IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 26.02.04, 14:43
Mam problem mam 21 lat waze 87 kilo jestem mocno otyly niemam zadnych
przyjaciul bo sie wstydze pokazac na ulicy.Otylosc rujnuje mi zycie.Prosze
niech mi ktos doradzi jak skutecznie schudnac,a przytym sie nie glodzic.Moze
jest jakis dobry preparat farmakologiczny,jesli tak to bym byl wdzieczny za
napisanie mi jego nazwy.Dziekuje
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: Otylosc IP: *.sasknet.sk.ca 26.02.04, 14:50
      Jedyna naprawde skuteczna metoda jest operacja zmniejszenia zoladka
      ("stappling"). Ale jest to operacja i raz na kilkaset takich operacji cos moze
      pojsc zle i mozesz doswiadczyc powaznych powiklan. Kazda operacja nawet w
      najlepszych rekach niesie w sobie (male bo male, ale zawsze) ryzyko
      smiertelnosci.
      A inne metody nie sa juz takie pewne.
      Mozesz probowac roznych diet i czasem sie zdarza, ze ktos odnosi na niektorych
      spektakularne i dlugotrwale sukcesy ale to nie zdarza sie niestety czesto.
      Z lekami jest podobnie: latwo schudnoc na krotko, ale po jakims czasie
      odzyskuje sie nie tylko stracona wage ale i pewna nadwyzke.
      Mimo wszystko, powodzenia
      • Gość: as Re: Otylosc IP: *.ibngr.edu.pl 26.02.04, 15:17
        Sorry, ze sie tak Ciebie czepiam w roznych watkach, ale dzisiaj masz chyba
        jakis zly dzien (z reguly mnie Twoje posty nie prowokuja).

        Operacje zmniejszenia zoladka stosuje sie u ludzi ze znacznie wieksza nadwaga
        niz 87 kg (przyjmujac nawet wzrost 170 cm, to chyba jeszcze nie jest
        gigantyczna otylosc?). Taka operacja wiaze sie ze zmniejszeniem komfortu
        pozniejszego zycia (duzo to juz sobie nie zjesz)

        Ja bym raczej polecal w tym przypadku ograniczyc jedzenie o polowe (jesc to co
        do tej pory tylko dwa razy mniej) i DUZO ruchu. I jak sie juz schudnie, to
        dalej trezba sie ruszac :)))

        pozdrawiam
        • Gość: Melisa Re: Otylosc IP: *.com.pl / *.com.pl 26.02.04, 15:25
          A może oddać się w ręce specjalistów, którzy pomagają walczyć z otyłością? Nie
          wiem z jakiego miasta pochodzisz, ale są przecież różnego rodzaju centra,
          przychodnie, które zajmują się takim właśnie problemem :)
          Nie radzę podejmować prób ze środkami farmakologicznymi "w ciemno".

          Zacznij może od odstawienia słodyczy, tłuszczów i ruchu na świeżym powietrzu. A
          może poszukasz najbliżeszgo klubu "Kwadransowych Grubasów"? W grupie znaczenie
          łatwiej jest radzić sobie z problemami :)

          Trzymam kciuki :)
        • Gość: Artur Re: Otylosc IP: *.sasknet.sk.ca 26.02.04, 15:48
          BMI wyliczone dla 170 cm i 87 kg wynosi wiecej niz 30 i kwalifikuje te osobe
          jako otyla z czym idzie wiele czynnikow ryzyka takich jak choroby serca,
          wczesna impotencja, rak itp.
          Zamierzeniem tego co napisalem bylo to, ze po sprobowaniu roznych metod
          zwiazanych z jedzeniem i stylem zycia, jezeli nie zadzialaja to pozostaje
          chirurgia. Chcialem tez podkreslic, ze zgubic wage dieta jest normalnie i
          zwyczajnie bardzo trudno. Podczas gdy wiele ksiazek i artykulow na temat
          odchudzania stwarza wrazenie jakby to bylo latwe.
          Jak to zwykle w medycynie jedno ryzyko (choroby wynikajace z otylosci) sa
          zastapione innym (powiklania operacyjne i moze jakis tam niewielki dyskomfort w
          pozniejszym zyciu). Decyzja bedzie indiwidualna.

          I to prawda ... troche sie mnie czepiasz dzisiaj ale jakos to przezyje bo nie
          jest to zle czepianie sie. :)

          Prawde mowiac mozesz sie tak zawsze czepiac, bo to wszystkim tylko wyjdzie na
          zdrowie. A moze i jestem dzis zbyt obcesowy ...hmm? Nie pamietam, ale moze i
          wstalem lewa noga.
    • blodymarry Re: Otylosc 26.02.04, 15:36
      Nie wydaje mi się zeby to była mocna otyłosc ;). Ale fakt, ze przydaloby sie z
      tym cos zrobic. Przedewszystkim musisz chcieć, tylko NAPRAWDE chceć! Po drugie
      czas, żeby odstawić słodycze i zacząć trochę zdsrowiej się odżywiać... sama mam
      spore doświadczenie w odchudzaniu, więc sluze radą :) i tak jak napisal moj
      poprzednik, sporo ruchu!! Ja pewnego razu wazylam 85 kg przy 161 cm, dieta 1000
      kcal + 3x w tygodniu godzina cwiczen i po 2 m-cach bylam o 15 kg lezejsza!
      teraz waze 62 kg i ciagle laczę o upragnioną wagę :). Jezeli zaczniesz to
      mozemy sie wspierac. Pozdrawiam gorąco i życzę sukcesów!!!!!!
    • filut Re: Otylosc 26.02.04, 16:07
      Gość portalu: grubas napisał(a):

      > Mam problem mam 21 lat waze 87 ........
      A ile masz wzrostu?

      Ja miałem 104kg i 175cm.
      Trzy lata temu, od grudnia do maja spadłem do 93kg.
      Stosowałem: 1-2x/tydzień basen(1h); od marca rower - 3x/tydzień po 20-50km (w
      niedzielę/sobotę); dieta -> warzywa + trochę mięsa (raczej chudawego). Unikałem
      pieczywa, słodycze/alkohol - totalne 0.
      Nigdy nie byłem głodny, ale zawsze gotów do jedzenia:))
      Zgubił mnie brak dyscypliny wewnętrznej i towarzyskość => "odzyskałem" 6kg,
      których nie straciłem nawet na 2 tygodniowym turnusie diety optymalnej w
      Jastrzębiej G.
      Nie wierz w zadne mikstury i tp. Jeśli wykażesz się silną wolą, to bez cudów
      schudniesz i nabierzesz odpowiedniej sprawności fizycznej, co w Twoim wieku
      jest b. istotne!
      Życzę powodzenia
      Fil

      PS
      Wysiłek fizyczny dawkuj ostrożnie, szczególnie na początku zmiany trybu życia.
    • Gość: obserwator2 Re: Otylosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 23:59
      Gość portalu: grubas napisał(a):

      > Mam problem mam 21 lat waze 87 kilo jestem mocno otyly

      Ja mam 64 lata - pierwszy raz zacząłem się odchudzać, gdy miałem ...21 lat!!!
      Ważyłem wtedy chyba 76kg przy wzroście 168.
      Dietę wymyśliłem sam - po latach okazało się że trafiłem w 10-tkę, że to była
      tzw dieta 1000kcal. Jedyna zdrowa i skuteczna.
      Chodzi o to, na co mało zwracają uwagę wszyscy piszący, że organizm głodujący
      POWINIEN dostawać dziennie WIĘCEJ białka niż normalnie. Dlatego, że
      wyposzczony, po posiłku część białka marnuje traktując je jako zwykłe paliwo.
      (A białko to budulec. Stale rosną nam włosy, złuszcza się naskórek, trzeba
      wytwarzać nowe ciałka krwi na miejsce zużytych w walce z bakteriami, itp.)Jeśli
      nie wystarczy białka organizm zacznie "zjadać" własne mięśnie, albo narządy, a
      nawet mózg. A przecież chodzi o pozbycie się sadełka!
      I tu jest sprzeczność pewna. Żeby było dużo białka, trzeba dużo jeść, a żeby
      spalać własny tłuszcz, trzeba dostarczać mało kalorii, czyli mało jeść!

      Nie słuchaj GŁUPICH RAD by jeść połowę tego co dotychczas. Musisz zacząć jeść
      rzeczy o bardzo dużej proporcji białka do kalorii.

      Należy tu: chudy twaróg, chude mleko, białko jaka (zółtko oddaj siostrze-jak
      masz), dorsz, pstrąg (ale nie śledź, czy makrela). Chuda, odarta z wszelkiego
      tłuszczyku cielęcina. Mięso kurze, ale raczej tylko piersi i bez skóry. Może
      być chuda (najlepiej gotowana) wołowina. Może nawet być chudy schab z grilla,
      ale wszelkie łopatki, mielone, duszeniny w sosie, żeberka, boczek musisz uznać
      za nieistniejące dla Ciebie do końca życia.
      Oprócz potraw białkowych, trzeba jeść dużo warzyw. Zapełniają żołądek i
      dostarczają witamin. Trzeba wybierać takie, gdzie jest mało skrobi. A więc
      kiszona kapusta, sałata, ogórki, słodka kapusta(ale nie kraszona, z wody),
      kalafior, pomidory.

      Można też jeść owoce w niedużych ilościach. I to takie mało słodkie jak:
      truskawki, cytrusy, arbuzy, melony(są słodkie, ale nie od cukru), jablka.
      Należy unikać bananów, winogron, czereśni, sliwek. Absolutnie zakazane daktyle,
      rodzynki, suszone figi czy śliwki.

      Zarówno w czasie odchudzania, jak i pomiędzy (gdy niezauważalnie przybieram na
      wadze, by np. po 2 latach zgubić wszystko w dwumiesięcznym okresie rygoru) nie
      wiem co to jest cukier, czekolada, ciastko z kremem, śmietana, boczek itp, ale
      także chleb! Pozwalam sobie co parę dni na jedną, czy dwie chrupki.

      Z takich produktów trzeba ułożyć dietę dzienną, by zawierała ok 1000kcal i 100g
      białka. Mój dzień może wyglądać tak:
      Na śniadanie 250ml mleka 0% z łyżeczką kawy rozpuszczalnej i pastylką słodzika.
      Na 2 sniadanie 200g twarogu maslankowego (mławski - jest smaczny a tylko 98
      kcal w 100g sera) z pomidorem (albo ogórkiem, albo kiszonym, albo truskawkami w
      lecie, mrożonymi w zimie)
      Na obiad 30dkg dorsza w skromniutkiej panierce na oliwie i do woli kiszonej
      gotowanej kapusty (może być surówka). Ja gotuję z kostką rosołową, ale bez
      żadnego dodatkowego tłuszczu.
      Wczesnym wieczorem jabłko, albo pomarańcza. Jak poczuję straszny głód mogę
      zjeść ze 3 - 4 dkg końskiego kabanosa.
      Na kolację dwie chrupki ze szklanką soku pomidorowego.

      Przy takiej diecie chudnie się ok 1/4 kg codziennie. Przez pierwsze 3-4 dni
      nawet więcej (woda, treść jelit z wcześniejszego obżarstwa). Po miesiącu tempo
      chudnięcia spada do - powiedzmy 1kg na 5 lub 6 dni. Po drugim miesiącu co
      jakichś 10 dkg na dzień.

      Mnie 3 miesiące odchudzania zawsze wystarczały.
      Czułem się zawsze doskonale. Głód jest trochę dokuczliwy przez pierwsze 3 dni.
      Potem organizm się przyzwyczaja.

      Badałem problem leków. Większość to jakieś oszustwa. Dopiero kilka lat temu
      opracowano dwa. Jeden to chyba Xenic, drugi Sibutramina (Meridia). Są bardzo
      drogie (miesięcznie kilkaset złotych) a tak, czy inaczej muszą być stosowane
      łącznie z dietą. Tyle że może być ona nieco mniej rygorystyczna, a efekt taki
      sam. Lub tak samo rygorystyczna jak opisałem, a chudnięcie szybsze.

      Pierwszy lek powoduje, że część zjedzonego tłuszczu się nie trawi, lecz jest
      wydalana w kale (muchy muszą być zadowolone). Drugi pryspiesza przemianę
      materii powodując lekką zwyżkę temperatury i ogranicza chęć do jedzenia
      (łaknienie). Nie próbowąłem żadnego. Przymierzam się do tego drugiego. Może
      trochę stanieje.
      • venus22 Re: Otylosc 27.02.04, 00:03
        najbardziej podoba mi sie dieta Obserwatora.

        Otylosc moze miec podloze psychologiczne.
        Byc moze pocieszasz sie jedzeniem?

        Venus
          • Gość: Venus Re: Otylosc IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 27.02.04, 08:02
            Stress i depresja jest czesto przyczyna otylosci.
            osoba otyla pociesza sie jedzeniem, wagi przybywa, znowu sie pociesza, i kolo
            sie zamyka.
            Dobrze by bylo zastanowic sie nad wizyta u dobrego psychologa, i moze
            internisty ktory by pomogl nadzorowac jakas diete..
            znalezc inny sposob odstressowywania sie.

            czesto tez sie zdarza ze zrodlo problemu lezy w dziecinstwie, bo jak radzic
            sobie ze stressem uczymy sie od dziecka... mamy nieprzyjemne przejscia ktore
            upychamy w podswiadomosc przyjemnoscia z jedzenia.
            Dlatego tez moze pomoc "zalatwienie" nieprzyjemnych spraw z dawnych czasow..

            Venus
      • wirski Re: Otylosc 27.02.04, 10:02
        Gość portalu: hydrogen napisał(a):
        .... Jedzenie jest smaczne i mozna jeść do syta.

        Szanowny Hydrogen lekko mija się z prawdą. "..... mozna jeść do syta" -
        niestety trzeba jeść proporcjonalnie do "wagi należnej", co nie zwsze
        znaczy "do syta". O *smaczności* nie będę sie wypowiadał, to kwestia
        indywidualna.
        Warto zauważyć, że Żywienie Optymalne, podobnie jak prądy selektywne, nie na
        wszystkich działa:(((
        • takandrynka PONOC SKUTECZNE ZIOLA PRZY LECZENIU NADWAGI I OTYŁ 27.02.04, 13:46
          a ja nie moge jesc optymalnie-za duzo tego dla mnie. natomiast dieta 1000
          kal...jest dla mnie klopotliwa, pracuje, wpadam pomalu w pracoholizm.
          Zioła Klimuszki-sa dobre, znajomi sporo schudli ale dopiero po okresie 3
          miesiecy, kiedy juz odstawili picie ziol. Skuteczne sa najbardziej te mieszanki
          robione z roznych ziol. Te mieszanki gotowe, czy tez tabletki ktore sie
          ostatnio pojawily - nie maja wg zielarzy calego skladu jaki zlozyl O.
          Klimuszko...ale to dla mnie tez klopotliwe, bo najlepiej parzyc bezposrednio
          przed wypiciem (zaparzy, odczekac 20 min, wypic, odczekac 20 min...i dopiero
          mozna jesc posilek).

          Niedawno trafilam na artkul w necie "Glodzenie jedzeniem" - polecam warzywka i
          nie tylko. Sama juz na niej schudłam. Malo, bo chyba z 5 kg w ciagu 1.5-2 mies -
          ale to chyba wystarczajaco, zeby nie bylo jojo. Podaje link:
          www.przychodnia.pl/diety/index3.php3?s=3&d=2&t=3

          Natomiast moj lekarz polecil mi ziola: MOROZOWNIK KAUKASKI.
          Pozwole sobie skopiowac swoje wypowiedzi na Forum GW Zioła:


          Zioła

          • Morozownik kaukaski-zna ktos?
          takandrynka 18.02.2004 12:15 odpowiedz na list

          witam, jestem tu pierwszy raz - i od razu z konkretnym zapytaniem.
          Ubiegly rok byl dla mnie koszmarny jesli chodzi o chorowanie. Lekarz zalecil
          odwiedzenie targów, w Gdańsku pod nazwa :Od wahadelka do gwiazd" lub "Natura
          i zdrowie". Mozna tam nabyc rozne cuda. Są tez zioła-ponoc z atestem. Te
          polecone mi maja nazwe morozownik kaukaski. Zwiekszaja odpornosc i nawet
          odchudzaja (sprawdzone). Wiem, ze stosuje sie codziennie 1 miareczke takich
          ziol, godzine przed jedzeniem (rano) i do godz. 12 nie powinno sie nic jesc.

          Czy ktos z Was zna owy morozownik? Czy faktycznie jest taki dobry a przy
          okazji odchudza?
          Bede wdzieczna za odpowiedz.

          (Na marginesie dodam, ze zalecono mi rowniez tran (wyciag) z rekina - ale
          jego temat jest mi juz znany.)

          Pozdrawiam serdecznie

          • Re: Morozownik kaukaski-zna ktos?
          puma002 21.02.2004 10:38 odpowiedz na list

          Czy znasz łacińską nazwę tego morozownika kaukaskiego?


          • Re: Morozownik kaukaski-zna ktos?
          takandrynka 26.02.2004 11:31 odpowiedz na list

          Niestety nie-dowiedzialam sie jeszcze, ze sa to oryginalne mieszanki ziol
          przywozone z tamtejszych aptek, z "ichnym" atestem - ale oczywiscie zaopatrzone
          w polskie tlumaczenia.
          Dowiedzialam sie rowniez od osob, ktore to stosuja, ze zaleca sie te mieszanke
          przy odchudzaniu i stanach przed- i rakowych juz. Oczywiscie na rozne
          schorzenia stosuje sie rozne dawki i czestotliwosci.
          Jutro ide zakupic


          • Re: Morozownik kaukaski-zna ktos?
          takandrynka 26.02.2004 11:36 odpowiedz na list


          Znalazlam cos jeszcze - znajoma powiedziala, ze te ziola to chyba MOROZNIK a
          nie morozownik. O to co znalazlam:

          members.chello.pl/prug/kregoslup/pages/lekarstwa/moroznik_kaukaski.htm
          lub wejsc na polecane ziola ze stronki: www.kregoslup.polbox.pl


          JA OD NIEDZIELI ZACZYNAM STOSOWAC MOROZNIK:)


        • Gość: hydrogen Re: Otylosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 10:08
          > Szanowny Hydrogen lekko mija się z prawdą. "..... mozna jeść do syta" -
          > niestety trzeba jeść proporcjonalnie do "wagi należnej", co nie zwsze
          > znaczy "do syta".

          Nieprawda. Można a nawet trzeba jeść do syta. Nie wiem skąd masz informację o
          jedzeniu proporcjonalnie do wagi należnej, może to jakieś nieporozumienie.
          Pzdr
      • Gość: Artur Re: Otylosc IP: *.sdh.sk.ca 27.02.04, 15:28
        Gość portalu: hydrogen napisał(a):

        > Zastosuj żywienie optymalne. To chyba najskuteczniejsza metoda powrotu do
        > normalnej wagi. Jedzenie jest smaczne i mozna jeść do syta. Pozdro

        Hehehe!
        Siostrzana dieta Atkinsa (praktycznie taka sama jak optymalna- ale optymalna
        nigdy nie byla badana) w badniach spowodowala utrate wagi srednio bodajze 2 kg
        po dwoch latach stosowania.
        Bardzo duzo uczestnikow w dodatku zrezygnowalo przed uplywem dwoch lat bo dieta
        im nie pasowala.

        Te dwa kilogramy to srednia, wiec byli tacy co schudli nieco wiecej i byli tacy
        co po prostu przytyli.
        • blodymarry Re: Otylosc 28.02.04, 02:07
          Bardzo mądra rada to po pierwsze wybierz się do psychologa. To gorąco
          popieram!!! A po drugie do dietetyka i nie słuchaj rad pana "obserwatora", bo
          może ta dieta którą sobie opracował jest dobra dla niego. Faktem jest, ze
          pewnie mozna po niej schudnąć, ale wracając potem do normalnego, ludzikiego :)
          jedzonka, wszystko wróci Ci z nawiązką. A pozatym jak mozna wyeliminowac z
          jedzenia pieczywo, makarony itp. jak to są węglowodany stanowiące podstawę
          piramidy żywieniowej. Dieta "pana obserwatora" jest dobra do katowania się!!
          Chudnąć nie masz myśleć o tym, że zjędząc w trakcie diety kostkę czekolady
          umrzesz. Jezeli chcesz schudnąć musisz jesc mniej i duzo duzo cwiczyc! Wybierz
          sie na basen i do silowni, pocwiczysz, poznasz nowych ludzi i odrazu polepszy
          Ci sie samopoczucie. Zyczę większej pewności i wiary w siebie, bo wydaje mi
          się, że to chyba jest Twoim większym problemem aniżeli tusza. To, ze masz pare
          kilo więcej nie oznacza, ze nie jestes wartosciowym facetem. Im prędzej to
          zrozumiesz tym lepiej dla ciebie, a wtedy łatewiej będzie Ci podjąc walke z
          klogramami. Pozdrawiam i zyczę więcej optymizmu :))
          • Gość: grubas Re: Otylosc IP: *.gorzow.mm.pl 28.02.04, 03:55
            Dziekuje wszystkim bardzo za udzielenie mi wielu pomocnych wskazuwek.Napewno
            wybiore wariant z psychologiem,faktycznie dziecinstwo mialem koszmarne:( i
            teraz sa tego efekty.Jesli chodzi o diete 1000 kcl to sprobuje,moze cos
            da:).Jesli chodzi o ziola Klimuszki...tak pilem ale na wiele sie to nie
            zdalo.Jesli chodzi o ograniczanie slodyczy to tu pudlo...w ogole niejem
            slodyczy,tylko jeden raz dziennie cos jem(obiad).Mam bardzo zla przemiane
            materii.Zdarza sie nawet,ze kartofelkow nie odcedzam przez miesiac,dopiero jak
            sobie przypomne,ze juz dlugo nie odcedzalem to pije herbate czerwona "pu erh" i
            czasem pomaga.No nic jeszcze raz bardzo Wam dziekuje. :-)
            • venus22 Re: Otylosc 28.02.04, 07:31
              Wydaje mi sie ze masz na tyle silnej woli aby zaczac walczyc SKUTECZNIE z waga.
              Walka z waga jest trudna, i na cale zycie.
              Ale nie niemozliwa.
              Koszmary w dziecinstwie trwaly pewnie latami, wiec uporzadkowanie tych spraw,
              tez zabierze troche czasu.
              wazne jest aby trafic na dobrego psychologa, bo studia wypuszczaja setki
              absolwentow ale taki z prawdziwego zdarzenia profesjonalista trafia sie
              niestety niewspolmiernie rzadziej.
              Jesli jakis psycholog nie bedzie ci odpowiadal, zmien na innego.

              Zycze powodzenia.
              Venus
            • Gość: agulha Re: Otylosc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.02.04, 18:20
              Witaj! Ja nigdy chuda nie byłam, oj nie, a kilka lat temu tragicznie utyłam.
              Przedtem jeszcze próbowałam diet superniskokalorycznych (Cambridge i
              Herbalife) - nie polecam. Ohyda. Na Cambridge udało mi się raz schudnąć, ale
              byłam zupełnie wyłączona z życia towarzyskiego.
              Rok temu przypadkiem wyczytałam w "GW" o warszawskiej małej firmie, w której
              można zamówić dietę 1000 kcal. Oni po prostu planują jadłospis, przyrządzają
              jedzenie, pakują je w opakowania, podpisują i 2 razy w tygodniu dostarczają do
              domu (lub pracy). Dla mnie to było rozwiązanie idealne. Jestem zabiegana, nie
              mam czasu na gotowanie, mieszkam sama, więc trudno byłoby zjeść małą ilość
              niektórych produktów, bo co zrobić z resztą (wielu artykułów żywnościowych po
              prostu nie da się kupować na maleńkie porcje). Poza tym uznałam, że taka dieta,
              w odróżnieniu od innych, NIE MOŻE mi przecież zaszkodzić. Jeśli będę dojadać,
              po prostu nie schudnę albo będę chudła wolniej. Mimo wielu wykroczeń przeciwko
              diecie (hm...:-)), np. imprezki rozmaite), udało mi się schudnąć wyraźnie (nie
              ważę się, odkąd utyłam, ale widzę po ubraniach i ludzie mi spontanicznie mówią,
              że mnie ubyło).
              Firma działa w Warszawie i będzie może teraz działać w Krakowie, a Ty stukasz z
              Gorzowa. Mógłbyś może spróbować postąpić podobnie, tylko się więcej
              napracujesz. Kup książkę lub książki z tabelami kalorycznymi potraw (były
              kiedyś dobre, dostosowane do polskich produktów tabele w piśmie "Superlinia").
              Kup wagę kuchenną. Przygotuj lodówkę, zamrażalnik, piekarnik lub kuchenkę
              mikrofalową (najlepsza!) i wiele jedno- lub wielorazowych pojemniczków do
              zamrażania (są takie, które nadają się i do zamrażania, i do mikrofalówki).
              Opracuj jadłospis 1000 kcal dziennie na miesiąc, tak żeby nie jeść w kółko tego
              samego. Poświęć weekend na gotowanie obiadów i popakuj je na porcje. Zamroź.
              Oznacz, co na kiedy. Śniadania/kolacje: możesz sporządzić sałatki i pozamrażać
              albo trzymać w lodówce (kilka dni). Wędlinę można zamrażać, jak sądzę
              (najlepiej w plasterkach). Ser żółty ma dużą trwałość, ale też sobie popakuj,
              żeby Cię nie poniosło i żebyś nie zjadł 10 plastrów zamiast 1. Pieczywo: można
              jeść chrupkie. Firma daje też małe bułeczki - ja je trzymam w zamrażalniku i
              odgrzewam w mikro. Można kupić w hipermarkecie takie do odpiekania w
              piekarniku. Warzywa i owoce można kupować na bieżąco. Oni do śniadań, obiadów i
              kolacji dają jeszcze II śniadanie i podwieczorek: banan, jabłko, paczuszka
              herbatników (takich maciupkich "bebe"), chudy jogurt owocowy). Do tego powinno
              się sporo pić, najlepiej wody niegazowanej. Byle nie soków, bo zawierają
              cukier, nawet te niesłodzone mają sporą wartość kaloryczną. Można też pić
              herbatę, kawę, napary (teraz jest dużo mieszanek, np. melisy, mięty itp).
              Pozdrawiam.
    • Gość: lilimarlene1 Re: Otylosc...walcz z nią IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.04, 11:42
      Nie zaczynaj od żadnej chemii!
      Idż do dobrego psychologa,który będzie Cię wspierał w Twojej walce z
      kilogramami.Dowiedz się w swoim mieście czy działają tam Kluby Grubasów,gdybyś
      się z nimi skontaktował to wsparcie psychiczne miałbyś od ludzi z problemami
      takimi jak Twoje. Często przy takim klubie działa dietetyk,który ustawiłby Ci
      dietę.Jedzenie posiłku raz dziennie to b.duży błąd-to powoduje zwolnienie
      metabolizmu.Musisz jeść często ale niskokalorycznie i więcej ruchu.
      Kup sobie rower i aplikuj sobie codziennie godzinę jazdy.Korzystaj z basenu
      chociaż dwa razy w tygodniu.
      Często Kluby Grubasów korzystają w ramach zajęć z basenu.Zachęcam Cię do
      wyjścia z domu i szukania pomocy-zobaczysz jak wielu ludzi będzie Cię wspierać
      i zachęcać do pracy nad własną kondycją.
      Mam koleżanki,które po urodzeniu dziecka miały problemy z zrzuceniem
      nadwagi,korzystały z pomocy poradni gdzie indywidualnie dobrano im dietę i
      systematycznie kontrolowano efekty.Zrzuciły nadwagę i od lat pozostają z
      optymalną wagą.Faktem jest ,że zwracają uwagę na to co i ile jedzą ale efekt jo
      jo nie wystąpił.
      Życzę Ci powodzenia w twoich staraniach ale musisz zacząć coś robić.Nie możesz
      wpadać w kompleksy i odgradzać się od ludzi.Z kolei jeśli nic nie będziesz
      robił żeby zmniejszyć wagę dopadną Cię schorzenia będące wynikiem otyłości.
      Głowa do góry i do dzieła,masz cel.
      Pozdrawiam serdecznie Lili
    • Gość: Voytek Re: Otylosc IP: *.nas46.somerville1.ma.us.da.qwest.net 29.02.04, 03:15
      Adoptuj ze schroniska albo kup sobie pieska najlepiej młodego o żywym
      temperamencie. On zmobilizuje Cię do ruchu i częstych spacerów co samemu jest
      trudno osiągnąć. Dodatkową korzyścią będzie dla Ciebie przywiązanie zwierzaka i
      nie będziesz się czuł osamotniony ani odsunięty na margines życia. Jeśli uda Ci
      się nie kupować dla niego jedzenia tylko dzielić się z nim tym co normalnie
      jadasz, będzie to dla Ciebie jeszcze jeden atut w kierunku odchudzania.
      Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia w zrzucaniu wagi.
        • Gość: Voytek Do lilimarlene1 IP: *.nas46.somerville1.ma.us.da.qwest.net 04.03.04, 22:25
          lilimarlene1 napisała:

          > Vojtku!
          > świetna rada,sama rozważam taką możliwość.
          >
          > Pozdrawiam Cię
          > Lili

          Dziękuję Ci za uznanie mojej rady. Sam ją kiedyś zastosowałem z bardzo
          pozytywnym skutkiem. Próbowałem przeróżnych diet oraz innych sposobów na
          pozbycie się nadwagi, niestety nic nie skutkowało. Pewnego dnia suczka mojego
          kolegi urodziła szczenięta i po kilku tygodniach dostałem od niego jedno
          szczenię w prezencie. Tak trochę przez przypadek rozpoczął się w moim życiu
          zupełnie nowy etap. Nigdy nie przypuszczałem że zwierzak może mieć tak ogromny
          wpływ na psychikę i zachowania człowieka. Zmienia całkowicie przyzwyczajenia i
          tryb życia. Zupełnie nieświadomie osiągnąłem cel o którym przez wiele lat
          marzyłem; schudłem w ciągu roku ponad 20kg i co najważniejsze na stałe. Latem
          jak mój Reksio był jeszcze młody i szybko się męczył, to wkładałem go do
          koszyka na kierownicy mojego roweru i jechałem z nim kilka kilometrów do lasu
          na spacer. Tak nam się te wycieczki spodobały że później gdy podrósł
          jeździliśmy tam przez osiem miesięcy w roku ale Reksio już biegł przy rowerze
          na smyczy. W lesie mogłem go puścić luzem żeby sobie pochasał swobodnie co
          uwielbiał, a ja się w tym czasie dotleniałem. Przy okazji tych spacerów
          napełniałem dwa pięcio-litrowe kanistry wodą oligoceńską ze studni która była
          za lasem. Dzięki używaniu tej wody do celów spożywczych nigdy nie miałem
          problemów z zębami ani z przewodem pokarmowym. Reksiowi ta woda też bardzo
          smakowała, a wody z wodociągu nawet nie ruszył, powąchał ją tylko i odchodził.
          Życzę Ci wielu wspaniałych przeżyć z Twoim pupilem gdy się na niego zdecydujesz.
          Dziękuję Ci za pozdrowienia i ja Ciebie też pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka