W sierpniu tamtego roku przypadkiem odkryłam w piersi duzy guzek.Nie sądzę bym
miala go wcześniej bo przecież jakoś bym zauważyła (do ginekologa chodziłam
często,bo po recepty na antykonc.,ale ta kobieta zeby zbadala piersi to cud
musiałby sie stać).Poszłam do swojej gin.,powiedziała ,że to torbiel czyli nic
grożnego i dała mi skierowanie na usg.Wtedy też (sierpień)przestałam brać
tabletki.Na usg pani powiedziała,że sugeruje nakłuć.Poszłam do gin a ona z
tematem spuściła sie na chirurga.No więc ów poweidział,że z tym się nic nie
robi,zalecił ciepłe kąpiele i masaż.Już był luty a piersi ciągle guzek.Kolejne
usg.Pani mi jako pierwsza wytłumaczyła czym jest torbiel i ze mogło go
powodować nadmiar estrogenu itp.No i oswiadczyla ze poza tym to torniela juz
nie ma.Ufff...Miesiączka w marcu-jeszcze ok.Teraz jakoś mam owulacje i
co!!Torbiel jak śliwa..no i nie wiem co mam teraz robić.Znow do gina??Czy to
może normalne,że to wlasnie kolo terminu owulacji mogą sie torbiele
tworzyc.Poza tym cały czas bolą mnie piersi i jak nie biore tabletek to przez
caly prawie cykl ćmi mnie w brzuchu.Poradzcie cos??Nie wiem czy to istotne,ale
mam 27 lat,nigdy nie karmiłam i nie byłam w ciązy...acha wiem ze sa tabletki
Mastodynon,brałam 1 opakawanie..ale moze trzeba brac dlugo i czy torbiele sa w
ogole calkowicie do wyleczenie??Pomozcie mi,bo babelki bola