Wiem, że była już o tym mowa, ale mój problem wydaje sie chyba troszkę inny.
Pierwszy raz mojemu chłopakowi udało się wejść może do połowy, był okropny
ból, dużo krwi, naiwna myślałam, że troche się nacierpiałam, ale przynajmniej
juz po wszystkim. Za drugim razem bolało mnie tak bardzo, że nie pozwoliłam
mu na zbyt wiele, to samo podczas następnych prób. Dodam iż za każdym razem
czuję dziwny piekący ból zarówno przy wejściu do pochwy, jak i trochę
głębiej. Zaczynam sie martwić, że niedługo będę miała blokade psychiczną
przed współżyciem.. A może błona wcale nie została przerwana za pierwszym
razem?(choć teraz jest TAM zdecydowanie więcej miejsca, czujemy to oboje).
Prosze o jakieś rady i otuchę