bene_gesserit
01.06.09, 11:46
...i o jezyku i plci:
Jakie było twoje pierwsze wrażenie?
Że to kobiety rządzą tym krajem, potajemnie. Mimo bardzo
staroświeckich ról społecznych związanych z płcią, które kojarzyły
mi się z latami 50. na Zachodzie - mężczyźni macho, a panie piękne,
ale powołane do gotowania, raczej należało im dawać kwiaty, niż
dyskutować z nimi na poważne tematy. Miałem wrażenie, że kobiety
się z tym zgadzają, jednak wiedzą swoje. To jest jednym z
tematów 'Zatopionej zimy'. Tytuł miał brzmieć 'Kobiety
undergroundu', w tym sensie, że są w podziemiu, ale stamtąd rządzą.
Nie chciałem, żeby bohaterka mojej książki Marta była słaba,
sentymentalna, ale nie jest też karierowiczką, egoistką. Ma
dziecko, domowe życie. Zakochuje się, jednak nie pozwala, żeby to
przesłoniło jej ambicje. Praca naukowa bywa dla niej ważniejsza od
mężczyzny.
(...)
[écriture féminine]
Można wyjaśnić, co to znaczy?
Trudno, ale można spróbować. To zakwestionowanie tezy, że pisanie
jest męską domeną, ale też rozpoznanie, że w języku odbywa się
walka o równouprawnienie płci. Écriture féminine przeciwstawia się
kategoriom - nielinearny, enigmatyczny sposób pisania, oferujący
wiele znaczeń, w związku z tym podstępny, poetycki, ciemny,
niemożliwy do zdefiniowania... Jednak wciąż, miejmy nadzieję,
znaczący. Woolf za śmiertelne dla pisarza uznawała bycie po prostu
mężczyzną albo po prostu kobietą. Potem Cixous w środku feminizmu
lat 70. zalecała 'pisanie ciałem', rytmami, tym, co kobiety czują
dzięki pulsowaniu narodzin, macierzyństwa, menstruacji, co - w
jasny sposób - dla mężczyzn jest niedostępne. Poddała się temu
Angela Carter, niedługo później Jeanette Winterson i setki innych
piszących kobiet w latach 80., a potem, kiedy zamiast o płci
zaczęło się mówić o seksualnej tożsamości, używać pojęcia 'gender',
te teorie stały się jeszcze bardziej trafne. Chodzi w nich o
świadome rozbijanie różnic męsko-damskich, nieuznawanie granic,
powodowanie zamieszania wokół nich.
Coś cię zaskakuje w tym, jak układają się u nas relacje kobiet i
mężczyzn?
Kiedy się zorientowałem, jak bardzo popularny jest tu sponsoring,
pomyślałem: 'To lata 20. ubiegłego wieku'. Spotykasz mężczyznę z
żoną i z dziewczyną, którą on utrzymuje, wszyscy razem. Otwieram
gazety i widzę ogłoszenia: 'Szukam sponsora'. Nie rozumiem, jak to
działa. Czy studentki zdają sobie sprawę, że to jest prostytucja,
czy myślą, że po prostu ktoś płaci za ich edukację, a wszystko, co
one muszą zrobić, to się rozebrać? Powszechność tego zjawiska musi
mieć wpływ na to, jak kobiety czują się w tym kraju, jak są
postrzegane. Dzień Kobiet, który na szczęście staje się reliktem,
był fatalną formą uprzedmiotowienia. Jeśli w ogóle wypada szukać
czegoś dobrego w tym wszystkim, wydaje mi się, że Polki są
wyjątkowo silne, bo musiały znaleźć sposoby na to, jak radzić sobie
z męską dominacją. Istnieje teraz niebezpieczeństwo przesadzenia w
drugą stronę - feminizm polegający na tym, że mężczyzn się
nienawidzi.
(...)
Kobieca literatura, jak ja ją postrzegam, istnieje dziś na równi z
męską. Jasne, trwa walka, żeby wzmacniać sukces feminizmu, rozbić
szklany sufit nad kobietami raz na zawsze w znaczeniu ekonomicznym.
Jeśli chodzi o literaturę, istnieje cały męski kanon, który
należałoby zrównoważyć, nie wspominając o codziennej walce o władzę
wewnątrz języka. Polski wydaje mi się bardzo patriarchalny.
Co masz na myśli?
My mówimy 'mother tongue', jak wy mówicie?
Język ojczysty.
My mówimy "soul mate", wy?
Bratnia dusza.
To są męskie struktury językowe. Takie rzeczy związane z
codziennością trudno zmienić, bo są zakorzenione. Potrzeba
najbardziej wywrotowych działań, żeby zmienić język kontrolowany
przez mężczyzn. Jest to możliwe, ale potrwałoby pewnie jakieś 25
lat.
Jak to się robi?
Dobrym sposobem jest kampania społeczna, zorganizowane, zdecydowane
działania. Dziennikarek, pisarek, przedstawicielek polityki,
biznesu, wszystkich poziomów życia. Jest coraz więcej coraz
lepszych kobiet krytyków, wydawców, wykładowców, każda z nich coś
zmienia. Ale istnieje też potrzeba silnych, zapadających w pamięć
kobiecych postaci literackich. Gdzie jest żeńska bohaterka, która
mogłaby rywalizować z Herzogiem Bellowa? Może Ruth Puttermesser
stworzona przez Cynthię Ozick. Czas, żeby żeńskie bohaterki
odsunęły się od tragicznych, histerycznych wizerunków.
tinyurl.com/mcrdke