Dodaj do ulubionych

Piersi mastopatyczne, jakie badanie?

10.04.07, 23:52
Jestem posiadaczką piersi mastopatycznych, pobolewa mnie lewa pierś, byłam na
usg, nic nie wyszło, zresztą przy tej strukturze piersi ciężko jest cokolwiek
znaleść. Jakie badanie można wykonać, oprócz mammografii, żeby było dokładnie
widac co się tam dzieje? Proszę o poradę, bo pierś dalej boli sad
Obserwuj wątek
    • dragica Re: Piersi mastopatyczne, jakie badanie? 11.04.07, 00:25
      USG
      • Gość: wiejska baba mam to samo już 15 lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 09:41
        co 2 lata mammografia i co roku USG, oczywiscie raz w roku wizyta u onkologa w
        przychodni chorób sutka. Ostatnio onkolog powiedział ,że mam taka urodę i z tym
        trzeba życ , ale obserwowac i badac samodzielnie czy cos sie nie dzieje. Na ból
        dostałam kiedys jakies krople ale tyłam po nich i dałam spokój.Trzeba uważac ze
        wszystkimi hormonami , bo po nich piersi bardziej bolą.Pozdrawiam
        • Gość: erta Re: mam to samo IP: *.chello.pl 11.04.07, 09:49
          Przy okazji zapytam czy oglądałaś zdjęcie mammograficzne swoich piersi?
          Może tylko odbierałaś opis wyniku nie oglądając zdjęć?
          • ryba076 Re: mam to samo 11.04.07, 11:14
            Nie robiłam mammografii, tylko usg, a jak zapytałam paniA doktor czy może
            zrobić mammograf skoro nic na usg nie widać, to powiedziała że na mammograf
            jestem za "młoda", a ja mam już 31 lat. Hormonów nie biorę żadnych, nie mogę
            brac do końca życia, bo miałam cholestazę w ciąży. A w jakim wieku Wy kobietki
            robiłyście mammografię?
            • Gość: erta Re: mam to samo IP: *.chello.pl 20.04.07, 11:12
              Pytanie kierowałam do "wiejskiej baby"(!).
    • dorotakatarzyna Re: Piersi mastopatyczne, jakie badanie? 11.04.07, 11:41
      Ja też miałam takie bóle - kłucia w piersi. Na szczęście na usg było widać, że
      to torbiele, też usłyszałam że mam mastopatię. Lekarka chyba była dobra, bo
      zaleciła mi tabletki z wiesołka (oeparol) i przeszło.
      Potem miałam jeszcze różne inne problemy, ale bezbolesne.
      Mam 34 lata, i też jeszcze nie kazano mi robić mammografii. Lekarka powiedziała,
      że dopiero po 35 roku życia.
      • ryba076 Re: Piersi mastopatyczne, jakie badanie? 11.04.07, 11:52
        A te tabletki to na receptę? Na co one konkretnie są? Jak długo brałaś? Moja
        pani doktor kazała mi brać wit. a+e przez miesiąc, biorę ale dalej pobolewa.
        • Gość: sx Re: Piersi mastopatyczne, jakie badanie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 15:02
          Nie na receptę.
          • Gość: wiejska baba 1 mammografia była w wieku 42lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 15:14
            ale była koniecznosc bo wycinano mi jakies guzki , na szczęscie nic poważnego
            bo szybko wykryte, zresztą sama sobie to namacałam. Robie tak: rozgrzewam sie
            pod prysznicem i lekko nachylam do przodu . Piersi nie leżą na klatce tylko
            swobodnie zwisaja( brzydko to brzmi) I wtedy dokładnie sprawdzam 1 i 2 ,po
            kawałku i porównuję czy cos jest w 1 i czy w 2.Może to amatorskie ale skuteczne
            bardzo.Pamietajcie piersi nie należy przechładzac, lekarz kazał specjalnie o
            nie dbac- powiedział tak jak o cerę na twarzy,pozdrawiam
            • ryba076 Re: 1 mammografia była w wieku 42lat 11.04.07, 15:30
              Dziękuję "wiejska babo" smile za szczegółową odpowiedź. Spróbuję sobie w taki sam
              sposób zbadać piersi. Zanim wykryłas te guzki, to bolały Cię piersi, odczuwałaś
              coś, czy tylko je "wymacałaś"?
              • Gość: wiejska baba najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział lekarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 20:59
                mnie piersi bolały od jakiegos 35 roku życia( stara juz jestem okropnie) i
                nadal bolą , w tym, roku robila wszystkie badania , jest jak było
                • green_land Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le 11.04.07, 21:15
                  Właśnie kłuje mnie jak diabli w jednym miejscu w prawej piersi. Z przerwami.
                  czasami tak miałam, ale tak jak mam dziś od 2-3 godzin to jeszcze nie:] To
                  chyba wynik czytania postów powyżej:]
                • green_land Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le 11.04.07, 21:25
                  Kiedys podobnie badałam piersi, ale panicznie się tego boję, bzzz... To taki
                  strach, który musze przezwyciężyc, ale życie kopie mnie po tyłku, więc czasami
                  stosuję metode strusia: nie patrzę, więc problemu nie ma. Głupie, ale co
                  poradzę. Ale spokojnie, czynię postępy. Za pare dni idę do gina poprosic po raz
                  xxx o przekaz do poradni genetycznej, by sprawdzic obciążenie dziedziczne
                  rakiem piersi. Już szlag mnie trafia, bo w poradni chorób piersi wspaniała pani
                  doktor powiedziała, że takiego skierowania NIE TRZEBA, na moje(cholernie
                  grzeczne!!! ale ja durna jestem!), że ok, ja zadzwonię i sprawdzę i jakby co to
                  przyjdę odpowiedziała, że nie, nie będę przychodzic, bo takie skierowanie nie
                  jest mi potrzebne! Sic! Ginekolog powiedział,że musi się zorientowac (chyba już
                  się zorientował, zobaczę za parę dni), lekarz ogólny stwierdził,że to wypisuje
                  gin. No i od 2-3 lat stoję w tym temacie miejscu.
                  Tak w ogóle, to bym sobie piersi całkiem wycięła! Serio, nawet bez
                  rekonstrukcji, tak się boję.
                  Trochę się wyżaliłam :]
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • ryba076 Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le 11.04.07, 21:35
                    Green land- czy któraś z kobiet w Twojej rodzinie chorowała na raka piersi? Bo
                    jesli tak, to coś słyszałam ale nie wiem dokładnie jak to jest, że kobiety z
                    obciążeniem genetycznym mogą bezproblemu robić jakieś dokładne badania za
                    darmo, które normalnie kosztują ok 500 zł.
                    Rozumiem że chcesz iść "z państwowego", nie prywatnie, że to taki problem?
                    • Gość: green_land Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 11:55
                      Chorowała babcia i mama(ale tu nie mam pewności, bo leczyła się u jakiegoś
                      zielarza, więc...).
                      Żeby zrobic badania genetyczne muszę miec to chol... skierowanie, a z tym jest
                      problem, bo lekarze są po prostu NIEDOINFORMOWANI!
                      Od wczorej kłuje mnie w jednym miejscu w piersi, nawet vickiem posmarowałam, bo
                      naprawde nie wiem, z czego to. Czasami sporadyczne kłucia się zdarzały, ale...
                      Mam okres od 2 dni, ale zaczynał się jakoś dziwnie, choc "punktualnie".
                      Chciałabym zrobic usg prywatnie, ale jedynym lekarzem w okolicy jest właśnie ta
                      lekarka, która uważa się za wszystkowiedzącą. Jak kiedyś powiedziałam jej, że
                      miałam zapalenie tarczycy, to zaczęła się śmiac, że nie ma czegoś takiego! A mi
                      to powiedział nie tylko endoktrynolog! No ale ona wie lepiej. Jak będę
                      zdesperowana, to pójdę, ale naprawdę wolałabym nie.
                      Powiem szczerze-wolałabym wyciąc piersi w diabły, nawet gdybym tego chol...
                      obciążenia nie miała...
                      • Gość: zaraz_zaraz Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le IP: 62.121.129.* 12.04.07, 14:06
                        Rak piersi w rodzinie nie jest wystarczającym wskazaniem do badań genetycznych.
                        W przypadku raka piersi wskazaniem jest przynależność do grupy wysokiego ryzyka,
                        do której zalicza się rodziny, w których:

                        a. wystąpiły 3 lub więcej zachorowania na raka gruczołu sutkowego i/lub jajnika
                        u krewnych I i II stopnia (włączając w to pacjentkę)

                        b. u jednej i tej samej pacjentki lub u jej krewnej I lub II stopnia wystąpiły
                        jednoczasowo lub w różnym czasie zachorowania na raka gruczołu sutkowego i jajnika

                        c. jeżeli u pacjentki stwierdzono wcześniej mutację genu BRCA1

                        d. jeżeli wśród krewnych I i II stopnia (włączając w to pacjentkę) wystąpiły 2
                        zachorowania na raka gruczołu sutkowego i/lub jajnika – w tym 1 zachorowanie
                        przed 50 rokiem życia

                        e. jeżeli pacjentka lub jedna z jej krewnych I stopnia zachorowała na raka
                        gruczołu sutkowego lub jajnika przed 40 rokiem życia
                        • Gość: green_land Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 14:15
                          OK, ale przynajmniej dowiem się czy we własnym zakresie moge sobie wyciąc
                          piersi. Serio. Bo rekonstrukcja (wkładki silikonowe) nie jest jakimś strasznym
                          wydatkiem.
                          Tak naprawdę nie mam pojęcia ile może kosztowac cała operacjasad
                          • Gość: zaraz_zaraz Re: najgorsze zmiany nie bolą...tak powiedział le IP: 62.121.129.* 12.04.07, 14:48
                            E no, green_land - idąc dalej tym torem myślenia najlepiej byłoby się
                            zdekapitować w ramach profilaktyki guza mózgu wink
                            Teraz nie mam czasu, ale coś Wam o tych wszystkich mastopatiach (to dość
                            archaiczna nazwa) czy też zmianach włóknisto - torbielowatych napiszę.
                            Generalnie - nie taki wilk straszny.
                            • ryba076 zaraz zaraz 12.04.07, 21:35
                              Proszę, jeśli byś mogła/mógł to napisz.
                              • Gość: zaraz_zaraz Re: zaraz zaraz IP: 62.121.129.* 13.04.07, 09:52
                                No więc przede wszystkim - to co kiedyś częściej nazywało się mastopatią, a
                                jeszcze wcześniej dysplazją łagodną sutka, obecnie nazywa się zmianami
                                włóknisto-torbielowatymi. Piszę o tych nazwach, chociaż z punktu widzenia
                                pacjentki może się to wydawać średnio ciekawe, bo taka zmiana nazwy ma swoje
                                przyczyny i duże znaczenie - termin dysplazja sugerował, że zmiany te są
                                zmianami przednowotworowymi (tak zresztą onegdaj, zdaje się, sądzono), a termin
                                mastopatia powstał z połączenia dwóch greckich słów - "mastos" czyli pierś i
                                "pathos" czyli choroba. Tymczasem same zmiany włóknisto-torbielowate nie niosą
                                ze sobą zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi, a ponieważ badania
                                wykazały, że ma je wg. różnych opracowań 50 - 70% kobiet, właściwie obecnie nie
                                traktuje się ich jako stanu chorobowego, tylko jako wariant normy. Tego typu
                                zmiany wynikają z odpowiedzi tkanek piersi na stymulację hormonalną - konkretnie
                                na nadmiar estrogenów - bezwzględny lub względny - w stosunku do poziomu
                                progesteronu. Dlatego czasem, przy dużych powodowanych przez nie dolegliwościach
                                stosuje się doustne środki antykoncepcyjne, które powodują ustalenie się
                                stałego, prawidłowego stosunku estrogenów do progestagenów (taka terapia - jak
                                samo przyjmowanie doustnej antykoncepcji - ma swoje plusy i minusy i nie jest
                                działaniem rutynowym). Pod wpływem stymulacji estrogenowej dochodzi do tworzenia
                                się różnych struktur - torbieli (które są wynikiem rozrostu komórek przewodów
                                sutkowych), gruczolistości prostej (która jest wynikiem rozrostu komórek
                                zrazików, włóknienia, metaplazji apokrynowej i innych zjawisk, których
                                szczegółowe nazwy pewnie nie są Wam do szczęścia potrzebne - te wszystkie zmiany
                                powodują tkliwość lub bolesność piersi.

                                Cały problem ze zmianami włóknisto - torbielowatymi polega na tym, że
                                nieregularna struktura piersi, zagęszczenia i mikrozwapnienia widoczne w
                                badaniach obrazowych, które są charakterystyczne dla tych łagodnych zmian, mogą
                                maskować inne łagodne zmiany, które już jednak niosą ze sobą ryzyko rozwoju raka
                                (tzw. choroby proliferacyjne sutka) albo maskować obraz samego raka. Dlatego
                                posiadaczka tego typu zmian powinna być pod stałą kontrolą lekarską, mieć
                                aktualne wyniki badań obrazowych (mammografii lub USG, w zależności od struktury
                                piersi, czyli pośrednio od wieku) po to, żeby w razie czego można było nową
                                zmianę porównać z poprzednim obrazem piersi i umieć się obserwować samodzielnie.
                                Ale z niczym nie należy przesadzać - wykonywanie tych badań zbyt często jedynie
                                zaciemni obraz, podobnie jak zbyt częste samobadanie - należy wiedzieć, że,
                                szczególnie w przypadku tej przypadłości, struktura piersi może się często
                                zmieniać - torbielki rosną i pękają, miejsca po pęknięciach włóknieją tworząc
                                zgrubienia. Jeżeli dzieje się coś definitywnie niepokojącego, badaniem
                                rozstrzygającym, czy nowa zmiana jest łagodna, czy zaczyna się dziać coś złego,
                                jest biopsja sutka i badanie histopatologiczne. O ile wiem, nie ma konieczności
                                częstszego wykonywania badań ani przeprowadzania żadnych dodatkowych badań, niż
                                w przypadku kobiet bez zmian włóknisto-torbielowatych, trzeba je tylko wykonywać
                                skrupulatnie.

                                Tak więc pomysł z profilaktycznym usuwaniem piersi, nawet kiedy miało się
                                przypadki raka sutka w rodzinie, jest, delikatnie mówiąc, lekko histeryczny wink
                                Prawie każdy ma przypadki raka w rodzinie, tak się składa, że rak piersi jest
                                najczęstszym nowotworem złośliwym kobiet w Polsce, więc szansa zachorowania w
                                rodzinie jest spora - tylko kilka procent raków jest uwarunkowanych genetycznie
                                - wtedy zachorowania w rodzinie zdarzają się szczególnie często i w szczególnie
                                młodym wieku (green_land, jeżeli nie ufasz swojej lekarce pierwszego kontaktu,
                                zawsze możesz się wybrać na wizytę do onkologa, żeby zapytać, czy w Twoim
                                wypadku jakieś poradnictwo genetyczne byłoby wskazane, ale jeżeli Twoja lekarka
                                przeprowadziła dokładny wywiad rodzinny i kieruje się tymi wskazówkami, które
                                podałam wyżej, nie ma powodu, żeby jej nie ufać i jest bardzo wątpliwe, żeby
                                onkolog miał inne zdanie). Miażdżąca większość wynika z tzw. mutacji
                                sporadycznych, co jest bardzo dobrą informacją, ponieważ oznacza, że w dość
                                dużym stopniu jesteśmy w stanie wpłynąć na to, czy zachorujemy, czy nie. Zamiast
                                więc zamartwiać się i wymyślać setki badań albo i nawet okaleczające zabiegi
                                profilaktyczne, należy zdrowo się odżywiać, unikać czynników ryzyka, a przede
                                wszystkim, w tak piękny dzień - pójść się poruszać. Ponieważ udowodniono naukowo
                                (i są to silne dowody), że z jednej strony otyłość jest czynnikiem ryzyka raka
                                sutka, a z drugiej strony, że regularne ćwiczenia fizyczne (o ile dobrze
                                pamiętam, niezależnie od masy ciała, ale tego nie jestem 100% pewna) ryzyko tego
                                raka zmniejszają.
                                Pozdrawiam i życzę miłego spaceru smile
    • ryba076 Re: Piersi mastopatyczne, jakie badanie? 11.04.07, 21:26
      Mnie czasami tylko kluje, a czasami boli (nie zawsze w tym samym miejscu), a
      nieraz to jest tak, że lewa ręka pobolewa mam wrażenie, że to od tej piersi.
      Ile kosztuje prywatnie mammografia? Czy trzeba mieć skierowanie?
      • Gość: wiejska baba prywatnie koszty są różne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 21:51
        mammografia od 60zl do 90 zl , zależy jaki dorobek naukowy ma lekarz i koszty
        USG kształtuja sie w ten sam sposob. Ja chodze na USG piersi i dopochwowe u
        jednej dr , wtedy dostaje jakis upust chyba 30 zl (to są ceny z Lublina)
        • ryba076 Re: prywatnie koszty są różne 11.04.07, 21:54
          To jeszcze nie taki straszny wydatek, myślałam że mammografia jest dużo droższa
          od usg. Ja w Olsztynie za usg placiłam 60 zł.
          • galmar2 Re: prywatnie koszty są różne 11.04.07, 22:26
            usg piersi na nowym aparacie kosztuje 90zł (cena w lublinie)
            • Gość: wiejska baba 90zl to cena mammografi robionej -ocenianej przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 08:30
              docenta- jakosc aparatu nie ma wpływu na cenę
    • ryba076 Zaraz zaraz 13.04.07, 16:28
      Dziękuje Ci bardzo za tak szczegółową informację. Mam jeszcze pytanko.
      Prawie rok temu urodziłam dziecko, w ciąży brałam od początku Duphaston i potem
      kaprogest, pod koniec ciąży pojawiła się cholestaza cieżarnych no i teraz
      podobno juz niegdy nie będę mogła zażywać tabletek hormonalnych. Czy te hormony
      które przyjmowałam, no i wogóle ciąża miały wpływa na to, że stan moich
      mastopatycznych piersi mógł się w jakiś sposób "pogorszyć"?
      Otóż zaraz 2 m-ce po porodzie zaczął sie ból, byłam na usg, przyjmowałam wit.
      a+e po czym przeszło. A teraz prawie rok po porodzie znowu ból się powtórzył i
      znowu usg, wit. no i jak narazie pobolewa, ale już chyba mniej. Acha, niestety
      z przyczyn odemnie niezależnych, wogóle nie karmiłam piersią sad
      Z racji tego że jestem na urlopie wychowawczym, mam o wiele mniej stresów niż
      jak pracowałam, za czym wcale nie tęsknię smile dużo spaceruję z dzieckiem, zdrowo
      się odżywaim, a nawet ostatnio zapisałam się do klubu fitness i odgólnie czuję
      się super, choć czasem "miło" zmęczona opieką nad wszędobylskim maluchem. Także
      jestem chyba na dobrej drodze do zdrowego stylu życia, czego wszystkim życzęsmile
      • Gość: wiejska baba Re: Zaraz zaraz - na to pytanie nie odpowiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 18:31
        bo nie wiem jak.
        • ryba076 Re: Zaraz zaraz - na to pytanie nie odpowiem 16.04.07, 13:21
          Dziękuję "wiejska babo" za odzew, ale na odpowiedź na w/w pytanie liczyłam
          od "zaraz zaraz", bo ona/on, wydaje mi się że by wiedział/a.
          Pozdrawiam
      • Gość: zaraz_zaraz Re: Zaraz zaraz IP: 62.121.129.* 20.04.07, 10:38
        Czy te hormony
        >
        > które przyjmowałam, no i wogóle ciąża miały wpływa na to, że stan moich
        > mastopatycznych piersi mógł się w jakiś sposób "pogorszyć"?

        Te hormony to właśnie progestageny, więc jeżeli jakkolwiek wpłynęły na zmiany w
        piersiach, to ochronnie, zmieniając stosunek estrogenów do progestagenów na
        korzyść tych drugich. Podobnie zresztą sama ciąża działa tu protekcyjnie poprzez
        zwiększoną endogenną produkcję progesteronu zarówno w stosunku do zmian
        włóknisto-torbielowatych, jak i zmniejszając ryzyko samego raka piersi. Więc to,
        że dolegliwości zaczęły się pojawiać po porodzie, było raczej skutkiem ustania
        tego ochronnego działania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka