Dodaj do ulubionych

Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualne...

04.11.08, 02:51
Na tym forum ktoś wcześniej zwrócił mi uwagę, że nie należy używać słowa
"dziecko" (a tym bardziej "dziecko nienarodzone") w odniesieniu do płodu.
Przyznaję mu rację. Ale zastanawiam się czy nie jest także nadużyciem
stosowanie wyrażenia "małżeństwo homoseksualne"?
W końcu małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, więc jak może być
homoseksualne?
Obserwuj wątek
    • misiu-1 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 04.11.08, 08:27
      margot_may napisała:

      > W końcu małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, więc jak może być
      > homoseksualne?

      Może być. Jak się pobiorą pederasta z lesbijką. Wtedy jest homoseksualne.
      • kocia_noga Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 04.11.08, 10:01
        Nie znam źródeł słowa 'małżeństwo'. Wydaje mi się,że faktycznie -
        związek homoseksualny to coś innego i może być inaczej nazywany.
    • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 04.11.08, 11:13
      Znam nieformalny zwiazek dwoch mezczyzn. Mieszkaja razem kilka
      dobrych lat. Znam ich na tyle, ze dla mnie malzenstwo nie
      oznacza 'zwiazku kobiety i mezczyzny'.
      • znana.jako.ggigus przecież można potraktować 04.11.08, 11:56
        małżeństwo jako związek dorosłych ludzi, i tak to z reguły jest, a dziecko od
        płodu różni zdolność do życia poza organizmem matki.
        • pavvka Re: przecież można potraktować 04.11.08, 13:49
          A ja się zgadzam, że obie sytuacje opisane przez Margot są
          analogiczne. Zarówno definicję dziecka jak i definicję małżeństwa
          pewne grupy chcą rozciągnąć poza tradycyjną.
          • ekomazowsze2 Re: przecież można potraktować 04.11.08, 13:58
            wiele dzieci nie jest w stanie zyc bez pomocy specjalnych urzadzen, pisze o
            wczesniakach a prawo takim 2 kg noworodkom przyznaje takie samo prawo do zycia
            jak doroslym.

            Tymczasem noworodki w 9 miesiacu ciazy jak np u alicjii 1000 , moga byc
            bezkarnie zabijane jak jej matce groza krosty.

            Z tym nalezy walczyc czynnie.




            Malzenstwo miedzy 2 osobnikami tej samej plci to taka patologia jak muzolmanizm.

            jak na to pozwolimy to niedlugo beda malzenstwa z koza czy koniem i nauczanie
            publiczne koranu.

            trzeba walczyc z patologiami.
            • kocia_noga Re: przecież można potraktować 04.11.08, 14:37
              ekomazowsze2 napisał(a):

              > Tymczasem noworodki w 9 miesiacu ciazy jak np u alicjii 1000 ,
              moga byc
              > bezkarnie zabijane jak jej matce groza krosty.


              Daj linka gdzie o tym wyczytałeś, inaczej będę pisać do
              administracji forum o ukaranie ciebie za spotwarzanie konkretnych
              osób.
            • piekielnica1 Re: przecież można potraktować 04.11.08, 14:37
              > Tymczasem noworodki w 9 miesiacu ciazy jak np u alicjii 1000 ,
              > moga byc bezkarnie zabijane jak jej matce groza krosty.

              Jestes obrzydliwym, podlym klamczuchem i manipulantem albo glupcem,
              ktory nie wie o czym mowi.
          • bene_gesserit Re: przecież można potraktować 04.11.08, 14:03
            pavvka napisał:

            > A ja się zgadzam, że obie sytuacje opisane przez Margot są
            > analogiczne. Zarówno definicję dziecka jak i definicję małżeństwa
            > pewne grupy chcą rozciągnąć poza tradycyjną.

            Tyle, ze plody i dzieci w naszej kulturze istnialy od
            zawsze. 'Pewne grupy' chca zmienic stosunek do plodu. A zwiazki
            homoseksualne, rowne heteroseksualnym, to w naszej kulturze
            wynalazek ostatnich, powiedzmy, 30-40 lat. To _sie_zmienilo.
            Wiec 'pewne grupy' chca tez zmienic pojecia.
            • pavvka Re: przecież można potraktować 04.11.08, 14:54
              E no nie mów. Pary homoseksualne też istniały 'od zawsze'. Od
              pewnego czasu zjawisko zaczęło się trochę bardziej ujawniać
              publicznie. I właśnie 'pewne grupy' chcą promować tolerancję i
              szacunek dla tychże par przez rozciągnięcie pojęcia małżeństwa.
              • bene_gesserit Re: przecież można potraktować 04.11.08, 15:05
                Oczywiscie, ze istnialy. Ale nie istnialy w przestrzeni publicznej
                i wobec prawa. Cichaczem, jak kilkudziesiecioletni zwiazek
                Waldorffa i jego 'kuzyna' Jankowskiego. Poniewaz nie istnieli jako
                para oficjalna, Waldorff dodal do swojego testamentu dlugie
                tlumaczenie, czemu caly swoj majatek zapisuje swojemu 'kuzynowi'.
                Umierajac bal sie, ze ktos bedzie chcial podwazyc testament, w
                ktorym zapisuje wszystko obcemu (wg prawa) czlowiekowi. I pewnie
                gdyby ktos chcial, to by mogl.

                Noi wlasnie cos w sytuacji drga - sa srodowiska, w ktorych mozna
                bez wstydu przyznac, ze sie zyje w homoseksualnym zwiazku. I pewnie
                bedzie to dalej szlo w tym kierunku. To sie wlasnie zmienia, bo
                mowimy o dynamicznej sytuacji spolecznej, a nie biologicznym
                fakcie.
                • pavvka Re: przecież można potraktować 04.11.08, 15:11
                  Ale nie tłumacz mi tego tak jakbym był przeciw. Ja jestem za, ale
                  mam świadomość, że jest to pewien wybór ideologiczny.
                  • bene_gesserit Re: przecież można potraktować 04.11.08, 15:14
                    Oj no nie, dlaczego nie moge ci tego potlumaczyc, jakbys byl
                    przeciw?

                    Jako twoj zly doppelganger probuje ci uswiadomic roznice miedzy
                    manipulacja nazwa czegos, co jest niezmienne, a proba zmiany nazwy,
                    co sie zmienilo/zmienia. Nowa nazwa dla nowego zjawiska.
                    • znana.jako.ggigus racja, bene! 04.11.08, 15:24
                      manipulacja tego, co jest i rozszerzenie nazwy na inne zjawiska. To jak
                      mięsożercy, którzy dostają furii na widok wegebigosu np.
                    • pavvka Re: przecież można potraktować 04.11.08, 15:32
                      bene_gesserit napisała:

                      > Jako twoj zly doppelganger probuje ci uswiadomic roznice miedzy
                      > manipulacja nazwa czegos, co jest niezmienne, a proba zmiany
                      nazwy,
                      > co sie zmienilo/zmienia. Nowa nazwa dla nowego zjawiska.

                      A tu się nie zgadzam. Ani z niezmiennością, ani z nowością zjawiska.
                      Zarówno związki homoseksualne jak i ciąże mają niezmienną podstawę
                      biologiczną, ale różne konsekwencje społeczne zależnie od otoczenia.
                      • bene_gesserit Re: przecież można potraktować 04.11.08, 15:35
                        Nowym zjawiskiem jest wyjscie z szafy - zaistnienie jako para nie
                        tylko wsrod oswojonych znajomych, ale szerzej.
                        Malzenstwo hetero jest malzenstwem nie tylko dla najblizszych i
                        siebie, ale i wobec prawa, i towarzysko, i spolecznie - jakkolwiek.
                        Pary homo daza do sytuacji, w ktorej beda mialy taka sama
                        mozliwosc: to sie wlasnie zmienilo. Wczesniej bylo 'w domu po
                        kryjomu'.
                      • znana.jako.ggigus jest zmiana! 04.11.08, 15:36
                        legalizacja statusu takiego związku! tego nie było wczeżniej, były związki jak
                        konkubinaty, o których wiedzieli wszyscy.
                  • saszenka2 Re: przecież można potraktować 04.11.08, 23:59
                    pavvka napisał:

                    > Ale nie tłumacz mi tego tak jakbym był przeciw. Ja jestem za, ale
                    > mam świadomość, że jest to pewien wybór ideologiczny.
                    Pewne pojęcia socjologiczne można redefiniować, tym bardziej, że
                    związek homoseksualny i heteroseksualny są sobie równe, więc można
                    stosować terminu małżeństwo. Natomiast biologia to nie nauka
                    humanistyczne. W niej wszystko ma konkretne nazwy, bo jest ogromna
                    różnica między zarodkiem a noworodkiem.
                    • heretic_969 "Mądrość" saszenkowa:) 05.11.08, 04:51
                      Natomiast biologia to nie nauka
                      > humanistyczne. W niej wszystko ma konkretne nazwy, bo jest ogromna
                      > różnica między zarodkiem a noworodkiem.

                      Jest też ogromna różnica między noworodkiem a starcem. Którego wykluczasz z
                      człowieczeństwa? :)
                      • piekielnica1 Re: "Mądrość" saszenkowa:) 05.11.08, 06:26
                        > Jest też ogromna różnica między noworodkiem a starcem.

                        Jest tez ogromna roznica miedzy sperma a zarodkiem, a to pierwsza
                        zatracasz bez problemu podczas nocnych polucji czy chocby zabawy
                        zwanej onanizmem, czy kiedys stosowanej metody antykoncepcyjnej -
                        podczas stosunku przerywanego.

                        Czy to tracenie miliardow potencjalntch istnien nie budzi twojego
                        sprzeciwu?
                        • heretic_969 Re: "Mądrość" saszenkowa:) 05.11.08, 08:12
                          Nie, nie budzi sprzeciwu. Aborcja też nie budzi sprzeciwu (do jakiegoś
                          rozsądnego momentu), ale nie lubię przekręcania faktów, nawet jeśli jest to w
                          sprawie którą popieram.
                          A póki co jedynym wskaźnikiem człowieczeństwa jest ludzki kod DNA.
                          • piekielnica1 Re: "Mądrość" saszenkowa:) 05.11.08, 12:23
                            > A póki co jedynym wskaźnikiem człowieczeństwa jest ludzki kod DNA.

                            I jaki stad wniosek.
                            Nalezy z czcia i szacunkiem traktowac koszule i przescieradlo bo tam
                            same DNA w obumarlym naskorku?
                            Nie wspominajac o slinie, innych wydzielinach, wypadajacych wlosach
                            i zlamanym paznokciu.
                            • saszenka2 Re: "Mądrość" saszenkowa:) 06.11.08, 00:27
                              piekielnica1 napisała:

                              > > A póki co jedynym wskaźnikiem człowieczeństwa jest ludzki kod
                              DNA.
                              >
                              > I jaki stad wniosek.
                              > Nalezy z czcia i szacunkiem traktowac koszule i przescieradlo bo
                              tam
                              > same DNA w obumarlym naskorku?
                              > Nie wspominajac o slinie, innych wydzielinach, wypadajacych
                              wlosach
                              > i zlamanym paznokciu.

                              A ja paznokcie od nóg, z moim DNA, spuszczam w łazience. Wyrzucam
                              też zasmarkane chusteczki. O zgrozo, wyrzucam człowieka w smarkach.
                            • heretic_969 Kompromitujesz się. 06.11.08, 03:22
                              > Nie wspominajac o slinie, innych wydzielinach, wypadajacych wlosach
                              > i zlamanym paznokciu.

                              To nie są organizmy żywe, a o takich mówimy.
                              • piekielnica1 Re: Kompromitujesz się. 06.11.08, 09:20
                                > To nie są organizmy żywe, a o takich mówimy.

                                Tak ci sie wydaje, fragmenty DNA wystarcza do odtworzenia komorki i
                                sklonowania .
                                I nie jest to wylacznie "Park Jurajski"
                                • heretic_969 Re: Kompromitujesz się. 06.11.08, 11:27
                                  pl.wikipedia.org/wiki/Organizm_%C5%BCywy
                                  • piekielnica1 Re: Kompromitujesz się rowniez ty 06.11.08, 12:27
                                    Wikipedia jest projektem społecznym non-profit, wesprzyj ją.
                                    Wesprzyj nas »

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Organellum
                              • bene_gesserit Re: Kompromitujesz się. 06.11.08, 11:07
                                Taaaa, 'czlowiek to istota nieopierzona, chodzaca na dwoch
                                nogach' :)))
                              • saszenka2 Re: Kompromitujesz się. 06.11.08, 23:05
                                heretic_969 napisał:

                                > > Nie wspominajac o slinie, innych wydzielinach, wypadajacych
                                wlosach
                                > > i zlamanym paznokciu.
                                >
                                > To nie są organizmy żywe, a o takich mówimy.
                                Sam się skompromitowałeś parę pięter wyżej, stąd moja złośliwość
                                ślinowo-paznokciowa.
                                • heretic_969 Re: Kompromitujesz się. 06.11.08, 23:12
                                  Gdzie się skompromitowałem? :) Saszenka nie wiedziała, że gatunki się różnią
                                  kodem genetycznym? :)
                                • heretic_969 A tak w ogóle... 06.11.08, 23:16
                                  Jest kilka dobrych argumentów za prawem do aborcji. Dlaczego feministki używają
                                  akurat tego najgłupszego? Może w duchu są pro-life, i chcą skompromitować aborcję?
                        • kocia_noga Re: "Mądrość" saszenkowa:) 05.11.08, 10:01
                          piekielnica1 napisała:

                          > > Jest też ogromna różnica między noworodkiem a starcem.
                          >
                          > Jest tez ogromna roznica miedzy sperma a zarodkiem,

                          Ale wiesz, jakie to typowe! Jak facet czegoś nie potrafi skumać, to
                          pierwsze co mu przychodzi do glowy to to,że to coś jest głupie.
                          Iluż tutaj pzrewijało się, przewija i przewinie gostków
                          ujawniających swój brak bystrości i pisujących o kobiecej logice,
                          kobiecej głupocie itp.
                          Po udowodnieniu takiim błędów w rozumowaniu niczego to nie zmienia -
                          poczucie wyższości, zwłaszcza (rzecz dziwna, bo z takimi
                          kwalifikacjami umysłowymi z pewnością nie święcą triumfów nigdzie)
                          intelektualnej jest ostatnią rzeczą, którą gotowi byliby weryfikować.
    • saszenka2 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 04.11.08, 23:55
      margot_may napisała:

      > Na tym forum ktoś wcześniej zwrócił mi uwagę, że nie należy używać
      słowa
      > "dziecko" (a tym bardziej "dziecko nienarodzone") w odniesieniu do
      płodu.
      > Przyznaję mu rację. Ale zastanawiam się czy nie jest także
      nadużyciem
      > stosowanie wyrażenia "małżeństwo homoseksualne"?
      > W końcu małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, więc jak może
      być
      > homoseksualne?
      Małżeństwo jest terminem jak najbardziej na miejscu. Po prostu taki
      termin w niczym nie przeszkadza, nie fałszuje obrazu rzeczywistości.
      A zarodek to nie człowiek i trzeba tutaj stosować terminy
      biologiczne, tym bardziej, że takowe istnieją.
      • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 00:17
        Szczerze mówiąc, myślałam, że wszyscy przyznacie mi rację. A tu jeden Pavka...
        Zawiodłam się jak.

        Realia są niezmienne. Słownictwo jest umowne. Tłumaczenie, że płód to termin
        biologiczny, a biologia jest niezmienna i właśnie dlatego słowo "dziecko" nie
        może mieć tutaj zastosowania...? Słucham? A jak ustanowię sobie, że dziecko to
        termin określający człowieka od 0 do 10 lat? Realne? Jak najbardziej. Wtedy
        dziecko nienarodzone będzie tylko dookreśleniem wieku dziecka.
        Tak samo z małżeństwem homoseksualnym, gdzie przymiotnik dookreśla cechy
        małżeństwa, gdy już ustanowimy sobie, że małżeństwo to związek dwojga dorosłych
        ludzi.

        Wasze próby, by ustanowić zasady kiedy język i słowa mogą być zmieniane, a kiedy
        nie, trącą jakimś głupim zacietrzewieniem. Nie ma takich zasad.

        • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 00:37
          Procesy spoleczne sa dynamiczne, biologiczne - nie.
          Dlatego definicje, dotyczace spraw spolecznych musza sie zmieniac i
          rozszerzac, a te od biologii - nie, bo to, co ustalone jest
          niezmienne, przynajmniej w skali ewolucji, czyli tysiacach lat.

          To nie jest zadne odgorne ustalanie, ale stwierdzanie faktow.
          Powtorzy ci to kazdy socjolozka, psycholog spoleczny, antropolozka
          kultury oraz lekarz i biologiczka. Zarzut, ze nie obrazamy sie na
          rzeczywistosc odbieram jako niemadry.
          • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 01:24
            > Procesy spoleczne sa dynamiczne, biologiczne - nie.
            > Dlatego definicje, dotyczace spraw spolecznych musza sie zmieniac i
            > rozszerzac, a te od biologii - nie, bo to, co ustalone jest
            > niezmienne, przynajmniej w skali ewolucji, czyli tysiacach lat.

            :D A kto powiedział, że ma tak być? Jak od dzisiaj większość społeczeństwa
            zacznie nazywać płód dzieckiem to im powiesz, że nie mogą, bo ten termin jest
            ustalany raz na zawsze, no chyba, że coś się zmieni ewolucyjnie? Bene czy ty
            miałaś jakiś wypadek z głową?
            Wymyślasz na potęgę byle było, że masz rację.
            • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 01:33
              Wlasnie chodzi o te 'wiekszosc spoleczenstwa'. Ty sobie mozesz
              ustalac nowa definicje plodu, ale nikt inny jej nie bedzie
              respektowal i w efekcie - ciebie rozumial.

              Homoseksualisci i osoby, ktore popieraja ich pragnienia beda
              propagowac slowo 'malzenstwo' w odniesieniu do homoseksualnego
              zwiazku (w USA wg mojej skromnej wiedzy to juz sie stalo dosc
              powszechne), tak samo jak feministki beda probowaly mowic 'ta
              kierowca' czy 'ta sedzia' albo 'psycholozka'. Bitwa o jezyk jest do
              wygrania, a sporo zmienia.

              Margot - wez sobie daruj te wycieczki osobiste, no.
              • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 01:41
                No właśnie. Nie ma żadnych zasad w stylu: to słowo jest niezmienne, bo dotyczy
                tylko biologii.
                Jeśli chcesz mówić "małżeństwo homoseksualne" to nie możesz jednocześnie
                potępiać innych zmian w języku. Gdybyś jeszcze potępiała, bo twoim zdaniem
                dziecko zaczyna się po urodzeniu... to w porządku, ale ty potępiasz, bo uważasz,
                że inni nie powinni mieć pozwolenia na zmiany.

                • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 01:54

                  Nie o tym mowa.
                  Zrownaliscie z pavvka dzialanie obu grup. A mi sie wydaje, ze
                  przeciwnicy aborcji (bo ci glownie nazywaja zarodek 'dzieckiem')
                  popelniaja naduzycie, bo probuja zmienic nazwe _faktow_,
                  niezmiennych, bo biologicznych. Natomiast homoseksualisci i ci,
                  ktorzy ich popieraja (tak samo jak walczace o jezyk feministki)
                  robia cos innego: rozszerzaja definicje starego slowa tak, by
                  pasowala do nowej rzeczywistosci. To wszystko jest powyzej
                  napisane, i to pare razy, i naprawde dziwi mnie twoja zla wola i
                  zlosliwostki.

                  Acha - i po legalizacji slubow homoseksualnych nie chcialabym
                  mowic 'malzenstwo homoseksualne', bo mi to brzmi tak samo
                  jak 'homoseksualny czlowiek' - dziwacznie i co najmniej
                  nietaktownie. Spij dobrze
                  • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 02:06
                    > Zrownaliscie z pavvka dzialanie obu grup. A mi sie wydaje, ze
                    > przeciwnicy aborcji (bo ci glownie nazywaja zarodek 'dzieckiem')
                    > popelniaja naduzycie, bo probuja zmienic nazwe _faktow_,
                    > niezmiennych, bo biologicznych.

                    Rozumiem teraz twój sprzeciw. Uważasz, że jeśli będziemy nazywać płód dzieckiem
                    to aborcja powinna być zabroniona.
                    A ja już parę razy (w złej woli??) pisałam, że dziecko to tylko słowo. Fakt, że
                    słowo to rozszerzy swoje znaczenie nie oznacza, że zmienią się fakty
                    biologiczne. To jest chyba jasne prawda?
                    • kocia_noga Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 10:14
                      margot_may napisała:

                      > Rozumiem teraz twój sprzeciw. Uważasz, że jeśli będziemy nazywać
                      płód dzieckiem
                      > to aborcja powinna być zabroniona.


                      Ależ oczywiście! Próby zmian językowych maja swój aspekt
                      funkcjonalny. Nazywanie płodu 'dzieckiem' służy zmuszaniu do
                      wszystkich niechcianych ciąż i w tym celu jest usilnie wprowadzane.
                      Nazywanie związku homoseksualnego 'małżeństwem' służy do
                      zaakceptowania (poprzez postawienie go przed faktem dokonanym) przez
                      społeczeństwo legalnych związków homoseksualnych.


                      Fakt, że
                      > słowo to rozszerzy swoje znaczenie nie oznacza, że zmienią się
                      fakty
                      > biologiczne. To jest chyba jasne prawda?

                      Nieprawda. Zmienią się fakty społeczne. Jak się nazwie księdza
                      katolickiego 'osobą duchowną', albo 'świętym człowiekiem' to fakty
                      pozostaja faktami - może to być facet mocno zaburzony, chciwy,
                      skupiony na kradzieżach i przekrętach, narcyz itp, ale fakt
                      społeczny - jego pozycja- dalece się zmieni.
                      • saszenka2 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:35
                        kocia_noga napisała:

                        > margot_may napisała:
                        >
                        > > Rozumiem teraz twój sprzeciw. Uważasz, że jeśli będziemy nazywać
                        > płód dzieckiem
                        > > to aborcja powinna być zabroniona.
                        >
                        >
                        > Ależ oczywiście! Próby zmian językowych maja swój aspekt
                        > funkcjonalny. Nazywanie płodu 'dzieckiem' służy zmuszaniu do
                        > wszystkich niechcianych ciąż i w tym celu jest usilnie wprowadzane.
                        > Nazywanie związku homoseksualnego 'małżeństwem' służy do
                        > zaakceptowania (poprzez postawienie go przed faktem dokonanym)
                        przez
                        > społeczeństwo legalnych związków homoseksualnych.
                        Margot, ale wyobraź sobie, że zarodek zostaje zrównany z człowiekiem
                        i teraz w wielu państwach aborcja staje się morderstwem, zagrożonym
                        karą dożywotniego pozbawienia wolności. To nie jest takie proste. Co
                        innego, jak ktoś sobie tak mówi, ale jak to się rozpowszechni i
                        termin zarodek przestanie funkcjonować, z czasem mogą pojawić się
                        dążenia do zdefiniowania człowieka od momentu poczęcia w świetle
                        prawa także w innych krajach.
                        >
                        >
                        > Fakt, że
                        > > słowo to rozszerzy swoje znaczenie nie oznacza, że zmienią się
                        > fakty
                        > > biologiczne. To jest chyba jasne prawda?
                        >
                        > Nieprawda. Zmienią się fakty społeczne. Jak się nazwie księdza
                        > katolickiego 'osobą duchowną', albo 'świętym człowiekiem' to fakty
                        > pozostaja faktami - może to być facet mocno zaburzony, chciwy,
                        > skupiony na kradzieżach i przekrętach, narcyz itp, ale fakt
                        > społeczny - jego pozycja- dalece się zmieni.
                        >
                        >
                        • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 04:44
                          Ale jeśli nazwiesz płód dzieckiem to nie zmienisz go w człowieka. nie zmienisz
                          faktów, ani prawa.
                          Zmienisz wtedy definicję dziecka.
                          Czy prawda obiektywna jaką jest prawo do aborcji może zmienić się pod wpływem
                          jednego słowa? Jeśli tak jest to nie ma o co walczyć.
                          A może ty masz wątpliwości?
                          To prawicowcy muszą zrozumieć, że grając na emocjach nie wygrają.

                          • heretic_969 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 08:18
                            > Ale jeśli nazwiesz płód dzieckiem to nie zmienisz go w człowieka. nie zmienisz
                            > faktów, ani prawa.

                            Masz rację. Płód już jest człowiekiem, więc zmienić się go w człowieka nie da.
                          • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 12:13
                            Chodzi o to, zeby takie zmiany - w dalekiej konsekwencji -
                            wprowadzic. Jesli plod to nie plod, a dziecko, a aborcja to nie
                            usuniecie plodu, ale zabicie dziecka, to nie mozna jej
                            zalegalizowac, a dokonujace aborcji kobiety to morderczynie. To juz
                            nie jest tylko jezyk.
                            • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 00:39
                              bene_gesserit napisała:

                              > Chodzi o to, zeby takie zmiany - w dalekiej konsekwencji -
                              > wprowadzic. Jesli plod to nie plod, a dziecko, a aborcja to nie
                              > usuniecie plodu, ale zabicie dziecka, to nie mozna jej
                              > zalegalizowac, a dokonujace aborcji kobiety to morderczynie. To juz
                              > nie jest tylko jezyk.

                              Nie stosując w ogóle zwrotu "dziecko nienarodzone" czynimy, że ludzie stykają
                              się z nim i słyszą tylko potępienie w głosie, naganę, obwinianie kobiety, więc
                              nic dziwnego bombardowani zwrotem i towarzyszącymi mu okolicznościami są skłonni
                              penalizować aborcję.
                              • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 02:36
                                Margo, no wez: sprobuj powiedziec 'zabilam dziecko nienarodzone' w
                                sposob radosny i afirmujacy te czynnosc. Zdaj relacje, czy sie
                                udalo.
                                • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 04:04
                                  A czy ktoś mówi o aborcji w sposób radosny i afirmujący?
                                • saszenka2 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 08.11.08, 01:36
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Margo, no wez: sprobuj powiedziec 'zabilam dziecko nienarodzone' w
                                  > sposob radosny i afirmujacy te czynnosc. Zdaj relacje, czy sie
                                  > udalo.
                                  >
                                  Nawet dla mnie to brzmi przerażająco. "Zabiłam" ma bardzo negatywny
                                  wydźwięk, i do tego dziecko.
                          • saszenka2 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 23:07
                            margot_may napisała:

                            > Ale jeśli nazwiesz płód dzieckiem to nie zmienisz go w człowieka.
                            nie zmienisz
                            > faktów, ani prawa.
                            > Zmienisz wtedy definicję dziecka.
                            > Czy prawda obiektywna jaką jest prawo do aborcji może zmienić się
                            pod wpływem
                            > jednego słowa? Jeśli tak jest to nie ma o co walczyć.
                            > A może ty masz wątpliwości?
                            > To prawicowcy muszą zrozumieć, że grając na emocjach nie wygrają.
                            >
                            Zgadzam się z Bene, że słowa mają znaczenie. Im bardziej płód
                            zaczyna funkcjonować jako dziecko, tym bardziej taki pogląd się
                            kształtuje w społecznej świadomości, a tym samym jest większe
                            potępienie dla kobiet chcących decydować o własnym ciele.
                    • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 10:36
                      Tak samo 'tylko slowem' mozna nazwac mowienie o kobiecie,
                      wykonujacej zawod etnologa - 'etnologiem', a
                      nie 'etnolozka', 'sedzina' a nie 'tą sędzią' albo uparcie nazywac
                      dziennikarki 'dziennikarzami' a dyrektorki 'dyrektorami' itd itd.
                      Albo uznajemy, ze jezyk dla swiadomosci ma kapitalne znaczenie i
                      lecimy po calosci, albo dajemy sobie siana i uzywamy jezyka na
                      zasadzie zupelnego przypadku, nie probujac sie domyslac, ile
                      ukrytych przeslan niesie i co nam po cichu zmienia w glowie.

                      Popatrz na argumenty rezydujacych tu trolli: one pisza o usuwaniu
                      ciazy jak o zabijaniu dziecka - wlasnie o to chodzi. Usuniecie
                      zarodka o wygladzie miniaturowego krokodyla to dla nich 'zabojstwo
                      dzieciatka'. Nadal mowimy o _tej_samej_sprawie_, ale w inny -
                      nieskonczenie bardziej dramatyczny - sposob. W domysle takiej
                      manipulacji chodzi o dojscie do wniosku, ze aborcja jest
                      nieetyczna, bo zabijanie dzieci jest nieetyczne przeciez.

                      To jest dla mnie jasniejsze.
                      • 4litery Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 14:40
                        bene_gesserit:
                        > Tak samo 'tylko slowem' mozna nazwac mowienie o kobiecie,
                        > wykonujacej zawod etnologa - 'etnologiem', a
                        > nie 'etnolozka', 'sedzina' a nie 'tą sędzią' albo uparcie nazywac...

                        Ciekawe rozważania, na ile język kształtuje poglądy i odwrotnie :-)

                        Chodzi o to, że w drugą stronę działa to tak samo: przyjmijmy, że usunięcie
                        płodu uważasz za zabójstwo, wtedy określenia "zabieg", "rozwiązanie problemu"
                        itp. są co najmniej niestosowne. Stąd trollowanie. Czyli trywialnie piszemy o
                        poważnej sprawie. Podobnie

                        zdrada - przygoda pozamałżeńska
                        zboczenie - odmienna orientacja
                        molestowanie - końskie zaloty

                        itp. Chwytasz o co mi chodzi? Popatrz z drugiej strony

                        To samo z małżeństwem - nie przeczę, broń Boże że już niektórzy starożytni Grecy
                        i Rzymianie woleli panów (lub Greczynki panie). Niestety słaba znajomość
                        cywilizacji antycznej nie pozwala mi dowieść/obalić tezy, że takie związki to
                        było "małżeństwo" w sensie prawnym i kulturowym.

                        I na koniec nachalne wg mnie promowanie "żeńskich końcówek" w WO.
                        Oczywiście, psycholożka, ekolożka ma sens, ale widziałem gorsze konstrukcje,
                        choć szczerze mówiąc, z głowy wyleciało. Ale tu akurat jestem pewien, że język
                        się zmieni szybciej, bo "psycholożka" jest mniej kontrowersyjna od "zabiegu".
                        • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:36
                          4litery napisał:

                          > Ciekawe rozważania, na ile język kształtuje poglądy i odwrotnie :-
                          )

                          Na tych rozwazaniach opiera sie czesciowo wspolczesny feminizm.

                          > Chodzi o to, że w drugą stronę działa to tak samo: przyjmijmy, że
                          usunięcie
                          > płodu uważasz za zabójstwo, wtedy
                          określenia "zabieg", "rozwiązanie problemu"
                          > itp. są co najmniej niestosowne. Stąd trollowanie. Czyli
                          trywialnie piszemy o
                          > poważnej sprawie. Podobnie
                          >
                          > zdrada - przygoda pozamałżeńska
                          > zboczenie - odmienna orientacja
                          > molestowanie - końskie zaloty
                          >
                          > itp. Chwytasz o co mi chodzi? Popatrz z drugiej strony

                          Chwytam jakos bez trudu. Glownie dlatego szczegolowo opisalam
                          roznice w dwoch sytuacjach, ktore tu zostaly (imo nieslusznie)
                          zrownane). Patrz wyzej.

                          > To samo z małżeństwem - nie przeczę, broń Boże że już niektórzy
                          starożytni Grec
                          > y
                          > i Rzymianie woleli panów (lub Greczynki panie). Niestety słaba
                          znajomość
                          > cywilizacji antycznej nie pozwala mi dowieść/obalić tezy, że
                          takie związki to
                          > było "małżeństwo" w sensie prawnym i kulturowym.

                          A - jak czegos nie bylo w starozytnosci, to bron boze nie powinno
                          wystepowac teraz? Wyrzuc komorke, aspiryne i spal samochod, to
                          pogadamy :)

                          > I na koniec nachalne wg mnie promowanie "żeńskich końcówek" w WO.
                          > Oczywiście, psycholożka, ekolożka ma sens, ale widziałem gorsze
                          konstrukcje,
                          > choć szczerze mówiąc, z głowy wyleciało. Ale tu akurat jestem
                          pewien, że język
                          > się zmieni szybciej, bo "psycholożka" jest mniej kontrowersyjna
                          od "zabiegu".

                          Oczywiscie, ze sie zmieni, bo kobietom sie to po prostu nalezy.
                          Twoich dzieci zenskie koncowki razic nie beda - raczej ich brak.
                      • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 15:32
                        bene_gesserit napisała:

                        > Tak samo 'tylko slowem' mozna nazwac mowienie o kobiecie,
                        > wykonujacej zawod etnologa - 'etnologiem', a
                        > nie 'etnolozka', 'sedzina' a nie 'tą sędzią' albo uparcie nazywac
                        > dziennikarki 'dziennikarzami' a dyrektorki 'dyrektorami' itd itd.
                        > Albo uznajemy, ze jezyk dla swiadomosci ma kapitalne znaczenie i
                        > lecimy po calosci, albo dajemy sobie siana i uzywamy jezyka na
                        > zasadzie zupelnego przypadku, nie probujac sie domyslac, ile
                        > ukrytych przeslan niesie i co nam po cichu zmienia w glowie.

                        Nie rozumiem związku tego tekstu z naszą rozmową.

                        >
                        > Popatrz na argumenty rezydujacych tu trolli: one pisza o usuwaniu
                        > ciazy jak o zabijaniu dziecka - wlasnie o to chodzi. Usuniecie
                        > zarodka o wygladzie miniaturowego krokodyla to dla nich 'zabojstwo
                        > dzieciatka'. Nadal mowimy o _tej_samej_sprawie_, ale w inny -
                        > nieskonczenie bardziej dramatyczny - sposob. W domysle takiej
                        > manipulacji chodzi o dojscie do wniosku, ze aborcja jest
                        > nieetyczna, bo zabijanie dzieci jest nieetyczne przeciez.

                        Czyli jednak nie mówimy o faktach biologicznych, tylko o sprawach społecznych, a
                        tym co jest etyczne, moralne, dobre dla ludzi... To czemu wcześniej twierdziłaś,
                        że jest inaczej?
                        I po drugie fakt myślowej manipulacji nie zmienia faktów. A o to ci właśnie
                        chodzi, jak wcześniej twierdziłaś.
                        A skoro nie zmienia faktów to nie ma przeciwwskazań do stosowania zwrotu
                        "dziecko nienarodzone". Albo odwrotnie: zachowaj swój termin płód, ale pozwól
                        też innym zachować swój: małżeństwo.


                        • kocia_noga Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 05.11.08, 16:05
                          margot_may napisała:

                          > I po drugie fakt myślowej manipulacji nie zmienia faktów.

                          Zaraz. Jesli stoczysz walkę o to,żeby pierdzenie nazywać truciem, a
                          pierdzących trucicielami i ponaginasz fakty, poprzekręcasz,
                          porozciągasz pojęcia to fakty się zmienią i to bardzo.Ktos na kogoś
                          może donieść w sprawie o trucicielstwo, wszyscy nagle zaczną
                          opowiadać że nigdy bąka nie puścili, espumisan będzie tylko na
                          czarnym rynku, a porady co i jak jeść,żeby nie bączyć znikną z
                          książek. Pierdziele zostaną pzredstawieni w serialach jako czarne
                          charaktery itd.


                          > A skoro nie zmienia faktów to nie ma przeciwwskazań do stosowania
                          zwrotu
                          > "dziecko nienarodzone".


                          Nie. Słowo dziecko i słowo płód miały i maja swoje odrębne
                          znaczenie. "Dziecko nienarodzone" to neologizm.

                          Słowo 'małżeństwo" miało znaczenie "legalny związek kobiety i
                          mężczyzny" ale na związki homoseksualne nie bylo słowa je
                          określającego.
                          Więc w tym drugim pzrypadku to tylko rozszerzenie znaczenia, w
                          pierwszym - zafałszowanie.


                          Albo odwrotnie: zachowaj swój termin płód, ale pozwól
                          > też innym zachować swój: małżeństwo.
                          >
                          Tylko i wyłącznie pod warunkiem wzajemności i równowagi sił.
                          Przemoc dokonywana przez zwolenników zakłamyuwania pojęcia "dziecko"
                          uniemoiżliwia równą dyskusję.
                          • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:05
                            >
                            > Zaraz. Jesli stoczysz walkę o to,żeby pierdzenie nazywać truciem, a
                            > pierdzących trucicielami i ponaginasz fakty, poprzekręcasz,
                            > porozciągasz pojęcia to fakty się zmienią i to bardzo.Ktos na kogoś
                            > może donieść w sprawie o trucicielstwo, wszyscy nagle zaczną
                            > opowiadać że nigdy bąka nie puścili, espumisan będzie tylko na
                            > czarnym rynku, a porady co i jak jeść,żeby nie bączyć znikną z
                            > książek. Pierdziele zostaną pzredstawieni w serialach jako czarne
                            > charaktery itd.

                            Myślowa manipulacja nie ma aż takiej władzy. Zrozum, że słowo nabywa innego
                            wydźwięku wraz ze zmianą znaczenia.
                            W tym wypadku, gdyby dziecko nienarodzone było powszechnie używane zamiast słowa
                            płód to straciłoby swoje pozytywne zabarwienie, oznaczałoby coś, a nie kogoś.
                            Myślowa manipulacja może strać się zmienić rzeczywistość, ale nie zmienia
                            faktów. Prawda obiektywna jest i będzie. Od ludzi zależy czy będą sprawiedliwi.
                            A ty nie możesz zabraniać komuś posługiwać się językiem, który jest tworem żywym
                            i dlatego jego cechą jest zmienność, ewolucja.

                            > Nie. Słowo dziecko i słowo płód miały i maja swoje odrębne
                            > znaczenie. "Dziecko nienarodzone" to neologizm.

                            Co z tego, że neologizm? Ale nie ma żadnych przeciwwskazań dla zmiany znaczenia
                            słowa dziecko. Tzn. w rodzaju "fakt biologiczny".

                            > Albo odwrotnie: zachowaj swój termin płód, ale pozwól
                            > > też innym zachować swój: małżeństwo.
                            > >
                            > Tylko i wyłącznie pod warunkiem wzajemności i równowagi sił.
                            > Przemoc dokonywana przez zwolenników zakłamyuwania pojęcia "dziecko"
                            > uniemoiżliwia równą dyskusję.

                            Jaka przemoc?? A jeśli niektórzy zmieniają znaczenie słowa małżeństwo to też
                            jest to przemoc? Według ciebie nie, prawda? Kocia czy ty nie widzisz jak bardzo
                            jesteś niesprawiedliwa?

                            • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:25
                              margot_may napisała:

                              > Myślowa manipulacja nie ma aż takiej władzy. Zrozum, że słowo
                              nabywa innego
                              > wydźwięku wraz ze zmianą znaczenia.
                              > W tym wypadku, gdyby dziecko nienarodzone było powszechnie
                              używane zamiast słow
                              > a
                              > płód to straciłoby swoje pozytywne zabarwienie, oznaczałoby coś,
                              a nie kogoś.

                              Kompletnie sie nie znam na psycho- i neurolingwistyce, wiec wybacz
                              nieporadnosc i naiwna perspektywe.
                              Nazwijmy to, powiedzmy - 'sila slowa'. Sa wyrazy, ktore w naszych
                              glowach budza skojarzenia silne, sa takie - ktore sie kojarza
                              slabiej (mowie o swiadomosci spolecznej, nie indywidualnej). Taki
                              kod, w wiekszej czesci podprogowy zupelnie. 'Seks' kojarzy sie
                              silniej ('przebija') niz 'spacer'; 'dziecko' przebija np 'kubek',
                              tak samo jak przebija 'plod'. Wiec ten proces - ktory (slusznie)
                              jest mozliwy w niektorych sytuacjach, w tej akurat bedzie
                              przebiegal w drugim kierunku.

                              > Myślowa manipulacja może strać się zmienić rzeczywistość, ale nie
                              zmienia
                              > faktów. Prawda obiektywna jest i będzie. Od ludzi zależy czy będą
                              sprawiedliwi.

                              Pokaz mi kogos, kto ma do tej prawdy dostep, to cie ozloce :)
                              Wszystko co my, zwierzeta niedoskonale jak nasze zmysly mamy, to
                              wiare, ze to my posiadamy obiektywna prawde :) I warto zdawac sobie
                              sprawe z tego, ze to tylko wiara. Wiec ta sprawiedliwosc na pstrym
                              koniu intencji (a czasem i zlej woli) hopsa.

                              > A ty nie możesz zabraniać komuś posługiwać się językiem, który
                              jest tworem żywy
                              > m
                              > i dlatego jego cechą jest zmienność, ewolucja.

                              Ale mozesz lobbowac, jak lobbuja prolifeowcy (-> ta nazwa to tez
                              manipulacja)

                              > > Nie. Słowo dziecko i słowo płód miały i maja swoje odrębne
                              > > znaczenie. "Dziecko nienarodzone" to neologizm.
                              >
                              > Co z tego, że neologizm? Ale nie ma żadnych przeciwwskazań dla
                              zmiany znaczenia
                              > słowa dziecko. Tzn. w rodzaju "fakt biologiczny".

                              Jesli to ma byc 'w rodzaju fakt biologiczny', to uzywajacy tego
                              okreslenia powinni doprecyzowac, od kiedy zarodek i plod staja sie
                              dzieckiem. Czy kiedy np tej istocie wyrosnie UN, czy moze kiedy
                              stworzy sie zygota itd. Zeby byla jasnosc. Ktorej, jak na razie nie
                              mamy.

                              > Jaka przemoc?? A jeśli niektórzy zmieniają znaczenie słowa
                              małżeństwo to też
                              > jest to przemoc? Według ciebie nie, prawda? Kocia czy ty nie
                              widzisz jak bardzo
                              > jesteś niesprawiedliwa?

                              Jesli zwiazek homoseksualny bedziemy nazywac 'jakos inaczej', to
                              imo jest spore niebezpieczenstwo, ze jako 'inny' zwiazek doroslych
                              ludzi bedzie oceniany (swiadomie czy nie) jako inny-gorszy.
                              Bo gdyby byl tak samo dobry, to by sie tak samo nazywal, jak
                              taki 'normalny', prawda?
                              Znam mase par hetero, znam jedna pare homo. Nijakiej roznicy miedzy
                              nimi nie widze - procz tego homo i hetero. Dla mnie to za malo,
                              zeby odmawiac im prawa do 'malzenstwa'.
                              • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 01:02

                                > tak samo jak przebija 'plod'. Wiec ten proces - ktory (slusznie)
                                > jest mozliwy w niektorych sytuacjach, w tej akurat bedzie
                                > przebiegal w drugim kierunku.

                                Możliwe, że na początku. Język nie jest aż tak silny by zmieniać ludzi na zawsze.

                                > Pokaz mi kogos, kto ma do tej prawdy dostep, to cie ozloce :)
                                > Wszystko co my, zwierzeta niedoskonale jak nasze zmysly mamy, to
                                > wiare, ze to my posiadamy obiektywna prawde :) I warto zdawac sobie
                                > sprawe z tego, ze to tylko wiara. Wiec ta sprawiedliwosc na pstrym
                                > koniu intencji (a czasem i zlej woli) hopsa.

                                Można łatwo sprawdzić co jest wiarą, a co sprawiedliwością i prawdą obiektywną.
                                Np. sprawdzając czy "ja" jestem w stanie zgodzić się na coś, do czego sam chcę
                                mieć prawo.

                                > > Co z tego, że neologizm? Ale nie ma żadnych przeciwwskazań dla
                                > zmiany znaczenia
                                > > słowa dziecko. Tzn. w rodzaju "fakt biologiczny".
                                >
                                > Jesli to ma byc 'w rodzaju fakt biologiczny', to uzywajacy tego
                                > okreslenia powinni doprecyzowac, od kiedy zarodek i plod staja sie
                                > dzieckiem. Czy kiedy np tej istocie wyrosnie UN, czy moze kiedy
                                > stworzy sie zygota itd. Zeby byla jasnosc. Ktorej, jak na razie nie
                                > mamy.

                                Nie. Słowo dziecko to nie fakt biologiczny, więc doprecyzowanie jest praktycznie
                                nieważne. Ot, dzieckiem można nazwać i to co w macicy i to co poza nią.



                                >
                                > > Jaka przemoc?? A jeśli niektórzy zmieniają znaczenie słowa
                                > małżeństwo to też
                                > > jest to przemoc? Według ciebie nie, prawda? Kocia czy ty nie
                                > widzisz jak bardzo
                                > > jesteś niesprawiedliwa?
                                >
                                > Jesli zwiazek homoseksualny bedziemy nazywac 'jakos inaczej', to
                                > imo jest spore niebezpieczenstwo, ze jako 'inny' zwiazek doroslych
                                > ludzi bedzie oceniany (swiadomie czy nie) jako inny-gorszy.
                                > Bo gdyby byl tak samo dobry, to by sie tak samo nazywal, jak
                                > taki 'normalny', prawda?
                                > Znam mase par hetero, znam jedna pare homo. Nijakiej roznicy miedzy
                                > nimi nie widze - procz tego homo i hetero. Dla mnie to za malo,
                                > zeby odmawiac im prawa do 'malzenstwa'.

                                Czyli nie jest to przemoc? Wiwat wiara.
                                • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 11:23
                                  margot_may napisała:

                                  >
                                  > > tak samo jak przebija 'plod'. Wiec ten proces - ktory (slusznie)
                                  > > jest mozliwy w niektorych sytuacjach, w tej akurat bedzie
                                  > > przebiegal w drugim kierunku.
                                  >
                                  > Możliwe, że na początku. Język nie jest aż tak silny by zmieniać
                                  ludzi na zawsz
                                  > e.

                                  Z tego, co wiem, tego w nauce nie ustalily jeszcze najwieksze
                                  autorytety. Chociaz z tego, co wiem, wszyscy sie zgadzaja, ze jezyk
                                  ma _kapitalny_ wplyw na swiadomosc.

                                  > Można łatwo sprawdzić co jest wiarą, a co sprawiedliwością i
                                  prawdą obiektywną.
                                  > Np. sprawdzając czy "ja" jestem w stanie zgodzić się na coś, do
                                  czego sam chcę
                                  > mieć prawo.

                                  No nie wiem. Mi to raczej wyglada na niedoskonaly sposob
                                  odroznienia cierpienia od niecierpienia. Noi ja np nie usunelabym
                                  ciazy, mimo ze chcialabym, aby kobiety mialy do tego prawo. Albo
                                  przyznaje lesbijkom prawo do slubu, mimo ze ja nie mialabym ochoty
                                  zenic sie z kobieta. - Mozemy rozumiec, ze ludzie chca robic
                                  rzeczy, ktore sie nam nie podobaja, lub ktorych my bysmy nie
                                  zrobili - i przyznawac im do tego prawo.

                                  > Nie. Słowo dziecko to nie fakt biologiczny, więc doprecyzowanie
                                  jest praktyczni
                                  > e
                                  > nieważne. Ot, dzieckiem można nazwać i to co w macicy i to co
                                  poza nią.

                                  Tak, 'dzieckiem' mozemy tez nazwac ukochanego kota albo dzielo
                                  naszego zycia. I?

                                  > > Jesli zwiazek homoseksualny bedziemy nazywac 'jakos inaczej', to
                                  > > imo jest spore niebezpieczenstwo, ze jako 'inny' zwiazek
                                  doroslych
                                  > > ludzi bedzie oceniany (swiadomie czy nie) jako inny-gorszy.
                                  > > Bo gdyby byl tak samo dobry, to by sie tak samo nazywal, jak
                                  > > taki 'normalny', prawda?
                                  > > Znam mase par hetero, znam jedna pare homo. Nijakiej roznicy
                                  miedzy
                                  > > nimi nie widze - procz tego homo i hetero. Dla mnie to za malo,
                                  > > zeby odmawiac im prawa do 'malzenstwa'.
                                  >
                                  > Czyli nie jest to przemoc? Wiwat wiara

                                  Odroznij wiare od wiedzy. Dla mnie - jak napisalam - to to drugie.
                                  Noi jak juz pisalam w tym watku kilkanascie chyba razy: niektore
                                  homoseksualne zwiazki wyewoluowaly w forme, nie znana w naszej
                                  kulturze wczesniej, bedaca lustrzanym odbiciem malzenstwa hetero, a
                                  jezyk - jak to on - nie nadaza. Nazwiesz przemoca 'psycholozke'?
                                  • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 01:06
                                    > Z tego, co wiem, tego w nauce nie ustalily jeszcze najwieksze
                                    > autorytety. Chociaz z tego, co wiem, wszyscy sie zgadzaja, ze jezyk
                                    > ma _kapitalny_ wplyw na swiadomosc.

                                    Jak język może zmienić coś na stałe, skoro sam jest zmienny i zależy od wielu
                                    czynników?

                                    > No nie wiem. Mi to raczej wyglada na niedoskonaly sposob
                                    > odroznienia cierpienia od niecierpienia. Noi ja np nie usunelabym
                                    > ciazy, mimo ze chcialabym, aby kobiety mialy do tego prawo. Albo
                                    > przyznaje lesbijkom prawo do slubu, mimo ze ja nie mialabym ochoty
                                    > zenic sie z kobieta. -

                                    Trochę pomyliłaś. Fakt, że nie usunęłabyś, albo nie wzięłabyś ślubu nie ma nic
                                    do rzeczy, bo chodziło o sprawdzanie tylko w sytuacji, gdy ty chcesz mieć do
                                    czegoś prawo. A skoro nie interesuje cię posiadanie prawa do czegoś to nie
                                    szukasz sprawiedliwości, ona cię nie obchodzi, więc nie ma w ogóle dyskusji.

                                    Mozemy rozumiec, ze ludzie chca robic
                                    > rzeczy, ktore sie nam nie podobaja, lub ktorych my bysmy nie
                                    > zrobili - i przyznawac im do tego prawo.

                                    Np. pozwolić innym, by stosowali zwrot "dziecko nienarodzone"?

                                    > Tak, 'dzieckiem' mozemy tez nazwac ukochanego kota albo dzielo
                                    > naszego zycia. I?

                                    No właśnie to, że nie trzeba doprecyzować od kiedy zaczynałoby się dziecko.

                                    > Odroznij wiare od wiedzy. Dla mnie - jak napisalam - to to drugie.
                                    > Noi jak juz pisalam w tym watku kilkanascie chyba razy: niektore
                                    > homoseksualne zwiazki wyewoluowaly w forme, nie znana w naszej
                                    > kulturze wczesniej, bedaca lustrzanym odbiciem malzenstwa hetero, a
                                    > jezyk - jak to on - nie nadaza. Nazwiesz przemoca 'psycholozke'?

                                    Czyli nie jest przemocą wprowadzanie zupełnie nowych zwrotów? Ale swobodne
                                    żonglowanie pojęciami już znanymi już nią jest? A czemu? Bo ktoś mógłby
                                    zakwalifikować aborcję do czynów karalnych? Już pisałam jakie jest na to
                                    remedium: trzeba mówić "dokonałam aborcji na dziecku nienarodzonym" i nie bać
                                    się tego zwrotu.
                                    • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 02:38
                                      margot_may napisała:

                                      > Jak język może zmienić coś na stałe, skoro sam jest zmienny i
                                      zależy od wielu
                                      > czynników?

                                      Ale dlaczego 'na stale'? Jezyk ma wplyw na rzeczywistosc, a
                                      rzeczywistosc ma wplyw na jezyk - chodzi o to, aby oba procesy
                                      nadazaly za soba. Chyba, nie?

                                      > Trochę pomyliłaś. Fakt, że nie usunęłabyś, albo nie wzięłabyś
                                      ślubu nie ma nic
                                      > do rzeczy, bo chodziło o sprawdzanie tylko w sytuacji, gdy ty
                                      chcesz mieć do
                                      > czegoś prawo. A skoro nie interesuje cię posiadanie prawa do
                                      czegoś to nie
                                      > szukasz sprawiedliwości, ona cię nie obchodzi, więc nie ma w
                                      ogóle dyskusji.

                                      Kompletnie cie nie rozumiem. Mnie obchodzi sprawiedliwosc takze
                                      tam, gdzie mnie to nie dotyczy. Wiec co to za sprawdzian.

                                      > Mozemy rozumiec, ze ludzie chca robic
                                      > > rzeczy, ktore sie nam nie podobaja, lub ktorych my bysmy nie
                                      > > zrobili - i przyznawac im do tego prawo.
                                      >
                                      > Np. pozwolić innym, by stosowali zwrot "dziecko nienarodzone"?

                                      Sprawdz roznice miedzy 'mozemy' a 'musimy'.

                                      > > Tak, 'dzieckiem' mozemy tez nazwac ukochanego kota albo dzielo
                                      > > naszego zycia. I?
                                      >
                                      > No właśnie to, że nie trzeba doprecyzować od kiedy zaczynałoby
                                      się dziecko.

                                      Alez trzeba.
                                      Jesli uzywamy pojec, musimy umiec te pojecia definiowac.
                                      Jesli rozmawiam z kims o dzieciach, musze miec pewnosc, ze on przez
                                      slowo 'dziecko' nie rozumie tego, co ja rozumiem przez
                                      slowo 'kubek' albo 'kot'. Bo inaczej ta rozmowa ma malo sensu.

                                      A ustalic, od kiedy zaczyna sie byc czlowiekiem=dzieckiem sie nie
                                      da inaczej niz arbitralnie. W przeciwienstwie do terminu 'plod' -
                                      tu wszystko jest jasne. I wlasnie w tym sek.

                                      > Czyli nie jest przemocą wprowadzanie zupełnie nowych zwrotów?

                                      No to ja sie ciebie pytam. Jest 'psycholozka' przemoca czy nie?

                                      Ale swobodne
                                      > żonglowanie pojęciami już znanymi już nią jest? A czemu? Bo ktoś
                                      mógłby
                                      > zakwalifikować aborcję do czynów karalnych? Już pisałam jakie
                                      jest na to
                                      > remedium: trzeba mówić "dokonałam aborcji na dziecku
                                      nienarodzonym" i nie bać
                                      > się tego zwrotu.

                                      Jesli taka twoja wola - glos te radosna nowine. Tyle, ze skoro
                                      mowimy o dziecku i jego smierci, to czemu nie nazywac sprawy po
                                      imieniu i nie mowic 'zabilam swoje nienarodzone dziecko'.
                                      • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 04:03
                                        > Ale dlaczego 'na stale'? Jezyk ma wplyw na rzeczywistosc, a
                                        > rzeczywistosc ma wplyw na jezyk - chodzi o to, aby oba procesy
                                        > nadazaly za soba. Chyba, nie?

                                        Bene, manipulujesz rozmową: wcześniej zaprzeczyłaś mojemu stwierdzeniu, że język
                                        nie może zmienić ludzi na stałe. Kiedy tłumaczę dlaczego tak uważam (bo sam jest
                                        zmienny) zaczynasz z zupełnie innej beczki. A to uniemożliwia
                                        prowadzenie rozmowy.

                                        > > Trochę pomyliłaś. Fakt, że nie usunęłabyś, albo nie wzięłabyś
                                        > ślubu nie ma nic
                                        > > do rzeczy, bo chodziło o sprawdzanie tylko w sytuacji, gdy ty
                                        > chcesz mieć do
                                        > > czegoś prawo. A skoro nie interesuje cię posiadanie prawa do
                                        > czegoś to nie
                                        > > szukasz sprawiedliwości, ona cię nie obchodzi, więc nie ma w
                                        > ogóle dyskusji.
                                        >
                                        > Kompletnie cie nie rozumiem. Mnie obchodzi sprawiedliwosc takze
                                        > tam, gdzie mnie to nie dotyczy. Wiec co to za sprawdzian.

                                        Jeśli cię nie obchodzi to możesz przeprowadzić sprawdzian nie traktując siebie
                                        jako strony w sporze, ostatecznie dla lepszego lepszego osądu przybrać osobę
                                        jednego z oponentów, lub też obu na zmianę.

                                        > > Mozemy rozumiec, ze ludzie chca robic
                                        > > > rzeczy, ktore sie nam nie podobaja, lub ktorych my bysmy nie
                                        > > > zrobili - i przyznawac im do tego prawo.
                                        > >
                                        > > Np. pozwolić innym, by stosowali zwrot "dziecko nienarodzone"?
                                        >
                                        > Sprawdz roznice miedzy 'mozemy' a 'musimy'.

                                        ???

                                        > > No właśnie to, że nie trzeba doprecyzować od kiedy zaczynałoby
                                        > się dziecko.
                                        >
                                        > Alez trzeba.
                                        > Jesli uzywamy pojec, musimy umiec te pojecia definiowac.
                                        > Jesli rozmawiam z kims o dzieciach, musze miec pewnosc, ze on przez
                                        > slowo 'dziecko' nie rozumie tego, co ja rozumiem przez
                                        > slowo 'kubek' albo 'kot'. Bo inaczej ta rozmowa ma malo sensu.

                                        Nie, nie trzeba. Jeśli rozszerzenie terminu dziecko oznaczałoby, że można
                                        stosować ten zwrot w trakcie rozwoju płodowego i po urodzeniu to po co
                                        doprecyzowanie?

                                        > > Czyli nie jest przemocą wprowadzanie zupełnie nowych zwrotów?
                                        >
                                        > No to ja sie ciebie pytam. Jest 'psycholozka' przemoca czy nie?

                                        Oczywiście, ze nie. Tak samo jak nie jest nią zmiana starych terminów.

                                        > Ale swobodne
                                        > > żonglowanie pojęciami już znanymi już nią jest? A czemu? Bo ktoś
                                        > mógłby
                                        > > zakwalifikować aborcję do czynów karalnych? Już pisałam jakie
                                        > jest na to
                                        > > remedium: trzeba mówić "dokonałam aborcji na dziecku
                                        > nienarodzonym" i nie bać
                                        > > się tego zwrotu.
                                        >
                                        > Jesli taka twoja wola - glos te radosna nowine. Tyle, ze skoro
                                        > mowimy o dziecku i jego smierci, to czemu nie nazywac sprawy po
                                        > imieniu i nie mowic 'zabilam swoje nienarodzone dziecko'.

                                        I kto tu wykazuje złą wolę? Zadałam ci pytanie, a ty zamiast odpowiedzieć
                                        zaczynasz gadki personalne i zbaczasz z tematu. Nikt ci nie każe mówić "zabiłam
                                        swoje nienarodzone dziecko", możesz nie używać tego zwrotu i nikomu się nie
                                        tłumaczyć, a do tego uważać, że jest kłamliwy i że to nadużycie.
                                        • bene_gesserit Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 11:07
                                          margot_may napisała:

                                          > Bene, manipulujesz rozmową: wcześniej zaprzeczyłaś mojemu
                                          stwierdzeniu, że języ
                                          > k
                                          > nie może zmienić ludzi na stałe. Kiedy tłumaczę dlaczego tak
                                          uważam (bo sam jes
                                          > t
                                          > zmienny) zaczynasz z zupełnie innej beczki. A to uniemożliwia
                                          > prowadzenie rozmowy.

                                          Rozmowa trwa dlugo i powoli sie w tym watku gubie, zwlaszcza ze
                                          pisze w nim w ramach leczenia bezsennosci - stad chodzenie na
                                          skroty. Manipulacja to bardzo powazny zarzut i zupelnie
                                          niesprawiedliwy.
                                          'Na stale' na powiedzmy 2-3 pokolenia. 'Na stale' - dopoki trwa to,
                                          co przyniosla zmiana, za ktora nie nadaza jezyk. Ciagle mowie o tym
                                          samym i ciagle chodzi mi o to samo: zeby uzywac jezyka, ktory
                                          odbija zmiany, a ktory nie jest zmanipulowany.

                                          > Jeśli cię nie obchodzi to możesz przeprowadzić sprawdzian nie
                                          traktując siebie
                                          > jako strony w sporze, ostatecznie dla lepszego lepszego osądu
                                          przybrać osobę
                                          > jednego z oponentów, lub też obu na zmianę.

                                          Czyli wystarczy empatia i sprawdzenie, czy jest cierpienie czy jego
                                          brak.

                                          > > > Mozemy rozumiec, ze ludzie chca robic
                                          > > > > rzeczy, ktore sie nam nie podobaja, lub ktorych my bysmy nie
                                          > > > > zrobili - i przyznawac im do tego prawo.
                                          > > >
                                          > > > Np. pozwolić innym, by stosowali zwrot "dziecko nienarodzone"?
                                          > >
                                          > > Sprawdz roznice miedzy 'mozemy' a 'musimy'.
                                          >
                                          > ???

                                          To kwestia wyboru. Jesli czuje, ze wprowadzanie do powszechnej
                                          swiadomosci tego zwrotu mna (i nie tylko mna) manipuluje, to
                                          predzej umre, niz sie na to zgodze.

                                          > > > No właśnie to, że nie trzeba doprecyzować od kiedy zaczynałoby
                                          > > się dziecko.
                                          > >
                                          > > Alez trzeba.
                                          > > Jesli uzywamy pojec, musimy umiec te pojecia definiowac.
                                          > > Jesli rozmawiam z kims o dzieciach, musze miec pewnosc, ze on
                                          przez
                                          > > slowo 'dziecko' nie rozumie tego, co ja rozumiem przez
                                          > > slowo 'kubek' albo 'kot'. Bo inaczej ta rozmowa ma malo sensu.
                                          >
                                          > Nie, nie trzeba. Jeśli rozszerzenie terminu dziecko oznaczałoby,
                                          że można
                                          > stosować ten zwrot w trakcie rozwoju płodowego i po urodzeniu to
                                          po co
                                          > doprecyzowanie?

                                          Przeciez wlasnie o to doprecyzowanie chodzi! Moja
                                          definicja 'dziecka' wynika z moich pogladow, definicja kogos, kto
                                          komorki zaraz po zlaniu nazywa 'dzieckiem' wynikaja z jego
                                          pogladow. 'Rozrzeszenie terminu' jak eufemistycznie te manipulacje
                                          nazywasz nie zalatwia problemu, ale go stwarza. Bo to proba zmiany
                                          nazwy faktu biologicznego itd itd itd patrz powyzej.

                                          > > > Czyli nie jest przemocą wprowadzanie zupełnie nowych zwrotów?
                                          > >
                                          > > No to ja sie ciebie pytam. Jest 'psycholozka' przemoca czy nie?
                                          >
                                          > Oczywiście, ze nie. Tak samo jak nie jest nią zmiana starych
                                          terminów.

                                          A np dzikowy i senta_fe odbieraja to jako przemoc. Ich to mierzi.

                                          > > Ale swobodne
                                          > > > żonglowanie pojęciami już znanymi już nią jest? A czemu? Bo
                                          ktoś
                                          > > mógłby
                                          > > > zakwalifikować aborcję do czynów karalnych? Już pisałam jakie
                                          > > jest na to
                                          > > > remedium: trzeba mówić "dokonałam aborcji na dziecku
                                          > > nienarodzonym" i nie bać
                                          > > > się tego zwrotu.
                                          > >
                                          > > Jesli taka twoja wola - glos te radosna nowine. Tyle, ze skoro
                                          > > mowimy o dziecku i jego smierci, to czemu nie nazywac sprawy po
                                          > > imieniu i nie mowic 'zabilam swoje nienarodzone dziecko'.
                                          >
                                          > I kto tu wykazuje złą wolę? Zadałam ci pytanie, a ty zamiast
                                          odpowiedzieć
                                          > zaczynasz gadki personalne i zbaczasz z tematu. Nikt ci nie każe
                                          mówić "zabiłam
                                          > swoje nienarodzone dziecko", możesz nie używać tego zwrotu i
                                          nikomu się nie
                                          > tłumaczyć, a do tego uważać, że jest kłamliwy i że to nadużycie.

                                          Margot, wez wyluzuj. Ani manipulacja, ani 'gadki personalne'.
                                          Napisalam, abys mowila o aborcji w dowolny sposob - dokladnie taki,
                                          jaki ci sie podoba, a ja nadal bede sie upierac, ze twoj dowolny
                                          sposob mnie wkurza, jest manipulancki i klamliwy, amen.
                                          • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 14:00
                                            Powiem tak, ja z twojego postu zrozumiałam, że chociaż nie podoba ci się termin
                                            używany przez środowiska prawicowe to według ciebie jednak mają prawo dokonywać
                                            zmian w języku. I o to mi chodziło.
                                • znana.jako.ggigus jeżeli można łatwo sprawdzić, co 06.11.08, 11:40
                                  jest wiarą, a co spraweidliwością, to ja proszę o sprawdzenie w kwestii życia
                                  poczętego, człowieczeństwa ambrionów itepe, i podaj tu linka albo coś do tego
                                  sprawdzenia.
                                  • margot_may Re: jeżeli można łatwo sprawdzić, co 07.11.08, 01:08
                                    Ale o co konkretnie pytasz? Czy życie poczęte i człowieczeństwo embrionów jest
                                    wiarą czy sprawiedliwością?
                                    • znana.jako.ggigus Re: jeżeli można łatwo sprawdzić, co 08.11.08, 13:27
                                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=cz%B3owiecze%F1stwo
                                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=cz%B3owiek
                                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=p%B3%F3d

                                      życie poczęte to termin fanatyków i go odrzucam, płód jest kandydatem na
                                      człowieka z przyczyn oczywistych.
                                      Embion nie jest człowiekiem, więc człowieczeńStwo embrionów to też termin fanatyków.
                                      Coś słabo się udowadnia prawdę i sprawiedliwość.
                            • kocia_noga Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 08:58
                              margot_may napisała:
                              To był głupi przykład, ale coś z niedalekiej pzreszłości : chodzi o
                              masturbację. Póki nazywano ją zboczeniem podlegała karze.Fakty były
                              takie że wszyscy się onanizowali, ale nazwa zmieniała
                              wszystko.Oczywiście nie sama nazwa, ale manipulacja z nią związana.
                              Pzreinaczanie jest jednym z komponentów maniupulacji i dla mnie nie
                              ma zgody na to! To jeden bardzo ważny kamyczek z mozaiki.


                              straciłoby swoje pozytywne zabarwienie, oznaczałoby coś, a nie
                              kogoś.

                              I to mi się niepodoba. Dawałoby to jaqkby prawo do przedmiotowego
                              traktowania dziecci.


                              > Co z tego, że neologizm? Ale nie ma żadnych przeciwwskazań dla
                              zmiany znaczenia
                              > słowa dziecko. Tzn. w rodzaju "fakt biologiczny".
                              Po co? Słowo to wyrugowałoby słowo 'płód',a na określenie dziecka
                              trzebaby znaleźć nowe słowo. Takie procesy długo trwają, a w tym
                              czasie mozna zapolować na czarownice.



                              > Jaka przemoc?? A jeśli niektórzy zmieniają znaczenie słowa
                              małżeństwo to też
                              > jest to przemoc?

                              Ci niektórzy nie maja swoich agend w każdym pzredszkolu, szkole,
                              mediach i w rządzie, nie dysponuja pieniędzmi ani władzą, nie grają
                              w odrażający sposób na uczuciach i nie korzystaja z krzykliwych
                              bojówek dla osiągniecia swoich celów.
                              Ty serio tak to widzisz,że zwolennicy rozszerzenia nazwy małżeństwo
                              na związek homoseksualny maja taka sama siłę i stosuja takie same
                              metody jak antychoicowcy?
                              Cieżko mi w to uwierzyć, ale skoro mi zarzucasz niesprawiedliwośc,
                              to widocznie tak własnie jest.
                              Oni w pewnym sensie pragna postawić społeczeństwo pzred faktem, ale
                              czy urabiają w tym kierunku dzieci pzredszkolne, szkolne, ludzi
                              słabo wykształconych itp zani m wprowadza zmiany językowe i prawne?
                              Czy maja cień takiej możliwości?
                              Nie wydaje ci sie,że to mucha naprzeciw czołgu?
                              • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 07.11.08, 02:21
                                kocia_noga napisała:

                                > margot_may napisała:
                                > To był głupi przykład, ale coś z niedalekiej pzreszłości : chodzi o
                                > masturbację. Póki nazywano ją zboczeniem podlegała karze.Fakty były
                                > takie że wszyscy się onanizowali, ale nazwa zmieniała
                                > wszystko.Oczywiście nie sama nazwa, ale manipulacja z nią związana.
                                > Pzreinaczanie jest jednym z komponentów maniupulacji i dla mnie nie
                                > ma zgody na to! To jeden bardzo ważny kamyczek z mozaiki.

                                Przecież oprócz negatywnej nazwy istniała np. cała masa przesądów i to raczej z
                                powodu tychże masturbacja była potępiana. Wydaje mi się, że katalizatorem nie
                                była wyłącznie nazwa.

                                > Po co? Słowo to wyrugowałoby słowo 'płód',a na określenie dziecka
                                > trzebaby znaleźć nowe słowo. Takie procesy długo trwają, a w tym
                                > czasie mozna zapolować na czarownice.

                                Ja nie wypowiadałam się na temat czy zmiana jest potrzebna albo konieczna. Nie o
                                tym był mój wątek.

                                >
                                > Ci niektórzy nie maja swoich agend w każdym pzredszkolu, szkole,
                                > mediach i w rządzie, nie dysponuja pieniędzmi ani władzą, nie grają
                                > w odrażający sposób na uczuciach i nie korzystaja z krzykliwych
                                > bojówek dla osiągniecia swoich celów.
                                > Ty serio tak to widzisz,że zwolennicy rozszerzenia nazwy małżeństwo
                                > na związek homoseksualny maja taka sama siłę i stosuja takie same
                                > metody jak antychoicowcy?
                                > Cieżko mi w to uwierzyć, ale skoro mi zarzucasz niesprawiedliwośc,
                                > to widocznie tak własnie jest.
                                > Oni w pewnym sensie pragna postawić społeczeństwo pzred faktem, ale
                                > czy urabiają w tym kierunku dzieci pzredszkolne, szkolne, ludzi
                                > słabo wykształconych itp zani m wprowadza zmiany językowe i prawne?
                                > Czy maja cień takiej możliwości?
                                > Nie wydaje ci sie,że to mucha naprzeciw czołgu?

                                Jak już pisałam nie na tym chciałam się skupić w tym wątku. Ale zgadzam się, że
                                środowiska prawicowe manipulują. Pamiętam jak usunęli mój link do filmu z sekcją
                                zwłok, który podlinkowałam w wątku z filmikiem antyaborcyjnym komentowanym:
                                aborcja okropnie wygląda i powinna być zakazana. A jaki był powód usunięcia
                                mojego linka? "To obrzydliwe, nie chcemy oglądać takich rzeczy" To czemu nie
                                chcą zakazać sekcji zwłok?
                • saszenka2 Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:31
                  margot_may napisała:

                  > No właśnie. Nie ma żadnych zasad w stylu: to słowo jest
                  niezmienne, bo dotyczy
                  > tylko biologii.
                  > Jeśli chcesz mówić "małżeństwo homoseksualne" to nie możesz
                  jednocześnie
                  > potępiać innych zmian w języku. Gdybyś jeszcze potępiała, bo twoim
                  zdaniem
                  > dziecko zaczyna się po urodzeniu... to w porządku, ale ty
                  potępiasz, bo uważasz
                  > ,
                  > że inni nie powinni mieć pozwolenia na zmiany.
                  >
                  Margot, wyobrażasz sobie, że na żołędzie, zaczęlibyśmy mówić dęby
                  albo zmieniać definicję cytoplazmy, chloroplastów? Albo definicję
                  DNA. To są podstawy i to niezmienne, bo to dotyczą nauki ścisłej. I
                  można ich dowieść. Natomiast socjologiczne terminy można zmieniać,
                  poszerzać, bo zachodzą zmiany.
                  • margot_may Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 00:48
                    A dziecko jest terminem biologicznym?

                    dziecko
                    1. «człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego»
                    2. «syn lub córka, niezależnie od wieku»
                    3. «poufały, serdeczny zwrot do osoby dorosłej»
                    4. «niedorosłe zwierzę»
                    5. «wytwór czyjejś pracy»
                    • kocia_noga Re: Dzieci nienarodzone i małżeństwa homoseksualn 06.11.08, 09:06
                      margot_may napisała:

                      > A dziecko jest terminem biologicznym?
                      >
                      > dziecko
                      > 1. «człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego»

                      Jest to słowo języka potocxnego, nie termin naukowy, ale jak na
                      powszechne rozumienie precyzyjny - "od urodzenia" .
    • heretic_969 Małżeństwo homoseksualne jest jak 05.11.08, 04:46
      krzesło elektryczne do zwykłego krzesła - z normalnym małżeństwem nie ma nic
      wspólnego:)
      • piekielnica1 Re: Małżeństwo homoseksualne jest jak 05.11.08, 07:29
        krzesło elektryczne do zwykłego krzesła

        kon o koniaku a rum o rumaka tez sie roznia i co z tego?
        • kocia_noga Re: Małżeństwo homoseksualne jest jak 05.11.08, 10:16
          heretic panicznie boi się i brzydzi homoseksualizmu. Tylko dobry
          związek, choćby krótkotrwały z mężczyzną mógłby go wylecZyć.
          Tak m.in leczy sie fobie.
          • znana.jako.ggigus no fakt, ponoc silny strach 05.11.08, 10:36
            trwa ok. pol godziny, potem mija, wiec np. mnie nalezaloby wrzucic do basenu i
            odczekac na brzegu spokojnie pol godziny, hehe.
            Ale to ciekawe u heretica i paru innych osob - tak widoczna, odczuwalna fobia,
            bo przeciez zaden gej nie podejdzie i na sile nie zacznie tworzyc zwiazku z
            heretikiem albo innymi ludzmi z widoczna fobia homo. Takie manifestowanie
            wlasnych strachow jest naprawde interesujace, w koncu ja przechodzac kolo basenu
            nie krzycze - nie, blagam, nie wrzucajcie mnie!
            • kocia_noga Re: no fakt, ponoc silny strach 05.11.08, 10:53
              Podobne toby było jakbyś krzyczała - 'basen chce na mnie napaść' i
              domagała się delegalizacji basenów.
          • piekielnica1 Re: Małżeństwo homoseksualne jest jak 05.11.08, 11:08
            > Tylko dobry
            > związek, choćby krótkotrwały z mężczyzną mógłby go wylecZyć.

            No ale dobry zwiazek z mezczyzna moze powstac tylko za zgoda dwu
            stron.
            Jedyne co moze mu sie przydazyc to gwalt pod cela, ale musialby tam
            najpierw trafic.
            Nie wiem czy taka metoda u heretica by przyniosla pozadane
            rezultaty, ale wszyscy spotkalismy sie czasami ze stwierdzeniem, ze
            niejedna kobieta nauczyla by sie czegos tam gdyby ja "zlapac i
            porzadnie wyr.chac".
            Takie twierdzenia glosza zazwyczaj ludzie o pogladach wlasnie
            heretica
    • heretic_969 A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści z USA 06.11.08, 03:30
      edition.cnn.com/ELECTION/2008/results/ballot.measures/
      4:0
      PWND:))))
      • bene_gesserit Re: A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści 06.11.08, 12:16
        Zadne pwnd; kobiety tez mialy problemy z uzyskaniem prawa do
        edukacji albo glosowania. Najwyrazniej potrzeba wiecej czasu -
        tylko tyle.
        • heretic_969 Re: A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści 06.11.08, 23:18
          Bene, powiedz mi, skąd w feministkach tyle miłości do gejów? Że gotowe są
          porównywać realne upośledzenie kobiet do całkiem logicznego braku małżeństw
          jednopłciowych...
          • saszenka2 Re: A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści 06.11.08, 23:24
            heretic_969 napisał:

            > Bene, powiedz mi, skąd w feministkach tyle miłości do gejów? Że
            gotowe są
            > porównywać realne upośledzenie kobiet do całkiem logicznego braku
            małżeństw
            > jednopłciowych...

            Wynika to z tolerancji. Żyj i pozwól żyć innym. Wolność jest
            najważniejsza i każdy ma prawo do miłości, do bycia z ukochaną
            osobą, nawet jeśli w przypadku mężczyzny jest to drugi męzczyzna?
            Skąd w Tobie tyle homofobii? Jesteś kryptogejem, a może jakiś
            mężczyzna Cię skrzywdził, co? Bo normalnym ludziom nie przeszkadza
            to, że mężczyzna kocha mężczyznę. Przeszkadza to tym, którzy nie są
            pewni własnej orientacji albo mają jakieś złe wspomnienia...
          • bene_gesserit Re: A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści 07.11.08, 00:04
            'Milosc do gejow'? Nie zauwazylam. Troche tak, jakby mezczyznie -
            zwolennikowi praw do glosowania dla kobiet sto lat temu zarzucano
            milosc do kobiet.
          • ja.sinner Re: A propo "małżeństw homoseksualnych" - wieści 07.11.08, 11:18
            > Że gotowe są porównywać realne upośledzenie kobiet do całkiem
            > logicznego braku małżeństw jednopłciowych...

            Moze rozwin swoja mysl.
            Wynika z niej, ze czujesz sie realnie nadrozwiniety umyslowo
            wylacznie z faktu posiadania fiutka.
    • knurgb zawartosc 11.11.08, 21:21
      moze zamiast dziecko bedziemy uzywac terminu jaki oficjalnie uzywaja
      instytucje dokonujace aborcji, czyli 'zawartosc'.

      - witaj sasiadko, jak twoja zawartosc macicy?
      - a dobrze. ostatnio kopie. a twoja zawartosc macicy? zdaje sie, ze
      ma juz pol roku?
      - taaa.... ale znalazlam sie w trudnej sytuacji z powodu
      nieoczekiwanej straty pracy wiec odessalam.

      odessanie zawartosci macicy to jest wg instytucji aborcja w 24
      tygodniu. kij ma dwa konce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka