Dodaj do ulubionych

Emocje i hormony

29.12.07, 15:13
Jak mnie wkurzają takie argumenty w dyskusjach! Ostatnio czytałam
sobie kilka wątków, o tematyce niebanalnej dotyczącej dzieci, ich
wychowania, metod rehabilitacji itp. I gdy tylko znalazły się choć
dwie osoby o odmiennych poglądach zaraz padał argument o
emocjonalnych wypowiedziach, buzujących hormonach itp choć
wypowiedzi były rzeczowe, a wszystko po to by zdyskredytować
przeciwną stronę, wykazać jej niekompetencję. Przecież to bezsens.

Tak na marginesie co złego jest w emocjonalnym podejściu do
interesujących nas spraw?
Obserwuj wątek
    • mankencja Re: Emocje i hormony 29.12.07, 18:00
      > Jak mnie wkurzają takie argumenty w dyskusjach! Ostatnio czytałam
      > sobie kilka wątków, o tematyce niebanalnej dotyczącej dzieci, ich
      > wychowania, metod rehabilitacji itp. I gdy tylko znalazły się choć
      > dwie osoby o odmiennych poglądach zaraz padał argument o
      > emocjonalnych wypowiedziach, buzujących hormonach itp choć
      > wypowiedzi były rzeczowe, a wszystko po to by zdyskredytować
      > przeciwną stronę, wykazać jej niekompetencję. Przecież to bezsens.
      >


      masz rację, bezsens. forum to forum, w realnym zyciu jest jeszcze
      gorzej - np. złoszczę się na kolegę, który zawalił cos ważnego/robi
      głupie przytyki/cokolwiek, a on, zamiast dojśc do logicznego
      wniosku, że mogę mieć rzeczywisty powód w postaci jego poczynań,
      pyta z niewinną miną, czy mam pms. jeśli akurat mam gorszy humor i
      ośmielę się to uzewnętrznić, jak wyżej. czy naprawdę w oczach
      ludzkich zachowanie kobiety jest ściśle uzależnione od fazy cyklu?

      > Tak na marginesie co złego jest w emocjonalnym podejściu do
      > interesujących nas spraw?
      >
      nic, dopóki nie tracimy przez to obiektywizmu
      • beata2802 Re: Emocje i hormony 30.12.07, 12:13
        > wniosku, że mogę mieć rzeczywisty powód w postaci jego poczynań,
        > pyta z niewinną miną, czy mam pms.

        Ja w takich sytuacjach nie reaguję (nie chce sie wdawac w dyskusje
        na takim poziomie), ale następnym razem, kiedy ten sam facet jest
        wkurzony, też go pytam z niewinną miną, czy może ma własnie pms, że
        sie tak złości.
        Działa.
        • mankencja Re: Emocje i hormony 30.12.07, 18:54
          ja wzdycham ciezko i prosze, aby sie zamknal. nie dziala.
    • malila Re: Emocje i hormony 31.12.07, 12:51
      Masz rację, to oczywisty bezsens. Każda wypowiedź na forum
      jest "skażona" emocjami. Gdyby z danym zagadnieniem nie wiązały się
      żadne emocje, nie byłoby zainteresowania tematem, a co za tym idzie
      nie byłoby wypowiedzi. Jeśli więc ktoś się wypowiada, oznacza to, że
      jest zaangażowany emocjonalnie. Różnica między dyskutantami może
      polegać na kontrolowaniu swoich wypowiedzi i dystansie do swoich
      emocji, umożliwiającym logiczne myślenie.
      Argumenty o hormonach, emocjach padają po to, żeby nie musieć się
      wysilać na udowadnianie swojej racji. Częsta sztuczka
      socjotechniczna, która ma stworzyć iluzję, że ten, kto jej używa,
      stoi ponad. Ponad emocjami, ponad hormonami, ponad tymi, którzy
      okazują złość, zniżają się do prośby, płaczu, zemsty - że jest na
      jakimś wyższym poziomie i w związku z tym jest w stanie spojrzeć na
      całą sprawę obiektywnie. W przeciwieństwie oczywiście do tych,
      którzy stoją niżej i nad sobą nie panują i nie widzą siebie;)
    • skrzydlate Re: Emocje i hormony 01.01.08, 18:28
      uhum, zauważylam, w temacie religia, polityka i wychowanie dzieci, pewnie to
      jest wazne, ale nie ma nic złego w malej sprzeczce :-)
    • lezbobimbo Re: Emocje i hormony z umiarem i bez (do kawy) 10.01.08, 22:21
      Z jednej strony nic zlego w emocjach i uczucia sa strasznie wazne, wiekszosc
      decyzji jest podejmowana na bazie uczuciowej. Bez nich n.p. zwiazek, powiesc,
      reportaz czy przyjacielska rozmowa staja sie jalowe i suche.
      Wypominanie zas komus ni stad ni zowad domniemanych "emocji" zamiast argumentu w
      rozmowie jest nieco podle i wlasciwie swiadczy bardziej o emocjach osoby, nie
      potrafiacej odpowiedziec argumentem (czyli jesli jakis glupi kolega lub szef
      nagle zaczyna uderzac w pms, to sam sie czuje emocjonalnie zagrozony i jest zbyt
      tepy na normalna rozmowe).

      Ale z drugiej strony uwazam tez, ze nie trzeba tez zawsze przesadzac z emocjami,
      n.p. strasznie meczaca jest rozmowa z kims, kto sie od razu obraza albo bierze
      wszystkie abstrakcyjne przyklady do siebie, albo rzuca sie na ziemie z wrzaskiem ;)
      Tzn. wszystko dobre ale z umiarem. Bo w druga strone, z dala od sceptycyzmu,
      racjonalizmu, logiki i naukowej metody mamy tez rozwydrzone, zwyrodniale
      emocjonalne bagienka takie jak "ochrona uczuc religijnych" albo morderstwa
      honorowe :(

      Wydaje mi sie, ze jesli ktos umie sie poslugiwac emocjami i artykulowac je bez
      szkody dla siebie i otoczenia, to wtedy moze i powinien jak najbardziej :) To
      nie oznacza koniecznie zycia pod dewiza "psycholog zabronil mi sie hamowac" ani
      szantazu emocjonalnego wszystkich wokolo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka