lwjoasia
20.03.04, 05:38
jestem od dwoch dni zalamana.siedze tu i pisze do was,by nie myslec o
smierci.nie mam z kim o tym porozmawiac.moze mi ulzy jak tu wyrzuce z siebie
to co mnie boli.przedwczoraj odkrylam,ze moj narzeczony wciaz sie
umawia,przynajmniej pisze z innymi mezczyznami.przez ostatnie 10 lat zyl w
takich zwiazkach.wiem,wiedzialam w co sie pakuje,ale mialam nadzieje,ze
prwdziwa jest teoria o tym,ze takie zwiazki sa spowodowane np.zaburzonymi
relacjami z rodzicami a potem w doroslym zyciu maja byc rekompensata za te
klopoty.jest taki program nadzieja-terapia dla homoseksualistow.uwierzylam w
to oraz w slowa chlopaka,ze znaczenie miala tez proznosc.jestesmy juz razem
8miesiecy i odkrylam,ze wciaz do niego pisza.przylapalam go na klamstwie o
koledze z przeszlosci,teraz tez mowi,ze na gg ktos wszedl mu przez
pomylke.dziwny zbieg okolicznosci,prawda?wciaz mam przed oczyma tekst z
poczatku marca,gdy ja prasowalam mu koszule,a on byl na gg-PAMIETASZ MNIE
JESZCZE?CO Z NASZYM SPOTKANIEM?to mnie boli,na mysl o tym czuje walenie serca
i ogromny bol brzucha.chce odejsc,ale tak bardzo kocham i licze na to,ze to
rzeczywiscie pomylka.tylko ze moj narzeczony wykasowal gg,by wmawiac mi,ze
zle odczytalam.jesli byl czysty,to czemu mi tego pokazujac palcem nie
wytlumaczyl?kocham go,ale to ponad moje sily.wiem,ze klamie,jak z
grzegorzem.nigdy nie wchodze w czyjes rzeczy.podczas przeprowadzki i
wypakowywania rzeczy wymieszaly sie nasze rzeczy.byla koperta,nawet nie
spojrzalam na adresata,otworzylam myslac,ze to moj list.do tej pory mm
porozrzucane po szufladach i ksiazkach listy.zaczelam czytac i zmrozilo
mnie,ale juz nie przerwalam.pan g.k.rozpisywal sie o checi
spotkania,przytulenia i wycalowania calego mojego narzeczonego.na koniec tez
zamiescil prosbe o zwrot dlugu.podalam list narzeczonemu z pytaniem kto to i
co napisal.uslyszalam,ze znajomy z podziekowaniami za prace.tu dowiedziala
sie,ze moj narzeczony mnie oszukuje a mogla powiedziec prawde-to byl przeciez
ktos z przezlosci.dwa dni temu cos namieszalam w komputerze.w pewnym momencie
spostzeglam,ze jego gg jest otwarte,cos mnie tknelo.pamietalam wciaz jego
klamstwo w zwiazk z g.k.,czest otwiera gg choc podobno z nikim nie pisze i
zawsze ma wylaczone dostene.ale siedzi nocami w kmp.ostatnio bardzo sie
zmienil.byly takie dni,ze nie potrafil mnie kochac,tylko calowal z
zamknietymi oczyma i onanizowal sie.teraz juz jestem pewna,ze musi biedak
fantazjowac,by moc sie ze mna kochac.to tak bli.wchodze w gg,tknieta
przeczuciem a tu dwie wiadomosci.jeden pan nawet byl uprzemy i podal swoj
numer.skoro jest moj narzeczony podobno niedostepny,to jakim cudem pan mirek
wiedzial,ze moze z nim w tej chwili rozmawiac?najgorsze jest to drugie
dotyczace spotkania.poza tym w ksiazce adresow,22-letni pawel z myslowic.tez
przez przypadek kiedys wszedl na gg sprawdzic mikrofon.to straszne.pisze tu a
chce isc i skonczyc ze soba.pokochalam kogos,kto woli zwylke kurestwo zamiast
wiernosci i lojalnosci.i wciaz klamie.coz,slub za trzy miesiace,kupiony
garnitur,szyta suknia,zaproszeni goscie-jak to odkrecic prawda?ja nie zniose
tego,nie chce by ktos dla mamy i ludzi,wstydu prz3d nimi oszukiwal mnie i
wystawial na smiesznosc moja milosc.kocham go,do bólu.nie zniose tego.musze
albo odejsc,albo skonczyc ze soba.na to pierwsze nia mam odwagi,bo po cichu
licze na to,ze sie przyzna i cos sam z tym zrobi.ale blizej i latwiej mi do
samobojstwa.musze o tym napisac,bo iedys juz mnie ledwo odratowali i
obiecalam maie,ze nigdy tego ie zrobie,licze teraz na to,ze jak si wygadam,to
bedzie mi lzej i sie powsttrzymam,co przychodzi mi z trudem.nie wiem po co
mam zyc,plakanie tez nie uspokaja.jestem taka zalosna ztym swoim
uczuciem.gdybym nie wiedziala,ze mnie oszukiwal,ale wiem.nawet dzisaj sie
wyparl g.k.,wiec ile warte sa jego slowa/?moze i bedzie tak,ze jak zlozy mi
przysiege,to fizycznie mnie nie zdradzi,ale nie chce kochac sie z nim gdy
mysli o mezczyznach.nie hce za kazdym razem gdy siedzi przed komp.bac sie czy
nie flirtuje z jakims.chce miec z nim dzieci,ale nie chce miec syna i za
kazdym razem bac sie,czy nie przypomina mu on o przeszlosci.gdyby jeszcze byl
czuly,pomogl mi cieplym gestemzapomniec o przedwczorajszym dniu.ale poza
seksem jest zimny i obrazony.o co?o oklamywanie mnie?1nie wytrzymam tego.juz
nigdy mu nie zaufam..nie chce od niego odejsc,bo nie wyobrazam sobie tego,ze
ide gdzies wiedzac,ze on jest teraz z jakims mezczyzna.zostac tez chyba nie
powinnam,bo i tak mnie zostawi albo zdradzi.zostaje mi tylko umrzec.gdyby nie
moja mama.lae ja juz coraz mniej mam sil by oniejmyslec.to egpizm,wiem,ale
nie mam sil.ide polozyc sie obok niegoprzytule sie,choc moze mnie odepchnac,a
potem?w niedziele pojdzie sam do kosciola i ddddo mamy.albo jutro-jestem
chora wiec sie wykrece od imienin wujka.mamo kocham cie ,ale nia mam
sil.wybacz i zrozum.nie chce zyc bez niego a z nim juz nie umiem,bo wiem,ze
mnie nie kocha,oszukuje i zdradza,w myslach i flirtach juz na pewno