Dodaj do ulubionych

scyntygrafia tarczycy

IP: 212.244.48.* 21.01.02, 14:01
Usg tarczycy wykazało, że poniżej dolnego bieguna lewego płata tarczycy jest 4
mm otorebkowany obszar hipoechogeniczny.Może to być przytarczyca lub drobny
węzeł chłonny tej okolicy.Aby wykluczyć guza, dostałam skierownie na
scyntygrafię tarczycy. Czy jest to bezpieczne dla zdrowia badanie? Jak należy
się do niego przygotować?Dziękuję za odpowiedź!
Obserwuj wątek
    • Gość: masi Re: scyntygrafia tarczycy IP: 195.136.36.* 21.01.02, 15:11
      Jest całkiem bezpieczne. Podaje sie jod radioaktywny (w kapsułkach jak
      antybiotyk- tak wyglądają)i po jakimś czasie ( ja miałam po 6 i po 24
      godzinach) sprawdza się w specjalnum aparacie jak tarczyca wychwytuje jod. Na
      tej podstawie określa sie czy są tam guzy. Nie trzeba być specjanie
      przygotowanym choc ja byłam na czczo i potem musiałam 2 godziny nic nie jeść.
      Ale ja to miałam robione w szpitalu. Lekarz Ci nic nie powiedział?. Nie ma też
      po tym żadnych sensacji a samo badanie nic nie boliwink
      Pozdrawiam
      Masi
      • Gość: agma Re: scyntygrafia tarczycy IP: *.chello.pl 21.01.02, 16:51
        Potwierdzam, nie wiaze sie to badanie z zadnymi nieprzyjemnosciami. Ja to
        mialam robione metoda ambulatoryjna i troche inaczej. Wstrzyknieto mi jakis
        roztwor do krwi i po jakims czasie (godzina?, dwie?- nie pamietam), zrobiono
        zdjecia. Od razu je tez dostalam z opisem. Lekarz powinien okreslic metode jaka
        ma byc zrobiona scyntygrafia, bo na pewno sa co najmniej dwie i chyba nie jest
        to bez znaczenia w diagnostyce.
    • agramav Re: scyntygrafia tarczycy 24.01.02, 17:09
      Są dwie metody robienia scyntygrafii tarczycy - technetem i jodem - lekarz musi
      określić, jaką metodą robić. Technetem - wstrzykują roztwór dożylnie i po 30
      min. robią badanie; jodem - połykasz kapsułkę z jodem (mała dawką) i po 24
      godz. robią badanie. Ja miałam robione oba badania ambulatoryjnie - oczywiście
      nic nie boli i raczej nie są szkodliwe (czytałam, że przy scyntygrafii jodem
      promieniowanie jest porównywalne do zdjęcia rtg).
    • monika.antepowicz Re: scyntygrafia tarczycy 25.01.02, 11:40
      Przed i po takim badaniu należy się zabezpieczyć przed ciazą (po scyntygarafii
      nie powinno się zachodzić w ciazę przez rok!ma
      • masi Re: scyntygrafia tarczycy 25.01.02, 13:48
        Pani doktor, przepraszam ale niestety nie mogę sie z tym zgodzić.Ja byłam
        leczona jodem radioaktywnym w październiku 2001 r po konsultacji ze specjalistą
        ( dr Kołodziej- Maciejewska z kliniki endokrynologii AM w Łodzi) dowiedziałam
        się, że dawka promieniowap rzy badaniu scyntygraficznym jest niewielka i nie
        przeszkadza (nie szkodzi) ewentualnej późniejszej ciąży, zaznaczam ciąży, która
        rozpoczęła się po badaniu!. Natomiast w przypadku leczenia jodem 131
        (radiojod), kiedy dawki są wielokrotnie wyższe, rzeczywiscie zaleca się
        odczekanie roku przed planowaną ciążą, ale znaczenie ma właśnie dawka podanego
        jodu. Ten rok to przy bardzo wysokich dawkach podawanych w leczeniu nowotworów
        tarczycy. Jednocześnie wiem, ze np w USA jest to leczenie tzw pierwszego rzutu
        i tam nie ma takiego ograniczenia przy leczeniu tarczycy. A dla odmiany w
        Japonii wogóle nie leczy się niczego izotopami. Pani doktor ja nie chcę
        podważać Pani autorytetu , ani tym bardziej wiedzy, zwłaszcza, ze nie
        jednokrotnie Pani bardzo nam pomogła za co jestem wdzięczna - tez korzystam z
        Pani rad. Wydaje mi sie jednak, że jest Pani znakomitym specjalistą w
        dziedzinie ginekologii i położnictwa, ja skłonna jestem w tym wypadku raczej
        zufać specjaliście w dzidzinie leczenia izotopami radioaktywnymi.
        Serdecznie pozdrawiam i ufam, że dalej będzie Pani służyć nam pomocą i radami
        Masi
        • agramav Re: scyntygrafia tarczycy 30.01.02, 12:18
          Zgadzam się z poprzedniczką. Scyntygrafia nie powinna być wykonywana w ciąży,
          ale można planować ciążę już w następnym cyklu. Rok z ciążą należy odczekać po
          podaniu jodu radioaktwynego już w trakcie leczenia guzów tarczycy. (DO masi:
          Też byłam parę razy na konsultacjach u dr Kołodziej, ale teraz leczę się w
          Wwie).
          • masi do agramav 30.01.02, 12:56
            Ja jestem już praktycznie po leczeniu - dostałam jod w pażdzierniku 2001 roku,
            teraz jestem pod opieką dr Klenckiej też z zakładu tyreologi AM i muszę
            powiedzieć, że jest świetna. A Ty u kogo w Wa-wie, bo ja mieszkam w łodzi a
            pracuje w Warszawie więc chetnie dowiem sie o jakiegoś specjalistę na miejscu w
            razie czegowink
            Pozdrawiam
            Masi
            • agramav Re: do masi 01.02.02, 15:05
              nie chcę za bardzo "rzucać" nazwiskami i kontaktami do lekarzy, dlatego chętnie
              ci podam mojego lekarz w Wwie, ale prywatnie. Czy masz skrzynkę e-mailową na
              ten login ? jeśli nie, to podaj mi inny adres na priva. Pozdrawiam.
              • masi Re: do masi 01.02.02, 15:56
                Tak mam skrzynkę na mój login. Możesz smiało pisac Dzięki
                Masi
    • lastka Re: Moje Drogie Panie 31.01.02, 13:33
      Każdy lekarz mówi co innego. Na początki jak tylko wykryto u mnie guza tarczycy
      zrobiono mi biopsje i wszystkie inne badania łącznie ze scyntygrafią tarczycy
      (technetem) Pani która mi to robiła uprzedziła mnie oczywiście że jeżeli jest
      dziecko w domu to conajmniej przez 2 tygodnie nie zbliżać się do niego ani do
      kobiet w ciąży. Byłam leczona w Białymstoku muszę wam powiedzieć że trafiłam na
      lekarkę-rutyniarkę która olewała to co robiła. Podjęła decyzję że skieruje mnie
      na radiojody do Warszawy ponieważ one mi usuną tego guza i zatrzymają
      nadczynność tarczycy. Kiedy zapytałam ją czy to oczywiście nie jest szkodliwe
      zaprzeczyła i zaczęła sypać przykładami ile to kobiet po pół roku urodziło po
      tym dzieci. Pojechałam do Warszawy na scyntygrafię jodem żeby jeszcze raz
      obejrzeli sobie tego guza bo w przeciągu 4- mcy powiększył się o 5,5 cm. także
      w sumie miał 7,8 cm. Scyntygrafię oczywiście lekarz mi zrobił ale powiedział że
      leczenia radio-jodem nie przeprowadzi z tego względu że jestem młoda i będę
      chciała urodzić dzieci a to jest bardzo silna dawka która w organizmie nie
      rozłoży się w ciagu kilkunastu lat. Określił to krótko: nowy trend w medycynie
      radio-jody. Powiedział tylko że lekarze nie zdają sobie sprawy z tego jaką
      krzywdę wyrządzają takim kobietom. Radio-jody podaje się osobom które po
      pierwsze urodziły dzieci, po drugie jeżeli są przeciwwskazania do operacji, po
      trzecie kiedy pacjent nie wyraża zgody na operację. A po czwarte
      powiedział:"dziecko zmień lekarza bo z takim kimś daleko nie zajedziesz" Do
      dziś jestem bardzo wdzięczna temu lekarzowi, zmieniłam lekarza na mądrego
      lekarza który potwierdził te słowa w tej chwili jestem już rok po operacji
      czuję się świetnie a co najważniejsze tam nie było żadnego raka o którym
      wspomniała pani konował. Konował bo inaczej określić jej nie można. A i jescze
      jedno nie pomyliłam scyntygrafii z leczeniem radio-jodem i oczywiście zgadzam
      się z panią doktor że po scyntygrafii również trzeba odczekać z ewentualną
      ciążą. Nazwiska tego lekarza nie pamiętam ale to było w szpitalu wojskowym
      chyba w Międzylesiu a ulica o ile się nie mylę Bursztynowa taki starszy siwy
      Pan.
      Pozdrawiam
      • masi Re: Moje Drogie Panie 01.02.02, 13:43
        Ja rozumiem, że leczenie radijodem to nowośc w Polsce pisałam tylko, ze w USA
        robi sie to juz od 20 lat A w Japoni wcale. Guzy tarczycy zawsze są odejrzeniem
        nowotworu i wskazaniem do operacji. Wiem też, ze wielu ginekologów i
        endokrynologów sie jej boi, bo to radioaktywność. A RTG to co, nikt nie mówi,
        ze jak zrobię zdjęcie płuc to mam czekac z ciążą rok!
        A jeszcze wiadomośc z chemii jod 131 ( a taki izotop sie podaje przy leczeniu
        tarczycy) ma okres półrozpadu 21 dni, nie powiem wam dokładnie jak to liczyć
        ale przy dawce jaką wziełam już nie jestem napromieniowana i nie stanowię
        zagrożenia dla innych, co potwierdza badanie radioaktywności (nie wyżej niż tło
        -czyli poziom raioaktywnosci obecny w otoczeniu). Jod podany 12 października
        2001 roku. Nie wiem jaka dawka wchodziła w grę u Ciebie, ale dla mnie większym
        zagrożeniem byłaby narkoza (z innych względów), ale nie chodzi tu o LECZENIE
        tylko o scyntygrafię (dawki kilkaset razy mniejsze), która aż taka groźna jak o
        tym mówią nie jest. Scyntygrafie wykonuje się nie tylko przy tarczycy ale także
        i przy diagnozowaniu innych schorzeń w tym nowotworów ( np kości)
        Cieszę sie, że to nie był nowotwór i rozumiem, ze jesteś dalej pod kontrolą
        endokrynologa ze względu na niedoczynnośc tarczycy po operacji. Dalej
        utrzymuje, ze osoba która leczy izotopami lat kilkanaście a tak jest w
        przypadku doktor Kołodziej - Maciejewskiej, wie co mówi. A nie jest to lekarka,
        która leczy rutynowo i na odfajkowanie, podchodzi do każdego pacjenta
        indywidualnie i bardzo wnikliwie analizuje każdy przypadek. I jeszcze raz
        powtarzam, że w niczym to nie zmniejsza mojego uznania i szacunku dla
        umiejętności Pani Doktor Moniki Kużawczyk-Antepowicz.
        Serdecznie pozdrawiam
        Masi
        p.S. lekarze konowały niestety zdarzaja sie wszędzie i należy ich unikac jak
        ognia, ale czasem trzeba odróżnić lekarza konowała od takiego , który mówi coś
        czego nie chcemy przyjąc do wiadomości.
      • agramav Moje Drogie Panie - do lastki 01.02.02, 15:13
        To zrozumiałe, że jeśli jest bardzo duży guz, a taki chyba był u ciebie, to
        jest to zdecydowanym wskazaniem do operacji, bo przecież nikt nie będzie
        leczył "zabójczymi" dawkami jodu. Ja miałam guż ok. 2 cm, czyli prawie 4 razy
        mniejszy a do tego wiele drobnych torbieli w miąższu tarczycy, co praktycznie w
        przypdaku operacji, oznaczało wycięcie całej tarczycy (czyli niedoczynnośc do
        końca życia). Tylko jeden lekarz - specjalista od chorób tarczycy, chirurg -
        rekomendował mi operację jako rozwiązanie raz na zawsze. Wszyscy inni lekarze
        twierdzili, że operację zawsze jeszcze zdąży się zrobić (w tym również siwy pan
        profesor, do którego zapisy są 4 miesiące wcześniej, jeśli "siwość" jest dla
        ciebie argumentem) i lepiej zacząć od bezinwazyjnego leczenia, zwłaszcza, że
        mój przypadek "doskonale" się do tego nadaje.
        Bardzo nie lubię, jeśli na podstawie swojego tylko przypadku i po konsultacji z
        dwoma lekarzami, z tym jednym "konowałem" jak go określiłaś, uważą się, że wie
        się już wszystko na temat tej choroby i można wszystkich pouczać.
        • Gość: lastka Re: Moje Drogie Panie - do agramav IP: *.bialystok.gddp.gov.pl 04.02.02, 09:06
          agramav napisał(a):

          > To zrozumiałe, że jeśli jest bardzo duży guz, a taki chyba był u ciebie, to
          > jest to zdecydowanym wskazaniem do operacji, bo przecież nikt nie będzie
          > leczył "zabójczymi" dawkami jodu. Ja miałam guż ok. 2 cm, czyli prawie 4 razy
          > mniejszy a do tego wiele drobnych torbieli w miąższu tarczycy, co praktycznie w
          >
          > przypdaku operacji, oznaczało wycięcie całej tarczycy (czyli niedoczynnośc do
          > końca życia). Tylko jeden lekarz - specjalista od chorób tarczycy, chirurg -
          > rekomendował mi operację jako rozwiązanie raz na zawsze. Wszyscy inni lekarze
          > twierdzili, że operację zawsze jeszcze zdąży się zrobić (w tym również siwy pan
          >
          > profesor, do którego zapisy są 4 miesiące wcześniej, jeśli "siwość" jest dla
          > ciebie argumentem) i lepiej zacząć od bezinwazyjnego leczenia, zwłaszcza, że
          > mój przypadek "doskonale" się do tego nadaje.
          > Bardzo nie lubię, jeśli na podstawie swojego tylko przypadku i po konsultacji z
          >
          > dwoma lekarzami, z tym jednym "konowałem" jak go określiłaś, uważą się, że wie
          > się już wszystko na temat tej choroby i można wszystkich pouczać.

          Ależ moja droga! Dlaczego tak agresywnie reagujesz? Nie rozmawiałam tylko z
          jednym lekarzem, byłam u kilku endokrynologów a nawet zaliczyłam onkologa który
          jest jednym z najlepszych w mieście i wiesz co? ze względu na mój młody wiek bo
          miałam wtedy 23 lata woleli zrobić mi operację jak leczyć radio-jodem. Usunięto
          mi całą tarczycę bo na drugim płacie też już były zmiany guzowate. Niedoczynności
          nie mam bo biorę tabletki które zastępują mi tarczycę i ogólnie czuję się bardzo
          dobrze. Po leczeniu radio-jodem który niestety nie zlikwiduje Ci guzków ale
          jedynie wstrzyma nadczynność z której bardzo szybko zrobi ci niedoczynność. Ja
          teraz też nie mam pewności czy za jakiś czas nie będę miała niedoczynności, a na
          tabletki jestem skazana do końca życia. A i jeszcze jedno mój endokrynolog który
          mnie leczył i nadal jestem pod jego opieką jest młody bo jest ledwie po 30-tce
          także nie wiem dlaczego uważasz że "siwość jest dla mnie argumentem" wspomniałam
          o nim bo on pierwszy odradził mnie radio-jody. A po drugie kochana nikogo nie
          pouczam tylko wyraziłam swoje zdanie bo właśnie po to jest to forum nieprawdaż?
          Wyluzuj i pozdrawiam!
    • monika.antepowicz Re: scyntygrafia tarczycy 03.02.02, 09:11
      Skonsultowałam się z lekarzami z medycyny nuklearnej- jednak radzono odczekac 3
      cykle(przepraszam za wcześniejszą odpowiedx troche na wyrost, ale my się jednak
      obawiamy wzelkiegopromieniowania jinizującego, a rekrutacja pęcherzyków do
      jajeczkowanai ma jednak miejsce w cyklach przed jajeczkowaniem , a tak naprawdę
      nie dokońca jeszcze wiadomo na ile dni wczesniej!) MA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka