mela1
01.07.02, 09:46
Zaczynam myslecz, ze kazdy ma jakies fobie i mnie tez jedna dotknela. Pajakow
sie specjalnie nie boje, weza glaskalam, na 30. pietrze Palacu Kultury mi sie
podobala, ale boje sie ciazy. Pamietam, ze jak jeszcze bylam dziewica, nie
mialam chlopaka, juz zdazaly mi sie sny, ze jestem w ciazy i chwile po
obudzeniu jeszcze w to wierzylam. Ale to niewazne. Teraz wspolzyje regularnie,
biore pigulki 5. miesiac. Po 4 miesiacach Diany zaczelam jej wierzyc, ale
musialam zmienic na Cilest. Zreszta radzialm sie juz na forum i nie tylko czy
dobrze zamienilam. Wszytscy mowia ze dobrze. Jednak 10. dnia cyklu zobaczylam
sluz wygladajacy jak plodny i bolal mnie jajnik (albo sobi wmowilam). Wszyscy
mowia, ze panikuje, bo biore Cilest regularnie, o tej samej godzinie, nie lacze
z innymi lekami, nie wymiotuje. Wiec czemu panicznie sie boje? Dlaczego nie
umiem zaufac lekarzowi?
Jak to jest z tym sluzem, czy po Cilescie moze wygladac jak bez niego? Po
Dianie nie mialam takicgo, w ogole zrobilam sie bardziej sucha. Czy Cilest
dziala inaczej?
Czy ktos mnie umie przekonac bo juz jestem gotowa biec po Postinor, tylko nie
wiem jak on ma sie do pigulek...