11.09.08, 09:12
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,5681556,Polskich_Fritzlow_jest_cala_masa.html
czy rzeczywiście kastracja spowoduje ujawnienie się kolejnych zaburzeń (i jak
mniemam ciekawych pomysłów na nowe rozrywki)...zastanawiam się... Czy wiecie
może co się dzieje w rodzinach-hodowlach (dzieci po kolei ofiarami pedofila)
po ujawnieniu? Jak traktowane są dzieci "postronne" (te, których pedofil nie
molestował; jacyś kuzyni odwiedzający w dzieciństwie te molestowane dzieci) i
dorośli, którzy nie zauważyli - mają zapewnioną jakąś pomoc psychologiczną?
Obserwuj wątek
    • malila Re: Hodowla 11.09.08, 11:29
      Nie ma siły. To, co dzieje się w głowie pedofila bedzie musiało
      znaleźć jakieś ujście. Jeśli dokona się chemicznej kastracji,
      zadzieje się to winny sposób.
      • sir.vimes Re: Hodowla 11.09.08, 12:31
        No fakt.

        Słuchałam sobie ostatnio w tok fm rozmowy z seksuologiem, który się tematem zajmuje.

        Mówił o leczeniu właśnie itp, najpierw mnie obrzydził , tłumacząc , ze wielu
        tych ludzi reaguje na trudności życiowe (np utrata pracy) tak, ze się właśnie
        "uaktywnia". Potem opowiadał o Korczaku - ze z pism mozna wywnioskować , ze miał
        takie skłonności - i ze sobie to "poprzestawiał" na rzeczywiste czynienie dobra.
        Nie podobało mi sie co ten lekarz mówił ale - jeśli rzeczywiście tak było i
        jeśli rzeczywiście MOŻNA w jakiś sposób te skłonności skierować na coś innego
        (nie mówię, że jak u Korczaka - bo jeśli nawet miał skłonności to był wyjątkiem
        zupełnie niepowtarzalnym, pracy człowieka z takimi skłonnościami z dziećmi nie
        widzę jako opcji do rozważania) - to warto leczyć..

        Z tym, ze u nas "diagnoza" zapada chyba zazwyczaj jak już taki ktoś popełni
        jakąś zbrodnię , nie w fazie orientowania się , że coś jest nie tak...

        • malila Re: Hodowla 11.09.08, 13:17
          Myślę, że taki niski poziom wykrywalności wynika stąd, że trzeba by
          chyba połowę męskiej populacji zamknąć. Bo czy istnieje kobieta
          (powiedzmy powyzej trzydziestki - tak umownie), która by się z
          jakimś pedofilem nie zetknęła? Pedofilia - mimo każdorazowego
          wielkiego społecznego oburzenia przy okazji wykrycia jakiejś tego
          typu sprawy - jest pewnego rodzaju normą społeczną. W tym sensie, ze
          jest dość powszechna, a przez to zachowania związane z pedofilią nie
          są traktowane jako przejaw patologii.
          • verdana Re: Hodowla 12.09.08, 14:25
            Ja się z pedofilem nie zetknęłam. Tylko tu jest kompletne
            pomieszanie pojęć, bowim gwałt na 15 letniej córce nie jest
            zachowaniem pedofilnym. To kazirodztwo, zupelnie inny problem.
            Pedofilia jest sklonnoscia seksualną nakierowana na dzieci. Czyli
            ktoś, kto przesypia się z dojrzale wygladającą 14-latka, z
            piersiami, umalowaną i wygladajacą na lat 18, nie jest w
            rzeczywistosci pedofilem. Pedofila krecą dzieci wyglądające jak
            dzieci. I pedofilia nie jest też zwiazek 17-latka, z 13-latka, choć
            prawo to tak traktuje. Zwracam uwage, ze ten zakochany 17 czy 16
            latek zostałby potraktowany jak pedofil.
            Komus wszystko sie pomylilo, bo teraz jest mowa o kastracji
            pedofilów, a facet nie jest pedofilem.
            • malila Re: Hodowla 13.09.08, 11:34
              Rozumiem, co piszesz, ale mimo to sypianie z czternastoletnią córką
              oprócz kazirodztwa jest dla mnie pedofilią. Patrzę z dołu na mojego
              trzynastoletniego syna, który już jest niemal mężczyzną i nie
              potrafię wyobrazić sobie tego, że można stracić z oczu fakt, że moje
              dziecko mimo wieku i wyglądu dorosłej osoby, mimo tego, że traktuję
              go odpowiednio do wieku czyli jak niemal dorosłego - że to jest moje
              dziecko właśnie.
              • sir.vimes Re: Hodowla 13.09.08, 13:21
                zresztą sama pamięć o tym, że dorosłego niemal chłopca/dziewczynkę trzymało się
                na rękach przekreśla możliwość kiedykolwiek spojrzenia na niego jak na
                "mężczyznę" - nie myślę tu oczywiście o własnych dzieciach tych ludzi ale także
                o dzieciach "rodzinnych" czy znajomych, owszem, te dzieci dorastają, stają się
                dorosłymi ludźmi ale w sensie obiektów erotycznych to sam fakt śledzenia
                dzieciństwa tej osoby w normalnym człowieku przekreśla wszelką atrakcyjność
                podopiecznego, tak mi się zdaje.

                Obca osoba, nawet 16,17 letnia młodsza o 20, 30, 40 lat to co innego niż osoba ,
                którą się wychowywało/było świadkiem wychowania.

                Mam na myśli to, że osoba, która wiążę się z 16 latkiem, którym się w
                jakikolwiek sposób zajmowała - to dla mnie dziwna sprawa abstrahując w ogóle od
                kazirodztwa. Nie wierzę, że da się przekreślić wspomnienie o tej osobie jako o
                dziecku.
                Kazirodztwo to według mnie jakoś mniejszy problem niż pedofilia - tzn. ono
                przynajmniej czasem może wynikać z woli obydwu osób i bardziej "krzywdzić"
                zasady społeczne niż samych zainteresowanych.

                Nie przypadkiem kazirodztwo rodzeństwa czy kuzynów w podobnym wieku wzbudza
                jednak mniejsze obrzydzenie i szok niż rodziców, opiekunów z dziećmi, nawet
                dorosłymi...

                Zastanawiać się można czy w ogóle da się mówić w tym drugim przypadku o "wolnej
                woli" tego , nawet dorosłego, dziecka , o jego udziale w czynie zabronionym -
                dlatego napisałam "Hodowla".
                Wychowując człowieka można zastosować tresurę i wyhodować sobie co się chce -
                wszystko to jest zresztą u Sade'a. Można (technicznie jest to możliwe) wychować
                sobie córkę na partnerkę seksualną i jeszcze nauczyć ją , że ma przymykać oczy
                na krzywdę własnych dzieci. Lub wręcz te dzieci podsuwać. I to jest jak
                najbardziej pedofilia - nawet gdy pierwsze kontakty następują gdy ta osoba jest
                dorosła. Bo dużo wcześniej trzeba mieć jakiś pomysł i stworzyć grunt, fundamenty
                dla tej sytuacji.

                Na siostrę czy brata trudniej tak wpłynąć - nie ma tej przewagi i zależności co
                w relacji z rodzicami. Jakąś wyjątkową sytuację w której rodzeństwo ma
                kazirodczy związek i nie wynika to z traumy czy dysfunkcji rodziny potrafię
                sobie wyobrazić.

                Reasumując - bardziej obrzydliwy wydaje mi się związek 40 letniego faceta z 20
                letnią córką sąsiada , którą przewijał jako niemowlę i prowadził na zajęcia
                dodatkowe niż kazirodczy związek rodzeństwa w podobnym wieku , u którego nigdy
                nie występowała relacja opieki i zależności tylko bliskość zamieniła się w inny,
                zakazany społecznie dla rodzeństwa, rodzaj bliskości. Nasza kultura jednak
                ocenia te dwie sytuacje dokumentnie odwrotnie niż ja.
                • verdana Re: Hodowla 14.09.08, 14:03
                  Kazirodztwo bez pedofilii też zazwyczaj wykorzystuje stosunek
                  podległosci (ojciec, starszy brat), jest wobec tego równie groźne.
                  Bardzo, ale to bardzo rzadko zdarzaja się wypadki rzeczywistej zgody
                  obu stron, choc bywa. Tylko kazirodztwo jest rzecza stałą -
                  zazwyczaj to 1 wypadek na milion osób, niezaleznie od kultury,
                  czasów i obyczajow.
                  Pedofilia jest zupelnie czym innym z punktu widzenia psychologii i
                  zupelnie czym innym z punktu widzenia prawa. naprawde, pedofilem nie
                  jest ktos współżyjący z dojrzałą 14-latką, choć wg. prawa za
                  pedofilie będzie odpowiadał.
          • sir.vimes Re: Hodowla 12.09.08, 20:36
            to jest dobry - nówka! - tekst na temat:

            www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=510
            wykrywalnością nikt nie jest zainteresowany...

            a mi chodziło tez o to, ze w przypadku nagłośnienia wiedzy, rozmowy o "objawach"
            (nie tych krańcowych jak porno czy gwałty) pozwoliłoby samym ludziom o
            skłonnościach odkryć, zrozumieć to wcześnie i zadziałać, uratować się przed
            zostaniem zbrodniarzem.
            • verdana Re: Hodowla 12.09.08, 22:34
              A ja tak jeszcze myslę. Dzis nowina - w jakiejś wsi dorosla corka
              współzyje z ojcem, maja dzieci. Nie ma mowy o gwalcie, jest obopolna
              zgoda. Wszyscy wiedzieli, nikt nie mówił - teraz się wykryło.
              Policja, dochodzenie, final oczywisty. Kazirodczy zwiazek do
              wiezienia, wychowywane przez nich dzieci do DD z pietnem do konca
              zycia.
              Pereat mundus, fiat justitia.
              • sir.vimes Re: Hodowla 13.09.08, 10:28
                Chodzi ci o sprawę Juliana T. czy o innej?

                W sprawie Julian T - o kazirodztwie donieśli , cytuję, skonfliktowani z ojcem
                synowie Juliana T. Podobno Julian T. współżył z córką sześć lat.
                Trudno uwierzyć, ze dopiero teraz synowie zorientowali się w sytuacji... Ofiara
                była kartą przetargową w konflikcie?


                > Policja, dochodzenie, final oczywisty. Kazirodczy zwiazek do
                > wiezienia, wychowywane przez nich dzieci do DD z pietnem do konca
                > zycia.

                Jak załatwiać takie sprawy by dodatkowo nie krzywdzić dzieci?



                • verdana Re: Hodowla 13.09.08, 12:45
                  Wyrk w zawieszeniu i zamkniecie oczu na ciąg dalszy. Tyle, ze to
                  utopia.
    • skrzydlate Re: Hodowla 15.09.08, 16:20
      Skrzydlate była kiedys mała dziewczynka i zetknęła się z molestowaniem ... i
      bezpośrednio, i pośrednio (widząc koleżankę w sytuacji).. hmm.. Skrzydełko ma
      wniosek taki: jak silne dziecię, dobrze egoistyczne, to sobie poradzi i wyjdzie
      z tego.. to jest przejaw życia niestety, takiego gównianego, ale ono takie jest,
      niezależnie od tego, jakie są nasze pragnienia... ząbkuje czasem jakaś dzicz tu
      i ówdzie .. trzeba dać dziecięciu wsparcie, co by było uważne i umiało zdrowo
      prać po pysku w swojej obronie
      • jagandra Re: Hodowla 15.09.08, 16:55
        trzeba dać dziecięciu wsparcie, co by było uważne i umiało zdrowo
        > prać po pysku w swojej obronie

        Tylko kto ma dać to wsparcie, jeśli molestuje ojciec, a matka udaje, że nie widzi, udaje, że się nie domyśla :(
        • verdana Re: Hodowla 15.09.08, 21:47
          Przykro mi, ale ja widze tylko nieco mniejsza wine matki, niz ojca.
          Matke, która nie spełnila obowiazku doniesienia na policje, ze wie o
          molestowaniu dziecka wsadziłabym za kratki i kompletnie nie wiem,
          dlaczego "robi za bohaterke".
        • sir.vimes Re: Hodowla 15.09.08, 21:47
          jeśli takie dziecko miałoby dzielną babcię, ciotkę, nawet nauczycielkę ... to
          już jest jakieś wsparcie... może zapobiec rozwojowi sytuacji jeżeli dziecko im
          ufa i coś opowie.

          Ale kto tym babciom i ciotkom doradzi i je zajmie - to mnie męczy, czy w ogóle
          kogoś obchodzi taka dziwna postać jak "ciotka molestowanej", "babcia
          molestowanej" i to nie ma obchodzić w sensie , ze się ich zapłakane twarze
          pokaże w TV.
          • jagandra Re: Hodowla 16.09.08, 08:31
            Też uważam, że matki są w takich sytuacjach współwinne :(
            A pewnie że ciocia, nauczycielka - KTOKOLWIEK, komu dziecko zaufa, to bardzo dużo.
            W tej głośnej ostatnio sprawie zszokowała mnie postawa pracownicy opieki społecznej bodajże, która po wysłuchaniu matki poinstruowała ją, co może zrobić i stwierdziła, że to jej decyzja... Jak można nie donieść o takim przestępstwie na policję? :(
            • skrzydlate Re: Hodowla 16.09.08, 10:01
              tak, niestety matki, one naprawde widza albo niedowidza, od nich najwiecej zalezy... dziecko bez matki ma ogromna robote do wykonania, musi sie najpierw od niej odpępnic ... a to trudne, jesli jest to relacja tak toksyczna, jak w opisanych przypadkach, ale to jest mozliwe, przy czym - moim zdaniem - osoba okaleczona pozostanie juz taka przez cale zycia, to cos takiego jak niepijący alkoholik albo nie biorący narkoman, ale moze z tym cos dobrego zrobic, jesli szuka i trafi na mądrych ludzi, i bedzie umiala z tej pomocy skorzystac.. ma trudne zycie, ale jesli z tego wyjdzie jest WIELKA
              • malila Re: Hodowla 16.09.08, 11:32
                Co Twoim zdaniem oznacza:" wyjdzie z tego"?
                • skrzydlate Re: Hodowla 17.09.08, 15:36
                  wyjdzie z nałogu/nawyku/obyczaju bycia w złych (toksycznych i niszczących jej
                  życie) relacjach z ludźmi (w tym z mężczyznami, bo nie tylko, zimna obojętna
                  matka tez jest problemem))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka