się do
                argumentów, zamiast stosować sztuczki poniżej pasa.

                > czy uważasz
                > wiarę za emocję, a jeśli tak, to czy uważasz ateizm za emocję innego rodzaju,
                > czy też za brak emocji zwanej "wiarą"?

                Chętnie na te pytania odpowiem, ale dopiero po tym, jak wniesiesz uczciwie
                jakiś konstruktywny wkład w tę dyskusję. Jeśli nastawiłeś się na to, że tylko
                ja będę formułował jakieś poglądy, a ty będziesz je próbował ośmieszać w sposób
                nieuczciwy, to się zawiedziesz.

                Sformułuję więc na razie suchą tezę na zachętę:

                "Ateiści są z regułu ludźmi o większej wrażliwości i większym bogactwie emocji
                niż ludzie religijni. Różne uczucia religijne, jak strach, cześć,
                posłuszeństwo, zachwyt itd. są ateistom nieobce, natomiast wiele emocji
                przeżywanych przez ludzi wolnych i odpowiedzialnych - to emocje ludziom
                religijnym nieznane."

                To na razie tyle. Przestań być nieuczciwym cwaniaczkiem w dyskusji, a
                dostaniesz więcej.
                • Gość: tad Re: Nie wytrzymujesz uczciwej dyskusji zbyt długo IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.03, 19:32
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Ograniczę się tutaj do wytknięcia twojego nieuczciwego sposobu dyskutowania.
                  > Napisałem "głupich albo złych" a ty cały swój dalszy wywód opierasz na
                  > insynuacji "głupich i złych". Gdybyś był uczciwym dyskutantem, to mógłbym sie
                  >ztoba zgodzić, że 80% to ludzie religijni.

                  Nie "cały wywód", a jego fragment, i to nie najważniejszy. Nie rozumiem
                  dlaczego skupiasz się na nim tak mocno. Do tego, dziwi mnie, takie stawianie
                  sprawy: "gdybyś był ..... to mógłbym się zgodzić z następującymi
                  danymi: .....". Otóż, to ilu ludzi jest religijnych ma się nijak do tego, jaki
                  ja jestem.


                  > Napisałem "z reguły" a więc przyjmuję
                  > że pewien niewielki odsetek ludzi religijnych to ludzie jednak niegłupi i
                  > nieźli, a wyjątkowo nawet madrzy i dobrzy. Przyjmuję więc, że ludzi
                  > religijnych, którzy są głupi lub źli, to 70% ludzkości. Część z nich są głupi
                  > ale nieźli inni są źli ale niegłupi. Przyjmuję że około połowa ludzi
                  > religijnych jest jednocześnia głupia i zła. Oceniam więc, że około 40% ludzi
                  > jest głupia i zła i ta ocena wynika wprost z tego co napisałem wczesniej, a
                  >co ty usiłowałeś przedstawić czytelnikom naszej dyskusji jako 90%.

                  Nadal jednak nie rozumiem, w jaki sposób głupota i/lub zło ma wynikać akurat z
                  wiary religijnej.
                  Zwracam też uwagę, że ja nie określałem tutaj ateistów jako złych czy głupich.
                  Stwierdziłem tylko, że nie są w stanie doświadczyć pewnego rodzaju emocji
                  właściwych większości ludzi.

                  > Dalej oczywiście nie będę prowadził polemiki z tak nieuczciwym dyskutantem,
                  > chyba że jasno okażesz dobrą wolę i uczciwie potraktujesz moje argumenty.

                  Stwierdzenie dotyczące głupoty i zła, nie było argumentem, lecz opinią.
                  Stwierdziłeś, że "dostrzegasz fakt....". Nie mogę negować tego, że to czy owo
                  dostrzegasz, ale z tego, że coś "dostrzegasz" nie wynika, że owo coś to
                  argument w dyskusji. Musiałbyś jeszcze dowieść, że owo "coś" naprawdę jest
                  takie, jak to "dostrzegasz".


                  > > ateizm jest BRAKIEM emocji.
                  >
                  > Religijność jest także brakiem emocji, które wymieniłem wcześniej, a które
                  > ateiści przeżywają w pełni. Chcesz polemizować, to spróbuj odnieść się do
                  > argumentów, zamiast stosować sztuczki poniżej pasa.

                  Twierdzenie, że wiara religijna wyklucza to o czym pisałeś (mniejsza z tym, czy
                  można to wszystko nazwać "emocjami"), jest w sposób nazyczajniejszy w świecie
                  błędne. Stwierdzenie, ze ateiści przeżywają coś pełniej, dlatego akurat, ze są
                  ateistami, też "wisi w powietrzu".


                  > "Ateiści są z regułu ludźmi o większej wrażliwości i większym bogactwie
                  >emocji
                  > niż ludzie religijni. Różne uczucia religijne, jak strach, cześć,
                  > posłuszeństwo, zachwyt itd. są ateistom nieobce, natomiast wiele emocji
                  > przeżywanych przez ludzi wolnych i odpowiedzialnych - to emocje ludziom
                  > religijnym nieznane."

                  Chętnie dowiem, się jakie to emocje.


                  > To na razie tyle. Przestań być nieuczciwym cwaniaczkiem w dyskusji, a
                  > dostaniesz więcej.
                  • Gość: doku Jak pisałem, najpierw coś wnieś IP: *.chello.pl 22.07.03, 21:30
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    > Różne uczucia religijne, jak strach, cześć,
                    > > posłuszeństwo, zachwyt itd. są ateistom nieobce, natomiast wiele emocji
                    > > przeżywanych przez ludzi wolnych i odpowiedzialnych - to emocje ludziom
                    > > religijnym nieznane."
                    >
                    > Chętnie dowiem, się jakie to emocje.

                    Ja już trochę napisałem o tym, jakich uczuć religijni nie przeżywają. Trochę
                    napisałem o uczuciach religijnych (patrz wyżej) które przeżywają ateiści, co
                    podważa Twoja tezę. A Ty nic nie piszesz, poza bezpodstawnym twierdzeniem, że
                    istnieją uczucia religijne obce ateistom. Ty więc jesteś winien wyjaśnienia.
                    Wymień choć kilka religijnych emocji, których ateiści nie przeżywają, a
                    przekształcisz się z nietolerancyjnego fanatyka w otwartego dyskutanta.
              • sagan2 Re: Twoje rozumowanie nie daje wskazówki kto jest 21.07.03, 11:47
                Gość portalu: tad napisał(a):


                > Nie używałem określenia "choroba", lecz dysfunkcja,
                > polegająca na tym, że jedna strona jest niezdolna do
                > odczuwania emocji właściwych zdecydowanej większości
                > ludzi.

                trzeba by sie jeszcze zastanowic, czy ten "brak
                odczuwania" jest rzecza dobra, czy zla. gdyby na przyklad
                byl to "brak odczuwania bolu", to niewatpliwie nikt by
                tego choroba czy dysfunkcja nie nazwal (raczej
                blogoslawienstwem...)
                • b.u.zz Re: Twoje rozumowanie nie daje wskazówki kto jest 21.07.03, 12:09
                  sagan2 napisała:

                  > gdyby na przyklad
                  > byl to "brak odczuwania bolu", to niewatpliwie nikt by
                  > tego choroba czy dysfunkcja nie nazwal (raczej
                  > blogoslawienstwem...)


                  uwaga na marginesie: niemoznosc odczuwania bolu jest bardzo powazna dysfunkcja
                  organizmu.

                  pozdrawiam
                  b.
                  • zly_wilk Re: Twoje rozumowanie nie daje wskazówki kto jest 21.07.03, 13:15
                    b.u.zz napisał:

                    > sagan2 napisała:
                    >
                    > > gdyby na przyklad
                    > > byl to "brak odczuwania bolu", to niewatpliwie nikt by
                    > > tego choroba czy dysfunkcja nie nazwal (raczej
                    > > blogoslawienstwem...)
                    >
                    >
                    > uwaga na marginesie: niemoznosc odczuwania bolu jest bardzo powazna
                    dysfunkcja
                    > organizmu.
                    >
                    > pozdrawiam
                    > b.
                    >

                    Oczywiście. Są tacy ludzie i ich życie to koszmar. Nieustannie odnoszą różne
                    urazy w skutek nieostrożności.

                    Pozdrawiam -
    • Gość: BRvUngern-Sternber :O)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.bg.am.lodz.pl 22.07.03, 14:48
      czyli najlepsza sytuacja dla kobiet panowala w Chinach i Japonii i tym kregu
      kulturowym,ktore nie wyksztalcil typowych religii a swoje istnienie opieral na
      filozofiach np. konfucjanskiej.Sprzedawanie w niewole,lamanie nog itd.Brawo.to
      jest to.Najlepsze potwierdzenie glupoty feminizmu.Juz kiedys pisalem o
      fascynacji feminizmu szalenstwami wschodu.O braku logiki i wiedzy pisze
      nieustannie.Ile mozna?Wypowiedzi feminizmu to kompletne dno.Z ta glupota nie da
      sie nawet polemizowac.
      • jackie.brown Re: :O))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 22.07.03, 17:55
        juz jakis czas temu dales liczne dowody na to, ze Twoja zdolnosc kojarzenia
        faktow jest ograniczona do minimum. Twoja powyzsza wypowiedz jest tego
        kolejnym przykladem.
        poczytaj sobie troche o azji.
        • rob_i Re: :O))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 22.07.03, 18:40
          jackie.brown napisała:

          > juz jakis czas temu dales liczne dowody na to, ze Twoja zdolnosc kojarzenia
          > faktow jest ograniczona do minimum. Twoja powyzsza wypowiedz jest tego
          > kolejnym przykladem.
          > poczytaj sobie troche o azji.

          hmm - nie rozumiem - sadze, ze akurat byla to celna wypowiedz

          kobiety uzyskaly prawa tylko w sferze zachodniej - czyli w krajach, ktore
          wywodza sie z chrzescijanstwa

          a lepiej niz czytac, to tam pojechac - akurat w Azji widzialem, jak kobieta po
          zejsciu ze skutera caluje dlon meza, ktory ja podwiozl

          poza tym jesli chodzi o Chiny i Japonie, to dosc dobrze wiadomo, jak tam
          wygladaly i wygladaja prawa kobiet - czy znasz jakas kobiete, ktora wyszla za
          Azjate? jesli tak, to zapytaj, jak ja traktuje rodzina meza

          przykro mi to pisac, Jackie Brown, ale pomysl, zanim kogos zaatakujesz

          pozdrawiam
          • jackie.brown Re: :O))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 22.07.03, 21:35
            > hmm - nie rozumiem - sadze, ze akurat byla to celna wypowiedz


            jezu, w jakim sensie celna.??? pisalam o religii. jesli brunon chce do tego
            wlaczyc jeszcze systemy filozoficzne to ok. tylko, ze w tym przypadku niech nie
            przekresla mojej wypowiedzi, bo przeciez moze dodac od siebie cos na temat
            systemow filozoficznych OPROCZ religii. na tym polegala bzduronosc jego wywodow.
            > przykro mi to pisac, Jackie Brown, ale pomysl, zanim kogos zaatakujesz
            a ty pomysl dwa razy, serio.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Kawe na lawe. IP: *.bg.am.lodz.pl 23.07.03, 11:47
              Wylozyc kawe na lawe i jest za trudno.Podalem przyklad JEDYNYCH krajow ktore
              NIE WYKSZTALCILY RELIGII Chiny i ich krag oddzialywania.I oczywiscie jest to
              prawdziwy raj dla kobiet zgodnie z twoimi bredniami.Wiem ze nie zrozumialas ale
              wlasnie doprowadzilem do wykazania ze to co napisalas to kompletna
              bzdura.Najlepsza sytuacja kobiety wystepuje w krajach religijnych i im blizej
              kosciola powszechnego tym lepsza.Lepsza jest sytuacja kobiet w judaizmie niz w
              hinduizmie.Od judaizmu lepsza jest w luteranizmie.Od luteranizmu lepsza w
              prawoslawiu.A najlepsza jest w Kosciele Powszechnym.Przy tym im bardziej kraj
              katolicki tym lepsza.We Francji i Niemczech lepsza niz w
              prawoslawiu.Zdecydowanie najlepsza we Wloszech,Irlandii,Polsce.Takie sa fakty.
              • Gość: linda Re: Kawe na lawe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 12:04
                .A najlepsza jest w Kosciele Powszechnym.Przy tym im bardziej kraj
                > katolicki tym lepsza.We Francji i Niemczech lepsza niz w
                > prawoslawiu.Zdecydowanie najlepsza we Wloszech,Irlandii,Polsce.Takie sa fakty.

                To jest forum FEMINIZM a nie SATYRA ( choć przyznaję, że to najlepszy kawałek
                jaki spotkałam od dłuższego czasu- gratulacje!!!)
              • jackie.brown Re: Kawe na lawe. 23.07.03, 19:03
                > hinduizmie.Od judaizmu lepsza jest w luteranizmie.Od luteranizmu lepsza w
                > prawoslawiu.A najlepsza jest w Kosciele Powszechnym.Przy tym im bardziej kraj
                > katolicki tym lepsza.We Francji i Niemczech lepsza niz w
                > prawoslawiu.Zdecydowanie najlepsza we Wloszech,Irlandii,Polsce.Takie sa fakty.

                a najlepsza jest tam, gdzie nie ma religii. zeby nie bylo religii faceci musza
                sie troche ucywilizowac.
                • jackie.brown Re: Kawe na lawe. 23.07.03, 19:08
                  We Francji i Niemczech lepsza niz w
                  > > prawoslawiu.Zdecydowanie najlepsza we Wloszech,Irlandii,Polsce.Takie sa fa
                  > kty.


                  to dlatego najlepsza, bo Wloszki moga przerywac ciaze na zyczenie???

                  znow gadasz bzdury. najpierw pogadaj pogadaj z Wloszka z poludnia.
                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Kawe na lawe. IP: *.bg.am.lodz.pl 24.07.03, 14:33
                    No tak trudno jest rozmawiac gdy ktos jest niespelna rozumu.Dobra sytuacja
                    kobiet jest tam gdzie mozna mordowac bezkarnie dzieci.A dobra sytuacja mezczyzn
                    jest tam gdzie mozna bezkarnie mordowac kobiety?Jestes wykolejona emocjonalnie
                    i intelektualnie.Jak mozna z toba rozmawiac normalnie?Juz samo twierdzenie ze
                    ateizm sprzyja kobietom sugerowalo szalenstwo u ciebie.Teraz tylko
                    potwierdzilas.
                    • Gość: linda Re: Kawe na lawe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 14:51

                      Matko Boska!!!!
                      To w Europie są kraje , w których można mordować dzieci!!!?

                      A co spotyka za to "morderców" jak nie ma (niestety?) kary śmierci?

                      Mam nadzieję, że przynajmniej dożywocie.

            • rob_i Jackie ? 23.07.03, 13:32
              jackie.brown napisała:

              > > hmm - nie rozumiem - sadze, ze akurat byla to celna wypowiedz
              >
              >
              > jezu, w jakim sensie celna.??? pisalam o religii. jesli brunon chce do tego
              > wlaczyc jeszcze systemy filozoficzne to ok. tylko, ze w tym przypadku niech
              nie
              >
              > przekresla mojej wypowiedzi, bo przeciez moze dodac od siebie cos na temat
              > systemow filozoficznych OPROCZ religii. na tym polegala bzduronosc jego
              wywodow
              > .
              > > przykro mi to pisac, Jackie Brown, ale pomysl, zanim kogos zaatakujesz
              > a ty pomysl dwa razy, serio.

              przepraszam, ale nie ustosunkowalas sie do mojej wypowiedzi, i tylko nerwowo
              zareagowalas atakujac mnie; no coz...

              moze napiszesz na przykladach - w krajach, ktore maja u podloza jaka kulture
              jest najlepsza sytuacja kobiet?

              pozdrawiam i licze na odpowiedz
              • jackie.brown Re: Jackie ? 23.07.03, 19:05
                >
                > przepraszam, ale nie ustosunkowalas sie do mojej wypowiedzi, i tylko nerwowo
                > zareagowalas atakujac mnie; no coz...

                >
                > moze napiszesz na przykladach - w krajach, ktore maja u podloza jaka kulture
                > jest najlepsza sytuacja kobiet?

                na przyklad stany.
                • rob_i Re: Jackie ? 23.07.03, 19:13
                  jackie.brown napisała:

                  > > moze napiszesz na przykladach - w krajach, ktore maja u podloza jaka kultu
                  > re
                  > > jest najlepsza sytuacja kobiet?
                  >
                  > na przyklad stany.

                  zdajesz sobie sprawe, ze to panstwo od poczatku opieralo sie na silnym
                  protestantyzmie? a i do nawet demokratyczny prezydent Bill Clinton mowi duzo o
                  Bogu?

                  wiec moze jeszcze raz? jakie panstwo, ktore nie wywodzi sie z kregu
                  chrzescijanstwa zapewnilo najlepsze warunki zycia kobietom?
                  • jackie.brown Re: Jackie ? 23.07.03, 19:33
                    > > na przyklad stany.
                    >
                    > zdajesz sobie sprawe, ze to panstwo od poczatku opieralo sie na silnym
                    > protestantyzmie?

                    tak, a prostestantyzm na matriarchalnych kulturach poganskich;;))
                    • rob_i Re: Jackie ? 25.07.03, 01:33
                      jackie.brown napisała:

                      > > > na przyklad stany.
                      > >
                      > > zdajesz sobie sprawe, ze to panstwo od poczatku opieralo sie na silnym
                      > > protestantyzmie?
                      >
                      > tak, a prostestantyzm na matriarchalnych kulturach poganskich;;))
                      >

                      OK - jesli chcesz w ten sposob sie wycofac - to Twoja sprawa

                      • jackie.brown Re: Jackie ? 25.07.03, 20:42
                        > > > > na przyklad stany.
                        > > >
                        > > > zdajesz sobie sprawe, ze to panstwo od poczatku opieralo sie na silny
                        > m
                        > > > protestantyzmie?
                        > >
                        > > tak, a prostestantyzm na matriarchalnych kulturach poganskich;;))
                        > >
                        >
                        > OK - jesli chcesz w ten sposob sie wycofac - to Twoja sprawa

                        mysle, ze kultura europejska ma bardzo mocne korzenie poganskie i ateistyczne
                        (filozofowie).
                        swoja droga mimo katolicyzmu w am. pld. sytuacja kobiet tam jest porownywalna
                        do sytuacji w innych czesciach swiata, np. Japonii.
                        • rob_i Re: Jackie ? 26.07.03, 02:11
                          jackie.brown napisała:

                          > mysle, ze kultura europejska ma bardzo mocne korzenie poganskie i ateistyczne
                          > (filozofowie).
                          > swoja droga mimo katolicyzmu w am. pld. sytuacja kobiet tam jest porownywalna
                          > do sytuacji w innych czesciach swiata, np. Japonii.

                          zapytaj dowolnego historyka, socjologa, politologa - kogo chcesz - odpowie, ze
                          kultura Europy opiera sie na dwoch filarach - kulturze grecko-rzymskiej i
                          religii judeo-chrzescijanskiej

                          a skad wiesz, ze sytuacja kobiet jest porownywalna w Ameryce Lacinskiej do tej
                          w Japonii???

                          zalezy, co jest wyznacznikiem, ale jesli chodzi np. o zycie spoleczno-
                          polityczne i liczbe przedstawicielek-kobiet, to Ameryka lacinska bije Japonie
                          na glowe
                          • jackie.brown Re: Jackie ? 27.07.03, 18:22
                            >
                            > zapytaj dowolnego historyka, socjologa, politologa - kogo chcesz - odpowie,
                            ze
                            > kultura Europy opiera sie na dwoch filarach - kulturze grecko-rzymskiej i
                            > religii judeo-chrzescijanskiej

                            a po co mam sie pytac. jestem socjologiem;)
                            >
                            > a skad wiesz, ze sytuacja kobiet jest porownywalna w Ameryce Lacinskiej do
                            tej
                            > w Japonii???

                            no bo wiem.
                            • rob_i Re: Jackie ? 07.08.03, 15:46
                              jackie.brown napisała:

                              > >
                              > > zapytaj dowolnego historyka, socjologa, politologa - kogo chcesz - odpowie
                              > ,
                              > ze
                              > > kultura Europy opiera sie na dwoch filarach - kulturze grecko-rzymskiej i
                              > > religii judeo-chrzescijanskiej
                              >
                              > a po co mam sie pytac. jestem socjologiem;)

                              no widzisz

                              > >
                              > > a skad wiesz, ze sytuacja kobiet jest porownywalna w Ameryce Lacinskiej do
                              >
                              > tej
                              > > w Japonii???
                              >
                              > no bo wiem.

                              gratuluje

                              i pozdrawiam
      • Gość: doku Brunhilda zwariowała ostatecznie i palec oparła... IP: *.chello.pl 22.07.03, 21:34
        ... na nawiasie
    • maly.ksiaze Kraje ateistyczne? 24.07.03, 05:00
      Które to? Do głowy przychodzą mi tylko takie, których już
      nie ma. No i co to są te 'kraje ateistyczne'? Czym różni
      się ateistyczny od nieateistycznego?

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Już po wakacjach. Warszawa jest naprawdę śliczna.
      • Gość: doku Ateizm jest elitarny IP: *.chello.pl 25.07.03, 19:59
        maly.ksiaze napisał:

        > Które to? Do głowy przychodzą mi tylko takie, których już
        > nie ma. No i co to są te 'kraje ateistyczne'?

        Holandia jest ateistyczna

        Ale ogólnie rzecz biorąc ateistów jest niewielu. To tak jakbyś spytał ilu ludzi
        rozumie, co to są gluony i eksony. Żeby być ateistą trzeba być naprawdę
        światłym człowiekiem o otwartym umyśle, a i to nie jest jeszcze warunkiem
        wystarczającym. Natomiast każdy zwyczajny ciemniak jak tez każdy naturalny
        tępak to z pewnością ludzie religijni.
        • rob_i tak jak skrzywienia kregoslupa 07.08.03, 15:48
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Ale ogólnie rzecz biorąc ateistów jest niewielu. To tak jakbyś spytał ilu
          ludzi
          >
          > rozumie, co to są gluony i eksony. Żeby być ateistą trzeba być naprawdę
          > światłym człowiekiem o otwartym umyśle, a i to nie jest jeszcze warunkiem
          > wystarczającym. Natomiast każdy zwyczajny ciemniak jak tez każdy naturalny
          > tępak to z pewnością ludzie religijni.

          ateisci to ludzie, ktorzy wierza, ze Boga nia ma - to tez wiara - tylko inna
    • malenka7 Re: Religia=wieksze zagrozenie dla kobiet 17.08.03, 20:22
      jackie.brown napisała:

      > Biorac pod uwage religijnosc danego narodu/panstwa mozna dojsc do wniosku, ze
      > ima bardziej religijne panstwo tym mniesze bezpieczenstwo kobiet.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka