Dodaj do ulubionych

Strata 3 dziecka

24.08.02, 19:46
Witam
Nie wiem czy ktos mnie jeszcze pamięta. Pojawiłam się tu na początku roku.
Niedługo póżniej dzieliłam się radosną nowiną o ciąży (3 próba, 1 poronienie,
2 urodzenie martwej córeczki-wady genetyczne).
Problemy zaczęły się około 10 tygodnia. Czasami w śluzie było troszkę krwi.
Zaczęłam leżeć w domu. Około 14 tygodnia dostałam silnego krwawienia, jeden
szpital, drugi. Uspokoiło się. Na wszelki wypadek moja pani doktor skierowała
mnie do Kliniki w Katowicach Ligocie na badania. Tam kolejne krwawienie i od
tej pory leżenie plackiem (ciągle albo plamiłam albo krwawiłam). Mnóstwo
badań. Diagnoza - bardzo nisko schodzące łożysko, krwiak przy ujściu szyjki.
Absolutne leżenie. Kiedy krwawienie zaczęło być silne okazało się że w szyjce
zagnieździła się bakteria gronkowca.Podawano mi antybiotyk dalacin a później
fortum. Niestety CRP wciąż rosło i przy liczbie 32 lekarze postanowili
zakończyć ciążę w 21 tygodniu. Najpierw 2 dni starano się wywołać poród
(kroplówka), ale oprócz potwornych skurczy nie było rozwarcia, nie pomogła
nawet metoda foleya.
Zrobiono mi cięcie(13.08). Synek żył tylko minutkę. Ja dochodziłam do siebie
fizycznie dość długo. Psychicznie wciąż.
Przeżyłam w szpitalu 2 długie miesiące, pełne raz nadziei raz zwątpienia.
Pełne łez, cierpienia, bólu fizycznego.
Po raz 3 straciłam szansę bycia mamą. Nie wiem czy kiedyś jeszcze spróbuję.
Narazie chcę dojść do siebie, wyjechać gdzieś.
Przygotowywałam się do tej ciąży 3 lata, najpierw walczyłam ze strachem,
potem zrobiłam wiele badań, genetyczne, hormonalne, wymazy.
Po co to wszystko, jeśli w szpitalu zaraziłam się bakterią, która wywołała
poważną infekcję i straciłam kolejne dziecko. Po porodzie podawano mi 8 dni
kolejny antybiotyk Tazacin. W przyszłym tygodniu mam odebrać wyniki z posiewu
moczu i z szyjki. Ale czytałam, że bakterii tej trudno się pozbyć.
Powiedziano mi także, że z następną ciążą mam poczekać 4 lata, ze względu na
wiek w którym miałam cięcie (31 lat).
Nie myslałam o tym teraz, jedno poronienie, dwa porody i nadal jestem w
punkcie wyjścia tzn. bez dzieci. Na cmentarzu na gróbku córeczki przybyło
tylko kolejne imię.
Jest mi bardzo ciężko, ale przecież nikt mi nie pomoże.
Nie rozumiem losu.
Pozdrawiam i dziękuję jeśli ktoś odpisze
Obserwuj wątek
    • julka2 Re: Strata 3 dziecka 24.08.02, 21:41
      Ja mam za sobą 4 porody (16,17 22 i 21 tydzień). Staram się o dziecko 5 lat.
      Dopiero teraz zostałam skierowana na histeroskopię. Okazało się, ża mam zrost w
      macicy. I znowu nadzieja - może to jest przyczyna? Nie wiem czy zdobędę się na
      kolejną próbę. Jest nas wiele. Nie mogę się pogodzić z tym, że poziom medycyny
      pozwala na wykonywanie poważnych operacji w łonie matki a nie jest możliwe
      zdjagnozowanie przyczyn moich poronień. Jestem bliska poddania się. Jeszcze
      jedna konsultacja - wszystko zależy od tego co usłyszę. Jeśli po raz kolejny
      50% szans to nie wiem czy będzie mnie stać na taki ryzyko. Już czuję się i
      wyglądam jak staruszka. To zaczyna być zbyt ciężkie. Jest nas zbyt wiele. To
      chyba niesprawiedliwe...czemu to służy?
    • enter7 Re: Strata 3 dziecka 24.08.02, 22:35
      Pozdrawiam Cie bardzo, bardzo!
      Nie wiem, co jeszcze napisać- wiem, że nic nie może Cię pocieszyć...
      Bądź dobrej myśli!
    • smalgorzata Re: Strata 3 dziecka 25.08.02, 18:02
      Kochana Alinko jesteś bardzo młoda masz przed sobą jeszcze kilkanaście lat na
      próby. Najważniejsze że możesz zajść w ciążę i znasz przyczynę poronienia. To
      już bardzo wiele Mnóstwo kobiet nie wie dlaczego są bezplodne. Czekać 4 lata?
      Może idź do innego lekarza. Całuję serdecznie. Pozdrawiam.Nie poddawaj się.
      • agat1 Re: Strata 3 dziecka 26.08.02, 08:21
        Nie wiem, co można w takiej chwili powiedzieć, ale Twój post poruszył mnie do
        głębi. Mnie się udało urodzić dziecko, pomimo kłopotów na początku ciąży
        (plamienie w 4 tygodniu, zagrażające poronienie). W ciążę zaszłam też w
        momencie, kiedy dotarło do mnie, że to nie może się udać. Wszystko wskazywało
        na to, że dziecka nie będzie, a jednak się udało.
        Piszę o tym, bo dopiero czytając Twój post i kolejne widzę, jak dużo mieliśmy
        szczęścia. Trzymam kciuki za Ciebie i wierzę, że będziesz miała zdrowe, śliczne
        maleństwo, tak szybko, jak to będzie możliwe. Wiem, że to trudne, ale może
        spróbuj odwiedzić innego lekarza ? Czy myślałaś o wizycie w Białymstoku ? Jeśli
        chcesz, napisz na :agat1@gazeta.pl, mogę skontaktować Cie z lekarzem stamtąd.
        Bardzo serdecznie pozdrawiam
        agat
    • boroweczka1 Re: Strata 3 dziecka 26.08.02, 16:13
      Droga Alinko! Twoja historia bardzo mnie poruszyla. Nie wiem co mam Ci napisac,
      badz dobrej mysli i nie poddawaj sie, a ja trzymam kciuki !
    • kachna0 Re: Strata 3 dziecka 26.08.02, 16:43
      Witaj!Ja akurat jestem szczęściarą, która ma już przesliczną córeczkę, a teraz
      oczekujemy drugiego naszego dziecka. Nie mam żadnych komplikacji, nie iwem, co
      to znaczy "leżeć plackiem".Mogę Cię tylko podtrzymać na duchu i zyczyć
      powodzenia i spełnienia marzeń o Ddziecku.
      Ale chciałabym, aby Twój list przeczytały te wszystkie "dziewczynki"
      i "kobietki", które na tych stronach mówią jedynie o antykoncepcji i drżą na
      myśl o byciu w ciąży, które przyjemności czerpią z seksu bez myslenia o
      przyszłości.
      Twój list jest pocieszający, bo mówi o kobietach, które pragną dziecka, które
      są przeciwieństwem dla tych, które robią wszystko, by dziecka nie mieć.
      Pozdrawiam.
      • mela-blonda Re: Strata 3 dziecka 26.08.02, 20:33
        Nie rozumiem za bardzo ciebie kobieto-kachno0, jak korzystając z cudzego
        nieszczęścia można przeprowadzać tak przewrotne wartościowania ludzi na
        prawdziwe Kobiety i "te wszystkie kobietki i dziewczynki", co w ciążę nie chcą
        zachodzić. Wstydź się po prostu i tyle.
    • agawa3 Re: Strata 3 dziecka 26.08.02, 22:38
      Witaj Alinko!
      Wiem, że teraz to bardzo trudne ale nie możesz się poddawać. Musisz uwierzyć,
      że w końcu się uda. Mnie taka wiara pomogła przeżyć stratę 2 ciąż, a nagrodą za
      wszystko jest mój trzyletni obecnie synek. Teraz staramy się o drugie dziecko i
      -choć boję się jak diabli- wierzę, że jeszcze raz się uda. Zajrzyj na forum
      eDziecko, może coś napisz- na pewno zrobi Ci się choć troszkę lepiej.
      Dziewczyny stamtąd są naprawdę nieocenione w podtrzymywaniu na duchu. Na pewno
      zaświeci jeszcze dla Was słoneczko. Trzymaj się. Asia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka