bene_gesserit
28.05.09, 23:14
O tym, jak kryzys i zmiany na rynku wplywaja na zycie przemyslu
towarzyskiego mowi wlasciciel burdelu:
Kiedy kobiety mówią, że życie zmusiło je do uprawiania
prostytucji, bo nie miały pieniędzy na jedzenie dla dziecka, to
kłamią. To znaczy, że nie chciały poszukać sobie pracy albo harować
cały dzień za średnią krajową. Kobieta zawsze ma wybór, a decydując
się na prostytucję, wybiera łatwy pieniądz. Cały szkopuł w tym,
żeby nie przehulać tego, co się zarobi.
Bo nie będzie hotelu w Alpach.
- No właśnie. Potem dziewczyny budzą się jako trzydziestolatki, a
to już naprawdę górny wiek w branży i nie mają nic. A te, które
wiedzą, czego chcą, ustawiają się na całe życie. Tylko że dzisiaj,
żeby zarabiać, trzeba w siebie inwestować. Dziewczyny kupują
najdroższe kosmetyki, codziennie chodzą na siłownię i jeżdżą do
Czech powiększać piersi, odsysać tłuszcz, czy poprawiać nosy, bo
tam operacje plastyczne są o wiele tańsze. Dbają o siebie jak
gwiazdy filmowe.
Ile dziewczyna wydaje na siebie miesięcznie?
- Od tysiąca do 2,5 tys. zł. Kupuje dobre kremy, chodzi do
kosmetyczki, manikiurzystki, pedikiurzystki. Musi dbać o siebie
całościowo, dlatego raz na miesiąc funduje sobie odnowę
biologiczną. Dużo pieniędzy wydaje na kosmetyki nawilżające ciało.
Przecież myje się po każdym kliencie, a kąpiel kilka czy
kilkanaście razy dziennie bardzo wysusza i niszczy skórę.
Większa kasa idzie na operacje plastyczne.
(...)
W dziewczyny często inwestują same agencje. Barterowo: firma płaci
za zrobienie się na bóstwo, a bóstwo przez jakiś czas pracuje dla
agencji i odpracowuje dług. Popularną opcją jest też zaciąganie
kredytów w bankach. Wiedzą, że muszą zrobić piorunujące wrażenie na
klientach, więc poprawianie natury traktują jak ważną inwestycję.
Inwestują też w edukację. Uczą się języków, bo przyjeżdża do nas
coraz więcej obcokrajowców. Widzą, że to już nie są głupie
panienki, które ani be, ani me. Niektóre władają swobodnie kilkoma
językami, studiują. Edukacja się opłaca, bo pozwala podnieść ceny.
Nic dziwnego, że jest boom na "mieszkania".
???
- Kiedyś ładne dziewczyny pracowały w klubach, ale zorientowały
się, że te same albo lepsze pieniądze mogą zarobić na własną rękę.
Teraz wynajmują mieszkania, w których przyjmują klientów. Fajnie
urządzone, z klimatem, w którym człowiek nie czuje się jak w
burdelu. Czasami koleżanki wspólnie wynajmują apartament, bo
stawiają na bogatszych klientów. Do mieszkań przychodzą dwie grupy
mężczyzn: tzw. krawaciarze, którzy wpadają w porze lunchu, i
mężczyźni, którzy chcą się zabawić w nocy.
Teraz prostytutki są bardziej samodzielne, znają się na ekonomii i
wiedzą, że aby utrzymać się na każdym rynku, trzeba poszerzać
zakres usług, nadążać za trendami. Wystarczy zajrzeć do internetu,
gdzie na stronach oprócz normalnych ogłoszeń jest strefa VIP z
ekskluzywnymi dziewczynami, czy od roku bardzo popularne dominacje.
Czy kryzys coś zmienił w branży?
- Kryzys mocno uderzył w agencje. Zniknęły imprezy z rozmachem,
takie za 10-20 tys. zł, kiedy firmy po konferencji zabierały
kontrahentów do agencji. Nie zmieniła się za to liczba przeciętnych
klientów - zwykły seks za 300 zł dalej cieszy się powodzeniem.
Chociaż mężczyźni coraz częściej przychodzą do klubu po prostu się
wygadać, wyżalić. Dziewczyny to wkurza, bo chcą jak najszybciej iść
z nimi "na pokój", a nie słuchać ich godzinami.
W kryzysie zyskały "mieszkaniówki". U nich jest taniej i bez
pośrednictwa agencji.
tinyurl.com/lz3jxn