kaira
20.08.09, 15:36
Od jakiegoś czasu prowadzę spokojny/bezstresowy tryb życia.
Niby moja higiena psychiczna jest ok /po latach problemów/ stresu
itp... mam czas spokoju życiowego.
I cóż z tego?
Świerzo wypoczęta po urlopie jestem strzępkiem nerwów.
Nie wybucham, nie krzyczę.
Po prostu gdzieś w środku odczuwam jakiś niepokój, rosnącą,
zatykającą mnie "gulę", trzepotanie i drżenie rąk.
Byle hałas, niespodziewany dźwięk -a mi serce łomocze, zimny pot
zalewa.
Przyłapuję się na tym, że ciągle jestem spięta, zagryzam
zęby /uświadami mi to dopiero ból szczęk/, napinam mięśnie / znowu -
uświadamia mnie ból, że to robię/.
Boli mnie często głowa, mam problemy z zasypianiem, a jak się budzę,
to zmęczona. Unikam ludzi, jak mam się z kimś spotkać czuję się
zdenerwowana, byle drobnostka a ja się telepię w środku.
Nie wiem, czy to na tyle istotny problem by pójść do lekarza /jak
już to do jakiego?/.
Czego to są objawy?
Może mi jakiejś witaminy/ mikroelementów brakuje?
Będę wdzięczna za sugestie.