mamaalana1
26.02.10, 11:15
Witam.
Mam 32 lata i od prawie 10 lat mam problemy z jelitami/odbytem.
Niestety problemy zaczęły się od anoreksji.
Były to krwawienia przy wypróżnianiu, ból/pieczenie itp.
Robiłam cztery razy rektoskopię w ciągu tych 10 lat, nic nie wychodziło-tylko
albo pęknięta śluzówka albo guzek krwawnicowy.
Ostatnio, dwa lata temu objawy się nasiliły i zdecydowałam się na kolonoskopię.
Wyszła wzorowo, żadnych zmian oprócz zwapniałego (czy jakoś tak)guzka
krwawnicowego.
Krwawienia niestety nie skończyły się, więc poszłam do chirurga który po
zbadaniu stwierdził szczelinę odbytu. Miesiąc temu miałam zabieg i już nie
krwawię.
Problem jednak jest z tym, że od 3-4 mies. mam biegunkę. Polega to na tym, że
wypróżniam się 1-2 razy dziennie, zwykle rano, ale stolec jest całkiem luźny
lub wręcz wodnisty.
Nic mnie nie boli, nie mam żadnych innych objawów ze strony przewodu
pokarmowego. Moje stolce (sorry za szczegółowość) nigdy nie były idealne, ale
teraz to już całkiem. Nie wiem być może nałożyło się trochę stresujących spraw
(może to to?).
Robiłam trochę badań ogólnych-morfologia, mocz, próby wątrobowe, trzustkowe,
posiew, pasożyty i lamblie-wszystko oki.
I nie wiem chirurg przepisał mi sulfasalfazin, biorę pierwszy dzień.
Poradźcie, czy kolonoskopię trzeba znów robić (miałam niecałe 2 lata temu),
czy mogło się tam przez ten czas coś zrobić? Nie ukrywam, że to spory koszt- w
znieczuleniu 400 zł+wycinki.
Proszę o jakąś sugestię.
Serdecznie pozdrawiam.