Gość: Aga
IP: *.autocom.pl
17.07.05, 17:49
Usłyszałam od mojego gina, żeby "absolutnie zrezygnować z noszenia stringów"
przynajmniej do czasu wyleczenia grzybicy, a jeśli nie chcę nawrptów, to
najlepiej zrezygnowac z tego rodzaju bielizny w ogóle. Zastanawiam się, czym
to jest uzasadnione (żałuję, że o to nie zapytałam od razu), domyślam się, że
chodzi o mniejszą powierzchnię osłoniętego ciała, no ale przecież "miejsce
newralgiczne" tak czy inaczej jest osłonięte, czy to w stringach, czy w
tradycyjnych gatkach... Szczerze mówiąc, nie bardzo wyobrażam sobie taką
całkowitą rezygnację, zwłaszcza teraz, w lecie... (choć już i tak dla dobra
sprawy odstawiłam z bólem do lamusa tampony...)