136ty
10.08.17, 22:51
Bigest loser nie dziala w odchudzaniu. Znecanie sie nad grubasami jest tylko ugruntowywaniem ich traum. Otylosc ma tlo psychiczne, wspolczesnie to po prostu najdostepniejszy narkotyk..mieszanina cukru tluszczu i soli.
Nie ma opcji zeby przy szybkim spadku nie przytyc. Kiedys mialek kryzys, nie jadlem ze stresu kilkanascie dni. Moze mniej nie pamietam. Bardzo duzo kilogramow zlecialo. I akurat sie zlozylo ze zaczalem duzo jezdzic rowerem. Jezdzilem bardzo duzo jadlem normalnie i tylko patrzylem jak wraca waga. Przy duzych spadkach po prostu sie odwadniasz. Tluszcz zostaje. Grubasy maja duzo wody w sobie. Ale zeby sie jej pozbyc musza duzo pic i spalac tluszcz. Wtedy jest odwrotnie. Wash efekt. Czasem jest tak ze po zastoju raptem gubisz duzo wizualnie w ciagu nocy i jest ok. Pozbyles sie wody.
W branzy psychicznej chodzi o maksymalny relaks trzeba tak dlugi cwiczyc relaks, az cialo i glowa sie zregeneruja, to moze trwac dlugo, ale tylko o to chodzi. Jakby naprawde chcieli ich odchudzic, to by zrobiono wszystko zeby ich uspokoic.
Robienie z odchudzania walki jest idiotyczne. Trzeba wrzucac na luz. Grupa powinna sie integrowac, miec wspolne cele wtedy schudnie.