Dodaj do ulubionych

moja historia z c.p.

07.12.07, 14:18
witam wszystkie towarzyszki w cp.

Nigdy nie podejrzewałam,że i ja będę miała podobne problemy . Mam
niespełna 30 lat, nie pije , nie pale i nie miałam dotad poważnym
problemów ze zdrowiem.
Pierwsza cp przydarzyła się w 2006- złapał mnie ostry ból, któremu
towarzyszyło krwawienie. Wylądowałam w szpitalu z rozpoznaniem-
poronienie po wczesnej CP (3-4 tydzień według beta).
Leżąc w szpitalu nasłuchałam sie mrożących krew w żyłach
historii,więc właściwie byłam " zadowolona" ,że skończyło się na
samoistnym wyeliminowaniu ciąży przez organizm.
Po tym wszystkim zrobiłam masę badań, nie robiłam jedynie drożności,
bo po konsultacji z laryngologiem pod nóż poszły migdały jako
siedlisko wszelkiego zła ( wcześniej regularnie miewałam stany
zapalne tu i ówdzie). W tym roku zanim zdążyłam zdrobić drożność
( kolejne stany zapalne po stronie c.p pomimo usunięcia migdałów)
zdarzyła się druga cp, w tym samym miejscu tj. po prawej stronie .
Tym razem przeleżałam ok 3 tygodni w szpitalu , dostałam 4 dawki
meto...( zawsze zapominam nazwy tego leku) ale beta ani drgnęła..
W końcu spadła na tyle ,że podjęto decyzje o wypisaniu mnie do
domu , na oddział wróciłam dwa dni później z ostrym bólem. Jestem po
laparoskopii , straciłam jajowód i zastanawiam się ile jeszcze
przede mną.Nie mam jeszcze dzieci , nie wiem czy kiedykolwiek będę
miała. Sama nie wiem czy mieć nadzieję czy w duchu przygotowywać się
na gorsze. Lekarz coraz częściej wspomina o in vitro, na które nie
bardzo mnie stać ... Pod względem emocjonalnym czuje się tak sobie,
niby sie trzymam ale jestem bardzo zmęczona i boje się przede
wszystkim,że jeśli uda mi się zajść w ciążę będę miała non stop
schizy- leżąc w szpitalu osłuchałam się o wszelkich możliwych
komplikacjach, poronieniach itp.

Skąd wy bierzecie siłę na kolejne próby, bo ja mam jej coraz mniej..

Pozdrawiam wszystkie dotknięte tym problemem dziewczyny.
Obserwuj wątek
    • aniake1 Re: moja historia z c.p. 07.12.07, 18:55
      Cześć kochana przykro mi, że dołączyłaś do naszego gronasad Ja miałam
      cp w maju, ale zrobiłam badania na drożność wyszło,że jeden mam
      niedrożny, ale cp była w jajowodzie drożnym więc nie dołuj się i nie
      zadręczaj myślami, że mołaś coś zrobić. Mi lekarz też wspomina o in
      vitro - jest nadzieja, że będą refundowane ale...Mogłabyś zrobić
      teraz bad na drożność czy ten drugi jest ok...Może niepotrzebnei się
      martwisz, poczytaj tu na forum nie takie dziewczyny w ciążę
      zachodziły i rodziły po 2,3 bobaski. Trzymam kciuki za Ciebie. Ps
      też dostałam metotreksat - pół roku musisz odczekać przed następną
      ciążą woesz o tym prawda?Pozdrawaim Cię ciepło
      • marushka Re: moja historia z c.p. 10.12.07, 11:18
        Niestety żadna ilość badań, żadna liczba połkniętego kwasu foliowego
        ani innych placebo, ani nawet badanie drożności, nie da Tobie wiedzy
        na temat tego, że następnym razem się uda, albo.... że historia się
        powtórzy.... Trzeba oddać ludziom co ludzkie, Bogu co boskie....
        Nie usłyszysz ode mnie – wszystko będzie dobrze – bo tego nie wiem.
        Ale wierze, że tak będzie. Trzymam za nas codziennie kciuki J Teraz
        skup się na sobie , idź na zabieg czekoladowy do kosmetyczki albo do
        kina. I odpocznij – przede wszystkim psychicznie
        Pozdrawiam
        Marysia
        • szukajacbociana Re: moja historia z c.p. 13.12.07, 09:22
          Dzieki za słowa wsparcia- ja właśnie mam taką naturę, że
          stwierdzenie " wszystko będzie ok" mnie nie koi. Może właśne takie
          realistyczne podejście do sprawy jest gorsze, jakoś nie umiem się
          łudzić .. Wybieram się na drożność po nowym roku, pytanie co to
          zmieni, trochę się boje że odbierze mi resztki nadziei.
          Póki co staram sie odpocząć, ale same wiecie jakie to trudne,
          szczególnie że mam wokół siebie młode mamusie i babeczki z
          zaookrąglonym brzuchem.


          Mój gin ostatnio powiedział, że widział przypadek, kiedy pacjentka
          po dwóch cp zdecydowała się na in vitro i wylądowała z kolejną CP.
          • aniake1 Re: moja historia z c.p. 14.12.07, 22:44
            Ja pierdziele!!!cp i in vitro???Odebrałaś mi resztki nadzieji!!!!!
            Szok!!! Ja właśnie piję drugą lampę (nie lampkę) wina, bo we wtorek
            mam laparoskopię - jest to dla mnie wynik ostateczny, już nie będę
            się stresować...Miesiąc temu miałam drożność okazało się, że 1 mam
            drożny, a drugi nie. Jedank cp była w tym drożnym i teraz się okaże
            dlaczego...mam nadzieję, że to był zbieg okolicznoścismile umrę do
            wtorku,żołądek mi ściska ze strachu...dobrze,ze jest winosad Boże coa
            ja zrobię jeśli okaże się, że...
    • akasz12 Re: moja historia z c.p. 17.12.07, 14:21
      Witaj !!!
      Ja już prawie weteranką tego forum jestem, więc mogę ci powiedzieć, że twój
      lekarz ma rację mówiąc, że po in vitro też można mieć c.p. Była tu na forum taka
      laska, co długo się leczyła, potem miała in vitro i okazało się, że jest w
      ciąży, ale pozamacicznej.
      Nie chcę cię pocieszać słowami, że będzie dobrze, że zajdziesz i urodzisz
      dziecko, bo tego nie wiem i zresztą nikt nie wie. Mogę ci jedynie napisać, że ja
      też sporo przeszłam, załamywałam się, poddawałam, bałam, ale opłaciło się.
      Tyle, że ja zanim zaszłam w c.p. to miałam już synka i staraliśmy się o drugie
      dziecko. W styczniu 2005 r. okazało się, że jestem w c.p., która przebiegała
      bezobjawowo, dopóki nie złapał mnie ból brzucha. Tu szybko potoczyły się sprawy:
      lekarz - skierowanie do szpitala - operacja. Na laparo się nie załapałam, za
      późno. Operacyjnie usunięto mi c.p. wraz z jednym jajowodem. Po kilku miesiącach
      znów zaszłam w ciążę, ale źle przyrastała beta - znów zabieg. Rozpoznanie: puste
      jajo płodowe albo wczesne poronienie, a w macicy znalezione komórki świadczące o
      c.p. Załamałam się, bałam się znów próbować, kolejne rozczarowanie, kolejny
      okres. Zmiana lekarz, który uświadomił mi prostą prawdę, że nikt nie da mi
      gwarancji, że c.p. się nie powtórzy.
      A jednak, kiedy już odpuściłam, dałam za wygraną, psychicznie pogodziłam się z
      tym, że będę mamą jedynaka okazało się, że jestem w ciąży i to z cyklu, który
      uznałam za stracony. Nie bez problemów na początku, bo objawy miałam podobne jak
      przy c. p. czyli ostry ból brzucha. I powiem ci szczerze, że na początku nie
      umiałam się tak bardzo cieszyć tą ciążą, bo bałam się, że coś się stanie. Ale
      udało się, urodziłam zdrową córeczkę. I dziś patrząc na nią wiem, że pomimo tego
      co przeszłam, tych wszystkich chwil zwątpienia, załamania, warto było próbować.
      Tyle, że musisz wierzyć w to, że kiedyś się uda (bo ja wierzyłam). A nadzieję
      musisz mieć zawsze, to ci piszę ja, która z jednym jajowodem i wieloma
      przejściami zaszła w prawidłową ciążę. Powodzenia O.
      • szukajacbociana Re: moja historia z c.p. 20.12.07, 12:08
        Dzieki za wsparcie- pomimo,że minęło już trochę czasu jakoś nie
        umiem się wyluzować. Jestem chronicznie zmęczona, w dodatku mam
        dosyć absorbującą pracę. Chcę wierzyć,że i nam sie uda, tylko że
        świadomość ,że został tylko jeden jajowód to coś jakby komunikat "
        uwaga- nie masz już prawa do pomyłki" . Może gdybym miała już
        dziecko podchodziłabym do tego inaczej, a tak...klops

        Dziękuję wam wszystkim za dobre słowo smile Wesołych świąt
    • magdalenkakrol Re: moja historia z c.p. 11.01.08, 15:04
      witam! jestem miesiąc po laparoskoii. nigdy nawet przez chwile nie
      pomyslałam że ciąża pozamaciczna mi się przytrafi. mam 23 lata i to
      była moja pierwsza ciąża zaplanowana i wymarzona z zajsciem nie
      maiłam zadnego problemu do gin poleciałam kiedy okres spóżnił mi się
      3 dni a już wcześniej robiłam testy które wyszły pozytywnie.
      niedługo cieszyłam się swoim szczęsciem. na pierwszej wizycie lekarz
      nie mógł mi nic konkretnego powiedzieć, póżniej 2 wizyta i
      usłyszałam podejrzenie cp, kolejna wizyta usg nic nie widać więc
      kolejne tym razem już usg-tv lekarz odnalazł moje zagubione
      dzieciątko w prawym jajowodzie. trwało to tylko 1 tydzień i po
      tygodniu wylądowałam w spitali za 2 dni zabieg. zostawili mi
      jajowód. teraz powoli dochodze do siebie tylko czuję jak z każdym
      dniem narasta we mnie coraz większy żal. karzdy mi mówi zebym
      myslała pozytywnie a ja myślami jestem ze swoim małym aniołkiem.
      teraz czekam na uregulowanie hormonu bhcg bo niestety jeszcze nie
      spadło do 0 lekarz powiedział że nie widzi nic na usg wię nie
      powinnan się martwić. czekam aż wszystko okarze się ze jest dobrze i
      będę próbowała wierze że się uda. trzeba wierzyć.
    • szukajacbociana Re: moja historia z c.p. 04.02.08, 18:15
      Witam was dziewczyny smile
      Zrobiłam drożność i jest OK- lewy jajowód pięknie przepuścił kontrast.
      Mam od gina zielone światło i możemy próbować. Nie muszę wam chyba mówić jaka do
      dla mnie dobra wiadomość. Samo badanie było absolutnie do przejścia-
      spodziewałam się że będzie dużo gorzej.Nie trwało długo, a ból był do
      zniesienia. Trzymam kciuki za was, oby na to forum spływało jak najwięcej
      dobrych wiadomości.
      Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka