Dodaj do ulubionych

kto mi powie co mi jest?

02.10.13, 14:33
Witam, otóż mam 30lat i borykam się od pewnego czasu z różnymi dolegliwościami. Wszystko zaczęło się jakieś 4 lata temu kiedy rok po porodzie pojawił się u mnie objaw Raynaud'a. Strasznie marzły mi palce dłoni i stóp, przybierały trzy kolory najpierw biały potem siny a następnie czerwony.Do tego w momencie "odmarzania" towarzyszył temu bardzo nieprzyjemny ból jakby mi palce odrąbywano. Miałam tak zarówno latem gdy np. weszłam do zimnego morza albo gdy trzymałam szklankę z zimnym napojem jak i zimą kiedy to nie byłam w stanie normalnie funkcjonowac na zewnątrz. We rześniu 2011r zrobiłam badanie kapilaroskopii które wykazało kilka pętli typu Raynaud na jednym palcu. Z tym wynikiem zostałam skierowana do reumatologa, który zlecił mi zrobienie przeciwciał przeciwjądrowych, OB i anty CCP. Wszystkie badania wyszły mi w normie. Następnie w marcu 2102r zaszłam w drugą ciąże i objaw Raynaud'a zniknął-ucieszyłam się, że ten problem mam już z głowy ale to była tylko tzw cisza przed burzą. Obecnie jestem 10 miesięcy po porodzie i jakieś 2-3 miesiące temu problem z objawem Raynaud'a powrócił. Do tego doszły jeszcze bóle dłoni szczególnie nocą kiedy to też pojawia się opuchlizna palców u obu rąk. Mam wrażenie jakby dłonie mi ciążyły, czasami czuje takie jakby mrowienie, pulsowanie, delikatne kłucie.Ponadto kiedy próbuje zacisnąc je w pięści bolą mnie dłonie od wewnętrznej strony. Problem mam też ze stopami-kiedy codziennie rano wstaję z łóżka bolą mnie stopy tj. pięty, podeszwy i stawy skokowe, chodzę wtedy jakby mnie coś pokręciło. Taki stan trwa krótko, po paru minutach gdy się rozchodzę to mija. Bolą mnie również kolana-jak kucnę to nie mogę się potem podnieśc. Tydzień temu zaniepokojona tymi wszystkimi objawami zrobiłam jeszcze raz kapilaroskopie i obraz wyszedł dużo gorszy niż 2 lata temu. Pętle typu Raynaud'a mam już liczne na obu dłoniach. Lekarka, która robiła to badanie pilnie odsyła mnie do reumatologa gdyż mogę miec jakąś chorobę tkanki łącznej. Wizytę mam dopiero 13.11 a do tego czasu chyba oszaleję martwiąc się czy nie choruję na coś poważnego. Proszę powiedźcie co to może byc, może ktoś miał podobne dolegliwości i okazało się to tylko jakąś błahostką sad Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: kto mi powie co mi jest? 02.10.13, 20:20
      skoro lekarz ci nie powiedział, co to może być, sądzisz że tutaj ci ktoś to powie?
      tu nie ma ani jednego lekarza!!
      równie dobrze mogłabyś znachora o zdanie zapytać.
      albo szeptuchy.
      diagnoza będzie równie celna.
      • gretchen184 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 06:31
        a skąd ty niby wiesz,że tu żadna forumka nie jest lekarzem? jasnowidz? czy jak zwykle chęć dowalenia?
        autorko wątku-co do dłoni to nie pomogę ale jeśli chodzi o stopy to mam bardzo podobne objawy-sztywność,ból,chodzę jak stara babka-ale tylko do momentu rozruszania.byłam u ortopedy,okazało się,że to zespół przeciążeniowy stóp i początki zwyrodnień-w moim przypadku akurat najprawdopodobniej za dużo chodzę tongue_out
        • rotkaeppchen1 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 11:46
          Mialam to samo, u mnie to byla niedoczynnosc tarczycy.
          • mania2008 Re: rotkaeppchen1 03.10.13, 11:56
            dziękuję Ci bardzo za odpowiedź, czytałam Twój wpis na forum zdrowie smile nie pamiętam teraz jakie były wartości ft3 i ft4 ale mój lekarz mówił, że wszystko jest z tarczycą ok (że może się z taką małą urodziłam) i leczył mnie tylko na hiperprolaktynemie.
            • rotkaeppchen1 Re: rotkaeppchen1 03.10.13, 13:47
              Wyniki warto miec czarno na bialym. U mnie tez z tarczyca było ok, potem lekka niedoczynnosc tsh 3, 5 byla leczona jodem, co w Hashimoto jest gwoździem do trumny. No ale przeciwcial nikt zbadac nie raczyl. Leczono mnie antydepresantami, hormonami, bromergonem na hiperprolaktynemi, nie mowiac juz o stracie ciąży, najprawdopodobniej z powodu braku diagnozy i leczenia (prawdopodobnie, bo takie historie zdarzają się tez u osób calkiem zdrowych).

              Bylam ostatnio u nowej ginekolog, musiałam się jej przedstawic (historie choroby, leczenie, dolegliwosci) i ona byla zachwycona, ze tak dobrze sie w tym temacie orientuje. Zapytałam, ze dlaczego, ze lekarze przecież nie lubią, jak pacjent się "mądrzy". A ona na to, ze (szczegolnie w chorobach przewleklych) swiadomosc i wiedza pacjenta sa nie do przecenienia, a przede wszystkim pacjent zna nsjlepiej swój organizm i jego swiadome obserwacje oraz świadome obserwacje skuteczności leczenia, sa dla lekarza tylko pomocne! Rzadko spotykam się z taką postawą. Tylko raz wprawdzie byłam ofuknieta za moja "polwiedze", wiekszosc lekarzy macha poblazliwie reka. Jednak jakos dziwnie nigdy nikt mi nie odradzil zdecydowanie wlasnego ustawiania dawek na podstawie wynikow, informacji z forum (link w sygnaturce), z dwoch fachowych ksiazek i przede wszystkim!!! własnego samopoczucia i objawow. Gdyby moja aktywnosc w leczeniu i decyzje miały byc dla mnie szkodliwe, lekarz musialby mnie ostrzec, ze działam na wlasne ryzyko i ze on zdecydowanie odradza to czy tamto. A on tylko mowi: no dobrze, to zobaczmy, jezeli poczuje sie pani lepiej, to ok, proszę tylko zbadac poziom hormonów za 4 tyg...

              W ten sposob wlasnie namowilam lekarza na suplementacje hormonu t3. Jego poziom byl bardzo niski, ale w normie, mimo dbania o poziom selenu, ,poprawy nie bylo. Powiedzialam lekarzowi: wiem, ze Pan nie widzi potrzeby suplementacji ale wg moich informacji, poziom jest za niski, i jezeli nie uwaza pan, ze mi zaszkodzi, prosilabym o przepisanie, jezeli nie pomoże, to ok ale ja bede spokojniejsza. Lekarz piwiedzial, ze potrzeby nie widzi ale ok, wyniki sa takie, ze mała dawka mi nie zaszkodzi.

              I co? Nie poczulam sie lepiej ale ostatnie trzy cykle trwaly 30 dni, owulacja była - stwierdzona na usg, nie bylo za to pmsu! A przed suplementacja cykle rozlazly mi się do 46-48 dni a pms miałam 2-3 tygodnie!

              Opowiedzialam to nowej ginekolog, ona zachwycona i powiedziała, zeby właśnie obserwowac cykl miesiączkowy, bo on jest takim barometrem dzialania tarczycy i jej hormonow.

              No ale gdyby nie forum i polecone na nim ksiazki, nie mialabym tej wiedzy. Wiedze z forum nalezy skonfrontować z innymi, piwazniejszymi zrodlami. To trochę jak wikipedia - sporo glupot ale i prawda sie znajdzie.
        • doral2 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 21:01
          gretchen184 napisała:

          > a skąd ty niby wiesz,że tu żadna forumka nie jest lekarzem?.."

          uderz w stół, nożyce się odezwą...
          • gretchen184 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 21:13
            doral2 napisała:


            >
            > uderz w stół, nożyce się odezwą...

            a coś konstruktywnego?
            czy kłapiesz buzią z przyzwyczajenia?
            • patria5 Re: kto mi powie co mi jest? 04.10.13, 11:30
              bardzo prawdopodobne może być poporodowe zapalenie tarczycy
              poczytaj watki na polecanym forum tarczycowym : tarczyca dorosłych i dzieci lub Choroby tarczycy i Hashimoto
              wyciągnij dokładne informacje od lekarza, który twierdził, ze wyniki tarczycowe masz w normie;
              nawet "w normie" nie zawsze oznacza "właściwe"; a jeśli nie da to zrób na własną reke TSH, fT3 i fT4
      • mania2008 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 11:48
        właśnie o to chodzi, że wizytę u lekarza specjalisty mam dopiero w listopadzie i nie liczyłam tutaj na postawienie trafnej diagnozy tylko o jakieś podpowiedzi bo może ktoś miał podobnie jak ja. Poza tym wiadomo jaka jest nasza służba zdrowia i że czasami jak się czegoś nie podpowie lekarzowi to najchętniej odesłałby nas z kwitkiem do domu albo wysłał do psychiatry!
        • rotkaeppchen1 Re: kto mi powie co mi jest? 03.10.13, 13:18
          Wejdz na forum choroby tarczycy i Hashimoto i zrób test na niedoczynnosc.

          A co do "diagnozy" i porad w internecie - gdyby nie forum i wiedza (z autopsji) dziewczyn nie-lekarek, do dzis bylabym w niedoczynnosci, mimo "opieki" lekarskiej.
          Lekarze nic nie mówią, zloszcza sie na pacjenta, ze ten się "dokształca" i "opowiada bzdury z internetu" ale jak go przycisnąć, okazuje się, ze większość informacji jest prawdziwa... Poza tym trudno się dziwić osobie chorej, która ma wizyte lekarska za miesiąc, ze probuje dojsc, co jej moze dolegac.
          Trzeba na informacje z forum patrzec krytycznie ale to nie "grzech" szukac informacji u innych.
    • Gość: Jania Re: kto mi powie co mi jest? IP: *.icpnet.pl 15.07.14, 20:16
      Wiem , ze minelo sporo czasu ale wlasnie dzisiaj szukalam informacji o zasinialych pietach i tat trafilam na Twoj post.Kiedy czytalam o objawach ,to tak jak bym cofnela sie o 30 lat.Mialam , mam to samo a ta choroba ktora u Ciebie podejrzewaja lekarze to prawdopodobnie sclerodermia. Niestety obie te choroby zawsze wystepuja razem.Zla wiadomosc jest taka ze choroba jest ciezka , nieuleczalna i postepujaca z okresami remisji, a dobra to taka ze mozna z nia zyc wiele lat, mimo ze specjalisci mowia rozne rzeczy.Zycie chorej osoby jest coraz trudniejsze, wiec nie zaluj sobie ,,zycia ,, poki jeszcze jestes w dobrej formie/ mysle o wyjazdach, wakacjach z dziecmi /.Jesli jestes zainteresowana, sluze pomoca. Pozdrawiam.Jania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka