Gość: betka
IP: 217.67.197.*
22.08.01, 13:12
bo ja mam odwrotny problem - tesc; i ciekawi mnie czy jestem w nim odosobniona.
przezywam meki jak przy historiach o trudnych tesciowych.
moj facet wiecznie zabiega o milosc ojca. codzienne widzenia, wspolne wyprawy
na ryby (ojciec lowi), angazowanie go w nasze sprawy aby czul sie potrzebny i
kochany, uprzedzanie i zaspokajanie jego potrzeb, wyreczanie z obowiazkow.
obserwuje jak cierpi, kiedy nie udaje mu sie pozyskac tej gwiazdki z nieba.
zabawa polega na tym, ze ojciec nie mowi, czego chce. nalezy sie domyslec.
wiec on zyje w wiecznym poczuciu winy za niespelnienie niewypowiedzianego.
to strasznie dziecinna relacja, a dzieje sie pomiedzy dwoma dosc juz wiekowymi
panami...
ma to wplyw na organizacje naszego zycia. utrudnia/uniemozliwia oderwanie go od
rodzicow, a przez to ja nie moge sie spelnic np.: jako gospodyni. choc moze to
fajnie, ze nie musze pichcic obiadow i cerowac mu gaci, jestem odsunieta od
szarej strony zycia ale jednoczesnie brakuje mi mozliwosci sprawdzenia nas w
niezaleznosci.
przeszadza mi to, choc nie bardzo rozumiem dlaczego. moze ktos zdolalby mi to
wyjasnic? dzieki...