Ratunku, bo zwariuję.Siedzimy z mężem jak na szpilkach i czuję,że zaraz
oszaleję.Napiszę jeszcze raz co i jak, to może któraś mi coś podpowie, bo ja
już nie wiem,co mam robić.Zaczęliśmy się starać w listopadzie.Jeszcze przed @
zrobiłam betę, tak na wszelki wypadek i wyszło 0,2,czyli nic.@ dostałam po
kilku dniach,tzn.4 grudnia.No więc z ciąży chyba nici, chociaż ta @ była
dziwnie skąpa, 3-dniowa.Wszystko szło pięknie,w grudniu znów się
staraliśmy

a tu nagle po 17 dniach,czyli 21 grudnia @(chyba).beta z 22
grudnia pokazała coś ponad 500!!!!!Nie bardzo wiem jak to możliwe, lekarz
też.Zrobiłam usg i nic.Po tygodniu 30 grudnia beta ok.105.Lekarz stwierdził
poronienie ciąży biochemicznej i kazał powtórzyć betę.No i powtórzyłam
wczoraj.Wynik właśnie zwalił mnie z nóg:170!!!!!!!!!!!!!!!Dzwoniłam do gina,
kazał się nie denerwować.Dobre! Mam jutro powtórzyć betę, ale w innym
labolatorium, bo to może jest jakieś dziwne.Wcale mnie to nie pociesza.Co ja
mam robić?????????Od dłuższego czasu(listopad) bolą mnie plecy.Zaparcia mnie
nie niepokoją, bo od zawsze mam z tym problem, chociaż teraz czuję się jakoś
dziwnie.Temperaturę, to chyba mam,ale to zdaje się z nerwów.Ratunnnnnnnnnnku!
Może macie jakiś pomysł, bo ja to dziś nie zasnę a juz napewno zapalę sobie
fajkę, po 2,5 roku niepalenia

(((((((((((
P.S.Przyp.,że mam juz za sobą poronienie i pozamacicznną(sierpień).Został
prawy jajowód