babeczki, moze mi cos doradzicie, chodzi o to, że mam dziwny okres. Wczesniej
przez kilka lat mialam raczej słabe, skąpe okresy, 4 dni i koniec. a tu nagle
w tym miesiącu masakra, leje się i leje krew czerwona jak ze świeżej rany, z
małymi skrzepami (nigdy nie mialam skrzepów), nie nadążam się zmieniać,
kupiłam duze tampony (rozm. super)i nie starczają nawet na 2 h. Wszytsko mi
przecieka, nie daję już rady. Tak jest od 3 dni. Myślicie że powinnam iść do
lekarza? wiem, że niektóre kobity mają takie okresy ale ja NIGDY nie mialam,
wiec myśle ze coś jest nie tak...jak myślicie, ile mam czekać?
Mam tylko 1 hipotezę, bo przez ostatnie 2 miesiące współzyjemy z mężem bez
zabezpieczenia (tzn. na refleks

z myślą, jak ma być to będzie i będzie
fajnie

Czy myślicie że to moze być poronienie? Czytalam kiedys o tzw.
"naturalnych poronieniach". ale w sumie nie mam dużych skrzepów. tylko obfite
krwawienie...bardzo obfite...

i martwię się, czy nawet jeśli "coś było"
to czy wszystko mi się samo ureguluje... kurde, myślicie że mam pedzić do
lekarza? czy poczekać jeszcze?
Dodam, ze co pół roku badam się u ginekologa i robię podstawowe badania,
cytologię i oba usg i jest wszystko ok...przynajmniej bylo...