Dodaj do ulubionych

Problemy z defloracją(?)

05.06.03, 07:25
Wiem, że była już o tym mowa, ale mój problem wydaje sie chyba troszkę inny.
Pierwszy raz mojemu chłopakowi udało się wejść może do połowy, był okropny
ból, dużo krwi, naiwna myślałam, że troche się nacierpiałam, ale przynajmniej
juz po wszystkim. Za drugim razem bolało mnie tak bardzo, że nie pozwoliłam
mu na zbyt wiele, to samo podczas następnych prób. Dodam iż za każdym razem
czuję dziwny piekący ból zarówno przy wejściu do pochwy, jak i trochę
głębiej. Zaczynam sie martwić, że niedługo będę miała blokade psychiczną
przed współżyciem.. A może błona wcale nie została przerwana za pierwszym
razem?(choć teraz jest TAM zdecydowanie więcej miejsca, czujemy to oboje).
Prosze o jakieś rady i otuchęsmile
Obserwuj wątek
    • starlette Re: Problemy z defloracją(?) 05.06.03, 08:41
      Prawdopodobnie jest jakaś infekcja, stąd ten ból
    • beemka1 Re: Problemy z defloracją(?) 05.06.03, 11:33
      Mnie sie wydaje, ze to raczej nie infekcja... Przy bakteriach nie boli az tak
      bardzo. Moze zbyt szybko po pierwszym razie sprobowaliscie znowu i rana nie
      zdazyla sie zagoic? Jezeli mocno krwawilas, to widac blona byla dosc spora. W
      takim przypadku lepiej dac ranie sie zagoic, potrzeba na to ok. 2 tygodni.
      Pozdrawiam
      Beemka.
      • minia696 Re: Problemy z defloracją(?) 05.06.03, 11:47
        Czy przypadkiem nie denerwowałas sie przed zbliżeniem? ja osobiscie doczekalam
        sie piewszego razu po trwajacych pol roku probach! spinalam sie tak mocno, ze
        niemozliwe bylo aby wszystko obylo sie bez bolu,jeszcze lepiej , aby wogole
        partner mogl wejsc we mnie. bol czulam przeokropny, mimo ze wcale nie
        krwawialam,ale jakos poszlo smile)).Mysle ze powinnas podejsc do tej sprawy ze
        spokojem , nie spinac sie a bedzie dobrze! pozdrawiam
    • bonca Re: Problemy z defloracją(?) 05.06.03, 13:09
      Trzeba czasu i cierpliwości. Ja już miałam teorie na temat tego jaki śmiertelny
      guz mam w środku i że to od niego mnie tak boli, ból też był piekący. Choć nie
      chciałam wierzyć, to wszytsko spiętę mieśnie - i stąd ból, a pieczenie od
      tarcia - odczucia zlewają się w jedno. Jeżeli immisja trwa długo i odbywa sie
      bardzo powoli, to w końcu sie udaje i potem już za kązdym razem jest lepiej.
      miałam takie cudowne pomysly, zeby zacisnąc zeby i na siłę, na zasadzie raz dwa
      i po krzyku, ale efekt był taki, że zrobiło sie jeszcze gorzej, więc nie
      polecam.
      Wiem jakie to stresujące, ale naprawdę, trochę czasu i cierpliwości a
      dolegliwości znikną. No i rację może mieć beemka, że jeszcze nie wszytsko sie
      wygoiło.
      Powodzenia!
    • anegue Re: Problemy z defloracją(?) 05.06.03, 20:28
      u mnie wygladalo to identycznie, no moze krwawienie nie
      bylo takk obfite. poczekalismy kilka dni- kolejna proba i nic.
      czulam sie jak pol-dziewicasmile
      az wreszcie ktoregos dnia, stalo sie to zupelnie
      spontanicznie, bez planowania i myslenia, czy sie uda.
      mysle, ze po pierwszym razie bylam tak przestraszona tym
      bolem, ze potem automatycznie sie blokowalam.

      aha, poniewaz z powodu stresu dodatkowym problemem byl
      brak nawilzenia, powodujacy bol, uzylismy nawilzacza, co
      dodatkowo ulatwilo sprawe.
      zawsze myslalam, ze to takie naturalne i prose,a tu taka
      niespodzianka.
      nie martw sie, to tylkoi kwestia czasu, jesli odczekasz jakis
      czas i zrelaksujesz cie, napewno sie uda
      • rosella Re: Problemy z defloracją(?) 06.06.03, 12:38
        Ja też miałam z tym problem i trochę się z tym pomęczyliśmy, ale minęło i teraz
        jest naprawdę świetnie! Wam też się ułoży.

        Smutne jest to, że szukałam pomocy u lekarzy (renomowane kliniki warszawskie) i:
        1) wszyscy ginekolodzy byli przekonani, że problem z defloracją występuje
        sporadycznie(!) więc czułam się jak jakieś dziwadło, a teraz sądząc po listach
        na forum skala zjawiska jest spora. Nie wiedzą o tym, czy nie chcą wiedzieć?

        2) pomoc ginekologiczna to: żel znieczulający - w moin odczuciu znieczulał w
        20% i nic więcej! I podobno już bardziej znieczulić się nie da! Ludzie żyjemy w
        XXI wieku, przeszczepiamy serca, a sensownie zredukować bólu przy inicjacji nie
        potrafimy ?!

        3) podobno istnieje możliwość nacięcia błony chirurgicznie, ale chyba tym też
        nikt się nie zajmuje, bo słyszałam "trzebabyłoby szkuać chirurga, który to
        zrobi" i "takie rozwiązanie to ostateczność, lepiej naturalnie", ale nikt mi
        nie powiedział dlaczego lepiej (na forum też pytałam), ani dlaczego to takie
        skompliowane, że "trzeba szukać chirurga".

        4)inne rady i wsparcie jakie otrzymałam: "zacisnąć zęby i jakoś
        przetrwać", "wszystkie przez to przechodziłyśmy" i "kiedyś panny się upijały".
        Serio piszę.

        Moje wnioski:
        Problem jest, i jest również w sposób ogólnomedyczny, a w szczególności przez
        polską ginekologię ingnorowany.
        A szkoda, bo my się cierpimy.
        • algaj Re: Problemy z defloracją(?) 08.06.03, 15:43
          rosella napisała:

          >
          > Moje wnioski:
          > Problem jest, i jest również w sposób ogólnomedyczny, a w szczególności przez
          > polską ginekologię ingnorowany.
          > A szkoda, bo my się cierpimy.

          W takim razie, pytanie do Pani Doktor i dziewczyn: czy któraś z Was musiała
          chirurgicznie poradzić sobie z błoną? Czy jest to czysta teoria?
          • maoya Re: Problemy z defloracją(?) 17.06.03, 23:06
            hello

            mnie tez po pierwszych 2 probach ogarnelo przerazenie - ostry bol (klucie) i
            wydawalo sie ze nic z tego nie bedzie.....potem przez kilka dni lekkie
            krwawienie do tego. Pani doktor po zbadaniu stwierdzila ze bedzie trzeba
            jeszcze troszke popracowac czym sie lekko pzrerazilam....juz czarne wizje mnie
            naszly ze jestem jakas "dziwna" ale przepisala mi zel znieczulajacy
            (lignocaina) i....za kolejnym razem tez bolalo ale udalo sie! hehe a teraz juz
            prawie nic nie boli i jest coraz lepiej, ba jest super smile
            wiec od siebie moge powiedziec: spokojnie, powolutku, a bedzie dobrze. No i
            oczywiscie w odpowiednim towarzystwie smile
            • algaj Re: Problemy z defloracją(?) 18.06.03, 09:40
              maoya napisała:

              ale przepisala mi zel znieczulajacy
              > (lignocaina) i....za kolejnym razem tez bolalo ale udalo sie! hehe a teraz
              juz
              > prawie nic nie boli i jest coraz lepiej, ba jest super smile
              > wiec od siebie moge powiedziec: spokojnie, powolutku, a bedzie dobrze. No i
              > oczywiscie w odpowiednim towarzystwie smile

              A ten żel faktycznie pomaga?? Może to jest jakis sposób..
              Pozdrawiam
    • milosnica Re: Problemy z defloracją(?) 17.06.03, 23:57
      Właśnie czytam Twój post (i te poniżej) i sobie ryczę.Serio! Jak czytałam Twoje
      słowa to miałam wrażenie,że piszesz o mnie.Dla mnie to seks stał się
      koszmarem.Już dwa razy bylam rozdziewiczana i nie wiem czy nie będę tego bólu
      musiała przezywać jeszcze raz,bo ostatnim razem znów krwawiłam i to przez
      tydzien.Boję się kolejnych prób i na samą myśl zaciskam nogi.Nawet nie mogę
      używać tamponów!Myślałam,że jestem ofermą w "tych" sprawach!Nie mam się komu
      zwierzyc.Mój chłopak jest bardzo cierpliwy i wyrozumiały,ale wiem ,że ma swoje
      potrzeby.Mam obsesję,że mnie zdradzi.To pogłębia mój stres...Już sama nie wiem
      co mam robić.Pocieszam się tylko,że mogę wreszcie się z kimś podzielić moim
      zmartwieniem.Dzięki dziewczyny!Naprawdę nie wiecie ile dla mnie znaczy to co tu
      przeczytałam!
      P.S.Pani Doktor poradziła mi chirurgiczne przerwanie błony.Nie mam jednak
      odwagi iść z tym do lekarza,bo po prostu mi wstyd...
      A może ktoś zna dobrego ginekologa w Łodzi?
      • ryza_malpa1 Re: Problemy z defloracją(?) 18.06.03, 10:07
        Moim zdaniem powinnaś raczej pójśc do psychologa. Wszystko wskazuje na
        przyczyny psychiczne ( chyba ) takiego stanu rzeczy. Mnie tam nic nie bolało smile
      • maoya Re: Problemy z defloracją(?) 18.06.03, 16:35
        Hello
        Pisze właśnie dlatego, ze wiem ile nerwów mnie kosztowały te rózne
        doswiadczenia. Mam nadzieję, ze cokolwiek może pomoge którejś z was, a poniewaz
        jestem "na świeżo" z tymi sprawami to co nieco na ten temat.

        Miłośnico ja tez obawaiłam się, że jestem jakaś dziwna, albo, że coś ze mną nie
        tak. W sprawie tamponów..... poszukaj gdzies tu sa moje posty na ten temat. Tez
        wydawało mi sie że nie mogę ich używac co jeszcze bardziej pogłebiło mój brak
        wiary w siebie. Za cholere nie dawalo rady, po zuzyciu calego prawie opakowania
        (ob-light days) poszłam za radą którejś z forumowiczek - położylam sie na
        podłodze, pomyslalam no niech mi sie uda, co to jest i jakos sie wyluzowalam i
        powolutku nagle okazalo sie ze udalo sie ! No to byl pierwszy sukces wink a jaka
        byłam z siebie dumna wink

        A teraz ten większy, kolejny .....Spodziewalam sie tepego bolu, jednorazowego a
        tu nagle pzry pierwszej probie okazuje sie, ze to kluje jak szlag. Oczywiscie
        natychmiast zacisniecie miesni no i za bardzo nie udalo sie "wejsc". Potem
        sprobowalam od tylu na lezaco i bylo juz lepiej ale dalej bolalo. Poniewaz jak
        juz pisalam wczesniej krwawilam lekko przez pare dni bylam pzrekonana ze mam
        juz to najgorsze za soba. Coz pani doktor obejrzawszy mnie stwierdzila, ze na
        pewno mam wyrozmialego partnera bo bedzie trzeba jeszcze sporo
        popracowac.Bo "mocno trzyma". Byle spokojnie, powoli a bedzie dobrze. Ja juz
        mialam oczywiscie czarne wizje....Hmmm tez denerwowalam sie rekacji mojego
        partnera - takie tam glupie obawy....Myslalam sobie ze doswiadczony dobrze w
        koncu facet, a ja tu takie problemy i to w tym wieku....Obawy jak najbardziej
        bezpodstawne, mam nadzieję, ze twoj mezczyzna rowniez jest wspanialym,
        normalnym facetem. Czułośc z jego strony jest niezmiernie wazna.
        Troszke bylo mi wstyd z tym żelem ale jakoś tak w żartach zapytalam czy zechce
        sie pobawic w lekarza a on sie bardzo chetnie tym zajal.... Sprawdzam nazywa
        sie to: lignocainum hydrochloricum 2% zel smile Jest to na recepte. Jak juz
        pisałam, nie wiem na ile mi to pomogło bo dalej mnie coś bolało ale
        najwyrazniej tak bo udało sie w koncu!! Tylko powoli, delikatnie i... nagle juz
        w srodku big_grin Od tamtej pory nie uzywalam go ani razu - cos tam jeszcze mnie
        pokluwa ale tylko na poczatku, juz sie nie boje i nie sciskam nerwowo co na
        pewno ma ogromne znaczenie. Wiec skoro mnie sie udalo to Tobie na pewno tez!
        Wazne zebys starala sie wyluzowac, robic to spontanicznie i delikatnie, na
        pewno bedzie ok.

        Moim zdaniem powinnas isc do dobrego ginekologa - nie wstydz sie!!!!! Ja tez
        wybralam sie tam teraz po raz pierwszy w zyciu. Czulam jak sie rumienie i pot
        mi wstepuje na czolo jak mowilam o roznych swoich problemach ale w koncu lekarz
        jest wlasnie po to. Ja trafilam do cudownej pani doktor - niezwykle milej,
        delikatnej, ktora zajela sie mna tak, ze bez problemow dowiedzialm sie
        wszsytkiego co mnie trapilo. I na pewno bede do niej chodzic nadal. Niestety
        widze, ze jestes Milosnico z Łodzi wiec ci nie doradze nic, ale na pewno
        znajdziesz namiary na kogos odpowiedniego. Ja wynalazlam te pania doktor dzieki
        roznym pozytywnym opiniom na jej temat w sieci.
        Z pewnościa świadomośc ze jestem zdrowa, ze jestem "normalna" tu i tam bardzo
        mi pomogła psychicznie.

        No a teraz mogę się cieszyc tymi pzryjemnościami, czego i wam życzę smile

        Pozdrawiam, maoya.

    • apolka Re: Problemy z defloracją(?) 18.06.03, 18:57
      Miałam podobny problem (właściwie mieliśmy), po pierwszej, nieudanej próbie
      zrezygnowałam (moja decyzja) z pełnych stosunków na kilka miesięcy, został
      petting. Gdy ponownie podjęliśmy próbę, więcej wiedzieliśmy o swoich ciałach i
      to chyba zadecydowało, że "poszło" smile. Trochę oczywiście bolało ale to nie
      było to, co wcześniej (podobnie jak we wcześniejszych postach). Dlatego z
      własnego doświadczenia radzę: dłuuuuuuugie pieszczoty przed tym kulminacyjnym
      momentem, do czasu, aż będziesz naprawdę rozluźniona i podniecona (jeśli nie
      dojdziecie do takiego momentu lepiej mie próbujcie, to tylko zwiększy stres,
      najlepiej podejść do tego bez założenia, że na końcu musi być penetracja).
      Druga rada: zrób to sama, tzn. poproś partnera, żeby się położył i
      sama "usiądź" na nim. Będziesz wtedy mogła kontrolować sytuację, gdy tylko
      poczujesz ból, zareagujesz zmianą ułożenia ciała itp. Mam nadzieję, że jakoś
      pomogłam.
      Acha, przepraszam, wyszła z tego jakaś instrukcja techniczna, ale o poezję sama
      się postarasz wink
      • algaj Re: Problemy z defloracją(?) 13.07.03, 21:14

        Ponawiam pytanie o chirurgiczne rozwiązanie tego problemu..Czy któraś z was
        przeszła taki zabieg?
        Bo juz nie mam cierpliwości i ochoty sie męczyćsmile
        • x.e.n.a Re: Problemy z defloracją(?) 13.07.03, 23:09
          Tak - ja zdecydowałam sie na chirurgiczne usunięcie błony dziewiczej, i bardzo
          sobie chwalę te decyzję. Zabieg jest nieskomplikowany, szybki, mozna go wykonac
          w trakcie rutynowej wizyty u ginekologa - trwa jakieś 5 do 10 minut, w
          znieczuleniu miejscowym. Po zabiegu przez kilka dni może wystepować mniej lub
          bardziej obfite krwawienie, no i przez jakies dwa tygodnie - do czasu zagojenia
          się ranki - nalezy powstrzymac sie od współżycia. Zresztą - ginekolog wszystko
          powinien Ci wyjaśnić.

          Dodam zresztą, że najmniej przyjemnym elementem całego zabiegu było...
          przekonanie ginekologa do jego wykonania. W każdym razie ja wspominam to jako
          doświadczenie dośc upokarzające - nie rozumiałam, dlaczego muszę się tłumaczyć
          ze swojej decyzji i wysluchiwać kpiących sugestii, że mój chłopak chyba nie ma
          aż "tak dużego", że mam prawidłową budowę, że można mnie
          rozdziewiczyć "normalnie" itp. Ostatecznie błona dziewicza to wyłącznie moja
          sprawa, i nie rozumiałam, dlaczego muszę się czuć zażenowana, że chcę ją usunąć
          w sposób bezbolesny i komfortowy. No ale tak to u nas jest - znieczulenie w
          trakcie porodu jest juz społecznie akceptowane, ale chęc higienicznej
          defloracji ciagle postrzegana jest - przez samych lekarzy, niestety - jako
          bezsensowna fanaberia. Być może Ty - ze swoimi przykrymi doświadczeniami -
          zostaniesz potraktowana bardziej wyrozumiale (czego Ci serdecznie zyczę);
          niestety ja, ponieważ podjęłam taką decyzje zupełnie "na chłodno", przed
          próbami współżycia (z czego niebacznie zwierzyłam sie ginekologowi), musiałam
          przełknąć garść sarkastycznych komentarzy. Ale dopięłam swego, i nigdy tej
          decyzji nie żałowałam, bo dzieki temu mój pierwszy raz byl w 100% udany smile

          Pozdr.
          • variacja Re: Problemy z defloracją(?) 14.07.03, 09:27
            JA po latach stwierdzam, że częściowo rozdziewiczył mnie głupi, stary
            ginekolog zbyt dużym wziernikiem. Gdy doszło do pierwszego razu z moim
            (wówczas przyszłym) mężem to była tylko kropelka krwi... A po pierwszym
            badaniu ginekologicznym dużo wcześniej też miałam plamki krwi na majtkach....
            Ten sam ginekolog parę lat później stwierdził,że chyba mam raka piersi. Mylił
            się jak się okazało, ale moja wściekłość na niego pozostała do dziś. Mam teraz
            świetna lekarkę w jednej z prywatnych przychodni.
            • algaj Re: Problemy z defloracją(?) 14.07.03, 09:40
              A czy w takim razie, możecie polecic dobrego ginekologa w KRAKOWIE?
              Dzieki za wszystkie radysmile
              • algaj Ginekolog w Krakowie 04.08.03, 15:47
                Jeszcze raz proszę o namiary na dobrego i wyrozumiałego ginekologa, zwłaszcza w
                temacie omawianym w tym wątku...
                Dziękuję i pozdrawiamsmile
              • curiously_green Re: Problemy z defloracją(?) 05.08.03, 14:56
                czesc dziewczyny
                powiem wam, ze teraz dopiero widze, ile z tym moze byc problemow. moj pierwszy
                raz byl raczej, ze tak powiem, malo klopotliwy. jasne, troche bolalo, ale do
                przezycia. w kazdym razie, glowki do gory, jestescie bardzo dzielne!
                a pisze bo nasunelo mi sie pytanie - czy blona z wiekiem sie zmienia? tzn czy
                staje sie silniejsza, tak, ze trzeba nad nia "mocniej popracowac? czy moze w
                druga strone? 24-, 25-cio latki pisza, ze w takim wieku inicjacja jest "troche
                pozna". nigdy nie slyszalam o odpowiednim wieku do rozpoczecia, ale czy w
                pewnym wieku rzeczywiscie jest dosyc pozno i czy wtedy cialo/blona/miesnie
                oponuja bardziej?
                pozdrowionka
                aska
                • snow.white czytalam kiedys... 05.08.03, 15:10
                  ...wypowiedz lekarza-podobno po 25 roku zycia blona moze sprawiac wiecej
                  klopotow,tak jakby z wiekiem zrobila sie grubsza.Tak czytalam,ale czy to prawda-
                  nie wiem.
                  • algaj Re: czytalam kiedys... 05.08.03, 15:21
                    snow.white napisała:

                    > ...wypowiedz lekarza-podobno po 25 roku zycia blona moze sprawiac wiecej
                    > klopotow,tak jakby z wiekiem zrobila sie grubsza.Tak czytalam,ale czy to
                    prawda
                    > -
                    > nie wiem.

                    No cóż, ja mam dopiero 22, a jest taaaka grubasmile Niestety....Nie zdawałam sobie
                    sprawy, że "pierwszy raz" to może być kilka razy...I wciąż niezadowalający
                    wynik.
                    • ana28 Re: czytalam kiedys... 05.08.03, 15:23
                      Ja mogę polecić dobrego ginekologa w Krakowie, nazywa się A.Ludwin jest bardzo
                      wyrozumiały i fachowy!
                      • algaj Re: czytalam kiedys... 05.08.03, 15:27
                        ana28 napisała:

                        > Ja mogę polecić dobrego ginekologa w Krakowie, nazywa się A.Ludwin jest
                        bardzo
                        > wyrozumiały i fachowy!

                        A czy możesz jeszcze zdradzić gdzie przyjmuje? Może być na maila, jeśli nie
                        chcesz na forum. W każdym razie dziękuje bardzosmile)
    • monika.antepowicz Re: Problemy z defloracją(?) 05.08.03, 17:51
      Ja propomnowałabym kontrolę u gunekologa aby wyjaśni c przyczynbę kłopotoew z
      rozpoczęciem wsółżycia (np przegrodaz w pochwie?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka