Dodaj do ulubionych

na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedziec???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:49
no wlasnie... jestesmy ze soba 2 lata, to moj pierwszy chlopak (sex) mam 23
lata i do tej pory nie maialam z nim orgazmu, kocham go i nie przeszkadzalo
mi to dlugi czas ale juz mam dosc... oklamuje go za KAZDYM razem udajac zeby
wiedzial jaki jest dobry...bo chce zebt byl szczesliwy, ale juz mam
dosc...kiedy sama sie soba zajmuje jest mi zawsze dobrze... co mam
zrobic? ??? pomozcie plizzz
Obserwuj wątek
    • Gość: heh Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: 212.160.114.* 12.01.06, 08:15
      ja tez tak mam. jestem juz z 5 facetem i nigdy nie mialam z zadnym orgazmu. Juz
      stracilam nadzieje ze kiedys bede miala orgazm z facetem. Czasem juz nie mam
      sil i stwierdzam ze jestem skazana na orgazmy sama ze soba. Niech tylko nikt
      nie pisze, ze jak spotkam kogos z kim bede szczesliwa to wszystko sie pojawi.
      Nie wierze w to, bo takie rzeczy zdarzaja sie tylko w bajkach. Po prostu chyba
      naleze do pr5ocentu kobiet, ktore nie moga osiagnac orgazmu z facetem. Aha i
      nie wierze w posty typu: podczas stosunku masuj lechtaczke itd. bo ciezko jest
      robic 5 rzeczy jednoczesnie. nie wychodzi.
      • kocio-kocio Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 12.01.06, 10:39
        Nie panikuj :o)
        Też tak myślałam, aż mnie wzięło z zaskoczenia :o)
        W drugim roku bycia z nowym facetem.
        A jak się już raz udało, tak już zostało :o)
    • lilith76 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 12.01.06, 08:58
      głupio to zabrzmii, ale facet rodzi się z orgazmem, ale u dużej części kobiet
      jest to umiejętność, którą trzeba uczyć się, wypracować miesiącami. RAZEM Z
      PARTNEREM. warto!!!
      jeśli ktoś z góry zakłada, że nie będzie się wysiłał, to gratuluje mu dalszego
      życia w "oziębłości".

      miska, sprawa jest trudna, bo jak powiedzieć komuś, że się przed nim dwa lata
      udawało???

      > kiedy sama sie soba zajmuje jest mi zawsze dobrze...

      tzn. że masz orgazmy. powiedz mu w jaki sposób jest ci najłatwiej,
      najprzyjemniej, pokaż nawet (niektórych to cholernie kręci) i próbujcie powoli
      robić to razem lub zacznij sama tak się dotykać, kiedy się kochacie i jesteś
      już podniecona grą wstępną (zakładam, że takowa ma miejsce). super nie będzie
      od razu, ale powoli zacznie się zmieniać. ciało uwarunkowane jest na pewne
      gesty i dotyki, trzeba je delikatnie przewarunkować na inne.

      powodzenia.
      • Gość: przyjemność Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.01.06, 11:55
        na pewno warto zmusić się do takiej rozmowy..żeby kiedyś przypadkiem podczas sprzeczki nie wypaliło:

        "a ja nigdy nie miałam z tobą orgazmu..udawałam!" wink

        a tak poważniej to może warto zastanowić się nad tym co pozwala Ci odpłynąć gdy jesteś sama? może jakieś szczególne fantazje? może pewne sytuacje byłyby dla Ciebie szczególnie podniecające?
        jeśli tak to można je zacząć realizować z partnerem.. poszukać tego co będzie odpowiadało Wam obojgu . odrzucić może pewne blokady i robić wszystko na co przyjdzie ochota smile

        po prostu warto sobie różne sprawy przeanalizować.. każdy przypadek jest inny więc nie ma sensu generalizować..ale erotyka powinna być pasją i mega przyjemnościa wink więc warto czasem coś zmienić

        pozdrawiam
    • Gość: juleczka Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.kon.tvknet.pl / 82.160.85.* 12.01.06, 12:07
      miska mam to samo tylko ze od 4 lat smile jest mi dobrze w lozku ale nie ma tego
      wielkiego oooo i zawsze mowie facetowi ze bylo fajnie, no bo niby bylo, ale
      hmmm, ostatnio wlasnie postanowilam wziac sprawy W SWOJE RECE i sprobowac
      samemu i udalo wiec teraz jak juz tu ktos wczesniej radzil musze nauczyc mojego
      chlopa co gdzie i jak hehe ozdrawiam
    • Gość: mm Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.adsl.proxad.net 12.01.06, 12:13
      Wiecie co, czytam i mysle, ze... Kobiety potrafi zrobic wszystko z milosci!
      Jaki facet bylby z wami przez dwa czy cztery lata, gdyby musial udawac, ze jest
      mu dobrze?!!! Jestescie niesamowite!
      • Gość: miska Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 23:13
        dzieki za posty przynajmniej wiem ze nie jestem sama...
        • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 17:48
          ja nie umiem przezyc orgazmu podczas stosunku...sama owszem, oralnie owszem
          [chociaz nie zawsze, bo ja jestem przyzwyczajona do lezenia na brzuchu, nie na
          plecach..], On o tym wie, nigdy niczego nie ukrywalam, bo bardziej meczylabym
          sie klamiac i udajac i w koncu bym 'pekla'...
          Naprawde duzo lepiej jest szczerze o tym porozmawiac...
          Razem mozna bedzie to rozwiazac, wierze w to:]
          • emilia_a Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 13:01
            > ja nie umiem przezyc orgazmu podczas stosunku...sama owszem, oralnie owszem
            > [chociaz nie zawsze, bo ja jestem przyzwyczajona do lezenia na brzuchu, nie na
            > plecach..],

            A nie próbowaliście pozycji: Ty na brzuchu, On na Tobie (możesz mieć złączone
            nogi pomiędzy jego nogami)? To chyba świetne dołączenie "Twojego sposobu" do
            stosunku... warto próbowaćsmile)
    • Gość: K Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 18:31
      Ja mam 22 lata, współżyje w sumie od niedawna i stosunki na narazie nie
      sprawiają mi żadnej przyjemności (nie chodzi mi o orgazm, ale w ogóle
      jakiekolwiek miłe odczucia), mój chłopak o tym wie i zawsze sprawia po mi
      olbrzymią przyjemność oralnie. Spróbuj delikatnie porozmawiać z chłopakiem.
      Szczerość w związku jest bardzo ważna, także w seksie.
      Może poczytaj też "Sztukę kochania" Wisłockiej? Ja tydzień yemu dorwałam tą
      książkę w bibliotece, jeszcze nie przeczytałam całej, ale niektóre porady (np
      rytmiczne zaciskanie mięsni pochwy podczas stosunku) wydają się całkiem do
      rzeczy...
      • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 23:43
        hmmm...tak sobie dzis pomyslalam, ze kiedys mialam bujna wyobraznie, tysiac
        scenariuszy i pomyslow, duzo o TYM myslalam, sprawialo mi to przyjemnosc
        [myslenie, planowanie]....a teraz jakos mi tego brak, tak jakbym nagle
        wyjalowiala [jest takie slowo;]?]...brakuje mi tego apetytu, napiecia...z checia
        bym poeksperymentowala...
        plazderki mać...
        • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 19.01.06, 09:06
          >>Wiecie co, czytam i mysle, ze... Kobiety potrafi zrobic wszystko z milosci!<<

          niestety musze was rozczarowac - to nie z milosci tylko z glupoty.

          nie wiem czemu do tej pory w wielu (za wielu) kobietach panuje przekonanie ze w
          lozku mezczyna musi byc usatysfakcjonowany i okrzykniety bohaterem, a kobieta
          nie.
          Dlaczego mezcyzne tak chroni sie przed smutna prawda ze jest do d..y
          kochankiem, ze nie potrafi nas doprowadzic do orgazmu, ze nie jest to nasz
          problem bo same mozemy sie do niego doprowadzic czyli wszystko pracuje jak
          trzeba?
          co w nim takiego specjalnego? mezczyzn jest w koncu duzo na swiecie...

          >>oklamuje go za KAZDYM razem udajac zeby
          wiedzial jaki jest dobry...bo chce zebt byl szczesliwy, ale juz mam
          dosc...kiedy <<

          no wlasnie, PO CO? po co go oklamujesz, powinnas wiedziec ze klamstwo ma
          krotkie nogi, ze zwiazek zbudowany na klamstwie daleko nie zajedzie, ze pozniej
          czy predzej trzeba bedzie wyjawic ukrywany fakt ktory przez uplyw czasu i
          stworzone falszywe wrazenie wspanialego kochanka tym bardziej bedzie szokujacy?

          chesz zeby byl szczesliwy, a pomyslalas o swoim szczesciu ze masz takie samo
          prawo byc szczesliwa jak i on? bo dlaczego nie? w czym jestes gorsza od niego?

          bo rezygnujac ze swojego szczescia sama powodujesz sytuacje w ktorej sie zle
          czujesz, a z czasem oboje (bo gwarantuje ci ze twoje "mam dosyc" daje sie
          odczuc) ktora nie daje ci satysfakcji, ktora prowadzi do tak czy siak niemilej
          konfrontancji a co za tym idze jak obuchem uswiadomienia chlopakowi ze to co
          myslal przez dwa lat to lipa i mit? (nie sadze zeby poczul sie szczesliwy).

          nie mowiac juz ze, jak sama piszesz, sama masz tego dosc...

          Kazdy powinien martwic sie o swoje wlasne szczescie. Oczywscie w granicach
          rozsadku. jesli kobieta zadba o to aby jej bylo dobrze w lozku i mezczyzna
          zadba o swoje " dobrze" w lozku to obojgu bedzie dobrze.

          A tak widzicie - oplakane skutki...

          Venus
          • lilith76 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 19.01.06, 09:10
            potem faceci dziwią się, że ich partnerka po kilku latach traci zainteresowanie
            seksem, twierdzi, że jest nudny, że mogą pozostać "jak brat z siostrą"
            (autentyczne wypowiedzi z pewnego forum). a wszystko zaczęło się sporo
            wcześniej.
            • Gość: miska Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 18:26
              moim zdaniem to nie jest do konca tak, ze on jest "beznadziejnym kochankiem" bo
              nie potrafi doprowadzic mnie do orgazmu... to jest kwestia wdrukowania i
              uwarunkowania pewnego sposobu dochodzenia do orgazmu jaki utrwaliłam sobie w
              dzidzinstwie w mastrubacji. teraz przy nim bardziej niz na swojej przyjemnosci
              kocentruj esie zeby jak najlepiej udawac ... błedene kolo..
              • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 19:54
                ...a ktos tu powiedzial, ze jest? przeciez facet to nie wrozka na milosc
                boska...dlatego tak wazna jest rozmowa i jeszcze raz rozmowa, wzajemna szczerosc
                i cwiczenia...
                ja tez mam utrwalone odruchy od masturbacji i tez jest mi przez to trudno, z ta
                roznica, ze Moj o tym wie i po prostu jest lzej, bedziemy razem cwiczyc i kiedys
                na pewno sie uda, bo to ten, z ktorym chce to przezyc:]
                Sadze, ze kazdy tutaj bedzie Ci doradzal szczera rozmowe, bo problem ktoregos
                dnia Cie przeorsnie i "pekniesz" po prostu...
                Powodzenia mimo wszystko:]
                • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 19.01.06, 20:43
                  >>>to jest kwestia wdrukowania i
                  uwarunkowania pewnego sposobu dochodzenia do orgazmu jaki utrwaliłam sobie w
                  dzidzinstwie w mastrubacji. <<

                  bzdury! jakby tak bylo to zadna z kobiet by nie byla w stanie miec orgazmu w
                  roznych pozycjach i roznych okolicznosciach tylko w "pewnych uwarunkowaniach".
                  Po prostu- taka a nie inna 'podnieta' jest ci potrzebna do osiagniecia orgazmu
                  to wszystko. nalezy ja umiejetnie wkomponowac w seks z partnerem.
                  No i - partnerowi trzeba powiedziec jak jest najlepiej. Experymentowac.

                  Poza tym nie mowilam ze konkretnie twoj kochanek jest kiepski. To bylo ogolnie.
                  On moze nie byc kiepski tylko jak mu przez dwa lata wmawiasz ze masz orgazm to
                  mysli ze tak jak robi jest dobrze.

                  Nie ma oczywscie gwarancji ze jak sie dowie to sie okzae lepszy ale szansa jest.

                  Venus


              • Gość: K Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 20:45
                Eeee tam... ja się wiele lat masturbowałam, a mimo to z moim facetem osiągam
                orgazm- na razie co prawda tylko łechtaczkowy, ale jednak... a ćwiczymy cały
                czas nad resztą... smile
                • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 21:10
                  Venus, a sadzisz, ze kazda od razu ma w kazdej pozycji i w kazdych
                  okolicznosciach? Przeciez wszystko trzeba wypracowac, a wypracowanie
                  przyjemnosci w innych pozycjach itp. polega wlasnie tez na tym, zeby wyzbyc sie
                  nawykow... Nie twierdze, ze kazda tak ma, ale nie nazywaj tego bzdura, bo bzdura
                  bynajmniej nie jest...

                  K, to, ze Ty to nie znaczy, ze kazdatongue_out

                  pozdrawiam.
                  • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 19.01.06, 23:04
                    o cos innego mi chodzilo, wiem jak to jest z orgazmami w ogole.
                    piszecie "nawyki".... OK, nie bede sie upierac ze nie ale..

                    ale jakby sie tak zastanowic to przeciez na ciele kobiety (i mezczyzny) sa
                    strefy erogenne, u kazdego w tych samych miejscach tak jak np nos, czy uszy,
                    czy pepek, roznice w polozeniu doprawdy niewielkie.

                    aby osiagnac podniecenie sexualne, orgazm, trzeba te strefy stymulowac.
                    no i teraz wlasnie niekoniecznie na kazdego dziala to samo, w taki sam sposob,
                    jedna czuje najwieksze podniecenie jak zaciska nogi druga jak rpozklada, jedna
                    lubi jak partner jej szmyra po uszku druga tego nienawidzi itd.

                    Kobieta ktora sie masturbuje po prostu mysle ze poznaje dobrze swoje cialo, z
                    czasem wie co ja najbardziej pobudza, jaki sposob stymulowania i gdzie i kiedy
                    najskuteczniej doprowadzi ja do orgazmu. czy to ma byc nawyk? czy dobrze znana
                    droga do celu?

                    przy tym tak sie sklada ze w koncu kazda kobieta jest zbudowana tak samo - nic
                    dziwnego wiec ze jak jest jedna ktora osiaga orgazm tylko z zacisnietymi nogami
                    to znajdzie sie takich sto innych.
                    ale czy dlatego ze "tak sie nauczyly" to mam watpliwosci.

                    z jednym sie zgodze ze kiedy raz sie poznalo pewna droge do orgazmu to raz ze
                    nie chce sie za bardzo pracowac nad innymi,
                    dwa w koncu ile jest tych miejsc do osiagania tegoz... praktycznie u kobiety
                    przez lechtaczke albo pochwowo - dwa, na dobra sprawe.

                    a z tym sie jeszcze wiaze wiele czynnikow np stosunek do sexu, wiek,
                    doswiadczenie, dobranie sie z partnerem pod tym wzgledem, stopien zaufania do
                    partnera, wlasne zahamowania, opinia o wlasnym ciele itd.

                    ale zbaczacie z tematu smile

                    mamy doradzac co autorka watku ma powiedziec.

                    Moim zdaniem- delikatnej drogi nie ma. trzeba walnac prawde prosto z mostu. im
                    szybciej tym lepiej. przygotowac sie na (chyba sluszne?) oburzenie.
                    moze warto najpierw podac mu ze dwa piwa...?


                    Venus




                    • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 23:45
                      > Kobieta ktora sie masturbuje po prostu mysle ze poznaje dobrze swoje cialo, z
                      > czasem wie co ja najbardziej pobudza, jaki sposob stymulowania i gdzie i kiedy
                      > najskuteczniej doprowadzi ja do orgazmu. czy to ma byc nawyk? czy dobrze znana
                      > droga do celu?
                      i jedno i drugie, wyrabia nawyk, bo tak najlatwiej jej osiagnac cel... wyrabia
                      taka technike, ktora jest hmmm...najwygodniejsza?

                      > przy tym tak sie sklada ze w koncu kazda kobieta jest zbudowana tak samo - nic
                      > dziwnego wiec ze jak jest jedna ktora osiaga orgazm tylko z zacisnietymi
                      > nogami
                      > to znajdzie sie takich sto innych.
                      > ale czy dlatego ze "tak sie nauczyly" to mam watpliwosci.
                      A ja nie mam i ten watek jak najbardziej to potwierdza --->
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=24809844&v=2&s=0
                      ...nie jest to wymysl dwoch, ktore ubzduraly sobie, ze umieja tylko z
                      zacisnietymi nogami...nie w tym rzecz...probuje przekazac, ze sila
                      przyzwyczajenia jest silna...nie mowie, ze inaczej nie umiem, ale jest mi duzo
                      trudniej i musze sie nauczyc...prosty przyklad...robilam to na brzuchu, wiec na
                      plecach jest zupelnie inaczej...pomine inne szczegoly, bo moze niekoniecznie
                      chcesz o tym czytac;]

                      Poza tym nie zgodze sie ze stwierdzeniem "ze w koncu kazda kobieta jest
                      zbudowana tak samo", gdyby tak bylo nie byloby polowy watkow na tym forum...no
                      moze cwierci;]

                      pozdrawiam cieplo mimo syberii za oknem;]
                      • Gość: m. ps. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:02
                        popieram podanie piwa przed rozmowa;]

                        pzdr.
                      • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 00:05
                        kurcze to wy mnie tak trzymacie przy tym kompie a potem sie to nazywa nalog smile

                        wlasnie ten watek mialam na mysli, i nie zgadzam sie z ta opinia chociaz na
                        pierwszy rzut oka wydaje sie niby sensowna.

                        Pomysl, mezczyna moze osiagnac orgazm glownie przez ruszanie czlonkiem gora-
                        dol, gora-dol, gora-dol. przy tym czlonek powinien byc czyms objety, reka lub
                        pochwa lub czymklowiek, niewazne szczegoly. inaczej jest bardzo mala szansa na
                        uzyskanie orgazmu.
                        czy to jest nawyk?


                        Venus
                        • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:13
                          no blagam, nie porownuj faceta do kobiety...
                          ...ale z drugiej strony, nawet przy tak ubogim "wyborze" drog do osiagniecia
                          orgazmu u faceta, kazdy ma swoja technike, kazdy wie jak mu najlepiej, nie kazdy
                          rusza 'gora-dol' identycznie...
                          ...ale troche temat nam sie rozjezdza;]

                          pzdr.
                        • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 00:16
                          ps.
                          <na plecach jest zupelnie inaczej>
                          dlatego ze w tej pozycji czlonek najlepiej drazni lechtaczke.
                          na brzuchu juz nie ale mozesz sie sama stymulowac.

                          tylko nie mozesz sie wstydzic partnera. musi byc pelny luz i oodanie sie
                          pasji...

                          Venus

                          • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 00:18
                            >>ale troche temat nam sie rozjezdza;]<<

                            no tak bo z chlopakiem autorki oprocz podania mu piwa niewiele sie da jeszcze
                            zrobic smile
                            ewentualnie mozemy go strasznie zepsuc.


                            V.
                          • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:33
                            mialam co innego na mysli...a mianowicie...
                            ...ze sama robilam to na brzuchu...moze niektorym trudno sobie to wyobrazic, bo
                            mam wrazenie, ze kobiety masturbuja sie raczej lezac na plecach...no, a ja jakos
                            wyrobilam w sobie przyzwyczajenie, ze na brzuchu...latwo mi wtedy napiac nogi, w
                            ogole napiac wszystkie miesnie...skurczyc sie generalnie do srodka, do wewnatrz;]
                            ...a jak on to robi, to musze lezec na plecach [pewnie poradzicie 69...ale ja
                            musze lezec na brzuchu, a nie wisiec w powietrzu brzuchem do doluwink] i wtedy
                            jest z tymi miesniami troche inaczej...nie wiem jak to opisac...nie mam jak sie
                            zaprzec;] ...chodzi o czysto techniczne sprawy...bo partnera mam wspanialego i
                            naprawde nie ma miedzy nami zadnych tematow tabu...tylko pewnie to i te
                            przyzwyczajenia i to, ze zaczynam sie denerwowac, ze to tak dlugo czasu zajmuje
                            [a powinnam sie odprezyc i delektowac], ze chcialabym szybciej, bo mu zaraz
                            jezyk zesztywnieje;] ...generalnie to ja sie nie umiem do konca wyluzowac...

                            pzdr.
                            • Gość: m. Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:35
                              no wiec, Autorko Watku, biegnij po piwo [moze i Ty walnij jedno na rozluznienie]
                              i udaj sie na powazna rozmowe, tako rzeczemy MY;]

                              Precz z zima!
                              • venus22 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 01:12
                                hey M napisze ci cos pozniej albo jutro bo teraz juz musze isc.. do
                                zobaczenia smile

                                V.
                            • lilith76 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 09:25
                              ja także zaspokojałam się nia tak jak panienki w filmach pornograficznych,
                              trochę nietypowo - udało się wypracować inny nawyk. musisz znaleźć taką pozycję
                              (nawet jeśli będzie dziwaczna), w której będziesz mogła się sama pieścić. po
                              jakimś czasie ciało przywyknie, że jednocześnie stymulujesz je ty i twój
                              chłopak.
                              najlepiej zrezygnować z dawnej masturbacji żeby ciała nie dezorientować.

                              a jak powiedzieć chłopakowi? opowiedzieć o tym jak zaspokajało się kiedyś,
                              wspomnieć, że z nim jest cudownie, ale gdyby wpleść tamto, to byłoby
                              kosmicznie. nie, że udawałaś, tylko, że kobieta przeżywa różne rodzaje i
                              intensywności orgazmów.
                              • Gość: miska Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 10:47
                                no dzieki wam moje drogie kochane jestescie!
                                boje sie bardzo ze moj chlopak nie zrozumie tego... bo tak naprawde to jest
                                moja wina, to ja go oszukiwałam mimo ze mialam dobre intetncje... ale przeciez
                                wszyscy wiemy, dobrymi intencjami piekło brukowane...
                  • Gość: K Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 15:59
                    Pewnie, że nie, ale nie mozna generalizować, że skoro się wiele lat
                    masturbowało, to teraz na pewno nie osiągnie się orgazmu z facetem, bo tak nie
                    jest. Masturbacja pomaga poznać wlasne ciało, więc raczej pomaga, a nie
                    utrudnia w seksie.
    • mambaxx Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 12:25
      Może ten wątek w czymś Ci pomoże. Ja nigdy nie udawałam, że miewam orgazmy, ale
      też nie rozmawiałam na ten temat z mężem. W końcu się zebrałam i powiedziałam
      mu co i jak. I ostrzegam, po szczerej rozmowie , mąż zaczął unikać seksu. Ręce
      mi opadają sad((
      • mambaxx Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 12:30
        zapomniałam dołaczyć link:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=32105194&v=2&s=0
        • lilith76 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 13:16
          przejrzałam pobieżnie.
          to jakiś ponury dowcip z tym, że kobiety bierne jak kłody osiągną orgazm -
          osiągną i bez bierności, po prostu farciary. gdybym była kłodą dawno by mnie
          frustracja zjadła. ja kombinowałam, myślałam, zmieniałam pozycje, łączyłamz
          obserwacją cyklu - poprawiło się o 200%.

          co do twojej sytuacji - jeszcze raz pogadaj spokojnie, z uśmiechem z mężem.
          rozkwitasz erotycznie w tym wieku i to Z NIM chcesz odkryć to co
          najpiękniejsze. dotąd cieszył cię seks z nim, to dlaczego teraz nie macie razem
          odkrywać nowych rzeczy?
          gorzej jeśli należy do grupy mężczyzn, którym po 30-tce spada libido...
          • mambaxx Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 16:23
            Owszem tak, jemu jak na złość spadło libido. Poza tym ma przedczesny wytrysk,
            zawsze miał. Przy takim układzie to ja chyba nawet nigdy nie miałam szans na
            orgazm. Sugeruję mu żeby używał specjalnych prezerwatyw opóźniajacych. Gdzie
            tam. Szkoda gadać. Coraz częściej myślę o kochanku na boku. Chyba to już
            koniec. Ja nie widzę szans na porozumienie.
        • emilia_a Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 20.01.06, 14:42
          Troche przeczytałam i myślę, że tu jest problem

          >Jestem spięta. Myślę o partnerze zamiast o sobie. Czuję się chyba nawet
          winna ,
          że przeciagam sprawę, a on się męczy ( Jemu wystarczyłyby 3 min żeby skończyć).
          Widzę, że On się niecierpliwi i jest jeszcze gorzej. Błędne koło sad

          Też często miałam problem z tym, że czuję się winna, że On się tak bardzo musi
          starać i może Go to męczy. Tylko że to właśnie jeszcze bardziej przeszkadza.
          Błędne koło, jak napisałas. Z własnego doświadczenia wiem, ze im bardziej
          jestem otwarta (tak naprawdę otwarta - własne pomysły, bo to się czasem tylko
          wydaje) i im więcej wymagam, tym jest lepiej nam obojgu! Po dłuższym
          zastanowieniu okazało się, że On przeciez zawsze chciał, żeby tak było i to Go
          jeszcze bardziej uszczęśliwia, że mnie uszczęśliwia. Jakoś za często skupiałam
          się nad tym, ze uszcześliwianie Jego uszcześliwia mnie, trudno mi było
          zauważyć, ze to działa w obydwie strony. Tylko to strasznie różowo brzmi, a nie
          jest takie łatwe i wymaga przełamania się. GŁÓWNA ZASADA: Twoja instrukcja,
          Twój pomysł czy cokolwiek ma być zawarte pomiędzy dwoma pochwałami dla Niego za
          choćby najmniejszą z jego strony próbę dogodzenia Tobie.
          I dzięki za przypomnienie, bo ja czasem zapominam o sobiesmile) to chyba typowe
          dla kobiet.
          • venus22 hey M... 21.01.06, 09:41
            .>>bo partnera mam wspanialego i
            naprawde nie ma miedzy nami zadnych tematow tabu...tylko pewnie to i te
            przyzwyczajenia i to, ze zaczynam sie denerwowac, ze to tak dlugo czasu zajmuje
            [a powinnam sie odprezyc i delektowac], ze chcialabym szybciej, bo mu zaraz
            jezyk zesztywnieje;] ...generalnie to ja sie nie umiem do konca wyluzowac...<<

            jezeli masz takiego wspanialego partnera to czemu jestes taka spieta, czemu
            patrzysz na zegarek? nie wydaje ci sie ze to raczej to rozprasza twoj stan
            podniecenia niz twoje "przyzwyczajenia"?

            Widzisz, roznica pomiedzy masturbacja a sexem z partnerem jest taka ze
            masturbujac sie dajesz sobie tyle czasu ile potrzebujesz, nie martwisz sie ze
            ktos na ciebie czeka, ze juz dlugo ze jezyk sztywnieje itd... zupelne odejscie
            od rzeczywistosci a co za tym idzie pelnia koncentracji.

            nie ma podswiadomego a potem swiadomego napiecia.
            jakbys uwaznie przeczytala swoj watek to moze bys to zobaczyla.

            Poza tym, moze partenr i wspanialy, moze ty sama narzucasz sobie, jak to robi
            wiekszosc kobiet, pewne rygory np. nastawiasz stoper jak dlugo ma ci zajac
            dojscie do orgazmu. A moze jednak to ten partner nie jest az taki wspanialy
            moze jednak widac jego zniecierpliwienie - nieznaczne sygnaly, ale jednak je
            wyczuwasz..

            Nie bez powodu ktos kiedys powiedzial ze kobieta jest jak skrzypce, zeby
            wydobyc z nich piekny dzwiek trzeba umiec na nich zagrac.
            Dokladnie tak jest.

            Kobieta zwykle potrzebuje znacznie wiecej czasu aby osiagnac wysoki i w miare
            staly poziom podniecenia, sex oralny nie jest wcale jakis szczegolnie dla
            kobiet podniecajacy - bardziej w sensie psychicznym niz fizycznym, nie tak jak
            dla mezczyzn.
            No i wiekszosc kobiet, nie wiem czemu -czy to stulecia tradycji czy co innego,
            ma jakies wewnetrzne przekonanie ze satysfakcja mezczyzny jest wazniejsza, w
            ogole jego samopoczucie podczas sexu. Nie daj boshe zeby jezyk mu
            zesztywnial...
            biedaczek...

            Co do samej masturbacji. Sa kobiety ktore lubia to robic tak aby od razu do
            celu i jak najszybciej, sa takie ktore lubia przedluzac przyjemnosc. tym drugim
            lepiej kontrolowac swoj stan podniecenia i pozycje w jakich osiagaja orgazm.

            Venus
            • Gość: K Re: hey M... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 12:41
              Też na początku stresowałam sie tym, że potrzebuję bardzo dużo czasu i zamiast
              o własnej przyjemności, myslałam o tym, że mój chłopak pewnie już nie ma
              siły... ale zmieniło się to, gdy uświadomił mi, że on uwielbia sprawiać mi
              przyjemnośc oralnie i że jest to dla niego bardzo podniecające... zresztą sama
              to parę razy zauważyłam... za całą grę wstępną wystarczyło mu pieszczenie
              mnie... smile także nie myśl o tym, że mju język zesztywnieje, bo na pewno jakby
              nie chciał, to by tego nie robił!
            • Gość: m. Re: hey M... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 02:49
              Do Venus:
              W koncu spokojnie moge siasc i Ci odpisac, bo caly czas meczy mnie Twoj post i o
              nim mysle;]
              Bo w sumie czuje sie zobowiazana wytlumaczyc jak to u mnie jest...bo pisze, ze
              wspanialy, a jednak cos jest nie tak [no i niedowierzasz, ze jest taki wspanialy
              skoro mi zlewink].

              > jezeli masz takiego wspanialego partnera to czemu jestes taka spieta, czemu
              > patrzysz na zegarek? nie wydaje ci sie ze to raczej to rozprasza twoj stan
              > podniecenia niz twoje "przyzwyczajenia"?

              Owszem, rozprasza [nie chce tu wartosciowac co bardziej]. Pisalam duzo o
              przyzwyczajeniach, tyle, ze czas plynie i powoli wszystko sie zmienia, a
              mianowicie, bedac swiadoma tego o czym pisalam, nie pozostawiam tego ot tak
              [jestem przyzwyczajona, nie umiem inaczej, siade i sie rozplacze, zamiast cos z
              tym zrobic, bla bla bla], poczytalam pania Wislocka i wzielam sobie do serca
              niektore rady [zeby nie bylo, Moj tez mial obowiazkowa lekturewink], cwicze
              miesnie i jak najbardziej chce posuwac sie do przodu [tyle, ze narazie zakichana
              grzybica staje mi na drodze;/], uczyc sie... Ale wracajac do rzeczy... Cale to
              spiecie, pospiech, wynika z mojego charakteru, a nieskupianie sie na atmosferze
              na moim analitycznym mysleniu...po prostu czasem nieswiadomie tak mi sie wlacza
              i zamiast sie oddac rozkoszy, to zaczynam rozbierac wszystko na czynniki
              pierwsze...i partner naprawde nie ma tu nic do rzeczy...ale na wszystko jest
              sposob...doszlismy wspolnie do tego co jest [w sumie bardzo banalnym]
              problemem..zwyczajnie za krotka gra wstepna...ja po prostu musze byc bardzo
              porzadnie rozgrzana i napalona[wink], zeby moc sie wylaczyc z codziennosci i tego
              swojego analizowania wszystkiego... I w sumie wszystko co pisze to truizmy, ale
              jakos czuje sie w obowiazku, zeby to wytlumaczyc, bo moze brzmialo to jak zale
              na jakosc zycia intymnego, a absolutnie tak nie jest, po prostu do wszystkiego
              trzeba dojsc na swoj wlasny, indywidualny sposob...rowniez trzeba dojsc do ladu
              ze soba albo chociaz nauczyc sie calkowicie oddzielac te piekne, intymne chwile
              od codziennosci, nie myslec o pie..ch, wylaczyc sie...i tego mi brakuje...ale
              pracuje nad soba;]
              I tak sie zastanawiam czy to taka powszechna opinia, ze mezczyzni nie lubia gry
              wstepnej i przedluzania poczatku czy to prawda? Bo chocby moj dzisiejszy dzien i
              rozmowa z Moim calkiem tego nie potwierdzaja;] Stwierdzilismy oboje, ze nam to
              baaardzo pomaga, takie rozgrzanie sie granic czerwonosci [swoja droga tu
              konkluzja, ze wczesniej pospiech byl spowodowany o dziwo komfortowymi na dobra
              sprawe warunkami, sami, puste mieszkanie, swiety spokoj itp., a takie gorace gry
              wstepne rodza sie u nas spontanicznie b.czesto, kiedy ktos jest niedaleko, kiedy
              jest taki dreszczyk, ze ktos w kazdej chwili moze wejsc/uslyszec i wtedy
              podniecenie rosnie i rosnie w nieskonczonosc, bo bardzo sie chce, a nie do konca
              sie moze....ehhh...rozmarzylam sie;P].
              Dobra, trzeba by pojsc spac, bo moglabym tak pisac i pisac.
              W gruncie rzeczy to ciesze sie, ze jest takie miejsce, gdzie mozna podyskutowac
              o takich rzeczach:]

              Pozdrawiam Cie;]

              dobranoc.
              • venus22 Re: hey M... 29.01.06, 05:55
                Hey M chcialabym odpisac ci ale na priva, zaloz konto albo napisz do mnie.
                nie bede cie napastowac bez twojej zgody smile

                Venus


                • Gość: m. Re: hey M... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 23:28
                  napisalam, mam nadzieje, ze dostalas;]

                  pzdr.
    • saba76 Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 30.01.06, 13:27
      Wystarczy ,że” zabawicie się” razem, czyli zamiast tylko samego aktu włączyć
      długie pieszczoty, i nawet pokierować jego reką tak żeby wiedział o co chodzi.
      Szczera rozmowa nie zaszkodzi, a nawet pomorze, może po takich pieszczotach,
      gdy już leżycie przytuleni możesz mu powiedzieć „ tak właśnie lubie ,tego mi
      troszkę brakowało”
      • ma.dzia Re: na mam orgazmu, udaje, jak mu w kocu powiedzi 30.01.06, 16:57
        To ja zaproponuje, zeby nie mowic "nigdy nie mialam orgazmu, oszukiwalam" bo to
        chlopa zalamie. Mozesz przy nastepnym stosunku powiedziec,ze nie wiesz dlaczego
        nie mialas tym razem orgazmu, i nastepnym tez nie bedziesz miala... i od tej
        pory on bedzie wiedzial i sie postara. Moze na poczatek jakis fajny filmik dla
        przelamania lodow... Jesli sama sobie umiesz dobrze zrobic to pokieruj chlopem
        tak jak bys to robila sama. niekoniecznie jego czlonkiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka