zaraa
27.08.04, 21:04
Moja koleżanka kiedy zaczęła brać tabletki hormonalne zaczęła mieć straszne
migreny. Żeby leczyć te migreny zjadała straszne ilości leków
przeciwbólowych, tych specjalnych na migrenę też. Ginekolog sugerował
odstawienie hormonów, tym bardziej że w okresie bez tabletek bóle głowy
ustępowały, ale ona się uparła - nic tylko tabletki, no zresztą jeszcze nie
rodziła, więc trudno byłoby o spiralę. No więc zmieniał - z takich na siakie,
i jeszcze inne - nic nie pomagało. Migreny jak były - tak były. Miała nawet
robiona tomografię i rezonans głowy, także te z kontrastem, czy nie ma
tętniaka - wszystko było w porządku. Koszmar zaś polega na tym, że ona w tej
chwili leży na neurologii z udarem niedokrwiennym mózgu (tak to się chyba
nazywa?). Lekarz to tłumaczył w ten sposób, że skurcz tętnicy w mózgu przy
migrenie był tak duży, że doprowadził do niedokrwienia - ma skrzywioną twarz,
nie zamyka oka, lekko niewładną rękę. Może się cofnie, a może nie.
Boże, jak mi jej strasznie szkoda! Ja jestem z tych, którym hormony
antykoncepcyjne najwyraźniej służą, ale jeśli czułabym się źle, to chyba nie
brałabym ich za wszelką cenę.
czy słyszałyście o podobnych przypadkach? czy jej stan się poprawi?