Podpowiedzcie jak radziłyście sobie z bólami poporodowymi. Moje zupełnie przypominają porodowe tylko nikt mi zzo nie podaje

Jestem do tego po cesarce, więc dochodzi ciągnięcie szwu. Chodzę zgięta jak staruszka, podnoszę się z łóżka łapiąc się szczebelków łóżeczka dziecka (a i to nie wystarczy), jestem na przecibólowych (paracetamol i ibuprom, na to mi lekarze pozwolili przy intensywnym karmieniu dziecka piersią), które nie uśmierzają bólu w 100%. Co robić? Jak szybko te bóle mijają? Wiem z czego wynikają, ale powiedzcie, jak długo trzeba je znosić. Tyle literatury ciążowej czytałam przed porodem, tyle było doświadczonych osób dookoła, lekarz prowadzący itp., a nikt się nie zająknął, że po porodzie właściwym zaczyna się kolejny trwający 24 godziny na dobę przez szereg dni (u mnie już szósty od porodu). Kiedy to się skończy, albo wejdzie w natężenie lżejszych miesiączkowych? Będę wdzięczna za wasze rady a propos metod uśmierzania bólu.