Dodaj do ulubionych

nie chcę żyć bez dzieci

01.03.02, 16:25
Piszę bo musze w końcu o tym porozmawiać.
mam za soba 2 poronienia i 1 ciążę donoszoną - jednak córeczka zachorowała jak
jeszcze byłam w ciąży i zaraz po urodzeniu - 1 dzień po musiała być
przeprowadzona operacja. Wskutek uplywu krwi córeczka zmarła. Wiem,że gdyby
żyła nie byłaby zdrowa - przepowiadany był nowotwór - nie wiadomo bylo tylko
czy zlośliwy. Zdawałam sobie sprawe z wszystkich możliwości, z bardzo dużego
ryzyka, które ponosimy wszyscy (dziecko i my - rodzice). Wiem - na sposób
zdroworozsądkowy - że dobrze się stało, że Pan Bóg już ją wziął do siebie, że
nie musi już cierpieć. Ale tęsknie za Nią bardzo.
Teraz minęło właśnie 7 miesięcy od tych wydarzeń. Lekarz mówił, żeby się
sposobić do nowej ciąży na wiosnę - zwłaszcza, że jestem po specjalistycznych
szczepionkach - limfocytami męża - które w moim wypadku sprawiają, że organizm
nie odrzuca ciąży i mogę ja donosić.
Bardzo sie boję ....
Wyczekiwania
Cierpienia
Przyszłości
A jednocześnie nie chcę żyć bez dzieci

Obserwuj wątek
    • alina1 Re: nie chcę żyć bez dzieci 01.03.02, 19:02
      Ja raz poroniłam a raz donosiłam ciążę. Ale w dniu porodu nie czułam ruchów.
      Urodziłam po wielu godzinach martwą córeczkę. Okazało się, że miała wady
      genetyczne. Dziwiono się, że donosiłam ciążę. W sierpniu miną trzy lata, a ja
      nadal myślę o niej codziennie. Była taka śliczna. Nawet jej nie zdążyłam
      przytulić, nie widział jej mąż. Nie miała sznas na życie jak mi powiedziano.
      Czy się zastanawiałam, czy lepiej że odeszła wcześniej niż na moich rękach,
      tak. Ale odpowiedzi są różne. To wszystko boli nadal. Dziś lecze się bo nie
      mogę zajść w ciążę. Mam 31 lat i czasu niewiele. Nie stać mnie będzie na
      zabiegi typu in vitro. Nawet nie chcę myśleć co będzie jeśli farmakologiczne
      metody zawiodą. Mąż tak lubi bawić się z synkiem mojej siostry a mi wtedy pęka
      serce.
      Kiedy jest mi tak źle, jadę na cmentarz, proszę ją o pomoc, rozmawiam z nią.
      Boję się także
      tego czy zajdę...
      czy donoszę ciążę...
      czy maleństwo zostsnie z nami zdrowe..
      Jestem z tobą myślami.
      • booogie Re: nie chcę żyć bez dzieci 04.03.02, 07:53
        Dziękuje za list. Też nie widziałam swojej córeczki tuż po porodzie, kiedy
        jeszcze żyła - widział ją mój mąż. Ja zobaczyłam ją dopiero tuż przed
        pochówkiem, po długich 7 dniach. Bardzo się bałam tego , a jednocześnie tak
        bardzo chciałam ją zobaczyć. Te siedem dni to był koszmar - nie moglam spać,
        wszystko mnie bolało. A najbardziej to, że jednak sie nie udało.
        Dopiero jak zobaczyłam Julcię - cały gniew do Boga odszedł. Była taka
        ładniutka. Wiem, że teraz ma się dobrze. Bo dla Boga ludzie nie umierają,
        podobno. Tylko dla nas ludzi. Więc sie pocieszam czasem, że sie spotkamy.
        Przepraszam, że o tym wszystkim piszę - to takie osobiste. Ale nie chcę nikogo
        męczyc z otoczenia tymi opowieściami - chociaż sama już chyba świruję. Zawsze
        byłam pogodna, pełna pomysłów na życie... Teraz jakby uszło ze mnie powietrze,
        czuję jakby ktoś za mnie pisał moje życie... I to mnie strasznie męczy...


        Jeśli chodzi o Twoją sprawę - jest w Łodzi bardzo dobry ginekolog, do którego
        przyjeżdźaja pary z całej Polski - leczyć niepłodność lub poronienia nawykowe.
        Jest on najmłodszym prof. zwyczajnym - ma dopiero 40 lat.
        Od kilku lat leczy z powodzeniem - u mnie fakt, że donosiłam ciąże to zasługa
        m.in. jego szczepionki - gdyż jestem odporna na wszelkie choroby - a mój
        organizm wcześniej - przed szczepieniami - odrzucał ciążę traktując ją jako
        chorobę właśnie.
        W każdym razie ma na swoim koncie ponad 280 dzieciaszków. To daje nadzieję...
        No i w każdym razie nie jest tak drogi jak metoda in vitro.
        Zreszta kiedys byłam świadkiem, że u pacjentki skierowanej w klinice
        warszawskiej na in vitro, powiedziano, żeby pojechała jeszcze do prof.
        Malinowskiego do Łodzi, bo on ma takie specjalne szczepionki, które spowodują,
        że na pewno wszystko sie powiedzie. Malinowski zlecił jeszcze raz wszystkie
        badania w Matce Polce - i okazało sie, że w Warszawie nie przeprowadzili
        podstawowych badań i u tej pacjentki w ogóle by nie doszlo do zapłodnienia bo
        ma endometriozę. Później podjęła leczenie u Malinowskiego.
        Jak widać wszędzie wyciągaja kasę, ale nie zawsze ze skutkiem.
        Znam bezpośrednio jeszcze kilka przypadków kiedy sie powiodło, więc i sama mam
        nadzieję, że następnym razem się będzie lepiej.
        Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki za odzew
        • agramav Re: nie chcę żyć bez dzieci 05.03.02, 11:31
          booogie napisał(a):

          > Jeśli chodzi o Twoją sprawę - jest w Łodzi bardzo dobry ginekolog, do którego
          > przyjeżdźaja pary z całej Polski - leczyć niepłodność lub poronienia nawykowe.
          > Jest on najmłodszym prof. zwyczajnym - ma dopiero 40 lat.
          > Od kilku lat leczy z powodzeniem - u mnie fakt, że donosiłam ciąże to zasługa
          > m.in. jego szczepionki - gdyż jestem odporna na wszelkie choroby - a mój
          > organizm wcześniej - przed szczepieniami - odrzucał ciążę traktując ją jako
          > chorobę właśnie.

          Wiem, że prof. M i jego szczepienia są podobno bardzo skuteczne w przypadku
          poronień i mam nadzieję, że ci pomogą. Ja leczę się od kilku lat na niepłodność,
          byłam u niego już na kilku szczepieniach, jak i innych badaniach i później
          odpowiednim leczenu farmakologicznym - niestety bez skutku, ale oczywiście nie
          mam pretensji, bo skuteczność nie jest w 100% gwarantowana. Ale znam wiele osób,
          które tak jak ja leczą się na niepłodność, i każdej z nich (za wyjątkiem jednej
          pary po 2 poronieniach), która była na pierwszych testach wychodził zawsze "brak
          hamowania" - statystycznie rzecz biorąc jest mało prawdopodobne, abyśmy wszystkie
          miały tą samą przypadłość immunologiczną. I to mnie trochę niepokoi i zastanawia,
          ale jestem daleka od poddawania w wątpliwość doświadczenia i wiedzy prof. M, bo
          nie mam w tym zakresie żadnych podstaw.

          > Zreszta kiedys byłam świadkiem, że u pacjentki skierowanej w klinice
          > warszawskiej na in vitro, powiedziano, żeby pojechała jeszcze do prof.
          > Malinowskiego do Łodzi, bo on ma takie specjalne szczepionki, które spowodują,
          > że na pewno wszystko sie powiedzie. Malinowski zlecił jeszcze raz wszystkie
          > badania w Matce Polce - i okazało sie, że w Warszawie nie przeprowadzili
          > podstawowych badań i u tej pacjentki w ogóle by nie doszlo do zapłodnienia bo
          > ma endometriozę.

          To nie zupełnie tak. Ja też mam endometriozę i ją można jedynie zaleczyć na jaki
          czas, operacyjnie lub farmakologicznie, ale nie można jej wyleczyć, dlatego jest
          ona jednym ze wskazań do zabiegów in vitro. Ja przechodziłam już kilka tych
          zabiegów, przed leczeniem immunologicznym u prof. M i po leczeniu - na razie bez
          skutku.

          > Jak widać wszędzie wyciągaja kasę, ale nie zawsze ze skutkiem.

          Przy tak złożonych sprawach jak niepłodnośc czy poronienia, żaden lekarz nie może
          zagwarantować upragnionego efektu. Najważniejsze, żeby trafić do dobrego,
          doświadczonego specjalisty i aby mieć do niego zaufanie - od jakiegoś czasu m.in.
          listy dyskusyjne w internecie pozwalają nam wymienić doświadczenia, poszerzać
          naszą wiedzę nt. dostępnych metod i technik leczenia i w efekcie pomagają oceniać
          poziom naszej diagnostyki i leczenia, i to jak sądzę jest bardzo ważne.

          Życzę powodzenia wszystkim zmagającym się z tym problemem. Pozdrawiam.
          • booogie Re: nie chcę żyć bez dzieci 05.03.02, 13:25
            bardzo dziękuje z informacje. ostatnio byłam w takim dole, że szukałam wszędzie
            błędów - zwłaszcza lekarskich....
            szkoda, że nie ma 100% gwarancji..
    • monallisa Re: nie chcę żyć bez dzieci 02.03.02, 13:44
      wiem , co czujesz ; jestem dokładnie w tej samej sytuacji; 6 m-cy temu
      straciłam synka , który zmarł 8 dni po porodzie; mam podobne obawy, ale na
      ciążę mogę pozwolić sobie dopiero za pół roku najwcześniej ( jestem po
      cesarskim cięciu); trzymam za Ciebie kciukiwink))))))))wierzę ,że dołączymy do
      grona szczęśliwych mateksmile)))))
      • booogie Re: nie chcę żyć bez dzieci 04.03.02, 07:58
        Ja też miałam cesarkę - lekarze (prof. Wilczyński - ordynator Kliniki Matczyno-
        Płodowej w Matce Polce w Łodzi i prof Malinowski- ordynator Ginekologii
        Chirurgicznej) powiedzieli, że bezpiecznie mozna zajść w ciążę już po 6
        miesiącach, ale lepiej przeczekać te przesilenia wiosenne kiedy szaleja wirusy
        grypy itp.
        Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za ciepłe słowa
        Dobrze że jest miejsce gdzie można porozmawiać
        Długo go szukałam
    • tadeusz.rydzyk apage satanas 04.03.02, 09:51
      zycie bez dzieci jest piekne - wiecej pieniędzy, brak roztępów, ładniejsza
      figura. aż dziwne, że grzeszne kobiety nie potrafią tego dostrzec.

      fanatyczki, spalicie się w ogniu piekielnym!!!
      • beata4 Re: apage satanas 04.03.02, 10:06
        tadeusz.rydzyk napisał(a):

        > zycie bez dzieci jest piekne - wiecej pieniędzy, brak roztępów, ładniejsza
        > figura. aż dziwne, że grzeszne kobiety nie potrafią tego dostrzec.
        >
        > fanatyczki, spalicie się w ogniu piekielnym!!!

        Do żartów, zwłaszcza głupich to znalazłoby sie klika innych głupich list. Jak można z czegoś takiego żartować ? Sam
        się spal a wcześniej stuknij się czymś ciężkim.
      • booogie Re: apage satanas 04.03.02, 12:59
        what's up gościu?
      • djbober Re: apage satanas 10.09.02, 09:52
        Prawdziwy palant z Pana. Pieniądze szczęścia nie dają, a dziecko tak. A poza
        tym nie trzeba urodzić dziecka żeby mieć rozstępy. Nie zdaje sobie Pan sprawy
        jaki wieki ból zadał Pan wielu kobietom swoja wypowiedzią.
    • wielblad Re: nie chcę żyć bez dzieci 04.03.02, 13:50
      To bardzo smutny watek. Teraz bedac w prawie osmym miesiacu ciazy nie wyobrazam
      sobie zycia bez mojego dziecka. Jeszcze sie nie urodzilo a juz do niego mowie
      po imieniu, opowiadam mu jaki byl moj dzien i czytam mu bajki. Jestem myslami z
      wszystkimi kobietami ktore nie moga miec dzieci. Ja jestem szczesciara a zawsze
      myslalam ze jest odwrotnie, zawsze mowilam do siebie, ze inni to ale maja
      szczescie. Nie wiem co bym zrobila gdyby mu sie cos stalo. Chyba bym umarla.
      Moze nawet zaczelabym wierzyc w Boga. Trzymajcie sie dziewczyny i bedzcie
      dobrej mysli. Wielblad
    • martyna9 Re: nie chcę żyć bez dzieci 09.03.02, 22:48
      to straszne!! nie wyobrazam sobie takiej straty...posylam moc cieplych
      usciskow i buziakow.
      nie trac nadzieji-probuj
    • booogie Re: nie chcę żyć bez dzieci 09.09.02, 17:05
      To znowu ja

      módlcie sie za mnie



      booogie napisał(a):

      > Piszę bo musze w końcu o tym porozmawiać.
      > mam za soba 2 poronienia i 1 ciążę donoszoną - jednak córeczka zachorowała
      jak
      > jeszcze byłam w ciąży i zaraz po urodzeniu - 1 dzień po musiała być
      > przeprowadzona operacja. Wskutek uplywu krwi córeczka zmarła. Wiem,że gdyby
      > żyła nie byłaby zdrowa - przepowiadany był nowotwór - nie wiadomo bylo tylko
      > czy zlośliwy. Zdawałam sobie sprawe z wszystkich możliwości, z bardzo dużego
      > ryzyka, które ponosimy wszyscy (dziecko i my - rodzice). Wiem - na sposób
      > zdroworozsądkowy - że dobrze się stało, że Pan Bóg już ją wziął do siebie, że
      > nie musi już cierpieć. Ale tęsknie za Nią bardzo.
      > Teraz minęło właśnie 7 miesięcy od tych wydarzeń. Lekarz mówił, żeby się
      > sposobić do nowej ciąży na wiosnę - zwłaszcza, że jestem po specjalistycznych
      > szczepionkach - limfocytami męża - które w moim wypadku sprawiają, że
      organizm
      > nie odrzuca ciąży i mogę ja donosić.
      > Bardzo sie boję ....
      > Wyczekiwania
      > Cierpienia
      > Przyszłości
      > A jednocześnie nie chcę żyć bez dzieci
      >
      • witch_hazel Re: nie chcę żyć bez dzieci 09.09.02, 19:27
        odezwij się, co u Ciebie, bo Twój apel brzmi dramatycznie...
        Mam nadzieję, że i dla Ciebie zaświeci światełko.
        • booogie Re: nie chcę żyć bez dzieci 10.09.02, 07:53
          Tak jak wiele kobiet, które piszą na forum o ponownych próbach zajścia w ciążę
          i urodzenia upragnionego dziecka, tak i ja od paru miesięcy zmagam się z tym
          problemem. A w zasadzie od niego uciekam - głównie w pracę. Ale jutro wyjeżdżam
          na wakacje - 11 września w dodatku samolotem - i to już mnie troche przeraża -
          i zamierzamy z mężem wśród nastrojowych chwil począć nasze dziecko. I wszystko
          OK. Tyle,że zaraz po tej próbie będę stopniowo wpadać w czarną dziurę depresji.
          Już to przerabiałam. Czuje sie jakbym stopniowo była paraliżowana - i to
          doslownie-przez strach.
          Byłam u pani psycholog - ale nie pomogła - raczej mówiła o adopcji - cóż, kiedy
          jak na razie lekarze - mówią, że mamy jeszcze szansę na swojego dzidziulka -
          więc mąż nie chce nawet słyszeć o adopcji.

          Generalnie jest mi teraz dobrze, ale przeczuwam co będzie za 2-3 tygodnie. I
          to nie jest czarnowidztwo, tylko doswiadczenie.
          Dzięki za kontakt.

          Bogna
          • charissa Re: nie chc? ?y? bez dzieci 10.09.02, 10:37
            czytam te wasze posty i sie poplakalam.
            bo ja na razie biore pigulki, bo dziecko mi teraz w ogole
            nie pasuje. ale bardzo czesto ostatnio nachodza mnie
            mysli, ze teraz sie tak bronie przed dzieckiem, ze jak
            juz bede chciala je miec to bedzie za pozno, ze cos
            bedzie nie tak, ze leczenie potrwa dlugo. Bardzo chce
            miec dziecko, ale wszystko sie teraz uklada nie tak...
            czy mozna sobie zrobic jakies badania na przyszlosc?
            chodze regularnie do ginekologa i nic nie mowi, zeby bylo
            cos nie tak, ale zapewne wiele schorzem mozna wykryc
            innymi specjalistycznymi badaniami.
            Mam nadzieje, ze te moje obawy sie nie sprawdza, ze
            bedzie wszystko ok.
            Wam zycze wszystkiego dobrego i powodzenia. mam nadzieje,
            ze wkrotce przeczytamy o narodzinach nowego czlowieka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka