jakis czas temu moja dosc dobra znajoma zapdla na dziwna chorobe. przez
miesiac lezala w szpitalu, nie wiedziano, co jej jest..
teraz ponoc jest umierajaca i ponoc okazalo sie, ze to przez pigulki, ktore
spowodowaly wytworzenie jakichs dziwnych przeciwcial, ktore de facto zaczely
zagrazac samemu organizmowi...[pisze ponoc, bo ja tej znajomej juz od tego
czasu nie widzialam, a jedynie rozmawialam z jej innymi znajomymi]
nie musze chyba dodawac, ze przerazilo mnie to postrzeganie przyczyny jej
chyba ciezkiej choroby w braniu piugulek.
sama biore cilest od ponad roku.
teraz mecza mnie pytania. czy moge ..."spac spokojnie"? i jak dlugo moge brac
te pigulki? czy powinnam je moze kiedys zmienic? a moze odstawic?
nie wiem, co na ten temat myslec