Dodaj do ulubionych

O akcji Gazety

10.12.07, 18:29
bardzo mądrze pisze Ewa Rutkowska:

www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=394
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: O akcji Gazety Towot Taty 12.12.07, 17:29
      sir.vimes napisała:
      > bardzo mądrze pisze Ewa Rutkowska:
      > <a href="www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=394"
      >target="_blank">www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=394</a>

      Dzieki za linka!
      Ja sie osobiscie zalamalam, czytajac fragmenty slów zlotych Eichelbergera na
      blogu u fe!misia Mag...
      Eichelowa bzdura na bzdurze druga zaslinia po prostu. Gadajaca porypana glowa.
      Jak mozna za nieobecnego emocjonalnie faceta winic kobiete? Kto tu w koncu
      zostaje z dzieckiem i usiluje je kochac i wychowywac? Bo nie tatus przeciez!

      A kto to wymyslil z kastrowaniem i uwodzeniem dzieci przez rodziców? Czyzby nie
      stary, zmurszaly Freud? A ten E to dzisiaj sprzedaje jako faktyczny stan rzeczy.
      I taka to gadajaca glowa jest w Polsce naczelnym ekspertem od ojcowania i rodziny.

      Przez te wszystkie brewerie nawet nie chce klikac na to logo "powrót taty". Juz
      chyba wiem, co tam znajde :/

      Tak to wyglada ratowanie "rodziny" w Polsce. Zlobki i przedszkola likwiduja,
      matki nie otrzymuja alimentów, szkoly murszeja w srodku i na zewnatrz, dzieci w
      Polsce gloduja, a ci zalamuja raczki nad mitem nieszczesliwego tatusia :/
    • andziulindzia Re: O akcji Gazety 13.12.07, 10:40
      A ja uważam, że akcja gazety wcale nie jest taka zła. Nie podobał mi
      sie wydźwięk artykułu Eichelbergera. Za to listy do taty, wypowiedzi
      mężczyzn nt opieki nad dziećmi daja do myślenia. Często tu
      narzekamy, że mężczyźni nie garną się do zajmowania się dziećmi.
      Jeśli choć kilku panów przeczyta to wszystko i zacznie więcej czasu,
      energii i miłosci okazywac swoim dzieciom to warto.
      • sir.vimes Re: O akcji Gazety 13.12.07, 11:54
        Pomysł akcji nie jest zły - ale realizacja jest nieco, hm, dziwna.

        Eksperci przerzucają winę za nieobecność ojców na matki. Nie ma tak naprawdę
        jasnego stanowiska co ojciec może i powinien by nie być nieobecny - są tylko
        pomysły na wymówki czemu się nie udało.

        Listy - to co innego; bardzo dobrze , ze iles osób czuje się na siłach by opisać
        swoje doświadczenia - i może rzeczywiście ktoś wyciągnie wnioski.
        • malila Re: O akcji Gazety 13.12.07, 12:47
          Jeszcze trochę i się dowiemy, że to kobiety upchnęły mężczyzn na
          stanowiskach kierowniczych i same se na stosach podkładały ogień.
          Normalnie, jak w programie "Duże dzieci".
          • jagandra Odtrutka :) 14.12.07, 10:00
            Czytam ciągle "Żyć w rodzinie i przetrwać" R. Skynnera i J. Cleese'a i pomijając małe zgrzyty jestem zachwycona. Właśnie doszłam do rozdziału o ojcu i przeczytałam go z uczuciem wielkiej ulgi, jednocześnie ze zdziwieniem, bo chyba nigdzie do tej pory nie czytałam o roli ojca bez obwiniania matki. Wklejam fragmenty. Kolejny rozdział o ojcu nazywa się "Pan cudowny" :) Jeszcze go nie przeczytałam.

            Ojciec pojawia się na scenie

            J: Na samym początku powiedziałeś, że we wczesnym dzieciństwie do pewnych rzeczy ojciec jest niezbędny. Chodzi chyba o to, że teraz ma dostarczać dziecku wsparcia i zachęty, bez których ono nie może się obejść, jeśli ma zacząć poznawać świat poza matką.
            R: Nie tylko to, jest coś jeszcze. Powinien teraz zacząć odzyskiwać swoją żonę.
            J: Słucham? Co powinien?
            R: Po urodzeniu dziecka życie rodzinne organizuje się zwykle tak, że tata zapewnia mamie wszystko, co jest jej potrebne do życia w okresie, gdy niemowlę pochłania tyle czasu i uwagi. Teraz tata musi zacząć ściągać ją z powrotem na dawne miejsce, musi odzyskać ją dla siebie, żeby było jak przedtem. Żeby tych dwoje jako para małżeńska mogło znów uplasować swój związek na pierwszym miejscu.
            J: Bo kiedy dziecko zaczyna oddzielać się od niej, matkę ogarnia poczucie straty - straty niezwykle bliskiej relacji. Dlatego jeśli ojciec jest pod ręka i może powetować tę stratę przez odnowienie ich więzi małżeńskiej, będzie jej łatwiej pozwolić dziecku się odseparować.
            R: Toteż jeżeli tata nie ruszy się, żeby odzyskać swoje miejsce jako mąż i kochanek, a nie tylko jako ojciec, to nie pomoże matce _ani_ dziecku uporać się z następnym krokiem, jaki _oni_ muszą zrobić - z
            _oddaleniem_się_ od siebie nawzajem.
            J: Więc rola taty polega przede wszystkim na tym, żeby odzyskując mamę pomóc w procesie separacji. Poza tym jako drugie po niej źródło miłości i wsparcia ojciec wyjątkowo dobrze nadaje się do pomagania dziecku w poznawaniu świata.
            R: Tak, może mu zaproponować coś trochę innego. Relacje zwykle nie tak wygodną i miłą, za to chyba nacechowaną większą energią i wigorem, bardziej inspirującą. Toteż nie tylko dostarcza dziecku wsparcia w trakcie jego pierwszych przygód z dala od mamy, ale też dzięki tacie odejście od niej na trochę może być nawet całkiem fajnym pomysłem.
            (...)
            R: Właściwie prawie we wszystkich rodzinach, z jakimi miałem do czynienia jako psychiatra dziecięcy - gdzie _problemem_ było dziecko i dlaego je przyprowadzano - dominowała matka. Alby byo tak, _albo_ panował w nich kompletny chaos.
            J: To zdumiewające.
            (...)
            R: No cóż, żeby umieścić to w jakimś kontekście, muszę od razu powiedzieć, że badania nad _najzdrowszymi_ rodzinami wykazały, iż władza w nich jest _podzielona_ między obydwoje rodziców. Działają wspólnie i bardzo świadomie podejmują decyzje, kto co ma robić. Lecz poza tymi najzdrowszymi, we wszystkich pozostałych rodzinach, _jeżeli_ jedno z nich ma zostać szefem, to najprawdopodobniej będą funkcjonować lepiej, jeśli będzie nim ojciec, a nie matka.
            J: Lepiej dla _dzieci_, tak?
            R: Ależ _tak_. Trzeba to zawsze podkreślać jak najmocniej. Co będą robić bezdzietne pary, to już naturalnie ich sprawa.
            J: Trudno mi się skupić, bo już słyszę, jak feministki ostrzą noże.
            R: Daj spokój! Nikt lepiej ode mnie nie wie, jak bardzo to pobrzmiewa męskim szowinizmem. Bardzo długo trwało, zanim doszedłem do takiego przekonania, aż wreszcie nie mogłem już zaprzeczać oczywistym faktom. Ale musiałbyś spróbować zobaczyć _cały_ obraz sytuacji w zaburzonych rodzinach. Na początku niewątpliwie byliśmy w błędzie, z reguły całą winą obarczając tak zwane "kastrujące" matki. Później, kiedy zaczęliśmy systematycznie przyjmować również ojców i lepiej rozumieć, jak funkcjonuje cała rodzina, doszliśmy do przekonania, żę sytuacja jest _w_równym_stopniu_ wynikiem rezygnacji ojca z podejmowania odpowiedzialności.
            J: Chcesz powiedzieć, że taka matka nie ma innego wy boru, tylko musi wziąć wszystko na siebie.
            (...)
            R: (...) Bo wiesz, to matki przekonały mnie o tym wszystkim. (...) Kiedy rodziny przychodziły po pomoc z powodu problemów z dziećmi, matki ciągle powtarzały, że marzą o tym, żeby ojciec przejął kierownictwo. Nadal tak mówią. A synowie i córki prawie zawsze się z tym zgadzają i twierdzą, że ojciec powinien być bardziej wymagający.
            J: Czyli myślenie zgodne z zasadą męskiej dominacji, tak?
            R: Nie, to _matki_ zadecydowały za mnie w tym sporze. Pozwól mi opowiedzieć, co powiedziała jedna z nich: "To jest związane z posiadaniem dzieci. Najpierw wszystko jest w porządku, a potem pojawiają się dzieci i okazuje się, że jest tyle rzeczy, z którymi trzeba dawać sobie radę, i zaczynasz się bać, bo musisz podołać tylu obowiązkom, i... potrzebny jest _autorytet_... potrzebny jest autorytet, po prostu co pewien czas jakiś zastrzyk, który pozwalałby ci _wytrwać_, _poradzić sobie_ z odpowiedzialnością, dawałby poczucie, że masz dość siły, żeby wytrwać".
            (...)
            J: Więc co się dzieje, kiedy ojca nie ma?
            R: Cóż, gdyby matka była _zupełnie_ sama... dziecku mogłoby być naprawdę bardzo trudno nauczyć się niektórych z tych ważnych lekcji. Ale prawie zawsze są dziadkowie czy inni krewni, przyjaciele, sąsiedzi, nauczyciele, ludzie, z pomocy których matka - i dziecko- może skorzystać przy wykonywaniu tych zadań. I cały taki układ może funkcjonować znakomicie, jeżeli matka _zaakceptuje_ fakt, że czasem będzie jej potrzebna pomoc przy ponownym określaniu granic w sposób, o jakim tutaj rozmawialiśmy.
            J: Więc w gruncie rzeczy potrzebna jest po prostu druga osoba, nie tak mocno uwikłana emocjonalnie w relację z dziećmi. Czyli równie dobrze inna kobieta.
            R: Ależ tak, często bywa to babcia. I oczywiście dobra babcia jest lepsza od złego ojca. Niemniej jednak kochający ojciec jest bez wątpienia idealną osobą do wykonywania tych zadań z powodu innych ważnych ról, jakie odgrywa w życiu matki i dziecka.
            • ledzeppelin3 Re: Odtrutka :) 15.12.07, 11:47
              Lecz poza tymi najzdrowszymi, we wszystkich pozostałych
              > rodzinach, _jeżeli_ jedno z nich ma zostać szefem, to
              najprawdopodobniej będą f
              > unkcjonować lepiej, jeśli będzie nim ojciec, a nie matka.
              > J: Lepiej dla _dzieci_, tak?
              > R: Ależ _tak_.
              Poza tym fragmentem, który ze zrozumiałych względów budzi moje
              wątpliwości:D to bardzo fajny tekst. Bo ta kastrująca, wszechwładna
              matka dusząca wszystko (ojca, dziecko i psa) wielkim macierzyńskim
              biustem już mnie zaczynała wkurzać. Jak trzeba winnego za cało zło,
              to zawsze musi to być baba:P A ci wycofujący się tatusiowie znów
              przyjmowali pozycję biednych wykastrowanych misiów, zjadanych przez
              modliszki po kopulacji, co by może i chcieli, ale nie mogą:P
              Oczywiście zdanie, ze w rodzinach, gdzie przewodzi ojciec,
              jest "prawdopodobnie lepiej dla dzieci" jest nadużyciem, ale poza
              tym książka wydaje się warta oprzeczytania (pamiętam jak ją
              cytowałaś w innym wąątku)
              Jagandra, polecam Ci też "Rodzinną karuzelę" AugustusaY. Napiera i
              Carla Whitakera- nieźle pokazuje jak poszczególni członkowie rodziny
              mają na siebie wpływ
              • jagandra Re: Odtrutka :) 15.12.07, 18:48
                Zapamiętam tę "Rodzinną karuzelę" :)
                Mi się w tym rozdziale najbardziej spodobało stwierdzenie, że to rolą ojca jest odzyskanie żony, ponowne uwiedzenie jej po kilkumisięcznym okresie naturalnej symbiozy matki z dzieckiem. To szokujące, ale nigdzie wcześniej tego nie czytałam ani nie słyszałam. Zawsze się tylko mówi, że to kobieta ma się postarać - być i matką i kochanką, postępować tak, by mąż nie czuł się odtrącony. Według tego stylu myślenia, jeśli kobieta śpi z dzieckiem, a mąż na kanapie, zawsze jest to w 100% wina kobiety. A książka została wydana 20 lat temu i można w niej przeczytać oczywistą dziś już bzdurę o psychologicznych źródłach autyzmu, nie jest nowa, oj nie jest.
                Tę lepszą dominację ojca rozumiem tak, że autor nie spotkał się z przypadkiem, gdy ojciec nie wycofał się z relacji, a jednocześnie podporządkował żonie. Jeśli jest obecny, to albo na zasadach partnerskich, albo sam rządzi. Hm.
                • ledzeppelin3 Re: Odtrutka :) 16.12.07, 13:33
                  Mi się w tym rozdziale najbardziej spodobało stwierdzenie, że to
                  rolą ojca jest
                  > odzyskanie żony, ponowne uwiedzenie jej po kilkumisięcznym okresie
                  naturalnej
                  > symbiozy matki z dzieckiem.
                  To jest najlepsze:)
                  Masz w 100% rację, ze kobieta jest według obecnie panujących w
                  społeczeństwie ale i psychologii (patrz guru polskiej psychologii,
                  Eichelberger) odpowiedzialna za całe zło w rodzinie.
                  A książka została wydana 20 lat temu i można w niej prz
                  > eczytać oczywistą dziś już bzdurę o psychologicznych źródłach
                  autyzmu, nie jest
                  > nowa, oj nie jest.
                  Weź takiego Bettelheima, który to wymyślił:D i tą jego
                  całą "schizofrenogenną matkę"- dobrze,że psychologia już się z tego
                  wycofała, ale ten mit i tak pokutuje
                  Ojciec ma taki sam wkład w rodzinę, jak matka, a jego "obowiązek
                  uwiedzenia" świeżo upieczonej matki i doprowadzenia do równowagi w
                  rodzinie po pojawieniu się dziecka mnie też zachwycił:D
    • sir.vimes Kinga Dunin 17.12.07, 23:07
      też o naszym ulubionym psychoterapeucie:
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53665,4759777.html
      • malila Re: Kinga Dunin 18.12.07, 14:53
        Czytałam, czytałam. Czasem żałuję, ze to nie jest forum zamknięte,
        bo bym sobie trochę o W.E. poplotkowała:)
        • sir.vimes Re: Kinga Dunin 18.12.07, 17:02
          Zamknięte to jest ale nie ukryte...A nie wiem czy warto robić ukryte - bo z tego
          już nie ma odworotu...

          Brzmi ciekawie twoja propozycja plotek - może napiszesz mi coś na priv?
          • jagandra Re: Kinga Dunin 18.12.07, 17:22
            Ja też chcę plotki o W.E.!!! Mogę się odwdzięczyć plotkami o M.L., z nim też Dunin polemizowała ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka